Małe wymiary, statyw na gęsiej szyi i podświetlenie LED to cechy charakterystyczne tego pochłaniacza oparów lutowniczych.
Sprzęt przyszedł w nieco sfatygowanym kartonowym pudle. Jako gratis dołączona przejściówka do gniazdek europejskich.
Dołączona przejściówka jak widać nie wchodzi idealnie do końca. Zasilacz o parametrach: 12V, 2A. Sam statyw prezentuje się bardzo dobrze. Wentylator można na nim ustawić praktycznie dowolnie.
Z obydwóch stron wentylatora znajdują się grille zabezpieczające, na obudowie zaś dwa wyłączniki. Niestety, jeśli nie znamy chińskiego musimy sprawdzić metodą prób i błędów który załącza podświetlenie a który silnik.
Na samym silniku nie doszukamy się żadnych oznaczeń. Podświetlenie to dwa paski po 6 LED, barwa zimna.
Mocowanie statywu za pomocą "klipsa" na bardzo mocnej sprężynie. Dodatkowo pianka na łapkach.
Pierwsze wrażenie po uruchomieniu sprzętu bardzo pozytywne. Wentylator jak na swoje rozmiary wydmuchuje powietrze bardzo sprawnie. Miałem wentylatory o tych samych wymiarach ze starych zasilaczy ATX, natomiast ten wygrywa z nimi zdecydowanie. Przepływ powietrza jest dużo, dużo większy. Wpływ na to ma większa ilość łopatek oraz dużo wyższa prędkość obrotowa. Co ciekawe, producent mimo iż jest to urządzenie do pochłaniania oparów lutowniczych nie zastosował żadnego filtra węglowego. Postanowiłem że zrobię to sam. Odkręciłem dolną osłonę, dociąłem jakiś uniwersalny filtr węglowy do okapów kuchennych.
Niestety takie rozwiązanie powoduje, że filtr blokuje łopatki. Musimy więc umieścić go na nim, idealnie jakbyśmy zaopatrzyli się w dodatkową osłonę która dociśnie całość. Czyli finalnie zostawiamy osłonę, nakładamy na nią filtr, a na to wszystko kolejna osłona (dodatkowa).
Po zastosowaniu filtra wydajność wentylatora spada. Może dlatego producent go nie stosował?
Teraz najważniejsza. Jak sprzęt radzi sobie z pochłanianiem oparów. Do testów posłużyłem się dymem z kalafonii oddalonej o ok 45cm od wentylatora. Wykonałem mnóstwo prób, z różnych odległości, z filtrem, później bez itd.
Mimo zmniejszenia wydajności warto było zastosować filtr. Pokazuje to poniższe zdjęcie.
Na koniec sprawdziłem jeszcze pobór prądu. I tak: Samo podświetlenie - ok 0,24A, sam wentylator ok 0,32A. Widać więc wyraźnie że pobór prądu jest prawie 3 razy większy niż standardowych, komputerowych wentylatorów o takich wymiarach. Załączona całość pobiera ok 600mA, dlaczego producent więc zastosował zasilacz aż 2A?
Na koniec podsumowanie. Moim zdaniem jak wspominałem już, trzeba do tego sprzętu dokupić dodatkowo filtr węglowy (i osłonę, żeby go dobrze zamocować), bez tego nie jest to pochłaniacz:) Jeżeli chodzi o wydajność z już zamontowanym filtrem to nie jest źle jak na tak małe wymiary. Z odległości ok 45cm opary są wciągane, oczywiście jeśli są zbyt kłębiaste to nie wszystkie, no i najlepiej żeby pochłaniacz był umieszczony bezpośrednio nad źródłem dymu. Możliwe jest to dzięki małym wymiarom oraz dobremu ramieniu, które jednak może okazać się zbyt krótkie przy niektórych pracach. Nie wiem czy w tych gabarytach udało by się uzyskać jeszcze większy przepływ powietrza. Podczas testów mocowanie do blatu na klips, mimo mocnej sprężyny nie zbyt dobrze zdało egzamin. Podczas ruszania ramieniem uchwyt się przemieszczał, trzeba by jakoś to wzmocnić. Podświetlenie LED na pewno przydatne, chociaż powinno w pierwszej kolejności zwrócić się uwagę na ustawienie statywu pod kątem odciągu oparów, podświetlenie może nam podświadomie wymuszać ustawienie go pod kątem lepszego doświetlenia.
Fajne? Ranking DIY