Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEP

01 Sie 2019 08:33 4752 121
  • Redaktor
    Szkolenie ma za zadanie odświeżenie wiedzy do egzaminu, po którym uzyskuje się uprawnienia SEP. Do szkolenia może przystąpić każdy - ważne, aby mieć skończone 18 lat i choć trochę wiedzy wyniesionej ze szkoły czy pracy zawodowej. Wystarczy zapisać się i stawić się na kursie w wybranym przez siebie mieście i terminie.

    Koszt szkolenia 4-godzinnego nie jest wygórowany i wynosi 95 zł, natomiast sam egzamin to już 225 zł.
    Firmy, które realizują szkolenia i egzaminy SEP są jednak elastyczne i jeśli masz zdolności negocjacyjne, to za szkolenie możesz zapłacić nawet połowę mniej, a jeśli nie zdasz egzaminu, to nie poniesiesz dodatkowych kosztów.

    Należy jednak pamiętać o ryzyku. Samo szkolenie 4-godzinne i uprawnienia SEP nie uczynią z nikogo mistrza kabelków i gniazdek. Tutaj niezbędna będzie praktyczna wiedza z tego zakresu. Są na rynku szkolenia tzw. 30-godzinne, gdzie wiedza na temat wybranego zakresu jest bardziej pogłębiona niż podczas szkolenia 4-godzinnego zakończonego egzaminem. Pamiętaj: jako elektryk odpowiadasz za siebie i za zdrowie innych - pomyłka elektryka nie zawsze jest do naprawienia.

    Zapisz się na szkolenie SEP już teraz >>> uprawnieniaelektryka.pl
    Zdobyłeś uprawnienia, jesteś już elektrykiem i możesz pracować z prądem na własny rachunek czy też dla firmy, która Cię zatrudni. Jest mnóstwo pracy na rynku dla elektryków i to dobrze płatnej. Może więc warto rozważyć taką możliwość?

    Zapisz się na szkolenie SEP już teraz >>> uprawnieniaelektryka.pl
    Stowarzyszenie prowadzi szkolenia w 20 miastach. Bezpośrednio po przejściu kursu SEP uczestnicy zdają egzamin państwowy, po którym otrzymują Świadectwo Kwalifikacyjne ważne w całej UE* przez 5 lat.

    Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEP

    News sponsorowany
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • Administator HydePark
    magic9 napisał:
    ważne w całej UE* przez 5 lat.


    Jeśli nic się nie zmieniło, to 5 lat jeśli nie pracuje się w zawodzie. W przeciwnym wypadku uprawnienia nie wygasają przez czas pracy w zawodzie, chyba, że coś się zmieniło.
  • Moderator Elektrycy
    To nie są żadne uprawnienia SEP, czy też SEEP. Świadectwa kwalifikacji (a nie uprawnienia), wydawane są przez komisje państwowe, w opraciu o wymagania tej ustawy:
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20190000755
    A konkretnie, tego rozporządzenia:
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20051411189

    Kurs może i jest prowadzony przez SEEP lub SEP.

    CMS napisał:
    Jeśli nic się nie zmieniło, to 5 lat jeśli nie pracuje się w zawodzie. W przeciwnym wypadku uprawnienia nie wygasają przez czas pracy w zawodzie, chyba, że coś się zmieniło.


    Cytat:

    Ustawa Prawo Energetyczne
    Art. 54.
    1. Osoby zajmujące się eksploatacją sieci oraz urządzeń i instalacji określonych w przepisach, o których mowa w ust. 6, obowiązane są posiadać kwalifikacje potwierdzone świadectwem wydanym przez komisje kwalifikacyjne.
    1a. (uchylony)
    1b. W razie stwierdzenia, że eksploatacja urządzeń, instalacji lub sieci jest prowadzona niezgodnie z przepisami dotyczącymi ich eksploatacji, na wniosek pracodawcy, inspektora pracy, Prezesa URE lub innego organu właściwego w sprawach regulacji gospodarki paliwami i energią, o których mowa w art. 21a, sprawdzenie spełnienia wymagań kwalifikacyjnych należy powtórzyć.
    1c. Sprawdzenie spełnienia wymagań kwalifikacyjnych przeprowadza się także w przypadku:
    1) wniosku pracodawcy:
    a) gdy osoba zajmująca się eksploatacją sieci, urządzeń lub instalacji określonych w przepisach, o których mowa w ust. 6, posiada kwalifikacje potwierdzone świadectwem, ale w ciągu kolejnych pięciu lat nie zajmowała się eksploatacją urządzeń, instalacji lub sieci, których uprawnienie dotyczy, b) który dokonał modernizacji lub innej istotnej zmiany parametrów urządzeń, instalacji lub sieci;
    2) osób, o których mowa w ust. 1, zajmujących się eksploatacją urządzeń, instalacji lub sieci, świadczących usługi na rzecz konsumentów w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny oraz mikroprzedsiębiorców, małych lub średnich przedsiębiorców, w rozumieniu ustawy – Prawo przedsiębiorców, co pięć lat.

    Tylko energetyka zawodowa w zasadzie nie musi tego robić co 5 lat.
  • Poziom 27  
    Ogólnie świadectwo kwalifikacji powinien pilnować pracodawca aby było ważne, również przełożeni/kierownicy. A dlaczego? Ponieważ sam pracownik jeśli nie będzie mieć "SEP" lub mu się przeterminuje, a stanie mu się krzywda, to odpowiada pracodawca lub osoba, która mu zleciła daną czynność. On sam odpowiada w obu przypadkach tylko swoim zdrowiem i życiem.

    Do celów prywatnych też się przydaje, ale w praktyce jeśli mamy tylko eksploatację (i ktoś z dozorem nam tego nie zlecił wykonać, lub sami nie mamy "dozoru") i np. naprawimy pralkę, ale kogoś porazi prąd, bo nasza przeróbka/naprawa zawiedzie, to odpowiedzialność jest podobna jakbyśmy nie mieli "SEP". To do czego się przydaje? A do tego, że możemy wg instrukcji obsługi pewne rzeczy podłączać, np. kuchenkę indukcyjną.
    Do niektórych zawodów też jest potrzebny "SEP", ale w praktyce pracodawcy i tak szkolą pracowników, a te szkolenia są generalnie kpiną (np. wystarczy podać na egzaminie treść prawa Ohma i to z pomocą egzaminatora) oderwaną od realiów firmy (egzaminatorzy mają często znacznie mniejszą wiedzę na temat klas IP niż pracownicy, ale upierają się, że wiedzą lepiej, albo tłuką kurs o tym jak montować instalację elektryczną w budynku ludziom, którzy montują i testują maszyny przemysłowe - a na instalacje w budynkach potrzeba przecież dodatkowych uprawnień).

    Pytanie: Jakie świadectwo kwalifikacyjne lub uprawnienia powinien mieć ktoś, kto projektuje, składa i testuje prototypy urządzeń zasilanych z 200-300V AC, a później tworzy instrukcje montażowe?
    Jakie ktoś kto zatwierdza takie instrukcje montażu?
    A jakie ktoś kto tylko na podstawie instrukcji składa te urządzenia, ale podłącza już złożone (tylko nieprzetestowane pod kątem bezpieczeństwa) do testera?
    I jakie ktoś kto wykonuje test, i to napięciami na poziomie kilowoltów?
  • Poziom 33  
    Takie uprawnienia to dooopchrony przed ewentualnym prokuratorem
    Na kilku ostatnich tfu "egzaminach " był taki element zę takie drobiazgi jak terminologia V.A ,W to już była za wysoka półka :cry:
    Zdało 100%
  • Poziom 43  
    technikabasenowa napisał:
    ...
    Zdało 100%

    Bo chodziło tylko o kasę. Gdyby oblewali to nie byłoby następnych chętnych do robienia tych szkoleń (ja bym nie nazwał ich uprawnieniami, bo warto by się przyjrzeć czy mają one jakikolwiek charakter uprawnień w świetle prawa). Wiele szkoleń robionych jest które nie dają żądnych uprawnień a są jedynie pogłębieniem wiedzy nie tylko jeżeli chodzi po energetykę. Szczegóły tych szkoleń są w ich regulaminie często zakamuflowane tak aby wydawało się, że to są szkolenia na uprawnienia a w rzeczywistości tylko i wyłącznie podniesienie wiedzy na dany temat.
  • Moderator
    technikabasenowa napisał:

    Zdało 100%

    To niczego nie mówi. Bo "okładki" ma 100%, ale co znajduje się wewnątrz okładek? :D
  • Poziom 33  
    retrofood napisał:
    technikabasenowa napisał:

    Zdało 100%

    To niczego nie mówi. Bo "okładki" ma 100%, ale co znajduje się wewnątrz okładek? :D



    Zgadza się ale takie osiołki z G! do 1kV potem robią instalacje itp - i są kwiatki że co za problem żę PE jest fazowym itd
  • Moderator
    technikabasenowa napisał:
    retrofood napisał:
    technikabasenowa napisał:

    Zdało 100%

    To niczego nie mówi. Bo "okładki" ma 100%, ale co znajduje się wewnątrz okładek? :D


    Zgadza się ale takie osiołki z G! do 1kV potem robią instalacje itp - i są kwiatki że co za problem żę PE jest fazowym itd


    Też się zgadza, ale tym niemniej, to już inna para kaloszy. :D
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • Poziom 12  
    technikabasenowa napisał:
    Takie uprawnienia to dooopchrony przed ewentualnym prokuratorem
    Na kilku ostatnich tfu "egzaminach " był taki element zę takie drobiazgi jak terminologia V.A ,W to już była za wysoka półka :cry:
    Zdało 100%


    A na dozór też tak chętnie rozdają papiery?
  • Poziom 10  
    Na dozór też. Problem jest tylko z podpunktem o pomiarach.
  • Poziom 33  
    KRebacz napisał:
    Na dozór też. Problem jest tylko z podpunktem o pomiarach.


    Z dozorem nie wiem ale co do pomiarów mój egzamin polegał na pokazaniu starych uprawnień łącznie z pomiarami :-) pytań zero :cry:
    Następny proszę :idea:
  • Poziom 38  
    Napisałbym jak bardzo w UE np. Niemczech te uprawnienia są ważne i szanowane :D . Zachowując jednak powagę, ważne to było świadectwo ukończenia technikum o takim profilu. Doświadczenie zawodowe, praktyczne ze wszystkim łącznie z podstacjami 15kV. A na trzecim miejscu studiów.
    Ten interes w Polsce będzie się kręcił póki na emerytury nie pójdzie większość, którzy jeszcze byli uczeni w technikach i szkołach zawodowych. A to już niedługo. Potem zacznie się niezły płacz. A najmłodsi to są, zwykle panowie, już lekko przyprószeni siwizną.
    Odpowiedzialność prawna, dokładniej cywilnoprawna jest taka sama dla posiadacza uprawnień jak i ich braku. Dlatego, że przedmiotowo bada się dany incydent czy wypadek. Tym samym żadne uprawnienia nie uchronią przed konsekwencjami prawnymi gdy coś nie jest zgodne z przepisami i dokumentacją techniczną.

    Tu nie chodzi o egzamin. Niby o co mają pytać egzaminatorzy kogoś z profilowym wykształceniem i doświadczeniem? Uwalać go bo poprzedniego dnia zjadł nieświeżą szynkę a przepuścić kogoś po 30h "kursie"?! To jest dramat.

    p.s.
    Ciekawe, który z projektantów nowego generatora od GE instalowanego w jednej z polskich elektrowni miał polskie uprawnienia elektryczne. To taki żarcik opisujący gdzie mniej więcej ten interes tkwi?

    I aby nie było potem lamentu, że "jak to bez uprawnień"?! Albo podchodzimy do czegoś poważnie i wtedy z automatu nadawane są tym z profilowym wykształceniem a reszta jest srogo trzepana na egzaminach i to nie jednym albo tej hecy nie będzie końca i to z bardzo wstydliwymi i smutnymi epilogami. Gdy uprawnienia były tworzone były z pewnych powodów społeczno-historycznych potrzebne w tej formie ich nadawania. Ale to była mądrość ówczesnego etapu a nie obecnego.
  • Poziom 27  
    RitterX napisał:
    Tym samym żadne uprawnienia nie uchronią przed konsekwencjami prawnymi gdy coś nie jest zgodne z przepisami i dokumentacją techniczną.

    No właśnie, a co chroni osobę/firmę wydającą dokumentację techniczną w razie popełnienia błędu?
  • Moderator
    OldSkull napisał:
    RitterX napisał:
    Tym samym żadne uprawnienia nie uchronią przed konsekwencjami prawnymi gdy coś nie jest zgodne z przepisami i dokumentacją techniczną.

    No właśnie, a co chroni osobę/firmę wydającą dokumentację techniczną w razie popełnienia błędu?

    Adwokat.
  • Poziom 21  
    Przecież te uprawnienia to relikt poprzedniej epoki, mamy jeszcze dużo takich gdzie wymagany jest papierek. A co daje ten papierek? Nic. Ale jest wszędzie wymagany.

    Nie mogę sobie podłączyć gniazdka bo nie mam papierka. Albo podłączyć fotowoltaiki. Bo przecież to takie skomplikowane w dobie powszechnego dostępu do informacji.

    Zrobiłem więc sobie ten papierek w reklamowanej firmie. Polecam. Szybko (jedno popołudnie) i bezproblemowo.
  • Moderator
    ACCel napisał:
    A co daje ten papierek? Nic.
    Nieprawda, daje. Daje dużo. Temu, kto osobę z papierkiem zatrudnia. Jest doopochronem dla zatrudniającego. Bo do prac w okolicach napięcia nie można dopuszczać osoby bez papierka, papierek jest teoretycznym potwierdzeniem faktu, że jego posiadacz jest zdrowy na umyśle i nie będzie sięgał tam gdzie nie trzeba. A jeśli sięgnie, to sam będzie winien, a nie ten kto go zatrudnił.
    Tylko ten zatrudniający winien wiedzieć co jest wewnątrz okładek, bo same okładki mogą go nie uratować.
  • Poziom 37  
    kozi966 napisał:
    To nie są żadne uprawnienia SEP, czy też SEEP. Świadectwa kwalifikacji (a nie uprawnienia)


    To bez znaczenia. Chodzi o to, że ten dokument uprawnia tę osobę do wykonywania robót w zawodzie elektryka. Skoro coś uprawnia do czegoś, to potocznie mówi się uprawnienia.
    Było już to 101x wałkowane. Świadectwo kwalifikacji jest uprawnieniem do wykonywania czynności w nim określonych.

    Dodano po 2 [minuty]:

    mat343 napisał:

    A na dozór też tak chętnie rozdają papiery?


    Procedura jest identyczna, więc są chętni to się ich egzaminuje i wydaje papier.
  • Moderator Elektrycy
    ^ToM^ napisał:
    Skoro coś uprawnia do czegoś, to potocznie mówi się uprawnienia.

    Jest znaczna różnica w definicji pomiędzy kwalifikacjami zawodowymi, a uprawnieniami zawodowymi.
    Nazwy potoczne mnie nie interesują.

    Aby móc wykonywać daną czynność np. na stanowisku elektryka od pomiarów, musisz mieć potwierdzone kwalifikacje zawodowe w tym kierunku. Od takich osób nie wymaga się posiadania uprawnień co do ich definicji.

    Natomiast takie osoby mogą sobie wpisać co chcą np. na pieczątce: "Uprawniony Elektryk SEP". Pomijając nawet fakt, że to nie SEP wydaje takie papiery.
  • Poziom 37  
    kozi966 napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Skoro coś uprawnia do czegoś, to potocznie mówi się uprawnienia.

    Jest znaczna różnica w definicji pomiędzy kwalifikacjami zawodowymi, a uprawnieniami zawodowymi.
    Nazwy potoczne mnie nie interesują.

    Aby móc wykonywać daną czynność np. na stanowisku elektryka od pomiarów, musisz mieć potwierdzone kwalifikacje zawodowe w tym kierunku. Od takich osób nie wymaga się posiadania uprawnień co do ich definicji.


    Nie wiem o jakiej różnicy mówisz, bowiem rozporządzenie tego nie określa.

    Rozporządzenie mówi jedynie do jakich czynności trzeba mieć świadectwo kwalifikacji i do czego ono uprawnia, czyli do jakich czynności nabywa się uprawnień.

    Słownik PWN: uprawnienie «prawo do czegoś przysługujące lub nadane komuś»


    Eksploatacją urzàdzeń, instalacji i sieci mogą zajmować się osoby, które spełniają wymagania kwalifikacyjne dla następujących rodzajów prac i stanowisk pracy:
    1. eksploatacji — do których zalicza się stanowiska
    osób wykonujących prace w zakresie obsługi, konserwacji,
    remontów, montażu i kontrolno-pomiarowym;
    2. dozoru — do których zalicza się stanowiska osób
    kierujących czynnościami osób wykonujących prace
    w zakresie określonym w pkt 1 oraz stanowiska
    pracowników technicznych sprawujących nadzór
    nad eksploatacją urządzeń, instalacji i sieci.

    Prace, o których mowa dotyczą wykonywania czynności:
    1) mających wpływ na zmiany parametrów pracy obsługiwanych
    urządzeń, instalacji i sieci z zachowaniem zasad bezpieczeństwa i wymagań ochrony środowiska — w zakresie obsługi;
    2) związanych z zabezpieczeniem i utrzymaniem należytego stanu technicznego urządzeń, instalacji i sieci — w zakresie konserwacji;
    3) związanych z usuwaniem usterek, uszkodzeń oraz
    remontami urządzeń, instalacji i sieci w celu doprowadzenia
    ich do wymaganego stanu technicznego — w zakresie remontów;
    4) niezbędnych do instalowania i przyłączania urządzeń,
    instalacji i sieci — w zakresie montażu;
    5) niezbędnych do dokonania oceny stanu technicznego,
    parametrów eksploatacyjnych, jakości regulacji i sprawności energetycznej urządzeń, instalacji i sieci — w zakresie kontrolno-pomiarowym.
  • Poziom 27  
    Tylko, że to chyba nie wszystko, bo:
    ^ToM^ napisał:
    Eksploatacją urzàdzeń, instalacji i sieci mogą zajmować się osoby, które spełniają wymagania kwalifikacyjne dla następujących rodzajów prac i stanowisk pracy:
    1. eksploatacji — do których zalicza się stanowiska
    osób wykonujących prace w zakresie obsługi,
    [...]
    Prace, o których mowa dotyczą wykonywania czynności:
    1) mających wpływ na zmiany parametrów pracy obsługiwanych
    urządzeń, instalacji i sieci z zachowaniem zasad bezpieczeństwa i wymagań ochrony środowiska — w zakresie obsługi;

    Z tego wynika, że świadectwo SEP na obsługę powinien mieć absolutnie każdy człowiek obsługujący urządzenia sieciowe (czyli nawet komputer, wiertarkę, czajnik elektryczny, kserokopiarkę czy _lampę_).
    Nie ma czasem jakichś wyłączeń albo dodatkowych wyjaśnień? Właściwie jakie przepisy to regulują?

    Mnie osobiście najbardziej męczą pytania, któe już wcześniej zadałem:
    Cytat:
    Pytanie: Jakie świadectwo kwalifikacyjne lub uprawnienia powinien mieć ktoś, kto projektuje, składa i testuje prototypy urządzeń zasilanych z 200-300V AC, a później tworzy instrukcje montażowe?
    Jakie ktoś kto zatwierdza takie instrukcje montażu?
    A jakie ktoś kto tylko na podstawie instrukcji składa te urządzenia, ale podłącza już złożone (tylko nieprzetestowane pod kątem bezpieczeństwa) do testera?
    I jakie ktoś kto wykonuje test, i to napięciami na poziomie kilowoltów?

    Bo w tej chwili wychodzi mi na to, że my, jako inzynierowie, robiąc swoje w warsztacie/laboratorium, tak naprawdę powinniśmy mieć zarówno SEP-E jak i SEP-D, bo inaczej sami z siebie nie powinniśmy się tykać niczego >60V (pomimo wieloletniego doświadczenia). Jakie przepisy to regulują i gdzie to sprawdzić?
  • Moderator
    OldSkull napisał:

    Z tego wynika, że świadectwo SEP na obsługę powinien mieć absolutnie każdy człowiek obsługujący urządzenia sieciowe (czyli nawet komputer, wiertarkę, czajnik elektryczny, kserokopiarkę czy _lampę_).
    Nie ma czasem jakichś wyłączeń albo dodatkowych wyjaśnień? Właściwie jakie przepisy to regulują?


    Wszystko jest tam, gdzie być powinno. http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20030890828
  • Moderator Elektrycy
    OldSkull napisał:
    Z tego wynika, że świadectwo SEP na obsługę powinien mieć absolutnie każdy człowiek obsługujący urządzenia sieciowe (czyli nawet komputer, wiertarkę, czajnik elektryczny, kserokopiarkę czy _lampę_).

    Spokojnie:

    Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEP
  • Poziom 38  
    OldSkull napisał:
    No właśnie, a co chroni osobę/firmę wydającą dokumentację techniczną w razie popełnienia błędu?

    Zwykle w wielu krajach o bardziej rozwiniętej kulturze technicznej ubezpieczenie OC.

    A co do tematu głównego, to od poprzedniej epoki jest niezły bajzel z uprawnieniami, kwalifikacjami i to nie tylko elektrycznymi. W pierwszej kolejności problemem jest brak logiki czyli tego co odróżnia mniej cywilizowane technicznie kraje od tych bardziej cywilizowanych gdzie to jest jakoś tam logicznie umocowane.

    Taki przykładzik, żarcik :) . Na świadectwie maturalnym absolwenta technikum elektrycznego są w sumie dwa świadectwa, to maturalne oraz jest wpisany egzamin zawodowy. Należy dodać, że technikum 5 lat w tym sporo praktyk zawodowych w naprawdę dziwnych miejscach i z różnym sprzętem elektrycznym i elektromechanicznym.
    No i to świadectwo maturalne uprawnia do wstąpienia do szkoły wyższej a świadectwo egzaminu zawodowego uprawnia... do niczego :) . Oba egzaminy, jak sądzę mają tę samą wagę, oba są umieszczone na świadectwie opatrzonym herbem państwowym i stosownymi pieczęciami. Wydaje się, że są to poświadczenia egzaminów państwowych?!
    A tymczasem okazuje się, że ta nauka zawodu była nikomu do niczego nieprzydatna i niepotrzebna. Choć tylko w polskiej jurysdykcji prawnej bo np. w Niemczech to jest honorowane :) . To już nawet nie jest dramat a groteska.
    W Polsce koleżka jest na równi z kimś kto nie widział silnika ale przeczytał podręcznik typu "Jak zrobić uprawnienia SEP" i wie w teorii jak nie zostać porażonym, jak udzielać pierwszej pomocy i czym różni się bezpiecznik o charakterystyce C od D :) . Choć nie jestem przekonany czy to już nie jest wiedza specjalistyczna, niedostępna w tym podręczniku?
    Lekarze to mają klawo :) , zdają LEP jeden raz bez odnawiania co 5 lat. No i jak zdają egzamin zawodowy ów LEP to już mogą leczyć. Choć ryzyko utraty życia zarówno przepracowanego stażysty jak i pacjentów jest nieporównywalnie większe jak w przypadku elektryka pracującego nawet z wysokimi napięciami. Bo umówmy się, mimo bardzo wielu mocno koloryzowanych, dramatycznych opowieści do sznapsa w rzeczywistości to jest nudna choć wymagająca skupienia i dokładności robota.
  • Poziom 27  
    @kozi966, to rozwiązuje problem tylko częściowo: czyli zwykły człowiek, może obsługiwać sprzęt. Ale z tej definicji wynika, że osoba nieznająca się na elektryce w ogóle (i bez uprawnień) może napisać instrukcję obsługi/protokół użycia/jakiś inny odpowiedni kawałek dokumentacji, a następnie przystąpić do obsługi tego nieprzetestowanego urządzenia. Chyba, że można tak interpretować wymagania na dozór, punkt 2c:
    "przepisów dotyczàcych eksploatacji, wymagaƒ
    w zakresie prowadzenia dokumentacji technicznej i eksploatacyjnej oraz stosowania instrukcji
    eksploatacji urzàdzeƒ, instalacji i sieci,"

    RitterX napisał:
    Lekarze to mają klawo , zdają LEP jeden raz bez odnawiania co 5 lat. No i jak zdają egzamin zawodowy ów LEP to już mogą leczyć.

    Różnica taka, że jak student medycyny obleje LEP to ile ma powtórek w roku? 1? 2? A SEP można iść do innej komisji i już 2-3 tygodnie później mieć powtórkę. Poza tym egzaminy na SEP (przynajmniej do 1kV SEP-E, ale nawet na wszystkie punkty) wyglądają jak jakaś kpina, najważniejsze to zdobyć go chociaż raz i potem praktycznie go przepisują.

    Dalej właściwie nie wiadomo jakie uprawnienia w zakładach powinni mieć inżynierowie (zarówno Ci od "elektryki" jak i kontrola jakości czy inżynieria produkcji, a nawet inżynierowie robiący zmiany techniczne).
    Podam może trzy przykłady z życia:
    1. Produkt na rynku, dość stary, okazało się, że wchodziły w życie jakieś nowe normy i trzeba było zmienić kilka komponentów, co spowodowało przekraczanie limitów prądów upływu.
    - mogliśmy tym samym założyć, że po każdej poprawce ten produkt nie jest jeszcze bezpieczny
    - ktoś te poprawki musiał wprowadzać (czy SEP-E na montaż starczy, jeśli ten inżynier sam musi decydować co zmienia w produkcie?)
    - ktoś te poprawki musi przetestować (SEP-E na obsługę starczy?)
    - ktoś musi wykonać pomiary, tutaj uwaga: tester elektryczny testuje napięciem kilku kV (SEP-E na pomiary+obsługa starczy?)
    - przełożony przydzielił to zadanie do grupy inżynierów, czy SEP-D ktoś tutaj powinien posiadać?
    2. Wchodzi nowa wersja silnika elektrycznego od innego producenta, na papierze jest to samo:
    - czy inżynier podmieniajacy silnik do testów na nowy musi mieć w ogóle SEP? (czy może SEP-E na remont starczy?
    - czy inżynier wykonujący test musi mieć SEP? (SEP-E obsługa+montaż+pomiary starczy?)
    - ponownie test elektryczny na kilka kV
    - przełożony przydzielił to zadanie do grupy inżynierów, czy SEP-D ktoś tutaj powinien posiadać?
    3. Jest projektowane, skłądane i testowane nowe urządzenie. Wiele testów wykonuje się na "otwartym sercu" z otwartym dostępem do elementów niebezpiecznych. Z oczywistych względów dokumentacji technicznej tego urządzenia nie ma, bo dopiero jest lub będzie tworzona.
    - wiele poprawek wykonuje się na bieżąco, aby dobrać lepsze parametry pracy (SEP-E na montaż starczy?)
    - wiele prac jest zlecana stażystkom i młodszym inżynierom (właściwie jaki SEP tutaj trzeba mieć?
    - co jeśli urządzenie może generować wewnętrznie napięcie nawet rzędu kilku kV - jaki SEP lub inne kwalifikacje tutaj trzeba by mieć?
    - znowu testy na poziomie wielu kV, może nawet >10kV. Jaki SEP? Szczególnie jeśli ja sam decyduję o tym jaki test wykonuję na czym.
    - trzeba wykonywać instrukcje testowania i montażu (jaki SEP?)
    - oczywiście powyższe jest wykonywane z bardzo ogólnego polecenia przełożonego (bez podziału na konkretne czynności, tylko ogólnie "zajmujcie się tym") - czy ktoś tutaj powinien mieć SEP-D, ktokolwiek?
  • Moderator
    OldSkull napisał:
    Ale z tej definicji wynika, że osoba nieznająca się na elektryce w ogóle (i bez uprawnień) może napisać instrukcję obsługi/protokół użycia/jakiś inny odpowiedni kawałek dokumentacji, a następnie przystąpić do obsługi tego nieprzetestowanego urządzenia.

    Przesadzasz i nie bierzesz pod uwagę tego, że istnieją inne przepisy oraz inne zasady dotyczące wytwórczości. Naczelną z nich jest fakt, że osoba (fizyczna lub prawna) wprowadzająca jakiś wyrób do obrotu, ponosi pełną odpowiedzialność za skutki z tegoż wynikające. I nie trzeba ty żadnych "SEP-ów", ani innych paragrafów.
    Fundamenty drapaczy chmur często wykonują robotnicy, którzy nigdy wcześniej żadnej budowy nie widzieli, co nie przeszkadza temu, aby te wieżowce stały później przez dziesiątki i setki lat.
  • Poziom 37  
    retrofood napisał:

    Fundamenty drapaczy chmur często wykonują robotnicy, którzy nigdy wcześniej żadnej budowy nie widzieli, co nie przeszkadza temu, aby te wieżowce stały później przez dziesiątki i setki lat.


    Tak, ale pod nadzorem wysoko wyspecjalizowanych inżynierów, inspektorów nadzoru oraz projektanta tegoż drapacza.
    Przy wykonywaniu np. instalacji elektrycznych przez elektryka zwykle jest identycznie. Elektryk dostaje projekt instalacji (a nie sam ją wymyśla), następnie ją wykonuje i zgłasza do odbioru.
  • Poziom 33  
    ^ToM^ napisał:
    retrofood napisał:

    Fundamenty drapaczy chmur często wykonują robotnicy, którzy nigdy wcześniej żadnej budowy nie widzieli, co nie przeszkadza temu, aby te wieżowce stały później przez dziesiątki i setki lat.


    Tak, ale pod nadzorem wysoko wyspecjalizowanych inżynierów, inspektorów nadzoru oraz projektanta tegoż drapacza.
    Przy wykonywaniu np. instalacji elektrycznych przez elektryka zwykle jest identycznie. Elektryk dostaje projekt instalacji (a nie sam ją wymyśla), następnie ją wykonuje i zgłasza do odbioru.



    Właśnie elektryk a nie osoba po kursie parogodzinnym dla której 1 2 klasa odbiornika i kolory i znaczenie przewodów to nie warte zastanawiania się drobiazgi
  • Poziom 37  
    technikabasenowa napisał:

    Właśnie elektryk a nie osoba po kursie parogodzinnym dla której 1 2 klasa odbiornika i kolory i znaczenie przewodów to nie warte zastanawiania się drobiazgi


    Z punktu widzenia przepisów prawa, powinna to być osoba która ma uprawnienie do wykonywania tych czynności (tzn. posiada ważne świadectwo kwalifikacji).
    Prawo nie mówi, że to ma być elektryk, gdyż nigdzie nie zostało to zdefiniowane. Może być równie dobrze automatyk, elektronik, informatyk albo mechanik czy inny fachowiec.
    Obojętnie kto będzie wykonywał instalację, ma ona być wykonana zgodnie z obowiązującymi przepisami. Taki obowiązek ciąży zarówno na "prawdziwym" elektryku ale też na tym po parogodzinnym kursie.
    Z lektury forum wynika, że błędy popełniają zarówno "prawdziwi" wyjadacze jak i amatorzy czy ci po parogodzinnym kursie.