logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

- Ruszanie i zmiana biegów - jak nie niszczyć podzespołów samochodu

Lukas2k 27 Wrz 2019 16:02 8142 47
REKLAMA
  • #1 18189636
    Lukas2k
    Poziom 6  
    Cześć
    Jestem po pierwszej godzinie jazdy (nigdy wcześniej nie prowadziłem samochodu) i mam problem z ruszaniem i zmianą biegów. Nie robię tego płynnie tylko występuje szarpanie.
    Wiem, że forum jest od poważniejszych spraw ale może ktoś będzie tak dobry i mnie uświadomi bo z tłumaczeń instruktora niewiele rozumiem...
    1. Kiedy ruszam wciskam gaz 1,3k obrotów, popuszczam sprzęgło aż zacznie brać i je przytrzymuje utrzymując cały czas pedał gazu w tej samej pozycji, po przejechaniu 2m odpuszczam całkowicie sprzęgło i dopiero dodaje wiecej gazu. Samochód zachowuje sie tak jakby miał zaraz zgasnąć.
    2. Zmiana biegów wygląda tak: z 1 na 2, zdejmuje nogę z gazu całkowicie, dopiero wtedy wciskam sprzęgło i wbijam bieg, powoli odpuszczam sprzęgło i w międzyczasie dodaje gazu. To samo z innymi biegami
    3. Redukcja wygląda podobnie jak w pkt 2
    W każdym z trzech punktów występuje szarpanie. Możecie mi powiedzieć jak Wy to robicie aby wszystko chodziło i płynnie i bez niszczenia sprzęgła.
  • REKLAMA
  • #2 18189647
    beatom
    Poziom 37  
    Pojeździsz trochę, sprzęgło wyczujesz i będzie dobrze. Daj sobie czas i po prostu jeździj. Nie ma na to metody - instruktor stara się tylko wytłumaczyć jak to robić. Nie ma na to przepisu w książce.
  • #3 18189655
    viayner
    Poziom 43  
    Witam,
    nie przejmuj sie mnie tez szarpalo a i teraz czesem mi szarpnie :)
    ogolnie Ad1 odpuszczajac sprzeglo dodaje gazu (jednoczesnie) aby kompensowac, tylko ze takie teoretyczne tlumaczenie nie wiele daje, potrzebujesz poproastu praktyki i nie oczekuj ze plynnie ruszysz po 1h a nawet po calym kursie.
    Odpuszczanie sprzegla jest plynne i rownolegle z dodawaniem gazu. Zapewne zauwazyles ze im wyzszy bieg tym szarpniecie jest mniejsze.
    Pozdrawiam i zycze wiele przyjemnosci z jazdy.
  • #4 18189657
    Lukas2k
    Poziom 6  
    Byłoby mi łatwiej jakbyście opisali jak Wy to robicie. Bo coś robię nie tak ale nie wiem co...
  • #5 18189680
    beatom
    Poziom 37  
    Robimy tak samo jak Ty lub podobnie. Wszystko robisz dobrze tylko praktyki brak. Z czasem stopy będą ten ruch wykonywały automatycznie.
  • REKLAMA
  • #7 18189735
    Lukas2k
    Poziom 6  
    Ok, dzięki.
    Strumien, Suzuki swift.
  • #9 18189886
    beatom
    Poziom 37  
    Już chłopakowi instruktor wmawia, że się nie nadaje do jazdy to jeszcze wmów mu, że auto popsute...
  • #10 18190210
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 41  
    Lukas2k napisał:
    Jestem po pierwszej godzinie jazdy (nigdy wcześniej nie prowadziłem samochodu) i mam problem z ruszaniem i zmianą biegów. Nie robię tego płynnie tylko występuje szarpanie.

    Typowe podejście dzisiejszej młodzieży, ( słusznie zakładam, że jesteś młody?). Po godzinie jazdy chciałbyś by Ci to wychodziło? WŁAŚNIE po to poszedłeś na ten kurs, bo tego nie umiesz robić i musisz się tego cierpliwie uczyć jam my wszyscy, którzy mamy to za sobą. Napisz za miesiąc jak Ci idzie, a teraz cierpliwości.
    Inną sprawą jest to, że bezsensem jest uczenie prowadzenia samochodu na pojazdach z 1- litrowymi silnikami i wielkością auta w segmencie A/B. Bezsilność przy prowadzeniu takiego pojazdu jest irytująca na każdym kroku.
    Wiem, wiem, zaraz padną argumenty o kosztach zakupu, kosztach kursu itd...
  • REKLAMA
  • #11 18190237
    tzok
    Moderator Samochody
    To po prostu wymaga wyczucia, sprzęgło i gaz obsługuje się jednocześnie. Nie ma że najpierw jedno, potem drugie. Dobre ćwiczenie na wyczucie sprzęgła to stanąć na podjeździe i operując jedynie sprzęgłem i hamulcem (bez gazu) starać się puścić hamulec, jednocześnie odpuszczając sprzęgło, tak żeby po całkowitym puszczeniu hamulca samochód się nie poruszył (ani do przodu ani do tyłu). Oczywiście to ćwiczyć można tylko tylko na samochodzie bez asystenta ruszania na wzniesieniu ;).

    Żeby ruszyć z I biegu na płaskim placu wcale nie trzeba gazu. Najpierw to opanuj (ew. w/w ćwiczenie ze sprzęgłem na wzniesieniu), a potem próbuj z gazem. Puszczenie sprzęgła przy ruszaniu to ma być jeden płynny ruch, bez przytrzymywania. Nie za szybki, nie za wolny. Punkt początku "brania" sprzęgła jest wyraźnie wyczuwalny, tylko trzeba słuchać silnika, a nie radia ;) Po paru godzinach jazdy noga sama zapamięta to miejsce.

    Przy zmianie biegu sprzęgło puszczasz dużo szybciej niż przy ruszaniu. Znów - moment zmiany biegu jest bardzo ważny, robiąc to we właściwym momencie, biegi da się zmieniać bez użycia sprzęgła i bez żadnych zgrzytów (co oczywiście nie jest zalecane). Zmiana w górę jest stosunkowo prosta, gorzej z redukcją, ale zapewniam że też się da. Wszystko jest kwestią wyczucia i zrozumienia zasady działania sprzęgła i skrzyni biegów. Kluczem do płynnej zmiany biegów jest zasprzęglenie (puszczenie sprzęgła) w momencie kiedy obroty silnika są odpowiednie do prędkości z jaką porusza się samochód na włączanym biegu. W momencie zasprzęglenia silnik ma nie hamować auta, ale też go nie ciągnąć. Oczywiście skrzynia ma synchronizatory i pewne rozbieżności są dopuszczalne, ale im lepiej się to zrobi tym skrzynia dłużej posłuży. Wniosek jest taki, że zmieniać w górę należy szybko, nim obroty zejdą do wolnych. Płynna redukcja (w praktyce niestosowana i w tej chwili nie zawracaj sobie tym głowy) wymaga dodania gazu przed puszczeniem sprzęgła. Tego łatwiej się nauczyć na motocyklu (tam skrzynia jest niesynchronizowana i jak zrobisz jakąś głupotę to przelatujesz przez kierownicę, więc uczysz się szybko, bo pomyłki bolą).

    Moim zdaniem nauka na aucie segmentu A/B z litrowym silnikiem jest bardzo słuszna, bo po pierwsze uczy pokory i szanowania prędkości, po drugie w takim aucie nie można się poczuć zbyt pewnie, dobrze wyczuwa się prędkość i ma się poczucie zagrożenie ze strony innych uczestników ruchu. Większym autem z większym silnikiem jeździ się łatwiej, ale lepiej się uczyć na trudniejszym i potem wsiąść w łatwiejsze niż na odwrót.
  • #12 18190313
    Ture11
    Poziom 39  
    Lukas2k napisał:
    może ktoś będzie tak dobry i mnie uświadomi bo z tłumaczeń instruktora niewiele rozumiem...


    Nie masz się czym przejmować. Takich rzeczy nie zrobisz od razu, bo to kwestia wyćwiczenia pewnej precyzji mięśni, synchronizacji nóg, itp. To jak gra na pianinie - przy pierwszej lekcji nie zagrasz idealnie, i będziesz się zastanawiał nad każdym ruchem ręki... - po tygodniach będziesz już raczej skupiał się na kompozycji, a ręce same wędrują, gdzie trzeba.

    Jeśli jednak chcesz wiedzieć, jak to wygląda od strony mechanicznej, to:

    - gdy startujesz, popuszczając sprzęgło obciążasz silnik coraz bardziej... - ale gdy samochód zaczyna się toczyć, silnik ma nieco mniej roboty. Sztuka ruszania polega na tym, by tak operować zadajnikiem mocy silnika (gazem) i obciążeniem (popuszczaniem sprzęgła), by silnik nie schodził poniżej pewnych obrotów (silnik spalinowy źle znosi obciążenia na niskich obrotach, bo z zasady pracy obrót wału powstaje w momencie wybuchu mieszanki w cylindrze; potem ten obrót jest tylko podtrzymywany bezwładnością wału korbowego - na niskich obrotach wybuch daje skok mocy, a reszta cyklu idzie "z zamachu" - stąd na znacznym obciążeniu silnika przy zbyt niskich obrotach dzieje się "kangur" [szarpnięcia to kolejne zapłony mieszanki w cylindrze]).


    Zmiana biegu w górę - najlepiej dla mechaniki jest zmieniać bieg wtedy, gdy skrzynia ma najmniejsze obciążenie. Gdy przyśpieszasz, obciążenie skrzyni jest znaczne. Ale gdy hamujesz silnikiem (czyli puszczasz gaz), to skrzynia też nie ma odpoczynku - wtedy to koła napędzają silnik (który wcale łatwo się nie obraca), a więc tryby znowu przenoszą siły. Oczywiście, nikt nie zmienia biegów bez wciśnięcia sprzęgła, które rozłącza silnik od skrzyni biegów - jednak, sprzęgło w teorii też dobrze jest rozłączać wtedy, gdy mechanika jest najmniej obciążona (czyli ani silnik nie napędza kół, ani koła nie napędzają silnika - gdy jest równowaga sił). W praktyce jednak, to bez większego znaczenia, bo odłączanie silnika od skrzyni biegów trwa tyle, ile trwa wciśnięcie pedału do podłogi; w tym czasie raczej nie nadwyrężysz sprzęgła.
    Skrzynie biegów mają synchronizatory - gdy rozłączasz silnik od skrzyni, tryby w skrzyni nadal pracują (napędzane kołami). Synchronizatory mają za zadanie dopasować prędkość trybów, które chcesz zazębić (od wyższego biegu) do prędkości trybów, które wirują (napędzane kołami). Im szybciej po wciśnięciu sprzęgła włączysz nowy bieg (ale nie na siłę!), tym mniej roboty ma synchronizator (bo tarcza sprzęgła jeszcze wiruje siłą bezwładności (tu mogę się mylić).


    Z redukcją biegów jest też podobnie - też silnik musi być odsprzęglony od skrzyni i też w momencie zmiany biegu tryby muszą w skrzyni muszą się zsynchronizować. Gdy włączasz niższy bieg, zazwyczaj silnik ma już obroty niższe, niż przed wciśnięciem sprzęgła - a dodatkowo, włączając bieg niższy, przyśpieszasz prędkość tarczy sprzęgła od strony skrzyni biegów. Jeśli w tej sytuacji puścisz sprzęgło, to tarcza ma na przykład 2000 obrotów, a silnik ma 1000 obrotów - w tym momencie sprzęgło musi przenieść spore obciążenie, by zrównać obroty silnika z obrotami tarczy sprzęgła (napędzanej przez skrzynię biegów). Jeśli w takim momencie dodałbyś gazu tyle, by silnik przy zasprzęglaniu też miał 2000 obrotów na minutę, wtedy sprzęgło ma mniej roboty (bo i silnik, i tarcza sprzęgła ma podobne obroty).
    W praktyce raz - początkujący nie ma nawet po co próbować tego robić (w sterowaniu pedałem gazu chodzi o pewne jego wciśnięcie ["kopnięcie"] do konkretnego, wyuczonego stopnia - a nie powolne wciskanie i patrzenie, czy wskazówka już doszła do 2000 rpm (a samochód w tym czasie zdążył zwolnić do 5km/h...), a dwa - redukuje się bieg często po to, by móc hamować silnikiem (więc po co dawać mu jeszcze gazu, by zaraz używać silnika jako hamulec...)

    Jedna jeszcze rzecz - sprzęgło nie lubi, gdy się je trzyma wciśnięte bez potrzeby - gdy stoisz na światłach i trzymasz wciśnięte sprzęgło, łożysko oporowe sprzęgła cały czas naciska na tzw. słoneczko, by trzymać tarczę odsprzęgloną. To łożysko jest do tego przystosowane, ale wiadomo, że się zużywa szybciej (oczywiście nie w minutę, czy dwie - chodzi o lata), niż gdy nie musi nic robić (czyli sprzęgło jest puszczone) - dlatego, na światłach warto wrzucić luz i puścić sprzęgło (wtedy w skrzyni wirują zębatki, ale nie są one zazębione z innymi zębatkami - a więc skrzynia nic nie robi.

    Niefajnie jest, gdy podczas jazdy nie puszczasz do końca sprzęgła - wtedy jest tak, jak wyżej (łożysko oporowe przenosi część nacisku na słoneczko), ale obroty silnika są wyższe. Gdy już masz silnik zasprzęglony ze skrzynią biegów, nie ma powodów, by nawet delikatnie naciskać pedał sprzęgła. Tyle teorii, bo na początku nie jest łatwo odłożyć nogę w inne miejsce (no plus jeszcze dochodzi problem odruchowego szukania sprzęgła, gdy trzeba hamować - co czasem wydłuża reakcję na dynamiczną sytuację na drodze). Ale tyle teorii - bo wiadomo, że w mieście to i tak prawie cały czas nogę trzyma się na pedale sprzęgła (najlepiej tak, by nie naciskać - ale wtedy z kolei w nodze muszą dodatkowo pracować mięśnie, co powoduje zmęczenie...).

    Warto też, byś wiedział, jak działa sprzęgło - najlepiej widać to na symulacji:


  • #13 18190337
    tzok
    Moderator Samochody
    Na lewą nogę jest specjalne miejsce na lewo od pedału sprzęgła i jak najbardziej warto od samego początku wyrabiać sobie nawyk trzymania jej na tej podstawce...

    Jeszcze jedna ważna zasada dla początkującego kierowcy - nie jeździmy na luzie ani na sprzęgle. Jeśli auto jedzie to ma być na biegu i zapiętym sprzęgle. Dopiero jak się zatrzymasz to wyrzucasz na luz i puszczasz sprzęgło. Sprzęgła starasz się nie trzymać, można przyjąć zasadę, że w normalnej jeździe, jeśli trzymasz nogę na sprzęgle dłużej niż 5 s to robisz coś źle. Ten pedał ma Cię "parzyć".

    P.S.
    Każda nauka jazdy ma zajechane sprzęgło i bardzo dobrze, bo egzaminacyjne zwykle mają jeszcze bardziej zajechane.
  • #14 18190377
    Lukas2k
    Poziom 6  
    Kurcze, Panowie tzok i Ture11 dziękuję piękne za tak dokładne wyjaśnienie. Pewnie zajęło sporo czasu aby to wszystko opisać. Pozostaje teraz wszystko sobie poukładać w głowie i stosować podczas kolejnych jazd.
  • #15 18190446
    Ture11
    Poziom 39  
    Lukas2k napisał:
    Pewnie zajęło sporo czasu aby to wszystko opisać

    Jak zaczynałem pisać, to wpisu kolegi tzok jeszcze nie było - a więc około 36 minut zbierałem myśli :-)
    Sukcesów, kolego! i bezpiecznej drogi.
  • #16 18191344
    kris8888
    Poziom 39  
    andrzej lukaszewicz napisał:

    Inną sprawą jest to, że bezsensem jest uczenie prowadzenia samochodu na pojazdach z 1- litrowymi silnikami i wielkością auta w segmencie A/B. Bezsilność przy prowadzeniu takiego pojazdu jest irytująca na każdym kroku.

    E tam, kiedyś uczyliśmy się prowadzania samochodu na maluchach i też było dobrze. A te współczesne samochody 1-litrowe i tak biją na głowę malucha mocą silnika, przyspieszeniem i sprawnością hamulców.
    Moim zdaniem nie ma sensu od razu wszystkiego ułatwiać kursantom, lepiej zaczynać naukę jazdy na słabszym samochodzie. Po opanowaniu techniki jazdy na takim później będzie tylko łatwiej.
    Ale też bardzo dobrze, że trafia się jeszcze ktoś, kto ucząc się zadaje jednocześnie pytania pod kątem potencjalnego uszkodzenia/zużycia podzespołów i próbuje zrozumieć jak to wszystko działa. W dzisiejszych czasach to już rzadkość.
  • #17 18191731
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 41  
    tzok napisał:
    Moim zdaniem nauka na aucie segmentu A/B z litrowym silnikiem jest bardzo słuszna, bo po pierwsze uczy pokory i szanowania prędkości, po drugie w takim aucie nie można się poczuć zbyt pewnie, dobrze wyczuwa się prędkość i ma się poczucie zagrożenie ze strony innych uczestników ruchu. Większym autem z większym silnikiem jeździ się łatwiej, ale lepiej się uczyć na trudniejszym i potem wsiąść w łatwiejsze niż na odwrót.

    Nie do końca sie z tym zgodzę, choć wiem co masz na myśli. Jest też druga strona medalu. Autem słabiutkim praktycznie nie masz możliwości nauczenia sie poprawnego wyprzedzania w normalnych warunkach drogowych, bo w 90% przypadków tego nie robisz , bo nie ma czym, a jak już to wyprzedzasz stare złomki i inne zawalidrogi, lub tych ( o zgrozo coraz cześciej) z telefonami przed nosem podczas jazdy . A normalnie na krajówce wleczesz sie za autobusem 70, bo auto i ruch na drodze nie pozwala Ci na bezpieczny manewr, zdobycie doświadczanie , ocenę odległości itd .
    Podczas próby włączenia się do ruchu na rondzie tworzy się za Tobą mały korek, bo nie ma mowy być wskoczył za zderzak poprzedzającego auta , które jest przed Tobą. Ludzie po kursach czekają aż rondo i drogi do niego będą puste z 50 metrów lub więcej by na nie wjechać. Obserwuję to bardzo często na naszych drogach i czasem ta niby pokora, a raczej bezsilność i brak płynności ruchu denerwuje i utrudnia życie innym.

    Ilu ludzi siądzie po kursie do vana, czy busa? Moim zdaniem powinno być choć kilka godzin na naukę większym autem, nauka cofania tylko na lusterka boczne , bez oglądania się ( wszystkie auta użytkowe) itd.

    kris8888 napisał:
    E tam, kiedyś uczyliśmy się prowadzania samochodu na maluchach i też było dobrze. A te współczesne samochody 1-litrowe i tak biją na głowę malucha mocą silnika, przyspieszeniem i sprawnością hamulców.

    Tak , tylko później 90% ludzi tym maluchem jeździła na co dzień ( ja miałem 125p :))
  • #18 18191743
    pawelr98
    Poziom 39  
    tzok napisał:

    Moim zdaniem nauka na aucie segmentu A/B z litrowym silnikiem jest bardzo słuszna, bo po pierwsze uczy pokory i szanowania prędkości, po drugie w takim aucie nie można się poczuć zbyt pewnie, dobrze wyczuwa się prędkość i ma się poczucie zagrożenie ze strony innych uczestników ruchu. Większym autem z większym silnikiem jeździ się łatwiej, ale lepiej się uczyć na trudniejszym i potem wsiąść w łatwiejsze niż na odwrót.


    Tyle że nie uczy wyprzedzania i innych potrzebnych umiejętności jak jazda poza terenem zabudowanym i autostradowa.

    Ja raz doprosiłem się jazdy na obwodnicy gdzie było ograniczenie do 100.
    Yaris II mająca 60-parę koni (69 fabryka ale było LPG).

    Wyprzedanie jakiejś małej osobówki wymagało gazu w podłodze non-stop a sam proces wyprzedzania był raczej powolny. A to była dwupasmowa przy małym ruchu.

    Na 3 biegu nie dało się utrzymać 40-50km/h przy jeździe pod umiarkowane wzniesienie. Trzeba było redukować bo silnik już się wyjątkowo męczył.
    Potem przesiadłem się na Kia Rio III gdzie było już 85 koni.
    Tutaj już i dało się jakoś wyprzedzać i pod górę już nie trzeba było nawet kombinować z biegami.
    Różnica bardzo odczuwalna.

    A 3 miesiące później jeździłem wynajętym 300 konnym Buickiem.
    Człowiek lubił sobie czasem przygazować i poczuć wciskanie w fotel ale to się nudzi po jakimś czasie.


    A co do samej zmiany biegów. Po pewnym czasie człowiek już nawet nie musi patrzeć na obrotomierz.
    Słychać po silniku kiedy zmieniać w górę.
    Jedna rzecz to radziłbym podczas przyspieszania ciągnąć te obroty wyżej.
    Wtedy przy zmianie zwykle wstrzelą się obroty silnika w odpowiedni zakres.

    To szarpanie wynika z tego że obroty silnika są nieodpowiednie do obecnej prędkości przy danym biegu.

    Przy zmianie w dół można lekko przygazować(albo nie odpuszczać gazu do końca) aby obroty były odpowiednie. Tzw. międzygaz
  • REKLAMA
  • #19 18191745
    tzok
    Moderator Samochody
    andrzej lukaszewicz napisał:
    A normalnie na krajówce wleczesz sie za autobusem 70, bo auto i ruch na drodze nie pozwala Ci na bezpieczny manewr, zdobycie doświadczanie , ocenę odległości itd.
    To przyjdzie z czasem, oswoi się, nauczy. Na początku lepiej żeby się wlókł na krajówce za autobusem, niż poszedł na czołówkę z TIRem. Bezpieczne wyprzedzanie na drodze jednopasmowej/dwukierunkowej to takie, że wyprzedzasz tylko wtedy kiedy masz pewność, że nie doprowadzisz do wypadku jak Ci w połowie manewru silnik zgaśnie albo wejdzie w tryb awaryjny.

    andrzej lukaszewicz napisał:
    Podczas próby włączenia się do ruchu na rondzie tworzy się za Tobą mały korek, bo nie ma mowy być wskoczył za zderzak poprzedzającego auta , które jest przed Tobą.
    To już głupota tych ludzi, bo słaby silnik, jak już pisałem, właśnie uczy szanowania prędkości i tego by zatrzymywać się tylko wtedy gdy jest to absolutnie niezbędne. To właśnie jadąc słabym autem płynność poruszania się jest szczególnie istotna. Na wjeździe na rondo zwykle jest ustąp pierwszeństwa, a nie STOP, więc można płynnie wjechać na rondo, odpowiednio wcześniej zwalniając. To że ludzie cisną do końca i w ostatniej chwili się zatrzymują to już tylko ich głupota. Z kolei na pasach rozbiegowych zamiast przycisnąć taka ofiara potrafi się toczyć do końca i zatrzymać.

    andrzej lukaszewicz napisał:
    Ilu ludzi siądzie po kursie do vana, czy busa? Moim zdaniem powinno być choć kilka godzin na naukę większym autem, nauka cofania tylko na lusterka boczne , bez oglądania się ( wszystkie auta użytkowe) itd.
    Powinno, powinna być jazda z lekką przyczepą i motocyklem (bo do tego B też uprawnia). Chociaż po godzinie, tylko żeby wiedzieć "z czym to się je".

    pawelr98 napisał:
    Na 3 biegu nie dało się utrzymać 40-50km/h przy jeździe pod umiarkowane wzniesienie. Trzeba było redukować bo silnik już się wyjątkowo męczył.
    Więc auto było ewidentnie niesprawne. Nie feruj wyroków na podstawie jednego zagazowanego trupa. Jeździłem samochodami ze słabszymi silnikami i jakoś takich problemów nie miałem. Punto z 60KM silnikiem 1.2 bez problemu radziło sobie na drodze szybkiego ruchu.

    pawelr98 napisał:
    A co do samej zmiany biegów. Po pewnym czasie człowiek już nawet nie musi patrzeć na obrotomierz.
    Słychać po silniku kiedy zmieniać w górę.
    W samochodach na których się uczyłem nie było obrotomierza ;)
  • #20 18191796
    pawelr98
    Poziom 39  
    tzok napisał:
    Więc auto było ewidentnie niesprawne. Nie feruj wyroków na podstawie jednego zagazowanego trupa. Jeździłem samochodami ze słabszymi silnikami i jakoś takich problemów nie miałem. Punto z 60KM silnikiem 1.2 bez problemu radziło sobie na drodze szybkiego ruchu.


    Z tym że większość takich wozów "szkoleniowych" to są trupy.
    Najczęściej "nie ma" sprzęgła.

    Nie wiem czy to był ten sam samochód (bo szkoła jazdy miała parę) ale z jednym Yarisem miałem tak że zaczął mi przerywać silnik. Ot, jadę sobie a tu nagle silnik na chwilę traci moc po czym wraca.

    Ja jeżdżę Hondą City z 84KM i też przydałoby się nieco więcej mocy.
    Źle nie jest ale do wyprzedzania przydałoby się nieco więcej.
    Można się nią rozpędzić do 180Km/h.

    300 konny samochód to już bardzo żwawa jazda.
    3.6 V6 wolnossący, ledwie musnąć gaz i od razu wyrywa do przodu.
    Idealny na idiotów którzy przy próbie wyprzedzenia dodają gazu.
    andrzej lukaszewicz napisał:

    Tak , tylko później 90% ludzi tym maluchem jeździła na co dzień ( ja miałem 125p :))

    A moja matka jak jeździła po placu manewrowym na 126P to po kryjomu włączała ssanie aby samochód był bardziej żwawy.
    Instruktor był o to zły bo wielu to robiło.
  • #21 18191842
    pikarel
    Poziom 38  
    Płynne ruszanie jest proste, pod warunkiem, że wbijesz na pamięć to, co podkreślone:
    -wciśnij sprzęgło, włącz I bieg, podnieś obroty (mogą być 1300, przy wprawie może być 1000),
    -popuść dźwignię sprzęgła do chwili, kiedy auto ruszy z miejsca, od teraz nie zmieniaj położenia pedału sprzęgła i gazu, silnik zmniejszy obroty, ale samochód ruszy, dalej nie zmieniaj położeń żadnej z dźwigni do chwili, kiedy silnik znów wejdzie na pierwotne 1300
    - teraz możesz puścić sprzęgło, już nie szarpnie, możesz też delikatnie dodać (jeśli trzeba) gazu, nie szarpnie, lecz dynamicznie przyspieszy.

    Wyczucie położenia dźwigni sprzęgła, od którego nie poruszasz nią, a mimo to samochód rozpędza się płynnie - to cała tajemnica sukcesu (właśnie po to skonstruowano sprzęgło).
    Początkujący kierowca w głowie ma mit, że sprzęgło należy płynnie opuszczać, żeby płynnie ruszać - a to czysta bzdura.
  • #22 18192003
    Macosmail
    Poziom 35  
    Ogólnie różnymi samochodami rusza się z różną łatwością. Zależy nie tylko od mocy silnika, ale bardziej od jego charakterystyki. Duże znaczenie ma przełożenie pierwszego biegu. Wiele samochodów reaguje na pedał gazu z opóźnieniem i nieliniowo co wymaga przyzwyczajenia się. Jak wiadomo opóźnienie (w układzie regulacji) może powodować oscylacje czyli szarpanie.
    Znacznie łatwiej rusza się samochodem z silnikiem Diesla niż benzynowym. Ja sam po przesiadce z dość mocnego Diesla (kompakt 320Nm) do benzynowego (Focus 1.6) mam wrażenie jakbym ruszał z 2-3 biegu.
    I tak jak wyżej było już pisane znacznie łatwiej wszystko wyczuć kiedy zna się zasady działania poszczególnych podzespołów.
  • #23 18192078
    suworow
    VIP Zasłużony dla elektroda
    tzok napisał:
    To już głupota tych ludzi, bo słaby silnik, jak już pisałem, właśnie uczy szanowania prędkości i tego by zatrzymywać się tylko wtedy gdy jest to absolutnie niezbędne. To właśnie jadąc słabym autem płynność poruszania się jest szczególnie istotna. Na wjeździe na rondo zwykle jest ustąp pierwszeństwa, a nie STOP, więc można płynnie wjechać na rondo, odpowiednio wcześniej zwalniając. To że ludzie cisną do końca i w ostatniej chwili się zatrzymują to już tylko ich głupota. Z kolei na pasach rozbiegowych zamiast przycisnąć taka ofiara potrafi się toczyć do końca i zatrzymać.

    tzok-u 100 na 100. Nic dodać nic ująć.
    No może jeszcze warto wspomnieć, że mały silnik uczy też planowania przy wyprzedzaniu, odpowiednio wcześniej go zaczynaniu, a nie siadania na ogonie, wyskakiwania zza pojazdu i dopiero wtedy ciśnięcia gazu.
  • #24 18192082
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    Macosmail napisał:
    Znacznie łatwiej rusza się samochodem z silnikiem Diesla niż benzynowym

    Wszystko zależy od przełożeń skrzyni, wszystko, a s80 II sam sobie silnik dodaje gazu podczas ruszania , fajny patent.

    Ogólnie dostawczaki mają którsze skrzynie i można spokojnie bez dotykania gazu ruszyć, ale nie tylko dostawczaki.

    Moją bmką w lpg z każdego biegu ruszy od 0 bez dotykania gazu i szarpania silnikiem, momentu w h..... koło 2 masowe z 20kg waży i robi robotę.
  • #25 18192137
    tzok
    Moderator Samochody
    Chyba każdy sprawny samochód z elektronicznym wtryskiem paliwa "sam sobie dodaje gazu" podczas ruszania. Tylko starsze jedynie utrzymywały do wolnych obrotów, a nowsze podnoszą do 1100-1300 (co wcale znowu takie fajne nie jest).
  • #26 18192191
    ta_tar
    Poziom 41  
    pawelr98 napisał:
    Słychać po silniku kiedy zmieniać w górę.

    Silnik słychać jak jest jakiś "trup". W nowszych samochodach to nawet nie słyszy się pracy silnika (ale wtedy możemy mieć obrotomierz- ja nie mam bo mam wyświetlacz). Po jakimś czasie to nabierze się wprawy nie tylko na słuch pracy silnika ale i też na odczuwalną prędkość - zmienia się biegi.
  • #27 18192222
    kortyleski
    Poziom 43  
    Prosty sposób na naukę sprzęgła. Ruszać bez gazu. To można na placu manewrowym zrobić, pracuje tylko lewa noga. Auto ma płynnie ruszyć i się powoli toczyć.
  • #28 18192335
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 41  
    tzok napisał:
    Na wjeździe na rondo zwykle jest ustąp pierwszeństwa, a nie STOP, więc można płynnie wjechać na rondo, odpowiednio wcześniej zwalniając.

    Jak jest duży ruch na rondzie , to musisz się zatrzymać i później jest to o czym pisałem. Niemoc. Płynne wjeżdżanie na rondo z marszu nie ma związku z mocą silnika. Ale już włączenie się od zera ma - kolosalne.
    pawelr98 napisał:
    Z tym że większość takich wozów "szkoleniowych" to są trupy.
    Najczęściej "nie ma" sprzęgła.

    Własnie dlatego, że maja małe silniki i ruszanie jest ciągle na pół sprzęgle. W 2-litrowym silniku puszczasz sprzęgło i jedziesz, auto tez nie zgaśnie w 95 % przypadków ruszania przez adepta nauki jazdy.
    Miałem i mam sporo ( tylko benzynowych lub z LPG) nastoletnich samochodów i sprzegło wymieniałem w jednym- w użytkowym busie boxerze, który pewnie miał realnie ze 300kkm na blacie. Nie było żadnych 1,0 .
    suworow napisał:
    No może jeszcze warto wspomnieć, że mały silnik uczy też planowania przy wyprzedzaniu, odpowiednio wcześniej go zaczynaniu,

    Na tym polega ogólna wiedza i umiejętność prowadzenia pojazdów z silnikami o różnej mocy, a małe silniki na kursie wykluczają jej zdobycie- o tym piszę. Instruktor Ci powie nie wyprzedzaj, bo nie ma czym, jedź za innym, (godziny kursu lecą). Wyprzedzanie powinno być niemalże odruchem, natychmiastowa kalkulacją kilku zmiennych w ułamku sekundy , a nie jakimś planowaniem. Na to nie ma czasu na drodze. Ale tego nie UCZĄ na kursie, a wiedzę tą zdobywamy dopiero we własnym zakresie, co często sie kończy żałośnie dla wielu młodocianych, niedouczonych kierowców. Za to są zarzucani drugorzędnymi informacjami i wiedzą teoretyczną, której 80% i tak nie rozumie.
    tzok napisał:
    Więc auto było ewidentnie niesprawne. Nie feruj wyroków na podstawie jednego zagazowanego trupa. Jeździłem samochodami ze słabszymi silnikami i jakoś takich problemów nie miałem. Punto z 60KM silnikiem 1.2 bez problemu radziło sobie na drodze szybkiego ruchu.

    Przykład sprzed 4 miesięcy mojego syna, który jeździł na kursie 1- litrowym yarisem z 2014 z LPG i auto zdecydowanie lepiej jeździło i niż drugi yaris 1,0 z 2018 ( bez gazu). Większość z Was powie, że to powinien być trup, a okazuje się ,że nowsze konstrukcje to dopiero badziew. Najlepszy do jazdy był nowy hyundai I20 z 1,2 85KM, o niebo lepiej wyciszony, wyposażony niż przereklamowany yaris. Teraz na co dzień jeździ 2,0 T 170KM i żadna bzdurna nauka pokory do niczego sie nie przydała, mówi, że połowa jazd to bezproduktywne nudne pokonywanie dróg. Teraz dopiero sie uczy prawdziwej jazdy na ekspresówce, autostradzie, na przeciążonej ruchem "50" w normalnym samochodzie. I wcale nie głupieje, tylko mocy używa wtedy gdy jest potrzebna i wyprzedza w 5 sekund, a nie w 10 ten sam pojazd.
  • #29 18192347
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    andrzej lukaszewicz napisał:
    Przykład sprzed 4 miesięcy mojego syna, który jeździł na kursie 1- litrowym yarisem z 2014 z LPG i auto zdecydowanie lepiej jeździło i niż drugi yaris 1,0 z 2018. Większość z Was powie, że to powinien być trup, a okazuje się ,że nowsze konstrukcje to dopiero badziew. Najlepszy był nowy hyundai I20 z 1,2 85KM, o niebo lepiej wyciszony, wyposażony niż przereklamowany yaris. Teraz na co dzień jeździ 2,0 T 170KM i żadna bzdurna nauka pokory do niczego sie nie przydała, mówi, że połowa jazd to bezproduktywne nudne pokonywanie dróg. Teraz dopiero sie uczy prawdziwej jazdy na ekspresówce, autostradzie, na przeciążonej ruchem "50" w normalnym samochodzie. I wcale nie głupieje, tylko moc uzywa wtedy gdy jest potrzebna i wyprzedza w 5 sekund, a nie w 10 ten sam pojazd.


    5 miesięcy i kuipł sobie 170KM leonem , oby pojeździł jeszcze długo.
  • #30 18192369
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 41  
    Macosmail napisał:
    Znacznie łatwiej rusza się samochodem z silnikiem Diesla niż benzynowym. Ja sam po przesiadce z dość mocnego Diesla (kompakt 320Nm) do benzynowego (Focus 1.6) mam wrażenie jakbym ruszał z 2-3 biegu.

    Chyba chciałeś napisać turbo diesla z wolnossącym benzynowym. Ten pierwszy 2,0TDCI ma maksymalny moment obrotowy przy 1750 obr./min, a ten drugi 1,6 benzyna ma moment o połowę mniejszy i przy 5,5 tys obr. Stąd jest WYMAGANA inna technika jazdy .
    Porównuj dla uczciwości raczej turbo diesla 2,0 320N 1750-2750 z np 2,0 ecoboost 250KM , 360Nm w zakresie 1750-4500obr./min. Turbo diesel do setki jedzie w 8,9 s, a turbo benzyna w 6,5
REKLAMA