Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TestoTesto
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080

26 Paź 2019 14:38 2403 67
  • Poziom 36  
    Multimetr został ładnie opisany w załączniku wraz z opisem zalet mierników analogowych.
    Napisano tam, że mierzy prądy zmienne, co się niestety nie zgadza.

    Od siebie dodam, że organ ruchomy ustroju pomiarowego jest zawieszony na taśmie, i porusza się bardzo precyzyjnie bez zbędnych wachnięć.

    Można zmierzyć już 0,2 Ω i aż 200 MΩ.
    Miernik jest, moim zdaniem, estetycznie wykonany i przyjemny w użytkowaniu.

    Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080
  • TestoTesto
  • Poziom 30  
    Adamcyn napisał:
    [...]Napisano tam, że mierzy prądy zmienne, co się niestety nie zgadza.[...]
    Nic dziwnego, ciężko nadążyć wzrokiem za wskazówką i jeszcze w odpowiednim momencie odczytać wskazanie. Znacznie łatwiej byłoby, gdyby mierzył prądy przemienne ;-)
  • TestoTesto
  • Poziom 22  
    Adamcyn napisał:
    Multimetr został ładnie opisany w załączniku wraz z opisem zalet mierników analogowych.
    Napisano tam, że mierzy prądy zmienne, co się niestety nie zgadza.



    Po pierwsze nie za tę cenę (prawie 300 stówy)
    po drugie jak każdy analog, po pierwszym locie ze stołu szrot, po trzecie od jakiegoś czasu omijam tych tandeciarzy brandujących chińszczyznę swoim logiem.
    Naciąłem się na ich produkt, pt.
    SCHALLPEGEL-DATENLOGGER DL-161S
    czyli rejestrator(miernik) natężenia dźwięku.
    By z tego korzystać trzeba zainstalować oprogramowanie bo urządzenie po USB się komunikuje...oprogramowanie które do czegokolwiek się nadaje jest płatne osobno bo można "na serwer" wysyłać. Ta, najpierw musi to ścierwo działać. Po trzech wymianach "sztuk urządzenia fizycznego" dałem sobie spokój, gdy doczytałem prawdy o tym czymś na stronie niemieckiego Conrada (cała grupa niemieckich kupców szajsami tam opisywała funkcjonowanie tego złomu). Producent (brandysta) cichcem wycofał się ze sprzedaży i "gwarantiren" (w czasie kiedy to był mój problem).
    Jak dla mnie omijać szerokim łukiem.
    400 stówy za oprogramowanie 'profesional' +400 za złom. To ja dziękuję.
    Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080badzie..JPG Download (210.54 kB)
    https://www.conrad.de/de/p/schallpegel-datenl...ard-ohne-zertifikat-105054.html#specification
    Wolę starego cyfrowego Metexa 4650CR i jego oprogramowanie jeśli potrzebne mi pomiary z rejestracją "większej ilości danych".
    A na szybko to bargraf mi wystarcza , też się "kiwa jak trzeba".

    Edycja.
    Zbyt dużo zer gdy pisałem o zero wartych urządzeniach.
  • Poziom 30  
    odalladoalla napisał:
    Po pierwsze nie za tę cenę (prawie 300 stówy)[...]
    Ile??? Pewnie chodzi o 3 stówy, nie 300 ;-)
    No i tutaj znów wielka przesada:
    odalladoalla napisał:
    [...]400 stówy za oprogramowanie[...]
    Kolego, rozumiem emocje, ale nie przesadzaj z ilością tych "stów"... ;-)
  • Poziom 22  
    Koderr napisał:
    odalladoalla napisał:
    Po pierwsze nie za tę cenę (prawie 300 stówy)[...]
    Ile??? Pewnie chodzi o 3 stówy, nie 300 ;-)
    No i tutaj znów wielka przesada:
    odalladoalla napisał:
    [...]400 stówy za oprogramowanie[...]
    Kolego, rozumiem emocje, ale nie przesadzaj z ilością tych "stów"... ;-)

    Jeszcze mi się podnosi ciśnienie gdy sobie przypomnę iż miałem zrobić pomiary a wyszło żem osioł stary
  • Poziom 36  
    Koderr napisał:
    No i tutaj znów wielka przesada:

    Kolega Koder ma z nami sporo roboty. :D
    odalladoalla napisał:

    Po pierwsze nie za tę cenę

    Znacie tańszy, porównywalny z tym miernikiem?

    VC-5081 jest troche tańszy, ale prawdopodobnie nie ma tego doskonałego ustroju na taśmie - na skali brak napisu "taut band movement"
  • Poziom 22  
    Adamcyn napisał:

    odalladoalla napisał:

    Po pierwsze nie za tę cenę

    Znacie tańszy, porównywalny z tym miernikiem?

    VC-5081 jest troche tańszy, ale prawdopodobnie nie ma ustroju na taśmie - na skali brak napisu "taut band movement"

    Ale do czego to ma służyć? Do szpanu "że potrafię analogiem mierzyć"?
    Blisko 35 lat temu używałem "lepszych" analogowych (bo wskazówkowych ze wskazówką świetlną-galwanometrów) i mierników lab. wskazówkowych kl. 0,2 i 0,5. By spełnić wymagania "odstępu klas" trzeba było uwzględniać poprawki ze świadectwa wzorcowania. Ani to wygodne ani skuteczne ani szybkie pomijając fakt, że jeśli na codzień się tego nie robiło, to można było bardzo błędne wyniki odczytywać co i tak było mniejszym złem. Bo chwilowa "niepoczytalność" -wlazła szefowa chemica i d.. zawróciła- i zapominałeś przestawić przełącznika zakresów i magiczny dym z urządzenia uciekał. A trzeba było "panować" przynajmniej nad 4-5 "wajchami", kilkoma parami "kabli" oraz wybrać "co to ma być Ac/Dc voltycz czy curent" i to w odpowiedniej kolejności. W latach 80 XX wieku kalibratory elektroniczne były dostępne w lab. przemysłowych tak często jak deszcz na pustyni, jak był CCCP "Y300" to już był raj (wypaśny autotransformator z odczepami,prostownikiem selenowym i przyłączami na zewnętrzne psobniki i boczniki) i LUMEL SQ10 (a właściwie Inmel SQ10) to był rarytas. I dobrowolnie wracać do czegoś co jest bardziej kłopotliwe w obsłudze, bardziej awaryjne i zdecydowanie mniej dokładne jak byle "chiński cyfrak za 20 zł" ?
    Przecież to czysta forma masochizmu.Zostawmy takie cuda kustoszom w muzeach , niech z gablotek z nimi raz do roku ścierają kurz-tam ich miejsce.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    Skoro miernik nie działa bez zasilania to nie rozumiem dlaczego w Voltcraft VC-5080 nie zastosowano źródła prądowego dla zakresów pomiaru rezystancji?! Wtedy skala byłaby liniowa co wiąże się za znacznie łatwiejszym odczytem mierzonej rezystancji na 1/4 lewej części podziałki. Źródło prądowe do tego typu miernika to maksymalnie jeden układ scalony, wzmacniacz operacyjny o niewygórowanych parametrach np. LM358 i kilka elementów biernych plus źródło wzorcowe, tu wystarczyłoby LM385. Dzielnik i tak już jest. Tym samym sporo przyoszczędzili :) .
    Nawet w radzieckich miernikach był zakres do pomiaru [dB] . Skoro miernik umożliwia pomiar częstotliwości do 25kHz czyli częstotliwości zakresu słyszalnego dźwięku to wynika, że był przygotowywany przynajmniej pod m.cz. a tu taka skucha. Do prostych przetwornic zakres pomiaru częstotliwości musiałby być przynajmniej 4x większy.
    Ogólnie szału nie ma. Może do pracowni szkolnej nadaje się jako przyrząd poglądowy ale do użytkowania na co dzień to ma za dużo braków. I nie mam na myśli konieczności ręcznego zmieniania zakresów albo mnożenia w głowie wskazań dla odczytania wyniku gdyż sporo osób robi to mimowolnie, tak jak czyta kody paskowe na rezystorach.
  • Poziom 30  
    odalladoalla napisał:
    Ale do czego to ma służyć? Do szpanu "że potrafię analogiem mierzyć"?[...]
    Przecież to czysta forma masochizmu.Zostawmy takie cuda kustoszom w muzeach , niech z gablotek z nimi raz do roku ścierają kurz-tam ich miejsce.

    Niektórzy producenci falowników i innych przetwornic, w instrukcji tychże zamieszczają między innymi taką uwagę: "Napięcie wyjściowe mierzyć miernikiem analogowym".
    Więc tutaj z cyfrakiem nawet nie podchodź :-)
  • Poziom 22  
    Koderr napisał:
    odalladoalla napisał:
    Ale do czego to ma służyć? Do szpanu "że potrafię analogiem mierzyć"?[...]
    Przecież to czysta forma masochizmu.Zostawmy takie cuda kustoszom w muzeach , niech z gablotek z nimi raz do roku ścierają kurz-tam ich miejsce.

    Niektórzy producenci falowników i innych przetwornic, w instrukcji tychże zamieszczają między innymi taką uwagę: "Napięcie wyjściowe mierzyć miernikiem analogowym".
    Więc tutaj z cyfrakiem nawet nie podchodź :-)

    Bo w tych rzadkich wypadkach chodzi o pomiar rzeczywistej wartości skutecznej tak "pokiełbaszonej" i "poszatkowanej" nap. zmiennego, iż nawet mierniki z całkowaniem wymiękają (harmoniczne i odkształcenia).
    Przetwornik termoelektryczny.
    E_Pawlowsk...18_w15.pdf Download (1.73 MB)
    Baranski_p...s_2007.pdf Download (311.42 kB)
    Twierdzisz iż ten wskaźnik (bo toto jest klasy 4 w porywach do 5) posiada taki przetwornik ?
    Miernikiem to byłby ten przyrząd gdyby choć na jednym zakresie jednej funkcji posiadał klasę co najmniej 2,5%.
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    Voltcraft to najgorsza chińszczyzna robiona dla Conrada, który też stoczył się do poziomu śniadych gości Pani Merkel. Chcesz analoga, bo faktycznie czasami się przydaje, kup Sanwę, też chinska już, ale chyba trochę lepsza od tego ,,cuda" a jak jesteś profesjonalistą, to Chauvin Arnoux
    Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080
  • Poziom 36  
    RitterX napisał:
    Skoro miernik nie działa bez zasilania to nie rozumiem dlaczego w Voltcraft VC-5080 nie zastosowano źródła prądowego dla zakresów pomiaru rezystancji?Wtedy skala byłaby liniowa co wiąże się za znacznie łatwiejszym odczytem mierzonej rezystancji

    Znacie miernik, które ma tak liniową skalę jak Metrix Mx 430 (Ω)?

    Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080

    Koderr napisał:
    Niektórzy producenci falowników i innych przetwornic, w instrukcji tychże zamieszczają między innymi taką uwagę: "Napięcie wyjściowe mierzyć miernikiem analogowym".
    Więc tutaj z cyfrakiem nawet nie podchodź

    A to ciekawe.
    Chyba coś więcej napisano odnośnie tego analoga.
    Może podano:
    odalladoalla napisał:
    Przetwornik termoelektryczny.

    ???
    odalladoalla napisał:
    Miernikiem to byłby ten przyrząd gdyby choć na jednym zakresie jednej funkcji posiadał klasę co najmniej 2,5%.

    Pomierzę Voltcraft VC-5080, i podam Wam rzeczywiste uchyby.

    Krzysztof Kamienski napisał:
    Chcesz analoga, bo faktycznie czasami się przydaje, kup Sanwę, też chinska już, ale chyba trochę lepsza od tego ,,cuda" a jak jesteś profesjonalistą, to Chauvin Arnoux

    To są trudne porównania, bo np. Chauvin Arnoux C.A 5003 ma Rw 20 kΩ/V i kosztuje 1300 zł, a 5 krotnie tańszy VC-5080 ma Rw 10 MΩ/V.

    A Sanwa YX361TR (klasyk) za 70 EUR - jak najbardziej.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    odalladoalla napisał:
    I dobrowolnie wracać do czegoś co jest bardziej kłopotliwe w obsłudze, bardziej awaryjne i zdecydowanie mniej dokładne jak byle "chiński cyfrak za 20 zł" ?
    Przecież to czysta forma masochizmu.Zostawmy takie cuda kustoszom w muzeach , niech z gablotek z nimi raz do roku ścierają kurz-tam ich miejsce.


    Zdziwiłby się kolega co jeszcze się wala po pracowniach.

    Osobiście korzystałem z watomierza Siemens&Halske z lat 30-tych na laboratoriach na uczelni.
    A żeby było jeszcze fajniej to bawiłem się rezystorami wzorcowymi roczniki 1904-1906 wyprodukowanymi w carskiej Rosji albo Imperium Niemieckim.
    Nie dam ręki uciąć ale być może gdzieś tam walały się przyrządy pamiętające XIX wiek.

    Wśród sporej ilości kadry (i to nawet młodej 30-letniej) panuje odwieczne "kiedyś to było kur..." i tak się bawimy analogami 90% czasu.
    Jeszcze pamiętam jak jeden mówił "te mierniki to kilkanaście tyś są warte, powinniście mieć dla tego szacunek". Szybkie sprawdzenie na allegro i ceny wahające się od 50 do 100 złotych. A chodziło o stare analogowe amperomierze z połowy lat 60-tych. Klasy 0.2 o ile pamiętam. Wydaje mi się że bywały też dokładniejsze, klasy 0.05 czy podobnej. Jednak przy takim sędziwym wieku i powszechnym druciarstwie naprawczym (o którym można by napisać cały artykuł) wątpię czy nadal trzymają te parametry.

    Ja osobiście nadal używam UM3a rocznik 1970 ale jednocześnie AN8009(czyli "lepszy" chińczyk bo ma Trms).
    Korzystam z tego zabytku bo się przywiązałem. Kiedyś dostałem od dziadka, po naprawach(zbocznikowanie rezystorów w szeregu z półmostkiem kuprytowym) i modyfikacjach (zasilanie z paluszka zamiast ciężko dostępnej LR10) normalnie da się tego używać.

    Dla mnie największa zalety to chyba brak konieczności zasilania, porządne mosiężne gniazda pomiarowe (a'la gniazdo laboratoryjne) i możliwość kompensacji rezystancji przewodów pomiarowych dla pomiaru małych rezystancji. Boczniki są z manganinu i mają lepszą stabilność niż chińskie boczniki w cyfrowych.

    Do tego sam analog ma jeszcze tą zaletę że podświadomie potrafimy na oko oceniać czy dana wartość jest poprawna. Wartość liczbową musimy odczytać i zinterpretować. Dla wskazówki wystarczy że wiemy mniej więcej gdzie ma się znajdować podczas normalnych warunków pracy.
    Uśrednianie mechaniczne też robi robotę przy kosmicznych przebiegach.
  • Poziom 36  
    pawelr98 napisał:
    Ja osobiście nadal używam UM3a rocznik 1970

    A ja od 40 lat Unigory, głównie flagowy model, czyli 6e. Ale z racji wymiarów to wersja stołowa.

    Dużo mniejszy i lżejszy Voltcraft VC-5080 ma mi zastąpić Kaise SK-50, który ma już pewne dolegliwości geriatryczne.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    pawelr98 napisał:
    Ja osobiście nadal używam UM3a rocznik 1970
    Średnio "zabawna" jest praca z tym miernikiem, zresztą z jakimkolwiek UM ERY czy MERY-ZEM (poniżej UM-206), ze względu na pojedynczą podziałkę i konieczność mnożenia/dzielenia wyniku przez wartość inną niż 10.

    Adamcyn napisał:
    Znacie miernik, które ma tak liniową skalę jak Metrix Mx 430 (Ω)?
    Nie liniową ale "w tę stronę" miał UM-110. Stołowe U722 i U726 miały liniową skalę omomierza (0-100).
  • Poziom 36  
    tzok napisał:
    Nie liniową ale "w tę stronę" miał UM-110. Stołowe U722 i U726 miały liniową skalę omomierza (0-100).

    Czyli to rzadkie przypadki.

    RitterX napisał:
    Skoro miernik nie działa bez zasilania to nie rozumiem dlaczego w Voltcraft VC-5080 nie zastosowano źródła prądowego dla zakresów pomiaru rezystancji?!

    Wtedy skala byłaby liniowa co wiąże się za znacznie łatwiejszym odczytem mierzonej rezystancji na 1/4 lewej części podziałki.

    Chyba wiem, dlaczego się tego nie stosuje.
    W tym zakresie skali jest największa niepewność pomiarowa.

    Największa dokładność to koniec skali i tam należy mierzyć
  • Poziom 22  
    pawelr98 napisał:
    odalladoalla napisał:
    I dobrowolnie wracać do czegoś co jest bardziej kłopotliwe w obsłudze, bardziej awaryjne i zdecydowanie mniej dokładne jak byle "chiński cyfrak za 20 zł" ?
    Przecież to czysta forma masochizmu.Zostawmy takie cuda kustoszom w muzeach , niech z gablotek z nimi raz do roku ścierają kurz-tam ich miejsce.


    Zdziwiłby się kolega co jeszcze się wala po pracowniach.


    A żeby było jeszcze fajniej to bawiłem się rezystorami wzorcowymi roczniki 1904-1906 wyprodukowanymi w carskiej Rosji albo Imperium Niemieckim.

    Wśród sporej ilości kadry (i to nawet młodej 30-letniej) panuje odwieczne "kiedyś to było kur..." i tak się bawimy analogami 90% czasu.
    Jeszcze pamiętam jak jeden mówił "te mierniki to kilkanaście tyś są warte, powinniście mieć dla tego szacunek". Szybkie sprawdzenie na allegro i ceny wahające się od 50 do 100 złotych. A chodziło o stare analogowe amperomierze z połowy lat 60-tych. Klasy 0.2 o ile pamiętam. Wydaje mi się że bywały też dokładniejsze, klasy 0.05 czy podobnej. Jednak przy takim sędziwym wieku i powszechnym druciarstwie naprawczym (o którym można by napisać cały artykuł) wątpię czy nadal trzymają te parametry.



    Zacznijmy od końca.
    Te mierniki tak jak ludzie starzeją się i jak ludzie zaczynają mieć z wiekiem coraz większe niedomagania - choćby przez to iż natężenie pierwotne magnesu w szczelinie magnetycznej też się osłabia. A swoją drogą i tak nie uwierzę, że przez tak długi czas w tak "ruchliwym ludnościowo" miejscu nie zostały przeciążone poza parametry dopuszczalne.

    "te mierniki to kilkanaście tyś są warte"- były kiedyś, za komuny jak "wszystkiego było brak i za ciężkie dewizy było sprowadzane lub budowane w kraju socjalistycznym "dla sektora laboratoryjnego"- kiedyś na miernik, który używałem trzeba było mieć asygnatę od Ministerstwa Obrony Narodowej i był to środek trwały w każdych rozliczeniach - za "zniknięcie i zagubienie prokurator" teraz poniewiera się tego typu miernik u mnie na półce- za 1000 zł na ebay można "se" kupić. Kiedyś kosztował grube 5000$, a $ miał zdecydowanie większą wartość.
    Współczesny miernik analogowy Voltcraft VC-5080IMGP55..jpg Download (1.25 MB)
    Z opornikami jednomiarowymi jest jak z winem, im starsze tym lepsze, i faktycznie niektóre egzemplarze nadal ceną przyprawiają o zawrót głowy. Tu wchodzi czynnik sezonowania stopów (drutu nawojowego), które są użyte do ich budowy no i "marki producenta" np. TINSLEY ENGLAND
  • Poziom 30  
    Adamcyn napisał:
    [...]W tym zakresie skali jest największa niepewność pomiarowa.
    Jakiś nowy termin powstał?
    Co rozumiesz pod określeniem "niepewność pomiarowa"?
    odalladoalla napisał:
    [...]Blisko 35 lat temu używałem "lepszych" analogowych (bo wskazówkowych ze wskazówką świetlną[...]
    Gdzieś mi w garażu zalega taki ze wskazówką świetlną, wolto-ampero-watomierz RMS, wymagający zewnętrznego zasilania 6 V~. Sprawdzany w zeszłym roku na "dzisiejszej" aparaturze - dokładny.
  • Poziom 22  
    Koderr napisał:
    Adamcyn napisał:
    [...]W tym zakresie skali jest największa niepewność pomiarowa.
    Jakiś nowy termin powstał?
    Co rozumiesz pod określeniem "niepewność pomiarowa"?

    Pewnie chodziło o "uchyb pomiaru" choć teraz znowu poprawny jest termin "błąd pomiaru".
    Niepewność pomiarowa ma zastosowanie dla systemu złożonego z elementów ,które mierzymy+elementów którymi mierzymy i "innych czynników wpływających na dokładność realizacji pomiaru lub odtworzenia jednostki wzorca"...takie tam, zakłócenia w okolicy od przejeżdżających tramwaju i padającego deszczu. Szacujemy, iż dobrze robimy a kto to wie na serio ?
    Dyrdymały o serii pomiarów,rozrzucie wyników, średnim odchyleniu standardowym T-student...a kto się tym przejmuje w rzeczywistym życiu oprócz akademików ?
  • Poziom 36  
    Adamcyn napisał:

    Największa dokładność to koniec skali i tam należy mierzyć.

    To jest chyba zrozumiałe.
    Dotyczy to również pomiaru rezystancji, dlatego koniec skali jest tak rozciągnięty.
  • Poziom 22  
    Adamcyn napisał:




    Największa dokładność to koniec skali i tam należy mierzyć

    A nie prawda, bo największa dokładność pomiaru (jak nie było paprochów w ustroju) to wychodziła nam na kursie w OUM w 2/3 długości podziałki (skali), a najmniejsza na samym początku (10% i na samym końcu). Nawet graficznie to ładnie wyglądało bo w ramach szkolenia i to musieliśmy przedstawić szanownej komisji egzaminacyjnej-skubańce mieli przygotowane sztuki dla każdego 'frajera', już dawno przetestowane i "o znanych bólach"
  • Poziom 26  
    odalladoalla napisał:
    teraz poniewiera się tego typu miernik u mnie na półce- za 1000 zł na ebay można "se" kupić. Kiedyś kosztował grube 5000$,

    No kolego, ale Schlumberger-a to ty szanuj, bo jak na tamte czasy było to osiągnięcie a i dzisiaj dopiero mierniki za grube kzł mu dorównują dokładnością
    i klasą, wiem bo mam taki z plusem czyli deko nowszy, skalibrowany :)
  • Poziom 36  
    Janusz_kk napisał:
    wiem bo mam taki z plusem czyli deko nowszy, skalibrowany

    Nieźle.
    Schlumberger 7150 plus ?
    Kto go skalibrował?

    odalladoalla napisał:

    A nie prawda, bo największa dokładność pomiaru (jak nie było paprochów w ustroju) to wychodziła nam na kursie w OUM w 2/3 długości podziałki (skali), a najmniejsza na samym początku (10% i na samym końcu)

    Pewnie jednak były paprochy w ustroju. :D

    Niektórych mierników to jakby nie dotyczy - są w całym zakresie dokładne.

    Zobaczcie, jak Kolega ^ToM^ robi pomiary Unigora 6e.
    Początek #19
    Apogeum, czyli mistrzostwo świata, to #27
    Robi wrażenie, prawda?

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3516081.html
  • Poziom 26  
    Adamcyn napisał:
    Schlumberger 7150 plus ?

    Tak, to już chyba łącznie piaty miernik w kolekcji :) w końcu czymś trzeba naprawiać te sprzęty.
    Brakuje mi w nim tylko buzzera, będę coś dorabiał. Jedyne co robiłem to zmieniłem
    podświetlenie na białe ledy i teraz ładnie świeci, stare były beznadziejne.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Adamcyn napisał:
    Kto go skalibrował?

    Był skalibrowany z plombą, a kalibrował pewnie jakiś trep w NATO
    bo to stamtąd leżak magazynowy.

    Dodano po 56 [sekundy]:

    Porównywałem go z miernikiem 5 1/2 i trzymał parametry.
  • Poziom 38  
    odalladoalla napisał:

    Zacznijmy od końca.
    Te mierniki tak jak ludzie starzeją się i jak ludzie zaczynają mieć z wiekiem coraz większe niedomagania - choćby przez to iż natężenie pierwotne magnesu w szczelinie magnetycznej też się osłabia. A swoją drogą i tak nie uwierzę, że przez tak długi czas w tak "ruchliwym ludnościowo" miejscu nie zostały przeciążone poza parametry dopuszczalne.

    "te mierniki to kilkanaście tyś są warte"- były kiedyś, za komuny jak "wszystkiego było brak i za ciężkie dewizy było sprowadzane lub budowane w kraju socjalistycznym "dla sektora laboratoryjnego"- kiedyś na miernik, który używałem trzeba było mieć asygnatę od Ministerstwa Obrony Narodowej i był to środek trwały w każdych rozliczeniach - za "zniknięcie i zagubienie prokurator" teraz poniewiera się tego typu miernik u mnie na półce- za 1000 zł na ebay można "se" kupić. Kiedyś kosztował grube 5000$, a $ miał zdecydowanie większą wartość.

    Z opornikami jednomiarowymi jest jak z winem, im starsze tym lepsze, i faktycznie niektóre egzemplarze nadal ceną przyprawiają o zawrót głowy. Tu wchodzi czynnik sezonowania stopów (drutu nawojowego), które są użyte do ich budowy no i "marki producenta" np. TINSLEY ENGLAND


    Generalnie to ten prowadzący mówił w czasie teraźniejszym, on sam był sporo młodszy od tych mierników.

    UM3a o ile pamiętam z pomiarów porównawczych z cyfrą 0.1 ma teraz rozstrzał blisko 2% zamiast fabrycznego 1%. Ale to porównałem tylko na zakresie 60mA dla pomiaru 51mA.

    Patrząc na schemat wystarczyłoby zbocznikować rezystor R20 będący w szeregu z ustrojem pomiarowym aby skompensować osłabione pole magnetyczne. Chociaż mój egzemplarz akurat zawyża pomiar.

    Ja nie mam wątpliwości że ten sprzęt był grzebany. Niby laboratorium metrologii a upalone boczniki widziałem że były łatane drutem miedzianym na chama lutowanym w pół bocznika.

    Zdecydowanie prościej byłoby "zmodernizować" ten sprzęt o zwykły bezpiecznik topikowy. Nawet i topik wlutowany na przewodach gdzieś w środku.
    Albo kupić przeciętną cyfrę z bezpiecznikami.
    Chociaż paradoksalnie słyszałem że analogi daje się właśnie studentom bo "mają się nauczyć pokory" albo "bo popsują droższe". Tego drugiego nie rozumiem. Cyfrę znacznie ciężej popsuć o ile ma chociaż ten bezpiecznik(chyba tylko DT830 i podobne nie mają).

    Wiem że takie oporniki są lepsze im starsze. Od czegoś w końcu jest proces sztucznego postarzania. Tylko dlaczego studenci dostają do zabawy ponad 100-letnie zabytki ? I to nie do jakichś super dokładnych pomiarów tylko do nauki praktycznej mostka wheatstona.
  • Moderator Samochody
    ...bo studenta trzeba nauczyć myśleć, ma zrozumieć zasadę. Na sprzęcie, który "myśli za niego", zwyczajnie nie będzie mu się chciało myśleć. Studia to nie jest szkoła zawodowa, studia mają uczyć kreatywności i myślenia, a nie być szkoleniem stanowiskowym.
  • Poziom 22  
    Adamcyn napisał:


    Zobaczcie, jak Kolega ^ToM^ robi pomiary Unigora 6e.
    Początek #19
    Apogeum, czyli mistrzostwo świata, to #27
    Robi wrażenie, prawda?[/quote="Adamcyn"]

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3516081.html

    Wybacz nie będę kolegi ToM dyskredytował, sam robi to doskonale.
    Nastawia "1 kwant", jak błąd dopuszczalny (strzelam bo nie chce mi się czytać instrukcji tego miernika) 25 kwantów od wielkości wskazanej i powiedzmy 10 od zakresu czyli ±35 kwantów i epatuje jaki to dokładny jest wskazówkowy...ktoś tu oszalał.
    Pokazał wcześniej do jakiego "sprawdzonego wzorca zgodnego z tym zakresem" odnosi ten pomiar"? Nawet NIST, PTB, NPL podchodzą "ostrożnie" do tak niskich wartości-szumy, zakłócenia z "okolicy" mogą być tego samego rzędu- a w klatce Faraday'a tych pomiarów nie wykonywał.

    Edycja. Błędnie zacytowałem autora, wychodziło iż cytuję sam siebie.
  • Poziom 38  
    tzok napisał:
    ...bo studenta trzeba nauczyć myśleć, ma zrozumieć zasadę. Na sprzęcie, który "myśli za niego", zwyczajnie nie będzie mu się chciało myśleć. Studia to nie jest szkoła zawodowa, studia mają uczyć kreatywności i myślenia, a nie być szkoleniem stanowiskowym.


    DT830 (w sumie całe grono tanich cyfrowych multimetrów) spełnia te same warunki, mamy manualny wybór zakresu i konieczność "myślenia". Jedyna różnica to odczyt w formie cyfrowej.

    Chyba starsze DT830 miały normalnie bezpiecznik topikowy na zakresie mA i V.
    Z nowszymi to różnie bywa. Generalnie miernik za psie pieniądze, na aliexpresie albo innym do kupienia za grosze.

    Najbardziej uciążliwą rzeczą w pomiarach analogowych jest skupianie wzroku na cienkiej wskazówce. Do tego jeszcze lusterko aby nie było paralaksy.

    Kilka pomiarów to jeszcze nic. Na jednych laboratoriach przy robieniu ponad stu pomiarów byłem jedyną osobą bez wady wzroku w mojej podgrupie. Więc non stop ja byłem odpowiedzialny za odczyt wyniku.
    Po ponad godzinie mierzenia to już się patrzeć na taki miernik nie chce.

    Na niektórych laboratoriach po kryjomu przełączałem przewody na leżący w pobliżu miernik cyfrowy. Przy odrobinie szczęścia nikt nie zauważył i pomiary odbywały się znacznie szybciej i bez męczenia oczu.

    UM3a też ma lusterko. Ale nie bawię się w precyzyjny pomiar bo głownie potrzeba sprawdzić ile mniej-więcej jest, a nie odczyt co do wartości po przecinku. Zwykle zaokrąglam do najbliższej podziałki i nie chce mi się przyglądać bardziej. Robię tak jedynie przy pomiarach porównawczych kiedy chcę wyliczyć odchyłkę % dla małych zmian(błąd dla serii będzie zbliżony).

    Co do "kreatywności i myślenia" to bardziej chyba studia uczą kombinowania. Będąc na końcu inżynierskich i patrząc w tył nie widzę jakoś tej kreatywności i myślenia jeśli chodzi o przedmiot studiów.
    Opinia ludzi kończących magisterkę i to z tych bardziej ambitnych jest zwykle taka że iść po najmniejszej linii oporu(czyt. zaliczanie na 3/3.5 najmniejszym wysiłkiem) i uczyć się samemu tego co bardziej przydatne przy przyszłej pracy.
    Sam też mam podobne zdanie.
    O kombinowaniu na studiach to można książkę napisać.
    Większość studiów spędzałem na ogarnianiu materiału we własnym zakresie(ze względu na raczej małą przydatność wykładów oraz dostępnych materiałów), dłubaniu przy sprawozdaniach (świetnie się nauczyłem pracować w GIMP-ie przy edycji zrzutów) albo tworzeniu całych programów/modeli w domu żeby przynieść gotowce na laboratorium.
    Licencje studenckie do użytku domowego obiecywano jakoś tak trzy lata temu(nam tak obiecywano, możliwe że obietnice są jeszcze starsze). Nie trudno się domyślić skąd studenci biorą "licencje". Sami prowadzący wiedzą i nie mają nic przeciwko bo wiedzą jakie są realia.

    A skąd taki stan rzeczy ?
    Podpowiem że "jajo" na uniwersytecie wrocławskim to jeden z przykładów.
    To samo jest na wielu Polskich uczelniach.
    Czasem pracownicy uczelni się wyżalają studentom na co idzie kasa.
    Też się nasłuchałem i aż wierzyć się nie chce czasem.
  • Pomocny post
    Poziom 22  
    pawelr98 napisał:





    Najbardziej uciążliwą rzeczą w pomiarach analogowych jest skupianie wzroku na cienkiej wskazówce. Do tego jeszcze lusterko aby nie było paralaksy.

    Kilka pomiarów to jeszcze nic. Na jednych laboratoriach przy robieniu ponad stu pomiarów byłem jedyną osobą bez wady wzroku w mojej podgrupie. Więc non stop ja byłem odpowiedzialny za odczyt wyniku.
    Po ponad godzinie mierzenia to już się patrzeć na taki miernik nie chce.

    Na niektórych laboratoriach po kryjomu przełączałem przewody na leżący w pobliżu miernik cyfrowy. Przy odrobinie szczęścia nikt nie zauważył i pomiary odbywały się znacznie szybciej i bez męczenia oczu.

    UM3a też ma lusterko. Ale nie bawię się w precyzyjny pomiar bo głownie potrzeba sprawdzić ile mniej-więcej jest, a nie odczyt co do wartości po przecinku. Zwykle zaokrąglam do najbliższej podziałki i nie chce mi się przyglądać bardziej. Robię tak jedynie przy pomiarach porównawczych kiedy chcę wyliczyć odchyłkę % dla małych zmian(błąd dla serii będzie zbliżony).



    Mierniki analogowe mają jedną niezaprzeczalna zaletę ( o której na razie nikt tu nie wspomniał) w pomiarach, a ściślej w "szacowaniu" dużej ilości danych w "jednym momencie" Tablica pomiarowa z 10 woltomierzami analogowymi wskazówkowymi- jest czytelniejsza i szybciej wychwycimy "nawet jednym rzutem oka" iż gdzieś jest mniej/więcej jak na 10 dokładnych cyfrowcach.
    To fizjologia mózgu sprawia iż łatwiej wychwytujemy "różnicę" jak "konkretną wartość" większy priorytet informacji. Pomijany jest etap "przetwarzania" a ile to właściwie jest i wystarcza dobry/ zły-to wytrenowała ewolucja w toku walki o życie "uciekaj/goń".