Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Prawo do naprawy? Jest dyrektywa unijna.

TechEkspert 18 Feb 2021 18:23 10428 213
Computer Controls
  • #121
    User removed account
    Level 1  
  • Computer Controls
  • #122
    Mobali
    Level 40  
    atom1477 wrote:
    A ile procent populacji stanowią uzytkownicy tego forum? Do mnie trafiało trochę sprzętu do naprawy...
    A jaki procent populacji trafia do Ciebie? Pewnie mniej niż na to Forum? Pytam niezłośliwie, odwracając niezbyt trafiony argument ;-)
    atom1477 wrote:
    Dyrektywa dba wyłącznie o dostępność, i to dostępność dla profesjonalnych serwisów. Zatem nie zmienia nic w sprawie opłacalności, bo ona wynika z ceny (nawet niedostępność części nie jest przeszkodą, bo za odpowiednią cenę część można dorobić samemu).
    Pewnych części zwyczajnie nie można "dorobić samemu". Jak wyobrażasz sobie samodzielne "dorobienie" uszkodzonej matrycy do telewizora, czy budowę programatora do pralki Samsung (bo oryginalny na wszelki wypadek zalano na amen żywicą).

    Ponadto wcale nie odnosiłem się do Dyrektywy. Pisałem raczej o zachowaniu ludzi, którzy po prostu są zmuszeni przez system do ciągłego kupna nowego sprzętu zamiast racjonalnego naprawiania. Tak jak w życiu - człowiek zdeterminowany korzysta z możliwych rozwiązań wybierając te realne, tanie i najprostsze. Co jednak wcale nie oznacza, że nie zachowałby się inaczej, gdyby miał taką możliwość.

    Zgadzam się natomiast z Tobą w pełni, że Dyrektywa w tym względzie na pewno niczego nie zmieni. Bo jak większość tego typu "ukazów", także ona została napisana wyłącznie w interesie korporacji i pod dyktando ich lobbystów. Możemy być także absolutnie pewni, że żaden inny akt prawny pochodzący z tego ośrodka, na pewno nie uderzy w politykę handlową koncernów.
  • #123
    User removed account
    Level 1  
  • #124
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Szanowne Koleżanki i Koledzy.
    Biorąc pod uwagę lub mając w pamięci Unijne Dyrektywy należy
    się z nimi zapoznać poświecając im chwilę czasu po czym ...
    najlepsze co można chyba zrobić to zacytować odpowiedź
    Papieża Franciszka na Petycję o "ukrócenie politycznej działalności Ojca Dyrektora"
    czyli:
    - Państwa głos został odnotowany.
    Po czym trzeba wrócić do normalnego życia chociaż to nie zmniejszy
    nerwów ale ... też ich nie powiększy.

    Przecież pomimo Unijnych Dyrektyw od krzywizny bananów poprzez
    określenie pomidora owocem czy ślimaka winniczka klasyfikującego w/w
    nieboraka jako "rybę lądową" tak naprawdę niewiele się zmieniło.

    Czy w przypadku tej Unijnej Dyrektywy ktokolwiek liczy na jakąś
    rewolucję lub chociaż niewielki przełom?
    Prawdopodobnie przez najbliższe lata nic się nie zmieni gdyż
    Klient przyzwyczaił się, że nowe działa przez okres
    gwarancji no i moooże z miesiąc dłużej a później pora na kolejne Nowe bo
    naprawa to zwykle niż połowa wartości nowego.
    Nie zawsze tak jest ale nie wszyscy mamy sprzęty AGD w domach po 8-10k PLN
    od sztuki chociaż Wszystkim tego życzę.

    Było w tym temacie kilka bardzo trafnych wypowiedzi, przepraszam, że
    nie będę cytował ale to wszystko tak naprawdę zweryfikuje po prostu jak
    zawsze tzw. czynnik ekonomiczny.

    Ja zaś będę się musiał zastanowić jedynie nad moim własnym podejściem do
    wszystkich kolejnych napraw w urządzeniach gdzie jest jakakolwiek elektronika.
    Moje sumienie nakazuje mi zwykle nie wykonywać napraw, których nie wykonał bym
    sam dla siebie będąc właścicielem uszkodzonego urządzenia.
    Może to nie sumienie ale taka zwykła uczciwość wobec drugiego Człowieka? Nie wiem.
    Są tego różne powody od ogólnego wyeksploatowania urządzenia i związane z tym stanem
    możliwe kolejne mniej lub bardziej kosztowne awarie do w/w czynnika ekonomicznego
    na podstawie zgrubnego wyliczenia kosztów części i roboty w porównaniu z Nowym.

    Jak teraz podejść do Klienta? Użyję zwrotów wobec Klienta a nie Klientki.
    Panie, kupił Pan 10 lat temu zmywarkę/pralkę/AGD/TV/Audio (do wyboru) zrobioną w opcji
    taniość ale, Panie, ratujmy Świat i Środowisko. Trzeba to naprawić chociaż
    koszty części i roboty wyjdą większe niż Pan wydał na zakup tego sprzętu.
    Na cztery miesiące będzie Pan miał spokój bo potem się to rozpadnie na coś innego ale UE
    będzie Panu wdzięczna bo Oni tam co trzy lata to wszystkie fury wymieniają a nie tylko w/w sprzęt.

    Uprzedzę komentarze - w/w akapit jest równie bezsensowny jak dyrektywa.
    Szkoda komentować. :D

    Ta Dyrektywa miałaby może sens dla Klienta gdyby wymuszała na producentach:
    - stosowanie odpowiednio trwałych materiałów i rozwiązań,
    - suma kosztów podzespołów i części nie mogłaby przekraczać 50-60% wartości gotowego urządzenia,
    - dostępność podzespołów i części w czasie ok. 10 lat od wypuszczenia sprzętu na rynek a
    jednocześnie
    - zakazywałaby przeprowadzania eksperymentów na Klientach w kwestii testów trwałości,
    - i teraz gwóźdź dopiero - wprowadzenie do sprzedaży urządzeń odbywało by się po przeprowadzeniu
    rzetelnych badań przez stworzone do tych celów instytucje działające rzekomo na rzecz Konsumenta/Klienta
    a nie na podstawie jedynie rzetelnych "opłat za kwity" zezwalające na wprowadzanie szrotów na rynek.
    Rzetelność w czasach kiedy ręka rękę myje a liczy się tylko kasa?!

    Tylko na co producentom Klient raz na 20 lat i na co Serwisantom Klient raz na 10 lat?
    Podobnie jak w trójkącie Jakość<->Czas naprawy<->Koszt naprawy nie da się spełnić
    trzech warunków jednocześnie tak w przypadku trójkąta producent<->Serwisant<->Klient nie
    da się tak zrobić by wszyscy byli zadowoleni.

    Pora wracać do tzw. codzienności. Róbmy swoje a czas pokarze co z tego wyjdzie.

    P.
  • Computer Controls
  • #125
    rosak
    Car dashboards specialist
    Nie chce mi się czytać ostatnich wypowiedzi, dlatego dorzucę tylko swoje 3 grosze.
    W samej elektronice nie jest problemem ani dostępność części ani ich cena, bo można je kupić w każdej hurtowni za grosze, lub nawet ułamki groszy (mówię o elektronice, drobnicy, nie specyficznych dla danego urządzenia częściach jak silniki, pompy, kompresory itp.). Problemem jest brak dokumentacji, która kiedyś była w standardzie dodawana do urządzenia (40 i więcej lat wstecz). Jeżeli znacie Louisa Rossmanna wiecie o czym mówię. Chłopak naprawia Macbooki. Niejednokrotnie był pozywany przez firmę Apple za ujawnienie na kanale YouTube gdzie w danym laptopie znajduje się bezpiecznik, którego wymiana kosztuje kilka groszy a niewiedza użytkownika skutkuje "naprawą "poprzez wymianę płyty za $1000 (lub więcej).

    Godzina mojej pracy kosztuje min £140, w porywach do £1000 i nie mam żadnej konkurencji. Gdyby do urządzeń, które naprawiam istniała dokumentacja w postaci schematów połączeń, każdy w miarę ogarnięty potrafiłby je naprawiać. Stawka godzinowa z racji ogromnej konkurencji spadła by mi pewnie kilkukrotnie.
  • #126
    Mobali
    Level 40  
    atom1477 wrote:
    ale większy niż trafia do mnie na tym forum.
    Łatwo wywnioskować, że miałem na myśli raczej całe Forum, a nie jedynie tych, którzy trafiają jedynie do Ciebie. Tym bardziej trudno byłoby mi ich zliczyć czy chociażby oszacować ;-)
    atom1477 wrote:
    Akurat dyrektywa nie dotyczy telewizorów czy lodówek.
    Szanujmy się, proszę... ;-)
    atom1477 wrote:
    ...problem nie w potrzebnych wysokich kwalifikacjach, ale w monotonności i długim czasie takiej pracy (dużo testowania, pisania skomplikowanego menu, itp).
    A tak reasumując... Zrobisz programator do mojej pralki znacznie taniej, niż niż wyniesie mnie zakup nowego urządzenia? Raczej nie, więc będę zmuszony do zakupu nowej pralki.
    atom1477 wrote:
    Nie są zmuszani do kupna, tylko naprawy są nieopłacalne (nie z powodu niedostępności części, ale z powodu ceny).
    Brak części lub bariera cenowa to właśnie czynniki przymusu.
    atom1477 wrote:
    Ale ja tu widzę wygodnictwo.
    Cóż, każdy ma prawo do innego spojrzenia. W moim środowisku tego typu wygodnictwo to naprawdę margines.
    atom1477 wrote:
    Wiem że to wybiórczy przykład.
    Nie pierwszy i pewnie nie ostatni ;-)
    Przemcio wrote:
    Pora wracać do tzw. codzienności. Róbmy swoje a czas pokaże co z tego wyjdzie.
    Dokładnie! To bardzo trafna i rozsądna puenta ;-)
  • #127
    User removed account
    Level 1  
  • #128
    pawelr98
    Level 39  
    atom1477 wrote:

    Akurat dyrektywa nie dotyczy telewizorów czy lodówek. A to nowe lodówki obecnie wyraźnie odróżniają się od tych starych, i będą dość często wymieniane.
    Programator do pralki to oczywiście problem, ale jest to do zrobienia. Zatem problemem jest wyłącznie cena. Przecież sterowanie pralką jest dość proste, a więc zrobienie sterownika/programatora też. Problemem jest tylko cena, bo to jednak sporo pracy. Problem nie w potrzebnych wysokich kwalifikacjach, ale w monotonności i długim czasie takiej pracy (dużo testowania, pisania skomplikowanego menu, itp).

    Wydaje mi się, że to podejście jest złe.
    Należy wypracować uniwersalny moduł, który można po prostu wpasować w większość przeciętnych pralek, względnie posiadający jakąś opcjonalność.
    W końcu większość pralek ma po prostu prać.
    Zrobić raz, sprzedać wiele razy.

    Ja naprawiałem chłodziarkę do wina, szef firmy potrzebował. Dwa duże moduły TEC o mocy około 60W każdy.
    No to uszkodzony zasilacz 12V wymieniłem na ATX z jakiegoś starego komputera biurowego, a oryginalny sterownik na dwa chińskie regulatory dwustanowe. Tokarz wyciął na frezarce w panelu dwa otwory pod nowe regulatory, ja podłączyłem i chłodziarka działała dalej.
  • #129
    Mobali
    Level 40  
    atom1477 wrote:
    Że z powodu ceny, a nie z powodu niedostępności. Niedostępność jest jedynie powodem pośrednim, który i tak ostatecznie sprowadza się do ceny.
    Tu też nie masz racji. Na rynku jest wiele urządzeń, w których poszczególne części czy też całe podzespoły nie są po prostu oznaczone. W tej sytuacji zdobycie oryginałów czy zamienników jest co najmniej bardzo trudne lub też zwyczajnie niemożliwe.
  • #130
    User removed account
    Level 1  
  • #131
    Mobali
    Level 40  
    Będę mniej błądził, obiecuję. Ale może podeślę jakiś nieoznaczony i tajemniczy układ, a Ty spróbujesz to "odtworzyć"? Zejdźmy więc na ziemię, do realnego świata ;-)
  • #132
    User removed account
    Level 1  
  • #133
    Mobali
    Level 40  
    Mamy zupełnie odmienne doświadczenia i chyba raczej pozostaniemy przy swoich opiniach, co również Tobie proponuję przyjąć do wiadomości.
  • #134
    koczis_ws
    Level 27  
    pawelr98 wrote:
    Tokarz wyciął na frezarce w panelu dwa otwory


    Rozumiem, że Tokarz to nazwisko frezera :D
    Ale to żart oczywiście.

    atom1477 wrote:
    To prosta droga do zwiększania marży producentów, czyli po prostu do windowania ceny ponad miarę. Choćby nawet producent tego nie chciał bo akurat by był uczciwy, to musiał by zwiększać cenę żeby spełnić taki warunek.
    Czyli opłacalność naprawy była by tylko wirtualna. Naprawa nadal była by droga, tylko po po prostu nowy produkt był by droższy jeszcze bardziej (i tylko to skłaniało by do naprawy zamiast kupienia nowego).


    Nie do końca tak, bo zbyt drogie urządzenia by sie nie sprzedawały.

    Przemcio wrote:
    - suma kosztów podzespołów i części nie mogłaby przekraczać 50-60% wartości gotowego urządzenia,


    Nie pamiętam czy to było, ale w latach 80 tych XX wieku wielu ludzi składało sobie urządzenia a nawet samochody bo wychodziło taniej niż w sklepie nawet doliczając "dodatkowe koszty" na "wolnym rynku" (pomijam dostępność takowych urządzeń). Problemem była tylko dostepność a nie cena. Teraz jest dokładnie odwrotnie.
  • #135
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Kolego atom1477 i Kolego Mobali ( lub w odwrotnej kolejności
    aby Nikt się nie czuł urażony).

    Mam nadzieję, że prezentując swoje skrajnie odległe poglądy szybko dojdziecie do
    wniosku, że chociaż Obaj macie sporo racji wynikającej z doświadczenia
    to jednak "samo życie" często przyznaje rację Oponentowi.

    Wracając na moment do kontrolera baterii z układem na I2C.
    To nie musi być żaden wysoko specjalizowany układ bo wystarczy
    choćby ATTiny z obsługą I2C i kodowanym oznaczeniem za "2 zł" żeby
    " lekko przymusić" Klienta do zakupu nowego aku za np. stówkę albo lepiej.
    I tak jest w wielu przypadkach chociaż z pamięcią OTP w zasilaczach
    Della czy chip`ami w tonerach do drukarek jakoś sobie poradziliśmy.
    Na nic "pienia" producentów o jakości druku.
    Dochodzi przecież nowy problem w rodzaju elementów programowanych
    z zerową dostępnością do programu.
    W wielu przypadkach to skuteczna forma jednorazowości modułu lub
    nawet całego urządzenia chociaż w normalnych warunkach spokojnie
    dałoby się to ponaprawiać a i pewnie na tych naprawach nieco zarobić.
    Ale i to się ogarnie zapewne też.

    Kto wie, może za jakiś czas pierwszą czynnością po przytarganiu
    sprzętu AGD do chałupy będzie ... aktualizacja oprogramowania po 5G ?

    Ale pomimo różnych sporów i różnych zapatrywań wszystko
    jak zwykle w obecnych czasach rozwiąże ekonomia.
    Chociaż pewnie trafi się Klient, który będzie nalegał na naprawę
    urządzenia z bardzo nieekonomicznych powodów.

    Aaaa, jeszcze jedno. Jak Ktoś nie wie co to KV-1820R to niech sobie
    w Googlach wyczaruje jak to wygląda. :D
    Właśnie sobie przypomniałem o tym w związku z dyrektywą.
    Na oko ma to to ze 40 lat i jeszcze czasem trochę działa a jako
    ciekawostka dalej można zakupić tyrystor do odchylania chociaż
    tani nie jest bo za ponad 50 zł.
    To się nazywa dostępność części (!) ale ... co z dostępnością Serwisanta, który
    podejmie się wymiany takiego tyrystora "na jedno pstryk" po włączeniu?
    No i ta męka przy korzystaniu TV bez pilota i bez choćby gniazd CINCH ale
    jak Ktoś lubi ...

    Tak więc dostępność części dostępnością części ale dojdzie może
    też właśnie problem poszukania Serwisanta, który zajmie się
    naprawą wiekowego urządzenia i do tego da jakąś gwarancję.

    Trudno ogarnąć Dyrektywami czy Ustawami płynny rynek.
    Szkoda, że ich twórcy o tym nie wiedzą albo planują
    już coś jeszcze bardziej "ekstra" np. co do obrotu
    sprzętem używanym tak jak w przypadku samochodów.
    Przecież już nie chodzi o to, że łatwiej ale bezpieczniej dla
    portfela jest furę zezłomować niż sprzedać.
    O producentów przecież też trzeba zadbać jakoś.

    P.
  • #136
    User removed account
    Level 1  
  • #137
    vodiczka
    Level 43  
    koczis_ws wrote:
    Nie pamiętam czy to było, ale w latach 80 tych XX wieku wielu ludzi składało sobie urządzenia a nawet samochody bo wychodziło taniej niż w sklepie nawet doliczając "dodatkowe koszty" na "wolnym rynku" (pomijam dostępność takowych urządzeń).
    Niezupełnie. Taniej było w porównaniu do cen wolnorynkowych lub przy składaniu z części kradzionych, ewentualnie "wybrakowanych" dostępnych po obniżonej cenie.
    Były też sytuacje (gdy inflacja była już naprawdę wysoka), że dostarczone do sklepu i niesprzedane szybko części/podzespoły, po trzech miesiącach były ralatywnie tanie.
    Nie pamiętam roku ale wracaliśmy (wycieczka zakładowa) z Targów Poznańskich. Stanęliśmy przy jakimś wiejskim sklepie spożywczym by kupić piwo a obok w innym sklepie był kompletny silnik do Fiata 126p za śmieszne pieniądze. Jeden z wycieczkowiczów napalił się by go kupić ale po obliczeniu naszych funduszy, okazało się że brakuje ok. 20% jego ceny.

    W tamtych czasach, samochód po wyjeździe z salonu nie tracił na wartości a zyskiwał i to znacznie.
    Janusz Zaorski dowcipnie pokazał to zjawisko w filmie "Piłkarski poker"

    Dodano po 21 [minuty]:

    atom1477 wrote:
    Bo jak widać, nie ma żadnych problemów żeby zregenerować dowolnie trudny w produkcji element.
    Ależ są i sam je przytoczyłeś > EKONOMICZNE.
  • #138
    koczis_ws
    Level 27  
    vodiczka wrote:
    Jeden z wycieczkowiczów napalił się by go kupić ale po obliczeniu naszych funduszy, okazało się że brakuje ok. 20% jego ceny.


    No to pech :) Ale mogło sie też tak zdarzyć, że ten silnik poleżał by sobie i nie znalazł zastosowania. Sam miałem sporo części do Malucha, które kupiłem bo była okazja i tak sobie zostały bo zmieniłem samochód na inny, a to do czego one były akurat nie chciało się zepsuć :)
  • #139
    Mobali
    Level 40  
    koczis_ws wrote:
    Ale mogło się też tak zdarzyć, że ten silnik poleżał by sobie i nie znalazł zastosowania.
    Pamiętasz jeszcze TE czasy? Wtedy kupowało się to co akurat jest dostępne, a nie to co było komuś potrzebne. Zbędne zapasy można było sprzedać, wymienić, rozdać po rodzinie i wśród znajomych... W gospodarce ciągłego niedoboru prawie wszystkiego z bezużytecznością silnika do auta raczej nie było więc problemu.
  • #140
    vodiczka
    Level 43  
    Mobali wrote:
    W gospodarce ciągłego niedoboru prawie wszystkiego z bezużytecznością silnika do auta raczej nie było więc problemu.
    Dokładnie. O ile pamiętam "napalony kolega" nie chciał składać malucha a odsprzedać silnik z zyskiem.
  • #141
    szeryf3
    Level 26  
    Świat zasuwa do przodu i mało kto chce naprawiać uszkodzony 2-dwu, lub 3-trzy letni drobny sprzęt elektro bo kupi nowy w niższej cenie niż koszty naprawy. Do tego ten nowy sprzęt będzie z nowymi funkcjami.
    Kto teraz naprawia telefony, które mają ponad dwa lata?
  • #142
    ^ToM^
    Level 40  
    atom1477 wrote:

    ...to w USA znacznie poszły w górę ceny starych telewizorów.
    Jednocześnie powstało kilka warsztatów które je naprawiają.
    Taki najbardziej znany naprawia nawet kineskopy. Całkowicie. Rozszczelnia je, nakłada nowy luminofor, regeneruje wyrzutnię elektronów, stapia to wszystko z powrotem, itp.
    Zatem zupełnie nie można powiedzieć że występuje jakiś problem z częściami.
    Nawet całkowicie rozwalony TV, z rozbitym kineskopem, oni tam mogą zregenerować do stanu "jak nowy".
    Oczywiście koszt takiej regeneracji to prawie jak nowy samochód.
    Ostatnio się chyba nawet czepili regeneracji pierwszych kolorowych kineskopów (15GP22 z telewizorów CT-100, były bardzo problematyczne i drogie w produkcji, żaden nie przetrwał do dzisiaj w nienaruszonym stanie ze względu na problemy ze szczelnością). A mimo to oni mogą to naprawić i jeszcze poprawić szczelność.


    Powiem tak, są zakłady, które naprawiają stare powozy i furmanki więc i stare telewizory także. Nie oznacza to jednak, że stara furmanka jest lepsza niż nowy dostawczak tak samo jak stary TVC nie jest lepszy od nowego. W związku z tym, zapotrzebowanie na takie urządzenia jest ale tylko wśród szalonych kolekcjonerów.
  • #143
    E8600
    Level 40  
    Prawo do naprawy jest zwyczajnym bublem prawnym, który powstał na potrzeby ocieplenie wizerunku "Ekologii".
    Zwyczajna "propaganda" pod publikę bo żadnej zmiany nie będzie gdyż musiano by mocno wyhamować gospodarkę a na to się nikt nie zgodzi dobrowolnie.
    Prawo do naprawy? Jest dyrektywa unijna.
  • #144
    ^ToM^
    Level 40  
    E8600 wrote:
    Prawo do naprawy jest zwyczajnym bublem prawnym, który powstał na potrzeby ocieplenie wizerunku "Ekologii".
    Zwyczajna "propaganda" pod publikę bo żadnej zmiany nie będzie gdyż musiano by mocno wyhamować gospodarkę a na to się nikt nie zgodzi dobrowolnie.


    No, dobrowolnie nie musi. Prawo to nie dobrowolna zmiana, tylko nakaz odgórny.
    Na konieczność zapinania pasów bezpieczeństwa też nikt się nie godził dobrowolnie, taki jest nakaz. Na wymóg zaprzestania produkcji kopciuchów też nikt się dobrowolnie nie zgadzał a mimo to ich produkować nie wolno, a żadnego wyhamowania gospodarki z tego powodu nie ma.
    Reasumując: nie przesadzajmy.
    :)
  • #145
    User removed account
    Level 1  
  • #146
    ^ToM^
    Level 40  
    atom1477 wrote:
    ^ToM^ wrote:
    Powiem tak, są zakłady, które naprawiają stare powozy i furmanki więc i stare telewizory także. Nie oznacza to jednak, że stara furmanka jest lepsza niż nowy dostawczak tak samo jak stary TVC nie jest lepszy od nowego. W związku z tym, zapotrzebowanie na takie urządzenia jest ale tylko wśród szalonych kolekcjonerów.

    Oczywiście. Ale w tym moim tekście dowodziłem co innego. Mianowicie że nie istnieje problem braku części.


    Problem braku części istnieje, jednak wtedy tylko wzrasta cena naprawy - zasadniczo proporcjonalnie do braku części.
  • #147
    User removed account
    Level 1  
  • #148
    vodiczka
    Level 43  
    atom1477 wrote:
    Bo część się pojawi gdy tylko się wyciągnie dolary. Czyli tak jakby jej nigdy nie brakowało.
    Za mocno kombinujesz aby uwiarygodnić swoją tezę.
    Część, której nie ma na składzie ale jest w asortymencie produkowanych części, można wyprodukować relatywnie szybko.
    Części dawno wycofane z produkcji też można wyprodukować ale to nie tylko kwestia ceny ale i czasu. Pół biedy gdy chodzi o klasyczną obróbkę mechaniczną lub możliwość wydruku 3D. Gorzej gdy wymagane jest specjalistyczne oprzyrządowanie, które dawno zezłomowano i trzeba je odtworzyć.
  • #149
    User removed account
    Level 1  
  • #150
    pawelr98
    Level 39  
    Problem jest taki, że zaporowe ceny często sprawiają, że nic z tego nie wyjdzie.

    Dla wielu wzmacniaczy czy innej elektroniki nie ma bardzo często podzespołów, a koszty wyprodukowania nowych byłby astronomiczne. Jeśli nie zależy na oryginale, można robić rzeźbę, poskładać coś (jak na przykład robi się z siadającymi układami w Mera V640) albo wstawić coś nowoczesnego, modyfikując cały układ.

    W przypadku AGD jest akurat nieco łatwiej, to jest mechanika. Tutaj można więcej zaszaleć, bo jednak jest druk 3D, a elementy metalowe tez można jakoś tam wytworzyć rozsądnym kosztem.