Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Testo
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

reanimacja akumulatora prostownikiem impulsowym

17 Wrz 2019 00:38 177 12
  • Poziom 4  
    Dla satysfakcji glownie, bo stac mnie na nowy. Ale chcialem zobaczyc, co potrafi prostownik z lidla. Mam stary banner z czterema bolcami czerwony - chyba 44Ah. Jak zaczalem go ladowac, to mial 10.5V. Po ok 4h prostownik juz kilka razy zaswiecil na zielono, ze full, po czym szybko wrocil do czerwonej diody (czyli nie full). I taka choinka utrzymuje sie teraz stale od mniej wiecej godziny. ZMiana co kilka sekund.

    O czym to swiadczy? Zakladam, ze skacze napiecie. Ale dlaczego? Liczylem na to, ze malym pradem odsiarcze akumulator, ale zeby osiagac ten maly prad, akumulator musi przejsc w stan pelnego naladowania. Wiem, ze im mniejsza pojemnosc, tym szybciej to sie stanie.

    Potrzymam go jakies 2 tyg, moze cos z tego wyjdzie, ale w miedzyczasie chetnie sie czegos dowiem od Was.

    Pozdrawiam
  • Testo
  • Testo
  • Moderator - Na Wesoło HydePark
    Zupełnego trupa żadne cudowne ładowanie nie wskrzesi. Co najwyżej przedłuży agonię.
  • Poziom 35  
    jacek lisiecki napisał:

    O czym to swiadczy? Zakladam, ze skacze napiecie. Ale dlaczego? Liczylem na to, ze malym pradem odsiarcze akumulator, ale zeby osiagac ten maly prad, akumulator musi przejsc w stan pelnego naladowania. Wiem, ze im mniejsza pojemnosc, tym szybciej to sie stanie.

    Potrzymam go jakies 2 tyg, moze cos z tego wyjdzie, ale w miedzyczasie chetnie sie czegos dowiem od Was.


    Dowiesz się a raczej nasłuchasz wielu bajek i pobożnych życzeń.
    Prawda jest taka. Zasiarczonego tak mocno akumulator to nikt poza hutą nie przywróci do życia. Twoje trudy są daremne. Pewne reakcje chemiczne są nieodwracalne na zimno. :lol: :lol:
    Nawet jak uda się tobie odzyskać 1-2 Ah to co to da. Taka bateria i tak jest kompletnie bezużyteczna. Pożyteczniejszym zadaniem będzie zlanie elektrolitu do szczelnie zamykanego pojemnika, rozcięcie akumulatora i pooglądanie jak jest zbudowany, jak zużyły się płyty, zrobienie fotek i wrzucenie na elektrodę. Natomiast zwłoki i elektrolit po zabawie oddasz na PSZOK. :D
  • Poziom 38  
    jacek lisiecki napisał:
    Jak zaczalem go ladowac, to mial 10.5V. Po ok 4h prostownik juz kilka razy zaswiecil na zielono, ze full, po czym szybko wrocil do czerwonej diody (czyli nie full). I taka choinka utrzymuje sie teraz stale od mniej wiecej godziny. ZMiana co kilka sekund.

    Ta choinka to jest normalny objaw przy ładowaniu akumulatora prostownikiem mającym kontroler ładowania. Warto byłoby sprawdzić jak są ustawione progi napięciowe oraz jaki prąd jest pobierany przez akumulator, ale przy takiej częstości zmian nie będzie to raczej możliwe.
    Sądząc po danych 10.5 V i 4 h ładowania, akumulator ma już małą pojemność, a górny próg napięciowy prostownika będzie stosunkowo nisko ustawiony, stąd ta choinka.
  • Poziom 35  
    Zapomniałem dodać, że wyładowanie akumulator poniżej 11 V i dłuższy jego pobyt w takim stanie, z całą pewnością spowoduje jego nieodwracalne uszkodzenie. Więc jak bateria autora wątku była w takim stanie to na jego naładowanie nie ma żadnych szans.
  • Poziom 9  
    Jeżeli akumulator ma około 10,5V napięcia spoczynkowego wtedy mamy zwarcie/zerwaną cele. Żadne ładowanie go nie uratuje.
  • Moderator - Na Wesoło HydePark
    Rufiner napisał:
    Jeżeli akumulator ma około 10,5V napięcia spoczynkowego wtedy mamy zwarcie/zerwaną cele

    Niekoniecznie, głęboko rozładowane akumulatory miewają jeszcze niższe napięcie i po szybkiej reakcji ( ładowanie ) wracają do normy. Zostaw auto na noc z włączonymi światłami, i zmierz rano napięcie. Widywałem takie że miały 5-8V, po normalnym naładowaniu trzymały standardowe napięcie i działały jeszcze kilka lat. Piszę tu o jednorazowych przypadkach w kilkumiesięcznych akumulatorach, a nie o notorycznym rozładowywaniu do praktycznie zera iluś letniego akumulatora. Taki akumulator nadaje się tylko do utylizacji, i wszelkie próby ratowania to jak podcieranie pewnej części ciała szkłem.

    ^ToM^ napisał:
    wyładowanie akumulatora poniżej 11 V i dłuższy jego pobyt w takim stanie, z całą pewnością spowoduje jego nieodwracalne uszkodzenie.

    I tego się trzymajmy.
    Po za tym prostowniki z jakąkolwiek automatyką średnio ( jeśli nie w ogóle ) się nadają do takich zabaw w ratowanie padliny.
  • Poziom 38  
    ArturAVS napisał:
    Widywałem takie że miały 5-8V, po normalnym naładowaniu trzymały standardowe napięcie i działały jeszcze kilka lat.

    Potwierdzam. Mnie się tak raz, niechcący, udało rozładować akumulator do zera i po naładowaniu służył jeszcze z 5 lat.
    Ładowałem go prostownikiem własnej roboty, trafo+dioda 10A, ładowanie trwało chyba z trzy dni, aż prąd spadł prawie do zera.
  • Specjalista elektronik
    gimak napisał:
    Potwierdzam. Mnie się tak raz, niechcący, udało rozładować akumulator do zera i po naładowaniu służył jeszcze z 5 lat.


    A u nas się zdarzyło, że radio nie było wyłączone, tylko przyciszone, auto postało tydzień na parkingu, i kiedy trzeba było jechać, akumulator miał 1V... po podłączeniu do ładowarki prąd ładowania był bardzo mały, potem zaczął rosnąć, a po paru godzinach założyliśmy akumulator do auta i ruszyło. Tylko na początku jechaliśmy z obawą, że jak silnik zgaśnie, to drugi raz nie ruszy - potem akumulator był już lepiej naładowany i można było się nie przejmować.
  • Poziom 35  
    _jta_ napisał:

    A u nas się zdarzyło, że radio nie było wyłączone, tylko przyciszone, auto postało tydzień na parkingu, i kiedy trzeba było jechać, akumulator miał 1V... po podłączeniu do ładowarki prąd ładowania był bardzo mały, potem zaczął rosnąć, a po paru godzinach założyliśmy akumulator do auta i ruszyło. Tylko na początku jechaliśmy z obawą, że jak silnik zgaśnie, to drugi raz nie ruszy - potem akumulator był już lepiej naładowany i można było się nie przejmować.


    Takie rzeczy się zdarzają o ile stan głębokiego rozładowania nie trwa za długo. Ja w swoim zapomniałem wyłączyć lampki pt a w pn rano już nawet żadnej kontrolki nie dało się załączyć. Sprawdziłem napięcie, wynosiło około 4 V. Podłączyłem prostownik i przez poł h ładowałem. Temperatura na dworze około -5 °C. Mocno się ucieszyłem, jak się okazało, że zaczyna pobierać całkiem spory prąd - mróz konserwuje, jak widać :). Wóz odpaliłem a po powrocie z pracy podłączyłem na całą noc. Samochód jeździł na tym akumulatorze jeszcze dobre 2 lata. Niemniej jednak już nie miał 74 Ah tylko 30 Ah, co sprawdziłem zaraz po feralnej akcji. W jeden week stracił połowę swojej pojemności. Mimo wielu cykli ładowania nie udało się już wrócić do sensownej pojemności. Ostatecznie został wymieniony na nowy. :)

    Wniosek: głębokie rozładowanie poniżej 11 V zostawia poważny i nieodwracalny ślad w jakości akumulatora. Nawet jak się uda taki akumulator naładować, to odzyska tylko częściowo swoją pojemność, tylko aby to sprawdzić trzeba zmierzyć czas rozładowania za pomocą sztucznego obciążenia - rozładowalnicy. Sam pomiar napięcia, gęstości elektrolitu czy pomiar impedancji za pomocą testera akumulatorów nie da wiarygodnej informacji o rzeczywistej pojemności, która może już tylko np, połową znamionowej.