Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Fabryka prądu
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilacz warsztatowy jako prostownik / ładowarka, kształt napięcia.

19 Paź 2019 00:37 648 23
  • Poziom 4  
    Witam, dział mam nadzieje odpowiedni.

    Na temat ładowania akumulatorów Li-ion jest dużo jednoznacznych informacji, wiec zbudowanie ładowarki do takich akumulatorków jest proste.

    Co do ładowania akumulatorów kwasowo-ołowiowych 12V z elektrolitem płynnym już nie jest tak kolorowo.
    Chce sobie zbudować taką ładowarke/prostownik i problem polega na tym, że nie wiem od czego zacząć czyli nie wiem w jaki sposób taki akumulator ma być ładowany.

    Przeczytałem wiele informacji sprzecznych ze sobą, i tak:
    - ładować prądem max 0,1C bo inaczej akumulator ulegnie uszkodzeniu VS prąd ładowania może być wiekszy bo alternator w aucie potrafi ładować prądami rzędu dziesiątek amperów.
    - ładować do napiecia 14,4V VS ładować do napiecia 14V VS ładować do napiecia 15...17V.
    - kontrolować czas ładowania VS nie kontrolować czasu ładowania bo gdy akumulator będzie naładowany to prąd sam zmaleje i nie będzie sie ładował.

    Jak to z tym jest? Gdzie leży prawda?

    Czy do ładowania można wykorzystać zasilacz laboratoryjny z ograniczeniem prądowym np 5A i ustawionym napięciem 14V? Może 14,4V a może 16V?

    Jaki wpływ na ładowanie akumulatora kwasowego ma kształt napiecia? Stałe z zasilacza labo VS pulsujące z typowego prostownika składającego sie w najprosszej postaci z trafa i diody?
  • Fabryka prądu
  • Poziom 35  
    Boxtar napisał:
    - ładować prądem max 0,1C bo inaczej akumulator ulegnie uszkodzeniu VS prąd ładowania może być wiekszy bo alternator w aucie potrafi ładować prądami rzędu dziesiątek amperów.

    Ładować prądem podanym w karcie katalogowej akumulatora - zazwyczaj 0,1C. Większe prądy - być może, ale za każdym razem tracisz żywotność akumulatora - więc po co?
    Boxtar napisał:
    - ładować do napiecia 14,4V VS ładować do napiecia 14V VS ładować do napiecia 15...17V.

    Zależy od modelu akumulatora - producent wie najlepiej i napisał to w specyfikacji.

    Boxtar napisał:
    - kontrolować czas ładowania VS nie kontrolować czasu ładowania bo gdy akumulator będzie naładowany to prąd sam zmaleje i nie będzie sie ładował.

    Prąd sam maleje, ale gdy nie kontrolujesz napięcia końćowego to może okazać się, że przy prostowniku bez kontroli prąd zmalał tak, że napięcie wzrosło powyżej bezpiecznego. Problem szczególne duży w zużytych akumulatorach, gdzie prostownik przekaże "ile fabryka da" napięcia.

    Boxtar napisał:
    Jaki wpływ na ładowanie akumulatora kwasowego ma kształt napiecia? Stałe z zasilacza labo VS pulsujące z typowego prostownika składającego sie w najprosszej postaci z trafa i diody?

    Teoretycznie pulsujące lepsze, ale czy ktoś wie, czemu...? Z obserwacji wydaje mi się, że przy stałym napięciu łatwiej o zwarcie cel... po wielu latach :D - bo kilkurazowe podładowanie raczej wpływu nie ma.
  • Poziom 4  
    Czyli w zasilaczy warsztatowym jakie napiecie najlepiej ustawić? 14,4V bo takie jest ładowane w aucie? A co powiesz na to, że niektórzy zalecają ładowanie do 16V i nikt nie mówi o specyfikacji danego akumulatora.. bo ''kwas to kwas'' ;)
    Chodzi mi o okresowe doładowanie akumulatora, np przed zimą. ''Stara szkoła'' mówi, żeby doładowywać typowe akumulatory samochodowe 3 -4 razy w roku bo to zwiększa ich żywotność.
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    Boxtar napisał:
    - ładować prądem max 0,1C bo inaczej akumulator ulegnie uszkodzeniu VS prąd ładowania może być wiekszy bo alternator w aucie potrafi ładować prądami rzędu dziesiątek amperów.
    Akumulator samochodowy utrzymywany jest przez większość czasu w stanie pełnego naładowania i to jest dla niego optymalne, w takim przypadku wysokie prądy płyną przez kilkadziesiąt sekund po rozruchu. Alternator nie ładuje rozładowanego akumulatora, zresztą akumulatory samochodowe wytrzymują bardzo niewiele pełnych cykli ładowanie/rozładowanie.

    Chyba wszystkie odpowiedzi na twoje pytania znajdziesz tu:
    https://batteryuniversity.com/learn/article/lead_based_batteries
    https://batteryuniversity.com/learn/article/charging_the_lead_acid_battery
    https://batteryuniversity.com/learn/article/bu_214_summary_table_of_lead_based_batteries
  • Fabryka prądu
  • Poziom 4  
    Dzieki Kolego jarek_lnx ;) - właśnie takich materiałów poszukuje.

    OK, na chwile obecną, wychodzi mi, że ładownie Li-ion'ów i kwasowych nie różni sie zbyt bardzo i kwasowe lepiej ładować też metodą CC-CV, czyli:

    -prąd ładowania (ograniczenie prądowe) ustawić na 0,1C
    -napięcie ustawić miedzy 2,3 a 2,45V na cele czyli między 13,8 a 14,7V
    - zbyt niskie napiecie powoduje nie w pełni naładowanie i zasiarczenia, a zbyt wysokie gazowanie
    - po osiągnieciu przez aku ok, 70% pojemności, ładowanie przechodzi z trybu CC na tryb CV i prąd ładowania spada.
    - gdy prąd spadnie do wartości 3 do 5% pojemności akumulatora ładowanie można uznać za zakończone, gdy akumulator jest sprawny,
    - gdy akumulator nie jest w pełni sprawny (wyeksploatowany) nigdy prąd ładowania nie spadnie do 3 - 5% poj. aku; i będzie wiekszy.
    - aku należy ładować 16godzin, chyba, że wcześniej prąd zmaleje do wartości 3 - 5 % poj. aku.
    - aku powinien być cały czas naładowany bo inaczej ulega zasiarczeniu

    Tyle dowiedziałem sie z w/w linków, czy dobrze to rozumiem czy coś pokręciłem?

    Jak to sie ma do informacji, że istnieją prostowniki ładujące do 16V i niektórzy nawet twierdzą, że lepiej ładują akumulatory?
  • Poziom 38  
    Ture11 napisał:
    Teoretycznie pulsujące lepsze, ale czy ktoś wie, czemu...?


    Jest cały wątek o tym https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?t=3618905&highlight= można przeczytać cały, od drugiej struny zaczyna się dyskusja na temat przebiegu prądu ładowania.
  • Poziom 43  
    Boxtar napisał:

    Tyle dowiedziałem sie z w/w linków, czy dobrze to rozumiem czy coś pokręciłem?
    Dobrze.

    Boxtar napisał:
    Jak to sie ma do informacji, że istnieją prostowniki ładujące do 16V i niektórzy nawet twierdzą, że lepiej ładują akumulatory?
    Przeładowanie powoduję korozję płyty dodatniej i gazowanie, w akumulatorach które nie są szczelnie zamknięte, w których można uzupełnić wyparowaną wodę przynajmniej gazowanie nie powoduje problemów. W akumulatorach szczelnie zamkniętych (SLA) nie wolno przekraczać maksymalnego napięcia bo nie wolno dopuścić do gazowania.
    Przeładowanie jest też sposobem na odsiarczanie lekko zasiarczonego akumulatora
    https://batteryuniversity.com/learn/article/sulfation_and_how_to_prevent_it
    A więc można tą metodą poprawić stan akumulatora, jeśli jest zasiarczony, jak również pogorszyć, jeśli się to robi zbyt często i niepotrzebnie.
  • Poziom 38  
    Boxtar napisał:
    Jak to sie ma do informacji, że istnieją prostowniki ładujące do 16V i niektórzy nawet twierdzą, że lepiej ładują akumulatory?

    Mam taki fabryczny prostownik z pełną automatyką, który przerywa ładowanie, gdy napięcie na ładowanym akumulatorze przekroczy wartość 15.8-16.0 V i nie stwierdziłem, aby to było szkodliwe dla akumulatora.
    Wg mnie najzdrowsze dla akumulatora jest takie ładowanie gdy on sam określa na jaki prąd ma ochotę, a tym samym sam określa jak długo ma trwać ładowanie.
    Takie warunki zapewnia prostownik (trafo + mostek), którego trafo na wyjściu bez obciążenia (bieg jałowy) daje napięcie 12 VAC. Praktycznie nie trzeba wtedy żadnej automatyki. Przy miękkiej sieci (z pływającym napięciem) wystarczy dołożyć do takiego prostownika układ kontroli napięcia przerywający ładowanie gdy napięcie na ładowanym akumulatorze osiągnie ustawiony próg. Nie ma wtedy obawy, że jak napięcie w sieci podskoczy za wysoko, że akumulator zostanie przeładowany.
    Boxtar napisał:
    -prąd ładowania (ograniczenie prądowe) ustawić na 0,1C

    Prąd 0.1C powinien być ustawiany jako prąd początkowy ładowania, ale nic się nie stanie jak będzie niższy.
  • Poziom 4  
    Dzieki za odpowiedź, ale rzecz w tym, że chce zbudować ''prostownik'' na przetwornicy dc-dc z ograniczeniem prądowym czyli na wyjściu będzie napiecie stałe a nie pulsujące jednokierunkowe...

    Dodatkowo odnośnie kształtu prądu ładującego akumulator troche namieszał mi w głowie wątek:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3618905-30.html
    zaproponowany przez Kolegę Rezystor240

    ale przez ten wątek zaczynam też chyba rozumieć skąd bierze sie ta różnica w napięciach ładowania, że jedni podają ok, 14V a inni ok 16V.
    Ładowanie w aucie jest napięciem stałym 14,4V, podobnie w ładowarkach elektronicznych które na wyjściu też mają napiecie stałe (przebieg linia prosta) natomiast ładowanie prostym prostownikiem napieciem pulsującym wynosi ok. 16V.

    W tamtym wątku Kolega @kris8888 napisał jedno (nie tylko jedno) bardzo ciekawe zdanie, z którym trudno sie nie zgodzić, cyt:
    ''Chodzi przecież tylko o dostarczenie odpowiedniej ilości ładunku elektrycznego do akumulatora. A to czy to się zrobi w trochę krótszym czy trochę dłuższym czasie nie ma znaczenia.''

    Na podstawie powyższego nasuwa mi sie kilka wniosków:
    1.Ładowanie akumulatora najlepiej odnieść do jakiejś ilości ładunku elektrycznego w jakimś czasie.
    2.Ilość ładunku którą przyjmie akumulator w określonym czasie powiedzmy 1sekunda, będzie większa gdy będzie to przebieg stały niż w przypadku przebiegu pulsującego. W obu przypadkach wartości napięcia takie same.
    3. Z samego tylko kształtu przebiegu bierze sie różnica w wysokości napięcia w ładowaniu napieciem stałym VS przebiegiem pulsującym, innymi słowy w czasie tej jednej przykładowej sekundy akumulator przyjmie wiecej ładunku z napięcia stałego niż przebiegu pulsującego jednokierunkowego. Dlatego, żeby został ''władowany'' w ciągu przykładowej 1s taki sam ładunek napieciem stałym jak pulsującym to można podnieść wartość (wysokość) napiecia pulsującego.

    Co o tym myślicie?
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    Boxtar napisał:
    ale przez ten wątek zaczynam też chyba rozumieć skąd bierze sie ta różnica w napięciach ładowania, że jedni podają ok, 14V a inni ok 16V.
    Ładowanie w aucie jest napięciem stałym 14,4V, podobnie w ładowarkach elektronicznych które na wyjściu też mają napiecie stałe (przebieg linia prosta) natomiast ładowanie prostym prostownikiem napieciem pulsującym wynosi ok. 16V.
    Wątpię, bo woltomierze napięcia stałego mierzą wartość średnią, jeśli prąd ma dużą wartość w impulsie to płynie przez krótki czas i średnia pozostaje taka sama. W dawnych czasach kiedy nie było akumulatorów "bezobsługowych" napięcie nie było aż tak istotne, bo najwyżej klient sobie doleje wody jak mu się "wygotuje", teraz wiele akumulatorów jest zbudowanych tak że nie dolejesz.


    Boxtar napisał:
    W tamtym wątku Kolega @kris8888 napisał jedno (nie tylko jedno) bardzo ciekawe zdanie, z którym trudno sie nie zgodzić, cyt:
    ''Chodzi przecież tylko o dostarczenie odpowiedniej ilości ładunku elektrycznego do akumulatora. A to czy to się zrobi w trochę krótszym czy trochę dłuższym czasie nie ma znaczenia.''
    Z pierwszym zdaniem się zgodzę, ale dalsza część jest opinią autora i nie ma tu związku przyczyna-skutek. Podstawowa funkcja nie determinuje obecności albo braku innych bardziej złożonych zjawisk, jak nie wiem, to muszą napisać że nie wiem, nie znaczy ani tak ani nie, nie robiłem badań, nie szukałem czy ktoś zrobił.
    Jak poszukać to http://vershv.narod.ru/sdarticle.pdf tylko uwaga to jest jeden artykuł warto by poszukać innych zobaczyć czy wnioski są zgodne czy sprzeczne.

    Boxtar napisał:
    2.Ilość ładunku którą przyjmie akumulator w określonym czasie powiedzmy 1sekunda, będzie większa gdy będzie to przebieg stały niż w przypadku przebiegu pulsującego. W obu przypadkach wartości napięcia takie same.
    Błąd bo rozsądniej było by przyjąć taką samą średnią wartość prądu, jako dającą taki sam przyrost ładunku w czasie, wtedy wartość szczytowa musi być większa, ale czas ładowania będzie taki sam.

    Dodano po 11 [minuty]:

    gimak napisał:
    Mam taki fabryczny prostownik z pełną automatyką, który przerywa ładowanie, gdy napięcie na ładowanym akumulatorze przekroczy wartość 15.8-16.0 V i nie stwierdziłem, aby to było szkodliwe dla akumulatora.
    Uczciwie stawiasz sprawę, nie stwierdziłeś żeby było szkodliwe, gdybyś porównał np czas życia dziesięciu akumulatorów ładowanych do 16V i dziesięciu akumulatorów ładowanych do 14,5V było by z czego wnioski wyciągać, w przeciętnych warunkach eksploatacji, szczególnie takiej od czasu do czasu, nie ma szans na jakieś szczegółowe badania. W warunkach typowej eksploatacji nie odróżnimy urządzeń trochę lepszych, od trochę gorszych, możemy zauważyć tylko duże różnice. Jeśli producent nie ucieka przed klientami w krzaki, można by zapytać jak się ma to napięcie do zaleceń producentów akumulatorów, do jakich odmian akumulatorów PB jest zalecany ten prostownik, a do jakich nie jest, zapytać czy wszystkie tak mają, żeby wyeliminować przypadek, np wadliwie działający egzemplarz.

    gimak napisał:
    Wg mnie najzdrowsze dla akumulatora jest takie ładowanie gdy on sam określa na jaki prąd ma ochotę, a tym samym sam określa jak długo ma trwać ładowanie.
    Ale nadal to ty decydujesz o tym jakie będzie końcowe napięcie, czyli sterujesz tą "ochotą" świadomie albo i nie.
  • Poziom 4  
    jarek_lnx napisał:
    Boxtar napisał:
    2.Ilość ładunku którą przyjmie akumulator w określonym czasie powiedzmy 1sekunda, będzie większa gdy będzie to przebieg stały niż w przypadku przebiegu pulsującego. W obu przypadkach wartości napięcia takie same.
    Błąd bo rozsądniej było by przyjąć taką samą średnią wartość prądu, jako dającą taki sam przyrost ładunku w czasie, wtedy wartość szczytowa musi być większa, ale czas ładowania będzie taki sam.


    W tym przykładzie chodziło mi o porównanie wartości szczytowej przebiegu pulsującego jednokierunkowego do takiej samej wartości ale ''czystego'' napięcia stałego. I w takim przykładzie w tym samym czasie, ładując ''czystym'' DC do akumulatora powinno dostać sie wiecej ładunku względem przebiegu impulsowego, a przynajmniej tak mi sie wydaje.
    P.S. Twój link powyżej to troche czytania będzie, ale to dobrze ;)
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    Boxtar napisał:
    W tym przykładzie chodziło mi o porównanie wartości szczytowej przebiegu pulsującego jednokierunkowego do takiej samej wartości ale ''czystego'' napięcia stałego. I w takim przykładzie w tym samym czasie, ładując ''czystym'' DC do akumulatora powinno dostać sie wiecej ładunku względem przebiegu impulsowego, a przynajmniej tak mi sie wydaje.
    Jeśli przebieg impulsowy będzie mia wartość szczytową równą przebiegowi DC to wartość średnią musi mieć niższą.

    Boxtar napisał:
    P.S. Twój link powyżej to troche czytania będzie, ale to dobrze ;)
    Wygooglałem pierwszy z brzegu artykuł naukowy na ten temat, żeby to było jakieś rzetelne źródło wiedzy, a nie opinie na forum wyssane z d..y przez amatorów (ja też nie jestem profesjonalistą w dziedzinie akumulatorów) , przyznam że przejrzałem tylko fragmentami najciekawsze było zwiększenie 10x gęstości prądu, które przy ładowaniu DC zniszczyło akumulator w ciągu pięciu cykli a a ładowany impulsowo z wypełnieniem 1/3 czyli szczytową wartością 3x większą wytrzymał 65 cykli.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    jarek_lnx napisał:
    gimak napisał:
    Wg mnie najzdrowsze dla akumulatora jest takie ładowanie gdy on sam określa na jaki prąd ma ochotę, a tym samym sam określa jak długo ma trwać ładowanie.
    Ale nadal to ty decydujesz o tym jakie będzie końcowe napięcie, czyli sterujesz tą "ochotą" świadomie albo i nie.

    Na początku muszę zaznaczyć, że nigdy nie wiemy w jakim stopniu jest rozładowany podłączany do ładowania akumulator i jaki w związku z tym, ładunek należy mu dostarczyć, aby został w pełni naładowany.
    Przy prostowniku trafo + mostek decydujące znaczenie ma wartość wyjściowa napięcia trafo. Z moich obserwacji procesu ładowania akumulatorów wynika, że taka sytuacja zachodzi wtedy gdy napięcie wyjściu trafo, na biegu jałowym nie przekracza 12 VAC, przy którym wartość szczytowa napięcia wynosi 17 V. Przy tym napięciu mocno rozładowany akumulator podłączony do prostownika przez chwilę pobiera prąd niewiele większy od Q/10 i z reguły spada do wartości lekko poniżej Q/10. Następnie przez kilka godzin (zależy od stopnia rozładowania podłączonego akumulatora) utrzymuje na tym samym poziomie, napięcie wtedy też trzyma się na stałym poziomie. W pewnym momencie napięcie na akumulatorze zaczyna wzrastać, a pobierany prąd zaczyna spadać. Trwa to do czasu aż nastąpi równowaga między pobieranym prądem z prostownika i prądem (albo inaczej - ładunkiem) traconym w wyniku samoistnego rozładowania się akumulatora. Od tego momentu przestaje maleć prąd pobierany z prostownika, ale przestaje też wzrastać napięcie na ładowanym akumulatorze. Moment ten można uznać za moment końcowy ładowania.
    Moment tej równowagi zależy od stanu technicznego akumulatora.
    U mnie przy zupełnie nowym akumulatorze, moment ten wystąpił przy napięciu 15.8 V i prądzie 150-200 mA. Im akumulator jest starszy lub w gorszym stanie technicznym, to ta równowaga występuje przy niższym napięciu końcowym i wyższym prądzie końcowym.
    W takich warunkach ładowania nie dochodzi, a przynajmniej ja tego nie stwierdziłem, do utraty wody z elektrolitu w wyniku jej elektrolizy.
    Przy wyższej wartości szczytowej (zaznaczam szczytowej, a nie średniej) dawanej przez prostownik niż 17 V, część prądu pobieranego z prostownika w końcowym etapie ładowania, będzie szła na proces elektrolizy wody.
    Ładowanie przy napięciu pulsacyjnym (po wyprostowaniu napięcia sinusoidalnego) przebiega pod wpływem "czapek" tego napięcia górujących nad napięciem ładowanego akumulatora. W miarę jak rośnie napięcie na ładowanym akumulatorze "czapki" te maleją i maleją czapki prądu, a więc maleje mierzony prąd.
    Boxtar napisał:
    rzecz w tym, że chce zbudować ''prostownik'' na przetwornicy dc-dc z ograniczeniem prądowym czyli na wyjściu będzie napiecie stałe a nie pulsujące jednokierunkowe...

    W tym przypadku trudno mi się jednoznacznie do tego ustosunkować jakie powinna ta przetwornica dawać napięcie, bo takich eksperymentów nie robiłem. Więc nie wiem jakie optymalne napięcie powinna dawać taka przetwornica ale przypuszczam, że napięcie to nie mogłoby przekraczać prawdopodobnie napięcia 14.8 V. Przypuszczam tak dlatego, że gdy padła mi jedna dioda wzbudzenia w alternatorze i napięcie ładowania wzrosło do 15.2 V, akumulator silnie gazował i szybko obniżał się poziom elektrolitu. Nie wiem jak przy takim napięciu zachowa się prąd ładowania - czy będzie konieczne jego ograniczanie.

    Mogę natomiast podzielić się moimi obserwacjami z ładowania akumulatora samochodowego 55 Ah/12 przy użyciu 4 paneli PV 10W/12V połączonych równolegle, podłączonych bezpośrednio do akumulatora. Panele te nieobciążone, przy pełnym słońcu dają 22 V. Obecnie przy pełnym słońcu uzyskuję z nich 1.3 A, a pod koniec grudnia uzyskałem 1.68 A.
    Kontrolowane jest tylko napięcie. Akumulator jest ładowany do momentu gdy napięcie na nim osiągnie pułap 14.8V. W tym momencie następuje odłączenie paneli, a ponowne ich podłączenie następuje gdy napięcie na akumulatorze opadnie do ok. 13 V - takie progi napięciowe sobie ustawiłem.
    Interesowały mnie głownie dwie sprawy:
    - czy w trakcie ładowania w tym przedziale napięciowym 13 - 14.8 V występuje gazowanie elektrolitu. Z obserwacji wynika, że nie występuje, albo jest tak małe, że niezauważalne,
    - ile trzeba będzie dolać wody do cel po roku takiego ładowania. Po roku, w sumie do dolałem 15 ml wody.

    Na podstawie tych obserwacji mogę stwierdzić, że przy ładowaniu akumulatora z przetwornicy przy wyższym napięciu dawanym przez przetwornicę, konieczna będzie kontrola napięcia ładowanego akumulatora - tak jak u mnie przy ładowaniu z paneli PV.
  • Pomocny post
    Poziom 31  
    Boxtar napisał:

    Ładowanie w aucie jest napięciem stałym 14,4V, podobnie w ładowarkach elektronicznych które na wyjściu też mają napiecie stałe (przebieg linia prosta) natomiast ładowanie prostym prostownikiem napieciem pulsującym wynosi ok. 16V.

    Delikatnie się wtrącę. W rzeczywistości w aucie akumulator też nie jest ładowany napięciem (a ściślej prądem) stałym, którego przebieg nie jest idealną linią prostą ponieważ alternator w istocie jest prądnicą przemiennego prądu trójfazowego z dodanym prostownikiem trójfazowym na wyjściu. Akumulator robi tu za filtr wyjściowy. Czyli gdyby nie było akumulatora to przebieg napięcia byłby pulsacyjny o stosunkowo dużej częstotliwości, zależnej od chwilowych obrotów alternatora. Kształt napięcia przypominający wierzchołki sinusoid. Podłączony akumulator robi jednak za wielki kondensator i "wygładza" przebieg napięcia z alternatora tak, że podłączony oscyloskop na zaciski akumulatora pokaże idealną linię prostą.
    Dodatkowo działanie regulatora napięcia alternatora też nie jest takie same jak w liniowym stabilizatorze ponieważ regulator zasila uzwojenie wzbudzenia alternatora impulsowo ("zero- jedynkwo"), przerywając prąd w uzwojeniu wzbudzenia w zależności od napięcia na wyjściu. Gdyby nie podłączony akumulator to napięcie z alternatora dalekie byłoby od linii prostej, z dużą liczbą "szpilek". Dlatego m.in. nie wolno odłączać akumulatora przy pracującym silniku.

    Co nie zmienia faktu, że moim zdaniem można ładować akumulator zarówno prądem pulsacyjnym jak i wstępnie wygładzonym, nie ma to znaczenia, ważne żeby nie doprowadzić do przeładowania i nadmiernego gazowania akumulatora. Przy czym wstępne filtrowanie "na siłę" napięcia i prądu nie ma sensu o ile np. układ automatyki prostownika tego nie wymaga.
  • Poziom 4  
    Bardzo dziękuję za odpowiedzi :)
    Na obecną chwilę jeszcze więcej poczytałem, zdobyłem następne informacje i nasuwają mi sie kolejne wnioski:

    1.Przyznaję, że trochę ''pobłądziłem'' w swoich rozważaniach nt. ładowanie prądem stałym vs. prądem pulsującym jednokierunkowym i po raz kolejny, ale i na podstawie mojej aktualnej wiedzy (oczywiście zawsze mogę się mylić), muszę stwierdzić, że trudno nie zgodzić się z tym co napisał Kolega kris8888 o tym, że nie ma większego znaczenia jaki jest kształt napięcia ładowania ZANIM podłączy sie akumulator bo ważne jest to co dzieje sie z przebiegiem (jego kształtem) PODCZAS podłączenia ładowarki do akumulatora.
    2.Poczytałem nieco (co prawda nie od deski do deski ;) ) Pracę http://vershv.narod.ru/sdarticle.pdf , którą przedstawił Kolega jarek_lnx i dochodzę do wniosku, że jednak nie można odnieść sie do niej w kontekście rozważań nt. ładowania DC vs. prądem o przebiegu pulsującym, jednokierunkowym od częstotliwości sieci.

    3.Dotarłem do kolejnych informacji z kilku źródeł (np tutaj: http://www.powerstream.com/SLA.htm ale w innych miejscach piszą podobnie), i między innymi z tych informacji i z tego co wyżej Koledzy napisali wyszło mi, że:

    - ładowanie rozpoczyna sie od wartości 2,15V na cele czyli 12,9V ale ładowanie do tak niskiego napięcia było by nieefektywne bo baaardzo wolne co nie zmienia faktu, że kiedyś w końcu aku naładuje sie w pełni.
    - ładowanie akumulatora kończy sie z chwilą spadku wartości płynącego prądu ładowania do bardzo małych wartości i im akumulator w lepszej kondycji tym prąd ten będzie mniejszy.
    - ładowanie do napięcia większego niż 12,9V jest możliwe i jest o tyle lepsze, że jest szybsze :)
    - ładowanie do napięć większych od 14,5V powoduje, że zaczyna sie proces gazowania (i to jest dla mnie bardzo ważna informacja) i im to napięcie większe tym proces ładowania będzie szybszy a gazowanie większe.
    - do ładowania akumulatorów bezobsługowych, do których w prosty sposób nie można dolać wody, lepiej nie dopuszczać do gazowania, czyli nie przekraczać 14,5V, bo w perspektywie czasu gazowanie i niedolewanie wody oznacza pogorszenie parametrów a nawet uszkodzenie akumulatora.
    - stare prostowniki dopuszczały możliwość ładowania do napięcia większego od 14,5V bo proces gazowania w starszych akumulatorach nie był problemem bo zawsze można było dolać wody (akumulatory obsługowe).
    - w aucie ładowanie alternatorem nie przekracza 14,5V czyli nie powoduje gazowania co jest ważne, bo dzisiejsze akumulatory w większości są bezobsługowe i nie można w prosty sposób dolać wody,
    - ładowanie do wartości napięcia maksymalnego 14,5V można uznać za bezpieczne dla akumulatorów bezobsługowych,
    - akumulator kwasowo ołowiowy jest ''czuły'' na zmiany temperatury (zarówno podczas ładowania jak i rozładowania),
    - wszystkie powyższe wartości napięć są prawidłowe dla temperatury 20st, dla innych temperatur będą inne.

    Na podstawie powyższego dochodzę do wniosku, że aby bezpiecznie ładować akumulator bezobsługowy to najlepiej ładować go metodą CC-CV czyli napięcie ładowania ustawić nieco poniżej 14,5V (czyli np, 14,4V tak jak w aucie) i prąd ładowania ograniczyć do wartości 0,1C.

    Co o tym myślicie? Czy nie pokręciłem czegoś? ;)
  • Pomocny post
    Poziom 36  
    Nie pokręciłeś. Napięcie ładowania dla akumulatora bezobsługowego z zaspawanym wieczkiem nie powinno przekraczać 14,5 V. Wyższe spowoduje, ze akumulator zacznie tracić wodę, której nie ma jak uzupełnić (no, można wiercić dziury, dolewać, ale chyba nie o to chodzi).

    Całość uwag na temat ładowania akumulatorów bezobsługowych jest w poradniku KOBE, który wrzuciłem dawno temu na elektrodę - post #311:
    KOBE_PL

    Są przedstawione charakterystyki, zasady ładowania, schematy ładowarek, itd.
  • Poziom 10  
    Pozwolę sobie też wtrącić swoje 3 grosze jako początkujący, bo od jakiegoś czasu jako amator zajmuję się kwestią akumulatorów kwasowo-ołowiowych.
    Sam jeszcze nie tak dawno temu bałem się wyższych napięć podczas ładowania, jednak to nie napięcie a przepływający prąd powoduje gazowanie elektrolitu. Poniżej wstawiam filmik który nagrałem podczas ładowania akumulatora przy napięciu 16,4V - akumulator był już prawie całkowicie naładowany więc prąd ładowania stosunkowo niewielki (0,6A)
    https://youtu.be/A8KI8ls8iUI
    Przez cały okres ładowania - z ograniczeniem prądu ładowania do 0,03C temperatura akumulatora po 20-tu godzinach ładowania wzrosła jedynie o 2 stopnie.
    Nawet bezobsługowe akumulatory poradzą sobie z odprowadzeniem takiej ilości gazów poprzez boczne odpowietrzniki.
    Dziwi mnie jednak że zarówno producenci akumulatorów jak i ładowarek tak usilnie bronią się przed przekroczeniem napięcia 15V - przy ładowaniu do tego napięcia, gęstość w całkowicie rozładowanym akumulatorze wzrasta zaledwie o 0,02 g/cm3 i choćby takie napięcie utrzymywać przez nieskończony okres czasu - gęstość nie wzrośnie.

    Natomiast trzeba zaznaczyć, że akumulator bezobsługowy z zasady to taki w którym nie ma konieczności uzupełniania elektrolitu. Natomiast nazwa ta jest bardziej marketingowa i często bezobsługowymi nazywane są nawet takie które pod naklejką kryją korki, czy zaślepki. Bezobsługowe mogą być też SLA - czyli całkowicie szczelne i tutaj bym się faktycznie nie odważył stosować wyższych napięć, bądź VRLA - czyli z zaworami regulacyjnymi.
  • Poziom 35  
    thudy napisał:
    Pozwolę sobie też wtrącić swoje 3 grosze jako początkujący, bo od jakiegoś czasu jako amator zajmuję się kwestią akumulatorów kwasowo-ołowiowych.
    Sam jeszcze nie tak dawno temu bałem się wyższych napięć podczas ładowania, jednak to nie napięcie a przepływający prąd powoduje gazowanie elektrolitu. Poniżej wstawiam filmik który nagrałem podczas ładowania akumulatora przy napięciu 16,4V - akumulator był już prawie całkowicie naładowany więc prąd ładowania stosunkowo niewielki (0,6A)
    https://youtu.be/A8KI8ls8iUI
    Przez cały okres ładowania - z ograniczeniem prądu ładowania do 0,03C temperatura akumulatora po 20-tu godzinach ładowania wzrosła jedynie o 2 stopnie.
    Nawet bezobsługowe akumulatory poradzą sobie z odprowadzeniem takiej ilości gazów poprzez boczne odpowietrzniki.
    Dziwi mnie jednak że zarówno producenci akumulatorów jak i ładowarek tak usilnie bronią się przed przekroczeniem napięcia 15V - przy ładowaniu do tego napięcia, gęstość w całkowicie rozładowanym akumulatorze wzrasta zaledwie o 0,02 g/cm3 i choćby takie napięcie utrzymywać przez nieskończony okres czasu - gęstość nie wzrośnie.

    Natomiast trzeba zaznaczyć, że akumulator bezobsługowy z zasady to taki w którym nie ma konieczności uzupełniania elektrolitu. Natomiast nazwa ta jest bardziej marketingowa i często bezobsługowymi nazywane są nawet takie które pod naklejką kryją korki, czy zaślepki. Bezobsługowe mogą być też SLA - czyli całkowicie szczelne i tutaj bym się faktycznie nie odważył stosować wyższych napięć, bądź VRLA - czyli z zaworami regulacyjnymi.


    Ale słyszał Kolega o opadzie masy czynnej?
  • Poziom 10  
    Ture11 napisał:
    Ale słyszał Kolega o opadzie masy czynnej?

    Tak, miałem nawet kilka takich akumulatorów - elektrolit ma wtedy charakterystyczne zabarwienie - szarawe a nawet brunatne.
    Ale zazwyczaj opad masy ma miejsce podczas ładowania zbyt dużym prądem lub w przypadku nadmiernego wzrostu temperatury, co w sumie idzie w parze.
    Ale czy Kolega chce mi powiedzieć że opad masy ma również miejsce w przypadku ładowania małym prądem przy wysokim napięciu ?
  • Poziom 35  
    thudy napisał:
    Ale czy Kolega chce mi powiedzieć że opad masy ma również miejsce w przypadku ładowania małym prądem przy wysokim napięciu ?

    Raczej mam na myśli, że ma miejsce wtedy, gdy akumulator gazuje. Bez względu na prąd i temperaturę...
  • Poziom 10  
    Ture11 napisał:

    Raczej mam na myśli, że ma miejsce wtedy, gdy akumulator gazuje. Bez względu na prąd i temperaturę...

    W takim razie w jaki sposób odwrócić procesy chemiczne - mam na myśli wzrost gęstości elektrolitu ?
    Takie jak to nazwałeś "gazowanie" to naturalny proces "rozrywania" siarczanu ołowiu, przez co stężenie kwasu w elektrolicie rośnie.
  • Poziom 4  
    Ostatnio zaopatrzyłem sie w areometr i miernik Autool bt-360 i sprawdziłem swój akumulator w aucie po 2 latach eksploatacji.
    Akumulator nigdy nie widział prostownika.
    Elektrolit czysty, we wszystkich celach gęstość, 1,28...1,29, sprawdzone rano po jakichś 10h postoju.
    Napięcie 12,67, rezystancja 3,8 mOhm, naładowanie 98%, sprawność 76%, prąd max 745A.
    Parametry podane na naklejce przez producenta to 80Ah, 780A.
    Czyli wyniki badań nie najgorsze jak na 2letni aku.
    Akumulator nie miał lekkiego życia, tzn i postał w mrozie 2 -3 tygodnie, postał też nieraz 2 - 3 tygodnie w upałach na słońcu, jeździł na krótkich odcinkach ale jeździł też na odcinakch po 1000 km.
    Czyli wychodzi na to, że napięciem 14.4 z alternatora da sie doładować akumulator.

    no i bądź tu mądry, czy jest sens ładować powyżej 14,5V czy nie? ;)
  • Poziom 10  
    Boxtar napisał:
    Czyli wychodzi na to, że napięciem 14.4 z alternatora da sie doładować akumulator.

    Albo że masz dodatni bilans energetyczny oraz niewielką upływność prądu spoczynkowego.
    Ja u siebie w samochodzie mam moduł szacowania naładowania akumulatora oraz spory pobór prądu podczas spoczynku na poziomie 60mA. Niestety z włączonym modułem dochodziło do rozładowania akumulatora pomimo że alternator był momentami wysterowany i podawał napięcie 15,2V aby zwiększyć prąd ładowania.
    Po wyłączeniu modułu i przejście na klasyczny schemat - napięcie ładowania utrzymuje się w okolicy 14,2V - po włączeniu wszystkich odbiorników i poborze prądu rzędu 120A napięcie przysiada do 13,8V - nie dochodzi teraz do rozładowania i mam dodatni bilans energetyczny.
    W międzyczasie musiałem oczywiście naładować akumulator bo alternator tego nie był w stanie zrobić - jazda raczej miejska.
  • Poziom 36  
    Ture11 napisał:
    thudy napisał:
    Ale czy Kolega chce mi powiedzieć że opad masy ma również miejsce w przypadku ładowania małym prądem przy wysokim napięciu ?

    Raczej mam na myśli, że ma miejsce wtedy, gdy akumulator gazuje. Bez względu na prąd i temperaturę...


    No tu jesteś w pewnym błędzie. Użytkowany akumulator stale gazuje. Zarówno przy ładowaniu jak i wyładowywaniu. Nawet spokojnie stojący nieco gazuje.
    Zatem gdyby było jak piszesz, to akumulator by się uszkadzał, nawet przy prawidłowym użytkowaniu a tak przecież nie jest.

    Materiał elektrod zostaje "wyrywany" przy eksploatacji przekraczającej dopuszczalne parametry. Normalne ładowanie akumulatora nie powoduje uszkadzania się materiału elektrod. Zatem nie prawidłowa eksploatacja uszkadza akumulator, ale jej brak. Nie ładowanie konserwacyjne ale stan niedoładowania.