Witam,
takie pytanie mnie naszło, załóżmy że mamy 20 letnie auto, ogólnie stan w porządku, ale przeważnie taki samochód jest nieczynny z uwagi na jakieś usterki w elektryce/elektronice, jedziemy na przegląd na SKP czy na serwis, wszystko wiemy o zawieszeniu, hamulcach, ogumieniu itd
No ale skąd wiadomo ile życia zostało w rozruszniku, czy alternator nie powie jutro papa? czy stacyjka nie odmówi posłuszeństwa, czy nie padnie czujnik temperatury, położenia wału czy wałka rozrządu itd
Dla przykładu taki Volkswagen Golf, czwórka uchodzi za trwałe auto, silniki dużo lepsze niż np w golfie VI, no ale które auto prędzej nas zawiedzie? 18 letni Golf IV czy 8 letni Golf VI?
Wyrwana tuleja wahacza czy już zdarte opony nie uniemożliwią powrotu auta na kołach, ale cała szeroko pojęta elektryka już niestety tak.
Inna sytuacja, mamy 15 tys zł, jeździmy dużo na trasach, można w tej kasie kupić Fiata Pandę lub Renault Clio czy corsę a można kupić 18 letnie Audi A4 albo C-klasę.
i faktycznie sporo osób nawet tutaj poleca większe auta, ale one będą starsze, no więc strzał w kolano? kupujemy stare auto które nie wiadomo czy dowiezie nas w trasie do końca?
Dużo się mówi o czymś takim - jak dbasz tak masz, no więc właśnie ale jak można dbać o elektrykę w aucie, wymieniać na zapas osprzęt?
Czy diagnosta na SKP sprawdzi stan ładowania, ciśnienie paliwa, albo pracę układu chłodzenia? wentylatory, temperaturę itd?
Reasumując mając 20 letnie auto, jak można poprzez poprawną eksploatację zapewnić długą i bezproblemową, bez usterek jazdę autem i to nie tylko praca-dom 5 kilometrów? Czy tylko iść na żywioł i patrzeć co przyniesie nowy dzień, jak auto będzie jeździć?
Ma ktoś jakieś sprawdzone metody?
takie pytanie mnie naszło, załóżmy że mamy 20 letnie auto, ogólnie stan w porządku, ale przeważnie taki samochód jest nieczynny z uwagi na jakieś usterki w elektryce/elektronice, jedziemy na przegląd na SKP czy na serwis, wszystko wiemy o zawieszeniu, hamulcach, ogumieniu itd
No ale skąd wiadomo ile życia zostało w rozruszniku, czy alternator nie powie jutro papa? czy stacyjka nie odmówi posłuszeństwa, czy nie padnie czujnik temperatury, położenia wału czy wałka rozrządu itd
Dla przykładu taki Volkswagen Golf, czwórka uchodzi za trwałe auto, silniki dużo lepsze niż np w golfie VI, no ale które auto prędzej nas zawiedzie? 18 letni Golf IV czy 8 letni Golf VI?
Wyrwana tuleja wahacza czy już zdarte opony nie uniemożliwią powrotu auta na kołach, ale cała szeroko pojęta elektryka już niestety tak.
Inna sytuacja, mamy 15 tys zł, jeździmy dużo na trasach, można w tej kasie kupić Fiata Pandę lub Renault Clio czy corsę a można kupić 18 letnie Audi A4 albo C-klasę.
i faktycznie sporo osób nawet tutaj poleca większe auta, ale one będą starsze, no więc strzał w kolano? kupujemy stare auto które nie wiadomo czy dowiezie nas w trasie do końca?
Dużo się mówi o czymś takim - jak dbasz tak masz, no więc właśnie ale jak można dbać o elektrykę w aucie, wymieniać na zapas osprzęt?
Czy diagnosta na SKP sprawdzi stan ładowania, ciśnienie paliwa, albo pracę układu chłodzenia? wentylatory, temperaturę itd?
Reasumując mając 20 letnie auto, jak można poprzez poprawną eksploatację zapewnić długą i bezproblemową, bez usterek jazdę autem i to nie tylko praca-dom 5 kilometrów? Czy tylko iść na żywioł i patrzeć co przyniesie nowy dzień, jak auto będzie jeździć?
Ma ktoś jakieś sprawdzone metody?