Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Fabryka prądu
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

2019.09.14 Manifestacja w sprawie energetyki atomowej w Polsce

leonow32 06 Paź 2019 23:17 11739 580
  • #541
    Mobali
    Poziom 30  
    Austria jest zaniepokojona zagrożeniami dla jej bezpieczeństwa z tytułu zlokalizowania nowych bloków 3 i 4 w elektrowni Mochovce, która znajduje się około 100 kilometrów od granicy z Austrią. Ma to związek między innymi z zawiadomieniem byłych pracowników i inżynierów, pracujących przy budowie o nieścisłościach i poważnych błędach popełnionych podczas budowy reaktorów. Pisma zostały wysłane do austriackiej grupy ekologicznej Global 2000. Słowacki Urząd Regulacji Jądrowej nie wydał jeszcze stosownych pozwoleń na uruchomienie nowych reaktorów. Przedstawiciele urzędu wskazali, że krytyka Austrii jest pozbawiona argumentów, a organizacja Global 2000 jest „niekompetentna” energetyki jądrowej.
    źródła: World Nuclear News/prawda.sk/Topky.sk/Patrycja Rapacka

    Dodano po 4 [minuty]:

    RitterX napisał:
    W Fukushimie to nie energia fali tsunami a zwykła woda zniszczyła poprzez zalanie instalacje elektryczne generatorów awaryjnych. Zwykle katastrofy zaczynają się "z niczego" a potem jest efekt kuli śniegowej.
    No właśnie! Samolot nie koniecznie musi przebić pancerny strop reaktora - może zniszczyć coś zupełnie innego, a potem... Jest efekt kuli śniegowej, jak słusznie zauważyłeś. Skoro zwykła woda mogła tak nabałaganić, to katastrofa samolotu jest według Ciebie mniejszym zagrożeniem???
  • Fabryka prądu
  • #542
    pawelr98
    Poziom 37  
    cuuube napisał:

    Ad2 również komentarz z czapy , sednem sprawy jest prowadzenie poszukiwań w parku narodowym i rezerwacie dla tygrysów , a nie liczby . Chociaż nie , czekaj , jednak ma związek ...by wydobyć rudę trzeba rozkopać więcej terenu :lol: i poddać to co się wydobędzie skomplikowanym 'trującym' procesom . :lol:


    Lepiej więc niech kolega nie ogląda jak wyglądają kopalnie kobaltu w Afryce.

    Materiał potrzebny do budowy ogniw litowo-jonowych z których korzysta wiele "ekologicznych" pojazdów oraz także bateryjne magazyny energii.

    Generalnie neokolonializm w wykonaniu chińskim.

    Mobali napisał:
    Taaaa.... I na pewno wszyscy będą tego typu regulacji przestrzegać. Nie sądzisz, że to dość infantylne przekonanie? Jakiś czas temu kilku oszołomów użyło kilku cywilnych samolotów do demolowania Stanów Zjednoczonych. O ile się nie mylę, tam też był obowiązujący zakaz lotów? Jaką masz pewność, że następnym razem jakiś debil nie wybierze sobie jako celu ataku elektrowni jądrowej?


    Od dłuższego czasu mamy procedury sprawiające iż porwanie samolotu stało się znacznie trudniejsze niż kiedyś.

    Od 2001 roku mamy wzmocnione drzwi uniemożliwiające wtargnięcie, a od niedawna też konieczność aby w kabinie pilotów przebywała więcej niż jedna osoba co uniemożliwia przejęcie samolotu przez samego pilota.

    Wojsko wysadzać elektrowni atomowej nie będzie w normalnym konflikcie bo to oznaczałoby skażenie. W konsekwencji jest problem z ewentualnym transportem wojsk, skażenie może sięgnąć terytoriów strony atakującej (przy założeniu ataku przez sąsiadów) a i teren staje się mało wartościowy dla strony atakującej.

    Jak chcemy pozbawić przeciwnika prądu to wystarczy zniszczyć stacje transformatorowe i linie przesyłowe. Nie trzeba do tego wyrafinowanej broni.
    Po zajęciu terenu nie musimy kombinować z odbudową całości a jedynie z prostszą infrastrukturą przesyłową.

    W razie konfliktu globalnego z użyciem broni jądrowej to zniszczenie elektrowni atomowej to będzie "mały pikuś" w porównaniu z piekłem stworzonym przez normalną broń jądrową.
  • Fabryka prądu
  • #543
    RitterX
    Poziom 37  
    Mobali napisał:
    Zresztą akurat w przypadku tej elektrowni jądrowej, pewnie nie byłby potrzebny upadek samolotu. Pomijając alarmistyczne, a często wręcz paniczne doniesienia organizacji ekologicznych czy Austriaków, nawet Urząd Regulacji Nuklearnej Republiki Słowackiej wielokrotnie podkreślał niską jakość, niedostateczną gotowość budynków, a także ogólny bałagan i brak koordynacji prac oraz nieodpowiednią ochronę technologii zainstalowanej w konwencjonalnej części projektu. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w części niekonwencjonalnej jest porządniej. Choć z drugiej strony... Niby dlaczego miałoby być lepiej?

    Tu dotknąłeś poważniejszego problemu. Ogólnego poziomu obsługi i kultury technicznej. Takim samym zagrożeniem będzie elektrownia atomowa jak kopalnia złota w Rumunii gdzie po spuszczeniu basenu z cyjankami wytruto spory kawałek Dunaju albo katastrofa zakładów chemicznych w Bophalu. Przykłady można mnożyć. Cywilizacja techniczna oznacza, że nie kładzie się na wszystko laski i nie zasłania tonami papierów i pieczątek. Albo jest tak albo wracamy do ziemianek.
  • #544
    cuuube
    Poziom 22  
    pawelr98 napisał:
    Lepiej więc niech kolega nie ogląda jak wyglądają kopalnie kobaltu w Afryce.

    Materiał potrzebny do budowy ogniw litowo-jonowych z których korzysta wiele "ekologicznych" pojazdów oraz także bateryjne magazyny energii.
    nie jestem , za magazynami Lion , ani do końca za EV w obecnej formie. Jest o EV wątek na forum...
  • #545
    Mobali
    Poziom 30  
    pawelr98 napisał:
    Od dłuższego czasu mamy procedury sprawiające iż porwanie samolotu stało się znacznie trudniejsze niż kiedyś.
    Co wcale nie znaczy, że niemożliwe - dowodzą tego liczne przykłady porwań po 11 września 2001 r. Ponadto, konkretne zagrożenie staje się dopiero wtedy znane, gdy ktoś użyje nowego środka zamachu. Przykładem może być wykorzystanie samolotów 11 września, czy ciężarówek w ostatnich masowych atakach. Zanim coś nie zdarzy, trudno wdrożyć środki zaradcze. Zanim zaostrzono środki kontroli po 11 września, zginęły tysiące ludzi w wyniku ataków z użyciem samolotów. Terroryzm jest faktem i trudno lekceważyć ten problem.

    RitterX napisał:
    Tu dotknąłeś poważniejszego problemu. Ogólnego poziomu obsługi i kultury technicznej.
    Dokładnie. I trudno żywić nadzieję, że w procesie budowy elektrowni jądrowych będzie inaczej i te zagrożenia nie występują wcale.
    RitterX napisał:
    Takim samym zagrożeniem będzie elektrownia atomowa jak kopalnia złota w Rumunii gdzie po spuszczeniu basenu z cyjankami wytruto spory kawałek Dunaju albo katastrofa zakładów chemicznych w Bophalu.
    Tu absolutnie nie masz racji. Bo równie tragiczne skutki są jednak znacznie łatwiejsze do opanowania. A przede wszystkim nie rozciągają się na setki czy tysiące lat, jak w przypadku skażenia radioaktywnego przy dużej awarii EJ.
  • #546
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
  • #547
    gaz4
    Poziom 31  
    RitterX napisał:
    Podobnie jest z PV. W Polsce z tego co pamiętam optymalnie jest ustawić panele południe, południe-wschód pod kątem 53deg. Informacja do zweryfikowania dla znawców i fascynatów PV. Ile dachów jest tak usytuowanych?! Znowu, najpierw następuje nasycenie najlepszymi miejscówkami i przyrost jak na tę rachityczną technologię jest znaczący a potem, a potem jest jak zwykle. Płaskie dachy gdzie nie można ustawić z różnych przyczyn paneli pod odpowiednim kątem, nieodpowiednie zorientowanie geograficzne dachu i z całych, niecałych 20% sprawności realnie robi się... 7% :) .


    Jak zwykle wypowiadając się o OZE mylisz sie w całej rozciagłości. Ilość energii docierajacej do PV zależy od sinusa kąta padania promieni słonecznych. Sin(90)=1 co oznacza, że nie ma wtedy żadnych strat. Sin(30)=0.5 co oznacza, że przy tak ostrym kącie padania promieni słonecznych tracimy połowę. To czysta matematyka z której wynika, że w Polsce najwydajniesze (średniorocznie) jest ustawienie pod kątem 30 stopni. PV położona na płaskim dachu oznacza 12% straty, położona pod nachyleniem 45 stopni 1-2%. Jeżeli typowy polski dach jest odchylony od południa o 30 stopni mamy kolejne 2% strat, przy 60 stopniowym odchyleniu od południa 10%. Czyli sumaryczne straty dla dachu 45 stopni odchylonego aż o 60 stopni na wschód lub zachód wynoszą ok. 12%.

    W swojej instalacji off grid mam już dosyć mocy w szczycie i chcę zoptymalizować produkcję rano i wieczorem. Dlatego część PV ustawiam na wschód i zachód, niemal pionowo co dodatkowo podbija wymagany uzysk. Przy takim ustawieniu średnioroczne straty wynosą ok. 21% w porównaniu z pionowym idealnie na południe + straty na ustawienie pod kątem 90 stopni, razem ok. 45%. I są to największe straty na jakie narażony jest inwestor stosujacy nieoptymalne ustawienie ale dla off grid mogą oznaczać zysk. Od wschodu do zachodu Słońca będę dysponował mocą o kilkaset W większą niż gdybym ustawił je idealnie na południe pod kątem 30 stopni. Wynika to z tego, że gdy Słońce pada na PV "od tyłu" albo pod kątem kilka-kilkanaście stopni oddają one max 10% swojej mocy. Wystawienie części PV tak by znajdujące się nisko nad horyzontem Słońce świeciło na nie pod kątem 80-90 stopni daje maksymalny uzysk. Inaczej mówiąc ok. 300W jakie ustawię ze średnioroczną stratą 45% rano lub wieczorem dadzą mi podobną energię jak optymalnie ustawione 3 kW :)

    RitterX napisał:
    Jak OZE się upowszechni i "rewolucja" dalej będzie rozwijała się jak obecnie to nie zdziwię się jak w budynkach, szczególnie wielorodzinnych do CO nie będzie dochodziła rura z ciepłowni a już obecny kabel elektryczny, który będzie zasilał podgrzewacz przepływowy albo od biedy jakiś niewielki kociołek.


    A ja po raz kolejny przypomnę, że moc w ciepłownictwie sieciowym wynosi ok. 50 GW podczas gdy elektryczna ok. 30 GW. Gdybyśmy chcieli zastąpić rurę kabelkiem to nawet po bardzo gruntownej termomodernizacji należałoby zdublować infrastrukturę energetyczną. Najtańsza jest rura z EC, kilka dni temu wyszedł kolejny raport o kogeneracji więc polecam jego odszukanie. Przy okazji zauważyłem pojawienie się raportu o magaznach ciepła przy elektrociepłowniach - chyba założę oddzielny temat z w/w by nie robić tu gigantycznego OT.

    RitterX napisał:
    cuuube napisał:
    Warto pamiętać, że na każdą tonę uranu przypada kilkadziesiąt tysięcy ton rudy uranu.

    Zadanie z 4. klasy szkoły podstawowej: Przy koncentracji w złożu np. 1% związków uranu w tonie rudy ile należy przerobić ton rudy uranu by wydobyć 1 tonę? Zadanie nr2 Jaka powinna być procentowa koncentracja związków uranu w rudzie gdy założymy, że do otrzymania jednej tony związków jest konieczne przerobienie dwóch tysięcy ton uranu czyli najmniejszej wartości mierzonej tysiącami ton, liczbą mnogą?

    Jeszcze jakieś rewelacje?


    Ile wydobywa się z kopalni posiadajacych 1% uranu w rudzie? Ile nowych kopalni będzie miało tak zasobne złoża?

    http://www.wise-uranium.org/nfcm.html

    Gdy wstawi się zawartość uranu w namibijskim Trekkopje czyli 0.017% dla 1 GW reaktora wychodzi 1.6 mln ton rocznie. Z tej ilości rudy wyprodukuje się 279 ton naturalnego uranu z czego powstanie paliwo zawierajace 25 ton wzbogaconego uranu. Problem w tym, że zwolennicy EJ uparcie pomijają pierwszy etap nadmiernie eksponując ostatni.
  • #548
    ^ToM^
    Poziom 35  
    gaz4 napisał:

    Gdy wstawi się zawartość uranu w namibijskim Trekkopje czyli 0.017% dla 1 GW reaktora wychodzi 1.6 mln ton rocznie. Z tej ilości rudy wyprodukuje się 279 ton naturalnego uranu z czego powstanie paliwo zawierajace 25 ton wzbogaconego uranu. Problem w tym, że zwolennicy EJ uparcie pomijają pierwszy etap nadmiernie eksponując ostatni.


    W rzeczy samej. Pozyskiwanie uranu jest niezwykle kosztownym i energochłonnym procesem. O tym się praktycznie nie mówi, a powinno. Elektrownia Opole na jeden blok zużywa 1,5 mln ton węgla rocznie - tyle trzeba wydobyć. Aby zrobić 25 ton uranu też trzeba wydobyć 1,6 mln ton skały uranowej. Te liczby są porównywalne - przy najmniej jeśli chodzi o rząd wielkości.
  • #549
    Jacekser
    Poziom 19  
    ^ToM^ napisał:
    W rzeczy samej. Pozyskiwanie uranu jest niezwykle kosztownym i energochłonnym procesem.

    Podejrzewam że odbywa to się na zasadzie "biedny kraj ,mieszkańcy muszą z czegoś żyć to niech ten uran nam wydobywają"
  • #551
    vodiczka
    Poziom 43  
    Grzegorz_madera napisał:
    Akurat jest odwrotnie.
    Skąd ta pewność? jest kilka klas betonów różniących się wytrzymałością i przeznaczeniem.
    Poprawnie postawione pytanie powinno brzmieć: "Czy beton użyty na budowę EJ (tu nazwa konkretnego obiektu) jest bardziej czy mniej wytrzymały niż beton użyty na budowę bazy U-botów w Lorient."
    Inaczej twierdzenie który beton jest/był bardziej wytrzymały nie ma sensu.
  • #552
    RitterX
    Poziom 37  
    Mobali napisał:
    No właśnie! Samolot nie koniecznie musi przebić pancerny strop reaktora - może zniszczyć coś zupełnie innego, a potem... Jest efekt kuli śniegowej, jak słusznie zauważyłeś. Skoro zwykła woda mogła tak nabałaganić, to katastrofa samolotu jest według Ciebie mniejszym zagrożeniem???

    Samolot jest fizycznie minimalnym zagrożeniem dla elektrowni. Aby w ogóle doszło do tego typu zdarzenie musiałby się wydarzyć mniej więcej taki zbieg okoliczności jak suma wszystkich zdarzeń z filmu serii "Oszukać Przeznaczenie" :) .
    Skoro chcesz wiedzieć na co nie jest zabezpieczona elektrownia atomowa to postaram się pokrótce wymienić. Nie jest całkowicie bezpieczna przed rozbłyskiem gamma, wybuchem superwulkanu, bezpośrednim trafieniem głowicą jądrową, 100m wysokości tsunami, atakiem Godzilli,... . Na tego typu zdarzenia losowe nikt i nic nie jest przygotowane na całym świecie.
    Na co jest przygotowywana i to nie tylko w terenie sejsmicznym. Na trzęsienia ziemi, przesuwanie terenu, powódź realnej skali + powiedzmy 50% zapasu inżynierskiego, gwałtowne odłączenie od obciążającej sieci energetycznej, wtargnięciem osób postronnych, co ważniejsze przed wewnętrznym sabotażem ze strony niezrównoważonego psychicznie pracownika, atakiem cybernetycznym, uderzeniem pioruna, impulsem elektromagnetycznym,... . Sporo tego.
    W Fukushimie woda wdarła się do komór generatorów awaryjnego obiegu umiejscowionych pod reaktorami gdyż Tsunami było poziomu katastrofalnego, którego nie można przewidzieć. Warto zauważyć, że pomimo absurdalnej magnitudy i bliskości epicentrum reaktory przetrwały bez uszkodzeń trzęsienie ziemi! Japończycy zbudowali falochron, który miał określoną wysokość wynikającą z wiedzy o najwyższych falach tsunami. Dodatkowo zwiększyli wysokość, zapas bezpieczeństwa i taki mur/falochron zbudowali.
    Wszystkiego nie da się zabezpieczyć na wszystko. To jest nierealna utopia. W wyniku katastrofalnej wielkości tsunami zginęło ponad 20000 Japończyków i to pomimo rozbudowanego systemu ostrzegawczego jak i wielkich budowli inżynieryjnych chroniących ląd o gabarytach jak z filmu Pacific Rim.
    Mobali napisał:
    Tu absolutnie nie masz racji. Bo równie tragiczne skutki są jednak znacznie łatwiejsze do opanowania. A przede wszystkim nie rozciągają się na setki czy tysiące lat, jak w przypadku skażenia radioaktywnego przy dużej awarii EJ.

    Badania w "Zonie" w Czarnobylu świadczą o czymś zupełnie innym. W Fukushimie jest podobnie. Po pierwszym szoku i panice zaczęto przyglądać się nie temu co jest teoretyczną konfabulacją a temu co dzieje się naprawdę?
    Oczywiście, że pewna część obszaru, niewielka została bezpowrotnie w perspektywie jednego ludzkiego życia utracona. Tym nie mniej nie był to stan zamierzony i normalny jak składowiska popiołów poelektrownianych albo składowiska odpadów chemicznych. Mutagenne oddziaływanie Agent Orange w Wietnamie jest do dzisiaj.
    Po Czarnobylu wiemy sporo więcej o tym co i jak roznosi się poprzez powietrze. Z całą pewnością nie są to pierwiastki ciężkie. Znowu fizyka działa tak jak działa. Stopiony rdzeń reaktora będzie się frakcjonował tak jak woda zmieszana z benzyną.
    Nie staram się umniejszać skutków katastrof. Staram się to odnosić do rzeczywistego poziomu zagrożeń. Chcemy taniej energii to musimy być odpowiedzialni tak jak w przypadku recyklingu odpadów. Inaczej perspektywą jest powrót do ziemianek.
    gaz4 napisał:

    Jak zwykle wypowiadając się o OZE mylisz sie w całej rozciagłości. Ilość energii docierajacej do PV zależy od sinusa kąta padania promieni słonecznych. Sin(90)=1 co oznacza, że nie ma wtedy żadnych strat. Sin(30)=0.5 co oznacza, że przy tak ostrym kącie padania promieni słonecznych tracimy połowę. To czysta matematyka z której wynika, że w Polsce najwydajniesze (średniorocznie) jest ustawienie pod kątem 30 stopni. PV położona na płaskim dachu oznacza 12% straty, położona pod nachyleniem 45 stopni 1-2%. Jeżeli typowy polski dach jest odchylony od południa o 30 stopni mamy kolejne 2% strat, przy 60 stopniowym odchyleniu od południa 10%. Czyli sumaryczne straty dla dachu 45 stopni odchylonego aż o 60 stopni na wschód lub zachód wynoszą ok. 12%.

    Te obliczenia są słuszne pod warunkiem, że Ziemia nie jest nachylonej osi obrotu względem Słońca, pór roku i się nie obraca. Na dodatek instalacja znajdowała się na wysoko położonym płaskowyżu jak w Chile gdzie przez 330 dni/rok jest bezchmurne niebo i nie ma wilgoci a fotoogniwa nie mają przesłony w postaci szkła - fizyka, zmiana kąta przy przejściu światła przez inny ośrodek plus tłumienie w szkle no i oczywiście odbijanie części światła.
    Wyższy od 45deg kąt ustawia się po to by zmaksymalizować wydajność fotoogniw wtedy gdy jest to najbardziej konieczne czyli gdy Słońce przesuwa się nieco niżej, miesiące zimowe i okolice.
    W Polsce domy są stawiane wzdłuż dróg i nie powiedziałbym, że są usytuowane tak by dachy były zorientowane spadkami północ-południe. Już bardziej przypadkowe ustawienia jak popadnie.
    Tak z inżynieryjnego punktu widzenia. Jak ktoś zaczyna się bić o pojedyncze procenty czegoś to albo to jest bardzo drogie albo to ma taki sobie sens praktyczny i robi to jedynie dla sportu.
    W ramach ciekawostki. Zrobiłem, gdy to jeszcze nie było modne i nowoczesne, układ nadążny dla kolektora słonecznego, potem fotoogniwa i mogę przez porównanie stwierdzić, że na naszej szerokości geograficznej dopiero to ma jakiś większy sens. Nie tylko ja tak twierdzę dlatego elektrownie CSP także mają to i owo ruchome oraz odpowiedni kształt "soczewki". Ale nie zakładam, że zbiorowo nie możemy tkwić w błędzie :) .
    gaz4 napisał:
    A ja po raz kolejny przypomnę, że moc w ciepłownictwie sieciowym wynosi ok. 50 GW podczas gdy elektryczna ok. 30 GW. Gdybyśmy chcieli zastąpić rurę kabelkiem to nawet po bardzo gruntownej termomodernizacji należałoby zdublować infrastrukturę energetyczną. Najtańsza jest rura z EC, kilka dni temu wyszedł kolejny raport o kogeneracji więc polecam jego odszukanie. Przy okazji zauważyłem pojawienie się raportu o magaznach ciepła przy elektrociepłowniach - chyba założę oddzielny temat z w/w by nie robić tu gigantycznego OT.

    Mam obecnie w czajniku ciepło odpadowe tak z 1.2kWs i nie wiem co z nim zrobić? Póki co jest to magazyn energii póki nie wystygnie czyli krótko.

    Zarówno ciepłownie i elektrociepłownie nie będą zwolnione z rosnących drastycznie kosztów za emisję CO2. Do tego dochodzą rosnące koszty utrzymania na chodzie pogierkowskich elektro i ciepłowni.
    To nie jest zabawa w OZE czy EJ dla samej zabawy. Celem UE jest twarde odejście od węgla, a tym samym jest to przesądzone.
    Z punktu widzenia realiów technicznych odejścia od węgla w 2030r. czyli celu zeroemisyjności na dzisiaj. Dekada na zmianę paradygmatu energetycznego jest absurdem ale na to zgodzili się postępowi polscy politycy. Za emisję CO2 w okresie dochodzenia będą coraz surowsze kary tak by koszty produkcji np. w węglowych elektrociepłowniach wymknęły się spod rozsądku i nikt już nie chciał ich produkcji.
    Oznacza to, że w nowym modelu energetycznym najpierw trzeba by było zagrzać wielki kocioł energią elektryczną z wiatraków i PV gdzie już pojawią się straty. Energia z OZE to nie tania jak węgiel. O stratach związanych z dystrybucją transportowanego rurami ciepła już pisałem. Tym samym kto kupi to ciepło w absurdalnej cenie?!

    W tak upragnionym przez ekoentuzjastów modelu "elastycznej" sieci nośnikiem energii dla konsumentów będzie jedynie elektryczna. Żadnych zbiorczych kociołków, żadnych kuchenek i Junkersów gazowych. Wreszcie żadnej nocnej taryfy a na prywatnych fotoogniwach licznik celem odprowadzenia VAT i akcyzy. Zakaz budowy kominów w budynkach, tylko wentylacja. To jest nadchodzący, tak promowany model. Ale bez obaw, większość dzięki profitom z inwestycji OFE nie będzie się przejmowała tylko na zimę przeniesie się do pałaców nad Morzem Śródziemnym albo na Bali skąd dzięki internetowi będzie mogła, choć nie musiała, wykonywać pracę biurową zdalnie.
    gaz4 napisał:
    Gdy wstawi się zawartość uranu w namibijskim Trekkopje czyli 0.017% dla 1 GW reaktora wychodzi 1.6 mln ton rocznie. Z tej ilości rudy wyprodukuje się 279 ton naturalnego uranu z czego powstanie paliwo zawierajace 25 ton wzbogaconego uranu. Problem w tym, że zwolennicy EJ uparcie pomijają pierwszy etap nadmiernie eksponując ostatni.

    To złoże eksploatują Francuzi czyli przegrańcy :) . Podaj lepiej średnią zawartość uranu w rudach znajdujących się w Kazachstanie, Kanadzie i Australii czyli u największych eksporterów.
    Uran występuje jako potencjalny odpad w fosforanach, najbogatsze złoża fosforytowe mają 0.127% zawartości Uranu. Tym samym lepiej jest go odzyskać czy wysypać na pola :) ?
    Zapomniałeś już o paliwie typu MOX? Jak najbardziej istnieje droga by nie trzeba było wzbogacać wydobytego ubogiego w izotop U-235 Uranu.

    W sumie spora część tej dyskusji jest OT. Gdyby zadziałała jak proponowałeś "niewidzialna ręka rynku" i cena energii skoczyła o 60% czyli została "urynkowiona" to wątek by nie był o demonstracji proatomowej tylko na rzecz demonstracji, nacisku na rząd by przygotował inwestycję w 2 lata a elektrownia jądrowa albo i trzy powstały w 5 lat.
    Nie piszemy o energetyce dzisiaj tylko o tym jak zmieni się za 5, 10 lat. Dlatego o węglu już wstyd pisać przynajmniej jak ktoś poczuwa się do bycia Prawdziwym Europejczykiem. O wyzwaniach i sposobach zapewnienia energii w konkurencyjnych cenach i pewności dostaw.

    ^ToM^ napisał:
    W rzeczy samej. Pozyskiwanie uranu jest niezwykle kosztownym i energochłonnym procesem. O tym się praktycznie nie mówi, a powinno. Elektrownia Opole na jeden blok zużywa 1,5 mln ton węgla rocznie - tyle trzeba wydobyć. Aby zrobić 25 ton uranu też trzeba wydobyć 1,6 mln ton skały uranowej. Te liczby są porównywalne - przy najmniej jeśli chodzi o rząd wielkości.

    Tylko, że uran można przerobić tuż przy kopalni i przewieźć 25 ton do odległej elektrowni a pozostałą skałą zasypać jedno ze starych wyrobisk. Te 1.5mln ton węgla także trzeba wydobyć a następnie przetransportować do elektrowni a następnie znaleźć miejsce na sporą hałdę popiołów i na nią popiół również przewieźć. To czego nie uda się przewieźć w postaci popiołu wyleci kominem do atmosfery. Oczywiście można potem w zestawieniach sprawności nie uwzględnić kosztów transportu. Tak jakby węgiel magicznie pojawiał się na hałdzie obok kopalni .
  • #553
    cuuube
    Poziom 22  
    RitterX napisał:
    W Fukushimie woda wdarła się do komór generatorów awaryjnego obiegu umiejscowionych pod reaktorami gdyż Tsunami było poziomu katastrofalnego, którego nie można przewidzieć. Warto zauważyć, że pomimo absurdalnej magnitudy i bliskości epicentrum reaktory przetrwały bez uszkodzeń trzęsienie ziemi! Japończycy zbudowali falochron, który miał określoną wysokość wynikającą z wiedzy o najwyższych falach tsunami. Dodatkowo zwiększyli wysokość, zapas bezpieczeństwa i taki mur/falochron zbudowali.
    Wszystkiego nie da się zabezpieczyć na wszystko. To jest nierealna utopia. W wyniku katastrofalnej wielkości tsunami zginęło ponad 20000 Japończyków i to pomimo rozbudowanego systemu ostrzegawczego jak i wielkich budowli inżynieryjnych chroniących ląd o gabarytach jak z filmu Pacific Rim.


    Cytat:
    Po trzęsieniu ziemi w Kobe w 1995 roku, kiedy runęły uznawane za bezpieczne budynki i estakady, zapadła decyzja o rewizji standardów bezpieczeństwa w elektrowniach atomowych. Zabrało to aż 11 lat – tak wielki był opór koncernów energetycznych, które za wszelką cenę opóźniały wejście w życie lepszych norm, by móc oddawać do użytku nowe reaktory według wcześniejszych norm.

    Na wiele lat przed katastrofą w Fukushimie TEPCO posiadało raporty, szacując wysokość możliwego tam tsunami na ponad 10 metrów, podczas gdy umocnienia brzegowe oraz lokalizacja rezerwowych generatorów zasilających obieg chłodzenia były przygotowane na falę do 5 metrów wysokości. Nic z tym nie zrobiono. Feralnego dnia 11 marca 2011 roku woda sięgnęła 15 metrów, tym razem doprowadzając do katastrofy.

    ...


    Obsługująca elektrownię największa w Japonii firma TEPCO rutynowo fałszowała raporty bezpieczeństwa, ukrywając mniej i bardziej poważne usterki. Incydentów były setki. Co gorsza, kiedy pracownicy elektrowni, zaniepokojeni takimi działaniami kierownictwa, powiadamiali głównego regulatora energetyki jądrowej, mającą czuwać nad jej bezpieczeństwem agencję NISA, ta zamiast podjąć działania, informowała TEPCO, że ma w swoich szeregach donosicieli. Ci byli zwalniani.
    zaraz napiszesz ,że ok , ale mieli się przygotować na 10m , a fala miała 15 ... prawdopodobnie wtedy , granicząc z pewnością , skutki nie byłyby takie jakie były.

    https://wysokienapiecie.pl/17057-atom-tak-nie-byc-moze-ale/

    Dodano po 24 [minuty]:

    RitterX napisał:
    Samolot jest fizycznie minimalnym zagrożeniem dla elektrowni. Aby w ogóle doszło do tego typu zdarzenie musiałby się wydarzyć mniej więcej taki zbieg okoliczności jak suma wszystkich zdarzeń z filmu serii "Oszukać Przeznaczenie" .
    Skoro chcesz wiedzieć na co nie jest zabezpieczona elektrownia atomowa to postaram się pokrótce wymienić. Nie jest całkowicie bezpieczna przed rozbłyskiem gamma, wybuchem superwulkanu, bezpośrednim trafieniem głowicą jądrową, 100m wysokości tsunami, atakiem Godzilli,... . Na tego typu zdarzenia losowe nikt i nic nie jest przygotowane na całym świecie.
    Na co jest przygotowywana i to nie tylko w terenie sejsmicznym. Na trzęsienia ziemi, przesuwanie terenu, powódź realnej skali + powiedzmy 50% zapasu inżynierskiego, gwałtowne odłączenie od obciążającej sieci energetycznej, wtargnięciem osób postronnych, co ważniejsze przed wewnętrznym sabotażem ze strony niezrównoważonego psychicznie pracownika, atakiem cybernetycznym, uderzeniem pioruna, impulsem elektromagnetycznym,... . Sporo tego.
    W Fukushimie woda wdarła się do komór generatorów awaryjnego obiegu umiejscowionych pod reaktorami gdyż Tsunami było poziomu katastrofalnego, którego nie można przewidzieć. Warto zauważyć, że pomimo absurdalnej magnitudy i bliskości epicentrum reaktory przetrwały bez uszkodzeń trzęsienie ziemi! Japończycy zbudowali falochron, który miał określoną wysokość wynikającą z wiedzy o najwyższych falach tsunami. Dodatkowo zwiększyli wysokość, zapas bezpieczeństwa i taki mur/falochron zbudowali.
    Wszystkiego nie da się zabezpieczyć na wszystko. To jest nierealna utopia. W wyniku katastrofalnej wielkości tsunami zginęło ponad 20000 Japończyków i to pomimo rozbudowanego systemu ostrzegawczego jak i wielkich budowli inżynieryjnych chroniących ląd o gabarytach jak z filmu Pacific Rim.
    generalnie to widac ,że naczytałeś się za dużo SF od Verne'a , opowiadasz 'dzieciom' bajki

    Dodano po 2 [minuty]:

    RitterX napisał:
    Na co jest przygotowywana i to nie tylko w terenie sejsmicznym. ...co ważniejsze przed wewnętrznym sabotażem ze strony niezrównoważonego
    niestety wszystkie awarie spowodowane są czynnikiem ludzkim
  • #554
    cuuube
    Poziom 22  
    RitterX napisał:
    Chcemy taniej energii to musimy być odpowiedzialni tak jak w przypadku recyklingu odpadów.

    po raz nty , tania energia z atomu :lol:
    Cytat:
    obecnie koszt wytwarzania energii z elektrowni fotowoltaicznych sięga 36-44 USD/MWh, koszt energii wiatrowej na lądzie wynosi 29-56 USD/MWh, natomiast koszt energii z elektrowni jądrowych szacowany jest na 112-189 USD/MWh.

    http://gramwzielone.pl/trendy/101596/raport-oze-szybsze-i-tansze-od-atomu
  • #555
    ^ToM^
    Poziom 35  
    cuuube napisał:

    Cytat:
    obecnie koszt wytwarzania energii z elektrowni fotowoltaicznych sięga 36-44 USD/MWh, koszt energii wiatrowej na lądzie wynosi 29-56 USD/MWh, natomiast koszt energii z elektrowni jądrowych szacowany jest na 112-189 USD/MWh.

    http://gramwzielone.pl/trendy/101596/raport-oze-szybsze-i-tansze-od-atomu


    To już omawialiśmy. Nie wiem skąd się wzięło - tania energia z atomu. Akurat energia z atomu, po wzięciu pod uwagę wszystkich składowych, od wydobycia rud uranowych, wytworzenia z nich paliwa, poprzez budowę EJ oraz jej eksploatacji, utylizacji paliwa jądrowego a następnie utylizacji samej EJ wychodzi że jest jedną z najdroższych metod wytwarzania prądu.
  • #556
    Mobali
    Poziom 30  
    ^ToM^ napisał:
    ...energia z atomu, po wzięciu pod uwagę wszystkich składowych, od wydobycia rud uranowych, wytworzenia z nich paliwa, poprzez budowę EJ oraz jej eksploatacji, utylizacji paliwa jądrowego a następnie utylizacji samej EJ wychodzi że jest jedną z najdroższych metod wytwarzania prądu.
    O ile nie najdroższa! A już na pewno obarczona największym ryzykiem.
  • #557
    gaz4
    Poziom 31  
    RitterX napisał:
    Te obliczenia są słuszne pod warunkiem, że Ziemia nie jest nachylonej osi obrotu względem Słońca, pór roku i się nie obraca. Na dodatek instalacja znajdowała się na wysoko położonym płaskowyżu jak w Chile gdzie przez 330 dni/rok jest bezchmurne niebo i nie ma wilgoci a fotoogniwa nie mają przesłony w postaci szkła - fizyka, zmiana kąta przy przejściu światła przez inny ośrodek plus tłumienie w szkle no i oczywiście odbijanie części światła.


    Teo obliczenia są słusze bo dotyczą sytuacji gdy wydajność jest najwyższa. Przy zachmurzeniu PV dają ok. 10% swojej mocy maksymalnej co oznacza, że pochmurny tydzień = 1 słoneczny dzień. Po drugie azymut ma marginalny wpływ na wydajność przy zachmurzeniu. Z kolei kąt elewacji może ją zmieniać w zakresie od 100% wydajności przy ustawieniu poziomym do 50% przy pionowym. Czyli z praktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia czy pochmurne było 50% dni czy tylko 30% - wpływ ustawienia na wydajność jest determinowany głównie tym co napisałem poprzednio.

    Nawiasem mówiąc gdy przeanalizuje się zmianę wydajności w czasie całego roku okazuje się, że zmiana azumytu PV nie ma większego znaczenia, najważniejsza jest zmiana elewacji. Czyli zamiast skomplikowanych układów nadążnych można zrobić prosty do zmiany kąta elewacji jak w cieplnych el. słonecznych z parabolicznymi "rynnami" skupiajacymi światło na czernej rurze umieszczonej w ognisku.

    RitterX napisał:
    To złoże eksploatują Francuzi czyli przegrańcy :) . Podaj lepiej średnią zawartość uranu w rudach znajdujących się w Kazachstanie, Kanadzie i Australii czyli u największych eksporterów.
    Uran występuje jako potencjalny odpad w fosforanach, najbogatsze złoża fosforytowe mają 0.127% zawartości Uranu. Tym samym lepiej jest go odzyskać czy wysypać na pola :) ?
    Zapomniałeś już o paliwie typu MOX? Jak najbardziej istnieje droga by nie trzeba było wzbogacać wydobytego ubogiego w izotop U-235 Uranu.


    Nie, nie zapomniałem o MOX, już o tym pisałem. Zasoby uranu i plutonu w odpadach oraz zdemilitaryzowanych bombkach odpowiadają 3 letniemu wydobyciu uranu. Gdyby obecny ok. 20% deficyt się utrzymał, a w to miejsce wszedł wyłącznie MOX po 15 latach zostanie z nich wspomnienie.

    Odzyskiwanie uranu z fosforytów to taki sam margines jak już wzbogacony uran. Pytasz o inne złoża więc odpowiem danymi z prospektu dużej firmy wydobywczej U1. W największych obecnie eksploatowanych oraz rozpoznanych złożach wygląda to tak (zasobność w mln lbs, zawartość uranu w rudzie, roczne zapotrzebowanie na rudę reaktora 1 GW):

    Kazachstan:
    Akbastau i Kharsan - 35.4 i 30.3, 0.109% i 0.107%, 206 i 210 tys ton
    Karatau - 30.4, 0.069%, 338 tys ton
    Zarechnoye - 30.9, 0.054%, 441 tys ton
    South Inkai - 23.4, 0.031%, 816 tys ton
    USA:
    Christensen Ranch - 12.9, 0.096%, 237tys ton
    Barge - 4.6, 0.053%, 450 tys ton
    Tanzania:
    Mkuju River - 93.3, 0.03, 847 tys ton
    Australia:
    Honeymoon - 6.7, 0.197%, 110 tys ton
    Goulds Dam - 4.4, 0.12%, 186 tys ton
    East Kalkaroo - 5.1, 0.088%, 261 tys ton

    Wymieniłem tylko największe kopalnie ale widać jak duży udział ma w nich uboga ruda z Tanzanii. W sumie ruda o zawartości uranu na poziomie 0.03% to 125 mln ton lbs przy 310 mln rozpoznanych i eksploatowanych zasobów. Nie ma co się czarować tą mityczną wydajnością EJ bo dzień w którym średnia zawartość uranu w rudzie spadnie poniżej 0.1% jest bliżej niż się wielu wydaje. A później będzie z górki, jak osiagniemy poziom Trekkopje wydobycie węgla i uranu dla wytworzenia 1 MWh będzie jak 1:1.

    Z czystością EJ też nie jest tak różowo bo pomija się proces pozyskania paliwa. W podlinkowanym wyżej kalkulatorze wszystkie odpady są podane po prawej stronie. Na samej górze jest nadkład jaki występuje w każdej kopalni odkrywkowej. Niżej odpady z flotacji oraz ekstrakcji, niestety podane razem co nie pokazuje skali problemu. O ile odpad z flotacji można bez obaw wpuścić do jakiegoś dołu to z ekstrakcją nie jest tak łatwo. Leżący pod ziemią uran ulega ciągłemu rozpadowi promieniotwórczemu co powoduje powstawanie radioaktywnych izotopów szeregu uranowego. Na jego końcu jest stabilny ołów, w ciągu miliardów lat istnienia Ziemi proporcje uran : ołów są prawie jak 1:1. Na tym etapie zostaje mniej więcej tyle samo metali ciężkich co w popiele z węgla ale odpad jest znacznie bardziej napromieniowany. Poza uranem do produkcji paliwa potrzebny jest cyrkon na koszulki. Oznacza to, że mamy dodatkowy cykl wydobywczy porównywalny z uranowym z flotacją, ekstrakcją, oczyszczaniem itp. W połączeniu z rudą jak w Tanzanii oznacza to ok. miliona ton jakie należy wydobyć aby 1 GW reaktor miał paliwo. Dlatego zwolennicy EJ wolą skupiać się na ostatnim etapie cyklu paliwowego czyli "kilku tirach odpadów".
  • #558
    RitterX
    Poziom 37  
    ^ToM^ napisał:
    To już omawialiśmy. Nie wiem skąd się wzięło - tania energia z atomu. Akurat energia z atomu, po wzięciu pod uwagę wszystkich składowych, od wydobycia rud uranowych, wytworzenia z nich paliwa, poprzez budowę EJ oraz jej eksploatacji, utylizacji paliwa jądrowego a następnie utylizacji samej EJ wychodzi że jest jedną z najdroższych metod wytwarzania prądu.

    Dla porównania różnych źródeł energii wprowadzono wskaźnik LCOE, który jest ilorazem całkowitego kosztu budowy i eksploatacji do całkowitej produkcji energii.

    Dla Polski, dane z 2016r. zebrane prze RWE Polska:
    Wiatraki lądowe: 80euro/MWh
    Wiatraki morskie: 150euro/MWh
    PV: 150euro/MWh
    Węgiel: 67euro/MWh

    W zależności od miejsca lokalizacji i zastosowanej technologii koszty uzyskania energii są różne. Dlatego argumentacja, że w Danii albo Mozambiku zrobili to czy czy tamto i tanio im wyszło jest bez sensu. No chyba, że ktoś mieszka w Danii albo Mozambiku?

    Tutaj jest łatwo dostępne porównanie źródeł energii, różnic między lokalizacjami instalacji i ich wpływu na cenę za MWh wraz z przypisami do źródeł cytowań:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Cost_of_electricity_by_source

    Tym samym nie powiedziałbym, że energia z atomu jest taka droga. LCOE nie uwzględnia poziomu gotowości źródeł. W końcu przy nie sprzyjającej aurze a tym samym deficycie dostępnej energii zawsze możemy przecież nie pracować albo ogrzewać.

    gaz4 napisał:
    Odzyskiwanie uranu z fosforytów to taki sam margines jak już wzbogacony uran. Pytasz o inne złoża więc odpowiem danymi z prospektu dużej firmy wydobywczej U1. W największych obecnie eksploatowanych oraz rozpoznanych złożach wygląda to tak (zasobność w mln lbs, zawartość uranu w rudzie, roczne zapotrzebowanie na rudę reaktora 1 GW):

    Zapomniałeś o Kanadzie:
    https://en.wikipedia.org/wiki/McArthur_River_uranium_mine
    https://en.wikipedia.org/wiki/Cigar_Lake_Mine
    Sporo mają tych procentów :) .

    W Australii wydobywa się uran np. razem z miedzią i to nie na małą skalę.

    Trochę pokręciłeś z zapotrzebowaniem reaktora na rudę:
    "U3O8 is the uranium product which is sold. About 200 tonnes is required to keep a large (1000 MWe) nuclear power reactor generating electricity for one year." https://www.world-nuclear.org/information-lib...introduction/nuclear-fuel-cycle-overview.aspx

    Jeszcze raz, do elektrowni atomowej przywozi się gotowe paliwo jakieś 200 ton/ 1GW/ rok, dzięki czemu odpadają koszty transportu olbrzymich ilości paliwa np. węgla. Kominem nie wydostaje się CO2 tylko H2 o ile na to się pozwoli gdyż dzisiaj wodór jako "odpad" poprodukcyjny z EJ jest także nośnikiem energii lub półproduktem do produkcji paliwa.

    Tam gdzie jest wydobywany Uran raczej nikt pól uprawnych nie ma i nawet gdyby nie był wydobywany to i tak by nie miał. Odpady trafiają do tej samej dziury, z której były wydobywane gdyż wożenie surowca daleko to bardzo kosztowna operacja. Co ciekawe, po pozbawieniu rudy uranu trafia do tej samej dziury mniej radioaktywna jak przed.

    Uranu jak twierdzisz nie ma na rynku a jednocześnie ceny nie rosną i są na tyle niskie, że nie opłaca się wydobywać w USA czy Kanadzie. Chińczycy budują elektrownie, do których podobno nie będzie paliwa. Inni także idą tą bezsensowną drogą. Ciekawe czy wskaźnik LCOE także jest zmanipulowany i kłamie co do całościowych kosztów generowania energii z różnych źródeł?

    p.s.
    To jaka dobowa sprawność PV jest dzisiaj?
  • #559
    gaz4
    Poziom 31  
    RitterX napisał:

    Dla Polski, dane z 2016r. zebrane prze RWE Polska:
    Wiatraki lądowe: 80euro/MWh
    Wiatraki morskie: 150euro/MWh
    PV: 150euro/MWh
    Węgiel: 67euro/MWh


    Mocno przeterminowane. Ostatnie aukcje na wiatraki lądowe dały w Polsce ok. 200 zł/MWh czyli ok. 50 euro. Od 2016r ceny PV spadły i 150 euro jest zbyt wysoką kwotą. Prosumentom opłaca się montaż chociaż odbierają 80% oddanej energii czyli zastępcza cena MWh wynosi ok. 500 zł ~110 euro. Francuski Trybunał Obrachunkowy kilka lat temu ustalił cenę z nowych EJ w okolicy 70 euro ale w międzyczasie w UK wynegocjowano ponad 90 funtów czyli prawdziwy MWh koszt mieści się w tym przedziale.

    RitterX napisał:


    Nie zapomniałem, U1 nie posiada tam kopalni. A McArthur od dwu lat nie wydobywa uranu co mocno zaniża średnia zawartą w obecnie eksploatowanych złożach.

    RitterX napisał:
    Trochę pokręciłeś z zapotrzebowaniem reaktora na rudę:
    "U3O8 is the uranium product which is sold. About 200 tonnes is required to keep a large (1000 MWe) nuclear power reactor generating electricity for one year." https://www.world-nuclear.org/information-lib...introduction/nuclear-fuel-cycle-overview.aspx

    Jeszcze raz, do elektrowni atomowej przywozi się gotowe paliwo jakieś 200 ton/ 1GW/ rok, dzięki czemu odpadają koszty transportu olbrzymich ilości paliwa np. węgla. Kominem nie wydostaje się CO2 tylko H2 o ile na to się pozwoli gdyż dzisiaj wodór jako "odpad" poprodukcyjny z EJ jest także nośnikiem energii lub półproduktem do produkcji paliwa.


    Użyłem podlinkowanego wcześniej kalkulatora. 200 ton U / 0.1% = 200 tys ton rudy więc gdzie widzisz błąd?

    RitterX napisał:
    Tam gdzie jest wydobywany Uran raczej nikt pól uprawnych nie ma i nawet gdyby nie był wydobywany to i tak by nie miał. Odpady trafiają do tej samej dziury, z której były wydobywane gdyż wożenie surowca daleko to bardzo kosztowna operacja. Co ciekawe, po pozbawieniu rudy uranu trafia do tej samej dziury mniej radioaktywna jak przed.


    Średnio jest mniej radioaktywna ale jak napisałem są dwa rodzaje odpadu: po flotacji oraz po ekstrakcji. Zadaniem flotacji jest zwiększenie zawartości rudy poprzez oddzielenie płonej skały. Ta może być zrzucona gdziekolwiek bo jest wielokrotnie czystsza od wydobytej rudy, nie licząc substancji powierzchniowo czynnych używanych w tym procesie. Za to koncentrat jest bardziej radioaktywny, po oddzieleniu uranu radioaktywność spada lecz zostają inne metale ciężkie i substancje radioaktywne + chemikalia użyte w procesie. To jeden z najtoksyczniejszych odpadów całego cyklu paliwowego, a jest go pi razy drzwi 10x więcej niż wydobytego U3O8. Wymaga on specjalnego traktowania do czasu aż pierwiastki szeregu uranowego (najtrudniejszy w opanowaniu jest radon) ulegną rozpadowi.

    RitterX napisał:
    Uranu jak twierdzisz nie ma na rynku a jednocześnie ceny nie rosną i są na tyle niskie, że nie opłaca się wydobywać w USA czy Kanadzie. Chińczycy budują elektrownie, do których podobno nie będzie paliwa. Inni także idą tą bezsensowną drogą. Ciekawe czy wskaźnik LCOE także jest zmanipulowany i kłamie co do całościowych kosztów generowania energii z różnych źródeł?


    Bo magazyny są pełne pozimnowojennego wydobycia. Ale te zapasy powoli lecz systematycznie topnieją i jeżeli obecne tempo zostanie utrzymane za pół wieku zostanie po nich wspomnienie. Dla wielu pół wieku to niewyobrażalny szmat czasu ale ja mam więcej na karku i mogę zapewnić, że minie zanim się obejrzycie ;)

    RitterX napisał:
    To jaka dobowa sprawność PV jest dzisiaj?


    Wczoraj było duże zachmurzenie i PV chodziły na ok. 10% mocy zainstalowanej. Dzisiaj przez chmury przebija Słońce więc teraz jest ok. 20%. Ok. południa ma się przejaśnić i wtedy uzyskam nawet 70% mocy zainstalowanej. Ale ta zmienność to żaden problem gdyż w bojlerze ciągle mam ciepłą wodę, a po to instalowałem swoją PV. Zasilanie kompa też działa nawet gdy na niebie cieżkie chmury więc nie mam powodów do narzekania :)
  • #560
    vodiczka
    Poziom 43  
    gaz4 napisał:
    Ale te zapasy powoli lecz systematycznie topnieją i jeżeli obecne tempo zostanie utrzymane za pół wieku zostanie po nich wspomnienie.
    Może źle zrozumiałem ale chyba wcześniej sugerowałeś, że już po kilkunastu latach zabraknie "zimnowojennego" uranu a kopalnie mogą nie zdążyć z uzupełnieniem powstałej luki.
  • #561
    gaz4
    Poziom 31  
    vodiczka napisał:
    gaz4 napisał:
    Ale te zapasy powoli lecz systematycznie topnieją i jeżeli obecne tempo zostanie utrzymane za pół wieku zostanie po nich wspomnienie.
    Może źle zrozumiałem ale chyba wcześniej sugerowałeś, że już po kilkunastu latach zabraknie "zimnowojennego" uranu a kopalnie mogą nie zdążyć z uzupełnieniem powstałej luki.


    Zapasy można podzielić na kilka grup:

    1) Wysokowzbogacony uran i pluton ze zużytego paliwa oraz zdemilitaryzowanych bombek.
    2) Wydobyty ale nie zużyty uran naturalny w postaci U3O8
    3) Uran znajdujący się w procesie produkcyjnym.
    4) Wszelkiego rodzaju "zmiotki" jak zubożony uran, uran znajdujący się na hałdach kopalnianych który kiedyś może opłacać sie wydobywać itp.

    Pisząc wcześniej o kilkunastu latach odnosiłem się do MOX czyli punktu 1. Większość raportów o zapasach prezentuje ten zawarty w p. 1 oraz 2. Przy utrzymujacym sie 20% deficycie wyczerpią się za ok. pół wieku, jak deficyt sięgnie 30% już za 30 lat mogą być problemy. Pytanie jak będzie się kształtowała cena U3O8 czyli kiedy Cameco i inni będą więcej wydobywali? Jeżeli cena utrzyma się na obecnym poziomie scenariusz z ponad 30% deficytem nie jest SF, na rynku uranu już tak było! Niektóre opracowania wskazują na rezerwy tkwiące w p. 3. Wynika to z tego, że typowy cykl produkcyjny trwa 2 lata, gdyby skrócić go o 2 miesiace dostaniemy "gratis" niemal 10% wydobytego uranu, niestety jednorazowo. Ekstremiści wliczają wszystko co leżało obok uranu nie zwracając uwagi na koszt pozyskania takiego paliwa. Gdyby sięgnać po zubożony uran można robić paliwo do elektrowni ale koszt wzbogacania będzie ok. 7x wyższy niż naturalnego.
  • #562
    RitterX
    Poziom 37  
    gaz4 napisał:
    Mocno przeterminowane. Ostatnie aukcje na wiatraki lądowe dały w Polsce ok. 200 zł/MWh czyli ok. 50 euro. Od 2016r ceny PV spadły i 150 euro jest zbyt wysoką kwotą. Prosumentom opłaca się montaż chociaż odbierają 80% oddanej energii czyli zastępcza cena MWh wynosi ok. 500 zł ~110 euro. Francuski Trybunał Obrachunkowy kilka lat temu ustalił cenę z nowych EJ w okolicy 70 euro ale w międzyczasie w UK wynegocjowano ponad 90 funtów czyli prawdziwy MWh koszt mieści się w tym przedziale.

    Banki inwestycyjne operują wskaźnikiem LCOE i dokładnie przy takim postrzeganiu kosztów pozostanę. To co podają europejskie instytucje obrachunkowe w wielu sprawach w tym tak priorytetowej jak dekarbonizacja jakoś nie budzą mojego zaufania.
    Prosumenci nie wiedzą w co lezą i na tym poprzestańmy dywagacje na ten temat. Będzie dokładnie jak z OFE. Miały być palmy, wyszło jak zwykle.
    Z tym dawaniem i odbieraniem energii to jest tak, że oddają kiedy wszyscy produkują a odbierają gdy jest deficyt bo wszyscy odbierają np. Słonko nie świeci, jest zbyt silny wiatr albo za słaby. Nie powiedziałbym, że to jest uczciwe i zdrowe dla rynku energii. Ale sorry teraz mamy taki klimat polityczny i optykę.
    gaz4 napisał:
    Nie zapomniałem, U1 nie posiada tam kopalni. A McArthur od dwu lat nie wydobywa uranu co mocno zaniża średnia zawartą w obecnie eksploatowanych złożach.

    Nie wydobywają gdyż dostawy uranu z nowych projektów wydobywczych typu odkrywkowego są na takim poziomie, że nie opłaca się wydobywać i przetwarzać w Kanadzie. To jest bardzo naturalne podejście do ochrony własnych inwestycji. By nie sprzedawać swoich złóż za bezcen. Nie pytałem o U1 a o największych eksporterów w tym Kanadę.
    gaz4 napisał:
    Użyłem podlinkowanego wcześniej kalkulatora. 200 ton U / 0.1% = 200 tys ton rudy więc gdzie widzisz błąd?

    W tym, że reaktor nie działa na rudę. Koszty transportu!
    gaz4 napisał:
    Średnio jest mniej radioaktywna ale jak napisałem są dwa rodzaje odpadu: po flotacji oraz po ekstrakcji. Zadaniem flotacji jest zwiększenie zawartości rudy poprzez oddzielenie płonej skały. Ta może być zrzucona gdziekolwiek bo jest wielokrotnie czystsza od wydobytej rudy, nie licząc substancji powierzchniowo czynnych używanych w tym procesie. Za to koncentrat jest bardziej radioaktywny, po oddzieleniu uranu radioaktywność spada lecz zostają inne metale ciężkie i substancje radioaktywne + chemikalia użyte w procesie. To jeden z najtoksyczniejszych odpadów całego cyklu paliwowego, a jest go pi razy drzwi 10x więcej niż wydobytego U3O8. Wymaga on specjalnego traktowania do czasu aż pierwiastki szeregu uranowego (najtrudniejszy w opanowaniu jest radon) ulegną rozpadowi.

    I to jest powielana po wielokroć nieprawda. Paliwo jądrowe w kapsułkach ma niską promieniotwórczość własną. Dopiero wypalenie w reaktorze drastycznie ją podnosi. Chemikalia są także używane na etapie wyodrębniania miedzi i uranu w australijskich złożach, konkretnie kwas siarkowy i solny. Kwasu siarkowego używa się w procesie wyodrębniania miedzi np. w KGHM. Do segregacji węgla także używa się chemikaliów,.... .
    A jakie to izotopy podnoszą x10 poziom promieniowania? Znając życie wszystko jest zagospodarowywane włącznie z pierwiastkami ciężkimi np. ołowiem do akumulatorów. Czyli przed zagęszczaniem owe izotopy nie promieniowały a po już tak?

    W 1mln. ton węgla spalanego w elektrowniach i elektrociepłowniach jest zawarta 1 tona Uranu i 3 tony Toru.
    Zmierzam do tego, że od pewnych rzeczy nie jest tak łatwo uciec.
    gaz4 napisał:
    Bo magazyny są pełne pozimnowojennego wydobycia. Ale te zapasy powoli lecz systematycznie topnieją i jeżeli obecne tempo zostanie utrzymane za pół wieku zostanie po nich wspomnienie. Dla wielu pół wieku to niewyobrażalny szmat czasu ale ja mam więcej na karku i mogę zapewnić, że minie zanim się obejrzycie ;)

    Tym się nie martw. Sprawozdania spółek chińskich nie istnieją w oficjalnym obiegu a to nawet nie jest wierzchołek góry Uranu i Thoru do zagospodarowania.
    Dalej środkowa Syberia i Mongolia a także Afganistan. To dziewicze tereny. W Afganistanie Chińczycy wykupili złoże miedzi za ~6mld.$ a miedź i uran bywają ze sobą powiązane.
    Został jeszcze cały ocean do dekontaminacji :D . Technologia japońska ciągle się rozwija a przy oceanicznych źródłach termalnych może w niektórych miejscach dochodzić do naturalnego ISL. Tylko nadstawić koszyczek i łapać.
    Bajania o końcu zasobów uranu są jedynie bajkami dla uspokojenia sumienia, że się nic nie robi i dobrze jest jak jest. Problemy rozwiążą się w magiczny sposób. Będziemy jak w Średniowieczu drżeli na widok chmurki bo jak spadnie ilość realnie dostępnej energii a nie tej w papierach zainstalowanej to trzeba będzie iść na postojowe.
  • #563
    gaz4
    Poziom 31  
    RitterX napisał:
    I to jest powielana po wielokroć nieprawda. Paliwo jądrowe w kapsułkach ma niską promieniotwórczość własną. Dopiero wypalenie w reaktorze drastycznie ją podnosi. Chemikalia są także używane na etapie wyodrębniania miedzi i uranu w australijskich złożach, konkretnie kwas siarkowy i solny. Kwasu siarkowego używa się w procesie wyodrębniania miedzi np. w KGHM. Do segregacji węgla także używa się chemikaliów,.... .
    A jakie to izotopy podnoszą x10 poziom promieniowania? Znając życie wszystko jest zagospodarowywane włącznie z pierwiastkami ciężkimi np. ołowiem do akumulatorów. Czyli przed zagęszczaniem owe izotopy nie promieniowały a po już tak?


    Jeszcze raz bo najwyraźniej nie zrozumiałeś. Odpad jaki zostaje po ekstrakcji uranu zawiera wszystkie izotopy z szeregu uranowego. Jest go pi razy drzwi 10x tyle co wydzielonego uranu co nie oznacza, że jest 10x bardziej radioaktywny. Tego nigdzie nie napisałem - na 1 tonę U3O8 przypada do 10 ton odpadu z którego może wydzielać się gazowy radon. To zmusza do specjalnego traktowania tej pozostałeści i z tego co czytałem robi sie to poprzez składowanie w dołach zalanych wodą która utrudnia emisję radonu.

    Jeszcze raz linkując najnowsze informacje nt. wydobycia bo najwyraźniej starasz się je ignorować:

    https://www.world-nuclear.org/information-lib...-uranium/world-uranium-mining-production.aspx

    Jak widać nie ma żadnego nadmiaru wyjeżdżajacego z kopalni, ja widzę duży deficyt. Kanada owszem, jest drugim producentem uranu ale po zamknięciu McArthur niewiele jej brakuje do trzeciej Australii i czwartej Namibii. Jeszcze troche utrzyma się obecna cena U3O8 i mogą spaść poniżej państwa eksploatujacego złoża w Trekkopje. Chiny mają dużo uranu ale koszt wydobycia większości zasobów przekracza 260$/kg czyli nie są uwzględniane w obecnych zestawieniach. Zresztą przy aktualnych cenach nie muszą niczego wydobwać, wolą golić frajerów jak Kazachstan. Ten z powodów ekonomiczno - społecznych nie może wstrzymać wydobycia, a USA, Rosja i inni z oszczędności coraz głębiej sięgają po zapasy. Jak cena U3O8 rośnie Chiny przestają kupować, Kazachstanowi brakuje kasy więc cena znowu spada i Chiny znów robią zakupy. W ten prosty sposób mają jedne z najwyższych zapasów U3O8 pomimo startu od zera, minimalnym udziale własnego wydobycia i coraz większej ilości uruchamianych reaktorów.

    Zwolennicy EJ piszą, że uran stanowi znikomy koszt w eksploatacji więc może sobie dowolnie drożeć i nic się nie stanie. To duży błąd, obecnie energeryka jądrowa ledwo utrzymuje się na powierzchni, nie na darmo EdF wynegocjowała w UK kontrakt różnicowy na 90 funtów bo taniej im sie nie opłaca. Każdy dolar wydany na uran oznacza brak kasy na spłatę kredytu. Czyli trzeba je będzie częściej rolować co podnosi koszty kapitałowe. Procent składany jest kluczem do zrozumienia skali problemu. Dla Polski oprocentowanie nie będzie niższe od obligacji 10-cio letnich które aktualnie wynosi 1.7%. Podniesienie ceny U3O8 tylko o 1 dolara oznacza 400 tys $ dodatkowych kosztów które przy niezmienionej cenie MWh obniżą zysk i zmuszą do rolowania. Po 10-ciu latach zrobi sie z nich 473 tys $, po 20-tu 560 tys $, po 30-tu 663 tys,itd. Jak z oddaniem 400 tys $ które wydaliśmy na uran poczekamy 50 lat do zapłaty będzie 930 tys $! Inaczej mówiąc każdy dolar o jaki wzrośnie cena U3O8 może zamienić się w 2 dolary dodatkowego kosztu. Nasi geniusze od atomu postulują aby kredyt był spłacany jak najpóźniej więc zamiast 2$ możemy spodziewać się 3$ (po 65 latach) czy nawet 4$ gdy kredyty spłacimy po 80-ciu latach.

    Jak w tym kontekście wygląda szary prosument który postawił instalację PV za 4 tys zł/kW? Rocznie zyskuje ok. 500 zł z kWp co oznacza, że po 8 latach koszt inwestycji się zwróci. Jeżeli nawet wziął kredyt na 5% i będzie go rolował tak, że spłaci go po 10-ciu latach do banku odda 6.5 tys zł/kW. Czyli w tym ekstremalnym wypadku PV spłaci się po 13 latach, nawet jak w międzyczasie padnie inwerter to i tak wyjdzie na zero. Opusty działają 15 lat czyli jak nie weźmie kredytu to nawet pad inwertera nie wydłuży spłaty >10 lat. Obecny udział PV w miksie jest tak mały, że generują wyłacznie zysk dla energetyki. Oddają prąd gdy go najbardziej potrzeba czyli w letnie dni. Gros prosumentów nie zmienia swoich nawyków czyli zimą pobierają prąd dokładnie tak samo jak wcześniej. Problemy zaczną się gdy udział PV wzrośnie do kilkunastu GW, a prosumenci zaczną masowo używać opustów do ogrzewania przy pomocy powietrznych pomp ciepła. Ale "rynek mocy" już jest, energetycy wylicytują na aukcjach tak wysokie ceny, że każdy kto zużyje >2800 kWh rocznie za głowę się chwyci po zobaczeniu stałych opłat. Te nie będą kasowane opustami, a mogą sięgnąć poziomów znanych z rachunków gazowych gdzie obecna opłata w taryfie W2 jest zbliżona do elektrycznego "rynku mocy" dla >2800 kWh czyli ok. 20 zł/mc. Problem w tym, że bardzo szybko możemy dojść do poziomu gazowej W3 czyli ok. 50 zł/mc x miliony indywidualnych odbiorców = miliardy dodatkowej kasy. Big Energy nie da się wyrolować, szybciej pośle prosumentów na bambus. Na wszelki wypadek siedzę w off grid i będę pilnował by zużywać <2800 kWh rocznie co obniży opłatę za "rynek mocy" o ok. 40%.
  • #564
    RitterX
    Poziom 37  
    gaz4 napisał:
    Jeszcze raz bo najwyraźniej nie zrozumiałeś. Odpad jaki zostaje po ekstrakcji uranu zawiera wszystkie izotopy z szeregu uranowego. Jest go pi razy drzwi 10x tyle co wydzielonego uranu co nie oznacza, że jest 10x bardziej radioaktywny. Tego nigdzie nie napisałem - na 1 tonę U3O8 przypada do 10 ton odpadu z którego może wydzielać się gazowy radon. To zmusza do specjalnego traktowania tej pozostałeści i z tego co czytałem robi sie to poprzez składowanie w dołach zalanych wodą która utrudnia emisję radonu.

    Nierównowaga izotopowa jest paliwem Wszechświata. Gdyby rozpad pierwiastków radioaktywnych przebiegał nieco szybciej to już by ich nie było dostępnych a Słońce od bardzo dawna by nie świeciło czyli nici z energii z PV bo są zasilane termojądrową żarówką. Gdyby proces przemian przebiegał wolniej to najprawdopodobniej Słońce by się nie zaświeciło i także kupa z energii z PV.
    Ta równowaga jest bardzo krucha a margines wąski. Tym samym niskoradioaktywne izotopy pozostały dostępne w naprawdę niewielkich ilościach a i tak jest ich proporcjonalnie najwięcej np. U238. Dlatego Pu239 praktycznie nie uświadczysz w naturze. Wiele z pierwiastków szeregu uranowego już nie jest dostępnych dlatego, że w pewnym momencie składzik jakim jest Ziemia został zamknięty i nic nowego nie przybywa a jedynie ubywa.
    Pozostałe, te które ocalały a jest ich doprawdy niewiele, bardziej aktywne występują w śladowych ilościach. Zasada Zachowania Energii jak najbardziej działa w tym przypadku. Jak pierwiastek jest bardzo aktywny to nie występuje w przyrodzie w stężeniach większych jak mierzonych maksymalnie pojedynczymi [ppm] jak nie [ppt]. Spora dawka emisji prowadzi do jego szybkiego zaniku.
    Warto rzucić okiem na ceny grama tych "odpadów" np. Radu albo Polonu, są naprawdę imponujące.
    gaz4 napisał:
    Jeszcze raz linkując najnowsze informacje nt. wydobycia bo najwyraźniej starasz się je ignorować:
    https://www.world-nuclear.org/information-lib...-uranium/world-uranium-mining-production.aspx

    Tak działa prawo popytu i podaży. Skoro elektrownie nie cierpią z powodu braków paliwa to nie prowadzi się na duży zapas operacji górniczych tylko po to by wydobyć i rafinować coś co potem będzie leżało w magazynach i traciło na wartości. Węgla także nie wydobywa się z dużym zapasem bo także ubywa go na składowiskach za sprawą naturalnych procesów. Energii elektrycznej także nie produkuje się na zapas bo energię trudno i mocno stratnie się magazynuje.
    Jak złoża są powiązane czyli Uran + Miedź, Uran + Fosfor,... to niejako przy okazji jest tworzony dodatkowy zysk.
    gaz4 napisał:
    Jak widać nie ma żadnego nadmiaru wyjeżdżajacego z kopalni, ja widzę duży deficyt. Kanada owszem, jest drugim producentem uranu ale po zamknięciu McArthur niewiele jej brakuje do trzeciej Australii i czwartej Namibii. Jeszcze troche utrzyma się obecna cena U3O8 i mogą spaść poniżej państwa eksploatujacego złoża w Trekkopje. Chiny mają dużo uranu ale koszt wydobycia większości zasobów przekracza 260$/kg czyli nie są uwzględniane w obecnych zestawieniach. Zresztą przy aktualnych cenach nie muszą niczego wydobwać, wolą golić frajerów jak Kazachstan. Ten z powodów ekonomiczno - społecznych nie może wstrzymać wydobycia, a USA, Rosja i inni z oszczędności coraz głębiej sięgają po zapasy. Jak cena U3O8 rośnie Chiny przestają kupować, Kazachstanowi brakuje kasy więc cena znowu spada i Chiny znów robią zakupy. W ten prosty sposób mają jedne z najwyższych zapasów U3O8 pomimo startu od zera, minimalnym udziale własnego wydobycia i coraz większej ilości uruchamianych reaktorów.

    Nie doszukiwałbym się w interesach dzisiejszych czasów żadnej moralności "business as usual". Nie chcesz paść ofiarą podboju ekonomicznego, rób coś a nie udawaj, że cię to nie dotyczy.
    gaz4 napisał:
    Zwolennicy EJ piszą, że uran stanowi znikomy koszt w eksploatacji więc może sobie dowolnie drożeć i nic się nie stanie. To duży błąd, obecnie energeryka jądrowa ledwo utrzymuje się na powierzchni, nie na darmo EdF wynegocjowała w UK kontrakt różnicowy na 90 funtów bo taniej im sie nie opłaca. Każdy dolar wydany na uran oznacza brak kasy na spłatę kredytu. Czyli trzeba je będzie częściej rolować co podnosi koszty kapitałowe.

    Kontrakt różnicowy jest jedną z metod stabilizacji finansowania przedsięwzięcia i nie należy dopatrywać się tutaj drugiego dna. Dla Brytyjczyków nie był to żaden problem ale przypieprzyli się do nich Austriacy. Oni tak po prostu mają i to od dawien dawna.
    Skoro kontrakty różnicowe są takim złem to dlaczego jest obowiązek kupowania energii z OZE po określonych stawkach? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? To jest coś gorszego od kontraktu różnicowego dla projektu EJ w UK gdyż tam byli prywatni inwestorzy a tutaj to rząd albo komisarze narzucają takie a nie inne parytety, stawki, ceny.
    gaz4 napisał:
    Nasi geniusze od atomu postulują aby kredyt był spłacany jak najpóźniej więc zamiast 2$ możemy spodziewać się 3$ (po 65 latach) czy nawet 4$ gdy kredyty spłacimy po 80-ciu latach.

    To zostawmy na boku. Ci kolesie nie byliby w stanie uruchomić samodzielnie drewnianego wychodka albo taczki. W mojej ocenie są najlepszym gwarantem lobby antyatomowego, antybadawczego i każdego, którego celem jest by było po staremu.
    gaz4 napisał:
    ak w tym kontekście wygląda szary prosument który postawił instalację PV za 4 tys zł/kW? Rocznie zyskuje ok. 500 zł z kWp co oznacza, że po 8 latach koszt inwestycji się zwróci. Jeżeli nawet wziął kredyt na 5% i będzie go rolował tak, że spłaci go po 10-ciu latach do banku odda 6.5 tys zł/kW. Czyli w tym ekstremalnym wypadku PV spłaci się po 13 latach, nawet jak w międzyczasie padnie inwerter to i tak wyjdzie na zero....

    Tylko to jest podejście wyspowe, ważne dla odciążenia sieci, która ledwo dycha. Tym nie mniej wyspowe i nie rozwiązuje bardzo wielu poważnych problemów. No może poza indywidualnie, poranną walką o ciepłą wodę i to nie jest absolutnie żart.
    Problem nierównomierności podaży nazwijmy to tak, energii przemysłowej, pozostaje nie rozwiązany. Jest jeszcze trzeci argument, Po wybuchu Krakatau w 1883r. gwałtownie załamał się klimat. Nie było lata w Europie i to przez 2-3 lata. Na bardzo wiele rzeczy jesteśmy nieprzygotowani lecz nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mogą się wydarzyć a jak już to nie można zostać z niczym.
  • #565
    vodiczka
    Poziom 43  
    RitterX napisał:
    Gdyby rozpad pierwiastków radioaktywnych przebiegał nieco szybciej to już by ich nie było dostępnych a Słońce od bardzo dawna by nie świeciło czyli nici z energii z PV bo są zasilane termojądrową żarówką.
    Termojądrowa "żarówka" czyli najbliższa Ziemi gwiazda nie ma nic wspólnego z rozpadem pierwiastków radioaktywnych.
    Zaświeciłaby się (podobnie jak inne gwiazdy) niezależnie od tego jak szybko przebiegałby proces rozpadu pierwiastków radioaktywnych.

    Na marginesie: Słońce jest nie tylko termojądrową żarówką. Jest stabilnym reaktorem termojądrowym, który nie gaśnie od milionów lat i nie wybucha. Pomijam lokalne wybuchy (wyrzuty masy) atmosfery słonecznej.
    Prawdopodobnie za 7-8 mld lat, średnica Słońca zacznie się powiększać.
    Puchnące od gazów słońce, w stosunkowo szybkim czasie, zaledwie 5 milionów lat, ;) pochłonie wewnętrzną część Układu Słonecznego.
  • #566
    RitterX
    Poziom 37  
    vodiczka napisał:
    Termojądrowa "żarówka" czyli najbliższa Ziemi gwiazda nie ma nic wspólnego z rozpadem pierwiastków radioaktywnych.
    Zaświeciłaby się (podobnie jak inne gwiazdy) niezależnie od tego jak szybko przebiegałby proces rozpadu pierwiastków radioaktywnych.

    Na marginesie: Słońce jest nie tylko termojądrową żarówką. Jest stabilnym reaktorem termojądrowym, który nie gaśnie od milionów lat i nie wybucha. Pomijam lokalne wybuchy (wyrzuty masy) atmosfery słonecznej.
    Prawdopodobnie za 7-8 mld lat, średnica Słońca zacznie się powiększać.
    Puchnące od gazów słońce, w stosunkowo szybkim czasie, zaledwie 5 milionów lat, pochłonie wewnętrzną część Układu Słonecznego.

    "Gdyby rozpad pierwiastków radioaktywnych przebiegał nieco szybciej to już by ich nie było dostępnych a Słońce od bardzo dawna by nie świeciło" tam jest a, nie to. Tym samym robi to sporą różnicę :) .

    Ma wiele wspólnego bo procesy syntezy i rozpadu są ze sobą powiązane. Jak w jednym miejscu coś odbywałoby się nieco wolniej albo szybciej to w innym mielibyśmy Efekt Motyla np. Słonko miałoby kilka razy wyższą masę gdyż synteza zachodziłaby nieco wolniej albo już zsyntetyzowało by się więcej krzemu i żelaza to teraz byśmy nie deliberowali za czy przeciw EJ. Nie chodzi o rodzaj reakcji a wpływ jaki na to co się dzieje gdy hipotetycznie byłaby inna szybkość zachodzących zjawisk tak syntezy jak i rozpadu. Gdyby ta dyskusja odbywała się za 2mld lat to nie spieralibyśmy się o elektrownie atomowe bo nie byłoby z czego zrobić paliwa. Znaleźliśmy się jako my, cywilizacja w takim miejscu czasu, że mamy zarówno niezbyt palące nas Słonko jak i U238 oraz Th232 wprawdzie w niewielkich ilościach ale lepsze to niż nic. To korzystajmy!
  • #567
    cuuube
    Poziom 22  
    cuuube napisał:
    Cytat:
    obecnie koszt wytwarzania energii z elektrowni fotowoltaicznych sięga 36-44 USD/MWh, koszt energii wiatrowej na lądzie wynosi 29-56 USD/MWh, natomiast koszt energii z elektrowni jądrowych szacowany jest na 112-189 USD/MWh.

    idzmy w atom jest naprawdę tani :lol: :lol:
    Cytat:
    W aukcji dotyczącej budowy ogromnej farmy fotowoltaicznej w Dubaju zaproponowano rekordowo niskie ceny za energię. Najniższa cena to mniej niż 17 dolarów za megawatogodzinę, w przeliczeniu na złotówki to zaledwie około 66 zł/MWh.

    http://gramwzielone.pl/energia-sloneczna/1017...-rekordowo-niskie-ceny-energii-z-fotowoltaiki
  • #568
    leonow32

    Poziom 30  
    Czego można się spodziewać po stronie gramwzielone.pl ;) z góry wiadomo, co tam jest napisane. Fajnie, że w Dubaju sobie zrobią PV za 66zł/MHh. I co z tego? Nic. Tam mają więcej słońca, my mamy mniej.

    Na gramwzielone.pl jakoś nie napiszą, że niedaleko dalej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich już niedługo ukończą budowę EJ o mocy 5600MW, co ma zaspokoić 25% potrzeb ZEA.
    https://www.enec.gov.ae/barakah-npp/
    https://en.wikipedia.org/wiki/Barakah_nuclear_power_plant

    Tymczasem Francja planuje kolejne 6 reaktorów
    https://www.energetyka24.com/atom/francja-chce-zbudowac-6-nowych-reaktorow-jadrowych
  • #569
    cuuube
    Poziom 22  
    Kto bogatemu zabroni :cunning: , warto być rozważnym , nie rozrzutnym .

    Nie płaczcie pózniej jak frankowicze ,że nikt wam nic nie mówił .
  • #570
    RitterX
    Poziom 37  
    Warto to nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Dlatego takim samym błędem jest pakowanie się jak Francja w przewagę atomu, Polska i Niemcy przewagę węgla jak pakowanie się w wiatraki a przede wszystkim PV na naszej szerokości geograficznej. Spokojni i to jedynie w miarę mogą być Szwedzi ze swoimi hydrówkiami. Gdyby te przestały działać z powodu braku czynnika roboczego to będą mieli znacznie większy problem jak brak energii elektrycznej.
    W Zatoce Perskiej już sobie uświadomili, że prąd nie jest z gniazdka i starają się dywersyfikować tak źródła zasilania jak i dochodu. Szkoda, że w Polsce jest po raz kolejny takie silne lobby nic nie robienia i "trzeciej drogi". Na końcu będzie i tak konieczny drogi import energii elektrycznej z zagranicy. Na cenę sprzedaży ma przede wszystkim wpływ to jak bardzo potencjalny nabywca nie ma wyboru.