Cóż szukam od ponad miesiąca samochodu (Honda Civic), dobrze zachowanej w możliwie atrakcyjnej cenie. W moich rejonach (Mazury) nikt nie sprzedaje niczego prócz trupów. Wszystkie są na Śląsku Upatrzyłem 2 Hondy w Krakowie (jedna już poszła;/).
W Twoich rejonach po prostu jest statystycznie najmniej oszustów. Więc na miejscu masz po prostu trupy, a na Śląsku trupy opisane jako igły.
Coś w tym jest chyba.
A nie jestem blacharzem samochodowym.
Mam sąsiadów handlarzy. Z jakieś 30 lat temu jeździli na Śląsk nawet ( mieszkamy w centralnej Polsce ) po samochody bo, jak mówili - były tańsze.
Teraz z tego terenu nie biorą nic. Twierdzą, że "blachowo" to zawsze masakra była.
Dokładnie... Chcesz uczciwy pojazd, tylko zachód i tylko od prywatnej osoby, żadni handlarze.
Tylko ze malo ktory Niemiec sprzedaje auto prywatnie na ulicy. Nikt nie chce sie bawic w pozniejsze reklamacje. Handlarz bierze na swoja odpowiedzialnosc i pozniej jest spokoj oraz brak reklamacji. Ja niedawno sprzedalem auto ponizej 15-20% wartosci handlarzowi bo chcialem miec sprawe z glowy.
Spokojnie kupisz , ja tak kupuje zawsze, leciutko uderzony lub przytarty ew. z uszkodzonym napędem/silnikiem. Czasami sa to błache sprawy. Tylko jechac trzeba przeważnie daleko w niemcy.
Przy budżecie 50k zł celowałbym w krajowy poleasingowy samochód, nie starszy niż 4 lata.
andrzej20001 napisał:
ja tak kupuje zawsze, leciutko uderzony lub przytarty ew. z uszkodzonym napędem/silnikiem
...ale sam sobie naprawisz. Poza tym sprowadzenie auta z uszkodzonym silnikiem/skrzynią to są koszty, na kołach tym nie przyjedziesz, musisz mieć lawetę. Z uderzonym też jest ryzyko z powrotem na kołach. W DE tanie samochody są "tylko na eksport" i nie przypadkowo tak jest, bo są to samochody z różnymi wadami, gdzie Niemiec nie chce ryzykować sprawy sądowej z nabywcą. Sprzedając za granicę ma gwarancję spokoju. Dobre auta w Niemczech są w tej samej cenie jak nie droższe niż w Polsce. Kupując 3 - 4 letnie krajowe auto, którego właścicielem był bank/firma leasingowa (gwarancja dobrego AC i nie kombinowania z naprawami na własną rękę w obawie o utratę zniżek), możesz sobie dokładnie prześwietlić jego historię serwisową i ubezpieczeniową.
Jak nie znasz języka i nie masz znajomości to o wiele większa szansa, że kupisz trupa w DE niż w PL. Przy tym budżecie rozmawiamy o kilkuletnich autach, często jeszcze na fabrycznej gwarancji. Wyjazd do DE to same koszty - laweta, kierowca który mówi po niemiecku, hotel (zakładam, że autor nie mówi po niemiecku, nie ma kat. C i nie będzie chciał nocować na jakimś parkingu w aucie). To wyprawa min. na 2, a czasem na 3-4 dni. Poza tym większość ludzi chce kupić auto i nim jeździć, a nie zaczynać od jego naprawy.
cCóż wrzuciłem w wyszukiwarkę Otomoto - samochód do 50k, nieuszkodzony, bezwypadkowy, I właściciel, 2013-2018, benzyna, 120km+, przebieg do 100k i nic nie wyskoczyło. Sam złom i wszystkie komis. Masakra. Zbierałem kasę latami. Jeżdżę totalnym już trupem (opel corsa b, 1.2 22 letni). Teraz po dobrym miesiącu szukania nie ma nadal nic. Patrzyłem na wszystkie, w szczególności Ford Mk3, Opel Astra K/J, Honda Civic 8/9 i jest normalnie D.
Początkowo miałem kupić niezły wózek za 30k, ale dla Hondy byłem wstanie zacisnąć poślady i wysupłać 20k.
A sprawdzanie przez firmę i płacenie za każdym razem 450zł to jakoś mi się nie uśmiecha. Szczególnie jak piszecie, że 99/100 to ściema. Do tego wolne w pracy, jazda 18h w dwie strony często w ciemno.
W salonach Hondy są/były ciekawe za 62-65k - drogo.
Czy myślicie, że po nowym roku mogą ceny spaść trochę, aby wyrwać jakiś konkret z salonu Hondy za 50 (max 55k)?
Uczciwy sprzedający jak miał obcierkę na parkingu to nie zaznaczy "bezwypadkowy"... po drugie, rzadko ktoś kogo stać, żeby sprzedawać 3-4 letnie auto ma czas i chęci by sprzedawać go osobiście, albo zostawia w rozliczeniu w salonie albo wstawia do komisu.
muaddibb83 napisał:
Cóż wrzuciłem w wyszukiwarkę Otomoto - samochód do 50k, nieuszkodzony, bezwypadkowy, I właściciel, 2013-2018, benzyna, 120km+, przebieg do 100k i nic nie wyskoczyło. Sam złom i wszystkie komis. Masakra. Zbierałem kasę latami. Jeżdżę totalnym już trupem (opel corsa b, 1.2 22 letni). Teraz po dobrym miesiącu szukania nie ma nadal nic. Patrzyłem na wszystkie, w szczególności Ford Mk3, Opel Astra K/J, Honda Civic 8/9 i jest normalnie D.
Na Otomoto/Allegro masz małe szanse trafić na samochód sprzedawany bezpośrednio przez prywatną osobę, łatwiej na OLX, ale tam to już rzeczywiście króluje szrot.
Heh no i znowu Małopolskie ;P Widocznie w północnej Polsce nikt samochodami nie jeździ
Obecnie są 3 Hondy warte spojrzenia - 2 niby prywaciarze (57.5k) i salon 60k - 3 prawie takie same.
A jeszcze pytanko - Czy ceny w salonie da się troszkę wynegocjować niżej? Nie chcę siary zrobić, dzwoniąc lub będąc na żywo i się targować, jeżeli takich praktyk nie ma. Sorki jestem zielony w tym.
A to zależy co dla kogo znaczy salon. Ale w każdym przypadku jest to organ zajmujący się handlem samochodami. I z własnego doświadczenia wiem, że mają tanio nabyć i możliwie drogo sprzedać. I kiedy nabywałem nowy pojazd pomyślałem, że jako klient marki będę potraktowany promocyjnie. Niestety odkup nastąp→l po naprawdę niskiej cenie niespecjalnie związanej ze stanem pojazdu. Oczywiście ponoć dokonują weryfikacji i napraw aby udzielić gwarancji. I jeśli to prawda to może jest jakiś sens zakupu po takich działaniach, ale wniosek jest taki, że być może trafisz na sprawny pojazd lecz cena nie będzie cudowna. Ja za sprawny pojazd uzyskałem zwrot kasy na poziomie 50-60 % ceny rynkowej. Więc jeśli chcesz być do przodu to jednak szukaj bezpośrednio.
Dzięki - będę czuwał. Wolę poczekać a dostać coś dobrego. Zarabiam grosze (taka sytuacja regionu i nie technicznego zawodu). Musiałem się też przebranżowić, bo w moim zawodzie bez układów nie da rady. Tak więc te 50k to dla mnie majątek. Fajnie jak kiedyś to się zmieni, (oby tylko nie doszło do hiperinflacji bo te 50k to będą grosze ;p) ale na razie jest jak jest.
Ogólnie miech temu myślałem, że wyłożę 30k i sru będzie spoko wózek na 10 latek. Mój budżet zwiększyłem do 50k a nadal jest krucho Ale bardzo dużo ciekawych informacji przyswoiłem i na szczęście nie wkopałem się w jakieś bagno (moje pierwsze wybory po doczytaniu okazały się tragiczną pomyłką).
A ta Honda, którą podałem na początku zeszła od razu (może ktoś z tego forum zadzwonił, sprawdził i wziął hehe).
Jeżeli ktoś mi nie podbierze to może się zdecyduję na tą z salonu.
Teraz mam 4 pilne pytania - mam nadzieję ostatnie:
1. Czy ktoś może polecić jakąś firmę sprawdzającą samochody? Dużo tego w necie, ale nie chcę, aby ktoś tylko przyszedł podbił pieczątkę za 450 ziko i tyle. Pomimo, że to salon to chcę być pewny.
2. Jaka jest forma zakupu i przebieg? Czy najpierw rezerwuję np. na tydzień aby firma sprawdziła, potem jeżeli jest ok to kupuję OC/AC i dopiero płacę za samochód? Nie chcę jeździć nim bez OC/AC nawet chwilę :p Czytałem na wykopie, że ktoś kupił, zapłacił za samochód i potem pojechał po AC/OC. Na drugi dzień ten sam samochód został zarysowany w salonie - i nic z tym nie mógł zrobić,?
3. Czy mogę wymagać od salonu podpisania dokumentu o bezwypadkowości samochodu i sprawdzeniu samochodu. Czy dostanę dokumenty potwierdzające, że jak twierdzą Honda jest I właściciela i kupiona w Polsce?
4. Czego jeszcze powinienem wymagać/spytac w salonie podczas zakupu?
Dzięki za wszelkie odpowiedzi.
Dodano po 40 [minuty]:
Dzwoniłem do salonu i ogólnie auto ma wszystko sprawdzone, klocki hamulcowe, tarcze zmienione. Tylne opony wymienione. Spuścić z ceny nie chciał, ale może 1k się uda na żywo.
Problem w tym, że auto miało uszkodzenie (naprawione). Widoczne jest na zdjęciach:
1. W tym przypadku nie widzę potrzeby. Tutaj to raczej sprawdza się samochody od strony prawno-finansowej (czy nie ma niespłaconego kredytu, czy nie jest przedmiotem zastawu skarbowego etc.). Kupując z programu samochodów używanych dealera danej marki jesteś w miarę bezpieczny. Dla świętego spokoju możesz sobie wykupić raport AutoDNA (moim zdaniem warto).
2. Sprawa indywidualna, ale to są krajowe samochody używane, więc OC muszą mieć i Ty to OC dostajesz razem z samochodem. AC możesz sobie wykupić na miesiąc (ale nie wiem czy jest sens, dosyć drogo to wychodzi). Generalnie to przychodzisz do salonu, podpisujesz umowę, na miejscu robisz przelew internetowy i wyjeżdżasz samochodem do domu. Po zaksięgowaniu przelewu możesz iść do WK zarejestrować auto (z potwierdzeniem zaksięgowania przelewu). Ubezpieczenie możesz wykupić przed lub po zarejestrowaniu.
3. Możesz. Choć standardowo to kupując używany samochód jedzie się do ASO go sprawdzić, tutaj niejako kupujesz go w ASO, więc to sprawdzenie może być nieco stronnicze Nie powinno być natomiast problemu z udostępnieniem pełnej historii serwisowej oraz ubezpieczeniowej (nie wszystkie szkody likwidowane z AC musiały być zgłoszone w ASO, mogło się zdarzyć, że jakaś szkoda była likwidowana w akredytowanym warsztacie spoza sieci ASO). Nie bój się też panicznie każdej szkody - wycena przeciętnej obcierki parkingowej to ok 8-12 tys. zł. ASO nie będzie też naprawiało zagiętego błotnika czy poszycia progu, tylko go wytnie i wstawi nowy. To gdzie była kupiona i ilu miała właścicieli będziesz miał w raporcie AutoDNA albo w darmowym wyciągu z CEPIKu (www.historiapojazdu.gov.pl). Jeśli włascicielem była firma to dobrze też sprawdzić wpisy w rejestrze zastawów skarbowych (https://www.finanse.mf.gov.pl/web/wp/pp/rzsw).
4. Przede wszystkim to musisz pilnować czy kupujesz od osoby widniejącej w DR, a jeśli nie to czy dostajesz umowę/umowy pomiędzy właścicielem z DR, a sprzedającym (lub kolejnymi sprzedającym) i pilnować by dostać kartę pojazdu (upewnij się też, że KP zgadza się z DR). Zapewne nie dostaniesz oryginału faktury odkupu, a jedynie odpis notarialny z zamazaną kwotą. Powinniście też spisać protokół przekazania pojazdu z miejscem, datą i godziną przekazania.
muaddibb83 napisał:
Czytałem na wykopie, że ktoś kupił, zapłacił za samochód i potem pojechał po AC/OC. Na drugi dzień ten sam samochód został zarysowany w salonie - i nic z tym nie mógł zrobić,?
Bzdura jakaś (jak to na Wykopie), skoro nie odebrał samochodu, to nie odpowiadał za szkodę. Z jakiej racji miało to być robione z jego AC? Salon ma własne OC i powinien pokryć taką szkodę. Jak odstawisz auto do mechanika i Ci go zarysuje to też będziesz robił ze swojego AC?!?
Dzięki tzok za konkretne odpowiedzi. Jedynie nie wiem co skrót DR oznacza. KP to pewnie karta pojazdu.
Czy znasz sprawdzone miejsce/firmę na takie AutoDNA?
Na otomoto mam liście tylko 7 Hond, które spełniają wymogi. Kilka z nich jest powyżej 60k ale liczę, że dałoby się wytargować te 58k (tak aby po AutoDNA i podatku zmieścić się w max 60k - kwota już na prawdę maksymalna jaką mogę dać.)
DR to dowód rejestracyjny, KP to karta pojazdu, na samych tych dokumentach są używane te skróty (w "stopce" masz SERIA DR/xxx xxxxxxx i SERIA KP/xxx xxxxxxx)
Raz kupiłem auto z gazem i do dzisiaj nie mogę z nim dojść do ładu (podejrzewam, że problemy z tą instalacją były jednym z powodów sprzedaży tego auta). Jak chcesz LPG to zakładaj sam, w sprawdzonym warsztacie. Ktoś kupił nowe auto, założył LPG, przejechał tym 40-50 tys. km i sprzedaje za połowę ceny? Poza tym jakoś Civic i LPG mi nie pasują do siebie
Pierwszy i dwa ostatnie w/g mnie są warte bliższego przyjrzenia się im. Pamiętaj, że nowe auto pierwszy przegląd przechodzi po 3 latach i dopiero wtedy jest spisywany licznik Ta czarna za 42500 zł nie wygląda mi na 80k km, strasznie zmęczone wnętrze (fotel kierowcy, kierownica).