Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zwrot auta - przegląd - Naprawiać auto na koszt kupującego czy zwrócić ?

13 Sie 2019 12:54 4944 121
  • Poziom 15  
    Cześć kupiłem golfa 4 w automacie. Sprzedawca zapewniał że auto sprawne technicznie i że do zrobienia tylko progi i błotniki. Przed zakupem diagnosta sprawdzał lakier czy auto jeździ, jak przyspiesza itd. ale pakiet standard bez stacji kontroli pojazdów, podwozia i komputera. Po nabyciu auta kierując się zapewnieniami sprzedawcy że technicznie jest ok, okazało się że progów nie ma do czego spawać cała podłoga zgniata z 20 cm dziurami, do natychmiastowej wymiany. Na domiar tego brak ABS, ESP i poduszek, a segment ostrzegających kontrolek od tych systemów odpięty od licznika.. dziś mechanik jeszcze powiedział że coś nie tak z sonda lambda i że uszczelka jest wypchana z bloku silnika i można jeździć, silnik ładnie reaguje ale jak rozszczelni się będzie nie ciekawie. Pomijam tu całkiem kwestie eksploatacyjne tarcze, szczęki, amortyzatory itd. które też są zjechane ale to wiadomo, to i tak bym wymienial. Powiem szczerze że jak się o tych wszystkich wadach dowiedziałem to miałem konkretny opad szczęki. Wiem że mogę auto zwrócić do sprzedawcy lub że sprzedawca może naprawić auto tj. przywrócić do stanu w jakim miał byc. Nie wiem na co się decydować już trochę wcześniej w auto włożyłem swoich środków, ale nie wszystko jestem w stanie wykazać. Ubezpieczenie, przerejestrowanie, badanie techniczne ok, ale mechanika, mycie już nie.

    Czytałem że jak sprawa dotyczy systemów bezpieczeństwa to też mogę zgłosić na policji jako oszustwo i że Sąd surowo traktuje przypadki gdzie zataja się niesprawności wpływające na bezpieczeństwo.
  • Warunkowo odblokowany
    Zgłoś się do rzecznika praw konsumenta on ci wszystko wyjaśni i pomoże w odzyskaniu pieniędzy.
    Nie próbuj działać na własną rękę bo dasz sprzedawcy oszustowi czas na przygotowanie się do konfrontacji.
    Na takie zatajanie stanu auta znajdzie się pewnie kilka paragrafów.
    Z opisu wygląda ze auto nadaje się jedynie na złom a nie do naprawy.
  • Poziom 9  
    Kiedy kupiłeś auto, czy w umowie masz jakąś gwarancję czy podpisałeś że bierzesz auto tak jaj stoi? Ja bym do gościa jechał z kosztorysem i niech za to płaci albo sprawę skierujesz do wyższych instancji.
    Pozdrawiam
  • Poziom 43  
    Taki szrot kupiłeś? No i mycie wspominasz jakby to, że trzeba wykonać było winą sprzedającego. Co do pytania z tematu. Naprawić na koszt kupującego to zawsze możesz. Przecież Ty nim jesteś. Druga sprawa czy dostaniesz zwrot. Z tym może być różnie. Naprawy na koszt sprzedającego żaden zakład naprawczy nie przyjmie. Co do zasady płaci zlecający. Co do zwrotu to zależy od dogadania się. Jeżeli nie dogadasz się ze sprzedawcą to pozostanie sąd. W sądzie jest sąd a nie sprawiedliwość. Pamiętaj o tym.
  • Poziom 24  
    Pytanie podstawowe - kto sprzedal auto osoba prywatna czy komis/handlarz samochodow z dzialalnoscia gospodarcza?
    jak od osoby prywatnej to bedzie ciezko. Poszukaj na elektrodzie jakies 4 tyg temu byla podobna dyskusja.


    Tutaj link
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3590434.html
    Przeczytaj umowe czy rekojmia zostala wylaczona. Bedziesz musial udowodnic sprzedawcy ze wiedzial o wadach ale je zatail.
  • Poziom 42  
    username napisał:
    Przed zakupem diagnosta sprawdzał lakier czy auto jeździ, jak przyspiesza itd. ale pakiet standard b

    username napisał:
    brak ABS, ESP i poduszek, a segment ostrzegających kontrolek od tych systemów odpięty od licznika

    Każdy kto zajmuje się mechaniką wie że jak na kierownicy czy słupku jest napis airbag a pod maską pompa abs to kontrolki powinny się w ramach autotestu na chwilę po zapłonie zapalić.
    Pretensje pozostaje mieć do owego diagnosty i samego siebie, kilkunastoletnie auto skorodowane i dojechane na maxa. Czego było się spodziewać, perełki po niemieckim lekarzu? Pewno tanio było i przebieg niski :)
  • Poziom 36  
    atari_robbo napisał:
    Przeczytaj umowe czy rekojmia zostala wylaczona. Bedziesz musial udowodnic sprzedawcy ze wiedzial o wadach ale je zatail.

    A jak to udowodnić? No właśnie, równie dobrze były właściciel może powiedzieć że oddał do mechanika który rzekomo to naprawił a ten zamiast naprawiać to odpiął wtyczkę albo równie dobrze może powiedzieć że sprzedawał auto sprawne :) Reasumując, walka sądowna wyniesie więcej jak wartość tego pojazdu, a ewentualne pretensje do tego co ten samochód kupował i do tego co sprawdzał.
  • Poziom 41  
    username napisał:
    okazało się że progów nie ma do czego spawać cała podłoga zgniata z 20 cm dziurami, do natychmiastowej wymiany.

    a to po tym tekście nie powinien wylądować temat w hydeparku lub koszu?

    kto świadomy kupuje szrot do naprawy? Bo ładnie z zewnątrz wyglądał? ROzumiem nie znać sie na czujnikach ale podłogi nie widzieć toż to nie możliwe. :)
  • Poziom 43  
    Przecież kupujący dokonywał transakcji z zamiarem zrobienia szumu. Takich usterek nie zauważyć? No darujmy sobie :shii:
  • Warunkowo odblokowany
    enhanced napisał:
    kto świadomy kupuje szrot do naprawy? Bo ładnie z zewnątrz wyglądał?

    Na przykład ja.
    Kupiłem na szrocie Megane II 1.9 dCi z rozwalonym turbo tylko dla tego że ładnie wyglądała.
    Jeżdżę nią już prawie dwa lata.

    Czasami można zaryzykować ale trzeba wiedzieć ile się ryzykuje.
  • Poziom 15  
    Po pierwsze nie tanio bo za ponad 3 tys. za 20 letnie auto bez klaru i z wnętrzem do prania to nie jest tanio, zakładałem że jak tyle chce i mówił sprzedawca że dużo włożył w samochód to jest sprawny mechanicznie.

    Kwestie wizualne mnie nie interesowały. Szpachli nie bylo, lakier fabryka. W umowie nie mam wyłączen tylko że sprzedawca deklaruje że pojazd jest sprawny technicznie, on i ja jesteśmy osobami prywatnymi. Na ten moment w aucie nic nie wygląda na "zrobione do jazdy". Rozmawialem z prawnikiem, i to sprzedający musi przed sądem udowodnić że mnie informował i czy według niego uprawniało to go do podpisania że auto sprawne technicznie kiedy przeglądu to nie ma szansy normalna ścieżka przejść.

    Pytanie czy zostawić go u siebie i rządać obniżenia ceny czy zrobić jako tako i jeździć nim po bułki?
  • Poziom 42  
    username napisał:
    nie tanio bo za ponad 3 tys.

    Za tyle to się rower kupuje do jazdy.
    Ile ty chcesz od niego obniżki? Przecież zrobić blachę, zawieszeniówkę, elektronikę i silnik to piątka wyjdzie. To co, ma ci dwa tysie do szrota dopłacić żebyś go zabrał?
  • Poziom 43  
    Najpierw kupił a po odbiorze dopiero go oglądał.
  • Poziom 22  
    2 sprawy:
    - ile masz napisane na umowie?
    - po ile chodzą samochody z tego rocznika?
    jeżeli na umowie masz napisane że 3000zł a średnia wartość samochodu z tego rocznika wynosi np 10000zł to świadczy że kupiłeś samochód poniżej wartości rynkowej i prawdopodobnie wiedziałeś co kupujesz (czyli stan adekwatny do ceny). jezeli jednak średnia cena wynosi 3000zł i tyle dałeś to znaczy że dałeś nabić się w butelkę. i możesz najwyżej żądać odstąpienia od transakcji. w przypadku doprowadzenia samochodu do stanu "jak z fabryki" jest nieopłacalny. żaden sąd nie przyzna racji gdyż chodzi o koszty. (przekraczające wartość auta).

    z drugiej strony: żądanie stanu auta jak z salonu za kwotę 3000zł.... hmmm żebyś chociaż dał 30 000zł za pandę (golasa) to wtedy można się kłócić i naprawiać.
  • Poziom 38  
    username napisał:
    badanie techniczne ok
    to czego oczekujesz ,przecież sprawny technicznie czy nie?
  • Poziom 15  
    Panów robiących g burzę proszę o nie pisanie. Tyle ile mam napisane w umowie tyle zapłaciłem. Samochód miał być sprawny technicznie, jak teraz pojadę na przegląd to go nie przejdzie. Rok od sprzedaży każda wada, która się ujawni przyjmuje się że istniała w momencie wydania auta.

    Zależało mi na zdrowej blacharce dającej się i silniku i przez ten pryzmat zapłaciłem tyle. Według eurotaksu golf w tym roczniku jest warty 5 tys.. ja dałem 3, ale model do lakierowania na co się godziłem i do naprawy wszystkich systemów bezpieczeństwa i podłogi. Pomijajac wszystkie elementy eksploatacyjne to jakby nie liczyć naprawa będzie wielokrotnością ceny nabytej rzeczy i wielokrotność tego co w eurotaksie. I tego nie wiedziałem, bo zostałem wprowadzony w błąd. Kupujący nie ma obowiązku być alfa i omega, niemniej wypadałoby by każdy był przyzwoity. Bo auta to ja nie kupilem, kupiłem zbiór części mimo że umowa mówi o aucie i to sprawnym technicznie.
  • Poziom 38  
    Zacznij pomału naprawiać lub sprzedawaj dalej innego wyjścia nie masz.
  • Poziom 43  
    Kupując golfa 4 trzeba się liczyć z tym że to padło i złomnik. Nie wiem dlaczego czujesz się oszukany, za 3 kPLN szukał bym zdrowego seiczento lub pandy a nie szmelcwagena.
    W sumie G4 żaden nie ma progów z przodu i klapy, do tego wytłuczone ponad miarę.

    Dzisiaj za 3 koła praktycznie nie kupisz nic do jazdy, za najtańsze trzeba dać powyżej 5 tyś zł.
  • Poziom 18  
    Niestety, ale jesteś na przegranej pozycji. Kupiłeś auto od osoby prywatnej, będąc świadomym części usterek. Dodatkowo skorzystałeś z pomocy profesjonalisty, aby ocenić stan auta. Można domniemywać, że dzięki temu miałeś większą wiedzę na temat stanu pojazdu niż sprzedawca. Twoją winą jest to, że nierzetelnie sprawdziłeś stan pojazdu.

    Usterki, które posiada ten pojazd są typowe dla samochodów w tym wieku i wynikają z normalnej eksploatacji (poza odłączonymi kontrolkami, które mogą być punktem zaczepienia).

    Oczywiście każdy prawnik chętnie zajmie się tą sprawą, ale ostatecznie poniesiesz wszystkie koszty i szanse na wygraną są bardzo małe.

    Możesz też liczyć na to, że sprzedający się przestraszy i zgodzi się na ugodę.
  • Poziom 36  
    username napisał:
    I tego nie wiedziałem, bo zostałem wprowadzony w błąd. Kupujący nie ma obowiązku być alfa i omega, niemniej wypadałoby by każdy był przyzwoity. Bo auta to ja nie kupilem, kupiłem zbiór części mimo że umowa mówi o aucie i to sprawnym technicznie.

    Podobnie jak sprzedający nie musi być alfą i omegą, samochód odpala, jeździ, hamuje i z aktualnym badaniem technicznym więc przypuszcza że jest sprawny i takiego też sprzedawał czyż nie? :) Takie sprawy zawsze się kończą tak samo, o ile sprzedający nie zgodzi się na ugodę to czeka Cię sąd a z ekonomicznego punktu widzenia jest to nie opłacalne. Nic więcej nie wymyślisz.
  • Poziom 15  
    Strumien swiadomosc... napisał:
    Dzisiaj za 3 koła praktycznie nie kupisz nic do jazdy, za najtańsze trzeba dać powyżej 5 tyś zł.

    Bzdura, ja od kilku msc. chcę podarować komuś Fiata Doblo i nie ma chętnych :D
    I uwierz mi, jak będzie odjeżdżał to będę płakał, ze szczęścia. ;)
  • Moderator Samochody
    username napisał:
    Sprzedawca zapewniał że auto sprawne technicznie

    Dla typowego użytkownika VW "sprawny" to taki co silnik odpala i koła się kręcą.
  • Poziom 15  
    Panowie mnie nie interesuje, co się komu wydaje. Jakie mam szanse itd. Mam 30 prawników w firmie i omówiony temat. Zresztą też był linkowany artykul, że sądu nie interesuje co sprzedający wiedział a czego nie, jak i jego intencje, ale fakty. Fakty są takie, że auto nie jest zgodne z umową i ma wady wpływające na bezpieczeństwo moje i innych uczestników ruchu drogowego.

    Pytałem się wylacznie co zrobić, zwrot, obniżenie ceny jeśli tak to o ile? Czy może udostępnić auto sprzedającemu by dokonał napraw w ramach własnych zasobów? Jak się pytam zakłady wokół mnie to wychodzi że sprzedający powinien zwrócić mi to co zapłacilem i jeszcze dopłacic. Poprostu wady te i ich naprawa w aucie o tej wartości jest nie opłacalne.
  • Moderator Samochody
    Cytat:
    Przed zakupem diagnosta sprawdzał lakier czy auto jeździ, jak przyspiesza itd. ale pakiet standard bez stacji kontroli pojazdów, podwozia i komputera.

    Jaki "diagnosta" ?, chyba szwagier...
    Tak się składa, że dość często klienci proszą mnie o oglądnięcie samochodu, który zamierzają kupić. Sprzedający, który nie ma nic do ukrycia nie robi problemu z podjechaniem do warsztatu, gdzie oglądamy samochód na podnośniku i podpinamy komputer diagnostyczny. Dziurawa podłoga i podpięta pod alternator kontrolka srs nie przejdą :D
  • Poziom 15  
    Autotesto, jak ktoś zna lepszych to chętnie skorzystam. Z tego co wiem duża część ich diagnostów to biegli sądowi, inna rzecz że wykupiłem pakiet standard, a nie maksymalny wierząc w zapewnienia sprzedającego i jego oświadczenie w umowie sprzedaży. Teraz z tego oświadczenia i jego prawdomówności mam zamiar go rozliczyć.

    Nie widzę związku z tym gdzie i zkim kto pracuje, a jakim autem jeździ. Zapewniem Cię że w wielu przypadkach bardzo byłbyś zaskoczony.
  • Poziom 43  
    username napisał:
    ... Mam 30 prawników w firmie i omówiony temat...

    To co my małe żuczki możemy dodać. Lepiej nie odzywać się, bo jak sprzedający ma kłopoty które przed zakupem zaplanował kupujący tak my możemy mieć za niewłaściwą treść i możemy dostać pozew do sądu. Sprzedający być może zaplanował oskarżenie jak najwięcej osób z powodu szrotu za 3k zł. Możliwe, że tym 30 prawnikom udowadnia, że da im pracę jako oskarżyciele nas forumowiczów.
    PS.
    Tym postem odwołuję wszystko co wcześniej napisałem a jeżeli kogoś uraziłem w szczególności autora tematu to szczerze przepraszam. :please:
    To tyle w tym temacie. :sm31:
  • Poziom 24  
    Jak masz 30 prawników w firmie to dlaczego pytasz się na forum?

    "Rok od sprzedaży każda wada, która się ujawni przyjmuje się że istniała w momencie wydania auta. " -- to oczywiście nie jest prawda.
  • Poziom 18  
    username napisał:
    Zresztą też był linkowany artykul, że sądu nie interesuje co sprzedający wiedział a czego nie, jak i jego intencje, ale fakty. Fakty są takie, że auto nie jest zgodne z umową i ma wady wpływające na bezpieczeństwo moje i innych uczestników ruchu drogowego.


    Ten artykuł to bzdura.

    Pytania jakie zadajesz i twierdzenia jakie wysnuwasz wskazują, że 30 prawników to również bzdura.

    W praktyce kończy się to tak:
    http://orzeczenia.ms.gov.pl/content.pdffile/$...000004503_IX_Ca_000637_2016_Uz_2016-11-16_002

    Cytat:
    "Sąd powołując się na stanowisko Sądu Najwyższego zawarte w wyroku z dnia 21 marca 1977 roku III CZP 11/77stwierdził, iż odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne odnosi się także do rzeczy używanych, nie obejmuje ona jednakże odpowiedzialności za takie zmniejszenie wartości czy użyteczności rzeczy, które jest normalnym następstwem jej prawidłowego używania. Przy kupnie rzeczy używanych kupujący jest zazwyczaj przygotowany na to,że normalne zużycie rzeczy zawsze zmniejsza jej wartość, a przeważnie i użyteczność w stopniu zależnym od rodzaju rzeczy i celu, któremu ona służy. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy, których używanie polega na eksploatacji mechanicznej,w takich przypadkach bowiem techniczne zużycie materiałów lub poszczególnych zespołów powoduje wcześniejsze awarie, nie zawsze możliwe do przewidzenia, a będące normalnym następstwem prawidłowego używania. Takie wady objęte są świadomością kupującego, znajdują ekwiwalent w niższej (od rzeczy nieużywanej) cenie kupna i mieszczą się w granicach podjętego przez kupującego ryzyka. Najbardziej bowiem prawidłowa eksploatacja rzeczy zawsze powoduje zmniejszenie jej wartości lub użyteczności, zwiększając w realny sposób niebezpieczeństwo awarii będącej normalnym następstwem takiej eksploatacji.


    Jedyny punkt zaczepienia jaki masz to odpięte kontrolki. Zużycie zawieszenia, układu hamulcowego, korozja wynikają z eksploatacji auta przez 20 lat. Nowy Golf kosztuje 80 000 zł. Twój kosztował 3000 zł. Oznacza to, że jest w 96% wyeksploatowany.