Witam!
Samochód stal pare dni, po ponownyn podłączeniu akumulatora auto przestało palic, swiecily sie przednie kierunki, bylo słychać przekaznik cykajacy. Po wyciagnieciu okazalo sie ze cyka w "pudelku" od jakiegos dokladanego alarmu. Jest to typ "autoalarmu" z dwoma ukrytymi guzikami ktore trzeba nacisnac aby odpalic auto. Pudelko wstępnie rozebralem. Niby nic nie przypalone ani nic. Jako ze auto potrzebne to zaczalem go "naprawiac". Byl "przeciety" i puszczony przez ten alarm kabel od pompy paliwowej, dokladnie od bezpiecznika 31 (czyli tez abs)(nie swiecila tez kontrolka od trakcji) . Połączylem i puscilem tak jak ma byc. I teraz problem... Auto odpali na sekunde i zaraz zgasnie. Trzeba dalej kliknac guziki i wtedy odpali i jest okej. Ale jakim cudem skoro pompa juz nie ma blokady? Jako ze sa dwa guziki moze miec jeszcze gdzies odciecie? Ten "alarm" byl zakladany jakies okolo 20lat temu... Oprocz malej naklejki "Autoalarm" na puszce nie ma nic :/ Ogolnie oprocz tego przecietego kabla, byly jeszcze połączone 3 czarne od tej puszki do zielonego grubego przewodu, ich odciecie nic nie sprawilo. I jeszcze 2 do grubego czerwonego, tez jakis przewod od pompy(patrzac na spis bezpiecznikow), ale byly tylko wlutowane w niego. Odlutowanie jednego z nich sprawilo ze przestalo cykanie i swiecie kierunkow. Jakies pomysly? Sugestie? Zbytnio nie ma jak tej skrzyneczki wyciagnac bo do niej idzie az z 10 jak nie wiecej przewodow...
Samochód stal pare dni, po ponownyn podłączeniu akumulatora auto przestało palic, swiecily sie przednie kierunki, bylo słychać przekaznik cykajacy. Po wyciagnieciu okazalo sie ze cyka w "pudelku" od jakiegos dokladanego alarmu. Jest to typ "autoalarmu" z dwoma ukrytymi guzikami ktore trzeba nacisnac aby odpalic auto. Pudelko wstępnie rozebralem. Niby nic nie przypalone ani nic. Jako ze auto potrzebne to zaczalem go "naprawiac". Byl "przeciety" i puszczony przez ten alarm kabel od pompy paliwowej, dokladnie od bezpiecznika 31 (czyli tez abs)(nie swiecila tez kontrolka od trakcji) . Połączylem i puscilem tak jak ma byc. I teraz problem... Auto odpali na sekunde i zaraz zgasnie. Trzeba dalej kliknac guziki i wtedy odpali i jest okej. Ale jakim cudem skoro pompa juz nie ma blokady? Jako ze sa dwa guziki moze miec jeszcze gdzies odciecie? Ten "alarm" byl zakladany jakies okolo 20lat temu... Oprocz malej naklejki "Autoalarm" na puszce nie ma nic :/ Ogolnie oprocz tego przecietego kabla, byly jeszcze połączone 3 czarne od tej puszki do zielonego grubego przewodu, ich odciecie nic nie sprawilo. I jeszcze 2 do grubego czerwonego, tez jakis przewod od pompy(patrzac na spis bezpiecznikow), ale byly tylko wlutowane w niego. Odlutowanie jednego z nich sprawilo ze przestalo cykanie i swiecie kierunkow. Jakies pomysly? Sugestie? Zbytnio nie ma jak tej skrzyneczki wyciagnac bo do niej idzie az z 10 jak nie wiecej przewodow...