Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

MarekS6 22 Paź 2019 19:06 2595 20
  • Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    Witam Wszystkich.

    Chciałem zaprezentować wykonaną przeze mnie parę miesięcy temu wytrawiarkę PCB. Pewnie mało kto będzie miał cierpliwość czytać całość, dlatego dla ułatwienia opis podzielę na kilka etapów i każdy może przeczytać co go interesuje. Staram się zawsze opisywać wszystko bardzo dokładnie, stąd sporo tekstu, ale i sporo fotek :-)

    1. Kuweta/zbiornik
    Jest to druga wykonana przeze mnie wytrawiarka, w której uwzględniłem błędy popełnione przy pierwszej. Moją inspiracją był projekt kolegi Mirosław Firlej opublikowany na jego stronie pod adresem: http://mirley.firlej.org/trawiarka_plytek
    Za pierwszym razem robiłem wszystko z plexi o grubości 4mm, ciętej na ploterze laserem i klejonej klejem Acrifix 192. Niestety miałem non stop problemy z jakimiś mikroskopijnymi przeciekami z boku obudowy w miejscach łączenia elementów przez co, wszystko metalowe wokół oraz użyte metalowe śruby było podtrawiane. Śruby starej wytrawiarki wyglądały co parę tygodni jak na poniższej fotce.
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    Mając już dość prób uszczelniania wszystkiego postanowiłem zrobić kuwetę od nowa. Tym razem do wszystkich mniejszych ścianek, gdzie ważna jest szczelność użyłem plexi o grubości 10mm (i taka była szerokość klejenia). Dwie ściany boczne (te największe) zostały wycięte z plexi 5mm. Dodatkowo plexi cięta była nie laserem a frezarką z odpowiednim frezem. Ktoś może zapytać, a co to za różnica? Odpowiedź to krawędź cięcia – w przypadku lasera jest ona gładka (niejako już obrobiona/wypolerowana) oraz ze względu na punkt skupienia lasera, niekoniecznie idealnie płaska. W przypadku frezarki, krawędź jest szorstka, matowa oraz idealnie płaska (o ile mamy dobry frez).
    Ta różnica w krawędziach cięcia jest dosyć istotna w przypadku klejenia i szczelności całości. Równa i szorstka krawędź to pewniejsze klejenie i szczelność.
    Dodatkowo w dolnej formatce kuwety zostały wyfrezowane otwory o szerokości 1cm (grubość użytych plexi) i głębokości 5mm (połowa grubości użytej plexi) w celu wpuszczenia pionowych ścianek do środka. Widać to dokładnie na czwartej poniższej fotce.
    Do klejenia znów został użyty klej Acrifix 192, lecz tym razem zamiast zostawiać klejone elementy 24h na słońcu w celu wyschnięcia kleju, zaopatrzyłem się w taśmę UV, przez co klejenie było dużo szybsze i zapobiegło mikropęknięciom plexi jakie miałem w pierwszej kuwecie. Każdy klejony element już po ok 30min solidnie się trzymał więc mogłem kleić następny.

    Kolejność klejenia:
    Na jednej ze ścian bocznych najpierw przykleiłem podstawę zbiornika. Dopiero gdy te elementy się solidnie trzymały, przykleiłem jeden z węższych boków, wcześniej wciskając go w wysmarowaną spora ilością kleju wyfrezowaną szczelinę w podstawie. Następnie drugi wąski bok. W dalszej kolejności przykleiłem wewnątrz powstającego zbiornika małe kwadraciki po jednej stronie 2szt (plexi 5mm) z otworami by przez nie przepuścić 2x wężyk akwariowy i przewód czujnika temperatury, a po drugiej 2szt z otworami pod grzałkę (plexi 10mm) oraz podstawkę by grzałka była wyżej (plexi 5mm). I tu popełniłem błąd z kwadracikami z grzałką, ale o tym później. Przedostatnim krokiem było posmarowanie całości klejem i po włożeniu doń wcześniej przygotowanego wężyka akwariowego, przyklejenie drugiej bocznej ściany. Na samym końcu wzdłuż zbiornika przykleiłem paski plexi o przekroju 10 x 10mm z otworami 5mm by można było powstały zbiornik przykręcić do jakiejś podstawy. Sama podstawa to pozostałość ze starej wytrawiarki – formatka plexi 8mm o wymiarach odpowiednio większych by zmieścić na niej zarówno zbiornik jak i pompkę akwariową. Przy okazji mieści się na niej sterownik z przodu. Co prawda wystaje o ok 2cm, ale nie warto było mi z tego powodu jej wymieniać.

    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    2. Sterownik
    Jak już wspomniałem moją inspiracją był inny projekt tego typu. W między czasie na stronie jego autora powstał nowy sterownik i bardzo mnie on zainteresował. Długo się zastanawiałem czy zamawiać kit u autora lub samą płytkę i taśmą podłączyć do niego wyświetlacz 16x2 w wersji BIG jaki miałem na stanie czy zaprojektować nowe PCB pod ten wyświetlacz mając już wsad do mikrokontrolera. Padło na to trzecie.
    Oryginalny sterownik ze standardowym wyświetlaczem 16x2 użytym przez autora można zobaczyć tutaj: http://mirley.net/sterownik_trawiarki.html Tam też znajduje się opis działania i sterowania więc nie będę się nad tym rozpisywać.
    Po przerysowaniu schematu autora oryginału do programu Eagle powstała płytka jednostronna pod wyświetlacz „Displaytech 162F”. Sama pozycja mikrokontrolera może troszkę razić, ale to jedyna pozycja dzięki której udało mi się uzyskać PCB jednostronne z minimalna ilością zworek (3szt).
    W sterowniku jest miejsce na stabilizator napięcia 7805, lecz w moim przypadku, po zastosowaniu starej ładowarki komórkowej 5V/1A zrobiłem po prostu zworkę.
    Płytka drukowana (zarówno ścieżki jak i strona opisu) została wykonana metodą termotransferu (druk laserowy + laminator), oraz pokryta stopem Lichtenberga co w dużym stopniu zabezpiecza miedź na PCB oraz ułatwia lutowanie.
    Już po wykonaniu płytki oraz podczas jej lutowania okazało się, że w bibliotece Eagle z optotriakami jakich użyłem, te elementy mają szerszy rozstaw nóżek z jednej strony obudowy na drugą i uniemożliwia to użycie gotowych podstawek 6DIL, a jedynie pasków tych łamanych, z których można zrobić sobie niejako własną podstawkę. Ja odpowiednio ponaginałem nóżki tych elementów i wlutowałem bezpośrednio w płytkę. Celowo nie zmieniłem tego w publikowanych PCB gdyż uważam, że taki szerszy rozstaw jest nie bez powodu i często spotykany w innych urządzeniach z optotriakami. W skrócie, chodzi o bezpieczeństwo.
    W sterowniku użyłem microswitch’y o wymiarze 12 x 12 mm oraz diod LED 5mm. Wszystkie te elementy muszą być wysokością dopasowane pod wyświetlacz. W przypadku diod LED to nie problem, ale pod przełączniki podłożyłem odpowiednio doszlifowane resztki plexi, tak by nie były w powietrzu, gdyż wtedy pod wpływem nacisku, z biegiem czasu ścieżki na PCB mogłyby się oderwać i znów by była zbędna praca 😊
    Rezystor R7 (przy buzzerze) montowany jest od strony druku, a kondensatory elektrolityczne montowane są poziomo pod wyświetlaczem. Ten zaś jest montowany na odpowiednich dystansach oraz w listwie umożliwiającej jego szybki demontaż.
    Drobny błąd popełniłem z opornikiem R4, który być może jest zbyt blisko metalowych dystansów, ale na szczęście całość jest w plastikowej obudowie i po montażu nie ma szans czegokolwiek tam dotknąć.
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    3. Obudowa i panel przedni
    Projektując PCB wydawało mi się, że bez problemu znajdę jakąś ładną i pasującą obudowę u naszych polskich producentów. Myliłem się - jedna za mała, jedna za duża… Skończyło się na tym, że znalazłem idealną obudowę u chińczyka. Co prawda kosztowała nie mało jak na kawałek plastiku i taniej byłoby mi kupić jakąś z tych większych u naszych producentów, ale jakoś wolałem dopłacić i nie mieć przy wytrawiarce jakiejś wielkiej puszki. Mieści się w niej akurat sterownik, mała ładowarka do telefonu i kostka połączeniowa. W włączniku głównym musiałem lekko pozaginać wyprowadzenia gdyż sięgał zbyt plisko PCB.
    Po zwymiarowaniu jej frontu rozrysowałem w programie Corel Draw (2018) otwory do wiercenia i po wydrukowaniu i naklejeniu nań szablonu powierciłem wszystko co trzeba. Następnie zaprojektowałem w tym samym programie panel przedni. Wydrukowałem go na czerwonej kartce papieru (bo po co zużywać kolorowy toner), wyciąłem po obrysie jak również okienko pod LCD, oraz dziurkaczem zrobiłem otwory pod diody LED. Tak powstały panel zalaminowałem oraz wyciąłem otwór pod włącznik i zrobiłem dziurkę pod buzzer.
    Do obudowy jest on naklejony na cienkiej taśmie dwustronnej. W miejscach diod LED zostały naklejone po 2 warstwy kolorowych folii samoprzylepnych by przyciemnić całość.
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    4. Czujnik temperatury oraz mieszacz/napowietrzacz
    Do czujnika temperatury na małej tokarce wytoczyłem z tworzywa sztucznego taką jakby rurkę z zamkniętym jednym końcem. Do środka wstrzyknąłem sporą ilość pasty termoprzewodzącej i włożyłem czujnik DS18B20. Górę zalepiłem silikonem. Całość włożyłem w koszulkę termokurczliwą z klejem tak by jej górny koniec sięgał ponad lustro wytrawiacza, a od spodu podgrzewając zacisnąłem koniec kombinerkami by był szczelny. Myślę, że tak powstały czujnik posłuży długie lata, a nawet jeśli przyjdzie go wymieniać co kilka lat, to te parę złoty to żaden koszt 😊

    Do ruchu płynu trawiącego użyłem pompki akwariowej. Na początku kupiłem małą z jednym wyjściem. Okazało się, że jest stanowczo za słaba. Kupiłem więc taką z podwójnym wyjściem oraz sporo mocniejszą. Dwa metry silikonowego wężyka akwariowego służą za transport i rozprowadzenie powietrza. W połowie jego długości został delikatnie zgięty w literę U i naklejony na odpad z plexi 5mm. Po wyschnięciu kleju zrobiłem gorącą igłą wstępnie na jego długości kilka otworów (tylko z jednej strony), zanurzyłem w wodzie i doświadczalnie dodałem parę otworów więcej. Zabieg widać na dołączonych fotkach. Dodatkowo użyłem też zaworków zwrotnych by z czasem płyn się nie cofał i nie dotarł do środka pompki.
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    5. Grzałka i opis wcześniej wspomnianego błędu
    Za podgrzewanie płynu służy grzałka akwariowa 300W kupiona na aliexpress (na allegro też ją widziałem). Usunąłem z niej termostat i po włożeniu w prowadzące w kuwecie kwadraciki oraz uruchomieniu uświadomiłem sobie jak poważny błąd zrobiłem. Kwadraty prowadzące są z plexi 10mm i mają otwory okrągłe dopasowane pod średnicę grzałki. Tym sposobem, w dolnym ciepło grzałki słabo jest odprowadzane i drut oporowy jest wręcz czerwony. Gdybym pomyślał o tym wcześniej, użył bym plexi 5mm oraz dodatkowo zrobił w 4 miejscach przejście by płyn mógł krążyć wokół niej. Jedynym wyjściem w tej sytuacji było zasypanie grzałki piaskiem kwarcowym (im drobniejszy tym lepszy) jak to ma miejsce w niektórych grzałkach akwariowych. Wtedy ciepło jest przez niego lekko rozprowadzane po całej grzałce. Nie jest to rozwiązanie idealne, gdyż nadal widzę, że płyn w tym miejscu lekko bombluje, ale nic innego mi nie przyszło do głowy. Może ktoś ma lepszy pomysł czym wypełnić grzałkę by nie zrobić zwarcia, a ciepło było lepiej rozprowadzane – może jakaś pasta termoprzewodząca?
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    6. Podsumowanie
    Przez długi czas męczyłem się z pierwszą wytrawiarką by ją uszczelnić i jak teraz po zbudowaniu nowej, przedstawianej tutaj pomyślę o tym to żałuję, że od razu nie zabrałem się za nową. Po kilku miesiącach użytkowania, poza jednym błędem z grzałką, nie mogę wymienić żadnej wady tak wykonanego urządzenia. Płytki trawi szybko i bez podtrawień. Praca z taką wytrawiarką to czysta przyjemność i aż chce się robić własne płytki 😊 Nie wymienił bym jej na żadną inną. A poniżej jeszcze wytrawiarka podczas pierwszego uruchomienia i pracy
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    Oczywiście słowami krytyki nigdy nie gardzę, raczej uczę się na nich na przyszłość, więc jeśli ktoś ma jakieś zastrzeżenia to z chęcią o nich usłyszę (a raczej zobaczę 😊)

    W załącznikach projekt PCB sterownika w programie Eagle, projekty panelu przedniego oraz otworów w programie Corel Draw (wersja pliku 11 pod starsze Corel’e) pod kupioną przede mnie obudowę (na PW mogę podesłać linka do niej). Plik do zaprogramowania mikrokontrolera można pobrać bezpośrednio ze strony autora pierwotnego sterownika - http://mirley.net/sterownik_trawiarki.html

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    MarekS6
    Poziom 15  
    Offline 
    MarekS6 napisał 237 postów o ocenie 35, pomógł 0 razy. Mieszka w mieście opole. Jest z nami od 2006 roku.
  • Relpol przekaźniki
  • #2
    pier
    Poziom 23  
    Nie do końca Masz rację z tymi krawędziami. Przy cięciu pleksy laserem powstają mikropęknięcia i stąd przeciekanie. Druga sprawa to rodzaj pleksy, dużo lepsza od extrudy jest ta wylewana.
  • #3
    MarekS6
    Poziom 15  
    pier napisał:
    Nie do końca Masz rację z tymi krawędziami. Przy cięciu pleksy laserem powstają mikropęknięcia i stąd przeciekanie. Druga sprawa to rodzaj pleksy, dużo lepsza od extrudy jest ta wylewana.


    Nie zaprzeczę, gdyż nie znam się na tym. Pamiętam tylko, że do pierwszej trawiarki kupowałem wycięte laserem formatki z plexi na allegro. Wiem że są dwa rodzaje tego tworzywa ale nie wiem jakie sprzedawca miał w ofercie. W każdym bądź razie w moim przypadku pęknięcia o jakich napisałem powstały dopiero po sklejeniu całości, a przynajmniej dopiero wtedy było je widać gołym okiem. Były to cieniutkie kreseczki o długości średnio 5mm prostopadłe do krawędzi i w odstępach po parę milimetrów.

    Co do tego drugiego, tu opisywanego pojemnika, plexi wycinał mi brat, który w międzyczasie poskładał swój ploter z laserem oraz frezarką i to właśnie on mi wspomniał że są dwa rodzaje tego materiału - jeden podobno nadaje się pod laser, a drugi nie. On ma na stanie tylko ten pod laser i z takiego jest zrobiony obecny zbiornik.
  • #4
    robertar
    Poziom 12  
    Witam,
    projekt wykonany jest z dużą starannością, jednakże mam kilka uwag. Dotyczą one bezpieczeństwa jego użytkowania.

    Po pierwsze zastosowałeś do zasilania ładowarkę komórkową. W urządzeniach tych problematyczną sprawą jest galwaniczna izolacja wysokiego i niskiego napięcia. Trzeba tu dodatkowo wziąć pod uwagę fakt, że urządzenie będzie pracowało w dosyć agresywnym chemicznie środowisku. Piszesz:
    MarekS6 napisał:
    Do ruchu płynu trawiącego użyłem pompki akwariowej.

    Podczas gdy, na cytowanej powyżej stronie ( http://mirley.firlej.org/trawiarka plytek ) przeczytać można:
    "W układzie modelowym zrezygnowano z napowietrzania za pomocą pompki akwariowej, stosując mechaniczne poruszanie wytrawianymi płytkami w górę i w dół. Ma to chronić przed rozchlapywaniem wytrawiacza na zewnątrz pojemnika co jest szczególnie ważne jak używamy trawiarki w mieszkaniu a nie w warsztacie. Poruszanie płytkami jest zrealizowane za pomocą wolnoobrotowego silnika od rożna."
    Długość kabli odchodzących od sterownika do akwarium jest u Ciebie, jak widzę, niewielka. Z tego względu, urządzenie, stojąc tuż pod zbiornikiem do trawienia, narażone będzie na bezpośrednie działanie chemikaliów. Swoja drogą, to pomyślałbym tu o zastosowaniu uszczelnionej, odpornej na wilgoć obudowy regulatora. Z racji braku wspomnianej izolacji galwanicznej, zastosowany czujnik temperatury również może być źródłem porażenia, z chwilą, gdy z czasem zacznie kiedyś przeciekać jego obudowa.
    Sprawa druga to brak ( np. kontraktonowego) czujnika poziomu cieczy. Niby sprawą oczywistą jest konieczność ciągłej kontroli procesu trawienia. Co się jednak stanie, gdy zajmiemy się czymś innym i zapomnimy o pracującej wytrawiarce? Na skutek wyparowania/wychlapania cieczy (lub rozszczelnienia zbiornika) czujnik termostatu znajdzie się w powietrzu i termostat może nie wyłączyć grzałki. Grzałka, z kolei, pozbawiona środowiska wodnego zacznie się nadmiernie przegrzewać doprowadzając w najgorszym przypadku do zapalenia się zbiornika. Ponadto dzięki czujnikowi poziomu cieczy nie będzie też możliwe pomyłkowe włączenie urządzenia z pustym zbiornikiem.
    Co do samego zbiornika, to uważam, że warto byłoby się zastanowić nad użyciem innego, bardziej odpornego na temperaturę materiału do jego budowy, np. szkła.

    Jest jeszcze inna kwestia, którą chciałem tu poruszyć. Pozostawiłem kiedyś na dłuższy czas wytrawiacz (był to chyba B327) w słoiku z metalową pokrywką. Pokrywka, pomimo, że w trakcie przechowywania nie miała bezpośredniego kontaktu z płynem trawiącym, była całkowicie przeżarta rdzą. Wystarczająco skutecznie więc zadziałały same opary cieczy. Z tego względu dużą uwagę bym przykładał do właściwego przechowywania urządzenia. Uważam, ze nie powinno się pozostawiać regulatora temperatury w pobliżu pojemnika trawiącego zawierającego nawet resztki płynu.
  • Relpol przekaźniki
  • #5
    MarekS6
    Poziom 15  
    Nie zrozum mnie źle, ale wydaje mi się, że aż za bardzo wyolbrzymiasz z tymi problemami. Więc moje odpowiedzi są takie:

    1. Ładowarka - jak widać na jednym ze zdjęć, do ładowarki przylutowałem własny przewód z wtykiem. Tym sammym musiałem ją rozebrać i widziałem co mam w ręku. Jest to ładowarka z tych "grubszych" mająca w środku przetwornicę napięcia z małym transformatorkiem oraz transoptorem. Tym samym jest to ładowarka z izolacją galwaniczną. Miałem w ręku też te małe, cienkie i jestem wręcz przerażony jak widzę takie chińskie wynalazki gdzie przy np uszkodzeniu tranzystora i zwarciu jego wyprowadzeń może na wyjście pójść napięcie sieci. Takie pseudo ładowarki od razu wyrzucam i nigdy ich do niczego nie stosuję.

    2. Pompka akwariowa. Owszem w oryginalnym opisie nowszego sterownika Mirosława, użył on mechanicznego mieszacza. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by ten sterownik włączał zwykłą pompkę akwariową. Nie ma to zupełnie znaczenia, gdyż w obecnym oprogramowaniu w żadnym stopniu nie steruje on jakąś szybkością i częstotliwością ruchu tego mieszalnika, a jedynie włącza go na czas włączania całości. W obecnej wersji mógłbym po prostu podłączyć pompkę bezpośrednio pod włącznik kołyskowy całości. Podłączając pompkę pod sterownik, mamy po prostu otwartą drogę by w przyszłości zmodyfikować oprogramowanie by sterować czasowo lub na jakiejś podstawie pompką/mieszaczem.

    3. Rozpylanie wytrawiacza. Może nie widać tego na zdjęciach ale do pojemnika mam zrobioną specjalną pokrywę by zarówno podczas pracy jak i parowania wytrawiacza ten osiadał na niej i skraplał się z powrotem do środka. Poza tym nie bez powodu pojemnik jest dość wysoki a wypełniony nie więcej niż w 60%.
    Raczej nie spodziewam się by cokolwiek miało się dziać z przewodami lub samym sterownikiem w okolicy pojemnika. Nawet w pierwszym gdzie miałem wspomniane w 1 wątku mikropęknięcia i nieszczelności, nic się nie działo z sąsiadującymi przewodami i poprzednim sterownikiem, który w ogóle był bez obudowy. Wątpię też by tak gruba linia klejenia (1cm) miała coś puścić, tym bardziej że kleju sobie nie żałowałem.

    4. Szkło - właśnie tego chciałem uniknąć. Na allegro widziałem nawet, że ktoś sprzedaje gotowe pojemniki szklane specjalnie do takich zastosowań. Szkło jest jednak trudne w obróbce i dużo łatwiejsze do uszkodzenia mechanicznego. Generalnie bałbym się używać takiej szklanej skrzynki, ale co kto woli.

    5. Czujnik poziomu cieczy. Porywasz się z armatą na muchę :-) Jeszcze nie spotkałem nigdzie trawiarki z takimi bajerami, a na samej elektrodzie sporo ich już było. Jak robię płytkę to zawsze jestem obok więc mi to nie potrzebne.

    6. Rdza na pokrywce. Też to kiedyś zaobserwowałem gdy pozostawiłem na jakiś czas wytrawiacz w dwóch litrowych słoikach. Dlatego tutaj zastosowałem pokrywę z plexi 5mm i nawet jak opary na niej osiądą to się skroplą z powrotem
  • #6
    robertar
    Poziom 12  
    MarekS6 napisał:
    jest to ładowarka z izolacją galwaniczną

    No cóż, z Twojego wcześniejszego opisu to nie wynikało. Myślę więc, że moja uwaga była zasadna.

    MarekS6 napisał:
    Może nie widać tego na zdjęciach ale do pojemnika mam zrobioną specjalną pokrywę by zarówno podczas pracy jak i parowania wytrawiacza ten osiadał na niej i skraplał się z powrotem do środka.

    Owszem, widać :) Jednakże nie podoba mi się to, że wystaje ona poza obrys pojemnika, gdyż sprzyjać to będzie spływaniu cieczy na zewnątrz. By zauważyć to zjawisko, wystarczy przykryć garnek podczas gotowania za dużą pokrywką . Moim zdaniem lepsze byłoby zwieńczenie od góry bocznych ścianek wewnętrznym frezowaniem i wpuszczenie tej pokrywy do środka.

    MarekS6 napisał:
    Szkło - właśnie tego chciałem uniknąć.

    A szkoda. Szkło się zdecydowanie lepiej myje, ponieważ można je szorować twardszymi szczotkami bez obawy zmatowienia powierzchni. Temperatura mięknienia szkła (500 - 600) jest kilkukrotnie wyższa od analogicznej temperatury dotyczącej plexi (sto kilkanaście stopni), co jest istotne w razie ewentualnej awarii termostatu.
    Poza tym osadzenie grzałki w plexi wydaje mi się bardzo kiepskim rozwiązaniem. Nawet w przypadku bezawaryjnej pracy grzałka może miejscowo się przegrzewać, co z resztą sygnalizujesz:
    MarekS6 napisał:
    Kwadraty prowadzące są z plexi 10mm i mają otwory okrągłe dopasowane pod średnicę grzałki. Tym sposobem, w dolnym ciepło grzałki słabo jest odprowadzane i drut oporowy jest wręcz czerwony.

    W bezpośredniej otulinie wodnej grzałki zauważyłeś pęcherze powietrza:
    MarekS6 napisał:
    Nie jest to rozwiązanie idealne, gdyż nadal widzę, że płyn w tym miejscu lekko bombluje, ale nic innego mi nie przyszło do głowy.

    Oznacza to, prawdopodobnie, że że temperatura na złączu grzałka - jej mocowanie z plexi jest zbliżona do temperatury mięknienia plexi.

    MarekS6 napisał:
    Czujnik poziomu cieczy. Porywasz się z armatą na muchę :-) Jeszcze nie spotkałem nigdzie trawiarki z takimi bajerami, a na samej elektrodzie sporo ich już było. Jak robię płytkę to zawsze jestem obok więc mi to nie potrzebne.

    Ta "mucha" może Ci spalić mieszkanie/dom. Wystarczy pilny telefon, czy jakieś zdarzenie, które odwróci znacząco Twoją (lub kogoś wzorującego się na tym rozwiązaniu) uwagę.
    W niektórych rozwiązaniach zastosowano dużo słabsze grzałki i szklane pojemniki. W takich urządzeniach przy braku wody grzałka powinna spalić się praktycznie bez żadnych skutków ubocznych. Raczej za wzór do naśladowania obrałbym sobie nowoczesna pralkę, gdzie przy braku wody nie jest możliwe uruchomienie programu piorącego. Co z tego, że zastosowałeś procesor, skoro on "nie wie" podstawowej rzeczy - czy w ogóle jest woda :)

    MarekS6 napisał:
    zastosowałem pokrywę z plexi 5mm i nawet jak opary na niej osiądą to się skroplą z powrotem

    Owszem, skroplą się do środka, ale niestety nie wszystkie. O pokrywie już pisałem. Zauważyłem też, że średnice otworów, przez które przechodzą kable do pojemnika są większe od średnic tych kabli. Tak więc im szczelniejsza będzie pokrywa na górze, tym więcej oparów i drobin wody będzie przechodziło tymi otworami, spływając po kablach do termostatu. Poza tym ciekawi mnie jak wylewasz płyny z tego pojemnika. Otwory są przecież poniżej jego górnej krawędzi. Uszczelniasz je na czas wylewania? :)

    MarekS6 napisał:
    Pompka akwariowa. Owszem w oryginalnym opisie nowszego sterownika Mirosława, użył on mechanicznego mieszacza.

    Pompka akwariowa powoduje zwiększenie ciśnienia powietrza w pojemniku, które jakoś musi się wydostać na zewnątrz, przy okazji zabierając ze sobą opary, czy krople płynu. W przypadku mechanicznych mieszaczy to zjawisko jest dużo mniej intensywne i ich zastosowanie wydaje mi się być lepszym rozwiązaniem, choć zapewne trudniejszym w realizacji. Wyczytałem tu gdzieś na forum, że otwory napowietrzacza z czasem ulegają zakamienieniu przez osady pochodzące z procesu trawienia.

    Ponadto, jakoś w głowie mi się nie mieści, aby w trakcie mycia nie można było poodłączać całej elektroniki.
  • #7
    MarekS6
    Poziom 15  
    Generalnie to przy temperaturach pracy wytrawiacza nie ma obaw o przegrzanie i większość konstruktorów robi obudowę z plexi.
    Co do miejsca przegrzewania się grzałki, jak wspomniałem w opisie wiem że tu popełniłem błąd i muszę coś wymyślić by lepiej rozprowadzać ciepło grzałki po całej jej powierzchni, wypełniając ją czymś co nie przewodzi prądu a bardzo dobrze przewodzi ciepło. Sam piasek już sporo pomógł, a z pewnością znajdzie się coś jeszcze lepszego.

    Co do pokrywy - nic straconego, jeśli obecna okaże się złym rozwiązaniem to jeszcze mogę coś pokombinować w późniejszym czasie. Póki co po prawie półrocznym użytkowaniu na około zbiornika kompletnie nic się nie dzieje, a sporo metalu mam wokół.

    Czujnik poziomu cieczy - jak wspomniałem mi to nie potrzebne, gdyż zawsze jestem na miejscu gdy wytrawiam płytki i nawet żona wie, że wtedy nie ma sensu nawet próbować odwrócić mojej uwagi gdyż jestem zamknięty w warsztacie i z niego nie wyjdę póki nie skończę, a jeśli ktoś ma obawy to zawsze może zrobić prosty czujnik z pływakiem, i jakimś kontaktronem/krańcówką, które to za pomocą przekaźnika odłączą grzałkę bądź zasilanie całości.
    Nie mniej jednak, jak już wspomniałem nie spotkałem się jeszcze z takimi bajerami w wytrawiarkach a zdecydowana większość z nich jest wykonana z plexi. Przykładem jest choćby i wytrawiarka, na której się wzorowałem.

    Co do mycia i opróżniania zbiornika.

    W tym jeszcze tego nie musiałem robić, lecz w poprzednim (tak samo wyglądającym z góry) wystarczyło szybko przechylić całość do głębokiego zlewu jaki mam w piwnicy i nie było problemu. Sam zbiornik się nie brudził więc tylko zawsze napełniłem go czystą wodą i jeszcze raz wylałem i wsio - kolejne napełnienie czystą i zasypanie B327. Jeśli by zaszła potrzeba to otwory boczne pod przewody wypełnię bezbarwnym silikonem.

    Same odłączanie zbiornika jeszcze planuję zrealizować (dlatego nawet oryginalną boczną zaślepkę obudowy, gdzie teraz przechodzą przewody sobie zostawiłem, a w tym projekcie użyłem zastępczej zrobionej ze starej karty plastikowej), ale zastanawiam się nad jakimś sensownym złączem, gdzie będą zarówno napięcia sieciowe (grzałka, pompka) jak i sygnał z czujnika temperatury. Najprawdopodobniej zamówię coś takiego jak to:
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona

    Jednak "dla bezpieczeństwa" będę musiał dodatkowo wykorzystać 2 z tych cienkich pinów jako zworę do włączania przekaźnika a ten dopiero by zwierał napięcie sieciowe do zasilania całości. Byłoby to zabezpieczenie przed uruchomieniem sterownika bez podłączonego wtyku, gdzie w gnieździe są odsłonięte styki.

    Dodatkowo zastosowałbym tu już przewód zasilający z uziemieniem i nie wykorzystane piny oraz obudowa złącza zostałyby uziemione.

    Co do osadzania się kamienia w otworach napowietrzacza - przy każdym czyszczeniu pojemnika (jeszcze tego poprzedniego) zawsze dodatkowo czyściłem napowietrzacz podłączając zamiast pompki kompresor z wyższym ciśnieniem. Po podaniu na wężyk wyższego ciśnienia (oczywiście nie całej mocy jaką ma kompesor, a lekko większe, by nie rozsadzić wężyka), najsłabszym punktem były zapchane otwory i jeśli cokolwiek tam było to w mgnieniu oka wszystkie otwory były czyste i drożne.
  • #8
    Grzegorz_madera
    Poziom 33  
    Zastosowanie sterownika z mikroprocesorem i do tego taki wyświetlacz to moim zdaniem przerost formy nad treścią. Ja mam zwykły termostat na WO, na stałe ustawioną temperaturę na 45°C i dwie LED do sygnalizacji obecności zasilania i pracy grzałki. Ale jest to tylko moje zdanie i każdy robi jak uważa. Co do pojemnika to zrobiłem go z akrylu o grubości 10mm ciętego piłą tarczową i klejonego tym samym klejem. Nic się nie rozszczelniło, nic nie przecieka, a akryl tej grubości ma jeszcze tą zaletę, że dobrze izoluje ciepło, więc po nagrzaniu roztworu temperatura utrzymywana jest przez cały czas trawienia.
  • #9
    robertar
    Poziom 12  
    MarekS6 napisał:
    Najprawdopodobniej zamówię coś takiego

    Nie wiem czemu akurat te, skoro na Aliexpress (po wpisaniu do wyszukiwarki tego portalu np. frazy "SP16 IP68") jest sporo złączy wodoodpornych. Posiadają one konstrukcję, przy której stosowanie dodatkowych zabezpieczeń w postaci przekaźników byłoby zbędne.
  • #10
    MarekS6
    Poziom 15  
    Grzegorz_madera napisał:
    Zastosowanie sterownika z mikroprocesorem i do tego taki wyświetlacz to moim zdaniem przerost formy nad treścią. Ja mam zwykły termostat na WO, na stałe ustawioną temperaturę na 45°C i dwie LED do sygnalizacji obecności zasilania i pracy grzałki. Ale jest to tylko moje zdanie i każdy robi jak uważa. Co do pojemnika to zrobiłem go z akrylu o grubości 10mm ciętego piłą tarczową i klejonego tym samym klejem. Nic się nie rozszczelniło, nic nie przecieka, a akryl tej grubości ma jeszcze tą zaletę, że dobrze izoluje ciepło, więc po nagrzaniu roztworu temperatura utrzymywana jest przez cały czas trawienia.


    Jak wspomniałem w opisie - miałem taki wyświetlacz na stanie więc aż się prosiło go do czegoś wykorzystać.

    Jak zaczynałem majsterkować z elektroniką to moją pierwszą wytrawiarką (używana przez kilka ładnych lat) było szklane naczynie w metalowym garnku zalanym wodą. Grzałem garnek, a za pośrednictwem wody szklany pojemnik z wytrawiaczem. Ale z czasem apetyt rośnie :-) Następną był wspomniany już niewypał z plexi, którą co jakiś czas próbowałem uszczelnić. Z początku też używałem w niej zwykły termostat na WO. Po jakimś czasie zbudowałem ten elektroniczny termostat z wyświetlaczem 2x8 jaki opublikował Mirek na swojej stronie. Z nim jednak też miałem częste problemy, gdyż przy pewnej różnicy temperatur zadanych i zmierzonych dochodziło do wyłączania grzałki.

    Ten teraz budowałem w oparciu o nowy termostat tego samego autora (wszak ja tylko zaprojektowałem i wykonałem PCB pod większy wyświetlacz) i nie ingerowałem w sam wsad mikrokontrolera. Jednakże, na stronie autora można przeczytać, że regulator działa na podstawie algorytmu PID i wydaje mi się, że jednym z powodów zastosowania wyświetlacza 2x16 jest same ustawianie parametrów tego regulatora. Kolejnymi powodami może być chociażby prostota pisania programu w środowisku Bascom (w porównaniu do np multipleksowania wyświetlaczy LED) oraz co najwyżaniejsze - cena takiego wyświetlacza. Można je kupić praktycznie wszędzie i to za grosze...





    robertar napisał:
    MarekS6 napisał:
    Najprawdopodobniej zamówię coś takiego

    Nie wiem czemu akurat te, skoro na Aliexpress (po wpisaniu do wyszukiwarki tego portalu np. frazy "SP16 IP68") jest sporo złączy wodoodpornych. Posiadają one konstrukcję, przy której stosowanie dodatkowych zabezpieczeń w postaci przekaźników byłoby zbędne.


    Nie wiem czemu kolega się tak upiera przy tej wodoszczelności? Jakieś przykre doświadczenia/trauma? Nie ma tu najmniejszego sensu stosować wodoszczelnych złączy. Nawet gdyby w skrajnym wypadku zbiornik pękł gdzieś na złączu (co też jest mało prawdopodobne) to ostatnim miejscem gdzie dotrze płyn to sterownik. Nie dość że sam pojemnik jest na podwyższeniu to jeszcze sterownik w obudowie też jest wyżej.

    Te wtyki wodoszczelne widziałem, ale po pierwsze ich gabaryty (przy tylu pinach ile bym potrzebował) są aż rażące w stosunku do miniaturowego sterownika jaki mam (i nawet w tej obudowie bym nie miał możliwości montażu takiego wielkiego gniazda), a po drugie ja tam widzę same cieniutkie piny, jak w zwykłych złączach komputerowych na niskie napięcie, więc na pewno nie nadawało by się ono do takich zastosowań, chyba że użył bym po 2-3 piny na jeden sygnał wysokiego napięcia. Z resztą jak mnie pamięć nie myli to nawet u chińczyka gdzieś kiedyś widziałem w opisie że przeznaczone są one do napięć 12/24V...
  • #11
    robertar
    Poziom 12  
    MarekS6 napisał:
    ja tam widzę same cieniutkie piny, jak w zwykłych złączach komputerowych na niskie napięcie

    Ja tam widzę, dla dwu i trzypinowych złącz styki 10A, 250V, wiec może jeszcze popatrz w specyfikację.

    MarekS6 napisał:
    Nie wiem czemu kolega się tak upiera przy tej wodoszczelności?

    Z Twoich dotychczasowych wpisów wnioskuję, że nie zamierzasz odsunąć sterownika od zbiornika, a otworów w tym zbiorniku, póki co, raczej nie będziesz uszczelniać:
    MarekS6 napisał:
    Jeśli by zaszła potrzeba to otwory boczne pod przewody wypełnię bezbarwnym silikonem.

    Ponadto sterownik, oprócz tego, że jest blisko zbiornika, to jest jeszcze poniżej poziomu cieczy.
    Tak więc dla tego konkretnego rozwiązania widziałbym zastosowanie wodoszczelnej obudowy sterownika z również wodoszczelnymi złączami. Na cytowanej przez Ciebie powyżej stronie jest zdjęcie wytrawiarki. Widać na nim, że cała elektronika umieszczona jest pod dużym pojemnikiem z plexi. Tak więc stosując rozwiązanie, gdzie sterownik i pompka powietrza jest narażona na bezpośrednie działanie oparów i kropel cieczy trawiącej projekt raczej cofnąłeś niż odświeżyłeś.

    Średnio mi się podoba też sposób montażu płytek drukowanych w zbiorniku. Sznurki, owinięte wokół pokrywy są mało estetyczne i sprawiają, że pokrywa, poza niedoskonałościami, które opisałem powyżej, niedokładnie przylega do zbiornika.
  • #12
    MarekS6
    Poziom 15  
    robertar napisał:
    Na cytowanej przez Ciebie powyżej stronie jest zdjęcie wytrawiarki. Widać na nim, że cała elektronika umieszczona jest pod dużym pojemnikiem z plexi. Tak więc stosując rozwiązanie, gdzie sterownik i pompka powietrza jest narażona na bezpośrednie działanie oparów i kropel cieczy trawiącej projekt raczej cofnąłeś niż odświeżyłeś.


    A czym się Twoim zdaniem różni obudowa autora z plexi od tej użytej przeze mnie? Swoją pierwszą wytrawiarkę robiłem dosłownie 1:1 z tą konstrukcją od Mirka i powiem Ci że jeśli do obecnego sterownika dojdzie gdzieś wytrawiacz to do tamtej konstrukcji tym bardziej.

    Co do wieszania płytek na nitce - nigdy z tym problemu nie miałem, a zaczynałem od otwartego zbiornika szklanego.

    Jak wspomniałem w opisie - poza jednym błędem, nie widzę, żadnych innych niedociągnięć po ok półrocznym użytkowaniu i poza tym, że BYĆ MOŻE dorobię kiedyś jeszcze ten wtyk, to niczego NIE MUSZĘ zmieniać.

    A tak skoro już piszesz o tym i tamtym, to może pochwal się w czym Ty wytrawiasz PCB, bo z Twoich wymagań rozumuję, że musisz mieć prawdziwy kombajn...
  • #13
    robertar
    Poziom 12  
    MarekS6 napisał:
    A czym się Twoim zdaniem różni obudowa autora z plexi od tej użytej przeze mnie?

    Pisałem o budowie z plexi pokrywającej sterownik i inne elementy obsługujące wytrawiarkę na stronie http://mirley.firlej.org/trawiarka plytek .
    Natomiast u Ciebie, cytując klasyka, im bardziej patrzę na zdjęcia tym bardziej takiej obudowy nie widzę.

    MarekS6 napisał:
    Jak wspomniałem w opisie - poza jednym błędem, nie widzę, żadnych innych niedociągnięć

    Gratuluję zatem dobrego samopoczucia.

    MarekS6 napisał:
    A tak skoro już piszesz o tym i tamtym, to może pochwal się w czym Ty wytrawiasz PCB, bo według tego co piszesz to rozumuję, że musisz mieć prawdziwy kombajn...

    To Twoja publikacja i to Ty wystawiłeś się na krytykę, której, nota bene, wcale nie przyjmujesz:
    MarekS6 napisał:
    niczego NIE MUSZĘ zmieniać

    To co piszę, to nie tylko argumenty skierowane do Ciebie. Zrobiłeś bardzo dokładną dokumentację zdjęciową z budowy swojego urządzenia i zapewne będziesz miał naśladowców.
    Mi, póki co, wystarcza słoik z płaszczem wodnym, który stanowi dolna połowa plastikowej butelki. Naprawdę chcesz zdjęcie mojego "kombajnu" ? :)

    Dodano po 13 [minuty]:

    Przyjrzałem się bliżej rozmieszczeniu elektroniki na stronie http://mirley.firlej.org/trawiarka plytek .
    I tu małe sprostowanie - widzę, że elektronika nie jest umieszczona tam w obudowie, która ukryta jest pod pudełkiem z plexi, jak uprzednio sądziłem. Widać to dokładnie na kolejnych tam zdjęciach, ukazujących więcej szczegółów. Choć myślę, że takie rozwiązanie byłoby lepsze.
  • #14
    kicajbas
    Poziom 28  
    Witam
    Odnośnie opróżniania zbiornika:
    MarekS6 napisał:
    wystarczyło szybko przechylić całość do głębokiego zlewu jaki mam w piwnicy i nie było problemu.

    Od zawsze przerażało mnie żonglowanie okablowaną kuwetą, problem rozwiązałem więc mnie w bezpieczniejszy w.g sposób, zdjęcie przedstawia to urządzenie,
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona
    a zasada działania :D jest następująca:
    ściskamy pojemnik, zanurzamy rurkę w wytrawiaczu, zmykamy palcem ( niewidoczny na zdjęciu ) otwór przy nakrętce, zwalniamy uścisk i płyn trafia do zbiornika.
  • #15
    MarekS6
    Poziom 15  
    Do kolegi robertar

    krytykę jak najbardziej przyjmuję, ale po prostu uważam Twoje argumenty też na wyolbrzymione. Gdybym nie przyjmował krytyki to bym po prostu napisał, że nie będę na ten temat dyskutować...

    Wracając do obudowy, gdzie właśnie argumentujesz przykrycie wszystkiego taflą plexi - i myślisz że jak wytrawiacz wypłynie to nie dostanie się od spodu bezpośrednio na płytki choćby i przetwornicy? Ja mam sterownik w obudowie do której płyn od spodu później się dostanie niż do wersji z taflą plexi, a z góry jedyne miejsce gdzie "kropla" może się przedostać to mała dziureczka pod buzzer - reszta jest zalaminowana i dopiero myjką ciśnieniowa może byś tam coś "wpryskał".... A co widać też na fotkach, z uwagi na ewentualne przebicia i niebezpieczeństwo idące za nimi, nie bez powodu zostawiłem zasilacz z komórki też w oryginalnej obudowie...

    Sprawa oczywista, że Ty rozwiązałbyś to czy tamto inaczej i pewnie znalazłaby się nie jedna osoba, która by nas obu za to czy tamto skrytykowała, bo można to zrobić jeszcze lepiej itp...

    Uważam, że ewentualnym naśladowcom już na podstawie naszej dyskusji uda się wyciągnąć własne wnioski i coś tam w swoich wykonaniach zrobi po swojemu, być może lepiej...

    Dodano po 7 [minuty]:

    kicajbas napisał:
    Witam
    Odnośnie opróżniania zbiornika:
    MarekS6 napisał:
    wystarczyło szybko przechylić całość do głębokiego zlewu jaki mam w piwnicy i nie było problemu.

    Jako że zawsze przerażało mnie to żąglowanie okablowaną kuwetą, tą kwestię rozwiązałem w.g mnie w bezpieczniejszy sposób.
    Foto przedstawia to urządzenie
    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona
    a zasada działania :D jest nast.:
    ściskamy pojemnik, zanurzamy rurkę w wytrawiaczu, zmykamy palcem ( niewidoczny na zdjęciu ) otwór przy nakrętce, luzujemy uścisk i płyn trafia do zbiornika.


    Oczywiście, można i tak :-) Każdy ma swój patent. Może zamiast palca lepiej użyć do tego zaworku z tworzywa sztucznego na tym wężyku? Widziałem kiedys takie zaworki w sklepie akwarystycznym

    Ja w swojej wytrawiarce wszelkie przewody połapałem do ścianek i podstawy za pomocą uchwytów samoprzylepnych do opasek zaciskowych. Tego nie widać może na zdjęciach, a że jestem poza domem to nie miałem przedstawiających to zdjęć. W każdym bądź razie nic nie jest w stanie się w żaden sposób ruszyć z miejsca. Same uchwyty to coś tego typu:

    Wytrawiarka Mirleya - odświeżona
  • #16
    robertar
    Poziom 12  
    MarekS6 napisał:
    Wracając do obudowy, gdzie właśnie argumentujesz przykrycie wszystkiego taflą plexi - i myślisz że jak wytrawiacz wypłynie to nie dostanie się od spodu bezpośrednio na płytki choćby i przetwornicy?

    Chodziło mi o to, że sumaryczna powierzchnia powierzchnia wszystkich pudełek z urządzeniami jest większa niż powierzchnia obudowy z plexi, które przykryłoby te urządzenia. Zatem łatwiej byłoby utrzymać porządek. Nie zmienia to jednak faktu, że umieszczenie tych urządzeń poniżej poziomu cieczy nie chroni ich przed ewentualnym zalaniem.

    MarekS6 napisał:
    Uważam, że ewentualnym naśladowcom już na podstawie naszej dyskusji uda się wyciągnąć własne wnioski i coś tam w swoich wykonaniach zrobi po swojemu, być może lepiej...

    Jestem tego samego zdania :)
  • #17
    malpek
    Poziom 17  
    Grzegorz_madera napisał:
    Zastosowanie sterownika z mikroprocesorem i do tego taki wyświetlacz to moim zdaniem przerost formy nad treścią. Ja mam zwykły termostat na WO, na stałe ustawioną temperaturę na 45°C i dwie LED do sygnalizacji obecności zasilania i pracy grzałki. Ale jest to tylko moje zdanie i każdy robi jak uważa. Co do pojemnika to zrobiłem go z akrylu o grubości 10mm ciętego piłą tarczową i klejonego tym samym klejem. Nic się nie rozszczelniło, nic nie przecieka, a akryl tej grubości ma jeszcze tą zaletę, że dobrze izoluje ciepło, więc po nagrzaniu roztworu temperatura utrzymywana jest przez cały czas trawienia.


    Po przeczytaniu tego komentarza nasuwa mi się jedno pytanie. Skąd mamy brać doświadczenie? Jeśli nie budując układy, które są takimi przerostami formy nad treścią. Ktoś nauczył się obsługi wyświetlacza to ma go używać tylko w płytce testowej? Czemu miałby go nie użyć w jakimś układzie? Gdzie musiał by go sensownie zamontować, zaprojektować płytkę drukowaną i samemu rozwiązać kilka problemów. Każdy rozwiązany problem owocuje zdobytym doświadczenie, które jest bezcenne.

    MarekS6 dlaczego nie dodałeś jeszcze dwóch terminali na płytce dla zasilania 230V? Tak żeby, na pierwszy terminal wchodziło zasilanie, na drugim było wyjście na ładowarkę na trzecim grzałkę i czwartym pompkę? Oczywiście płytka była by większa i musiał byś zwrócić uwagę na przerwy izolacyjne, ale nie musiał byś używać pomarańczowej kostki łączeniowej i w środku byłby wiekszy porządek.
  • #18
    MarekS6
    Poziom 15  
    malpek napisał:
    MarekS6 dlaczego nie dodałeś jeszcze dwóch terminali na płytce dla zasilania 230V? Tak żeby, na pierwszy terminal wchodziło zasilanie, na drugim było wyjście na ładowarkę na trzecim grzałkę i czwartym pompkę? Oczywiście płytka była by większa i musiał byś zwrócić uwagę na przerwy izolacyjne, ale nie musiał byś używać pomarańczowej kostki łączeniowej i w środku byłby większy porządek.


    No w sumie masz rację, mogłem dodać te 2 terminale. Zwykle tak robię jak projektuje coś od zera. Tutaj zwyczajnie przerysowałem schemat od Mirka i od razu zacząłem projektować PCB. Teraz to już musztarda po obiedzie, ale na szczęście bez problemu wszystko zmieściłem w obudowie :-)
  • #19
    Chivo
    Poziom 22  
    Cześć. Gratuluję ciekawego projektu. Mam pytanie, czy można u Ciebie zamówić wykonanie płytki drukowanej?
  • #20
    pikarel
    Poziom 32  
    Podoba mi się :)
    Urządzenie jest wykonane na podstawie doświadczeń z użytkowania wcześniej wykonanego urządzenia, co daje końcowy efekt prawie doskonały (grzałka), bo pozbawiony błędów poprzedniego.
    Taka właśnie jest kolejność postępowania dla uzyskania dobrego urządzenia finalnego.

    Przy wykonywaniu stałych projektów, np. jednego nowego projektu w tygodniu - też zrobiłbym sobie podobną trawiarkę.
    Płytki jednak wykonuję rzadko i tylko prototypowe, więc nie pokusiłem się o wykonanie dedykowanej do tej czynności trawiarki.
  • #21
    MarekS6
    Poziom 15  
    Chivo napisał:
    Gratuluję ciekawego projektu.


    Dzięki :-)

    Chivo napisał:
    Mam pytanie, czy można u Ciebie zamówić wykonanie płytki drukowanej?


    Niestety prawie cały czas jestem za granicą w pracy i w warsztacie majstruję tylko w niektóre weekendy i na urlopie gdy jestem w Polsce. Sam mam kilka następnych projektów do dokończenia i idzie mi to bardzo mozolnie... Żona już mi żyć nie daje, że remont w kuchni skończony, a ja nadal oświetlenia szafkowego w kuchni, nie uruchomiłem (a ma to być z miniaturowymi czujnikami ruchu, płynnym zapalaniem i gaszeniem, oraz sekcyjnym zaświecaniem, więc jest co robić) ...

    Tak więc, z przykrością muszę Cię rozczarować, bo nie dam rady z tymi płytkami...

    pikarel napisał:
    Podoba mi się :)
    Urządzenie jest wykonane na podstawie doświadczeń z użytkowania wcześniej wykonanego urządzenia, co daje końcowy efekt prawie doskonały (grzałka), bo pozbawiony błędów poprzedniego.
    Taka właśnie jest kolejność postępowania dla uzyskania dobrego urządzenia finalnego.


    Cieszę się, że Ci się podoba. Z tym niedociągnięciem (grzałka), na pewno znajdę jakieś wyjście. Piasek jakim zasypałem grzałkę pochodzi z pomby piaskowej z basenu i jest on dość gruboziarnisty. Kiedyś miałem w ręku grzałkę Skalar (chyba polska produkcja) która fabrycznie była zasypana piaskiem lecz baaardzo drobnym. Myślę, że im drobniejszy piasek tym bardziej będzie zbity, a tym samym przewodność cieplna wzrośnie. Muszę tylko poszukać sklepu na terenie Opola gdzie dostanę na wagę dosłownie odrobinę takiego piasku. Pewnie w jakimś akwarystycznym będzie :-)