Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?

TechEkspert 10 Sie 2019 16:31 4899 84
  • #1
    TechEkspert
    Redaktor
    Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?
    Nie wchodząc w tematy dot. podejrzeń o celowe postarzanie produktów, są obszary w których sprzęt "starzeje się" wyjątkowo szybko. Smartfon nadal działa, ale nie można zainstalować na nim nowej wersji Androida, więc nie ma możliwości zainstalowania określonej aplikacji. Laptopy starzeją się pod tym względem nieco wolniej, ale patrząc na ostatnie 10 czy 20 lat skok technologiczny jest ogromny. Gdyby ktoś dostarczył nam dane na dyskietce 1.44" byłby problem z jej odczytaniem, nie wspominając o dyskietce 5.25". Płyty CD jeszcze da się odczytać, mimo że pamięci USB i karty uSD są wygodniejsze. USB jest przykładem dobrej kompatybilności wstecznej, ale w przypadku starszego sprzętu może być problem np. ze sterownikami dla nowych systemów operacyjnych. Złącze USB-C staje się coraz bardziej popularne, ale w wycofanie wtyków USB-A i micro USB na razie nikt nie uwierzy. W wycofanie dyskietek pewnie też trudno było uwierzyć gdy pojawiły się na rynku...




    Czy to dobrze czy źle, że kolejne wersje urządzeń zastępują poprzednie w szybkim tempie?

    Z jednej strony to dobrze, że rozwija się stan techniki, mamy coraz lepsze rzeczy ułatwiające codzienne życie.
    Z drugiej strony można podejrzewać "spisek" zachowania ciągłości produkcji i sprzedaży.
    Co dalej? Może będziemy płacili abonament za korzystanie z najnowszej wersji usługi/urządzenia? Czyli zamiast mieć coś na własność będziemy wykupywać możliwość użycia? Właściwie już teraz wypożyczamy samochody i pojazdy (szczególnie elektryczne). Czy trend się zmieni gdy te pojazdy stanieją? Czy też przyzwyczaimy się do wypożyczania i nie będziemy chcieli mieć pojazdu na własność?
    W interesie firmy wypożyczającej sprzęt jest to aby działał jak najdłużej i zarabiał, więc może będzie to hamowało pojawianie się nowych konkurencyjnych wersji?

    Jest też oczywiście cały sektor vintage, gdzie sprzedają się "stare" rozwiązania np. wzmacniacze lampowe, płyty winylowe itp. i postęp (przynajmniej widoczny z zewnątrz urządzenia) nie jest tam wskazany.

    Grafika na początku tekstu przedstawia detektor promieniowania wykonany przez dziadka autora zdjęcia w okresie katastrofy w Czarnobylu. Funkcja taka sama jaką realizują obecne detektory G-M. Główny element również ten sam - lampa elektronowa - licznik G-M. Otoczenie układu nieco inne, wskaźnik analogowy zamiast wyświetlacza OLED, transformatory i tranzystory zamiast przetwornicy impulsowej.

    Gdyby mój dziadek wykonał taki detektor, też bym nie wyrzucił tego sprzętu, mimo że obecnie dostępne są znacznie lepsze.

    Cóż, w zależności od sprzętu jeden z biegiem miesięcy może tracić na wartości, inny z biegiem lat zyskiwać.

    Czy macie urządzenia elektroniczne których nie wyrzucacie wyłącznie z sentymentu, lub wartości jaką nabrały, mimo że ich funkcjonalność nie uzasadnia ich używania?

    Źródło:
    https://www.reddit.com/r/electronics/comments...f/my_grandpa_build_a_radiation_counter_after/
  • #2
    krisRaba
    Poziom 27  
    TechEkspert napisał:
    Czy trend się zmieni gdy te pojazdy stanieją? Czy też przyzwyczaimy się do wypożyczania i nie będziemy chcieli mieć pojazdu na własność?
    W interesie firmy wypożyczającej sprzęt jest to aby działał jak najdłużej i zarabiał, więc może będzie to hamowało pojawianie się nowych konkurencyjnych wersji?

    Generalnie rynek się zmienia zależnie od dostępności i ceny różnych rozwiązań.
    Nie wiem, czy jeszcze ktoś pamięta "kafejki internetowe"? Był na nie boom, bo albo w domu nie było internetu, albo wolny na jakimś modemie, a w takiej kafejce szybki internet po kablu, na którego nie każdego było stać... Cóż, internet zawitał potem pod strzechy, potem w każdą kieszeń przez transfer danych w komórce, puf, kafejki tracą rację bytu...
    Z różnymi innymi współdzielonymi rzeczami może być podobnie. Z jednej strony jest pewna wygoda wypożyczania, bo nie interesuje cię, że sprzęt się starzeje, że trzeba go serwisować itp, niemniej ktoś zwykle chce na tym zarobić, więc rzeczy codziennego użytku wyjdą cię raczej drożej niż jeśli masz swoje. Co innego jak musisz np. wypożyczyć dostawczaka, bo potrzebujesz go raz na 3 lata, więc jego kupowanie byłoby lekkim szaleństwem ;)
  • #3
    TechEkspert
    Redaktor
    Kafejki internetowe do dobry przykład. Przetrwało jeszcze kilka np. w okolicach głównych dworcy kolejowych, właściwie zmieniając się w przestrzeń cooworkingową i ... kafejkę, gdyż w pierwowzorze kawy zbyt wiele się nie sprzedawało :)

    Co do pożyczanych rzeczy to prawda, gdy potrzebuje się rzadko to ma sens. Podobnie z pożyczaniem narzędzi. Zauważyłem że ludzie niezbyt dbają, a nawet celową nadmiernie niszczą wypożyczony sprzęt. Coś na zasadzie "nie moje, płacę, więc wykorzystam na maksa".
  • #4
    Jogesh
    Poziom 28  
    Niedawno włączyłem stary magnetofon szpulowy Philipsa na baterie. Rok produkcji chyba 1964. Myślę, że został uruchomiony po około 45 latach, bo leżał na strychu cały czas. O dziwo od razu zadziałał. Nie wiem, czy w środku są paski gumowe, czy co. W każdym razie ruszył bez problemu. No, musiałem nowe baterie włożyć. :) Świat się mógłby zmieniać w bardzo fajnym kierunku dzięki rozwojowi techniki. Może właśnie wypożyczanie urządzeń sprawi, że będą wreszcie bardzo dobrej jakości. Z drugiej zaś strony w niektórych dziedzinach wypożyczający będą też cały czas wybierali nowsze modele, bo mają jakiś tam bajer więcej. W każdym razie nie zanosi się na to, że ludzie będą mniej pracować, np 3 godziny dziennie.
  • #5
    Millaka
    Poziom 15  
    TechEkspert napisał:
    Czy to dobrze czy źle, że kolejne wersje urządzeń zastępują poprzednie w szybkim tempie?

    A czy „umierające” zawody też można pod Twoje pytanie podciągnąć?
    Miałem kiedyś wujka który był kowalem, takim prawdziwym podkuwającym konie.
    Tak zostało mi w pamięci po opowieściach rodzinnych jak byłem dzieckiem, ale jak podrosłem to nigdy u niego żadnego konia nie widziałem, za to wiele Żuków, Warszaw czy Syrenek ze swoimi resorami.
  • #6
    CodeBoy
    Poziom 21  
    Ja ostatnio wracam do dzieciństwa, oczywiście nie jakoś ekstremalnie, ale mam już Bambino, działające, kupiłem za psi grosz, sprawny , bez górnej obudowy. Podłączyłem do prądu i zagrał i to jak :)
    Teraz skończyłem renowacje ZK 140T, wymieniłem paski, jeden kondensator i bezpiecznik i tez gra. Konstrukcja pancerna, szczególnie ten szkielet ze stali :) Bawię się trochę starym audio w stereo, bo zawsze mi sie marzyła wieża sony, taka duża, nie te plastikowe wydmuszki , no i mam :). Ogólnie jestem informatykiem z zawodu i patrząc po serwerach, one sie nie starzeją elektrycznie , tylko własnie bardziej parametry są nie wystarczające. Awarie się zdarzają ale głównie na dyskach magnetycznych w macierzy, ale elektronika jest praktycznie niezniszczalna. Widać że jak firmy chcą to zbudują porządnie, oczywiście ten sprzęt nie kosztuje małej kasy, ale też musi pracować praktycznie 24/7/365 dni. Podobnie jest z laptopami, np seria Latitude Della, kiedyś byłą niezniszczalna, nowego nie mam więc nie wiem, ale używam starego (odkupiłem go od firmy, dodałem dysk SSD i zapierdziela aż miło), ale też nie kosztował tak jak tanie zabawki z marketu. Pożyczanie już działą i ma zwolenników, np serwisy z muzyką i filmami, kiedyś się zbierało kolekcje, teraz płaci się abonament i się ma, i pewnie będzie się płacić do końca aby cały czas mieć. Wspomniane samochody , teraz juz nawet nie tylko dla firma, ale i dla normalnego klienta, model usługowy jest wygodny, i teoretycznie tańszy.
  • #7
    o_Tadeusz
    Poziom 14  
    TechEkspert napisał:
    Kafejki internetowe do dobry przykład. Przetrwało jeszcze kilka np. w okolicach głównych dworcy kolejowych,

    Kafejki przeżywają renesans bo tak naprawdę to przykrywka dla salonów gier.
  • #8
    pawelr98
    Poziom 36  
    Teraz postęp w niektórych dziedzinach zwolnił.

    W przypadku komputerów jest taki znany przykład jak i5 2500K.
    Wydany w 2011 roku czyli 8 lat temu.
    Wciąż bardzo dobry procesor.

    A teraz weźmy rok 2009 a 2001. Tam różnica była dużo bardziej wyraźna mimo iż minęła taka sama ilość czasu.

    Inne dziedziny bywają różne.
    W automatyce nadal mamy MODBUS z lat 70-tych a z drugiej strony w motoryzacji mamy nowe systemy elektroniczne o których parę lat nikt nie słyszał.
    Millaka napisał:
    nigdy u niego żadnego konia nie widziałem, za to wiele Żuków, Warszaw czy Syrenek ze swoimi resorami.


    Stary technik mi tłumaczył że do tych samochodów części potrafili dorabiać kowale bo były na tyle proste i mało skomplikowane.

    Ja trzymam sprzęt dosyć długo.
    Komputery mają modernizację co 4-5 lat albo nawet dłużej.
    Telefon używany aż się rozsypie.Poprzedni 2.5 roku aż się przestał włączać. Obecny rok i 3miesiące. Będzie użytkowany aż przestanie pracować.
    Do sprzętu się przyzwyczajam i nie lubię zmieniać bez wyraźnego powodu.

    3 radia Unitry z czego tylko TU960/AS 632 ma jakąś większą wartość.

    Poniekąd z sentymentu trzymam C1-107, mógłbym sprzedać za jakieś grosze ale wolę używać ze względu na istotne zalety (przenośność, zasilanie 27V umożliwiające zasilanie z baterii).
    Mogę wsadzić w plecak i zabrać w dowolne miejsce.

    Dla mnie wypożyczanie ma sens tylko jeśli coś jest drogie i naprawdę nieprzydatne/uciążliwe w późniejszym okresie.
    W innych wypadkach wolę kupić.
    Posiadanie własnych narzędzi(także elektronicznych) to dla mnie podstawa.
  • #9
    tzok
    Moderator Samochody
    Ja mam kolekcję multimetrów, wśród których największym zaskoczeniem był fabrycznie nowy Ц43101 w oryginalnym opakowaniu (aluminiowa skrzynka), a zaskoczeniem był głównie dlatego, że w środku były baterie Panasonica "z jabłuszkiem" (made in Belgium), które nie tylko się nie "wylały" ale wciąż były sprawne, mimo daty produkcji sprzed 25 lat. Mam też kilka kartonów dyskietek 5,25", które w znakomitej większości wciąż są sprawne, podobnie jak kilka dysków Seagate'a i NEC'a z wczesnych lat '90. Do tego mam kilka komputerów Atari (8 i 16 bit) - również sprawne.

    Co do pytania o wypożyczanie - jeśli pójdziemy drogą jaką proponuje UE, to niestety będzie to nieuniknione, bo brak własności prywatnej, przynajmniej dla "maluczkich", jest tym co się marzy bogatym. "Zachód" robi wszystko abyśmy sami nie chcieli mieć nic na własność (przecież łatwiej wypożyczyć - nie trzeba się martwić o serwis, amortyzację). Nadal istnieją narzędzia dobrej jakości ale nadal są one bardzo drogie i mało kto je kupuje. Wolimy marketową tandetę, bo jest... tania. Kiedyś samochód to była równowartość 10-letniej pensji, dzisiaj kupimy nowe auto za średnią roczną pensję... i się dziwimy, że jest nietrwałe. Ale wtedy nie dość, ze było dużo droższe (względnie), to po zakupie robiło się konserwację, trzymało w garażu albo pod pokrowcem, jeździło tylko w ładną pogodę...
  • #10
    niewolno2
    Poziom 39  
    Byli, są i będą zwolennicy wypożyczania, jaki nie byłby to sprzęt. Wypożyczalnie istnieją już wiele lat, praktycznie w każdej dziedzinie życia można je spotkać, mają się całkiem dobrze i tylko asortyment się zmienia/powiększa.
  • #11
    krisRaba
    Poziom 27  
    niewolno2 napisał:
    Byli, są i będą zwolennicy wypożyczania, jaki nie byłby to sprzęt. Wypożyczalnie istnieją już wiele lat, praktycznie w każdej dziedzinie życia można je spotkać, mają się całkiem dobrze i tylko asortyment się zmienia/powiększa.

    Ale ostatecznie i tak wszystko rozbija się o popularność usługi i rentowność przedsięwzięcia. Bo co z tego, że masz 5 osób, które lubią coś wypożyczać, jak czynsz i koszty działalności Cię gonią?
    Ostatnio przejeżdżałem koło wypożyczalni, która bardzo wiele lat funkcjonowała w Gliwicach na Dworcowej - VideoWorld. Najpierw wypożyczali VHS, potem płyty DVD / BR, potem próbowali jeszcze gry, czyli starali się dostosowywać do zmieniającej się sytuacji. No ale cóż, finalnie VOD i "wypożyczanie" z kanapy we własnym salonie wygrały... zamiast wycieczki na Dworcową i spacerowania między regałami oraz konieczności wybrania się tam jeszcze raz, żeby oddać ;)
    Tak więc w miejscu dawnego VideoWorld pustki. Ot rynek się skończył, bo technika umożliwiła wygodniejsze metody.
  • #12
    o_Tadeusz
    Poziom 14  
    krisRaba napisał:
    finalnie VOD i "wypożyczanie" z kanapy we własnym salonie wygrały... zamiast wycieczki na Dworcową i spacerowania między regałami oraz konieczności wybrania się tam jeszcze raz, żeby oddać ;)

    Dobrze, że jeszcze wirtualnie piwa nie można się napić. O wypożyczalni chyba tez nie ma co marzyć :-)
  • #13
    TechEkspert
    Redaktor
    Te zmiany wpływają też na zatrudnienie, wspomniane wymierające zawody mogą pojawiać się coraz liczniej. Potrzebne będzie przystosowanie się do rynku w miarę możliwości i ew. przekwalifikowanie.
    Zmienia się też forma pracy, stanowiska pracy często zostają zastąpione outsorcingiem po przedstawieniu prezentacji i wykresów o capex i opex. Przy większym wolumenie nie zawsze się to opłaca, firma zewnętrzną musi zarobić a najprościej obniżyć koszty obniżając jakość, szczególnie że wiele można przed klientem ukryć licząc na to że nie będzie wpadki.
  • #14
    kpodstawa
    Poziom 31  
    Kiedy się jeszcze uczyłem, najpierw w latach 70, potem w 80, to nie było w świadomości użytkowników "postarzania urządzeń". Może robili to producenci "na zgniłym zachodzie", a w PRL wyroby prosto z fabryki już były stare z samej natury ustroju w demoludzie.

    Uczono mnie w tych czasach o dwu rodzajach starzenia się produktów: fizycznym i "moralnym". Fizyczne starzenie się wynikało z praw przyrody i nie było na to rady. Natomiast starzenie się moralne było związane z naturalnym procesem rozwoju cywilizacji-kultury i... też nie było na to rady - nowsze-lepsze zastępowało poprzednie.

    W tzw. moich czasach, nie było jednak takiego nachalnego kultu "nówek nie śmiganych". W demoludach był stan permanentnego braku dóbr, szczególnie konsumpcyjnych. Dlatego przeciętni ludzie starali się wykorzystać to, co się dało - do końca. Pamiętam, że czy to wyroby konsumpcyjne, czy to środki produkcji, były objęte działaniami, chyba dzisiaj zapomnianymi - remontami i modernizacjami.

    Przykłady - dwa z czasów słusznie minionych, chociaż mógłbym napisać spory pamiętnik.

    Kupiłem za nieboszczki komuny opiekacz z rożnem produkcji szczecińskiej Predom-Selfa. Był w wersji uproszczonej i długo bolały mnie puste otwory, przeznaczone na dodatkową grzałkę i termostat. W końcu gdzieś kupiłem brakujące części i zrobiłem wersję pełną. To był sprzęt nie do zdarcia - w 2014 roku poszedł od ręki via portal ogłoszeniowy.

    Kupiliśmy lampowy telewizor Lazuryt w 1973 roku - ten z głowicą TVL69. Posypała się jako pierwsza do ciągłego kręcenia przełącznikiem kanałów. W Radioelektroniku był artykuł o wymianie tej głowicy na ZTG. Byłem młodzikiem w technikum mechanicznym, ale zaparłem się i przerobiłem odbiornik, paląc przy tym ze trzy pentody mocy. Dałem 8-segmetowy programator, zamiast 4 kanałowego. Telewizor działał do pierwszej połowy lat 90, chociaż mieliśmy już kolorową Westę z pilotem. Kineskop Lazuryta był już bardzo blady, a i tak poszedł do kogoś na ogródek działkowy.

    W dzisiejszych czasach robię za typa aspołecznego, a wręcz za antyunijnego, z czym się zresztą nie kryję. Przykłady poniżej.

    Zawodowo zostałem społecznie zdegradowany przez los, ponieważ pracuję jako informatyk. W dodatku w budżetówce. Mszczę się na społeczeństwie konsumpcyjnym, m.in. dając drugie życie służbowym, przestarzałym komputerom. Modernizuję je, dając na MB "na maksa" (np. procesor, RAM itd.) i instalując Linuksa. Moje działania zostały dostrzeżone i nagrodzone - zakładowe lobby pewnej firmy z zachodniego wybrzeża naszego wiernego sojusznika - wprowadziło mnie na wysokie miejsce na czarnej liście przeciwników jedynie słusznej nowoczesności.

    Z dumą informuję, że podpadłem pracodawcy jeszcze bardziej. Od ponad roku głoszę potrzebę remontu i modernizacji części pasywnej zakładowej sieci tele-informatycznej, ponieważ ma już 15 lat - szafy rack za ciasne, brak pionów światłowodowych (po miedzianych już przepięcia uszkodziły porty w switchach), gniazdka się sypią i co tam jeszcze. Pracodawca chciałby ten problem rozwiązać, ale nie umie wymyślić podstaw prawnych do wywalenia mnie z roboty.

    Reasumując. Nie idźcie moją drogą, nie bądźcie buntownikami. Kupujcie nowe i wyrzucajcie stare. Coraz więcej i coraz szybciej. Oceany i mogielniki w Afryce wystarczą na wiele pokoleń!

    Jednak dobre wychowanie nakazuje odpowiedzieć na pytanie zadane w temacie: Jak szybko zestarzeje się nowy sprzęt?

    Odpowiedź subiektywna: Według mnie, nowy sprzęt zestarzeje się tak szybko, jak to będzie ustalone i zaakceptowane przez większość stron globalnego społeczeństwa.

    Krzysztof Podstawa
  • #15
    TechEkspert
    Redaktor
    Nie jesteś jedynym, który nie podąża za odgórnym trendem. Warto trzymać się swoich przekonań, gdyż trendy i pracodawcy się zmieniają.

    Niestety pracując w dużej korporacji często trudno nie dostosować się do olewczego podejścia do problemu typu "podaj dalej" w co outsorcing i 10 podwykonawców dość dobrze się wpisuje. Poniżej prześmiewczy film o międzynarodowym "wsparciu", a raczej zespole w którym każdy pracownik stara się zamknąć sprawę gdyż nie odpowiada za ten fragment układanki lub przekazać dalej:


    Link
  • #16
    2konrafal1993
    Poziom 24  
    Firmy wiedzą jak napędzać postęp... Kiedyś znajomy przyniósł do mnie komputer do czyszczenia no i mówi że kupił grę far cry chyba 3 no i ta gra nie chce się uruchomić. Miał procesor 3 rdzeniowy a gra potrzebuje 4 potem okazało się że trzeba było trochę zmodyfikować jakiś plik i gra działa dobrze i płynie nawet na 2 rdzeniach. Ktoś kto nie miał ochoty trochę poszukać to pewnie kupił nowy procesor i tak dalej. Nie chcę siać propagandy ale nawet smartfony z każdą aktualizacją zwalniają to można odczuć że ktoś ma w tym biznes.
  • #17
    Erbit
    Poziom 34  
    tzok napisał:
    ...
    Co do pytania o wypożyczanie - jeśli pójdziemy drogą jaką proponuje UE, to niestety będzie to nieuniknione, bo brak własności prywatnej, przynajmniej dla "maluczkich", jest tym co się marzy bogatym. "Zachód" robi wszystko abyśmy sami nie chcieli mieć nic na własność (przecież łatwiej wypożyczyć - nie trzeba się martwić o serwis, amortyzację). ...


    Nie zgodzę się z Kolegą w tym poglądzie.

    Kiedyś dawno temu sam wymieniałem żarówki w samochodzie, sam go sprzątałem, sam zmieniałem koła sezonowe ....

    Dziś jest to na tyle tania usługa, że "mnie się nie chce".

    Podobnie jest tym wypożyczaniem. Jak używam dużo - to kupuję (a kiedyś każdy Polak był "bohaterem domu"), jak mało używam (a dziś "bohaterów domu" coraz mniej) to wypożyczam. Po co mi na własność ciężki młot pneumatyczny, którego użyję raz?
    Przykłady takiego przeinwestowania (kupowania na wyrost) mieliśmy kiedyś na wsiach. Wieś liczyła 20 gospodarstw oraz... 10 kombajnów zbożowych. Pytanie tylko po co?
    Tak więc to wina "postępu" a nie UE, że ludzie wypożyczają a nie kupują na własność.
  • #19
    Inkwizycja
    Poziom 27  
    Wypożyczalnie nietypowego sprzętu będą zawsze np. budowlanego. Jak ktoś słusznie zauważył po co kupować młot pneumatyczny skoro można go na dzień wypożyczyć. Wydawało mi się, że takie filmy na DVD odeszły do lamusa. Okazuje się, że u nas tak ale nie w USA szczególnie w miejscach gdzie diabeł mówi dobranoc (Alaska) i nie ma internetu. Telefon mam ciągle ten sam z 2011r. Działa nie chce się popsuć, wymieniać nie zamierzam. Poprawcie jeśli się mylę: jak by wyłączyć w smartfonach obsługę internetu to raczej nic na nich nie zrobi ot dzwonienie i odbieranie SMS-ów. Nie będzie większej różnicy pomiędzy moim staruszkiem, a najnowszym Samsungiem. U mnie ten plus, że sobie jeszcze muzyki co ją na karcie mam posłucham bo sieci do tego nie potrzebuję :D Reasumując jak by wyłączyć sieć to w przypadku najnowszych telefonów wszystkie stają się za przeproszeniem [cenzura] warte :D.
  • #20
    krisRaba
    Poziom 27  
    Inkwizycja napisał:
    Reasumując jak by wyłączyć sieć to w przypadku najnowszych telefonów wszystkie stają się za przeproszeniem [cenzura] warte

    No nie jest to szczególnie wielkie odkrycie. To tak samo jak nie zatankujesz samochodu, to użyteczny będzie podobnie jak wóz na siano, choć może nawet mniej, bo nie ma dyszla w zestawie ;)
    Jak odłączysz prąd od wiertarki, to... ;)
    Ogólnie różne urządzenia mają różne "paliwo" i ich funkcjonalność tego "paliwa" potrzebuje. Jak nie ma, to są mniej użyteczne lub całkowicie bezużyteczne.
    A swoją drogą piszesz o tej muzyce tak, jakby nowy telefon już tego nie potrafił i pozostawał tylko streaming z sieci, a przecież to nie jest prawda :P

    A co do zapotrzebowania rynku na taką czy inną rzecz, to wiadomo, że jest to uwarunkowanie lokalne, zależne od tego co w okolicy jest, a czego nie ma, czy jakiś trend się przyjął, czy nie itp. Jak nie ma wody pitnej, to świetnie sprzedaje się butelkowana, a jak masz czyściutką wodę pod ręką, to po co butelka?
    Po prostu lepsze/wygodniejsze/prestiżowe/bardziej ekonomiczne/logiczne/[cokolwiek co człowiek uznaje za ważne dla siebie] wypiera inne formy i już. A jak nie ma? No to jak się nie ma co się lubi, to się lubi... no właśnie.
  • #21
    tzok
    Moderator Samochody
    smax17 napisał:
    Jutro ląduje w New York.No i nie wiem,czy nadać moją 15 letnią Corse Fedexem,czy wywypożyczy starego Buicka na miejscu.Co mi poradzisz?
    Weź taksówkę, albo korzystaj z transportu publicznego. Poza tym nie taki był sens - jednak masz tę Corsę w Polsce na własność. Nie twierdzę, że wypożyczalnie są złe, zła jest sytuacja kiedy albo nie chcemy albo nie mamy możliwości nabycia czegoś na własność. A tylko prawo własności daje nam możliwość nieograniczonego dysponowania posiadaną własnością. Niestety i te prawa dysponowania naszą własnością nam się ogranicza w ramach zniechęcania do posiadania czegokolwiek na własność. Np. w niektórych modelach samochodów elektrycznych, nabywca kupuje tylko samochód, ale baterie już dzierżawi (a co mu po samochodzie bez tych baterii?). Już się mówi o tym, że niektórych nowych modeli w ogóle nie będzie się dało kupić, a jedynie wydzierżawić/wypożyczać.

    Erbit napisał:
    Nie zgodzę się z Kolegą w tym poglądzie.

    Kiedyś dawno temu sam wymieniałem żarówki w samochodzie, sam go sprzątałem, sam zmieniałem koła sezonowe ....

    Dziś jest to na tyle tania usługa, że "mnie się nie chce".

    Podobnie jest tym wypożyczaniem. Jak używam dużo - to kupuję (a kiedyś każdy Polak był "bohaterem domu"), jak mało używam (a dziś "bohaterów domu" coraz mniej) to wypożyczam. Po co mi na własność ciężki młot pneumatyczny, którego użyję raz?
    Kiedy właśnie potwierdzasz to co pisałem. Ty to jeszcze robiłeś i w razie potrzeby potrafiłbyś to zrobić, Twoje dzieci już nie będą miały pojęcia jak to zrobić (i co gorsza nie będą tym kompletnie zainteresowane), będą zdane na łaskę serwisu. Kiedyś nie mogliśmy mieć prywatnej własności, dzisiaj nam ją obrzydzono tak, że sami z niej rezygnujemy. Nie najpierw nie kupować ziemi, mieszkania, potem narzędzi, samochodu. Jak tak dalej pójdzie to nie będziemy mieli nic poza pracą i kontem w banku... potrafić coś zrobić też coraz rzadziej się chce. Młodzież nie chce się uczyć, bo po co coś umieć, skoro wszystko można znaleźć w Internecie? Jak trzeba coś zrobić to się "weźmie" fachowca, który to zrobi za nas. Kiedyś były to prace przy samochodzie, czy instalacji w domu, ale dzisiaj już mało komu się chce gotować, sprzątać, uprawiać ogród. Ktoś za nas posprząta nasze (o przepraszam, wynajmowane przez nas) mieszkanie, zrobi zakupy, przygotuje obiad, wyprowadzi naszego psa, zajmie się naszymi dziećmi... Tym samym powstaje społeczeństwo, które nic nie posiada ani nic nie potrafi. Jest zdane wyłącznie na łaskę państwa/korporacji/banku. Nikt się nie wychyli, bo jak straci pracę to bank zablokuje mu linię kredytową i w jednym momencie traci wszystko co miał (a właściwe z czego korzystał, bo nie miał nic).

    Problemem wcale nie jest trwałość sprzętu, a ogólne "niechciejstwo" i brak umiejętności. Rzeczy psują się jak dawniej, tylko kiedyś potrafiliśmy i chciało się nam je naprawiać. Używamy coraz bardziej skomplikowanych narzędzi, a coraz rzadziej interesujemy się tym jak są zbudowane i jak działają.
  • #22
    Erbit
    Poziom 34  
    tzok napisał:
    ... Kiedyś nie mogliśmy mieć prywatnej własności, dzisiaj nam ją obrzydzono tak, że sami z niej rezygnujemy. Nie najpierw nie kupować ziemi, mieszkania, potem narzędzi, samochodu. ...

    Nie bardzo rozumiem tok rozumowania Kolegi. Może więc zacznę od początku: kto nam obrzydził i w jaki sposób?


    tzok napisał:
    ... Ty to jeszcze robiłeś i w razie potrzeby potrafiłbyś to zrobić, Twoje dzieci już nie będą miały pojęcia jak to zrobić (i co gorsza nie będą tym kompletnie zainteresowane)...

    Nie będą zaintesowane bo... nie będzie im to potrzebne. Po co mnie / im umiejęntość, którą kupią za 10 zł i bez brudzenia rąk i bez zdobywania wiedzy? Po co im kombajn gdy taniej jest go wynająć na te 3ha żytka?
    Tego nikt nie obrzydza - to jest "postęp". Naprawdę uważasz, że kupowanie domu i wiązanie się z jednym miejscem, z jednym rynkiem pracy jest takie dobre?
  • #23
    tzok
    Moderator Samochody
    Erbit napisał:
    Naprawdę uważasz, że kupowanie domu i wiązanie się z jednym miejscem, z jednym rynkiem pracy jest takie dobre?
    Tak, na prawdę tak uważam, że warto mieć jedno miejsce, zwane domem, z którym zwiążę się na całe życie. Lubię też być niezależny od innych na tyle na ile to możliwe. Lubię używać swoich narzędzi, lubię je pod siebie dostosowywać i przerabiać.

    Erbit napisał:
    Nie będą zaintesowane bo... nie będzie im to potrzebne. Po co mnie / im umiejęntość, którą kupią za 10 zł i bez brudzenia rąk i bez zdobywania wiedzy?
    To dla mnie bardzo... smutne. Bo właśnie wiedza jest najcenniejszym co mamy i raz zdobyta jest niezbywalna. Teraz jest dostępna jak nigdy przedtem, a ludzie nie są nią zainteresowani. To jest tragiczne.

    Erbit napisał:
    Po co im kombajn gdy taniej jest go wynająć na te 3ha żytka?
    Po to, żebyś się nie musiał o niego prosić, po to żeby się nie okazało, że ktoś inny go wypożyczył właśnie wtedy kiedy Ty go będziesz potrzebował, albo po to żeby się pewnego dnia nie okazało, że firma radykalnie podniesie opłatę za jego wypożyczenie (a tylko oni będą mieli, bo nikomu na własny użytek się przecież nie opłaca mieć). Przecież już teraz tak jest z mieszkaniami - w niektórych rejonach w perspektywie 10 lat użytkowania taniej jest kupić mieszkanie niż je wynajmować... tyle, że kupić się już praktycznie nie da, bo wszystko jest powykupowane i ogłaszane pod wynajem. Ludzie nie mają wyjścia i wynajmują za jakieś kosmicznie wysokie czynsze.
  • #24
    Erbit
    Poziom 34  
    tzok napisał:
    ... Lubię używać swoich narzędzi, lubię je pod siebie dostosowywać i przerabiać.

    tzok napisał:
    ... Po to, żebyś się nie musiał o niego prosić, po to żeby się nie okazało, że ktoś inny go wypożyczył właśnie wtedy kiedy Ty go będziesz potrzebował, albo po to żeby się pewnego dnia nie okazało, że firma radykalnie podniesie opłatę za jego wypożyczenie ,,,

    Rozumiem, że Kolega nie ma obwoźnego warsztatu samochodowego. Wcale się nie dziwię, że Kolega "stacjonuje" i wcale się nie dziwię, że kolega kupuje narzędzia. Jednak proszę mi napisać - po co mi w garażu podnośnik, który podniesie mi samochód na 2 metry? Czyżbym miał się bać, że Kolega podniesie ceny 10 razy i dlatego powinienem mieć własny podnośnik?

    Wszystko jest kwestią potrzeb - Kolega ma podnośnik bo o potrzebuje, ja go nie mam bo go nie potrzebuje. Zaiste pamięta Kolega "stare czasy" gdy w garażu obowiązkowo musiał być kanał. Dziś kanał to przeżytek i ludzie coraz rzadziej go mają - prawda?


    Erbit napisał:
    ... To dla mnie bardzo... smutne. Bo właśnie wiedza jest najcenniejszym co mamy i raz zdobyta jest niezbywalna. Teraz jest dostępna jak nigdy przedtem, a ludzie nie są nią zainteresowani. To jest tragiczne.

    Ja pisałem np. o zwykłej umiejętności wymiany żarówki w samochodzie. Może niepotrzebnie użyłem zwrotu "wiedza" bo nad tym, że ludzie są coraz głupsi też ubolewam ale nie widzę sensu posiadania umiejętności wymiany żarówki w samochodzie.
  • #25
    tzok
    Moderator Samochody
    Erbit napisał:
    Może niepotrzebnie użyłem zwrotu "wiedza" bo nad tym, że ludzie są coraz głupsi też ubolewam ale nie widzę sensu posiadania umiejętności wymiany żarówki w samochodzie.
    Ale "nie widzenie potrzeby posiadania umiejętności" w prostej linii prowadzi do tego, że ludzie są coraz głupsi.

    Erbit napisał:
    Rozumiem, że Kolega nie ma obwoźnego warsztatu samochodowego. Wcale się nie dziwię, że Kolega "stacjonuje" i wcale się nie dziwię, że kolega kupuje narzędzia.
    Nie mam warsztatu samochodowego.

    Erbit napisał:
    Wszystko jest kwestią potrzeb - Kolega ma podnośnik bo o potrzebuje, ja go nie mam bo go nie potrzebuje. Zaiste pamięta Kolega "stare czasy" gdy w garażu obowiązkowo musiał być kanał. Dziś kanał to przeżytek i ludzie coraz rzadziej go mają - prawda?
    Problem w tym, że ludzie coraz częściej nie mają rzeczy których potrzebują. Co innego jeśli wypożyczasz coś, czego potrzebujesz użyć raz na rok i w gruncie rzeczy możesz się bez tego obejść, a co innego gdy wypożyczasz coś czego używasz na co dzień i twój byt od tego zależy. Dzisiaj np. ksero czy drukarka w firmie, która jest własnością tej firmy, to rzadkość. Wygodniej wypożyczyć (mimo, że używana na co dzień), bo nie trzeba się martwić o serwis ani materiały eksploatacyjne. Ba, co ja piszę o drukarce - często nawet pracownicy są "dzierżawieni" w formie outsourcingu. Potem się okazuje, że "wielka" firma nie ma ani lokalu, ani sprzętu biurowego ani nawet własnych pracowników. Dopóki mamy pieniądze lub chociaż zdolność kredytową to wszystko jest ok... jakoś się to "kręci", ale z dnia na dzień można zostać z niczym.

    Co do przykładu z kombajnem - to znam z pierwszej ręki przykład gdy to zadziałało tak jak piszę. Kilku przedsiębiorczych gospodarzy założyło spółkę i m.in. kupili nowoczesny sprzęt rolniczy, który wypożyczali (wraz z obsługą). Początkowo tanio, ale gdy okoliczni rolnicy pozbyli się już swojego starego sprzętu i byli całkowicie zależni od ich sprzętu, to oczywiście ceny poszły w górę. Gospodarzy nie było już stać na ich usługi, więc ich pola leżały odłogiem, popadli w długi. Wspólnicy zaproponowali im okup ziemi i tym sposobem, tych 3 wspólników przejęło wszystkie tereny rolne we wsi (a nawet kilku)... jednym z tych wspólników jest mój krewny (żeby nie było, że piszę z perspektywy poszkodowanych).
  • #26
    Erbit
    Poziom 34  
    tzok napisał:
    ....
    Co do przykładu z kombajnem ...

    Opisana przez Ciebie sytuacja to prawo rynku. Jedni umieli się w tym odnaleźć a ci drudzy nie. Co w tym dziwnego?
    Średnie gospodarstwo rolne 8ha (jakie było pod koniec ubiegłego ustroju) z założenia było nierentowne. Panowie pojawili się z pomysłem i wykorzystali to, że takie ggospodarstwa były nieekonomiczne. Gdyby nie ci panowie te gospodarstwa i tak by padły (co się zresztą stało w tych rejonach gdzie tych/takich panów nie było). Więc nie zgodzę się z przykładem pokazującym jak to źle, że nie mieli własnego kombajnu bo to by niewiele zmieniło.
    Tak, mam ekonomiczne podstawy by twierdzić, że takie gospodarstwo rolne jest nieekonomiczne.

    [edyta]
    Byłem w pracy w Norwegii gdzie rolnicy pracowali w kolektywach. Razem decydowali o zakupie maszyny, razem taką maszynę wykorzystywali, mój farmer zajmował się buchalterią i rozliczaniem tego ich kolektywu. Gdyby nasi Polscy rolnicy zebrali się w takie kolektywy (co zrobili ci Panowie z Twojej rodziny) to być może jakoś by przetrwali (tak jak ci panowie). No ale... wspólne? No coś Ty.... kółka rolnicze im pokazały, że to się nie uda. A szkoda bo jak widać niektórzy umieli się odnaleźć i wykupić kilka wsi.
  • #27
    tzok
    Moderator Samochody
    Nie o to chodzi... przykład pokazuje, że lepiej mieć swoje (i komuś pożyczać), niż nie mieć i być zdanym na pożyczanie od kogoś. Także nie wiem jak Ty, ale ja wolę mieć swoje. Tak samo wolę mieć wiedzę i umiejętności i zarabiać na tym, że innym się tej wiedzy mieć nie chce.
  • #28
    Erbit
    Poziom 34  
    tzok napisał:
    Nie o to chodzi... przykład pokazuje, że lepiej mieć swoje (i komuś pożyczać), ...


    Nie prawda. Wyciągnąłeś złe wnioski. Te gospodarstwa i tak by "się wyprzedały" niezależnie od tego czy miały kombajn czy nie. W innych rejonach tak właśnie było (bez udziału Panów z Twojej rodziny) a tam gdzie się nie wyprzedały to ziemia leży odłogiem.

    tzok napisał:
    ... przykład pokazuje, że lepiej mieć swoje (i komuś pożyczać), ...

    W pracy magisterskiej z ekonomiki rolnictwa (mogę zrobić skany) udowodnione było, że kosiarka do trawy zakupiona przez rolnika (na przełomie lat 80/90) musiała by dziennie pracować 6h usługowo by się zamortyzowała. Jeśli takich kosiarek we wsi było więcej to komu miała by usługiwać?
    To nie takie proste. Ekonomia, prawa runku, etc. Po prostu Panowie znaleźli się z pomysłem w dobrym miejscu i w dobrym czasie. Ale gdyby takich grup jak oni było więcej w okolicy to by nie przetrwał nikt.

    Posiadanie nie zawsze jest ekonomiczne a przeinwestowanie jest tak sano groźne (a czasem groźniejsze) jak brak inwestycji. Takie wnioski należ wyciągnąć z tej naszej dyskusji. Dlatego, że posiadanie nie zawsze jest ekonomiczne to pojawiają się firmy wynajmujące.... znów prawo runku czyli popyt i podaż.
  • #29
    Jogesh
    Poziom 28  
    Odnosząc się do podanego przez kolegę trzoka przykładu z kombajnem: Jeżeli w okolicy byłby człowiek który miałby jeszcze swój kombajn, to mógłby nie tylko obrobić swoje pole ale stworzyć konkurencję w wypożyczaniu. Wypożyczyłby swój stary kombajn po o wiele niższej cenie i tak, korzystając z okazji albo by wymusił obniżenie ceny tych trzech gości, albo by zarobił na tyle, że uznał by, że warto coś mieć na własność. Oczywiście przykład idealny, bo obecnie państwo się wtrąca w tak zwany wolny rynek i na pewno nie zdążyłby w jeden sezon załatwić wszystkich formalności odnośnie założenia firmy usługowej itd. A jak wiadomo konkurencja by walczyła wszelkimi sposobami donosząc gdzie się da. Tak więc o wolnym rynku tu nie piszcie jak wolnego rynku nikt nie widział w Polsce.

    Dlatego w przypadku usług, a taka usługą jest wypożyczanie bardzo ważne jest aby była konkurencja, bo inaczej okaże się, że nagle nie stać nas na wypożyczenie tego co nam jest bardzo potrzebne, a nie ma czasu albo pieniędzy na zakup.

    Również wypożyczanie wszystkiego byłoby bardzo kłopotliwe. Wyobraźmy sobie sytuację, że wypożyczanie jest już bardzo popularne. Wynajmujemy mieszkanie w pełni wyposażone, do tego wynajęliśmy sobie czajnik elektryczny, toster, zestaw kieliszków, wieszaki na ubrania, wentylator podłogowy, dywan, ręczniki, dodatkowy telewizor, jakiś sprzęt do ćwiczeń, rower, drukarkę i komputer i wiele innych. Do tego w pakietach były też dodatkowe opcje gratisowe rzeczy których nie potrzebujemy. Ponieważ wynajem różnych przedmiotów opłacał się różnie w rożnych firmach, to wypożyczyliśmy jest z 5 firm. Teraz ilość czasu jaką potrzebujemy aby orientować się gdzie cena wzrasta, co nam się bardziej opłaca, gdzie co reklamować, gdzie zgłosić kradzież roweru i jak i przeczytanie wszystkich tych umów, to jest więcej czasu niż zapracowanie w swojej branży i po prostu kupienie tych przedmiotów.
  • #30
    cefaloid
    Poziom 31  
    TechEkspert napisał:
    Kafejki internetowe do dobry przykład. Przetrwało jeszcze kilka np. w okolicach głównych dworcy kolejowych, właściwie zmieniając się w przestrzeń cooworkingową i ... kafejkę, gdyż w pierwowzorze kawy zbyt wiele się nie sprzedawało :)


    Powstały w ich miejsce nowe i nazywają się Starbucks.
    Pije się w nich kawę i korzysta z internetu ale tak naprawdę chodzi w nich o to by pochwalić się posiadaniem Macbooka a nie o picie kawy ani nie o korzystanie z internetu ;)
    Lans jest dziś dźwignią handlu wielu firm... Ot chociażby np niedobra w smaku fritz cola za chorą cenę..

    Jogesh napisał:
    Niedawno włączyłem stary magnetofon szpulowy Philipsa na baterie. Rok produkcji chyba 1964. Myślę, że został uruchomiony po około 45 latach, bo leżał na strychu cały czas. O dziwo od razu zadziałał. Nie wiem, czy w środku są paski gumowe, czy co. W każdym razie ruszył bez problemu. No, musiałem nowe baterie włożyć. :) Świat się mógłby zmieniać w bardzo fajnym kierunku dzięki rozwojowi techniki. Może właśnie wypożyczanie urządzeń sprawi, że będą wreszcie bardzo dobrej jakości.


    Kiedyś na taki magnetofon pracowało się kilka miesięcy.
    Dziś na tego typu sprzęt pracuje się kilka godzin.

    Dotarło już dlaczego dziś sprzęt jest gorszej jakości?
    Zresztą dziś postarza się produkty nie tyle tym że się popsują a tym że....wprowadzimy sobie np DVB-T2... potem DVB-T3 itd...

    tzok napisał:
    Erbit napisał:
    Może niepotrzebnie użyłem zwrotu "wiedza" bo nad tym, że ludzie są coraz głupsi też ubolewam ale nie widzę sensu posiadania umiejętności wymiany żarówki w samochodzie.
    Ale "nie widzenie potrzeby posiadania umiejętności" w prostej linii prowadzi do tego, że ludzie są coraz głupsi.


    Zdecydowanie się z tym nie zgodzę.

    Dawniej każdy był malarz-tynkarz-akrobata co wszystko umie. Taki no lekarz wymieniał w aucie klocki hamulcowe sam. Dziś w swojej branży musi tyle wiedzieć że naprawdę nie ma czasu by sie "p...lić" z klockami.

    Ja sam zajmuję się specjalizowanymi bazami danych i jest to tyle wiedzy do przyswojenia że naprawdę nie mam czasu na coś innego stąd nie mam np pojęcia np jaki dziś chipset jest na topie albo jaki procesor najlepiej kupić czy nawet nie wiedziałbym zapewne jak coś tam podstawowego w Windows 10 ustawić (nie korzystałem z Windowsów dobre kilka lat).

    I teraz według Twojej tezy jestem typowym informatykiem matołem co nie zna Windows ani nie wie że laptopa to tylko z chipsetem xxxx warto kupić.


    Nie, kolego to nie oznacza że ludzie ogłupieli. Dziś każdy ma w swojej profesji tyle wiedzy do przyswojenia że nie ma ani czasu ani ochoty na to by się bawić w wymianę żarówki. Zrobi to ktoś kto się na tym zna. Kupi dobrą żarówkę, będzie miał odpowiednie śrubokręty by wyciągnąć reflektor (inaczej tej żarówki nie zmienisz)... A po co lekarzowi te klucze i śrubokręty jak żarówkę zmienia raz na rok?