Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?

TechEkspert 13 Sie 2019 23:44 4944 84
  • #61
    cefaloid
    Poziom 31  
    osctest1 napisał:
    Erbit napisał:
    Jakich i dlaczego?


    Tam jest woda. Woda, czas i obecność materii organicznej powoduje natychmiastowe pojawienie się bakterii, grzybów i czego tam tylko chcesz.


    Aż strach pomyśleć co musiało się pojawić w instalacji wodociągowej która ma pewno kilkadziesiąt lat.

    Że o zbiorniku CWU nie wspomnę...
  • #62
    osctest1
    Poziom 12  
    Erbit napisał:
    Sam sobie przeczysz.
    to taki żart. Granie to chyba tylko z muzeum
  • #63
    OldSkull
    Poziom 27  
    osctest1 napisał:
    To już niehigienicznie. No chyba że co jakiś czas wymieniasz kupę elementów.

    Od tego są prania konserwacyjne, regularne. I oczywiście warto po każdym praniu zostawiać pralkę otwartą aby wyschła, bo wolniej będzie korodować i zarastać syfem.
  • #64
    kpodstawa
    Poziom 31  
    Nie chciałbym się wcinać w rozwój dyskusji, ale myślę, że poszliśmy pobocznymi sprawami.

    Od połowy lat 90 obserwuję, jak przy okazji podobnych tematów "egzystencjalnych", nieśmiało ktoś próbuj zadać pytanie o granice jakichś zjawisk w technice i gospodarce.

    Przykładowo, kiedy upowszechniły się procesory klasy 486 i komputery zaczęły przyspieszać, zadano pytanie o ich fizyczne limity wydajności w powiązaniu z częstotliwościami taktowania podzespołów. Po przerzuceniu się argumentami o drganiach sieci krystalicznej i litografii porównywalnej z rozmiarami atomów - dyskusja zanikła.

    Może w tym wątku warto sobie zadać pytania o ekonomiczno-techniczne granice obniżania kosztów==>cen wyrobów. Mnie np. taki teatrzyk p.t. "Tniemy ceny" pachnie szalbierstwem. Przecież "coś za coś" i niepostrzeżenie weszliśmy w globalny kult "jednorazówek". Przecież gdzieś są przyrodnicze granice obniżania kosztów, a stąd cen. Nawet jeżeli nie "postarza się" celowo sprzętu w projektowaniu i wytwarzaniu, to praw przyrody nie da się ominąć i postarzanie następuje niejako "systemowo".

    Myślę, że od kilku lat ceny obniżają się pozornie, bo już osiągnęliśmy owe przyrodnicze granice. Brakujące producentom pieniądze wyciąga się od klientów innymi kanałami - np. różnymi opłatami pseudo-ekologicznymi.

    Wiem, powyższa opinia może być uznana za obrazoburczą lub "antysystemową" - no cóż - genu polaczka-ciemniaczka-buntowniczka sobie nie usunę. Jednak jakoś na podobne tematy - "mainstreamowe" środowiska naukowców, elit techniczno-gospodarczych i politycznych - solidarnie milczą.

    Krzysztof Podstawa
  • #65
    osctest1
    Poziom 12  
    OldSkull napisał:
    bo wolniej będzie korodować i zarastać syfem.
    tak ale 7 lat to naprawdę długo, i tak zarosnie
  • #66
    OldSkull
    Poziom 27  
    osctest1 napisał:
    tak ale 7 lat to naprawdę długo, i tak zarosnie

    To nie problem, bo Legionella potrzebuje kilka tygodni na namnożenie, a pralki nie wymieniasz co 3 miesiace.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Legionella
    Pranie konserwacyjne robi się w podwyższonej temperaturze właśnie aby wybić bakterie (i inne świństwa), a urządzenie zostawia się otwarte aby dodatkowo nie zapleśniało. Osady wiadomo, że zostają, ale dezynfekcja została przeprowadzona i to daje dużo.
    Problemem są niestety ręczniki z kiepskich materiałów. Mam starsze, które pranie w 60*C i dalej żyją a mam nowsze, które jak wypiorę w 60*C to się zrobią szorstkie. Podobnie bielizna.
    Mi z doświadczenia wychodzi, że wiele osób uważa, że stary sprzęt był super, bo tyle wytrzymywał. OK, ale jeśli się go prawie nie używało albo jak kosztował majątek (i się go nie używało).
    Obecnie sprzęt ze średniej półki, chociaż minimalnie konserwowany (np. wymiana filtru w odkurzaczu nie rzadziej niż 2x rzadziej niż zalecane, bo kto o tym myśli ;) - a silnik dłużej pozyje) wytrzyma dłużej. Ludzie co rok wymieniają filtry i olej w samochodzie, a od pralki, odkurzacza i lodówki wymagają aby wytrzymały najlepiej 10 lat bez dodatkowej obsługi.
    Moje zdanie jest takie, że sprzęt jest coraz lepszy i mocniejszy (jeśli patrzymy na tą samą klasę cenową w porównaniu do wydatków), tylko jest go coraz więcej i coraz więcej od niego wymagamy. Ja np. mam wspomnianego już Discmana, działa i mógłbym moim dzieciom za 10 lat też go pokazywać i mówić "patrzcie, jaki kiedyć mocny sprzęt robiono, nie to co teraz". Tak samo samochody: co można było kupić teraz, 10, 20 i 30 lat temu za ówczesne X pensji? Fakt, że w latach 90' żywotność silników przekraczała 500k km, ale karoseria i zawieszenie wytrzymywały mniej niż teraz. Obecnie żywotność silnika projektują raczej na około 300-350k km, ale cały samochód zacznie się sypać mniej więcej równo po 250-300k km. Co nie jest problemem. Robię 20k km rocznie i nie mam najmniejszej ochoty robić więcej i samochód na co najmniej 12 lat uważam za uczciwą ofertę przy obecnym rozwoju techniki i bezpieczeństwa. Jak wytrzyma dłużej to super, jeszcze go mogę dorżnąć na jakichś wertepach.
  • #67
    osctest1
    Poziom 12  
    OldSkull napisał:
    Fakt, że w latach 90' żywotność silników przekraczała 500k km, ale karoseria i zawieszenie wytrzymywały mniej niż teraz. Obecnie żywotność silnika projektują raczej na około 300-350k km
    porównywanie silników sprzed 30 lat to współczesnych nie ma najmniejszego sensu. To zupełnie inna technologia.
    OldSkull napisał:
    To nie problem, bo Legionella potrzebuje kilka tygodni na namnożenie, a pralki nie wymieniasz co 3 miesiace.
    pozostają jeszcze kwestie nietechniczne. Ja po prostu nie chciałbym używać pralki 10 lat.
  • #68
    Erbit
    Poziom 34  
    osctest1 napisał:
    OldSkull napisał:
    bo wolniej będzie korodować i zarastać syfem.
    tak ale 7 lat to naprawdę długo, i tak zarosnie

    Dziś już tego nie robię ale kiedyś sam dokonywałem napraw większości własnego sprzętu AGD - w tym pralek.
    Zapewniam Cię, że nawet przy wymianie łożysk nigdy nie używałem kosiarki do "zarośniętej pralki". Odnoszę wrażenie, że to tylko Twoje wyobrażenie o stanie rzeczy i... może nawet jakaś fobia wywołana reklamami np. Calgonu.

    [edyta]
    Zdjęcia poniżej co prawda nie przedstawiają ani bębna ani grzałki pralki ale przedstawiają ponad 3 letni czajnik elektryczny, który nigdy nie był odkamieniany. Podobnie u mnie wygląda "środek pralki".
    Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?
    Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?
  • #69
    pawelr98
    Poziom 37  
    A ja nadal używam pralki z 2004 oraz zmywarki z 2006.

    Pralka miewa jedynie problemy ze spadającym fartuchem.
    Ale to kwestia tego że moja matka czasem na siłę wpycha zbyt dużo prania.

    Zmywarka rok temu musiała zostać przeczyszczona.
    Zatkał się wężyk doprowadzający wodę do pompy.
  • #70
    o_Tadeusz
    Poziom 14  
    Nadal, czasem używam Elwików kupionych w 2002 roku. W 2012 sprzedałem oscyloskop (C-112 - Litewski?), który kupiłem około 1990 roku. Mnie służył 22 lata ile kolejnemu właścicielowi nie wiem.
  • #71
    tzok
    Moderator Samochody
    o_Tadeusz napisał:
    W 2012 sprzedałem oscyloskop (C-112 - Litewski?), który kupiłem około 1990 roku. Mnie służył 22 lata ile kolejnemu właścicielowi nie wiem.
    Jeśli nie wymienił kondensatorów elektrolitycznych i potencjometrów to zapewne niezbyt długo ;)
  • #72
    pawelr98
    Poziom 37  
    o_Tadeusz napisał:
    Nadal, czasem używam Elwików kupionych w 2002 roku. W 2012 sprzedałem oscyloskop (C-112 - Litewski?), który kupiłem około 1990 roku. Mnie służył 22 lata ile kolejnemu właścicielowi nie wiem.


    C1-112 chyba ?

    To radziecki bądź rosyjski zależnie czy przed czy po 1991.
    Mój C1-107 to 1992 i wciąż pracuje. Jestem którymś właścicielem bo kupiony używany.
    tzok napisał:
    Jeśli nie wymienił kondensatorów elektrolitycznych i potencjometrów to zapewne niezbyt długo ;)

    Mój wciąż jest w pełni oryginalny.

    Schlumberger 5228 to nie wiem.
    Uszkodzony oryginalny CD4051 był produkcji RCA (RCA przestało istnieć w 1986) więc końcówka lat 80-tych bądź początek 90-tych.

    No i jeszcze używam miernika UM3a z 1970 roku.
    Głównie jako amperomierz ale jako woltomierz też się sprawdza.
    Zwykle do pomiarów wysokich napięć.
    Dokładność 1% DC 1.5% AC.
  • #73
    tzok
    Moderator Samochody
    pawelr98 napisał:
    C1-112 chyba ?

    To radziecki bądź rosyjski zależnie czy przed czy po 1991.
    Po 1991 litewski - dobrze napisał. Rimeda to litewska firma.

    pawelr98 napisał:
    Mój wciąż jest w pełni oryginalny.
    Mój też niby działał ale były już problemy z multimetrem i przebieg nieco pływał. Po wylutowaniu część kondensatorów okazała się całkowicie wyschnięta. Nie ma na co czekać z wymianą.

    pawelr98 napisał:
    No i jeszcze używam miernika UM3a z 1970 roku.
    Głównie jako amperomierz ale jako woltomierz też się sprawdza.
    Zwykle do pomiarów wysokich napięć.
    Dokładność 1% DC 1.5% AC.
    Tyle miał jak był nowy, obecnie na AC nie ma co patrzyć, bo zastosowany tam prostownik kuprytowy nie miał szans zachować swoich parametrów.
  • #74
    pawelr98
    Poziom 37  
    tzok napisał:
    Po 1991 litewski - dobrze napisał. Rimeda to litewska firma.

    Dobrze wiedzieć. Nie mniej jednak technika w pełni radziecka.
    1T308 czyli germanowy tranzystorek sobie tam siedzi a to już lata 90-te.
    tzok napisał:

    Mój też niby działał ale były już problemy z multimetrem i przebieg nieco pływał. Po wylutowaniu część kondensatorów okazała się całkowicie wyschnięta. Nie ma na co czekać z wymianą.

    Mi multimetr nadal działa, używany raczej rzadko.
    Potencjometry mi nie szwankują, zero jedynie pływa nieco wraz z upływem czasu ale to raczej normalne dla oscyloskopów analogowych.

    Wewnętrzna przetwornica zasilająca z 27V również pracuje poprawnie.
    C1-107 zasilam sobie z pakietu 4S 18650 + przetwornica na 27V.
    tzok napisał:

    Tyle miał jak był nowy, obecnie na AC nie ma co patrzyć, bo zastosowany tam prostownik kuprytowy nie miał szans zachować swoich parametrów.


    AC skalibrowany ponownie poprzez podpięcie rezystora równolegle do kondensatora C.
    Wskazania nadal poprawne i zgodne ze skalą.
    Wynika z tego iż jedyne co się zmieniło to podwyższona rezystancja szeregowa prostownika kuprytowego którą należy skompensować.

    Wcześniej dla 230V z sieci wskazywał ok.200V. Diody schottkiego nie nadawały się jako zamiennik.
  • #75
    odalladoalla
    Poziom 20  
    Erbit napisał:
    osctest1 napisał:
    OldSkull napisał:
    bo wolniej będzie korodować i zarastać syfem.
    tak ale 7 lat to naprawdę długo, i tak zarosnie

    Dziś już tego nie robię ale kiedyś sam dokonywałem napraw większości własnego sprzętu AGD - w tym pralek ......... Podobnie u mnie wygląda "środek pralki".

    Pewnie masz wodę z "osmozy" bo jakoś w zwykłą wodociągową przy takim stanie nie jestem gotów uwierzyć.
    Mogę poświadczyć iż da się używać długo i "naprawowo" dawnego sprzętu pralniczego-sam używam pralki Polar DPD 585. Warunek to brak stosowania "uszlachetniaczy do prania z lanoliną". Zamula wszystkie rury i pompkę robiąc bagno z osadów.
    Dwa razy musiałem dokonywać "łatania przewodów zasilających" włącznika głównego bo krawędź bębna przetarła izolację fazowego przewodu. Taka jej przypadłość iż dostaje niekiedy "padaczki"-dzięki debilnemu wsadowi importowanemu(włoski programator mechaniczny) gubi czasami cykl wolnych obrotów, przed wejściem na odpompowanie i odwirowanie.
    Poza tym nie mam do niej zastrzeżeń-raz niepotrzebnie w sumie, wymieniłem grzałkę po 15 latach, wcale nie była drastycznie "zakamieniona". Pralka zakupiona w 2002 roku służy do dziś.
    Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?IMGP61..JPG Download (976.14 kB)
    Woda wrocławska raczej do "miękkich" nie należy. Można zrobić trwały produkt.
    Tak przy okazji lodówkę też mam z tych czasów i też Polar. Jedyna jej wada to że "kompresor Dannfosa" jest dla mnie za głośny w nocy( w specyficzny sposób uruchamia się głośnym "szarpnięciem")-muszę zamykać drzwi do kuchni.
  • #76
    Erbit
    Poziom 34  
    odalladoalla napisał:
    ....
    Pewnie masz wodę z "osmozy" bo jakoś w zwykłą wodociągową przy takim stanie nie jestem gotów uwierzyć.
    ...

    Osmozę trudno stosować do pralki bo osmoza jest mało wydajna a ta wydajna jest bardzo droga. Taki efekt to przede wszystkim zmiękczacz wody. Po jego zainstalowaniu zapomniałem co to wycieranie drzwi kabiny prysznicowej. Wcześniej jak nie wytarłem to 30 minut później mogłem "skrobać zaschnięte krople wody".

    Osmoza do czajnika i do celów spożywczych swoją drogą.
  • #77
    osctest1
    Poziom 12  
    Oprócz tego co pisałem to stara pralka = większe zużycie energii. To koszty + niszczenie planety (szczególnie u nas gdzie większość energii jest z węgla i to do tego często brunatnego).

    Nawyk używania sprzętów długo - samodzielne ich naprawianie itd itd. to pozostałości po komunie, gdzie po pierwsze ludzie generalnie byli biedni, a do tego towaru nie było w sklepach. Nie wspomnę już o dostępie do jakiegokolwiek serwisanta dużego AGD (panie wolny termin to ja mam za 4 miesiące.... wisz Pan rozumisz hehehe)
  • #78
    Erbit
    Poziom 34  
    osctest1 napisał:
    ... pozostałości po komunie, gdzie po pierwsze ludzie generalnie byli biedni, ...

    Znawca komuny :P

    osctest1 napisał:
    ...
    Nawyk używania sprzętów długo - samodzielne ich naprawianie itd itd. to pozostałości po komunie...

    To prawda.

    osctest1 napisał:
    Oprócz tego co pisałem to stara pralka = większe zużycie energii. To koszty + niszczenie planety...


    Nie gadaj głupot. Wszystko z czego korzystasz to "niszczenie planety". Wróć do epoki plemion koczowniczych to przestaniesz "niszczyć planetę". Wszystko co ponad taki tryb życia wyniszcza planetę. To co - wracasz do wigwamu?

    Zaś bardziej realnie odpowiadając na Twój "zarzut" o większym zużyciu energii- jak myślisz co pozostawi większy ślad węglowy: naprawienie i używanie starej pralki czy utylizacja jej i wytworzenie nowej? Potrafisz odpowiedzieć na pytanie ile musiałbyś użytkować starą pralkę by ślad węglowy po tym użytkowaniu (ślad węglowy po większym zużyciu energii) był większy od utylizacji i wytworzeniu nowej? Podpowiem jeszcze, że aby to porównać powinieneś wziąć pod uwagę "oszczędności" w energii jakie przyniesie zakup nowej palki a po drugie stronie szali położyć utylizację starej i wytworzenie nowej.

    Widzisz - taki jesteś nie komunistyczny a taki kapitalistyczny (dałeś się omamić marketingiem - w tym wypadku przemówiło do Ciebie mniejsze zużycia energii).

    [edyta]
    Ponieważ ujęcie "śladu węglowego" może być dosyć złożone (skomplikowane przy wyliczeniu) dla uproszczenia przyjmijmy złotówki.

    Zakładam, że nowa palka przyniesie 20% oszczędności w zużyciu energii (to bardzo optymistyczne założenie) co będzie oznaczało, że jedno pranie nie będzie kosztowało 5 zł a 4 zł.
    Do tego załóżmy, że wykonuję wyjątkowo dużo prań - 5 tygodniowo (20 miesięcznie).
    To przyniesie oszczędności: 20*1zł = 20 zł miesięcznie. Przy cenie nowej pralki 2000zł "amortyzacja" wyniesie 100 miesięcy czyli 8 lat - to akurat czas, w którym Ty kupujesz nową pralkę ;)
    Gdybym jednak robił 2 prania tygodniowo to "amortyzacja" wyniosłaby 20 lat - przy tym pamiętaj, że mocno zawyżyłem oszczędności energii więc realny czas amortyzacji jest jeszcze dłuższy.

    Ślad węglowy wykazałby dużo większe dysproporcje.
  • #79
    OldSkull
    Poziom 27  
    Moja pralka ma klasę A+, obecnie w podobnej cenie miałbym A+++, która ma zużycie energii około 30% niższe. Jakbym w połowie czasu eksploatacji wymianiał, to kupiłbym pewnie A++ (czyli 15-20% niższe zużycie). Czyli na około 1000 prań zaoszczędziłbym ile? 150-200zł? Chyba nawet nie. A wydałbym z 1200zł na pralkę. Rachunek ekonomiczny: kiepski. Dodatkowo zaśmiecamy planetę (jeśli jesteś taki pro-ekologiczny).
    To jest właśnie poważny problem z "ekologami" - większośćnei rozumie, że dla planety jest w 90% przypadków lepsze dorżnąć sprzęt, który bardziej zanieczyszcza niż kupić nowy a stary zezłomować. I równocześnie Ci sami ludzie często nie przejmują się zupełnie ile niepotrzebnych sprzętów mają i ile niepotrzebnych czynności wykonują (jak np. słuchanie muzyki w streamingu zamiast z płyty/pobranego pliku).

    Odnośnie wszelkich spalarni: wydobycie węgla brunatnego faktycznie wpływa na środowisko, ale nie tak jak ludzie zwykle myślą. Bo poza zrobieniem wykopu (co jest w sumie pikuś, bo potem można w wykopie zrobić jezioro jak złoże się całe wyczerpie) trzeba osuszyć teren i przez to w odległości kilku kilometrów obniża się poziom wód gruntowych.
    Samo spalanie jest jednym z najczystszych procesów! Przykład z Poznania: mamy pod Poznaniem spalarnię śmieci. Są na nią nieustanne skargi (bo same ciężarówki zawożące śmieci do spalarni śmierdzą), więc jest bardzo często kontrolowana. I co? Ano nic, spalanie śmieci z całego miasta i okolicy generuje _mniej_ pyłów i zanieczyszczeń niż pojedynczy piec zasypowy tzw. "kopciuch". Filtry robią swoje i w efekcie najczystszą metodą uzyskania energii jest spalanie. A CO2? Kraje rozwinięte się nei rpzejmowały pompowaniem do atmosfry coraz większych ilości, byle tylko się rozwinąć. I obecnie Chiny też się za bardzo nie przejmują.
  • #80
    CodeBoy
    Poziom 21  
    Co do ekologów i ich wizji, to jest to biznes, jak każdy inny, frazesy na ustach a zero myślenia (albo celowo wybierają ignorantów, albo sami nie chcą się poznać na procesach produkcji) Teraz modne są samochody elektryczne, mówię o stricte elektrycznych. Tylko nikt nie pomyślał ile zanieczyszczeń wytwarza się przy budowie a potem po utylizacji akumulatorów.
    Jakoś świetlówki elektro-oszczędne, które miały być eko, zawierały np rtęć i inne niebezpieczne pierwiastki, które przy produkcji szły w powietrze, ale "mniejsze" zużycie energii.
    Co do CO2, to jedne wulkan w 1h robi więcej CO2 , niż cały przemysłowy świat w tydzień. No ale teraz moda na niejedzenie mięsa i dorabia się ideologie że trzeba przestać hodować bydło bo CO2. Pewnie już jakiś koncern ma już pomysł na zbyt większej ilości Soii, której uprawa jest talk EKO, że aż śmiech. Ale eko wszystko łyknie jak młody pelikan, bo mu papkę zamiast mózgu zrobili.
    Nie jestem żeby nie było aby nie szanować środowiska i je niszczyć, ale czasami jak słucham pomysłów, to w ciemno mogę powiedzieć że 90% eko to szkodniki Naszej planety, pod pięknymi hasłami dla publiki.
  • #81
    2konrafal1993
    Poziom 24  
    Jak ktoś ma trochę czasu i ochotę niech poszuka kim są ekolodzy i kto im płaci. To jest polityka w której nie jest ważne społeczeństwo ani nawet ziemia tylko zbijanie pieniędzy.
  • #82
    OldSkull
    Poziom 27  
    osctest1 napisał:
    porównywanie silników sprzed 30 lat to współczesnych nie ma najmniejszego sensu. To zupełnie inna technologia.

    I co z tego? Pralki też mają nowe technologie (bąbelki, zmiany konstrukcji silników, czujniki i algorytmy dopasowujące działanie do wskazań tychże), ale podstawowa zasada jest ta sama. Tak samo w silniakch samochodowych: jest więcej czujników, doszły kompresory, sondy, zmieniły się metody wtrysku paliwa itd. ale zasada działania jest generalnie ta sama.
    Chodzi o to, że sprzęt się starzeje fizycznie, technologicznie i wizerunkowo, ale co z tego jeśli jego kolejne generacje oferują lepsze parametry. Przynajmniej w jakimś sensie lepsze: dla jednych to lepsza cena przy podobnie akceptowalnej użyteczności, dla innych lepsza uzyteczność przy podobnej cenie. Wszystko jest kwestią ustalenia funkcji "wartości" i dla każdej osoby może inaczej wyglądać - i dlatego super, że mamy tak wielki wybór.
    Planowe postarzanie niestety się zdarza, ale w praktyce na znacznie niższą skalę niż większość ludzi to sobie wyobraża. Awarie znacznie częściej wywodzą się z:
    - redukcji "time to market" - inzynierowie nie mają czasu wprowadzać poprawki, uzytkownik końcowy będzie robił testy. Między innymi dlatego nie warto kupować niczego co jest aktualnie nowinką techniczną
    - optymalizacja kosztów produkcji: optymalizacje zlecają i wymyślają ludzie nie mający pojęcia technicznego i znowu przez krótki czas na wdrożenie zmian, inzynierowie nie mają kiedy zrobic poprawki dorbze
    - coraz większej ilości i złożoności nowych produktów, które to rosną szybciej niż liczba inżynierów, przez co ludzie coraz mniej doświadczeni z coraz mniejszą kontrolą robią prace projektowe
  • #83
    kris8888
    Poziom 31  
    TechEkspert napisał:

    Czy macie urządzenia elektroniczne których nie wyrzucacie wyłącznie z sentymentu, lub wartości jaką nabrały, mimo że ich funkcjonalność nie uzasadnia ich używania?

    Pewnie że tak. Kilkanaście lampowych odbiorników radiowych, z różnego okresu, wszystkie sprawne. Do tego kilka odbiorników tranzystorowych, zrobionych jeszcze na tranzystorach germanowych. Większość nie ma zakresu UKF, więc funkcjonalność w obecnych czasach jest już dość dyskusyjna.
    Mam też całkowicie lampowy oscyloskop (Mini-4), też w pełni sprawny, ale z sentymentu, jako że to był mój pierwszy oscyloskop w życiu, to go nie wyrzucam i zresztą od czasu do czasu jeszcze używam (mimo, ze mam też współczesny, zdecydowanie lepszy). Działa mi bardziej jako wskaźnik oscyloskopowy niż prawdziwy oscyloskop, więc oczywiście funkcjonalność niewielka.
    Mam też kilka działających, starych kalkulatorów naukowych i nie tylko, jeszcze na wyświetlaczach VFD lub LED, do których też mam sentyment i się ich nie pozbywam. Mimo, że kalkulator jako aplikacja w zwykłym smartfonie bije je na głowę swoją szybkością i dokładnością.
    Gdzieś w szafie leży też mój pierwszy laptop z początku lat 90-tych, również sprawny, dysk działa, Win95 się uruchamia. Jakoś nie mam sumienia go już wyrzucić.
    Mam tez dwa aparaty fotograficzne, lustrzanki (dość mocno napakowane elektroniką). Wiernie mi służyły przez wiele lat i też się ich nie pozbywam.
    osctest1 napisał:

    Nawyk używania sprzętów długo - samodzielne ich naprawianie itd itd. to pozostałości po komunie, gdzie po pierwsze ludzie generalnie byli biedni, a do tego towaru nie było w sklepach.

    Może i tak, ale co jest złego w używaniu sprzętów możliwie długo i samodzielnym ich naprawianiu? Poza tym, że nie napędza się konsumpcyjnej gospodarki tak jak życzyliby sobie producenci sprzętu? Ale z drugiej strony generuje się mniej elektrośmieci, które zanieczyszczają nam środowisko.
  • #84
    AdamKow
    Poziom 12  
    kris8888 napisał:
    TechEkspert napisał:

    Nawyk używania sprzętów długo - samodzielne ich naprawianie itd itd. to pozostałości po komunie, gdzie po pierwsze ludzie generalnie byli biedni, a do tego towaru nie było w sklepach.

    Może i tak, ale co jest złego w używaniu sprzętów możliwie długo i samodzielnym ich naprawianiu? Poza tym, że nie napędza się konsumpcyjnej gospodarki tak jak życzyliby sobie producenci sprzętu? Ale z drugiej strony generuje się mniej elektrośmieci, które zanieczyszczają nam środowisko.

    Również tak mam i wynika to trochę z przyzwyczajenia, trochę z sentymentu a może po prostu nie lubię pozbywać się sprzętu który ciągle działa i spełnia swoje funkcje. Poza tym jest to bardzo proekologiczne działanie. Tylko trochę nie po myśli sprzedawców rożnych nowość. Przykładowo mam stacje Elwika z 2003, multimetry UM-Z2 i UM-111, którego lubię za to, że do podstawowych pomiarów nie wymaga zamontowania baterii.
  • #85
    Jacek Rutkowski
    Poziom 25  
    Witam,
    mam stację elwika RT24 z '97, OS351 kupionego używanego około '95 oraz pralkę i mikrofalę Candy z 2008 roku.
    Tylko w pralce czyściłem wnętrze bębna, przedmuchiwałem wężyk do preostatu, wymieniłem szczotki oraz łożysko od strony tacho w silniku. Nie liczę wielokrotnego wyciągania monet z pompki oraz fiszbin z bębna bo to nie wina sprzętu a użytkowniczek:)