Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Automatyczny prostownik do akumulatorów

damian1115 16 Oct 2019 17:49 18531 186
Testo
  • Testo
  • #122
    Adamcyn
    Level 38  
    E tam...
    To wiedza z podstawówki - mamy na Elektrodzie w jednym palcu. :D

    damian1115 wrote:
    Oto moje cuda
    może coś się z tego zrobi?

    Sądzę, że amperomierz od Kolegi Rezystora świetnie by się prezentował na Twoim przednim panelu.
  • Testo
  • #126
    kris8888
    Level 35  
    Adamcyn wrote:
    kris8888 wrote:
    Nie widać składowej prądu "oddawanego" z kondensatora do akumulatora.

    Rezystor240 wrote:
    Tak więc można wykonać kolejny pomiar.

    Kolega kris8888 podpowie, jak to zrobić, a najlepiej, jak to sam to zmierzy.

    Zmierzyć nie zmierzę, bo nie mam "pod ręka" jakiegoś akumulatora a prostownik jakim dysponuje to już mikroprocesorowy z przetwornicą napięcia.

    Na mój gust, żeby sprawdzić przebieg tego prądu to należałoby dołożyć jakiś dodatkowy bocznik w szereg z tym kondensatorem przy akumulatorze i na nim metodą pośrednią to zmierzyć. Będzie to na pewno prąd dwukierunkowy, bo kondensator jest cyklicznie ładowany przez prostownik a następnie rozładowywany przez akumulator z częstotliwością 100Hz. Kształt zgodny z typową krzywą (wykładniczą) ładowania/rozładowania kondensatora.
    E8600 wrote:
    Cofam swoje słowa odnośnie podniesienia sprawności - znalazłem to na szybko wczoraj późną porą w jakimś sprawozdaniu z laborek uczelnianych dostępnych w sieci. Prąd wzrośnie ale to nie oznacza zwiększenie sprawności. W linku poniżej od strony 40 poruszono problem a na stronie 42 mamy konkret dlaczego ten problem wzrasta (warto zerknąć na całość).
    Cytat:
    "Wynika stąd, że prostownik z filtrem pojemnościowym stanowi niekorzystne obciążenie
    sieci zasilającej (lub innego źródła). W dodatku odkształcenie prądu wejściowego rośnie ze
    wzrostem pojemności C. Właściwości prostownika pod tym względem są więc tym gorsze, im
    lepiej filtrowane jest jego napięcie wyjściowe. Z tego powodu stosowane są różne metody
    korekcji współczynnika mocy prostowników, mające na celu zbliżenie przebiegu prądu wejściowego
    do sinusoidalnego."

    http://neo.dmcs.p.lodz.pl/pium/instrukcje/pium_5u_4-8-3.pdf

    Stosowanie kondensatora przy ładowaniu akumulatorów kwasowych jest absolutnie niezasadne; kondensator jedynie zwiększy nasz rachunek za "prąd". :D

    Sprawność i współczynnika mocy to nie jest to samo. Gdy współczynnik mocy jest mniejszy od jedności to pojawia się składowa mocy biernej za którą my jako odbiorcy indywidualni i tak nie płacimy. Domowe liczniki energii elektrycznej zliczają tylko składową czynną i za nią płacimy. Rachunek za prąd więc nie wzrośnie dla takiego prostownika z filtrem. Natomiast dla zakładu energetycznego duże odkształcenie przebiegu prądu i niski współczynnik mocy jest faktycznie problemem, bo to i tak obciąża sieć przesyłową, a nie jest zliczane przez domowy licznik energii. Dlatego duże zakłady przemysłowe są wyposażani w liczniki zarówno mocy czynnej i biernej i są kasowane za obydwie składowe.

    Sprawność układu to stosunek mocy dostarczonej na wejściu do odzyskanej na wyjściu. Dołożenie kondensatora na wyjściu prostownika dwupołówkowego nie podnosi w żaden sposób sprawności całego układu zasilacza.

    Generalnie dokładanie kondensatora na wyjście prostownika do ładowania akumulatora jest moim zdaniem bez sensu, bo akumulator to nie jest odbiornik radiowy czy wzmacniacz, dla którego tętnienia napięcia zasilania mogłyby stanowić jakiś problem. Chodzi przecież tylko o dostarczenie odpowiedniej ilości ładunku elektrycznego do akumulatora. A to czy to się zrobi w trochę krótszym czy trochę dłuższym czasie nie ma znaczenia.
  • #127
    spark57
    Level 12  
    " Domowe liczniki energii elektrycznej zliczają tylko składową czynną i za nią płacimy."

    Pierwsza część tego zdania nie do końca jest zgodna z prawdą, bo obecnie instalowane liczniki elektroniczne jak najbardziej składową bierną mierzą i podają. I owszem, za składową bierną indywidualny odbiorca nie płaci, ale "elektrownia" może sobie odczytać wartości mocy biernej i - ewentualnie - interweniować.
  • #128
    Adamcyn
    Level 38  
    kris8888 wrote:

    Zmierzyć nie zmierzę, bo nie mam "pod ręka" jakiegoś akumulatora

    To może w zamian jakiś rysunek z rozkładem prądów.

    kris8888 wrote:
    Będzie to na pewno prąd dwukierunkowy, bo kondensator jest cyklicznie ładowany przez prostownik a następnie rozładowywany przez akumulator z częstotliwością 100Hz.
    Nie traktuj akumulatora jak rezystancję.
    Już bardziej, jako SEM z niską szeregową rezystancją, rzędu kilku mΩ.

    Spróbuj spojrzeć na to od strony kondensatora.
  • #129
    Adamcyn
    Level 38  
    damian1115 wrote:

    Jak ten bocznik obliczyć?,a co myślisz o tym amperomierzu?

    Świetny design.

    Łatwo obliczyć bocznik, jak są znane parametry jego ustroju.

    Załóż nowy temat.
    Na pewno są jeszcze Koledzy, którzy znają ten miernik:
    M9-63 LUMEL
  • #131
    ^ToM^
    Level 39  
    brofran wrote:
    damian1115 wrote:
    Mam możliwość nastawienia wyższej wartości napięcia ładowania
    Ja bym nie zmieniał tego 14,8 V . Takie napięcie naładuje aku. do pojemności ok. 80 % , resztę dobije alternator w samochodzie.


    Oczywiście nie dobije, gdyż w pokładowej instalacji napięcie jest jeszcze niższe i wynosi około 14,4 V.

    Przy opisie każdego prostownika, wciąż te same mity i końca tych "prawd" nie widać. :/

    Było już 100x, ale napiszę 101. Prawidłowe napięcie końca ładowania akumulatora samochodowego zalewanego, wynosi ~ 2,7 V/ celę, co oznacza że napięcie na podłączonym prostowniku będzie wynosić 16 V a często nawet 16,5 V.
    Tak jest prawidłowo i bardzo dobrze, i nic akumulatorowi nie grozi, tym bardziej, że baterię ładujemy góra kilkanaście godzin. Nic tam się nie urwie, nie zardzewieje, nie spłynie, nie rozpuści. Będzie lekko gazował - nawet 1ml wody nie ubędzie - sprawdzone! Ważna jest tylko w tym przypadku jedna sprawa. Prąd końcowego napięcia ładowania nie powinien być większy niż 1-1,5 A. Jeżeli jest większy to albo mamy źle skonstruowany prostownik albo uszkodzony akumulator.
    Zatem napięcia ładowania w prostowniku do ładowania poza pojazdem nie trzeba ograniczać. Ładujemy akumulator prądem 1/10 pojemności aż do osiągnięcia prawidłowej gęstości elektrolitu. Nie mając aerometru albo mając akumulator "bez korków" objawem pełnego naładowania są odgłosy gazowania, spadek prądu na amperomierzu do około 1 A i napięcie 15,8-16,5 V.
    Ot cała filozofia. Nic tu panowie nie wymyślicie, całość jest od kilkudziesięciu lat doskonale opisana w literaturze.
    Wystarczy sobie kupić książkę pana Ziętkiewicza i poczytać i przestać opowiadać bajki.
    Reasumując: Napięcie na baterii jest jest sprawą wtórna. O naładowaniu świadczy gęstość elektrolitu. Jak komuś się uda to zrobić przy napięciu 14,5 V to chwała mu. Z mojego doświadczenia wynika, że akumulator niedoładowywany okresowo poza pojazdem jest w stanie stałego niedoładowania, co nie wychodzi mu na dobre i skutkuje zasiarczeniem i zmniejsza jego żywotność do 2-3 lat.
    Prostownik skuteczny to taki, który ładując prądem 1/10 pojemności potrafi przywrócić prawidłową gęstość elektrolitu a zatem i pełną sprawność baterii w przeciągu 12-15 h.
    Jeżeli skonstruowałeś prostownik i nie jest on w stanie przywrócić gęstości akumulatora ww. podanym czasie to taki prostownik jest do dupy.
    Zatem, najlepszym testerem prostownika jest rozładowany akumulator.
    Rozładuj akumulator do napięcia 10,8 V, ustaw prąd Q10 i ładuj 15 h. Jak po tym czasie elektrolit będzie miał 1,28 g/cm3 to masz dobrej jakości prostownik. Jak nie to trzeba szukać przyczyny.
  • #132
    Boxtar
    Level 7  
    ^ToM^ wrote:
    brofran wrote:
    damian1115 wrote:
    Mam możliwość nastawienia wyższej wartości napięcia ładowania
    Ja bym nie zmieniał tego 14,8 V . Takie napięcie naładuje aku. do pojemności ok. 80 % , resztę dobije alternator w samochodzie.


    Oczywiście nie dobije, gdyż w pokładowej instalacji napięcie jest jeszcze niższe i wynosi około 14,4 V.

    Przy opisie każdego prostownika, wciąż te same mity i końca tych "prawd" nie widać. :/

    Było już 100x, ale napiszę 101. Prawidłowe napięcie końca ładowania akumulatora samochodowego zalewanego, wynosi ~ 2,7 V/ celę, co oznacza że napięcie na podłączonym prostowniku będzie wynosić 16 V a często nawet 16,5 V.
    Tak jest prawidłowo i bardzo dobrze, i nic akumulatorowi nie grozi, tym bardziej, że baterię ładujemy góra kilkanaście godzin. Nic tam się nie urwie, nie zardzewieje, nie spłynie, nie rozpuści. Będzie lekko gazował - nawet 1ml wody nie ubędzie - sprawdzone! Ważna jest tylko w tym przypadku jedna sprawa. Prąd końcowego napięcia ładowania nie powinien być większy niż 1-1,5 A. Jeżeli jest większy to albo mamy źle skonstruowany prostownik albo uszkodzony akumulator.
    Zatem napięcia ładowania w prostowniku do ładowania poza pojazdem nie trzeba ograniczać. Ładujemy akumulator prądem 1/10 pojemności aż do osiągnięcia prawidłowej gęstości elektrolitu. Nie mając aerometru albo mając akumulator "bez korków" objawem pełnego naładowania są odgłosy gazowania, spadek prądu na amperomierzu do około 1 A i napięcie 15,8-16,5 V.
    Ot cała filozofia. Nic tu panowie nie wymyślicie, całość jest od kilkudziesięciu lat doskonale opisana w literaturze.
    Wystarczy sobie kupić książkę pana Ziętkiewicza i poczytać i przestać opowiadać bajki.
    Reasumując: Napięcie na baterii jest jest sprawą wtórna. O naładowaniu świadczy gęstość elektrolitu. Jak komuś się uda to zrobić przy napięciu 14,5 V to chwała mu. Z mojego doświadczenia wynika, że akumulator niedoładowywany okresowo poza pojazdem jest w stanie stałego niedoładowania, co nie wychodzi mu na dobre i skutkuje zasiarczeniem i zmniejsza jego żywotność do 2-3 lat.
    Prostownik skuteczny to taki, który ładując prądem 1/10 pojemności potrafi przywrócić prawidłową gęstość elektrolitu a zatem i pełną sprawność baterii w przeciągu 12-15 h.
    Jeżeli skonstruowałeś prostownik i nie jest on w stanie przywrócić gęstości akumulatora ww. podanym czasie to taki prostownik jest do dupy.
    Zatem, najlepszym testerem prostownika jest rozładowany akumulator.
    Rozładuj akumulator do napięcia 10,8 V, ustaw prąd Q10 i ładuj 15 h. Jak po tym czasie elektrolit będzie miał 1,28 g/cm3 to masz dobrej jakości prostownik. Jak nie to trzeba szukać przyczyny.

    Czyli ładowanie powinno odbywać się metodą cc-cv?
    Wystarczy w takim razie np.na zasilacz warsztatowy albo przetwornicy z reg. ograniczenia prądowego ustawić napiecie 16V i ograniczenie prądu ustawić 0,1C?
  • #133
    ^ToM^
    Level 39  
    Boxtar wrote:

    Czyli ładowanie powinno odbywać się metodą cc-cv?
    Wystarczy w takim razie np.na zasilacz warsztatowy albo przetwornicy z reg. ograniczenia prądowego ustawić napiecie 16V i ograniczenie prądu ustawić 0,1C?


    W zasadzie TAK, gdyż zwyczajny, klasyczny prostownik to taka bardzo oszczędna wersja zasilacza. W skrajnym przypadku to tylko transformator + dioda lub dwie diody. Używając tak skonfigurowanego zasilacza jak wyżej napisałeś w miarę wzrostu napięcia na baterii prąd będzie maleć. W takiej sytuacji, gdy elektrolit uzyska znamionowe parametry to napięcie ustali się gdzieś na poziomie 15,6-16,5 V a prąd spadnie do około 1 A.
    Zwróć uwagę, że wszystkie nowoczesne prostowniki to w istocie zasilacze prądu stałego (impulsowe) o ograniczonym na sztywno prądzie do 3-5 A i napięciu 14,7 V.
    Niuans, że napięcie 14,7 V jest napięciem kompromisowym, gdy chcemy ładować baterię włączoną do sieci pokładowej pojazdu - z obawy jej uszkodzenia zbyt wysokim napięciem jakie występuje w klasycznym prostowniku (nawet ~20V). Natomiast to kompromisowe rozwiązanie nie naładuje akumulatora - w większości przypadków. Ten niuans jest b. istotny. Gdyby producenci dorobili opcję ładowania poza pojazdem, czyli przycisk, który nie limituje napięcia a jedynie zmniejsza prąd do 1-,1,5 A, po czasie gdy napięcie wzrośnie do 15 V to te wszystkie ładowarki były by idealne!
    Tymczasem te wszystkie tanie ładowarki, zamiast ograniczyć prąd po wzroście napięcia do 14,7 V to one kończą ładowanie i rozłączają obwód albo zmniejszają napięcie do 13,5 V, co de facto powoduje zaprzestanie ładowania. Gdyby napięcie było limitowane np. do 16 V też już bo to wystarczyło w większości przypadków i nie byłoby by możliwości uszkodzenia tym instalacji elektrycznej samochodu. Umówmy się, że 1,5 V wyższe napięcie nie spowoduje uszkodzenia żadnego z podzespołów elektrycznych pojazdu. W dobie zasilaczy stabilizowanych, jakimi w istocie są automatyczne ładowarki dostępne w marketach (nie chodzi o klasyczne prostowniki, gdzie amplituda tętnień może przekraczać nawet 20 V), obawy producentów o uszkodzenie samochodu wyższym o wolt napięciem są przesadzone. W ten sposób wszystkie ładowarki, które mogłyby być dobre mają 14,4 do 14,7 V i w praktyce nadają się wyłącznie do ładowania akumulatorów AGM a nie klasycznych zalewanych baterii samochodowych.
    Tak działają praktycznie wszystkie zasilacze, wszystkich producentów od tych dostępnych w Lidlu czy Biedronce do tych, które można zakupić w sieci. Głupota producentów, nie mających pojęcia o prawidłowym cyklu ładowania akumulatorów nie zna granic.
  • #134
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    Nie głupota, tylko ekonomia. Niedoładowane akumulatory szybciej się zużywają i wymagają częstszego doładowywania ładowarką, która nie zapewnia całkowitego naładowania akumulatora, który z kolei szybciej się przez to zużywa. Podsumowując: szybciej zużywające się akumulatory wymagają częstszej wymiany i doładowywania. Czyli sprzedaż akumulatorów i ładowarek zapewnia stałe zyski.
  • #136
    gimak
    Level 40  
    ^ToM^ wrote:
    W dobie zasilaczy stabilizowanych, jakimi w istocie są automatyczne ładowarki dostępne w marketach (nie chodzi o klasyczne prostowniki, gdzie amplituda tętnień może przekraczać nawet 20 V), obawy producentów o uszkodzenie samochodu wyższym o wolt napięciem są przesadzone.

    Wg mnie nawet przy klasycznych prostownikach, gdy amplituda tętnień dochodzi do 20 V lub ciut więcej, to przy odpowiednim reżimie podłączania prostownika, uszkodzenie elektroniki w samochodzie jest znikome. Takim reżimem jest najpierw podłączanie prostownika do akumulatora (instalacji samochodu), a następnie prostownika do sieci. Odłączanie w odwrotnej kolejności. Taka kolejność działania zapobiega powstaniu ewentualnych pików napięcia podczas podłączania prostownika do akumulatora (brak zaiskrzenia). Natomiast samo tętnienie napięcia prostownika podczas ładowania jest skutecznie tłumione przez sam akumulator - akumulator spełnia tutaj rolę kondensatora o bardzo, bardzo dużej pojemności.
    ^ToM^ wrote:
    Tymczasem te wszystkie tanie ładowarki, zamiast ograniczyć prąd po wzroście napięcia do 14,7 V to one kończą ładowanie i rozłączają obwód albo zmniejszają napięcie do 13,5 V, co de facto powoduje zaprzestanie ładowania.

    Dlatego ja preferuje tradycyjne prostowniki, ale z trafo dającym na wyjściu bez obciążenia 12 VAC (max 13 VAC), wtedy amplituda napięcia nie przekracza 20 V. Prostowniki takie spełniają wymagania stawiane przez Kolegę - prąd maleje wraz ze wzrostem napięcia. I na końcu gdy akumulator jest już naładowany, pobierany prąd przez akumulator idzie na pokrycie strat ładunku w wyniku procesu samorozładowywania się akumulatora. Napięcie jakie w tym czasie będzie się utrzymywać na akumulatorze, to napięcie równowagi zależne od prądu pobieranego na pokrycie strat samorozładowania akumulatora. Gdy akumulator jest nowy, w pełni sprawny, prąd pobierany na końcu ładowania, to rząd 150-300 mA przy napięciu rzędu 15.7-15.8 V. Przy akumulatorze kilkuletnim (u mnie 4 letnim, gdy to sprawdzałem) prąd końcowy wynosił już 500-600 mA przy napięciu 15.2-15.5 V.
  • #137
    ^ToM^
    Level 39  
    gimak wrote:

    Wg mnie nawet przy klasycznych prostownikach, gdy amplituda tętnień dochodzi do 20 V lub ciut więcej, to przy odpowiednim reżimie podłączania prostownika, uszkodzenie elektroniki w samochodzie jest znikome. .....Natomiast samo tętnienie napięcia prostownika podczas ładowania jest skutecznie tłumione przez sam akumulator - akumulator spełnia tutaj rolę kondensatora o bardzo, bardzo dużej pojemności.


    To wszystko prawda, jednak tu już jest podwyższona szansa na uszkodzenie czegoś. Użytkownicy są często niezdyscyplinowani i robią akurat odwrotnie jak w instrukcji napisano bo jej nawet nie czytali. Natomiast producenci chcą zrobić urządzenie idiotoodporne i stąd wsadzenie w ładowarkę napięcia 14,5 V jest akurat tą idiotoodpornością.

    gimak wrote:

    Gdy akumulator jest nowy, w pełni sprawny, prąd pobierany na końcu ładowania, to rząd 150-300 mA przy napięciu rzędu 15.7-15.8 V. Przy akumulatorze kilkuletnim (u mnie 4 letnim, gdy to sprawdzałem) prąd końcowy wynosił już 500-600 mA przy napięciu 15.2-15.5 V.


    Prąd końcowy zależy od rodzaju akumulatora, jego stanu technicznego, temperatury ładowania oraz od prostownika. Nie ma jednego skutecznego napięcia ani prądu. Ja to nawet bym rozszerzył, że prąd końcowy nawet 1,5 A a napięcie do 16,5 V będą słuszne.
  • #138
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    zworys wrote:
    a cierpi środowisko...

    Na to niestety nic nie poradzimy. Jedynie ekolodzy gdyby mieli cokolwiek wspólnego z ochroną środowiska mogliby mieć jakiś wpływ.
    gimak wrote:
    Przy akumulatorze kilkuletnim (u mnie 4 letnim, gdy to sprawdzałem) prąd końcowy wynosił już 500-600 mA przy napięciu 15.2-15.5 V.

    I tak ma być. Przyjmuje się, że końcowy prąd ładowania ma wynosić C/100.
  • #139
    gimak
    Level 40  
    ^ToM^ wrote:
    Nie ma jednego skutecznego napięcia ani prądu. Ja to nawet bym rozszerzył, że prąd końcowy nawet 1,5 A a napięcie do 16,5 V będą słuszne.

    Nie bardzo wiem jak to strzyc z tym skutecznym napięciem i prądem. Nie robiłem takich eksperymentów, więc tylko mogę przypuszczać, że w tych warunkach 1.5 A i 16.5 V, akumulator będzie mocno gazował. Mam akumulator 14-letni, który używam do oświetlenia garażu. Przytaszczę do do domu i podłączę pod mój prostownik i zobaczę jakie będą na końcu: prąd i napięcie.
  • #140
    gimak
    Level 40  
    No i sprawdziłem jak wygląda końcowy prąd ładowania w 14 letnim akumulatorze, przy ładowaniu go prostownikiem mojej roboty (trafo + mostek). Napięcie na prostowniku bez żadnego obciążenia 11.5 V, a przy obciążeniu tylko kondensatorem 3300 uF, napięcie 17.4 V. Akumulator zimny, po przywiezieniu go z garażu (temperatura ok. zera) po podłączeniu do prostownika, brał przez chwilę 1.5 A przy napięciu 14.6 V. później prąd zaczął spadać i ustabilizował się na poziomie 240 mA przy napięciu 15.9 V. To było wczoraj. Dzisiaj rano podłączyłem go ponownie i na początku pobór prądu był 2 A przy napięciu 12.8 V i zaczął szybko spadać i ustabilizował się na poziomie 300 mA, przy napięciu 15.6 V.
    Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo spodziewałem przy tym wieku akumulatora prądu końcowego dużo większego.
    Próbowałem go ładować pod kontrolą "układu kontroli napięcia", z ustawionymi progami napięciowymi 14.8 V i 13.0 V, ale próba wypadła negatywnie - układ zaczął świrować. Przypuszczam, że z powodu małej pojemności akumulatora i dużej oporności wewnętrznej reagował na pulsujące napięcie prostownika. Przy ładowaniu akumulatora z paneli PV (od ponad półtora roku), układ zachowuje się normalnie.
    Z ciekawości sprawdziłem, bo tego nie robiłem wcześniej, jak wygląda ładowanie z regulowanego zasilacza impulsowego.
    Interesowało mnie to jak zachowuje się prąd i napięcie podczas ładowania.
    Częściowo rozładowany akumulator podłączyłem pod zasilacz z ustawionym napięciem 14.4 V. Napięcie podczas ładowania praktycznie się nie zmieniało - oscylowało 14.3-14.4 V. Prąd początkowy 2.5 A, po kilkudziesięciu minutach zaczął spadać i ustalił się na poziomie 140 mA. Po podniesieniu napięcia do 14.8 V, prąd na chwilę podskoczył do wartości 0.7 A i zaraz zaczął spadać i ustabilizował się na poziomie 160 mA. Zwiększyłem napięcie do 15.6 (takie napięcie maksymalne mogę uzyskać), prąd chwilowo podskoczył do 0.85 A i ustabilizował się na poziomie 190-200 mA przy napięciu 15.5 V.
    Trochę te wyniki mnie zaskoczyły, więc ponowię je na drugim 4-letnim akumulatorze.
  • #141
    ^ToM^
    Level 39  
    gimak wrote:
    Nie robiłem takich eksperymentów, więc tylko mogę przypuszczać, że w tych warunkach 1.5 A i 16.5 V, akumulator będzie mocno gazował. Mam akumulator 14-letni, który używam do oświetlenia garażu. Przytaszczę do do domu i podłączę pod mój prostownik i zobaczę jakie będą na końcu: prąd i napięcie.


    Na 100% nie. U mnie napięcie ponad 16 V i prąd około 1 A, bo amperomierz nie jest zbyt precyzyjny, ale delikatnie gazuje jak woda sodowa w szklance. Bateria 74 Ah. Dla tak sporej baterii, prąd 1 czy 2 A nie robi większego wrażenia.
  • #142
    tomi0002
    Level 9  
    ^ToM^ wrote:
    Prawidłowe napięcie końca ładowania akumulatora samochodowego zalewanego, wynosi ~ 2,7 V/ celę, co oznacza że napięcie na podłączonym prostowniku będzie wynosić 16 V a często nawet 16,5 V.
    Osobiście wolę aby mi akumulator bezobsługowy nie gazował. Wody do niego nie doleję. A słychać w nim gazowanie już przy 14,7 V.
    Napięciem 14,4 V też go naładuję. Będzie to dłużej trwało niż napięciem 16 V. Co oczywiste - niższe napięcie, niższy prąd ładowania. Ale też go naładuję. W końcowej fazie pobiera już poniżej 100 mA. Nie potrzebuję do naładowania akumulatora napięcia 16V. Ładowanie 16V skraca tylko czas ładowania. Bo ładuje większym prądem. I tyle.
    W akumulator z odkręcanymi celami waliłbym 16V. Potem dolał ewentualnie wodę. Bezobsługowy wolę żeby nie gazował. Dlatego tych 14,4 - 14,7 V nie przekraczam. I też go naładuję do poziomu gdy nie będzie mi już prawie pobierał prądu. A napięcie po 24h będzie miał ponad 12,6V. Uznaje go wtedy za w pełni naładowany. Z oczywistych względów gęstości elektrolitu w nim nie zmierzę.
    Śmiem nawet twierdzić, że napięciem 13,9V też go naładuję. Oczywiście będzie to trwało odpowiednio dłużej.
  • #145
    gimak
    Level 40  
    gimak wrote:
    Trochę te wyniki mnie zaskoczyły, więc ponowię je na drugim 4-letnim akumulatorze.

    Tak jak napisałem tak zrobiłem.
    Akumulator 4-letni, napięcie przed podłączeniem do prostownika 12.6 V. Prostownik ten sam co w poprzednim poście. Po podłączeniu prostownika napięcie podniosło się do 14.4 V i pobór prądu przez moment był 2.7 A, ale po 15 min spadł 1.14 A. Po 1 godzinie i 45 min prąd 0.8 A przy 14.2 V. Przegapiłem moment, w którym napięcie doszło do 14.8 V i nie wiem jaki w tym momencie był prąd. Od tego momentu zaczął działać układ regulacji, progami: 14.8 V - przerwanie ładowania i 13.0 V wznowienie ładowania. Ładowanie w tym cyklu trwało ok. 8-10 sek i prąd pobierany wynosił ok. 1.32 A a przerwa trwała ok. 1 min. ładowanie w tym cyklu trwało ok. 1 godz. W trakcie ładowanie wcześniejszego i tego cyklicznego gazowania w celach nie było praktycznie widać.
    Następnie wyłączyłem układ kontroli ładowania i ładowałem akumulator dalej, notując co jakiś pobierany czas prąd i towarzyszące mu napięcie oraz to czy występuje gazowanie elektrolitu.
    Oto wyniki: 1.36 A - 14.4 V, 1.24 A - 14.7 V, 0.86 A - 15.0 V, 0.74 A - 15.0 V, 0.75 A - 15.1 V, 0.7 A - 15.2 V.
    ponieważ przez ostatnie 2 godziny pobór prądu i napięcie się nie zmieniały, więc ładowanie przerwałem. Cała ta operacja trwała w sumie ok. 8 godzin.
    Gazowanie elektrolitu w celach, przy ładowaniu z włączonym układem kontroli napięcia, nie występowało. Pojedyncze pęcherzyki gazu zaczęły pojawiać się powyżej napięcia 15 V.
    Przez 12 godzin (noc) napięcie na akumulatorze spadło do 12.9 V.
    Rano podłączyłem akumulator tak jak w poprzednim poście do regulowanego zasilacza impulsowego ustawionego na napięcie 14.4 V, prąd początkowy 0.7 A i spadał, po ok. 3 godzinach ustabilizował się na poziomie 330 mA.
    Po 1 godzinie podniosłem napięcie do 14.8 V i prąd podskoczył do 440 mA i po ok. 2 godzinach ustabilizował się na poziomie 350 mA.
    Po 1 godzinie podniosłem napięcie do 15.4 V (max zasilacza) i prąd podskoczył do 740 mA, a jego stabilizacja nastąpiła gdzieś po godzinie na poziomie 560 mA.
    Gazowanie przy ustawionym napięciu 14.4 i 14.8 V nie występowało, pojawiło się po ustawieniu napięcia na poziomie 15.4 V i było intensywniejsze niż wcześniej.
    Wnioski i spostrzeżenia jakie mi się nasunęły po tych eksperymentach:
    1. Zastanawia mnie wzrost prądu w trakcie ładowania cyklicznego w stosunku do prądu przed wystąpieniem ładowania cyklicznego.
    2. Ładowanie przy użyciu prostowników transformatorowych (tradycyjnych) ma zupełnie inny przebieg niż przy zasilaczach (ładowarkach) impulsowych.
    3. Wyniki uzyskane przy ładowaniu zasilaczem impulsowym nasuwają wniosek, że przy ładowaniu napięciach 14.4 i 14.8 jest bezpieczne dla akumulatora bezobsługowego, bo nie występuje przy nich gazowanie, a końcowy prąd pobierany idzie na pokrycie utraty ładunku w wyniku samoistnej utraty ładunku i prąd ten jest podobny w obydwóch przypadkach.
    W obydwóch tych przypadkach należy sądzić, że akumulator jest w 100% naładowany, do czego dotychczas nie byłem przekonany.
    Natomiast przy napięciu 15.4 V część prądu - w tym przypadku, nadwyżka ponad 350 mA zużywana jest na elektrolizę wody z elektrolitu.
    Ciekaw jestem jakie jest Wasze zdanie na ten temat.
  • #146
    Boxtar
    Level 7  
    Szkoda, że nie sprawdziłeś gęstości..
    Moje wnioski są takie, że żeby naładować aku kwasowy to trzeba ładować go metodą cc-cv z odpowiednio ustawionym napięciem i prądem 0,1C. Zagwozdke mam jedynie co do wartości napięcia, czy ponad 15 wystarczy, czy powinno to być ponad 16V. Co do AGMów nie ma wątpliwości, że napięcie to nie może być większe niż 14,8 że względu na budowę AGMów.
    Z drugiej strony w aucie mam system tzw. inteligentnego ładowania i nigdy nie widziałem, żeby napięcie w instalacji było wyższe niż 15V a aku jest doładowany bo elektrolit ma gęstość 1,28. Winikało by z tego, że 15V wystarczy żeby dobrze naładować akumulator ale druga strona medalu jest taka, że ten prąd nie jest ograniczamy do 0,1C i jest większy (mierzyłem zaraz po rozruchu silnika po nocy).
  • #147
    Grzegorz_madera
    Level 36  
    gimak wrote:
    Ciekaw jestem jakie jest Wasze zdanie na ten temat.

    Nasze zdanie jest takie, że w praktyce potwierdziłeś to co tu piszemy. Wczoraj ładowałem akumulatory w ciągniku (6V szeregowo, 165Ah), początkowy prąd 4A, po godzinie 2,2A, po kolejnej 0,8A, następnie 0,4A i tak się trzymało przez kolejną godzinę. Gęstość 1,29g/cm³, napięcie 15,8V, minimalne gazowanie. Akumulatory z 2013 i 2014 roku. Dzisiaj będę ładował w drugim ciągniku, taki sam zestaw, tyle że akumulatory mają 3 miesiące. Ciągniki nie odpalane od 1,5 miesiąca. Tak się czasami zastanawiam, że jakby akumulatory wyposażyć w odpowiedni BMS (na wzór Li-Ion), który kontrolowałby napięcia na celach i odpowiednio je wyrównywał to dałoby się znacząco zwiększyć trwałość akumulatora, bo przeważnie pada jedna cela.
  • #148
    tomi0002
    Level 9  
    gimak wrote:
    3. Wyniki uzyskane przy ładowaniu zasilaczem impulsowym nasuwają wniosek, że przy ładowaniu napięciach 14.4 i 14.8 jest bezpieczne dla akumulatora bezobsługowego, bo nie występuje przy nich gazowanie, a końcowy prąd pobierany idzie na pokrycie utraty ładunku w wyniku samoistnej utraty ładunku i prąd ten jest podobny w obydwóch przypadkach.
    Czy masz dostęp do cel czy akumulator jest bezobsługowy?
    Mógłbyś sprawdzić gęstość elektrolitu po naładowaniu napięciem 14,4V. Wtedy można by jednoznacznie stwierdzić czy akumulator ładowany takim napięciem odpowiednio długo aż przestanie już pobierać prąd został naładowany w 100%
    Ja mogę jedynie zmierzyć na mojej Warcie bezobsługowej napięcie 24h po zakończeniu ładowania. Ma ono ponad 12,6 V. I zgodnie z tabelką producenta jest on wtedy naładowany w 100%.
  • #149
    vodiczka
    Level 43  
    tomi0002 wrote:
    Śmiem nawet twierdzić, że napięciem 13,9V też go naładuję
    zworys wrote:
    Nie naładujesz, co najwyżej podładujesz do kilkudziesięciu procent.
    Obaj macie rację i obaj jej nie macie w zależności od tego o jakim napięciu mówimy ;)
    Jeżeli to jest napięcie na zaciskach prostownika nie podłączonego do akumulatora to rację ma kolega tomi0002, jeżeli jest to końcowe napięcie ładowania akumulatora to rację ma kolega zworys.

    Pomiar na moim prostowniku niepodłączonym do akumulatora, daje wynik 13,34V a jestem w stanie ładować akumulator do napięcia 16,2V.
  • #150
    Boxtar
    Level 7  
    Grzegorz_madera wrote:
    gimak wrote:
    Ciekaw jestem jakie jest Wasze zdanie na ten temat.
    Tak się czasami zastanawiam, że jakby akumulatory wyposażyć w odpowiedni BMS (na wzór Li-Ion), który kontrolowałby napięcia na celach i odpowiednio je wyrównywał to dałoby się znacząco zwiększyć trwałość akumulatora, bo przeważnie pada jedna cela.


    Pomysł dobry ale niewykonalny bo musiałbyś mieć wyprowadzone połączenia cel na zewnątrz.