Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

A szacowna Rezerwa na elektrodzie jest?

Bieda z nędzą 30 Dec 2021 23:06 59970 2060
Optex
  • #2041
    robokop
    VIP Meritorious for electroda.pl
    ml wrote:
    Ponoć były produkowane P64 na amunicję 9mm Parabellum jednak takiego białego kruka nie widziałem.
    ml wrote:
    CZAK to określenie pierwotne od pierwszych nazwisk konstruktorów a P64 który wszedł do produkcji to rzeczywiście wersja projektowana dla milicji (wojskowy był troche większy i lżejszy a do magazynka wchodziło 7 szt.).
    Nie było innej wersji P-64, niż 6 nabojowa, na nabój 9x18 Makarov. W dodatku za chiny ludowe nie dało by się z niego strzelać nabojem "para" - jest zbyt silny, a pistolet ma zbyt lekki zamek. Każda broń strzelająca nabojem 9x10 ma albo ciężki zamek z mocną sprężyną powrotną (np. "RAK"), bądź zamek ryglowany.
  • Optex
  • #2044
    robokop
    VIP Meritorious for electroda.pl
    ml wrote:
    Wiem, że wiki to nie wyrocznia ale warto wziąc to pod uwagę
    Gdybyś doczytał, że do produkcji weszła tylko wersja milicyjna, to byś nie fantazjował.
    ml wrote:
    Parabelka to 9x19 a nie 9x10.
    Ślepy jestem, więc nie zauważyłem chochlika.
    vorlog wrote:
    Cena taka sobie
    Kilka lat temu, to te pistolety po 300-500zł chodziły, w stanie "kolekcjonerskim". Teraz, po zmianie ustawy UOBiA i ukonstytuowaniu zezwoleń kolekcjonerskich, ma status kultowego, więc i cena wzrosła. Gdybym osobiście potrzebował małego pistoletu i miał wybierać, to jednak szukałbym Walthera PPK.
  • #2045
    ml
    Level 29  
    robokop wrote:
    ml wrote:
    Wiem, że wiki to nie wyrocznia ale warto wziąc to pod uwagę
    Gdybyś doczytał, że do produkcji weszła tylko wersja milicyjna, to byś nie fantazjował.


    Nie chce mi się z Toba gadać.
  • Optex
  • #2046
    robokop
    VIP Meritorious for electroda.pl
    ml wrote:
    Nie chce mi się z Toba gadać.
    Poszukaj może innego forum, gdzie gawiedź będzie łykać twoje opowieści bez zająknięcia. I może ktoś pokaże tobie, jak wygląda dłoń po oddaniu tych 150 strzałów z P-64 :D
  • #2047
    r103
    Level 31  
    VooVoo wrote:
    r103 wrote:
    Obywatelu VooVoo - zamażcie numer:

    A szacowna Rezerwa na elektrodzie jest?
    Po co?? To zamierzchła przeszłość, dziś nie nadaję się do volkszturmu :P


    Obywatelu rezerwisto VooVoo - to o to chodzi - że ten numer może wykorzystać wróg przy produkcji fałszywych dokumentów dla szpiega gdzieś tam w Langley albo na Łubiance - numer czyli rzecz która musi być prawdziwa ma już prawdziwy - i potem leci taki szpieg balonem do Polski i korzysta z sfałszowanej książeczki wojskowej :(


    Przy okazji - to nie do VooVoo tylko tak w ogóle - krytykowanie celności itp P64 - :D - on nie służył do rażenia npla na "współczesnym polu walki" - od tego dowodzący np plutonem piechoty oficer miał 3 karabiny maszynowe, 24 kałasznikowy, 3 granatniki ppanc - z obsługą - tylko do strzelania przytknąwszy do brzucha dezertera, dywersanta czy w ostateczności można było sobie w łeb palnąć...
  • #2048
    VooVoo
    Level 34  
    Quote:
    Obywatelu rezerwisto VooVoo - to o to chodzi - że ten numer może wykorzystać wróg przy produkcji fałszywych dokumentów dla szpiega gdzieś tam w Langley albo na Łubiance - numer czyli rzecz która musi być prawdziwa ma już prawdziwy - i potem leci taki szpieg balonem do Polski i korzysta z sfałszowanej książeczki wojskowej :(
    Przy obecnym rozkładzie armii oraz dzięki takim oszołomom, którzy te wojsko nadzorują, myślę, że nie takie numery już są w użyciu :(
  • #2049
    motyl22
    Level 27  
    VooVoo wrote:
    Quote:
    Obywatelu rezerwisto VooVoo - to o to chodzi - że ten numer może wykorzystać wróg przy produkcji fałszywych dokumentów dla szpiega gdzieś tam w Langley albo na Łubiance - numer czyli rzecz która musi być prawdziwa ma już prawdziwy - i potem leci taki szpieg balonem do Polski i korzysta z sfałszowanej książeczki wojskowej :(
    Przy obecnym rozkładzie armii oraz dzięki takim oszołomom, którzy te wojsko nadzorują, myślę, że nie takie numery już są w użyciu :(

    eee tam... na pewno nie jest gorzej niż w latach 2004.
    Zolnierze! ten uaz pojedzie pierwszy na pokazie przed dowództwem bo wiemy że odpali i pojedzie z 500m potem go zaleje paliwo i zgaśnie. Tamte stary trzeba wypchnąc bo nie odpala itd itd...
    Ps. kto widział w realu pion? A szacowna Rezerwa na elektrodzie jest? grafika google. Ależ to było bydle!
  • #2051
    motyl22
    Level 27  
    ArturAVS wrote:
    motyl22 wrote:
    kto widział w realu pion?

    A co to? Haubica samojezdna na podwoziu PTS'a?

    Znam tylko potoczna nazwę "pion" i widziałem w realu. Niestety nie na poligonie, ale i tak robił wrażenie. Ja miałem tylko Stara 266 i Tatrę na stanie.
  • #2053
    Jacdiag
    Level 24  
    ml wrote:
    Akurat dla AK47 w 1989 nie było alternatywy.

    Warto zobaczyć film o powstawaniu kałasznika



    Dodano po 28 [minuty]:

    &
  • #2054
    motyl22
    Level 27  
    r103 wrote:
    Gogle wam wyłączyli?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/2S7_Pion

    To tak wygląda jakby za dużo narobili dział okrętowych a za mało pancerników - i szukali pomysłu co z tymi lufami w rozmiarze XXXL zrobić :D

    Z opisu zgadza się na pewno ładunek w workach i kilka jeszcze innych rzeczy, jak choćby to że widziałem je właśnie w Bolesławcu. Ale mógłbym przysiąc, że było to szersze i o większym kalibrze. Może jakiś inny model? Nie wiem ile szerokości ma taki normalny czołg, ale ten pion był minimum połowę szerszy i kaliber też conajmniej połowę. Pamiętam te pociski, owszem 17 lat temu ale o skrzynkę piwa, że były większe.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Faktycznie to jednak chyba to, bo masa teraz sobie przypominam, zgadza się.
  • #2056
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    Jedyny duży sprzęt jaki widziałem i wzbudził moje wrażenie to BAT-M i koparka MDK-2M. A wrażenie, bo 80 kilo chłodnica od tego ważyła, Na PSO suwnicą się wyciągało. 80 kilo miedzi....
  • #2057
    vorlog
    Level 38  
    A może wspomnienia z gatunku "Sylwester w jednostce"? :)
    Jak wcześniej pisałem, na Boże Narodzenie udawało mi się wyjeżdżać do domu, w Nowy Rok siedziałem w armii.
    Pierwszego sylwestra spędziłem pilnując dzieciaków (chłopaki chyba 9 i 10 lat) mojego szefa kompanii, który z żoną wybywał na imprezę sylwestrową. Zadanie bojowe- nie dopuścić by gówniarze puściły mieszkanie z dymem, przypilnować, by zjadły kolację, o dziesiątej pogonić do łóżek i do powrotu gospodarzy siedzieć na dupie. W lodówce półmisek kanapek, ciasto, kilka piwek, w barku pół flaszki gorzały, z uwagą by się nie nawalić specjalnie :D
    No i rano pomóc szefa wtyrać po schodach, bo trzecie piętro to nie hyhy!
    Ale nawiasem mówiąc z szefem i jego rodziną bardzo się lubiliśmy, fajni, porządni ludzie, choć szef pijaczek i kurwiarz był, ale to w trepowskim życiu norma była... :P
    Drugiego sylwestra pamiętam przez mgłę, bo dowódca grupy remontowej WAK, w której się twórczo udzielałem, starszy wiekiem chorąży, porządny facet choć stary kawaler i jak wyżej pijaczek i kurwiarz, o zapasy materiałów rozrywkowych dla swoich podopiecznych na noworoczny wieczór zadbał (przed świętami grupa odwaliła sporo fuch u różnych chorążego kumpli), ale niżej podpisany zapomniał, że był wyznaczony na patrol garnizonowy na mieście wieczorem i nawalił się w trzy dupska. Na szczęście porządne ludzie z dowództwa kompanii zawczasu zauważyli denata leżącego w pełnym opakowaniu w poprzek wyrka na sali i na patrol wysłali innego delikwenta, a niedoszły członek patrolu na drugi dzień dostał podwójną naganę wzrokową :D i przypomnienie, że u dowódcy plutonu trza kuchnię niezwłocznie po Nowym Roku poza kolejnością i lewymi materiałami wymalować (bo i takie umiejętności się miało)...
    V.
  • #2058
    robokop
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Wyjechałem na Sylwestra do domu. Po powrocie, apel poranny i przemówienie szefa:
    "... i żeby mi więcej nie było sytuacji, że 20 was idzie na miasto, a tylko 2 ma potem połamane nogi....!" Okazało się że wypuścili chętnych na przepustkę w noc sylwestrową, były jakieś duże balety na rynku w Pile, w trakcie wywiązała się jakaś zadyma z miejscowymi, gdzie dwóch szwejów trafiło do szpitala po niej.
  • #2060
    DjMapet
    Level 43  
    Pierwszego Sylwestra (78 na 79) spędziłem grając w jednostce na zabawie dla trepów a rano zamiast spać, machałem łopatą na parku samochodowym. :-(
    Sylwestra 79-80 nie pamiętam - musiał bym zajrzeć do zapisków, ale nie wiem gdzie są. :-)

    Pozdrawiam.
  • #2061
    DiZMar
    Level 43  
    DjMapet wrote:
    Pierwszego Sylwestra (78 na 79) spędziłem

    Tego Sylwestra miałem przepustkę 48. 30 grudnia po południu gdy wyjeżdżałem zaczęło solidnie sypać. Po dotarciu z Zamościa do Lublina proponowałem koledze zamieszkałemu 25 km ode mnie udanie się ze mną a rano bym go odwiózł do jego domu (k/Łosic). Zdecydował jechać z Lublina do siebie inną drogą niż ja (przez Siedlce koleją a ja PKS z Lublina do Międzyrzeca Podlaskiego i 10 km marszu do rodzinnej wsi). Ok. północy dotarłem do domu. Sylwester wśród swoich (pierwsza wizyta od poboru 24 październik 1978 - przysięga 3 grudzień czyli spotkanie ze znajomymi - brat załatwił duży autobus i sporo było rodziny i znajomych na przysiędze a przyjęcie było właśnie w tym autobusie - wszystkich wypuszczono na przepustki - przy powrocie było bez kontroli stanu i zawartości w kieszeniach płaszcza wyjściowego). Po wielkich trudach wróciłem do jednostki (TSWL Zamość) późnym wieczorem 1 stycznia 1979. Jakież było moje zdziwienie gdy w książce u podoficera zobaczyłem, że mój ziomek wrócił o 16 gdy ja tuż przed północą spóźniony (bez konsekwencji o kilka godzin). Fakt, że gdyby pojechał ze mną to w domu by nie był. Nie było warunków 31 grudnia 1978 aby odwieźć te 25 km. Zasypało solidnie. Spędziłby rozrywkowego Sylwestra u mnie. Na sali żołnierskiej okazało się, że całą przepustkę spędził w drodze. Dotarł do Siedlec (30 km od jego domu) i dalej nie ruszył. Ruszył w powrotną podróż do Zamościa i tym sposobem wrócił przede mną. No po Nowym Roku 1979 jednostka odśnieżała Zamość w czasie czego co jakiś czas zrzuta na flaszkę opróżnioną obok koksownika. W sklepach akurat procentowych trunków było dostatek. Niektórzy przesadzili i trzeba było holować do koszar kilka km. Później (następnego dnia) poligon miejscowy i strzelanie. Były 2 strzelnice a nas było 5 plutonów (ja w 5). Więc czekając na zwolnienie się strzelnicy mieliśmy taktykę na kompletnie zasypanym urwisku poligonowym. "Wczorajszy" dosłownie delikwent zasłabł i koledzy wczoraj holowali go do koszar a dzisiaj też go holowali, ale już czołganiem do wyznaczonego celu. Sierżancina dał nam w kość solidnie. Nasz pluton nie strzelał,??? ale w drodze powrotnej zarządził odpoczynek obok sklepu spożywczego na jakiejś wiosce i dał czas 15 minut. Wiadomo piwko jak najbardziej, ale nie więcej niż jedno na osobę. Kto się wyrobił to wypił więcej. W sumie to nawet nie gniewaliśmy się na "naszego" sierżanta wielokrotnie awansowanego i degradowanego o czym dowiedzieliśmy się później. Nazywał się Suwałowski i potrafił dać w kość, ale też potrafił być "ludzki".
    No zmykam, bo szwagier Mieczysław a jego syn dzisiaj wyprawia 18-stkę (przełożoną z 30 listopada).