Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

A szacowna Rezerwa na elektrodzie jest?

Bieda z nędzą 18 Oct 2019 21:54 58101 2060
Metalwork
  • #1
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    Ilu jest tu takich którzy pamiętają smak małpy, dreszcz emocji kiedy poszło się na lewiznę, panikę, wypady na metę, albo komuś amba coś wrąbała? :lol:
  • Metalwork
  • #2
    Madrik
    moderator of Robotics
    Level Newbie: Masz tu 50 zł i skocz po wódkę.
    Level Normal: Masz tu 50 zł, skocz po wódkę i przynieś 30 zł reszty.
    Level Master: Skocz po wódkę i przynieś jeszcze 50 zł...
  • Metalwork
  • #4
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    DriverMSG wrote:
    . Za to do dziś pamiętam kopa z komara.
    O! A cóż to było? :lol:
    Madrik wrote:
    Level Newbie: Masz tu 50 zł i skocz po wódkę.
    .

    Stary, tak to nawet na jakiejś stalowni nie było, a co dopiero na falowej jednostce. :lol: Level Newbie, ja pierniczę; kocie było! :lol:
  • #5
    ta_tar
    Level 38  
    O wojsku, przysiędze i rezerwie było tutaj Link
  • #6
    Aleksander_01
    Level 41  
    Pierwsze słyszę (czytam) takie pojęcia z wojska jak "Newbie" (chociaż je rozumie), stalownia - tu nie mam pojęcia o co chodzi, małpa to samo.
    Raczy ktoś wytłumaczyć ?
  • #7
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    stalownia to jednostka gdzie nie było fali. Teraz będziesz pytał co to była fala :lol: Drugie- kto nie poznał smaku małpy (zwanej też pisną) ten nie wie, co to życie. :lol:
    Wiesz co to było białe szaleństwo, szynka z przeszkodami, telewizorek, kaszub w trumnie, pozdrowienia od dziewczyn z cywila, żużel, schabowy ze sterem? :lol:
  • #8
    Aleksander_01
    Level 41  
    Byłem w wojsku ale takie określenia pierwszy raz słyszę. Były jednostki co nie było fali ? U nas na kompanii nie było fali bo wszyscy byli z jednego poboru. Po trzech miechach dorzucili kilku na uzupełnienie, ale to się nie liczy.
    Mam wrażenie że co jednostka to inne obyczaje. Ja byłem 84-85 .
  • #9
    gabik001
    Level 37  
    Aleksander_01 wrote:
    Byłem w wojsku ale takie określenia pierwszy raz słyszę. Były jednostki co nie było fali ?

    No jasne że były. Jednostki regulaminowe - tzw. stalownie. Ja byłem w JW5563 i była to falownia.
    Jadło się też kurczaka z granata, makowiec albo bidżis. Ale smak grochówki pozostanie na zawsze.
  • #10
    robokop
    Moderator of Cars
    Było, minęło. Trochę znajomości, utrzymywanych do tej pory, PTSD, sporo wpisów w książeczce wojskowej. Konserwa z małpy to całkiem dobra była, najgorszym g..em był chleb z puszek - gliniasty, kwaśny, udławić się nim szło. Wieczne zimno na kompanii, suszenie mundurów na sobie po poligonach czy ćwiczeniach na pasie taktycznym, smród skarpet i lizolu. Ja zawsze powtarzam że tego klimatu nie odda żaden film, książka czy opowieść.
  • #11
    Aleksander_01
    Level 41  
    robokop wrote:
    Było, minęło. smród skarpet i lizolu. Ja zawsze powtarzam że tego klimatu nie odda żaden film, książka czy opowieść.


    Akurat jestem po śniadaniu. Jak sobie to przypomnę to od razu mam cofkę. Były takie sale gdzie spało 50 chłopa, smród nie do wytrzymania, dobrze że minęło.
  • #12
    andrzej20001
    Level 43  
    Jak wchodziłeś z grzyba na pobudkę na sale to był efekt łał :) Szczególnie zimą.
  • #13
    GrandMasterT
    Level 24  
    U nas na kompanii to zjawisko nazywało się "trollownia" i na szczęście występowało rzadko. Byłem na jednym z ostatnich poborów i warunki lokalowe to miałem lepsze niż w niejednym hotelu :D
  • #14
    andrzej20001
    Level 43  
    Nieee z trolem to od razu pod zimny prysznic z oporządzeniem sie jechało , kolega myli trola niemyjącego sie w ogóle od zapachu mężczyzny :)
  • #15
    Aleksander_01
    Level 41  
    Zima. Ja byłem wtedy gdy na dworze było -34 °C. Spało się w ubraniu, pod kocem i jeszcze przykrywałem się tą długą kurtką. Na śniadanie dostawaliśmy tylko po pół szklanki gorącej herbaty. Na sali był lód na szybach około 10 cm (lód wewnątrz). Pamiętam jak na warcie kumpel chciał popatrzeć jak grają w karty i dotknął nosem do kraty, skóra została na kracie a on miał nos z kropką.
  • #17
    r103
    Level 30  
    Są - ale już wymierają - po prostu czas biegnie...

    Powiedzmy że taka w miarę duża armia to skończyła się około roku 1990 - czyli to już 30 lat.
    Najmłodsi pamiętający Siły Zbrojne PRL mają po 50 lat.

    Stalownia - ciekawe określenie.
    Jeśli tak to ja służyłem w stalowni - wzorcowej. Jednostka składała się z 4 batalionów - każdy był z jednego poboru cały - na dodatek zakwaterowany w osobnym budynku /były 4 bloki koszarowe/. Jedyni "starsi" to byli bo być musieli kaprale - dowódcy drużyn i plutonów - ale po roku to już prawie ich nie było - i wszyscy drugi rok służby byli najstarsi :D
    Czyli jak się chciało to można było "falę" zlikwidować - Aleksandrze 01.
    Ja to sobie nawet nie zrobiłem metra do odcinania i chusty - bo to było w tych warunkach śmieszne

    Mieszane rocznikowo były kompanie transportowa, saperzy, chemicy - ale w sumie to ich było mało...
  • #18
    andrzej20001
    Level 43  
    No ja w 95-97 falowo jechałem i to ostro. Dwa roczniki potem już luz był.
  • #19
    Janusz_kk
    Level 33  
    Młodzi jesteście :) ja byłem 82-84, stan wojenny, poobcinali nam urlopy a dziadki się wyżywały bo same dostały w dupe bardziej bo przytrzymali
    rocznik o 3 miesiące i zamiast wyjść w grudniu 81 wychodzili w kwietniu, my z tego powodu zamiast w kwietniu poszliśmy w czerwcu, przej..ne.
  • #20
    andrzej20001
    Level 43  
    No młodzi wiekiem i duchem, jadę dzis do lasu na nocke.
  • #21
    karel47
    Level 18  
    A jest tu może ktoś z JW-3150?
    Wojska Radiotechniczne, to może jest szansa.
  • #22
    zimny8
    Level 33  
    Janusz_kk wrote:
    Młodzi jesteście :)

    Dziki pobór 6 stycznia 82', kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Po szkółce 10 kompania warsztatowa (JW 2474 Białobrzegi), na łącznie blisko 80 wicków starych i dziadków trafiło nas 5-tka, po tygodniu praktycznie bez snu zacząłem zapominać nazwiska, to się nazywa (przejebane) przerąbane.
    Na szczęście większość "prześladowców" to byli ludzie z branży elektronicznej więc jakiś lepszy poziom przedstawiali, kilku stolarzy kierowców i mechaników po zawodówkach to było bydło. Doświadczyliście cotygodniowego trzepania futra?, jednakowoż po kilku miesiącach kiedy przyszedł nowy pobór to wkrótce przekupiliśmy te łajzy 5 litrami gorzały do obcinki ogona mimo że nie minął "regulaminowy" rok.
    Moderated By ArturAVS:

    Bez "słownictwa" poproszę.

  • #23
    van claude jean damme
    Level 19  
    Bieda z nędzą wrote:
    Ilu jest tu takich którzy pamiętają smak małpy, dreszcz emocji kiedy poszło się na lewiznę, panikę, wypady na metę, albo komuś amba coś wrąbała?

    :D
  • #24
    Millaka
    Level 21  
    Aleksander_01 wrote:
    Ja byłem 84-85 .

    To nie było wojsko tylko jakieś szkolenie, coś jak teraz OTK.
    W tamtych czasach na takie „wojsko” mogli liczyć tylko dzieci urzędników partyjnych, inni musieli 24 miesiące przeżyć.
    No, chyba że nie wytrzymałeś psychicznie czy fizycznie i zostałeś przedterminowo zwolniony ;)
  • #25
    jaga134
    Level 26  
    Tak dla równowagi.Wiosna 1967- wiosna 1969. 5SDP , JW 28... Byłem w kompanii łączności. Jako "mechanik",biorę to w cudzysłów, bo żadnego szkolenia nie przechodziłem "naprawiałem" radiostacje czołgowe i im podobne. Naprawiałem również instalacje "podtynkowe" w czołgach czyli CZTW. Ponieważ w cywilu pasjonowałem się elektroniką więc jakoś sobie radziłem. A czasy były nieciekawe.Czerwiec 67: walki w Izraelu więc u nas ostry alarm. Praska wiosna 68: omal nie wybraliśmy się z "przyjacielską" wizytą do Czechosłowacji, ale jakoś nas ominęło to "szczęście". Fala? jakoś nie słyszałem wówczas o czymś takim. Owszem zawsze kogoś tam trochę sponiewierano ale to często było niejako na własne żądanie ofiary i kończyło się śmiechem.Poważniejszych incydentów nie przypominam sobie choć w naszej kompanii byli "samobójcy" tzn. żołnierze,którzy mieli służyć 5 lat. I tak pomału minęły dwa lata "zaszczytnej" służby a było to już kilkadziesiąt lat temu.
  • #26
    Aleksander_01
    Level 41  
    Millaka wrote:
    .
    No, chyba że nie wytrzymałeś psychicznie czy fizycznie i zostałeś przedterminowo zwolniony ;)


    Wytrzymywać jakoś wytrzymywałem, a zwolniono mnie dyscyplinarnie. Miałem niezłego cykora żeby mnie z powrotem nie wzięli, ale nastał Gorbaczow i tyle armatniego mięsa nie było potrzeba. Potem robiłem TV i trepa z WKU i przenieśli mnie do rezerwy. A potem to zgubiłem książeczkę wojskową (i tak na c.ój była potrzebna). Jakoś mi się udało, służyłem dokładnie 10 miesięcy i jeden dzień - najgorszy okres w życiu (zbyt cenię wolność).
  • #27
    Janusz_kk
    Level 33  
    Aleksander_01 wrote:
    a zwolniono mnie dyscyplinarnie.

    Dyscyplinarnie powiadasz :) nie wierzę, bo wiem co się z takimi opornymi działo, Orzysz miejsce docelowe :)
  • #28
    Mierzejewski46
    Level 33  
    andrzej20001 wrote:
    Jak wchodziłeś z grzyba na pobudkę na sale to był efekt łał :) Szczególnie zimą.

    O tak, kilka razy podejście robiłem po kilka minut.Inaczej nie dało się. Zasypiałem z kołdrą na głowie.
    Dlatego też wolałem warty.
  • #29
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    A Wasze wspomnienia z obieraka? Drugie- ile najdłużej byliście na lewiźnie?
    Janusz_kk wrote:
    Orzysz miejsce docelowe :)

    Wiesz jaki szacun miały później tygrysy, o sandokanach nie wspomnę. Choć JW1370 łamała ludzi psychicznie, jeden u nas wrócił tygrysem ale już nie ten sam czowiek
  • #30
    Janusz_kk
    Level 33  
    Bieda z nędzą wrote:
    Wiesz jaki szacun miały później tygrysy, o sandokanach nie wspomnę.

    Oczywiście że wiem, tam dostawali taki wycisk, że później zwykła jednostka to była bułka z masłem dla nich.

    Bieda z nędzą wrote:
    A Wasze wspomnienia z obieraka

    Tragedia, szczególnie obieranie nożem z niezbędnika :( więcej obierek niż ziemniaków.
    Na lewiźnie nie byłem, nie opłacało się :)