Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Pani Twardowska PRL czekolada

Zbyszeknowak 01 Aug 2019 23:30 3444 39
  • #2
    Mobali
    Level 39  
    Pamiętam szokujący i unikalny zapach oraz smak pierniczków w czekoladzie pod nazwą "Katarzynki". Tajemnica została wyjaśniona dopiero wtedy, gdy zobaczyłem, że leżą na sklepowej półce tuż obok... kulek na mole! Pewnie stąd pochodził ten niezapomniany... aromat naftaliny ;-)
  • #3
    Madrik
    moderator of Robotics
    Zbyszeknowak wrote:
    Wspominam smak czekolady PRL Pani Twardowska. Jaki składnik stanowił jej charakterystyczny smak? Była tańsza niż pełna mleczna ale nie smakowała jak tanie czekoladopodobne.


    Smakowała... smakowała.
    Zdaje się, że uzupełniali ją miazgą z orzechów, oprócz margaryny.
    Wtedy dodawano wszystko, co mogło zastąpić tłuszcz kakaowy.

    Nadal to jednak była taka czekopodróba jak inne.

    Już lepsze były domowe wyroby cukiernicze.
    Karmelowe lizaki z cukru, czy bloki czekopodobne z kawałkami wafelków.

    Generalnie, wiele wtedy było towarów pożądanych, bo były rzadkie i trudno dostępne. Stąd sentyment.
    Ale w porównaniu do dzisiejszych produktów, to było totalne świństwo.

    Ja do dziś pamiętam chory smak wodnistego "Ptysia".
    A dzisiejsza "Hellena" to królowa napoi, w porównaniu z "różową wodą", sprzedawaną wtedy jako "oranżada". A kolejki po to i tak stały...
  • #4
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    Ciekawe ze nigdzie w Polsce nie spotkałem napoju ,,Gatorade" ? Tu wszędzie go pełno i o różnych smakach owocowych. A ,,energizer" z kofeina pod nazwa ,,≈ 220V≈" :D ? Natomiast sławne amerykańskie kakao ,,Ovaltine", nie nadaje się nawet do posypania nim lodów czekoladowych, co często robię jako ,,wzmacniacz" :D, do tego celu używam ,, Benkq".granulowane. Do orzechów kokosowych, świeżo zerwanych, używam zaś wiertarki akumulatorowej z wiertlem płaskim do drewna 20 mm i słomkę do napojów.
  • #5
    Mobali
    Level 39  
    Madrik wrote:
    Ale w porównaniu do dzisiejszych produktów, to było totalne świństwo.
    Oj, nie przesadzaj! Dzisiejsze "Prince Polo" to zwykłe dno w porównaniu z ówczesnymi. To samo dotyczy "Michałków" czy "Mieszanki krakowskiej". A poza cukiernią... Pamiętasz jak smakowały kiedyś wędliny (jeśli udało się je akurat kupić). Zresztą na zachodzie też się pogorszyło - dzisiejszej Coca Coli już nie potrafię wypić. Świństwa oczywiście też nie brakowało. Dla mnie najpaskudniejszym wspomnieniem były (chyba greckie?) pomarańczowe soki Dodoni z metalowej puszki i "Herbata gruzińska" (pakowana w POSTI), która miała mniej aromatu niż dwuletnia słoma ;-)
  • #6
    DiZMar
    Level 43  
    [quote="Mobali"]
    Madrik wrote:
    ...Dodoni z metalowej puszki i "Herbata gruzińska" (pakowana w POSTI), która miała mniej aromatu niż dwuletnia słoma ;-)

    Oj nie mów. Dwuletnia słoma jeszcze jak przechowywana wilgotna to ma sporo aromatu. :crazyeyes:
  • #8
    Madrik
    moderator of Robotics
    Mobali wrote:
    Pamiętasz jak smakowały kiedyś wędliny (jeśli udało się je akurat kupić).


    Nadal tak smakują... Jeżeli zrobisz je sobie sam, albo kupisz te najdroższe, bo jakość niestety kosztuje. Niestety, przy produkcji masowej jakość się po prostu nie opłaca. Ale jak dobrze poszukasz, a nie w lodówkach marketów, to znajdziesz małych producentów wędlin, którzy opierają się właśnie na jakości.
    Można też zrobić wędlinkę samemu. Nie jest to zbyt skomplikowane, a wiesz co jesz.

    Jak to powiedział niedawno pewien producent parówek - To nie prawda, że dodają do nich tekturę i słomę. Za drogo wtedy wychodzi... ;)
  • #9
    User removed account
    Level 1  
  • #10
    sosarek

    Level 43  
    Krzysztof Kamienski wrote:
    Ciekawe ze nigdzie w Polsce nie spotkałem napoju ,,Gatorade" ?

    Były swego czasu, nie wiem gdzie się podziały.
  • #11
    gimak
    Level 40  
    To widzę, że pod tym względem, nie jestem sam, że wiele obecnych produktów spożywczych nie da się pozytywnie z dawnymi.
  • #13
    sosarek

    Level 43  
    Dawna Mieszanka studencka, cukierki miętowe, teraz wyleciało z głowy - forma tabliczki czekolady a wewnątrz w złotkach cukierki miętowe(chyba z anyżem) - sejmowe czy jakoś, (30lat tego nie jadłem).
  • #14
    pikarel
    Level 34  
    Przed Prince Polo były trójkątne andruty orzechowe, z bokami oblanymi prawdziwą czekoladą.
    Po zakupach czekałem na mamę, jak na dobrą wróżkę; dawała nam te wafelki i częstowała landrynkami,
    zapakowanymi w rulonik z szarego papieru, w kształcie rożka. Miałem 4, może 5 lat.

    Takie wspomnienia warte są wszystkich pieniędzy świata, bez względu na to, jaki ten świat wtedy był.
  • #15
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    pikarel wrote:
    Przed Prince Polo były trójkątne andruty orzechowe,
    Z Olzy Cieszyn, z Niedźwiadkiem ? Uwielbiam. A waflowy, okrągły torcik Wedlowski ? Pycha. Kupiłem ostatnio pięć w Nałęczowie w Parku.
  • #16
    Mobali
    Level 39  
    Madrik wrote:
    Można też zrobić wędlinkę samemu. Nie jest to zbyt skomplikowane, a wiesz co jesz.
    Wiem bo robię ;-)
    Madrik wrote:
    Ale jak dobrze poszukasz, a nie w lodówkach marketów,
    Raczej Unikam marketów.
    Madrik wrote:
    Niestety, przy produkcji masowej jakość się po prostu nie opłaca.
    No widzisz, a kiedyś wszystkie były dobre i jakoś się to opłacało. Mało tego, w sklepach "sprzedała się" każda ilość. A więc przy rynku masowego konsumenta udawało się utrzymać jakość :-)
  • #17
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Madrik wrote:

    Nadal tak smakują... Jeżeli zrobisz je sobie sam, albo kupisz te najdroższe, bo jakość niestety kosztuje.

    Jak to powiedział niedawno pewien producent parówek - To nie prawda, że dodają do nich tekturę i słomę. Za drogo wtedy wychodzi... ;)


    Nadal tak smakują tylko jeżeli zrobisz je sam lub masz zaprzyjaźnionego fachowca z branży.
    Cena z kosmosu to tylko ściema dla "miastowych" łaknących ekobubli itp. i nic więcej.
    Cytując Ciebie - jak coś drogo wychodzi to zawiera tekturę i słomę.

    Krzysztof Kamienski wrote:

    Do orzechów kokosowych, świeżo zerwanych, używam zaś wiertarki akumulatorowej z wiertlem płaskim do drewna 20 mm i słomkę do napojów.


    Zwykłą wiertarką Bosch`a na 230V~ z wiertłem do drewna "fi" 10 też można takiego orzecha potraktować tylko ... nie mam raczej okazji trafić na świeżo zerwanego. :D

    Mobali wrote:

    No widzisz, a kiedyś wszystkie były dobre i jakoś się to opłacało

    Cud w erze Komunizmu.
    Dzisiaj nie ma Komunizmu i "cudów" nie uświadczysz.

    P.
  • #18
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    Przemcio wrote:
    Zwykłą wiertarką Bosch`a na 230V~ z wiertłem do drewna "fi" 10 też można takiego orzecha potraktować tylko ... nie mam raczej okazji trafić na świeżo zerwanego.
    Tak, ale wtedy trzeba mieć przetwornice w samochodzie 12 VDC /110 VAC :D A pić się chce. A'propos, ta lekko słodka woda w orzechu bywała czasem używana do zastępstwa osocza w kroplówkach, w nagłych przypadkach, jest tak sterylna. ( w/g National Geografic).
  • #19
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Krzysztof Kamienski wrote:
    A'propos, ta lekko słodka woda w orzechu bywała czasem używana do zastępstwa osocza w kroplówkach, w nagłych przypadkach, jest tak sterylna. ( w/g National Geografic).


    Oooo, a tego nie wiedziałem. Jednak przyroda jest niesamowita i ... szkoda, że
    znamy ją w znikomym stopniu dzięki koncernom farmaceutycznym.
    Co do samego orzecha to w moim przypadku odwiert to raczej akt
    czystej desperacji pod presją Koleżanki-Małżonki niż potrzeba zaspokojenia pragnienia. Sam wiesz i rozumiesz - inny klimat. :D

    P.
  • #20
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    @Przemcio Standardowo sprzedają orzechy z zestrugana maczeta na gorze skorupa, a maja fantastyczną w tym wprawę, tylko cienka błonka wtedy zabezpiecza wnętrze orzecha i chroni przed wylaniem zawartości. Ja wymyśliłem
    inny sposób - z wiertarką. Został skrytykowany przez Starych Indian, bo opiłki z wiercenia wpadają do środka. :cry:
  • #21
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Krzysztof Kamienski wrote:
    Ja wymyśliłem
    inny sposób - z wiertarką. Został skrytykowany przez Starych Indian, bo opiłki z wiercenia wpadają do środka. :cry:


    No cóż, widocznie Starzy Indianie traktują całkiem słusznie narzędzie zwane maczetą jako narzędzie służące do obróbki przede wszystkim orzechów kokosowych i przedzierania się przez dżunglę a nie jak przyjmuje się w rzekomo cywilizowanym świecie jako narzędzie do ... dokonywania redukcji liczebności innych plemion. :D
    Co kraj to obyczaj jak wiadomo.
    Dla Starych Indian posługując się wiertarką czy wkrętarką pomimo technologii
    jesteś po prostu zwyczajnym barbarzyńcą traktując takimi narzędziami owoc ratujący życie.
    No ... nie masz tam aż tak łatwego życia tak czy inaczej.

    P.
  • #22
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    @Przemcio Ech....nie narzekam..jest kilka rzeczy tu poniżej wszelkiej krytyki, dla osoby wychowanej w Europie czy w USA, ale i tak nie jest źle -wieczne lato, ludzie dużo bardziej przyjaźni niż w Polsce..Praktycznie żadnego rasizmu mimo ,,Multi - Kulti".. Transformersy nie paraduje i Nazioli też nie ma....Pracując po parę godzin dziennie można zarobić przyzwoite pieniądze, bo kompletny brak fachowców, bynajmiej w mojej branży...Bezpieczniej niż w Polsce.......Pooglądaj trochę na You Tube, jest masa filmów.
  • #23
    DiZMar
    Level 43  
    Mobali wrote:
    ...No widzisz, a kiedyś wszystkie były dobre i jakoś się to opłacało. Mało tego, w sklepach "sprzedała się" każda ilość. A więc przy rynku masowego konsumenta udawało się utrzymać jakość :-)

    No przestań z jakością wędlin w sklepach za PRL zwłaszcza kiełbasy zwyczajnej czy mortadeli albo parówkowej :shii: Fakt chemii nie było ale zawartość... Pamiętam te czasy. Jedynie cena była śmiesznie niska w porównaniu z ceną żywca w skupie. Przyczyną wykupu wszystkiego była mała podaż a nie jakość. Nie opłacało się robić wędlin domowym sposobem jeżeli udawało się kupić w sklepie. Podobnie było z mlekiem. W sklepie było tańsze niż w skupie. Na wsiach pieczono chleb ale nie dlatego, że było taniej ale był problem z jego zakupem i jakość domowego była konkretna. Jakość kupnego chleba wiele dawała do życzenia. Sprzedawany w sklepach był zawsze wszystek. Nie było zwrotów. Cena chleba była śmiesznie też niska w porównaniu z ceną zboża. Były czasy, że piekarnia wymieniała mąkę (zmieloną w młynie gospodarczym a takie były co kilka wiosek) na chleb w proporcji 1:1 czyli za 1 kg mąki piekarnia dawała 1 kg chleba a zarabiała tylko na wodzie jako jest w gotowym do spożycia chlebie.
    Co do czekolady należy pamiętać, że 100 g kosztowała tyle co 5 kg chleba lub 5 litrów benzyny czy 6 paczek papierosów (Sportów, później jako Popularne lub Klubowych). I miała jeszcze nie smakować?
  • #24
    Madrik
    moderator of Robotics
    Mobali wrote:
    No widzisz, a kiedyś wszystkie były dobre i jakoś się to opłacało. Mało tego, w sklepach "sprzedała się" każda ilość. A więc przy rynku masowego konsumenta udawało się utrzymać jakość :-)


    Wtedy panowała gospodarka niedoboru. Sprzedawało się wszystko i ceny, regulowane odgórnie, nie miały takiego znaczenia jak przy wolnym rynku.
    Ba... jak chciałeś kupić coś mniej dostępnego, to często musiałeś za to płacić obcą walutą i to w ilościach dziś niewyobrażalnych.

    Zapłaciłbyś dziś np. dwie średnie pensje za zwykłe spodnie z jeansu?
    A bywały takie przebicia. Dostępność produktu byłą ważniejsza od ceny czy jakości.

    Stąd też często i zaburzone wspomnienia do jakości ówczesnych wyrobów. Nie było alternatyw, więc np. dostępna czekolada była jedyną jaką mogłeś spróbować i to rzadko. Na tle innych produktów codziennych - smakowała wybornie i takie wspomnienia się zapisywały. Z drugiej strony, jeżeli ktoś mógł, to zdecydowanie wolał masówkę z zachodu, która nawet dziś nie zachwyca, ale wtedy przebijała jakością i smakiem pseoudozamienniki produkcji krajowej.
    Tak samo było z wędlinami - jadło się je bardzo rzadko, więc "były pyszne".
    Dziś są powszechne, więc i wybrzydzamy.
  • #25
    DiZMar
    Level 43  
    w 100% podpisuję się pod ostatnim postem @Madrik :shii: :spoko:
  • #26
    Mobali
    Level 39  
    Madrik wrote:
    Zapłaciłbyś dziś np. dwie średnie pensje za zwykłe spodnie z jeansu?
    Nie pisałem o cenach, ale wyłącznie o JAKOŚCI produktów, którą dało się utrzymać mimo masowej produkcji. Decydowały obowiązujące normy i rygorystyczna kontrola, wbrew pozorom, a także technologia produkcji oparta o naturalne metody. To pewnie nie będzie popularne, ale wyroby mleczarskie najwyższą jakość osiągały w byłym Związku Sowieckim, gdzie normy były wyśrubowane a za kombinacje, czy fałszowanie produktu trafiało się zwyczajnie do pudła. Ruskie lody, śmietana, masło czy mleko miały smak niemożliwy dzisiaj do odtworzenia.
    Madrik wrote:
    Nie było alternatyw, więc np. dostępna czekolada była jedyną jaką mogłeś spróbować i to rzadko. Na tle innych produktów codziennych - smakowała wybornie i takie wspomnienia się zapisywały.
    Nie masz racji! Te produkty podbijały rynki także tam, gdzie istniał naprawdę ogromny wybór. Wspomniane tu już wafelki Prince Polo podbiły świat jakością, także na tak unikalnych rynkach jak Islandia czy Arabia Saudyjska. Sądzisz że tamtejszy konsument nie miał alternatywy???
    Madrik wrote:
    ...jeżeli ktoś mógł, to zdecydowanie wolał masówkę z zachodu
    Było dokładnie odwrotnie. Na przykład moja rodzina na Zachodzie zawsze prosiła, żeby dołożyć im polskie produkty do paczki świątecznej. Prawie wszyscy którzy wyjechali wspominali szok związany z fatalną jakością produktów - szczególnie niemieckich wędlin i słodyczy. Sceny, w której do polskiej walizki trafia wódka "Żytnia", szynka "Krakus", kabanosy i "Prince Polo" stały się już ikoną kultury ;-)
    Prince P..o.pdf Download (2.67 MB)Points: 1 for user
  • #27
    gimak
    Level 40  
    Widzę, że wielu się marzy kurna chata, ale to se ne wrati.
    Madrik wrote:
    Zapłaciłbyś dziś np. dwie średnie pensje za zwykłe spodnie z jeansu?
    A bywały takie przebicia. Dostępność produktu byłą ważniejsza od ceny czy jakości.

    To jest raczej kwestia szpanu, a dzisiaj on jest bardzo ważny. W latach 60 wranglery kosztowały 700 zł, a polskie teksasy kosztowały 100 zł. Ja wolałem kupić polskie teksasy, nie trząść się nad nimi i co roku je wymieniać. W moim kręgu większy splendor przynosił wypłowiały mundur harcerski z przykrótkimi rękawami, niż powycierane, a czasem dziurawe wranglery.
    Dzisiaj też można sandały markowe kupić z 400 zł i takie same co do wzoru i przypuszczam trwałości (chodzę w takich po parę lat), ale bez logo za 70-100 zł.
    Za słodyczami specjalnie nie przepadałem, więc trudno mi się naten temat wypowiadać, ale nie przypominam sobie, poza stanem wojennym, żeby nie mógł kupić różnych czekolad (te kupowałem, bo były wygodne na wędrówki po górach).
    Uważam też, że w tamtych czasach lepsze i o niebo smaczniejsze, były nasze dżemy i konserwy mięsne, a i rybne.
    Jedynie co nie widzę różnicy, to w pieczonej golonce na miodzie.
    Również w tamtych czasach często jadłem, bo lubiłem, ryby smażone i wędzone (z morskich szczególnie halibuty i flądry), były dużo tańsze i smakowo nieporównywalnie lepsze od tych, które można kupić obecnie - nie wiem czym to tłumaczyć, chyba skażeniem środowiska.
    Tak samo używki. Obecne herbaty, wg mnie, nawet te najdroższe, nie mogą stanąć pod względem smakowym i zapachowym, obok ówczesnej herbaty "Ceylon".
    Z kawami jest podobnie. Z rozpuszczalnych bardzo lubiłem Marago, szczególnie zalewaną gorącym mlekiem.
    Ech rozmarzyłem się - wybaczcie.
  • #28
    pikarel
    Level 34  
    Polska czekolada (do końca lat 70-tych, kiedy to zaczęto produkować wyroby czekoladopodobne) była jedną z najlepszych w Europie.
    Przypomnę niektórym, że to nie komuniści ją produkowali, lecz cukiernicy z pokolenia na pokolenie.
    Komunista jedynie nazwał jeden z takich zakładów rocznicą pełnego przejęcia Polski przez ZSRR - 22 lipca 1944 (Powstanie Warszawskie wybuchło tydzień po tej aneksji).
    Lektura uzupełniająca:
    https://kurierostrowski.pl/2018/07/20/kalendarz-polski-20-lipca-1944-
    kolaboranci-stalina/
    a tu wiedza z Wikipedii:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_Komitet_Wyzwolenia_Narodowego

    Komuniści jedynie potrafili psuć to, co dotąd było dobre
    i bohatersko pokonywali wszelkie przeszkody, nieznane w żadnym innym systemie, bo tworzone przez ten system i tylko w nim (S.Kisielewski)
  • #29
    Mobali
    Level 39  
    gimak wrote:
    To jest raczej kwestia szpanu, a dzisiaj on jest bardzo ważny.
    Masz absolutną rację i od tej pory niewiele w tej kwestii się zmieniło. Wciąż można kupić "buty za pensję' - było to realne zarówno w tym, jak i w tamtym systemie. Co do wskazanych produktów zgadzam się w całej rozciągłości. A skąd inny smak wędzonych ryb? Tu akurat jest prosta odpowiedź - zmieniły się metody wędzenia. A niektóre produkty wędzi się jedynie poprzez zanurzenie w specjalnym roztworze. Smacznego!
  • #30
    gimak
    Level 40  
    Mobali wrote:
    A skąd inny smak wędzonych ryb? Tu akurat jest prosta odpowiedź - zmieniły się metody wędzenia.

    Tu bym się ewentualnie zgodził, ale sposób ich smażenia na patelni, u mnie nic się nie zmienił, a smaku nie da się porównać. Dawniej fladry można było kupić duże jak miednica i takie smażone to był rarytas, a te co są obecnie w handlu, to są tak małe, że nie bardzo jest co ogryzać, a smak też nie da się porównać.