Hej,
Nie jest to samochód
- ale chyba dział najbardziej pasujący do mojego tematu z pozostałych.
Obiekt - hulajnoga elektryczna Xiaomi M365, 250W silnik, 7Ah 36V bateria.
Podłączyłem druga baterię równolegle do istniejącej - to dość standardowa procedura w hulajnogach jeśli chce się dodać trochę zasięgu. Ma to jednak sporo wad.
BMS ładuje podstawowa baterie nie wiedząc o drugiej - prócz złego profilu ładowania, nie kontroluje napięcia na celach zapasowej baterii (tamten bms nie jest używany). Baterie w czasie pracy nie rozładowują się równomiernie (bo nie są identyczne) i w czasie spoczynku zapasowa ładuje oryginalną - ok. 50W. Komputer pokazuje połowiczne zużycie energii (bo odczytuje tylko z oryginalnego BMS'a) i ogólnie dziwne rzeczy pokazuje przy ładowaniu.
Chciałem to trochę wyprostować i wstawić diody schottky'ego przed baterie - tak by się wzajemnie nie mogły ładować i bym mógł użyć dedykowanego BMS do dodatkowej baterii. Dodatkowo w firmwarze wyłączyłem opcję ładowania (Remove charging mode) - ale to raczej coś innego niż sądziłem.
Użyłem po diodzie 45V/20A na baterie (to jest dioda prostownicza, wiec w pakiecie są po 2 diody (45V/10A) - mbr2045ctg) - bo akurat to miałem. Zakładałem ze mocniejszą diodę podwójna dam po testach (100V/2x30A). Diody z pakietu złączyłem (by mieć 20A a nie 10A) jak na obrazku.
Wszystko ładnie, prosto i wydawało mi się że bez problemu. Podłączyłem główna baterie, wszystko się załadowało, uruchomiłem silnik - pokręcił się, puściłem manetkę, usłyszałem strzał (jak popcorn) i BMS baterii zakomunikował zwarcie (po odłączeniu wrocił do poprawnego stanu). Efekt taki ze płytka sterownika silnika/hulajnogi (bo tam jest wiecej niż sterowanie silnikiem) jest usmażona. Wizualnych uszkodzeń nie ma, ale wtyk zasilania jest w zwarciu. Wylutowałem tranzystory (zakładając ze pierwsze by padły) - ale te sa w porządku (i dalej zwarcie).
W efekcie zamówiłem od chińczyków nowa płytkę (zamiennik 26$) - ale pytanie "co poszło nie tak" - by tego nie powtórzyć. Nie wydaje mi sie by cokolwiek z diodami mogło to spowodować (choć jak by ktoś mądrzejszy potwierdził było by miło
) - diody sprawne dalej.
Po główkowaniu wymyśliłem, że może konstrukcja wymaga istnienia jakiegoś odbiornika prądu - ja ten odbiorniku prądu, w postaci baterii, zabrałem wstawiając diody i coś na płytce nie wytrzymało... Przy normalnym hamowaniu (po puszczeniu manetki koło w powietrzu kręciło się bezwładnością w czasie testu) silnik wytwarza prąd i hulajnoga może się ładować (poniżej 140W jak zdążyłem zaobserwować).
Czy ktoś ma jakiś pomysł, czy moje przypuszczenia są słuszne? Jeśli tak, to czy jest jakiś sposób na obejście problemu separacji baterii lub odbioru nadmiaru energii z silnika?
Nie jest to samochód
Obiekt - hulajnoga elektryczna Xiaomi M365, 250W silnik, 7Ah 36V bateria.
Podłączyłem druga baterię równolegle do istniejącej - to dość standardowa procedura w hulajnogach jeśli chce się dodać trochę zasięgu. Ma to jednak sporo wad.
BMS ładuje podstawowa baterie nie wiedząc o drugiej - prócz złego profilu ładowania, nie kontroluje napięcia na celach zapasowej baterii (tamten bms nie jest używany). Baterie w czasie pracy nie rozładowują się równomiernie (bo nie są identyczne) i w czasie spoczynku zapasowa ładuje oryginalną - ok. 50W. Komputer pokazuje połowiczne zużycie energii (bo odczytuje tylko z oryginalnego BMS'a) i ogólnie dziwne rzeczy pokazuje przy ładowaniu.
Chciałem to trochę wyprostować i wstawić diody schottky'ego przed baterie - tak by się wzajemnie nie mogły ładować i bym mógł użyć dedykowanego BMS do dodatkowej baterii. Dodatkowo w firmwarze wyłączyłem opcję ładowania (Remove charging mode) - ale to raczej coś innego niż sądziłem.
Użyłem po diodzie 45V/20A na baterie (to jest dioda prostownicza, wiec w pakiecie są po 2 diody (45V/10A) - mbr2045ctg) - bo akurat to miałem. Zakładałem ze mocniejszą diodę podwójna dam po testach (100V/2x30A). Diody z pakietu złączyłem (by mieć 20A a nie 10A) jak na obrazku.
Wszystko ładnie, prosto i wydawało mi się że bez problemu. Podłączyłem główna baterie, wszystko się załadowało, uruchomiłem silnik - pokręcił się, puściłem manetkę, usłyszałem strzał (jak popcorn) i BMS baterii zakomunikował zwarcie (po odłączeniu wrocił do poprawnego stanu). Efekt taki ze płytka sterownika silnika/hulajnogi (bo tam jest wiecej niż sterowanie silnikiem) jest usmażona. Wizualnych uszkodzeń nie ma, ale wtyk zasilania jest w zwarciu. Wylutowałem tranzystory (zakładając ze pierwsze by padły) - ale te sa w porządku (i dalej zwarcie).
W efekcie zamówiłem od chińczyków nowa płytkę (zamiennik 26$) - ale pytanie "co poszło nie tak" - by tego nie powtórzyć. Nie wydaje mi sie by cokolwiek z diodami mogło to spowodować (choć jak by ktoś mądrzejszy potwierdził było by miło
Po główkowaniu wymyśliłem, że może konstrukcja wymaga istnienia jakiegoś odbiornika prądu - ja ten odbiorniku prądu, w postaci baterii, zabrałem wstawiając diody i coś na płytce nie wytrzymało... Przy normalnym hamowaniu (po puszczeniu manetki koło w powietrzu kręciło się bezwładnością w czasie testu) silnik wytwarza prąd i hulajnoga może się ładować (poniżej 140W jak zdążyłem zaobserwować).
Czy ktoś ma jakiś pomysł, czy moje przypuszczenia są słuszne? Jeśli tak, to czy jest jakiś sposób na obejście problemu separacji baterii lub odbioru nadmiaru energii z silnika?