Dzień dobry
To dopiero mój pierwszy post na tym forum. Chciałbym się ze wszystkimi przywitać i jednocześnie prosić o pomoc. Szukałem na forum ale nie znalazłem nigdzie podobnego przypadku do mojego.
Przez przypadek i własną głupotę podpiąłem świeżo naładowany akumulator odwrotnie niż należało, plus do minusa a minus do plusa.
Po założeniu klem raz poszły lekkie iskry po czym już ich nie było, więc niestety uznałem że wszystko w porządku.
Po chwili zaczął się wydobywać gęsty, biały i gryzący dym z komory silnika, więc błyskawicznie odpiąłem akumulator.
Po opadnięciu dymu zauważyłem, że jeden przewód ma przytopioną izolację na całej swojej długości. Przewód wychodził od przodu alternatora razem z jeszcze innym kablem, były oba przykręcone nakrętką. Tylko ten jeden przewód ma przypaloną izolację, mimo iż szedł on w wiązce równolegle z innymi przewodami. Idzie on naokoło silnika i wchodzi gdzieś pod podwozie.
Następnego dnia, dokładnie sprawdziłem która klema prowadzi do masy, oczyściłem klemy i styki akumulatora a następnie sprawdziłem akumulator woltomierzem -działa prawidłowo. Później podpiąłem akumulator prawidłowo.
Gdy go podpiąłem i przekręciłem kluczyk w stacyjce, żadne kontrolki się nie zapalają, nie działa światełko w kabinie a rozrusznik nie kręci jakby w ogóle nie było zasilania. Sprawdziłem bezpieczniki w pudełku z bezpiecznikami i żaden z nich nie jest przepalony.
Chciałbym sam rozwiązać problem, ale nie bardzo wiem od czego zacząć i które przewody sprawdzać miernikiem.
Bardzo prosiłbym o pomoc i o informację które elementy instalacji mogły zostać uszkodzone oraz o ewentualne kroki które mógłbym podjąć żeby przywrócić maluszka do życia.
Chętnie udzielę wszelkich informacji, które mogą pomóc w diagnozie.
Pozdrawiam.
To dopiero mój pierwszy post na tym forum. Chciałbym się ze wszystkimi przywitać i jednocześnie prosić o pomoc. Szukałem na forum ale nie znalazłem nigdzie podobnego przypadku do mojego.
Przez przypadek i własną głupotę podpiąłem świeżo naładowany akumulator odwrotnie niż należało, plus do minusa a minus do plusa.
Po założeniu klem raz poszły lekkie iskry po czym już ich nie było, więc niestety uznałem że wszystko w porządku.
Po chwili zaczął się wydobywać gęsty, biały i gryzący dym z komory silnika, więc błyskawicznie odpiąłem akumulator.
Po opadnięciu dymu zauważyłem, że jeden przewód ma przytopioną izolację na całej swojej długości. Przewód wychodził od przodu alternatora razem z jeszcze innym kablem, były oba przykręcone nakrętką. Tylko ten jeden przewód ma przypaloną izolację, mimo iż szedł on w wiązce równolegle z innymi przewodami. Idzie on naokoło silnika i wchodzi gdzieś pod podwozie.
Następnego dnia, dokładnie sprawdziłem która klema prowadzi do masy, oczyściłem klemy i styki akumulatora a następnie sprawdziłem akumulator woltomierzem -działa prawidłowo. Później podpiąłem akumulator prawidłowo.
Gdy go podpiąłem i przekręciłem kluczyk w stacyjce, żadne kontrolki się nie zapalają, nie działa światełko w kabinie a rozrusznik nie kręci jakby w ogóle nie było zasilania. Sprawdziłem bezpieczniki w pudełku z bezpiecznikami i żaden z nich nie jest przepalony.
Chciałbym sam rozwiązać problem, ale nie bardzo wiem od czego zacząć i które przewody sprawdzać miernikiem.
Bardzo prosiłbym o pomoc i o informację które elementy instalacji mogły zostać uszkodzone oraz o ewentualne kroki które mógłbym podjąć żeby przywrócić maluszka do życia.
Chętnie udzielę wszelkich informacji, które mogą pomóc w diagnozie.
Pozdrawiam.