Dzień Dobry. To mój pierwszy post na forum, ale czytam to zacne forum od dłuższego czasu. Jeśli napisałem w złym dziale, bardzo przepraszam.
Mój problem. Pewnego wieczoru spuszczając wodę w toalecie, woda "zeszła" ale zaczęła wypływać przy rurze u postawy przy płytkach.
Dzwoniłem do majstra pewnego. Tłumaczył, że pewnei pion zatkany, bo woda jak schodzi natyka na opór w pionie i się niby cofa i to "normalne" że tam się wylewa. Przyjechała ekipa, zdjęli toaletę, uruchomili elektryczną spiralę i majster mówił, że przeczyścili do parteru (mieszkam sam na 2 piętrze). Spoko, kibel założyli, ładnie wszystko zaczęło spływać i się nic nie wylewało. Ale nastał ogromny smród od tamtego czasu w ubikacji. Na początku twierdziłem, że to normane, ale po ponad miesiącu czasu po wielu różnych psikaczach, domestosach, odświeżaczach powietrze, czyszczeniu ... smród nadal jest. Najczęściej z rana, taki kłujący, kwaśny zapach ... Czasami są momenty, że nie śmierdzi ... ale najczęściej śmierdzi. Jeden majster przez telefon mówi, że to może od wentylacji idzie (że jakiś sąsiad mógł zainstalować mechaniczną wentylację). I jak u siebie sprawdziłem, to u mnie powietrze w ubikacji nie jest wyciągne przez kartkę wentylacyjną, tylko wwiewane w sensie jak przyłożę dłoń do kartki, to wieje mi na rękę ...
Nie wiem co robić, czy kupować nowy kibel, czy kuć łazienkę, czy to kwestia rur. Czy coś zalega w rurach ?
Aha ! Ten fakt, że musiałem przepychać pion za pomocą ekipy został spowodowany przez sąsiadów z góry, którzy 2 dni przed moim problemem, mieli ten sam problem co ja. ALe udało im się samemu przepchnąć "problem" do mojego pionu wtedy.
Co robić, gdzie dzwonić, co kuć ?
Pozdrawiam !
Mój problem. Pewnego wieczoru spuszczając wodę w toalecie, woda "zeszła" ale zaczęła wypływać przy rurze u postawy przy płytkach.
Dzwoniłem do majstra pewnego. Tłumaczył, że pewnei pion zatkany, bo woda jak schodzi natyka na opór w pionie i się niby cofa i to "normalne" że tam się wylewa. Przyjechała ekipa, zdjęli toaletę, uruchomili elektryczną spiralę i majster mówił, że przeczyścili do parteru (mieszkam sam na 2 piętrze). Spoko, kibel założyli, ładnie wszystko zaczęło spływać i się nic nie wylewało. Ale nastał ogromny smród od tamtego czasu w ubikacji. Na początku twierdziłem, że to normane, ale po ponad miesiącu czasu po wielu różnych psikaczach, domestosach, odświeżaczach powietrze, czyszczeniu ... smród nadal jest. Najczęściej z rana, taki kłujący, kwaśny zapach ... Czasami są momenty, że nie śmierdzi ... ale najczęściej śmierdzi. Jeden majster przez telefon mówi, że to może od wentylacji idzie (że jakiś sąsiad mógł zainstalować mechaniczną wentylację). I jak u siebie sprawdziłem, to u mnie powietrze w ubikacji nie jest wyciągne przez kartkę wentylacyjną, tylko wwiewane w sensie jak przyłożę dłoń do kartki, to wieje mi na rękę ...
Nie wiem co robić, czy kupować nowy kibel, czy kuć łazienkę, czy to kwestia rur. Czy coś zalega w rurach ?
Aha ! Ten fakt, że musiałem przepychać pion za pomocą ekipy został spowodowany przez sąsiadów z góry, którzy 2 dni przed moim problemem, mieli ten sam problem co ja. ALe udało im się samemu przepchnąć "problem" do mojego pionu wtedy.
Co robić, gdzie dzwonić, co kuć ?
Pozdrawiam !