Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Otrzymywanie soli metali szlachetnych

14 Wrz 2019 18:25 231 12
  • Poziom 2  
    Jak w domowych warunkach otrzymać dowolną (najlepiej rozpuszczalną) sól złota?
    Proszę o pomoc, ponieważ w całym internecie nie znalazłem żadnej o tym wzmianki...
  • Poziom 30  
    Wszystko zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem "warunki domowe". Sądzę, że bez podstawowego wyposażenia chemicznego nie będzie to możliwe. A biorąc pod uwagę fakt konieczności operowania środkami niebezpiecznymi i bardzo agresywnymi - także ryzykowne. Jednak dla osoby posiadającej niezbędny sprzęt i wystarczające doświadczenie zadanie jest realne.

    Wbrew obiegowej opinii złoto wchodzi w rekcje chemiczne i tworzy związki na I i III stopniach utlenienia. Jednak w odróżnieniu do większości metali, złoto nie reaguje z tlenem i nie tworzy (trwałego) tlenku. Najbardziej znanym, a także chyba najbardziej realnym do otrzymania związkiem złota jest chlorek złota (AuCl3). Ten związek otrzymuje się w wyniku reakcji pomiędzy złotem i chlorem (uwaga: złoto reaguje jedynie z gorącym chlorem!): 2Au + 3Cl2 = 2AuCl3.

    Chlor najłatwiej otrzymać w domowych warunkach poprzez działanie kwasem solnym (HCl) na nadmanganian potasu (KMnO4). Jednak jest to gaz silnie toksyczny i bardzo niebezpieczny - działa drażniąco na układ oddechowy i błony śluzowe. Narażenie na kontakt z chlorem może prowadzić do obrzęku płuc, a w dużych stężeniach do śmierci.
  • Specjalista elektronik
    Może kwas solny z wodą utlenioną (ale raczej nie taką "apteczną", tylko "perhydrolem") - uwaga, ta mieszanka jest bardzo żrąca, i wydziela się z niej chlor; ponadto trzeba uważać, by nie zetknęła się z żelazem, ani z rdzą - sole żelaza przyśpieszają reakcję wydzielania chloru, może zajść nawet wybuchowo (nie wybuchnie tak, jak np. trotyl, ale żrący roztwór rozpryska się naokoło).

    A inny sposób: sam kwas solny + prąd - do złota podłączyć '+', jako drugiej elektrody można użyć np. pałeczki węglowej z baterii. To już bardzo "domowo".

    Przy elektrolizie też będzie się wydzielał chlor. On ma głównie działanie drażniące - w zwykłych warunkach trudno się nim zatruć - wdychanie powietrza zawierającego nawet niewiele chloru jest bardzo nieprzyjemne, i odruchowo się od niego ucieka - chyba, że nie ma dokąd uciec, albo ktoś bardzo się uprze, żeby wdychać chlor, wtedy rzeczywiście grozi to zatruciem. Chloru użyto jako gazu trującego bojowego w I Wojnie Światowej 22 kwietnia 1915 roku pod Ypres - tam Niemcy użyli go około 150 ton i spowodowało to śmierć 350 żołnierzy alianckich. Nieco później, 31 maja w rejonie Bolimowa, gdzie Niemcy użyli 264 ton, były już tysiące ofiar.

    Działanie chloru nie jest długotrwałe - jeśli dawka nie jest duża, to nie spowoduje trwałych skutków i nie należy zaraz panikować, jak się wciągnie do płuc powietrze zawierające chlor - tylko należy szybko od tego chloru uciec na świeże powietrze. Ale w zamkniętym pomieszczeniu kilka gramów chloru (tyle wytworzy np. prąd 1A w ciągu paru godzin) grozi ciężkim zatruciem (podręcznik podaje, że przy stężeniu chloru 3mg/l stałe wdychanie powietrza z chlorem przez pół godziny spowoduje śmiertelne zatrucie) - więc wentylacja jest konieczna. Na koniec, chlor powoduje korozję metali - jak w jakimś pomieszczeniu wypuścisz trochę chloru, to potem wszystko, co tam było, będzie korodować.

    Metoda mniej domowa: woda królewska - mieszanka kwasu solnego i azotowego. Chyba bardziej niebezpieczna od mieszanki kwasu solnego i wody utlenionej.
  • Poziom 30  
    Nie lekceważyłbym chloru, lepiej uważać! Generalnie do wszelkich "zabaw" z niebezpiecznymi substancjami proponuję zdobyć lub skonstruować jakieś dygestorium, czyli taką komorę manipulacyjną z wyciągiem. Najprostszą można zrobić ze starej szafy, wentylatora i rury wyciągowej. Co ważne dygestorium chroni także przed rozpryskami groźnych substancji i ogranicza możliwość powstania pożaru. Do tego okulary ochronne, fartuch, rękawice - generalnie warto zaopatrzyć się w naprawdę podstawowe środki osobistej ochrony.
  • Poziom 43  
    _jta_ napisał:
    jak w jakimś pomieszczeniu wypuścisz trochę chloru, to potem wszystko, co tam było, będzie korodować.
    Zależy co rozumiesz przez "trochę" ;) Regularnie stosuję Domestos, chlor czuć ale nic w łazience nie koroduje.
  • Poziom 30  
    Trochę? Pewnie dokładnie tyle, żeby zatruć się tylko "trochę" ;-)
    Chlor jest gazem niezwykle szkodliwym dla zdrowia, niebezpiecznym i agresywnym gazem. Proponuje podchodzić z respektem do wszelkich, także pozornie mało niebezpiecznych substancji. Tym bardziej ostrożnie trzeba posługiwać się chlorem, czy wskazaną wyżej wodą królewską, albo nadtlenkiem wodoru. Generalnie, chemia to cudowne zajęcie, jeśli podchodzi się do niego odpowiedzialnie.
  • Poziom 43  
    Mobali napisał:
    Chlor jest gazem niezwykle szkodliwym dla zdrowia, niebezpiecznym i agresywnym gazem
    Na szczęście nie byłem nigdy świadkiem rozszczelnienia butli z chlorem, natomiast pamiętam jak na pracowni technologicznej kolega rozbił butlę zawierającą ok. 2 litry czystego bromu. Oj, działo się wtedy...
  • Poziom 12  
    Jeśli masz złoto to potraktuj go wodą królewską. Otrzymasz roztwór Au3+.
  • Specjalista elektronik
    Nie wiem, jaką ilość chlorku złota Autor chce otrzymać, zapewne nie kilogram, więc i kilograma chloru do tego nie potrzebuje - a raczej nie to jest celem, żeby chlor się ulatniał, tylko żeby się łączył ze złotem, więc pewnie przy wytwarzaniu małej ilości chlorku złota nie ulotni się tyle chloru, żeby to mogło zaszkodzić, o ile się go użyje w potrzebnej ilości, nie w dużym nadmiarze.

    Do kwasu solnego (30%) i także 30% wody utlenionej zdarzało mi się wkładać palec, na krótko, nie było negatywnych skutków. A z mieszanką bardzo uważałem, zwłaszcza że widziałem, w jakim tempie zżera stal. Nie próbowałem wkładać palca do kwasu siarkowego, azotowego, czy ługu sodowego - wiedziałem, że są dużo bardziej żrące. Zdarzyło mi się oparzyć kalafonią, jak mi kropla stopionej spłynęła na palec przy lutowaniu - płynna kalafonia jest nie tylko gorąca (gdyby tylko to, to niewiele by zaszkodziła), ale i żrąca, takie oparzenie naprawdę mocno boli.

    Wody królewskiej kiedyś moja mama użyła do umycia rąk po doświadczeniach z chemii - brała ją na watkę okręconą na patyczku, pocierała rękę i natychmiast zmywała - wynik pozytywny, ręce miała potem czyste, żadnych negatywnych skutków. Ale kolega, który próbował ją naśladować, i nie tak szybko zmywał, poparzył sobie ręce...

    A wracając do chloru: roztwór tiosiarczanu sodu pochłania chlor. Może, jeśli potrzeba uzyskać więcej, niż ułamek grama chlorku złota, zbudować aparaturę, w której uciekający chlor będzie wyłapywany przez taki roztwór, by nie ryzykować zatrucia. Ale jak da się to robić na otwartej przestrzeni, to nie powinno być zagrożenia i bez tego.
  • Poziom 21  
    https://en.wikipedia.org/wiki/Karen_Wetterhahn

    https://en.wikipedia.org/wiki/Dimethylmercury
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dimetylort%C4%99%C4%87

    Jakoś tak beztrosko podpowiadacie osobie z widocznym brakiem wiedzy (podstawowej) chemicznej drastycznie niebezpieczne rozwiązania.
    Pewnie w celu rozcieńczenia kwasów chlupnie wodę do kwasu stęż. Efekty wiadome.
    Błędy zdarzają się nawet praktykom co można poczytać w linkach na początku postu.
    Reakcje chemiczne nie tolerują błędów. Na szczęście dostęp do cyjanków jest tylko w galwanizerniach bo pewnie i tego typu reakcje ktoś by przywołał jako pomocne. Stefan Sękowski przynajmniej "wdrażał" etapami i "nawykami" potencjalnych chemików do bezpiecznej pracy ze związkami chemicznymi i podstawowym BHP pracy z ryzykownymi reakcjami. A tu tak z grubej rury-"weź wodę królewską i lej na złoto"
    To może zaczniecie jeszcze reakcję na nitrowanie toluenu podawać pierwszemu lepszemu lemingowi.
  • Poziom 30  
    _jta_ napisał:
    Ale jak da się to robić na otwartej przestrzeni, to nie powinno być zagrożenia i bez tego.
    Złoto nie reaguje z chlorem, ale tylko i wyłącznie z gorącym chlorem. A to oznacza, że reakcję należy bezwzględnie przeprowadzić w środowisku zamkniętym i w wysokiej temperaturze oraz stosując odpowiednie środki ochrony (wyżej wskazałem już na dygestorium, poza środkami osobistymi). Ponownie przestrzegam, że nie jest to zabawa dla kogoś bez doświadczenia. Chlor w normalnych warunkach jest niebezpieczny, ale chlor gorący to naprawdę bardzo poważne zagrożenie. Sądzę, że zdecydowanie warto nieco poczytać, zanim zrobi się sobie lub innym krzywdę.

    odalladoalla napisał:
    Jakoś tak beztrosko podpowiadacie...
    Dokładnie to samo próbowałem przekazać nieco wyżej - chemia nie znosi tego typu nonszalancji. Kiedyś były nieco inne czasy, bo przedmiot w szkole był traktowana nieco poważniej. Dostępne też były popularne i dobrze napisane książki (na przykład wskazanego już Sękowskiego), nie brakowało poradników, odczynników czy gotowych zestawów do praktycznej nauki chemii. Legendarny już "Młody Chemik" to jeden takich "kitów", na których wykształciły się chyba ze dwa pokolenia.
  • Specjalista elektronik
    Z cząsteczkowym nie. Ale przy elektrolizie powstaje atomowy, dużo bardziej aktywny. Proponuję prosty sprawdzian: roztwór soli kuchennej, jako dodatnia elektroda pozłacana końcówka elementu elektronicznego, jako ujemna może grafit z ołówka automatycznego (to już metoda skrajnie domowa) - co się stanie z pozłoceniem, pozostanie, czy się rozpuści? Myślę, że prędzej się rozpuści, niż wydzieli się wyczuwalna ilość chloru.

    Jakichkolwiek prób z gorącym chlorem odradzam - chyba, że w zamkniętym naczyniu, może złoty drut podgrzewany prądem elektrycznym w atmosferze chloru? - ale w razie otworzenia się takiego naczynia wydostanie się dość chloru, by spowodować poważne zatrucie. Więc lepiej nie tak.

    Do "Młodego technika" rzeczywiście warto zajrzeć, tam dział chemii był na niezłym poziomie, przynajmniej kiedy prowadził go Stefan Sękowski... tylko nie wiem, jak szybko przeszukiwać, czy jest jakiś globalny spis treści w postaci HTML, albo przeszukiwalnego PDF?
  • Poziom 12  
    Młody człowiek zapytał o otrzymywanie soli złota. Jakie otrzymał rady? Sami oceńcie. Kwas solny i azotowy ja kupuję w sklepiku z farbami. Po rozpuszczeniu jeśli się odparuje do sucha i przemyje HCL i ponownie odparuje można osad rozpuścić w H2O.
    Mamy zdolnych ludzi dla których nitrowanie toluenu czy celulozy to jedno z ćwiczeń laboratoryjnych. Pod warunkiem że głowa nie służy tylko do noszenia czapki.