Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jaka gaśnica do mieszkania?

06 Paź 2019 18:55 546 20
  • Poziom 32  
    Witajcie,
    temat narodził się nie tyle z nadgorliwości co z rzeczywistych zagrożeń związanych z nieodpowiedzialnymi zachowaniami pewnych osób oraz użytkowaniem potencjalnie wprowadzających zagrożenie urządzeń grzewczych (piec kominkowy).

    Jaką zatem zakupić gaśnicę w razie "W"? Wiadomo, że wszystkiego się nie przewidzi jednak teoretycznie możliwe pożary dotyczą paliw stałych (drewno/brykiet); urządzeń elektrycznych oraz "kuchennych". U mnie akurat nie ma gazu w mieszkaniu, ale u sąsiadów jest. I niestety zdarzyły się już pozostawione bez nadzoru potrawy na kuchni.

    Jaki środek gaśniczy zapewni ewentualnie (oby nie było potrzeby) najwyższą skuteczność, a jednocześnie spowoduje najmniejsze straty materialne związane z jego użyciem? No i oczywiście jaka objętość środka gaśniczego jest optymalna? Wiadomo przy tym, że jakkolwiek na bezpieczeństwie nie ma co oszczędzać to nie ma sensu też bezmyślnie przepłacać. Czy logicznym jest użycie środków, które odbierają ciepło z tlących się, ale nie płonących materiałów?
  • Poziom 42  
    Najprostsza gaśnica co2. A jak się pożar rozprzestrzenia to trzeba wiać a nie gasić.

    To nie jest dobra porada, wszystkie "plusy" usunąłem. [retrofood]
  • Poziom 32  
    Że wiać to wiadomo. Czyli co, gaśnica śniegowa? A jaka waga?
  • Pomocny post
    Poziom 30  
    W tej sytuacji proponuję podręczną gaśnicę na środek czysty. Jako czynnik gaśniczy zastosowany jest gaz FE-36, (zamiennik wycofanego i szkodliwego halonu 1211). Czynnikiem napędzającym jest azot (N2). Tego typu środki gaśnicze są przeznaczone do zwalczania pożarów grupy A, B i C oraz elektrycznych urządzeń nisko- (do 1 kV) i średnionapięciowych, a więc nadaje się do wszystkich wymienionych przez Ciebie zagrożeń. Szczególnie sprawdzi się przy pożarach paliw stałych (drewno, brykiet, papier, tkaniny) oraz gazów (metan i propan). Tym środkiem można także w bezpieczny sposób gasić płonący olej (na przykład w kuchni) czy domowe urządzenia elektryczne i elektroniczne (także znajdujące się pod napięciem).

    Największą zaletą tego typu rozwiązania jest sposób działania opisanej gaśnicy poprzez usunięcie energii cieplnej z ognia (kataliza ujemna płomienia) i skuteczne zatrzymanie reakcji spalania. Gaz jest bezwonny i jego wyładowanie nie powoduje gwałtownego obniżenia temperatury (jak w gaśnicach "śniegowych"), więc nie powoduje odmrożeń na skórze i uszkodzeń urządzeń elektronicznych w wyniku szoku termicznego. Co ważne, w wyniku działania gazu FE-36 nie dochodzi do fizycznego uszkodzenia gaszonych przedmiotów i urządzeń - po zakończeniu akcji gaz samoczynnie odparowuje pozostawiając nieuszkodzoną powierzchnię. Tego typu gaśnic używa się w muzeach, archiwach, laboratoriach służą także do gaszenia urządzeń komputerowych i telekomunikacyjnych.

    Każde inne rozwiązanie, to jest gaśnice śniegowe, pianowe czy proszkowe generują różne zagrożenia związane z ich użyciem w opisanej sytuacji, a ich wyładowanie w mieszkaniu może spowodować ogromne straty w mieniu - bywa że większe niż te powstałe w wyniku ogniska pożaru. Proponowana gaśnica jest oferowana pod nazwą GH-2X B FE-36, w niektórych sklepach figuruje pod błędną nazwą "gaśnica halonowa".
  • Poziom 28  
    Ciekawym i niedrogim rozwiązaniem jest też "kula gaśnicza".
  • Poziom 30  
    kortyleski napisał:
    najprostsza gaśnica co2...
    To szkodliwa, nierozsądna i niebezpieczna rada! Tego typu gaśnic CO2 absolutnie nie powinno się stosować w domu - nie nadają się do gaszenia miejsc, w których znajdują się ludzie! Użycie gaśnicy CO2 ("śniegowej") w zamkniętym i zamieszkałym pomieszczeniu doprowadzi w najlepszym wypadku do poważnych zatruć i odmrożeń. Jeśli chodzi o straty w mieniu, będą one również spore na skutek szoku termicznego. A skuteczność gaszenia niewielka bo - pomijając powyższe uwagi - gaśnica śniegowa po prostu nie gasi skutecznie materiałów stałych, których normalne spalanie zachodzi z tworzeniem żarzących się węgli (grupa pożarowa A). Jest to właśnie typowa sytuacja wskazana przez autora postu (płonący brykiet, drewno, książki, meble, itp.)! Poniżej link który wyjaśni, dlaczego gaśnica śniegowa w domu to najgorsze z możliwych i bardzo niebezpieczne rozwiązanie: https://oswoicbhp.pl/gasnica-sniegowa-do-domu-decydowanie-nie/

    kortyleski napisał:
    A jak się pożar rozprzestrzenia to trzeba wiać a nie gasić
    To kolejne, chyba nie do końca przemyślane zdanie?

    Dodano po 14 [minuty]:

    wowka napisał:
    Ciekawym i niedrogim rozwiązaniem jest też "kula gaśnicza".
    Faktycznie, ciekawa koncepcja. Obarczona jednak sporą wadą - "kula gaśnicza" jest aktywowana dopiero w trakcie pożaru, więc należałoby je zainstalować we wszystkich miejscach, gdzie potencjalnie może dojść do pojawienia się ognia. A to znacznie zwiększy koszty ochrony. Po drugie, ilość czynnika gaśniczego (proszkowego) jest zbyt mała żeby planować ten środek do obrony typowego mieszkania. Sprawdzi się jednak na pewno jako "automatyczna" ochrona samochodu, piwnicy czy garażu. Czyli wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z obiektem zamkniętym o stosunkowo niewielkiej kubaturze. Biorąc jednak pod uwagę "efekty" użycia proszku gaśniczego, wybrałbym bezpieczniejszy FE-36
  • Pomocny post
    Poziom 28  
    Mobali napisał:
    sporą wadą - "kula gaśnicza" jest aktywowana dopiero w trakcie pożaru, więc należałoby je zainstalować we wszystkich miejscach


    Rozumowanie trochę bez sensu z tą "sporą wadą". Równie dobrze sporą wadą zwykłej gaśnicy jest to że aktywowana jest tylko ręcznie i to tylko wtedy gdy ktoś jej użyje. Co z tego że w każdym kącie będzie gaśnica jak nie będzie komu jej użyć bo akurat nikogo nie ma w domu. Taka kula działa automatycznie i to właśnie jest jej największą zaletą. Koszt kuli na allegro to około 50zł więc wcale nie tak drogo.

    Innym automatycznym urządzeniem jest "tryskacz", Też mają swoje wady ale można je kupić po 5-10zł na olx.

    Do domu najlepsze wydają się te kule (bo automatycznie działają), tryskacze (tam gdzie zalanie nie spowoduje szkód np w kotłowni), gaśnice np samochodowe (czasem są w promocji w marketach po 25zł więc można kupić kilka), a w ostateczności wystarczy zawór z szybkozłączką np w łazience i zwój węża ogrodowego w szafie.
  • Poziom 32  
    Poczytam trochę o tym FE-36. Gaśnice halonowe pamiętam, ale nie sądziłem, że znalazły bezpieczniejszego następcę.
    Te kule gaśnicze odpadają bowiem nie istnieją jakieś konkretne, szczególnie narażone miejsca gdzie można by je umieścić.
    Uściślę może, że największe zagrożenie istnieje ze strony osób, które mogę doprowadzić do zaprószenia ognia w związku z nieodpowiedzialnymi zachowaniami w kuchni czy paleniem papierosów w miejscach nieodpowiednich i objętych zakazem. W związku z tym taka osoba może najzwyczajniej "rzucić kiepa" (co już się zdarzało) oddalając się z miejsca gdzie paląc popełniła wykroczenie łamiąc zakaz.
    Ponadto jak już wspomniałem na początku sam używam pieca kominkowego i jestem świadomy, że jest to pewne dodatkowe zagrożenie. I się zastanawiam, co by było gdyby zapaliły się sadze w kominie lub płonący materiał wypadł. O ile piec stoi na granicie to dalej podłoga jest już drewniana.
  • Poziom 30  
    wowka napisał:
    najlepsze wydają się te kule
    Niekoniecznie najlepsze, bo zawierają proszek gaśniczy. Ewentualne użycie wiąże się więc z potencjalnymi szkodami. Poza tym, ilość środka gaśniczego w takiej kuli jest zbyt mała, żeby zapewnić skuteczne tłumienie pożaru w mieszkaniu. Tak jak pisałem wcześniej, kule lepiej sprawdzą się w niewielkich i zamkniętych kubaturach.
    heniek07 napisał:
    A może najzwyklejsza proszkowa o uniwersalnym zastosowaniu ABC/E
    Jak wyżej - proszek ma spore skutki uboczne. Szkody wynikające z ewentualnego użycia proszku będą zbyt kosztowne.
    heniek07 napisał:
    Na sadzę w kominie zapobiegawczo pomyśl o: glas dym, sadpal.
    To bardzo cenna uwaga. Katalizatory do dopalania sadzy w kominie są tanie i skuteczne, praktycznie rozwiązując ten problem. Podane przez kol. heniek07 środki wystepują w handlu także pod nazwami "Morus", "Spalsadz", "Katalizator do kotła" czy "Dopalacz sadzy". Wszystkie działają jednak na tej samej zasadzie, więc nie ma znaczenia który wybierzesz. Koszt tego typu dodatku to kilka złotych za kilogram środka, który przy niewielkim piecu kominkowym wystarczy na cały sezon.
  • Poziom 32  
    Nie wiem czy problem pożaru komina w ogóle u mnie jest realny. Cały komin to gładka rura z kwasówki z jednym kolanem, demontowana i czyszczona 2 razy do roku. Tak mi po prostu przyszło do głowy.
    Ale wracając do sedna. Temat gaśnic dopiero zgłębiam więc wybaczcie mi niewiedzę. Jak rozumiem potrzebuję gaśnicy, która będzie skuteczna w gaszeniu pożarów materiałów z grup A, B i ewentualnie F? Te wymogi spełniają gaśnice proszkowe, pianowe (spotkałem się również z nomenklaturą "płynowe") lub zawierające czyste środki gaśnicze?
    Te ostatnie są jak rozumiem skuteczne i bezpieczne dla powierzchni, ale drogie.
    Pianowe i proszkowe tanie, ale powodują pewne spustoszenie po użyciu.
    Ale jak to jest ze skutecznością? I jak objętość środka gaśniczego wpływa bezpośrednio na skuteczność gaśnicy? Powiedzmy, że w ramach budżetu x mogę pozwolić sobie na małą gaśnicę FE-36 albo dużą pianową. Jaki wybór będzie lepszy?
    I cały czas mam gdzieś w głowie pytanie o skuteczność w przypadku użycia na tlącym, ale nie płonącym żywym ogniem drewnie? Na logikę gaśnica pianowa będzie tu miała przewagę, ale może się mylę. I jeszcze jedno, może dziwaczne pytanie. Czy każda gaśnica, tak jak proszkowa, której zmuszony byłem użyć kiedyś działa cały czas do opróżnienia? Czy ma zawór pozwalający na zatrzymanie "strumienia" i czy nadaje się tym samym do powtórnego użycia mając na uwadze częściowe jej opróżnienie?
  • Poziom 17  
    Żadnej gaśnicy nie musisz opróżniać do końca, ale po użyciu trzeba ja regenerować - obejrzyj filmik. Z "płynowych" to ewentualnie mgłowa do A i B, ale "nie gasić prądu elektrycznego". Pianowa zawsze będzie żrąca bo to kiedyś była mieszanina zasady z kwasem i też "bez prądu". Do domu raczej wskazane by było z literką E - do 1kV.
  • Poziom 30  
    teskot napisał:
    Nie wiem czy problem pożaru komina w ogóle u mnie jest realny. Cały komin to gładka rura z kwasówki z jednym kolanem, demontowana i czyszczona 2 razy do roku. Tak mi po prostu przyszło do głowy.
    Dlatego nie bierz w tym wypadku pod uwagę gaśnicy, ale raczej stosuj proste środki do dopalania sadzy, które wskazaliśmy. Gaszenie komina nie jest zresztą sprawą prostą!
    teskot napisał:
    Jak rozumiem potrzebuję gaśnicy, która będzie skuteczna w gaszeniu pożarów materiałów z grup A, B i ewentualnie F?
    Stawiałbym na komplet, czyli A,B,C,E,F. W domu jest instalacja elektryczna i sporo urządzeń potencjalnie zagrażających. Z kolei biorąc pod uwagę destrukcyjne skutki związane z użyciem gaśnicy, lepiej brać pod uwagę wyłącznie te z czystymi środkami gaśniczymi (oznaczone jako GH)
    teskot napisał:
    I jak objętość środka gaśniczego wpływa bezpośrednio na skuteczność gaśnicy?
    To zależy od typu użytego środka gaśniczego i typu pożaru - nie ma jednoznacznej odpowiedzi, że potrzeba "X" kg środka. Na przykład w przypadku popularnych gaśnic pianowych przyjmuje się wartość 2kg środka gaśniczego na każde 100m2 powierzchni.
    teskot napisał:
    ...mogę pozwolić sobie na małą gaśnicę FE-36 albo dużą pianową. Jaki wybór będzie lepszy?
    Wybór jest oczywisty - gaśnica pianowa raczej nie nadaje się do mieszkania. Większością tego typu gaśnic nie można gasić urządzeń elektrycznych pod napięciem, a tych w domu nie brakuje. Poza tym, wszystko co będzie miało kontakt z pianą gaśniczą zostanie trwale zniszczone - także substancja mieszkania (ściany, podłogi, itp.). Koszty użycia tej gaśnicy będą prawdopodobnie większe niż skutki działania ogniska pożarowego. Gaśnice pianowe oraz śniegowe nie powinny być używane w mieszkaniach, choć z innych powodów. Sądzę, że warto brać pod uwagę jedynie bezpieczne gaśnice (jak FE-36) oznaczone jako GH (A,B, B,C lub B,C,F) lub gaśnice proszkowe - przy świadomości ich wad. Bezpieczniejszą alternatywą dla klasycznych gaśnic pianowych mogą być gaśnice mgłowe (na przykład GWM-3x AF), które cechują się generowaniem znacznie mniejszych szkód - choć też nie są całkowicie pozbawione wad.
    teskot napisał:
    I cały czas mam gdzieś w głowie pytanie o skuteczność w przypadku użycia na tlącym, ale nie płonącym żywym ogniem drewnie?
    W tym przypadku wystarczy nawet punktowe użycie... dzbanka z wodą ;-)
    teskot napisał:
    Czy każda gaśnica, tak jak proszkowa, której zmuszony byłem użyć kiedyś działa cały czas do opróżnienia?
    Większość gaśnic można zatrzymać, ale nie wszystkie.
    heniek07 napisał:
    Żadnej gaśnicy nie musisz opróżniać do końca
    Nie masz racji - na przykład klasyczna gaśnica pianowa ze zbijakiem i tak opróżni się do końca. Nie można zatrzymać zainicjowanej w zbiorniku reakcji chemicznej i fizycznej. Tylko w nowszych gaśnicach pianowych ze zbiornikami pod stałym ciśnieniem da się przerwać działanie - są one oznaczone na przykład jako GWG-2x AF (dla gaśnicy 2dm3)
  • Poziom 32  
    Z każdą odpowiedzią mam coraz większy mętlik w głowie :| Niemniej jednak już wiem, czego bezwzględnie się wystrzegać. Jutro jeszcze zadzwonię do zaprzyjaźnionego dostawcy sprzętu BHP i dowiem się co mają do zaproponowania.

    Po głowie zaczęły mi też chodzić rozwiązania, że tak powiem, zapobiegawcze w postaci np. czujników dymu, ale to temat na oddzielną dyskusję. Nie wiem, czy istnieją takie, które reagowałyby na dym papierosowy, a przy tym nie generowały fałszywych alarmów. Tu chyba zasięgnę oddzielnej porady.

    Jakkolwiek bezpieczeństwo jest bezcenne to c.a. 600 zł za gaśnicę ze środkiem czystym jest obecnie trochę poza moim zasięgiem. Zatem póki co do czasu podjęcia innych środków zaradczych wyposażę się w gaśnicę proszkową 4kg. Ostatecznie lepiej po akcji gaśniczej sprzątać zasyfione niż odbudowywać spalone.

    Na tym etapie dziękuję za zwrócenie uwagi na wszystkie aspekty związane z tematem.
  • Poziom 30  
    teskot napisał:
    Po głowie zaczęły mi też chodzić rozwiązania, że tak powiem, zapobiegawcze w postaci np. czujników dymu, ale to temat na oddzielną dyskusję.
    To prosty temat. W domu najlepiej zastosować czujnik (dym, czad), jedną gaśnicę z czystym środkiem gaśniczym i jedną typową gaśnicę (mgłową lub proszkową) z pełną świadomością ich ograniczeń i skutków użycia. Warto tez brać pod uwagę inne środki gaśnicze jak: koc gaśniczy, woda, czy piasek. Użyte w porę i punktowo powodują minimalne szkody.
    teskot napisał:
    ...wyposażę się w gaśnicę proszkową 4kg
    Jeśli już, to lepiej zaopatrzyć się w dwie gaśnice o mniejszej pojemności.
    teskot napisał:
    Ostatecznie lepiej po akcji gaśniczej sprzątać zasyfione niż odbudowywać spalone.
    Tu pozwolę sobie mieć zdanie odmienne. Znam przypadek, gdy w znanej mi instytucji do gaszenia stosunkowo niewielkiego ogniska pożaru wykorzystano gaśnicę pianową. Szkody były lekko licząc sto razy większe (komputery dokumentacja!) niż skutki działania ognia. ;-)
  • Poziom 32  
    W mieszkaniu to prostsza sprawa. Czujnik czadu i dymu mam. Kuchenkę mam indukcyjną także bezpieczniejszą (brak otwartego płomienia i automatyczne wyłączanie po czasie bezczynności). Zresztą staram się nie prowokować ryzykownych zachowań. Jak palę w piecu to nawet na 15 minut go nie zostawiam bez nadzoru co może wydawać się śmieszne. Ale jakiś żar mi wypadnie czasem-mokra szmata jednak jest zawsze pod ręką. Oczywiście nawet jakbym zostawił tlącą się drobinę na wspomnianej płytce granitowej to się nic nie stanie. Niemniej jednak jestem przewrażliwiony. Raz zapaliła mi się w dawnych czasach ruska lampka nocna przy łóżku, innym razem zapalił się samochód, którym podróżowałem. Sami rozumiecie...

    Bardziej obawiam się zachowań innych lokatorów. Jedna osoba jara fajki bez opamiętania na klatce schodowej. Druga ucieka w świat gier komputerowych i o bożym świecie zapomina zostawiają na kuchni a to kartofle, a to rybę itp. Uwierzcie mi, że ciężko udowodnić sprowadzanie zagrożenia i wyciągać konsekwencje.
  • Poziom 35  
    Oczywiście cenne są wasze wskazówki co do doboru gaśnic. Niemniej jednak mam u siebie w holu gaśnicę śniegową i udało mi się z jej pomocą zgasić samochód sąsiada. Zapalił się w nocy na chodniku. Sąsiedzi gasili tymi samochodówkami ale było to daremne. Dopiero jak wyskoczyłem ze swoją ogromną śniegówką temat został załatwiony w 2 minuty. Zanim przyjechała PSP samochód był ugaszony - komora silnika.
    Zatem może i śniegowa jest daremna, ale działa i jest za to tania w zakupie i eksploatacji. Moim zdaniem, lepsze jest posiadanie śniegówki niż żadnej - jak jest obecnie w większości gospodarstw domowych.
  • Poziom 32  
    @^Tom^; nikt nie neguje skuteczności gaśnicy śniegowej, tylko niebezpieczeństwo jej użycia w pomieszczeniu w związku z bardzo niską temperaturą środka gaśniczego i niebezpiecznym, możliwym wzrostem stężenia CO2.
    Odnośnie tego typu gaśnicy doczytałem, że nie należy jej przechowywać w temperaturze powyżej 35°C co może mieć miejsce. Także taką chyba jednak odpuszczę.
  • Poziom 35  
    teskot napisał:
    @^Tom^; nikt nie neguje skuteczności gaśnicy śniegowej, tylko niebezpieczeństwo jej użycia w pomieszczeniu w związku z bardzo niską temperaturą środka gaśniczego i niebezpiecznym, możliwym wzrostem stężenia CO2.
    Odnośnie tego typu gaśnicy doczytałem, że nie należy jej przechowywać w temperaturze powyżej 35°C co może mieć miejsce. Także taką chyba jednak odpuszczę.


    Oczywiście, zgadzam się z tobą. Każde urządzenie techniczne należy używać z głową - gaśnicę także. W domu szanse na przekroczenie 35 °C to raczej nie ma. Niemniej to nie jest temperatura, przy której ta gaśnica wybucha - bez przesady. To jest max. temperatura przechowywania. Zapewniam, że bezpieczeństwa jest przy najmniej 2x większy.
    Ja posiadam śniegową, gdyż wychodzę z założenia, iż lepiej mieć jakąkolwiek niż żadną. Akurat śniegowa w świetle swoich licznych wad ma też zalety. Jest tania i w miarę skuteczna i przy prawidłowym przechowywaniu właściwie nie nieograniczenie trwała, bo siedzi w niej wyłącznie CO2. :)

    Pozdrawiam!
  • Poziom 30  
    ^ToM^ napisał:
    mam u siebie w holu gaśnicę śniegową i udało mi się z jej pomocą zgasić samochód sąsiada.
    Do tego celu gaśnica śniegowa doskonale się nadaje. Z kolei małe gaśnice proszkowe zupełnie nie sprawdzają się w gaszenia komór silnika - jest nawet zalecenie w instrukcji, żeby tego nie robić. Użycie gaśnic proszkowych jako gaśnic samochodowych wynika wyłącznie z faktu wycofania gaśnic tetrowych i halonowych oraz przepisów. Małe gaśnice proszkowe wożone z obowiązku w bagażnikach nie są skuteczne, a ilość środka gaśniczego jest i tak zbyt mała, żeby skutecznie walczyć z pożarem pojazdu.
    ^ToM^ napisał:
    Zatem może i śniegowa jest daremna, ale działa i jest za to tania w zakupie i eksploatacji.
    Nie jest "daremna" - to doskonałe rozwiązanie i bardzo dobry środek gaśniczy, używany na przykład powszechnie w instalacjach przemysłowych. Ale gaśnica CO2 absolutnie nie nadaje się do użycia w mieszkaniach i pomieszczeniach, w których przebywają ludzie. W niewielkiej i zamkniętej przestrzeni, użycie CO2 może spowodować śmiertelne zatrucie, a efekt rozprężania się gazu skutkuje powstaniem ciężkich odmrożeń. W efekcie skutki mogą okazać się naprawdę tragiczne.

    Zdaję sobie sprawę, że trudno zrozumieć dlaczego dwutlenek węgla (który przecież stale wydychamy!) jest gazem silnie trującym i tak niebezpiecznym. Tymczasem już przy stężeniach CO2 powyżej 5 proc. nasila się działanie toksyczne gazu, który prowadzi do hiperkapnii i kwasicy oddechowej. Ciężka kwasica nasila działanie przywspółczulnej aktywności nerwowej, co powoduje osłabienie oddychania i krążenia. Stężenia powyżej 10 procent dwutlenku węgla mogą powodować drgawki, śpiączkę i śmierć. Dwutlenek węgla w stężeniu przekraczającym 30 procent działa bardzo szybko, powodując utratę przytomności zaledwie w ciągu kilku sekund. W wysokich stężeniach wystarczy praktycznie kilka oddechów, żeby doprowadzić do śmiertelnego zatrucia dwutlenkiem węgla.