Witam mam BMW E46 2.0d 130km z 99r
Kupiłem w średnim stanie żeby taczać się do pracy.
Palił ok wolne obroty trzymał równo, ale po ruszeniu do 1800obr jechał jak to ropniak, potem do 2100obr było wyraźnie czuć przyrost mocy, po przekroczeniu tych obrotów łapał "muła" na piątym biegu przy 100km/h i gazie w podłodze ekonomizer pokazywał spalanie na poziomie 14-16l.
Miałem chwilę i wpadłem na pomysł wyczyścić zaworek od turbo i od obrotu spalin, czynność niby prosta i fakt, były zdrowo zasyfione, po tej czynności liczyłem na przełom a tu zonk.
Stracił całkiem moc, pali ładnie obroty trzyma równo ale brak mocy, ciężko ruszyć z miejsca a na piątce przy 100km/h ekonomizer wskazuje raptem 9l.
Czy mogłem coś uszkodzić?
Po odpaleniu sztanga od turbo wysuwa się na max, w dolocie nadciśnienie, ktoś ma jakiś pomysł.
Kupiłem w średnim stanie żeby taczać się do pracy.
Palił ok wolne obroty trzymał równo, ale po ruszeniu do 1800obr jechał jak to ropniak, potem do 2100obr było wyraźnie czuć przyrost mocy, po przekroczeniu tych obrotów łapał "muła" na piątym biegu przy 100km/h i gazie w podłodze ekonomizer pokazywał spalanie na poziomie 14-16l.
Miałem chwilę i wpadłem na pomysł wyczyścić zaworek od turbo i od obrotu spalin, czynność niby prosta i fakt, były zdrowo zasyfione, po tej czynności liczyłem na przełom a tu zonk.
Stracił całkiem moc, pali ładnie obroty trzyma równo ale brak mocy, ciężko ruszyć z miejsca a na piątce przy 100km/h ekonomizer wskazuje raptem 9l.
Czy mogłem coś uszkodzić?
Po odpaleniu sztanga od turbo wysuwa się na max, w dolocie nadciśnienie, ktoś ma jakiś pomysł.