Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Texa PolandTexa Poland
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak zapobiegać usterkom elektrycznym w aucie?

28 Wrz 2019 01:46 1188 50
  • Poziom 3  
    Witam,
    takie pytanie mnie naszło, załóżmy że mamy 20 letnie auto, ogólnie stan w porządku, ale przeważnie taki samochód jest nieczynny z uwagi na jakieś usterki w elektryce/elektronice, jedziemy na przegląd na SKP czy na serwis, wszystko wiemy o zawieszeniu, hamulcach, ogumieniu itd
    No ale skąd wiadomo ile życia zostało w rozruszniku, czy alternator nie powie jutro papa? czy stacyjka nie odmówi posłuszeństwa, czy nie padnie czujnik temperatury, położenia wału czy wałka rozrządu itd
    Dla przykładu taki Volkswagen Golf, czwórka uchodzi za trwałe auto, silniki dużo lepsze niż np w golfie VI, no ale które auto prędzej nas zawiedzie? 18 letni Golf IV czy 8 letni Golf VI?
    Wyrwana tuleja wahacza czy już zdarte opony nie uniemożliwią powrotu auta na kołach, ale cała szeroko pojęta elektryka już niestety tak.
    Inna sytuacja, mamy 15 tys zł, jeździmy dużo na trasach, można w tej kasie kupić Fiata Pandę lub Renault Clio czy corsę a można kupić 18 letnie Audi A4 albo C-klasę.
    i faktycznie sporo osób nawet tutaj poleca większe auta, ale one będą starsze, no więc strzał w kolano? kupujemy stare auto które nie wiadomo czy dowiezie nas w trasie do końca?

    Dużo się mówi o czymś takim - jak dbasz tak masz, no więc właśnie ale jak można dbać o elektrykę w aucie, wymieniać na zapas osprzęt?
    Czy diagnosta na SKP sprawdzi stan ładowania, ciśnienie paliwa, albo pracę układu chłodzenia? wentylatory, temperaturę itd?

    Reasumując mając 20 letnie auto, jak można poprzez poprawną eksploatację zapewnić długą i bezproblemową, bez usterek jazdę autem i to nie tylko praca-dom 5 kilometrów? Czy tylko iść na żywioł i patrzeć co przyniesie nowy dzień, jak auto będzie jeździć?

    Ma ktoś jakieś sprawdzone metody?
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • Texa PolandTexa Poland
  • Poziom 1  
  • Poziom 23  
    Trudno oczekiwać od diagnosty na SKP, aby dbał o twój samochód, to bzdura. Masz auto to sam o nie dbaj. Masz nowe z gwarancją, to jakiś pozorny spokój też masz, pozorny, bo moim zdaniem niezawodność w nowych autach raczej w dół idzie niż w górę. Masz stare auto jak ja 99rok to musisz sam zadbać o nie. No coś za coś. Chciałbyś mieć stare auto i niech inni martwią się o diagnostykę, też pewnie się uda, ale koszty będą pewnie wyższe niż z nowym z salonu.

    A post wyżej kolegi dobrzealetanio, to moim zdaniem duża naiwność na naszym rynku.
  • Poziom 1  
  • Warunkowo odblokowany
    Te stare strupy będą jeszcze jeździć dlugo. Ja mam golfa 97 rok od 15 lat. Cisnienie na pompie wstepne do 11 bar. Sprezanie po 28,5 bara. Wtryski troche opadly na 180 barów oryginalne. Zrobilem w nim zawieszenie tzn tuleje amortyzatory gumy sprezyny koncowki nowe. Hamulce zaciski tloczki tarcze szczeki itp nowe. Progi z kwasowki wspawane. I bedzie nastepne 15 lat hulał. A te nowe śmieciuchy to juz rok po fabryce zaczynaja sie psuć.
  • Poziom 32  
    Wystarczy nie ignorować pierwszych symptomów usterek.
    Większość ludzi nie obchodzi to że coś stuka, ważne że jedzie, i tak jeżdzą aż koło się urwie. A później piszą na forach jaka to jest awaryjna marka.
  • Poziom 41  
    Panowie każdy, ale to dosłownie każdy można przetrzymać do miliona kilometrów przebiegu, pytanie czy warto i czy koszt napraw nie przekroczy kilka razy wartości takiego złomu.
    Dziś produkowane samochody stają się coraz tańsze, a ich niezawodność liczona jest w setkach tysięcy km, no powiedzmy te tanie wytrzymają spoko 200 tys. a te lepsiejsze do 300 tys. Po takim przebiegu zaczyna się nie jazda tylko serie napraw.
  • Poziom 14  
    Golf IV 1.6 SR 98 rok 265 000km nalotu według licznika, blacharka w stanie prawie idealnym, mechanicznie też jest ok tj. przepustnica do czyszczenia została. Kupione za 4500zł i będzie jeździć następne 10 lat. A co do nowych samochodów, które u nas są uważane za awaryjne... Nic dziwnego, jak sąsiad z zachodu kupi w salonie, zrobi 200 000km, samochód staje się już za drogi w utrzymaniu i sprzedaje handlarzowi, który ciągnie to do nas, cofa licznik na 110 000km, trochę podpicuje, żeby środek wyglądał na mniej zmęczony i klient się cieszy, bo myśli, że trafił okazję życia, a kupił skarbonkę na kołach, bo wszystko się już sypie.
  • Poziom 41  
    Co za fenomen, taki Niemiec, Francuz itd jest kompletnym kretynem i idiotą, kupuje nowy samochód za powiedzmy 70 tys zł a nie wie że mógłby kupić tak jak "polniszen cfaniok" za 4 tys zł i jeździć spokojnie przez 10 lat. Kiedy zaczniemy być troszkę mądrzejsi.
  • Poziom 39  
    Można kupić tanio dobre auto. Półtora toku temu pilnie potrzebowałem kupić auto. U dilera stała sobie Honda Civic Kombi. Przebieg 9tyś mil (15 tys km). Cena? 55% nowego. Kupiłem go. W międzyczasie przejrzałem dokumenty, stał na placu 6 miesięcy, nikt go nie chciał. Jak się dowiedziałem, auto zaliczyło w tym czasie dwie obniżki.
    Jeżdżę już półtora roku, auto chodzi jak ruski zegarek, właśnie mi się skończyła gwarancja producenta i dalej nie wiem gdzie jest haczyk.
  • Texa PolandTexa Poland
  • Poziom 41  
    miroslaw wielki napisał:
    Aleksander mylisz sie


    Oczywiście że się pomyliłem. Powinno być - kupuje auto z salonu za 150 tys. zł. Następnie je garażuje i mało co jeździ. Interwały skraca trzykrotnie a wszystko po to aby kiedyś go sprzedać Polakowi. Ach zapomniałem, tuż przed sprzedażą wymienia wszystkie płyny i oczywiście rozrząd, o oponach nawet nie wspomnę. Garażowany to norma (jak ktoś był w Niemczech to wie ile jest garażowanych) przecież by Polak się obraził. Jedyna wada to zarysowany delikatnie klosz tylni. Przecież wiadomo jak Niemcy jeżdżą, tam wypadek to zjawisko, nie to co w Polsce. Wiadomo Niemcy są bogaci i mają po kilka samochodów, przeważnie sprzedają ten którym tylko do kościoła jeździli (oj przepraszam - jeździł). I takie oto (w mniemaniu większości Polaków) się kupuje na zachodzie.
    A prawda jest taka.
    Niemiec kupuje nówkę. Do roboty ma często około 100 km, do tego jakieś tam sprawy itd. Średnio takie autko robi 40 do 50 tys. rocznie. Niemiec dalej jeździ i go serwisuje, aż któregoś pięknego dnia mechanik mu mówi że naprawa tego szmelcu może przewyższyć jego wartość. Więc uczciwy Niemiec pyta mechanika co robić, "przecież go nie sprzedam w Niemczech bo by mnie sądy zgnoiły". tu mechanik podpowiada - spuść Her trochę z ceny i oddaj do turka, albo sprzedaj Her Helmut z napisem "tylko na export". Auto ma faktyczny przebieg między 300 a 400 tys. (a znam przypadki gdzie cofnięte było 300 tys.) ,
    Samochód trafia do Polski, cała rodzina go poleruje i nabłyszcza plakiem, jest dorobiona jakaś tam historia licznik oczywiście nie może mieć z przodu "2" ale musi być wiarygodny, więc robi się przebieg 185 876 km, co niektórzy dają po bandzie i uzyskują 198 576 km.
    Nie będę pisał jak mu stworzyć legalne papiery i potwierdzony przebieg w ASO.
    W sumie co ja sobie będę sobie szkodził, jest robota są pieniądze.
  • Warunkowo odblokowany
    Nie jesteśmy Niemcami. Tymi światowymi pasożytami. Jesteśmy mądrzejsi od nich. Niech sobie jeżdżą tymi nowymi autami. Nowe auta to szmelc. Niemiec o tym nie wie my wiemy. Te stereotypy o polerowaniu i licznikach to bajki. Klient teraz woła mechanika do zakupu. Sam osobiście jeździłem z czujnikiem lakieru i skanerami do kupna. Prawo surowo każe teraz lipnych sprzedawców co ukrywaja wady a byle elektryk wykryje przekrecony przebieg.
  • Poziom 41  
    miroslaw wielki napisał:
    Nie jesteśmy Niemcami. Tymi światowymi pasożytami. Jesteśmy mądrzejsi od nich. Niech sobie jeżdżą tymi nowymi autami. Nowe auta to szmelc. Niemiec o tym nie wie my wiemy. Te stereotypy o polerowaniu i licznikach to bajki. Klient teraz woła mechanika do zakupu. Sam osobiście jeździłem z czujnikiem lakieru i skanerami do kupna. Prawo surowo każe teraz lipnych sprzedawców co ukrywaja wady a byle elektryk wykryje przekrecony przebieg.


    Rozjechałeś mnie tym postem. Człowieku ja byłem świadkiem takich transakcji gdzie golf 5 po przyjeździe z Niemiec miał silnik na fotelu kierowcy a sprzedawany był jako lekko ryśnięty, cała kupująca rodzina miała mierniki grubości lakieru, złom poszedł jak ciepłe bułeczki. Innym razem handlarz sprzedawał merca, oczywiście ASO merca i .....i się nie kapnęli że cały tył był robiony. A takich przykładów co ja wiem to ci mogę mnożyć. Innym razem koleżka kupił 6 letniego merca e klasę z przebiegiem 185 tysięcy. Jakież było jego zdziwienie gdy na testerze pokazało ostatnie wypalanie DPF przy stanie ponad 500 tysięcy itd, itp. W Niemczech nie znowu tak dużo nowych samochodów jak się niektórym wydaje. Tylko Monachium wyraźnie odstaje od reszty, a reszta to trochę lepiej niż w Polsce. Tam nie ma takich złomów jak w Polsce (nie przechodzą rocznych badań), lub do starych samochodów dokładają (napiszę powtórnie - dokładają) DPF aby móc jeździć w danym mieście.
  • Poziom 3  
    miroslaw wielki napisał:
    Te stare strupy będą jeszcze jeździć długo. Ja mam golfa 97 rok od 15 lat.

    No tak tylko najpierw musisz zregenerować rozrusznik, naprawić alternator, wymienić stacyjkę, wymienić taki czy inny czujnik wału, temperatury, termostat, elektro-włącznik wentylatora, immobiliser, naprawić pożeranie prądu które powoduje że jutro auta nie możesz odpalić itd

    No i o to mi właśnie chodziło, możesz zalać super olej ale auto to nie tylko silnik, silnik to jakieś 50% a reszta to cały osprzęt chociażby elektryczny.


    Pytanie zatem co zrobić żeby przysłowiowy, wiekowy np Golf IV był tak samo pewny jak Golf VII z TSI, 6 letni.
    TSI może nie przejedzie 2 mln kilometrów ale wsiadasz i jedziesz, z Golfem IV bywa różnie.
  • Poziom 39  
    W UK 10 letnie samochody są oddawana na złom. Przyjeżdzają tiry na blachach polskich, litewskich i zabierają tylko same przody przycięte tuż za słupkami B.
    To z tych samochodów są wycinane strefy zgniotu, aby je wstawiać do samochodów sprowadzonych z Niemiec.
  • Warunkowo odblokowany
    Owszem, wstawiłem alternator ze Skody Octavii. Rozrusznik też robiłem. Ale to rozrywka w porównaniu np. z błaganiem u mechanika dlaczego remont taki drogi np. za zrobienie bypassa na sterowniku w Volvo 2 godziny roboty wziąłem 500zl. Niech płacze. Stare trupy są wytrzymałe i części są bezczelnie tanie.
  • Poziom 3  
    No to chyba zalezy jakie kto ma możliwości, ja za regenerację alternatora zapłaciłem 450 zł, czujnik wału Bosch oryginał - 195 zł, więc dla mnie to nie rozrywka ale bardziej niż ceny wkurza mnie to że nie wiem co wywinie ten samochód i to jest męczące.
    Bo jak coś trzeba zrobić to trzeba, ale jak chcesz jechać autem a ono pokazuje chimery to jest podwójne wkurzenie.
  • Poziom 23  
    dobrzealenietanio napisał:
    No to szukaj sobie najtańszego golfika, najlepiej jeszcze na gaźniku, nic nie stoi na przeszkodzie.

    Kolego, cena nie jest wyznacznikiem dobrego stanu auta. Nie jest na naszym rynku i jeśli tak myślisz, to jesteś bardzo naiwny. Za XX tysięcy można kupić Fiata w dobrym stanie lub Fiata w agonalnym stanie. Cena jest prawie zawsze wzięta z cennika "widzimisię". Kolega Aleksander_01 bardzo dobrze napisał, jak to mniej więcej wygląda.
  • Moderator Samochody
    PiotrasAdamczak napisał:
    Jak zapobiegać usterkom elektrycznym w aucie?

    Bardzo dużo usterek to wina samego użytkoszkodnika, bo pcha ręce tam gdzie nie powinien, albo zaniedbuje czyszczenie podszybia i potem wnętrze zalewa jak odpływy zapchane.
    miroslaw wielki napisał:
    Nowe auta to szmelc. Niemiec o tym nie wie

    Wie, u Niemców popularne są prymitywne i mało awaryjne Łady.
  • Poziom 34  
    Usterki elektryczne to najczęściej złącza i przewody. Ja w Audi A3 2002r w ciągu 9 lat miałem tylko jedną usterkę elektryczną którą zafundowałem sobie sam po myciu komory silnika.
    Jak zapobiegać usterkom elektrycznym w aucie?
    Na awaryjność wpływa jakość osprzętu, ale i wpływ czynników głownie obecność wilgoci. Dlatego ja omijam samochody, które fabrycznie nie posiadają osłon i cała komora silnika jest pokryta syfem drogowym. W kilkuletnim samochodzie potrafi być sporo korozji na różnych elementach osprzętu.
    Auta, które mają szczelne osłony nawet po 20 latach mają czysto pod maską i brak większej korozji.
  • Moderator Samochody
    Alternator czy rozrusznik można rozebrać, zweryfikować stan szczotek, tulejek i łożysk oraz wymienić elementy noszące ślady zużycia, ale co zrobić z regulatorem napięcia ?, szczególnie seria F00M lubi ot tak, bez żadnych wcześniejszych objawów zepsuć się nagle. Co zrobić z hybrydowymi sterownikami silnika czy ABS-u ?. Rozcinać plastikową obudowę sprawnego sterownika i oglądać pod mikroskopem, ot tak na wszelki wypadek ? , nonsens
    W wielu samochodach uszkodzeniu, czy to przez wodę, czy przetarcia ulegają wiązki kabli, co zrobić ?, pruć instalację, rozwijać z izolacji, wyciągać z peszli i oglądać pod lupą każdy kabel, nonsens #2
  • Warunkowo odblokowany
    Pomijając fiaty i BMw to części do staruchów nie powalają na kolana. Jak nie działa hybrydowy sterownik ABS w beemce to trzeba pruc obudowę bo złoto odkleiło się zapewne od pól.
  • Poziom 41  
    Właśnie przed chwilą dzwonił klient któremu miesiąc temu wymieniałem chłodnicę w audi A3 z 90 lat. Wtedy rozerwało chłodnicę przy górnym mocowaniu węża. Przyczyną było spalone gniazdo bezpiecznika 30 A (tego na akumulatorze, zielonego), oczywiście założyłem nowe gniazdo na kabelkach. Po wymianie, sprawdzeniu, wszystko hulało aż miło. Do dzisiaj. Klient dzwoni i mówi że znowu mu wywaliło płyn i czy mu zrobię w ramach gwarancji. Mówię że zależy to od przyczyny usterki, jeżeli popełniłem jakiś błąd to cała naprawa za friko. A gość mi mówi że wentylator jest zatarty. Podejrzewam że po wymianie wentylatora na nowy tylko patrzeć jak siądzie pompa wody.
    Stare to jest dobre wino i skrzypce, a na pewno nie samochody. Zaraz zjawią się mądrzy którzy napiszą "powinieneś sprawdzić stan wentylatorów". Moja odpowiedź : patrz post Kolegi "carrota".
  • Poziom 32  
    carrot napisał:
    Alternator czy rozrusznik można rozebrać, zweryfikować stan szczotek, tulejek i łożysk oraz wymienić elementy noszące ślady zużycia, ale co zrobić z regulatorem napięcia ?

    Albo co zrobić z diodami w mostku alternatora. Zawczasu wymieniać? Chyba nie ma sensu. Chociaż wiadomo, że są określone typy i producenci alternatorów, gdzie z dokładnością niemalże do miesiąca można wytypować moment uszkodzenia się diod w mostku prostowniczym. Jest to o tyle zaskakujące, że te elementy trudno "zaprogramować" w kierunku planowanego postarzania.
    Podobnie z zimnymi lutami w desce rozdzielczej (np. fordów). Wiadomo że prędzej czy później każdego użytkownika starszego modelu forda ten problem spotka. Wypadałoby zawczasu zdemontować moduł zegarów i poprawić lutowanie na płytce. Tylko komu się chce to robić dopóki wszystko gra....
  • Poziom 41  
    miroslaw wielki napisał:
    No pewnie że sprawdzić wentylator. Nie duży koszt. Dziwne że korkiem cisnienie nie uszło


    Przecież miesiąc pracował normalnie, więc napisz jak byś go sprawdził.
  • Poziom 32  
    Aleksander_01 napisał:
    Wtedy rozerwało chłodnicę w przy górnym mocowaniu węża. Przyczyną było spalone gniazdo bezpiecznika 30 A (tego na akumulatorze, zielonego), oczywiście założyłem nowe gniazdo na kabelkach.

    Takie gniazdo tak łatwo się samoistnie nie wypala. Przyczyną był prawdopodobnie za duży, długotrwały prąd wynikający z uszkodzenia wentylatora (za duże obciążenie na łożyskach). Aż w końcu wentylator zatarł się całkiem. Mogłeś się tego domyślić. Usunąłeś tak naprawdę skutek, a nie przyczynę awarii. Klient raczej słusznie składa reklamację.
  • Poziom 41  
    Częściej wypala się od ładowania, i co wymieniasz wtedy łożyska od alternatora.
    Dodam że bezpiecznik nie był spalony, typowe dla skorodowanego złącza.
    Powiedz to klientowi że trzeba by jeszcze wymienić to i to, powie że jesteś naciągaczem, przecież jest dobrze.