Tytuł brzmi może nieco bajkowo, ale nie będzie to bajka.
Z reguły nie zastanawiamy się, jak są zrobione rzeczy proste czy nawet najprostsze, bo po prostu nie musimy tego wiedzieć. Są i już. Ale czasami przychodzi chwila refleksji. Weźmy na przykład alkoholomierz. Pewno garstka szklarzy aparaturowych wie, jak go zrobić. Ja nie wiedziałem, ale spróbowałem to sobie wyobrazić i to wyobrażenie zamieniłem w rzeczywistość
.
Sezon letni to czas zbioru owoców. Jest to także czas przygotowywania rozmaitych nalewek i likierów.
Jako wyposażenie obowiązkowe przy ich wyrobie służy między innymi alkoholomierz.
Technicznie rzecz ujmując jest to rodzaj areometru, zwanego też densymetrem czy bardziej brzmiąco swojsko- gęstościomierzem. Działa on w oparciu o prawo Archimedesa- jest to szklany pływak ze skalą. Obserwując poziom cieczy na skali pływaka można odczytać jej gęstość lub stężenie (jeśli podziałka jest wyskalowana w jednostkach stężenia).
Gdy ciecz ma gęstość mniejszą, pływak zanurza się w cieczy głębiej. W cieczy o większej gęstości pływak zanurza się płycej.
Podobne gęstościomierze są używane do określania stopnia naładowania akumulatorów ołowiowych i były przed laty znane jako kwasomierze. Wyposażone w specjalną gruszkę do zassania elektrolitu umożliwiały bezpieczny pomiar gęstości akumulatorowego kwasu siarkowego, bez ryzyka poparzenia się tym kwasem czy wyżarcia dziur w cennych szatach użytkownika.
Dziś podobne gęstościomierze bywają wbudowane na stałe w akumulator. Charakterystyczne oczko na górze akumulatora, gdy się w nie spojrzy jest
zielone lub czerwone, w zależności od tego, w jakim stanie znajduje się akumulator. Dzieje się tak dlatego, że gęstość elektrolitu zależy od stopnia naładowania akumulatora. A to przekłada się na położenie pływaka.
Alkoholomierze są- rzecz jasna- wyskalowane w procentach zawartości alkoholu.
Przykłady gęstościomierzy i alkoholomierzy pokazuję na zdjęciu.
Takie alkoholomierze można kupić już za kilkanaście złotych, więc wykonanie alkoholomierza tak naprawdę nie opłaca się.
Potrzebowałem go jednak "na już" i postanowiłem jednak taki alkoholomierz- gęstościomierz zrobić - prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz w tym ziemskim życiu.
Na zdjęciu poniżej widać wybrane etapy wykonania alkoholomierza.
Najpierw wyszukałem w składziku rurkę ze szkła sodowego o średnicy 10 mm i grubości ścianki ok. 0,4 -0,5 mm. Rurkę zadenkowałem (A) w płomieniu palnika szklarskiego i nadałem denku lekko gruszkowaty kształt (B).
Do środka nasypałem kilkanaście śrucin ołowianych i zanurzyłem w wodzie. Tak wykonany pływak nie tonął, a pływał w wodzie, stojąc prosto. Sprawdziłem, że rurki ze szkła grubszego nie nadają się- będą tonąć.
Nie mając cienkościennej rurki o średnicy ok. 3 mm wyciągnąłem ją sobie w płomieniu palnika ze wspomnianej rurki 10 mm (C) . Uciąłem rurkę o średnicy 3 mm i długości ok. 40 mm, wybierając ładny, prosty odcinek rurki.
Wyciągnąłem w płomieniu drugi koniec pływaka- rurki o średnicy 10 mm. Potem ułamałem i połączyłem w płomieniu obie rurki (D). Eksperymentalnie obciążyłem pływak śrutem i sprawdziłem czy wąska rurka zanurza się w zakresie stężeń
alkoholu 0-50% (sporządziłem roztwory 0, 10, 20, 30, 40 i 50%).
Z papieru milimetrowego wyciąłem skalę, umieszczając ją w wąskiej rurce tak, aby dla czystej wody na papierze w kratkę zaczynała się podziałka. Skala początkowo była nieco dłuższa niż potrzeba, aby można było ją łatwo wyjąć z rurki w celu zrobienia poprawek.
Zanurzając budowany alkoholomierz do roztworów alkoholu zrobiłem sobie tabelkę:
ilość kratek -stężenie, np. 0 kratek -0%, 6 kratek -10% itd.
Potem pozostało na skali napisać odpowiadające poszczególnym kratkom stężenia alkoholu, ująć kilka kulek śrutu, zważyć je, odważyć analogiczną masę stearyny wraz z karteczką z opisem przyrządu ,umieścić to wszystko w pływaku,
podgrzać i ostudzić, aby unieruchomić śrut. Podgrzaną sterarynę wlałem do środka poprzez cienką kapilarę szklaną.
Na sam koniec zatopiłem koniec wąskiej rurki nad ogniem, bacząc by nie uszkodzić skali uzyskując alkoholomierz (E).
Alkoholomierz działa bez zarzutu, choć jak zaznaczyłem wykonanie go nie kalkuluje się. Ale czy wszystko co robimy musi się opłacać?
Archimedes nie żyje od wieków, ale jego prawo nadal znajduje zastosowanie. Po nim powstały a następnie zmieniły się gęstościomierze. Obok tradycyjnego, niepozornego pływaka znalazła swoje miejsce nowoczesna elektronika. Nowoczesne gęstościomierze mają w środku zapewne staroświecki pływak, ale jego zanurzenie zamieniane jest na jakąś wielkość elektryczną.
Na zakończenie przyznam, że do napisania tego tekstu zostałem zainspirowany (chyba poboczną) dyskusją w tym temacie : https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3605127.htm
Z reguły nie zastanawiamy się, jak są zrobione rzeczy proste czy nawet najprostsze, bo po prostu nie musimy tego wiedzieć. Są i już. Ale czasami przychodzi chwila refleksji. Weźmy na przykład alkoholomierz. Pewno garstka szklarzy aparaturowych wie, jak go zrobić. Ja nie wiedziałem, ale spróbowałem to sobie wyobrazić i to wyobrażenie zamieniłem w rzeczywistość
Sezon letni to czas zbioru owoców. Jest to także czas przygotowywania rozmaitych nalewek i likierów.
Jako wyposażenie obowiązkowe przy ich wyrobie służy między innymi alkoholomierz.
Technicznie rzecz ujmując jest to rodzaj areometru, zwanego też densymetrem czy bardziej brzmiąco swojsko- gęstościomierzem. Działa on w oparciu o prawo Archimedesa- jest to szklany pływak ze skalą. Obserwując poziom cieczy na skali pływaka można odczytać jej gęstość lub stężenie (jeśli podziałka jest wyskalowana w jednostkach stężenia).
Gdy ciecz ma gęstość mniejszą, pływak zanurza się w cieczy głębiej. W cieczy o większej gęstości pływak zanurza się płycej.
Podobne gęstościomierze są używane do określania stopnia naładowania akumulatorów ołowiowych i były przed laty znane jako kwasomierze. Wyposażone w specjalną gruszkę do zassania elektrolitu umożliwiały bezpieczny pomiar gęstości akumulatorowego kwasu siarkowego, bez ryzyka poparzenia się tym kwasem czy wyżarcia dziur w cennych szatach użytkownika.
Dziś podobne gęstościomierze bywają wbudowane na stałe w akumulator. Charakterystyczne oczko na górze akumulatora, gdy się w nie spojrzy jest
zielone lub czerwone, w zależności od tego, w jakim stanie znajduje się akumulator. Dzieje się tak dlatego, że gęstość elektrolitu zależy od stopnia naładowania akumulatora. A to przekłada się na położenie pływaka.
Alkoholomierze są- rzecz jasna- wyskalowane w procentach zawartości alkoholu.
Przykłady gęstościomierzy i alkoholomierzy pokazuję na zdjęciu.
Takie alkoholomierze można kupić już za kilkanaście złotych, więc wykonanie alkoholomierza tak naprawdę nie opłaca się.
Potrzebowałem go jednak "na już" i postanowiłem jednak taki alkoholomierz- gęstościomierz zrobić - prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz w tym ziemskim życiu.
Na zdjęciu poniżej widać wybrane etapy wykonania alkoholomierza.
Najpierw wyszukałem w składziku rurkę ze szkła sodowego o średnicy 10 mm i grubości ścianki ok. 0,4 -0,5 mm. Rurkę zadenkowałem (A) w płomieniu palnika szklarskiego i nadałem denku lekko gruszkowaty kształt (B).
Do środka nasypałem kilkanaście śrucin ołowianych i zanurzyłem w wodzie. Tak wykonany pływak nie tonął, a pływał w wodzie, stojąc prosto. Sprawdziłem, że rurki ze szkła grubszego nie nadają się- będą tonąć.
Nie mając cienkościennej rurki o średnicy ok. 3 mm wyciągnąłem ją sobie w płomieniu palnika ze wspomnianej rurki 10 mm (C) . Uciąłem rurkę o średnicy 3 mm i długości ok. 40 mm, wybierając ładny, prosty odcinek rurki.
Wyciągnąłem w płomieniu drugi koniec pływaka- rurki o średnicy 10 mm. Potem ułamałem i połączyłem w płomieniu obie rurki (D). Eksperymentalnie obciążyłem pływak śrutem i sprawdziłem czy wąska rurka zanurza się w zakresie stężeń
alkoholu 0-50% (sporządziłem roztwory 0, 10, 20, 30, 40 i 50%).
Z papieru milimetrowego wyciąłem skalę, umieszczając ją w wąskiej rurce tak, aby dla czystej wody na papierze w kratkę zaczynała się podziałka. Skala początkowo była nieco dłuższa niż potrzeba, aby można było ją łatwo wyjąć z rurki w celu zrobienia poprawek.
Zanurzając budowany alkoholomierz do roztworów alkoholu zrobiłem sobie tabelkę:
ilość kratek -stężenie, np. 0 kratek -0%, 6 kratek -10% itd.
Potem pozostało na skali napisać odpowiadające poszczególnym kratkom stężenia alkoholu, ująć kilka kulek śrutu, zważyć je, odważyć analogiczną masę stearyny wraz z karteczką z opisem przyrządu ,umieścić to wszystko w pływaku,
podgrzać i ostudzić, aby unieruchomić śrut. Podgrzaną sterarynę wlałem do środka poprzez cienką kapilarę szklaną.
Na sam koniec zatopiłem koniec wąskiej rurki nad ogniem, bacząc by nie uszkodzić skali uzyskując alkoholomierz (E).
Alkoholomierz działa bez zarzutu, choć jak zaznaczyłem wykonanie go nie kalkuluje się. Ale czy wszystko co robimy musi się opłacać?
Archimedes nie żyje od wieków, ale jego prawo nadal znajduje zastosowanie. Po nim powstały a następnie zmieniły się gęstościomierze. Obok tradycyjnego, niepozornego pływaka znalazła swoje miejsce nowoczesna elektronika. Nowoczesne gęstościomierze mają w środku zapewne staroświecki pływak, ale jego zanurzenie zamieniane jest na jakąś wielkość elektryczną.
Na zakończenie przyznam, że do napisania tego tekstu zostałem zainspirowany (chyba poboczną) dyskusją w tym temacie : https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3605127.htm
Fajne? Ranking DIY