Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEP

magic9 09 Sie 2019 08:30 3468 122
  • #61
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:

    Źle to interpretujesz, bo ta robota jest możliwa dopiero po pozbawieniu napięcia linii, więc tu jest inna sytuacja. Natomiast monter, który zakłada izolatory na słupie nowej linii, np. podczas jej budowy, musi mieć uprawnienia wysokościowe, a "SEP-y" może sobie oprawić w ramkę i postawić na stole w kuchni. Do niczego nie są mu potrzebne.
    Zapoznaj się najpierw z rozporządzeniem w sprawie bhp przy urządzeniach elektrycznych.


    W tej sytuacji, monter nowego silnika w fabryce nie musi mieć SEP'a ale przezwajacz silinka w zakładzie remontowym winien SEP'a mieć.
    Analogicznie jak monter nowego słupa podczas budowy nie musi mieć ale już remontujący słup tak.
    Po prostu przepisy tego nie określają. Natomiast mówią wyraźnie, kto w kiedy powinien mieć stosowane świadectwo kwalifikacji. Stąd osoba, która zajmuje się remontem urządzeń elektrycznych, które później będą włączane do sieci energetycznej z pewnością łapie się na te zapisy - nawet, jak ona sama nie będę uczestniczyła w procesie podłączania.
    W sumie nie wiem skąd wzięła się koncepcja, iż tylko ten co ma kontakt z prądem musi mieć SEP'y.

    Rozporządzenie w sprawie BHP mówi jedynie o sposobie prowadzenia prac a nie o tym kto może je prowadzić i jakie ma mieć uprawnienia do ich wykonywania, bo te określają przepisy, które wyżej przytoczyłem.
    Jak to ktoś mądry powiedział, podstawą do rozumienia przepisów jest ortografia a nie ich interpretacja.
  • Computer Controls
  • #62
    retrofood
    Moderator
    ^ToM^ napisał:

    W tej sytuacji, monter nowego silnika w fabryce nie musi mieć SEP'a ale przezwajacz silinka w zakładzie remontowym winien SEP'a mieć.

    Jeśli sam sprawdza silnik po naprawie, podając na zaciski napięcie, to tak. W innym przypadku nie.
    ^ToM^ napisał:

    Analogicznie jak monter nowego słupa podczas budowy nie musi mieć ale już remontujący słup tak.

    Jeśli na słupie wiszą przewody, na które podawano już napięcie, to tak.

    Z tym jeszcze, że wszystkie te prace może wykonywać człowiek bez "SEP-u", ale pozostający pod bezpośrednim nadzorem osoby z kwalifikacjami. Ja kiedyś, dopóki nie rozszerzyłem kwalifikacji na urządzenia bez ograniczania napięcie, mogłem pełnić dyżury na stacji wysokiego napięcie, ale nie samodzielnie. Po zdaniu egzaminu, pozostawałem tam już sam.
  • #63
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:
    ^ToM^ napisał:

    W tej sytuacji, monter nowego silnika w fabryce nie musi mieć SEP'a ale przezwajacz silinka w zakładzie remontowym winien SEP'a mieć.


    Jeśli sam sprawdza silnik po naprawie, podając na zaciski napięcie, to tak. W innym przypadku nie.


    Na podstawie, którego przepisu wyznajesz taką koncepcję?

    retrofood napisał:

    ^ToM^ napisał:

    Analogicznie jak monter nowego słupa podczas budowy nie musi mieć ale już remontujący słup tak.


    Jeśli na słupie wiszą przewody, na które podawano już napięcie, to tak.

    Masz na myśli:
    podano i ono w nich jest czy podano i następnie odłączono?
  • Computer Controls
  • #64
    retrofood
    Moderator
    Jeśli nie istnieje możliwość kontaktu z napięciem elektrycznym, to nie masz do czynienia z zagrożeniem, więc i wszelkie "uprawnienia" nie mogą być wymagane.
  • #65
    krisRaba
    Poziom 27  
    Chodzi po prostu o to, że jeśli w Twoich pracach może wystąpić napięcie niebezpieczne, to musisz posiadać wiedzę jak uchronić siebie i innych przed zagrożeniem, jak sprawdzić, czy wszystko jest doprowadzone do stanu takiego, by można było bezpiecznie pracować.
    W przykładzie ze słupami, jeśli kable już wiszą i było kiedyś podane napięcie, to po prostu znaczy, że instalacja ma podpięte jakieś źródło, którego nieodpowiednie zabezpieczenie może doprowadzić do Twojej śmierci.
    Jeśli stawia się nowe słupy i wiesza kable, to przecież podłączenie ich do jakiejś podstacji z logicznego punktu widzenia następuje dopiero na końcu, czyli w trakcie prac nie ma zagrożenia, że napięcie zostanie załączone.
    Stąd mimo iż czynności podobne, to sytuacja bardzo różna.

    Tak samo co innego remont urządzenia, gdy musisz je najpierw odłączyć z działającej instalacji, zdemontować itp., a co innego jak masz tylko wirnik na biurku... Tu remont i tam remont, ale przypadki bardzo różne.
  • #66
    retrofood
    Moderator
    Dokładnie o to mi chodziło. Podobnie jest też z konstruowaniem i wykonywaniem urządzeń, które później staną się elektryczne. Na co projektantowi, którego jedynym zadaniem jest tworzenie i wykonywanie rysunków, jakieś "SEP-y"? On ma umieć kreślić, czy to na ekranie, czy na papierze, ale tam nie ma i nie będzie żadnego napięcia! Nawet monterom takich urządzeń na warsztacie nic nie zagraża.
  • #67
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:
    Jeśli nie istnieje możliwość kontaktu z napięciem elektrycznym, to nie masz do czynienia z zagrożeniem, więc i wszelkie "uprawnienia" nie mogą być wymagane.


    Stąd pytam, na podstawie czego tak uważasz bo prawo o tym nie mówi.
    Powiem więcej, prawo wprost wymaga, aby osoby naprawiające urządzenia elektryczne miały świadectwo.

    "3) związanych z usuwaniem usterek, uszkodzeń oraz remontami urządzeń, instalacji i sieci w celu doprowadzenia ich do wymaganego stanu technicznego - w zakresie remontów;"

    Przepisy ustawy prawo energetyczne wymagają, aby osoby zajmujące się eksploatacją sieci oraz urządzeń i instalacji posiadały kwalifikacje potwierdzone świadectwem wydanym przez komisje kwalifikacyjne tzw. uprawnienia SEP.

    Przepisy prawa (§ 4) nie wymagają potwierdzenia posiadania kwalifikacji w zakresie obsługi urządzeń i instalacji u użytkowników eksploatujących urządzenia elektryczne o napięciu nie wyższym niż 1 kV i mocy znamionowej nie wyższej niż 20 kW, o ile dokumentacja urządzenia określa zasady jego obsługi.

    Więc taka osoba zajmująca się ww. musi mieć. Nie ma znaczenia, że nie ma zagrożenia bo jest prąd odłączony. Wykonuje czynności remontowo-naprawcze ma być przeszkolony.
  • #68
    retrofood
    Moderator
    ^ToM^ napisał:
    retrofood napisał:
    Jeśli nie istnieje możliwość kontaktu z napięciem elektrycznym, to nie masz do czynienia z zagrożeniem, więc i wszelkie "uprawnienia" nie mogą być wymagane.


    Stąd pytam, na podstawie czego tak uważasz bo prawo o tym nie mówi.
    Powiem więcej, prawo wprost wymaga, aby osoby naprawiające urządzenia elektryczne miały świadectwo.

    "3) związanych z usuwaniem usterek, uszkodzeń oraz remontami urządzeń, instalacji i sieci w celu doprowadzenia ich do wymaganego stanu technicznego - w zakresie remontów;"

    Więc taka osoba zajmująca się ww. musi mieć. Nie ma znaczenia, że nie ma zagrożenia bo jest prąd odłączony. Wykonuje czynności remontowo-naprawcze ma być przeszkolony.


    Poczytaj Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 28 marca 2013 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy urządzeniach energetycznych
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20130000492

    Pisze tam m.in.
    " 6. Prace eksploatacyjne mogą wykonywać osoby uprawnione i upoważnione"
    A kto nimi jest?
    § 2. Użyte w rozporządzeniu określenia oznaczają:
    6) osoba uprawniona – osobę posiadającą kwalifikacje uzyskane na podstawie przepisów prawa energetycznego;
    7) osoba upoważniona – osobę wyznaczoną przez prowadzącego eksploatację do wykonywania określonych czynności lub prac eksploatacyjnych.

    Wyznaczoną!!! Nie wiem co Ci to mówi, ale z mojej strony to by było na tyle.
  • #69
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:
    [
    Pisze tam m.in.
    " 6. Prace eksploatacyjne mogą wykonywać osoby uprawnione i upoważnione"
    A kto nimi jest?
    § 2. Użyte w rozporządzeniu określenia oznaczają:
    6) osoba uprawniona – osobę posiadającą kwalifikacje uzyskane na podstawie przepisów prawa energetycznego;
    7) osoba upoważniona – osobę wyznaczoną przez prowadzącego eksploatację do wykonywania określonych czynności lub prac eksploatacyjnych.

    Wyznaczoną!!! Nie wiem co Ci to mówi, ale z mojej strony to by było na tyle.


    Świetnie! Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyznaczy osoby upoważnionej jak nie będzie przeszkolona - czyli de facto nie będzie miała SEP. Stąd każdy pracodawca wysyła pracownika na takie szkolenie, bo nie chce brać odpowiedzialności za to, że ktoś mu zarzucił, iż wykonuje roboty bez odpowiedniego przeszkolenia i dokumentów. Jeżeli pracownik ma SEP, to pracodawca w dużej części zrzuca z siebie odpowiedzialność. Stąd w ogłoszeniach o pracę często się widzi, iż wymagany SEP do 1 kV, nawet do takich robót jak montaż wiązek. Taki pracownik nigdy nie ma kontaktu z prądem elektrycznym. Po prostu: prawo nie rozróżnia pracowników na tych, którzy grzebią w urządzeniach "pod prądem" od tych co grzebią w takich samych urządzeniach "bez prądu".

    Najważniejsze jest to, że nie fakt czy urządzenie(a) obsługiwane przez pracownika jest pod napięciem czy też nie stanowi o konieczności posiadania SEP.

    Stąd pisałem, iż nie mogę się zgodzić z twierdzeniem:

    retrofood napisał:
    Jeśli nie istnieje możliwość kontaktu z napięciem elektrycznym, to nie masz do czynienia z zagrożeniem, więc i wszelkie "uprawnienia" nie mogą być wymagane.


    Mogą, a często nawet muszą być wymagane.
  • #70
    zbich70
    Specjalista elektryk
    retrofood napisał:
    Pisze tam m.in.
    " 6. Prace eksploatacyjne mogą wykonywać osoby uprawnione i upoważnione"
    A kto nimi jest?
    § 2. Użyte w rozporządzeniu określenia oznaczają:
    6) osoba uprawniona – osobę posiadającą kwalifikacje uzyskane na podstawie przepisów prawa energetycznego;
    7) osoba upoważniona – osobę wyznaczoną przez prowadzącego eksploatację do wykonywania określonych czynności lub prac eksploatacyjnych.
    Wyznaczoną!!!

    No i właśnie o to chodzi! Osoba uprawniona, to posiadająca ważne świadectwo kwalifikacji (wydane przez SEP lub inny organ). Znaczy mniej więcej tyle, że jest ona ogarnięta wystarczająco, aby wiedzieć czym jest pomieszczenie lub teren ruchu elektrycznego i jakie zagrożenia nań tam czyhają.
    Natomiast osoba upoważniona jest wyznaczona przez prowadzącego eksploatację danych obiektów, figuruje na specjalnej liście osób upoważnionych, gdzie określone jest co i na jakim obiekcie może wykonać (od oględzin po czynności łączeniowe).
  • #71
    retrofood
    Moderator
    ^ToM^ napisał:

    retrofood napisał:
    Jeśli nie istnieje możliwość kontaktu z napięciem elektrycznym, to nie masz do czynienia z zagrożeniem, więc i wszelkie "uprawnienia" nie mogą być wymagane.


    Mogą, a często nawet muszą być wymagane.


    Bzdura. Popatrz, nie ma ustawy która nakazywała by Ci jadanie chleba, a jesz...

    Dodano po 4 [minuty]:

    zbich70 napisał:

    Natomiast osoba upoważniona jest wyznaczona przez prowadzącego eksploatację danych obiektów, figuruje na specjalnej liście osób upoważnionych, gdzie określone jest co i na jakim obiekcie może wykonać (od oględzin po czynności łączeniowe).


    A w przemyśle jest upoważniona na przykład do zamiatania hali wydziału elektrycznego (obiekt elektryczny!!! :D ) i jakoś nikt jej nie każde przyczepiać świadectwa kwalifikacji do miotły, mimo że halę kontrolują spece zarówno z pionu głównego energetyka, jak również inspektorzy bhp, czy też kontrolerzy ze Straży Pożarnej, a nawet inspekcja pracy. Czasem nawet wszyscy zusammen do kupy.
  • #72
    zbich70
    Specjalista elektryk
    Wiesz Stachu, niestety miałem do czynienia z ludźmi, których jedynym osiągnieciem życiowym była umiejętność naostrzenie noża kosiarki i przycięcie trawy równo dwa centymetry nad gruntem.

    Ale "uprawnienia SEP-a" mieli! ;)
  • #73
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:

    A w przemyśle jest upoważniona na przykład do zamiatania hali wydziału elektrycznego (obiekt elektryczny!!! :D ) i jakoś nikt jej nie każde przyczepiać świadectwa kwalifikacji do miotły, mimo że halę kontrolują spece zarówno z pionu głównego energetyka, jak również inspektorzy bhp, czy też kontrolerzy ze Straży Pożarnej, a nawet inspekcja pracy. Czasem nawet wszyscy zusammen do kupy.



    Ponieważ nie wykonuje eksploatacji urządzenia, w żadnym z zakresów podanych w rozporządzeniu. W tej sytuacji nie potrzebuje świadectwa.
    Pisaliśmy natomiast o osobach, które wykonują czynności podane w rozporządzeniu a nie o osobach, które ich nie wykonują.
  • #74
    retrofood
    Moderator
    ^ToM^ napisał:
    retrofood napisał:

    A w przemyśle jest upoważniona na przykład do zamiatania hali wydziału elektrycznego (obiekt elektryczny!!! :D ) i jakoś nikt jej nie każde przyczepiać świadectwa kwalifikacji do miotły, mimo że halę kontrolują spece zarówno z pionu głównego energetyka, jak również inspektorzy bhp, czy też kontrolerzy ze Straży Pożarnej, a nawet inspekcja pracy. Czasem nawet wszyscy zusammen do kupy.



    Ponieważ nie wykonuje eksploatacji urządzenia, w żadnym z zakresów podanych w rozporządzeniu. W tej sytuacji nie potrzebuje świadectwa.
    Pisaliśmy natomiast o osobach, które wykonują czynności podane w rozporządzeniu a nie o osobach, które ich nie wykonują.


    Masz prawo pozostać przy własnym mniemaniu i jeśli zostaniesz szefem jakiejś firmy, będziesz miał również prawo zatrudniania wyłącznie pracowników z "SEP-em". Ja natomiast pozostanę przy swoim zdaniu, gdyż tę problematykę znam z życia. Kilkanaście lat przepracowałem w przemyśle i to wszystko znam z autopsji.
  • #75
    Ryszard49
    Poziom 34  
    retrofood, jeżeli na danym stanowisku pracy wymagane jest świadectwo kwalifikacyjne lub inne uprawnienia, to pracownik powinien takie posiadać. Pracodawcę tylko to interesuje.
  • #76
    retrofood
    Moderator
    Ryszard49 napisał:
    retrofood, jeżeli na danym stanowisku pracy wymagane jest świadectwo kwalifikacyjne lub inne uprawnienia, to pracownik powinien takie posiadać.

    Ależ oczywiście. Tyle, że dyskusja dotyczy właśnie tego, jakie stanowiska posiadania takiego świadectwa wymagają.
  • #77
    Brencik
    Poziom 26  
    Co wy się tak tego SEP uczepili? Jest masa innych organizacji które sprzedają, znaczy się wydają, świadectwa kwalifikacji.
  • #78
    technikabasenowa
    Poziom 33  
    Brencik napisał:
    Co wy się tak tego SEP uczepili? Jest masa innych organizacji które sprzedają, znaczy się wydają, świadectwa kwalifikacji.


    Oczywiście ale te papierki są nam dość bliskie :D
  • #79
    RitterX
    Poziom 37  
    krisRaba napisał:
    Na kartce może tak. Mi tam nie jest obojętne i abstrakcyjne, czy jak dojdzie do zwarcia, to popłynie 3kA czy 3mA, i jakoś łatwiej pchać ręce do 24V niż do 400 czy 500V, nie mówiąc już o kV ;-) "Przyjemność" kontaktu z np. 325VDC też zgoła inna niż z AC ;-)
    Generalnie skutki cieplne, łuki i inne cuda jednak się różnią zależnie od tych "abstrakcyjnych" liczb ;-)

    Jesteś pewny, że z punktu obsługi czy pomiarów będziesz miał jakąś różnicę między instalacją 10kV a 15kV? Od momentu gdy zaczyna się niebezpiecznie jest już niebezpiecznie a nawyki z tego zakresu przenoszą się i w dół. Dzięki temu np. mierniki nie padają jak muchy :) . Najpierw zastanawiam się co chcę zmierzyć, jak a potem rozładowuje pojemności gdy chcę sprawdzić rezystancje w obwodach.
    Kilka razy w życiu miałem styczność z 325V= i 230V~. Nie zauważyłem różnicy, to najzwyczajniej piekielnie boli, nie polecam.

    ^ToM^ napisał:
    Moim zdaniem się mylisz. Nie trzeba mieć kontaktu z prądem, aby wystąpiła konieczność posiadania SEP'ów.

    Prawo mówi tak:
    1. Eksploatacją urządzeń, instalacji i sieci mogą zajmować się osoby, które spełniają wymagania kwalifikacyjne dla następujących rodzajów prac i stanowisk pracy:
    1) eksploatacji - do których zalicza się stanowiska osób wykonujących prace w zakresie obsługi, konserwacji, remontów, montażu i kontrolno-pomiarowym;

    3) związanych z usuwaniem usterek, uszkodzeń oraz
    remontami urządzeń, instalacji i sieci w celu doprowadzenia
    ich do wymaganego stanu technicznego — w zakresie remontów;

    Powyższy punkt jak najbardziej wypełnia przesłankę do posiadania stosownych dokumentów. Remont silnika elektrycznego podpada jak najbardziej pod taki przepis.

    "konserwacji, remontów, montażu i kontrolno-pomiarowym" - wykonując te czynności można całe życie wykonywać ww. czynności na urządzeniach elektrycznych, które są wyłączone spod napięcia.
    Innymi słowy mówiąc, monter, który wymienia izolatory na słupach WN nie musi mieć SEP'ów , gdyż takie roboty wykonuje się na urządzeniach pozbawionych napięcia (co do zasady) - interpretując po twojemu te przepisy.

    Moim zdaniem, osoba remontująca urządzenia elektryczne do 1 kV musi mieć posiadać uprawnienia tak samo jak remontująca urządzenia powyżej 1 kV.

    Jesteś pewny, że dzięki polskim SEP możesz od tak np. naprawiać agregat rozruchowy do F-16 bo znasz przepisy ? I dalej, ktoś kto przylatuje z firmy go produkującej w USA do Polski potrzebuje uprawnień SEP bo z całą pewnością będzie dokonywał naprawy w polskiej jurysdykcji prawnej? Obawiam się, że świat tak nie działa.
    Skoro jesteśmy przy silnikach elektrycznych, uważasz, że uprawnienia SEP upoważniają do dotknięcia czegokolwiek wewnątrz i na zewnątrz zrobotyzowanego stanowiska do uzwajania silników albo dokonywania ich pomiarów i prób? Od dawna takie rzeczy dzieją się obok SEP. Przyjeżdża serwisant np. z Niemiec i już.
    SEP to obecnie budowlanka i energetyka w wymiarze wytwórczo-przesyłowym.
  • #80
    OldSkull
    Poziom 27  
    retrofood napisał:
    Z tym jeszcze, że wszystkie te prace może wykonywać człowiek bez "SEP-u", ale pozostający pod bezpośrednim nadzorem osoby z kwalifikacjami.

    Ta osoba z kwalifikacjami musi mieć Dozór, czy wystarczy Eksploatacja?

    ^ToM^ napisał:
    Taki pracownik nigdy nie ma kontaktu z prądem elektrycznym. Po prostu: prawo nie rozróżnia pracowników na tych, którzy grzebią w urządzeniach "pod prądem" od tych co grzebią w takich samych urządzeniach "bez prądu".

    Czyli osoby pracujące przy prototypach takich urządzeń co do zasady powinny mieć SEP.

    Czy osoby obsługujące testery HV powinny mieć SEP na wyższe napięcia? Jak rozumiem to w zakresie instrukcji obsługi nie, Ale w zakresie testów prototypowych urządzeń, gdzie sprawdza się bardzo różne rzeczy, nie zawsze idealnie wg instrukcji obsługi, to już tak.
    Czy osoby pracujące z prototypami generatorów HV (ale nie 50-60Hz tylko inne zakresy) powinny mieć SEP na wyższe napięcia? Co prawda ryzyka porażenia nie widzę (poparzenia już tak), ale jak to interpretować w kontekście przepisów?

    RitterX napisał:
    Jesteś pewny, że dzięki polskim SEP możesz od tak np. naprawiać agregat rozruchowy do F-16 bo znasz przepisy ? I dalej, ktoś kto przylatuje z firmy go produkującej w USA do Polski potrzebuje uprawnień SEP bo z całą pewnością będzie dokonywał naprawy w polskiej jurysdykcji prawnej?

    Obawiam się, że wojsko rządzi się własnymi prawami. Poza tym ktos wyżej pisał, że osobie bez świadectwa SEP wystarczy, że na ręce patrzy ktoś mający takowe świadectwo.
  • #81
    ^ToM^
    Poziom 35  
    retrofood napisał:


    Masz prawo pozostać przy własnym mniemaniu i jeśli zostaniesz szefem jakiejś firmy, będziesz miał również prawo zatrudniania wyłącznie pracowników z "SEP-em". Ja natomiast pozostanę przy swoim zdaniu, gdyż tę problematykę znam z życia. Kilkanaście lat przepracowałem w przemyśle i to wszystko znam z autopsji.


    Moje mniemanie nie ma nic do rzeczy. Po prostu tak jest napisane. Natomiast zgadzam się z Tobą, że w większości przypadków, jest pewnie tak ja napisałeś i SEP'y mają tylko ci co mają styczność z prądem. Nie zmienia to jednak faktu co do zapisów w przepisach - nie ja jestem autorem tych zapisów. Po prostu brakuje tam zdania np: "Do prac przy urządzeniach pozostających pod napięciem wymaganie jest posiadania świadectwa kwalifikacji w zakresie eksploatacji......".
    Wtedy byłoby oczywiste, że człowiek remontujący aparat elektryczny, np. przezwajający elektromagnes stycznika nie musi posiadać takiego świadectwa.
  • #82
    retrofood
    Moderator
    OldSkull napisał:
    retrofood napisał:
    Z tym jeszcze, że wszystkie te prace może wykonywać człowiek bez "SEP-u", ale pozostający pod bezpośrednim nadzorem osoby z kwalifikacjami.

    Ta osoba z kwalifikacjami musi mieć Dozór, czy wystarczy Eksploatacja?

    Wystarcza E.
  • #83
    ^ToM^
    Poziom 35  
    Brencik napisał:
    Co wy się tak tego SEP uczepili? Jest masa innych organizacji które sprzedają, znaczy się wydają, świadectwa kwalifikacji.


    SEP, jest tu używany jako zwyczajowa nazwa takich uprawnień. Może zamiast SEP być SPE, albo inne.

    Dodano po 4 [minuty]:

    RitterX napisał:

    Jesteś pewny, że dzięki polskim SEP możesz od tak np. naprawiać agregat rozruchowy do F-16 bo znasz przepisy ? I dalej, ktoś kto przylatuje z firmy go produkującej w USA do Polski potrzebuje uprawnień SEP bo z całą pewnością będzie dokonywał naprawy w polskiej jurysdykcji prawnej? Obawiam się, że świat tak nie działa.
    Skoro jesteśmy przy silnikach elektrycznych, uważasz, że uprawnienia SEP upoważniają do dotknięcia czegokolwiek wewnątrz i na zewnątrz zrobotyzowanego stanowiska do uzwajania silników albo dokonywania ich pomiarów i prób? Od dawna takie rzeczy dzieją się obok SEP. Przyjeżdża serwisant np. z Niemiec i już.
    SEP to obecnie budowlanka i energetyka w wymiarze wytwórczo-przesyłowym.


    Nie jestem pewny czy dzięki SEP możesz naprawiać osprzęt F16 czy nawet przezwajać silniki lub stanowiska robotyczne. Natomiast jestem pewny, że przy wykonywaniu takich czynności SEP'y powinieneś mieć, bo zakres napraw urządzeń elektrycznych jest podany w rozporządzeniu. Więc SEP to będzie zapewne jeden z papierów, które na takim stanowisku są wymagane. Natomiast jakie inne jeszcze będą potrzebne - nie wiem. Dla F16 może będzie potrzebna akredytacja MON, albo zaświadczenie o odbyciu szkolenia w zakładach lotniczych, itd.

    "SEP to obecnie budowlanka i energetyka w wymiarze wytwórczo-przesyłowym." - o tym to rozporządzenie nie mówi. To już twoja interpretacja, ale niech tak pozostanie.

    Dodano po 11 [minuty]:

    OldSkull napisał:

    Czyli osoby pracujące przy prototypach takich urządzeń co do zasady powinny mieć SEP.

    Czy osoby obsługujące testery HV powinny mieć SEP na wyższe napięcia? Jak rozumiem to w zakresie instrukcji obsługi nie, Ale w zakresie testów prototypowych urządzeń, gdzie sprawdza się bardzo różne rzeczy, nie zawsze idealnie wg instrukcji obsługi, to już tak.
    Czy osoby pracujące z prototypami generatorów HV (ale nie 50-60Hz tylko inne zakresy) powinny mieć SEP na wyższe napięcia? Co prawda ryzyka porażenia nie widzę (poparzenia już tak), ale jak to interpretować w kontekście przepisów?


    Prawo tego nie precyzuje - nie znalazłem w każdym razie takich przepisów - sprawdziłem w najnowszej wersji LEX'a (a może źle szukałem?).

    Tam nie ma żadnego rozróżniania z jakiego pochodzenia jest napięcie. Czy ono jest wytwarzane w elektrowni, czy w agregacie prądotwórczym czy też przetwornicy AD/DC zasilanej z agregatu czy akumulatora samochodowego.
    Te zapisy są bardzo ogólne i zapewne w sądach mają znacznie szersze zastosowanie niż my tu sobie myślimy. :lol: :lol:
    Dlatego na "wsjaki pożarny słuczaj” każdy robi SEPy bo po co ma się potem tłumaczyć za kogoś w sądzie. Tym bardziej, że taki podstawowy SEP kosztuje około 200 zł.
  • #84
    kozi966
    Moderator- Elektryka Instalacje i Sieci
    Wtrące się:
    Żadna z organizacji typu SEP, SPE, SIMP, PZITS, PZITB, itd. nie wydaje świadctw kwalifikacji.
    Wydają je komisje kawlifikacyjne, powołane przez URE i są to z mocy prawa komisje państwowe. Dana komisja może działać przy danej organizacji, stąd często są ich pieczątki/loga i inne tego typu znaczki na świadectwach.
  • #85
    zbich70
    Specjalista elektryk
    kozi966 napisał:
    Dana komisja może działać przy danej organizacji, stąd często są ich pieczątki/loga i inne tego typu znaczki na świadectwach.
    Łukasz, jeszcze długo to się nie zmieni i ŚK będą kojarzone wyłącznie z SEP. Sam to przerabiałem na własnym podwórku potyczkując się z twardogłowym "technikiem" ze Spółdzielni Mieszkaniowej podczas drobnej przeróbki instalacji na pograniczu własności mojej i Spółdzielni.
    Otóż Pan Technik zażyczył sobie okazania "uprawnień SEP". Okazałem (nawet zeskanowałem) swoje świadectwo, ale wydane przez Komisję Kwalifikacyjną Nr 298 przy Energa-Operator S.A. oddział w Toruniu. Trochę trwało zanim przekonałem go, że moje świadectwo jest równoważne ze świadectwem wydanym przez komisję powołaną przy SEP i nie ma on żadnego prawa aby je kwestionować.
  • #86
    retrofood
    Moderator
    Mnie wydała Komisja przy Klubie Techniki i Racjonalizacji. :D
  • #87
    kozi966
    Moderator- Elektryka Instalacje i Sieci
    zbich70 napisał:
    Łukasz, jeszcze długo to się nie zmieni i ŚK będą kojarzone wyłącznie z SEP.

    No wiem, bo ja od dawna z tym walczę. Też miałem sytuację, że gość wymagał ode mnie SEP-u, gdzie ja mam wydane świadectwo z pieczątką PZITS :D
  • #88
    OldSkull
    Poziom 27  
    ^ToM^ napisał:
    Tam nie ma żadnego rozróżniania z jakiego pochodzenia jest napięcie. Czy ono jest wytwarzane w elektrowni, czy w agregacie prądotwórczym czy też przetwornicy AD/DC zasilanej z agregatu czy akumulatora samochodowego.

    Tylko czy nie ma jakiegoś rozróżnienia chociażby na napięcie strony pierwotnej i wtórnej? Bo podświetlenie matrycy świetlówkowe może mieć napięcie startowe >1kV, a serwisanci laptopów raczej nie mają SEK (ŚK lepiej?) na >1kV, Świece zapłonowe i iskrowniki (takie z kuchenki) jeszcze lepiej: 20kV, 40kV?
    Jeśli kryterium byłoby tylko poziom napięcia, to Na każdy tester napięciowy też trzeba by mieć ŚK odpowiednie do napięcia, jakim testujemy.

    Widzę, że na forum ISE też ktoś miał podobne pytanie i nie doszli do zgody co do odpowiedzi:
    https://ise.pl/forum/normy-przepisy-prawo/pytanie-egzaminacyjne-w-sep-15279
  • #89
    ^ToM^
    Poziom 35  
    OldSkull napisał:

    Tylko czy nie ma jakiegoś rozróżnienia chociażby na napięcie strony pierwotnej i wtórnej? Bo podświetlenie matrycy świetlówkowe może mieć napięcie startowe >1kV, a serwisanci laptopów raczej nie mają SEK (ŚK lepiej?) na >1kV, Świece zapłonowe i iskrowniki (takie z kuchenki) jeszcze lepiej: 20kV, 40kV?
    Jeśli kryterium byłoby tylko poziom napięcia, to Na każdy tester napięciowy też trzeba by mieć ŚK odpowiednie do napięcia, jakim testujemy.


    Nie ma rozróżnienia w przepisach strona pierwotna wtórna. Byłby to nonsens, gdyż po drodze może n-transformatorów i wtedy nie wiadomo od którego miejsca jest strona pierwotna a gdzie wtórna.
    Już pisałem. Prawdo tego nie określa i podaje kryteria bardzo ogólne. Każdy niech sobie wyciągnie swoje wnioski. Moim zdaniem, każdy serwisant sprzętu elektrycznego czy elektronicznego powinien mieć wymagane przez prawo zaświadczenie, tym bardziej że jego uzyskanie to nie jest koniec świata i wystarczy minimum chęci i pieniędzy aby mieć "święty spokój".
  • #90
    OldSkull
    Poziom 27  
    ^ToM^ napisał:
    Moim zdaniem, każdy serwisant sprzętu elektrycznego czy elektronicznego powinien mieć wymagane przez prawo zaświadczenie, tym bardziej że jego uzyskanie to nie jest koniec świata i wystarczy minimum chęci i pieniędzy aby mieć "święty spokój".

    Na 1kV tak, Na wyższe wartości już tak łatwo raczej nie udzielają.