Z punktu widzenia wentylacji mechanicznej, każdy dom jest dziurawy jak ser szwajcarski. Gdyby to nie była wentylacja bytowa z ilością wymian powietrza w okolicy jeden lub mniej, tylko technologiczna lub gwarantująca komfort cieplny ergo wymian od trzech w górę, wtedy ewentualnie można próbować pomiaru nad/podciśnienia, który i tak jest zawsze mało miarodajny.
Pomiary na kratkach i anemostatach jeśli nie są robione przy użyciu tuby, będą zawsze orientacyjne, zawyżone i niewiele warte.
Pomiar na kanale jest bardzo miarodajny, pod warunkiem że znajdzie się odpowiednio długi odcinek, bez kilku kolan przed i za. Przy instalacjach rekuperatorowych bywa z tym ciężko. Najlepiej jest mieć wentylator z dyszą Venturiego i taki pomiar będzie najdokładniejszy ale to znowu nie w rekuperatorach (dysza).
Do tego dochodzą zawsze występujące nieszczelności na przewodach. Jest norma która określa wartości dopuszczalne w zależności od ilości metrów kwadratowych kanałów. Praktycznie można przyjąć, że w instalacjach niskociśnieniowych piecioprocentowe nieszczelności są dopuszczalne zawsze, a większe również jeśli dużo kanałów.
Po co ja to wszystko pisze?
Po to, żeby uświadomić, że aptekarskie próby pomiarów i regulacji nie mają najmniejszego sensu w zwykłych instalacjach. gdzie budowlanka nie wspiera bo nie musi, a kanały są montowane ze "zwykłą" starannością.
Jakby tego bylo mało zabrudzenie filtra wpływa na spadek wydajności. Ponieważ opory w kanałach zmieniają sie w kwadracie przepływu, więc mniejsze wydatki mogą powodować zmianę rozplywów na kratkach. Mogą, bo świadomy projektant potrafi temu zapobiec ale to nie w domowych instalacjach, gdzie każdy grosz na urządzenia jest wyliczony.