Witam. Dzisiaj rano po zapaleniu auta stwierdziłem nie gaśnięcie lampki ładowania (wczoraj do zgaszenia wszystko było ok). Podpiąłem woltomierz i potwierdziłem całkowity brak ładowania. Na zgaszonym silniku 12,40 V, na odpalonym 12,10 V. Sprawdziłem również podłączenia obu przewodów od strony alternatora i są bez zarzutu. Na cienkim przewodzie pojawia się napięcie po przekręceniu stacyjki, a na grubym przewodzie przy śrubie w alternatorze jest napięcie samego akumulatora i na zgaszonym i na odpalonym silniku. Pasek też oczywiście OK.
Auto 5 lat temu miało wymieniony alternator na regenerowany, ale przez ten czas przejechało tylko 12.000 km.
Nie chcę tu się bawić w nie wiadomo jaką diagnozę. Bez wyciągania alternatora rozebrałem obudowę i mogę wyciągnąć regulator napięcia.
Nie chcę tu się bawić w nie wiadomo jaką diagnozę. Chodzi mi tylko o podstawowe sprawdzenie samego regulatora. Jeżeli jest niesprawny to go wymienię, a jak sprawny to cóż, kupię kolejny alternator.
Czy jest prosty sposób na takie sprawdzenie przy użyciu woltomierza/ omomierza?
Ps. Na zdjęciach model alternatora i jego regulatora napięcia.

Auto 5 lat temu miało wymieniony alternator na regenerowany, ale przez ten czas przejechało tylko 12.000 km.
Nie chcę tu się bawić w nie wiadomo jaką diagnozę. Bez wyciągania alternatora rozebrałem obudowę i mogę wyciągnąć regulator napięcia.
Nie chcę tu się bawić w nie wiadomo jaką diagnozę. Chodzi mi tylko o podstawowe sprawdzenie samego regulatora. Jeżeli jest niesprawny to go wymienię, a jak sprawny to cóż, kupię kolejny alternator.
Czy jest prosty sposób na takie sprawdzenie przy użyciu woltomierza/ omomierza?
Ps. Na zdjęciach model alternatora i jego regulatora napięcia.