Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
PCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy

spec220 31 Paź 2019 21:05 2538 20
  • Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy


    Witam
    Wczoraj postanowiłem zrobić małe porządki, a mianowicie posegregować, stworzyć bazę danych tego co posiadam i spisać stan liczbowy zgromadzonych od jakiegoś czasu podzespołów, elementów.
    Pierwszy pomysł padł na szafkę z małymi szufladkami, albo jakieś pojemniki z możliwością scalania.
    Prawdopodobnie któryś z tych gadżetów nabyłbym, gdyby nie fakt, że w tym samym dniu prowadziłem porządki także w piwnicy.
    Co się okazało ? W piwnicy znajdowało się sporo niepotrzebnych kartonów i już kiedy miałem je ?sprasować butem?, oraz zdać na makulaturę. Pomyślałem, że właśnie jestem w posiadaniu darmowego materiału z którego można wykonać nie jeden solidny (jak na swoje przeznaczenie) organizer - czyli zrobić coś z niczego, a w zasadzie ze śmieci. U mnie jak to widać na zdjęciu kasety są porozmieszczane po kilka sztuk na szufladę w jednej szafce, aczkolwiek niewielką szafkę na kasety też można wykonać z kartonu (wystarczy dobrać odpowiednia gęstość ścianki kartonu).

    Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy

    Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy

    Jak dla mnie jest to fajne i funkcjonalne rozwiązanie, zwłaszcza że koszt całej inwestycji, to w zasadzie sam klej na gorąco + trochę poświęconego czasu.
    Sam organizer jest ekologiczny i ulega samodegradacji w przyrodzie (nie wiem jak z klejem).



    Mam nadzieję, że pomysł też i Wam się spodobał, zwłaszcza, że świat stopniowo rezygnuje z tworzyw sztucznych na rzecz materiałów ekologicznych wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe.

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    spec220
    Poziom 7  
    Offline 
    spec220 napisał 37 postów o ocenie 18, pomógł 0 razy. Jest z nami od 2019 roku.
  • PCBway
  • #2
    zgierzman
    Poziom 22  
    Jakkolwiek nazywa się sposób składania z nacinaniem do połowy wysokości (jedne elementy od dołu, a poprzeczne od góry), to zapewne używając go poświęciłbyś o wiele mniej czasu na konstrukcję, niż lepiąc długie "półki" i króciutkie "poprzeczki". Więcej wycinania, ale o wiele mniej układania i klejenia.
  • #3
    metalMANiu
    Poziom 17  
    Ze względu na użycie słowa "ekologiczny" projekt nie podoba mi się.
  • #4
    robig
    Poziom 20  
    zgierzman napisał:
    Jakolwik nazywa się sposób składania z nacinaniem do połowy wysokości (jedne elementy od dołu, a poprzeczne od góry), to zapewne spędziłbyś o wiele mniej czasu na konstrukcję, niż lepiąc długie "półki" i króciutkie "poprzeczki". Więcej wycinania, ale o wieeele mniej układania i klejenia.

    Dokładnie... A dodatkowo konstrukcja byłaby sztywniejsza i szybciej wykonana.
    Wykorzystanie kartonu na plus, jednak nie chcę być prorokiem, ale te jego 'ostre' krawędzie kiedyś mogą pociąć palce.
  • #5
    spec220
    Poziom 7  
    zgierzman napisał:
    Jakolwik nazywa się sposób składania z nacinaniem do połowy wysokości


    O ile nie posiadasz odpowiedniego wykrojnika, to taki sposób prowadzi do zgniatania kartonu na ciętych krawędziach (próbowałem tej metody, przy pomocy nożyczek, jak również noża tapicerskiego)
    To o czym piszesz sprawdza się przy jednolitej strukturze kartonu.

    zgierzman napisał:
    Więcej wycinania, ale o wieeele mniej układania i klejenia.


    Ale też i więcej dokładnego wymiarowania, tak aby wszystko się zgrało. Na klejeniu wolę nie oszczędzać. (Na pierwszym organizerze próbowałem) Drobne podkładki, albo elementy SMD (te które lubią wypadać z pasków) wędrują od "boksu do boksu" pomiędzy drobnymi szczelinami, albo utykają w niezabezpieczonych szczelinach.

    robig napisał:
    jednak nie chcę być prorokiem, ale te jego 'ostre' krawędzie kiedyś mogą pociąć palce.

    Prędzej kolega się skaleczy nową 100-u dolarówką przy wyciąganiu z portfela, niż o te tekturowe krawędzie (nie chcę być dobitny, bo mógłbym zamieścić film na dowód tego, że te krawędzie nawet języka nie są wstanie skaleczyć).
  • PCBway
  • #6
    damian1115
    Poziom 20  
    Fajnie, pomysł nawet, nawet. Zawsze te drobniejsze podzespoły można wsypać do woreczka strunowego, i dopiero do przegródki, bo wyjmowanie ich może być kłopotliwe. Jeżeli w szufladce jest porządek, to łatwiej znaleźć to czego się szuka. Ta nasza pasja, czy też hobby, zwał jak zwał, ma to do siebie, że zawsze tej drobnicy nam przybywa. Każde rozwiązanie problemu z walającymi się, drobnymi elementami jest dobre. Ja mam tą drobnicę, na przykład rezystory w kupnych pudełkach z przegródkami po kilka wartości z szeregu w jednej przegródce. Kondensatory natomiast od 2,2 mikro aż do 2200 mikro w jednym pudełku. Jednak z pudełkami jest problem, jest ich dużo, wszystko układam na szafie, bo nie posiadam warsztaciku tylko bawię się w sypialni przy małym biureczku bez szuflad.
    Tak czy inaczej pomysł dobry, wykonanie również nie najgorsze.
  • #7
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Samodegradacja co do kartonu owszem. Klej niestety nie podda się tak łatwo. Ale to szczegół.
    Może i konstrukcja prosta do bólu, ale mi się podoba. Podoba, bo :
    Wielkość "palet" dobrana do wielkości szufladki.
    Całość - dzięki wzmocnieniu klejem na gorąco i niewielkim wymiarom kartonu - sztywna i wytrzymała (moim zdaniem co najmniej kilka lat wytrzyma, jeśli nie będzie oczywiście zbyt
    'bezpardonowo" używana...) - po tym czasie (w zależności od tego czy Autor nadal będzie "bawić się" w elektronikę) można pomyśleć o czymś trwalszym.
    Palety mimo niewielkich wymiarów wystarczają na amatorskie ilości przechowywanych części. (takie "krojenie na miarę")
    Koszt wykonania (w stosunku do np. wydruku 3D) praktycznie zamyka się w kosztach kilku lasek kleju - karton można pozyskać za free.
    No i w całości wykonane samodzielnie - od projektu po efekt finalny. ("Własnymi ręcami: ;) ).
    Gratulacje dla Autora z pomysł i cierpliwość.
  • #8
    spec220
    Poziom 7  
    damian1115 napisał:
    Fajnie, pomysł nawet, nawet. Zawsze te drobniejsze podzespoły można wsypać do woreczka strunowego, i dopiero do przegródki, bo wyjmowanie ich może być kłopotliwe.


    Dokładnie tak jest, dlatego większe ilości podzespołów SMD mam posegregowane właśnie w taki sposób jak niżej

    Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy


    damian1115 napisał:
    Kondensatory natomiast od 2,2 mikro aż do 2200 mikro w jednym pudełku. Jednak z pudełkami jest problem, jest ich dużo, wszystko układam na szafie, bo nie posiadam warsztaciku tylko bawię się w sypialni przy małym biureczku bez szuflad.


    Też tak miałem z tym że wszystko leżało w pudełkach wewnątrz szafy z ubraniami (krew człowieka zalewa, jak czasem trzeba wszystkie wyjąć by wydostać to jedno konkretne pudełko i ten jeden konkretny element) . Kondensatory do kondensatorów, diody do diod, tranzystory do tranzystorów itp. Masakra. Co zamówienie to nowe pudełko, i nowe woreczki strunowe. Z bałaganu doszło do tego, że niektóre zamówienia mam zdublowane ( np. te same wartości. rezystorów SMD, albo kondensatorów)

    398216 Usunięty napisał:
    Całość - dzięki wzmocnieniu klejem na gorąco i niewielkim wymiarom kartonu - sztywna i wytrzymała (moim zdaniem co najmniej kilka lat wytrzyma, jeśli nie będzie oczywiście zbyt
    'bezpardonowo" używana...)


    Podejrzewam, że wytrzyma dłużej. Do tej pory podobnie jak kolega damian1115 wszystko leżało w pudełkach kartonowych z których część liczy już ładnych parę wiosen.

    398216 Usunięty napisał:
    Palety mimo niewielkich wymiarów wystarczają na amatorskie ilości przechowywanych części. (takie "krojenie na miarę")
    Koszt wykonania (w stosunku do np. wydruku 3D) praktycznie zamyka się w kosztach kilku lasek kleju - karton można pozyskać za free.


    Dokładnie tak jest, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach nikt nie urządza amatorskiego magazynu podzespołów w domu. O ile czegoś potrzebujesz, to zamawiasz wszystko na sztukę, a to co zbywa to z reguły jakieś rezystory, diody albo kondensatory itp. (elementy które zamawia się po 50, albo po 100 szt. w opakowaniu)
  • #9
    damian1115
    Poziom 20  
    spec220 napisał:
    Dokładnie tak jest, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach nikt nie urządza amatorskiego magazynu podzespołów w domu. O ile czegoś potrzebujesz, to zamawiasz wszystko na sztukę, a to co zbywa to z reguły jakieś rezystory, diody albo kondensatory itp.

    To tyle jeśli chodzi o teorię, a prawda jest nieco inna. Przeważnie każdy kto zaczynał przygodę z elektroniką rozbierał co się dało, a części w ten sposób pozyskane skrupulatnie sobie gromadził. Zapytaj ludzi tu na forum, jakie posiadają zabytkowe podzespoły w swoich zbiorach. Takie jak diody typu-DOG, tranzystory-TG,czy AC, oraz mnóstwo innych na których pisze zdjełano w CCCP. Są tu tacy ludzie co swą przygodę z elektroniką zaczynali w latach 70-tych,80-tych, a może nawet i wcześniej. Wyobraźnia tylko podpowiada z czym się można jeszcze spotkać w ich ,,magazynkach".
    spec220 napisał:
    (elementy które zamawia się po 50, albo po 100 szt. w opakowaniu)

    Sam widzisz że te właśnie elementy będą się Tobie gromadziły, zamawiasz więcej bo jest taniej, i na tym to właśnie polega, a,, magazynek" rośnie. Zobaczysz jak zapełnisz szufladki, to pudełka znowu wrócą do łask.
  • #10
    spec220
    Poziom 7  
    damian1115 napisał:
    To tyle jeśli chodzi o teorię, a prawda jest nieco inna. Przeważnie każdy kto zaczynał przygodę z elektroniką rozbierał co się dało, a części w ten sposób pozyskane skrupulatnie sobie gromadził.


    Też tak robiłem, zwłaszcza w czasach kiedy to wchodziły pierwsze kolorowe telewizory, a monochromatyczne lampówki szły do rozbiórki . Pamiętam pierwszą lutownicę Lutolę 75W (do dziś mi służy). Wszystko co się dało, to się wylutowywało z PCB na tzw. wyciąg i gromadziło w słoikach, kubeczkach po maśle roślinnym itp. (do dziś dnia część wyciągu zalega gdzieś tam po kątach w piwnicy).

    damian1115 napisał:
    Sam widzisz że te właśnie elementy będą się Tobie gromadziły, zamawiasz więcej bo jest taniej


    Może nie dlatego że jest taniej, tylko dlatego że musisz kupić minimum np. 100szt. w jednym pasku, albo 10 tranzystorów. Oczywiście są punkty gdzie można kupować pojedynczo na sztuki z 500% marżą, a to już z kolei na pewno się nie opłaca.
    Większe, albo droższe elementy, to i w hurtowni kupisz na sztuki, ale nie kupisz małych rezystorów, czy też kondensatorów. (stąd te zapasy).
    Z resztą nie tylko ja mam takie zmartwienia... (gorzej jak ktoś ma mały pokoik 3x5 na pomieszczenie tych wszystkich "cennych skarbów").
  • #11
    osctest1
    Poziom 19  
    robig napisał:
    ale te jego 'ostre' krawędzie kiedyś mogą pociąć palce.
    Nie przesadzajmy. W warsztacie ma wiécej niebezpiecznych zabawek. Taká lutownicą to się można poparzyć, że o hot air, nożykach i skalpelach nie wspomnę.

    Można dojść do takiego stopnia paranoi BHP jak w kraju, w którym mieszkam - jako programista embedded, nie mam szkolenia z bezpiecznego lutowania. Jak w prototypie uznam, że muszę coś dolutować - muszę wołać kogoś z produkcji, a on na moim stanowisku pracy (mam oczywiście i lutownicę) dokona tej czynności. Szkolenie a i owszem ale to całe 2 dni!! Tak, że w pracy nie lutuję
  • #12
    spec220
    Poziom 7  
    osctest1 napisał:
    Można dojść do takiego stopnia paranoi BHP jak w kraju, w którym mieszkam


    U nas jest podobnie. Jak coś trzeba pospawać albo zgrzać, to od razu konieczne jest polecenie pisemne, protokół spawalniczy, pouczenie na miejscu pracy, oraz gaśnica i koc gaśniczy (nawet jeżeli jedyną rzeczą łatwopalną w miejscu pracy, są twoje fajki w kieszeni)

    osctest1 napisał:
    Jak w prototypie uznam, że muszę coś dolutować - muszę wołać kogoś z produkcji, a on na moim stanowisku pracy (mam oczywiście i lutownicę) dokona tej czynności. Szkolenie a i owszem ale to całe 2 dni!! Tak, że w pracy nie lutuję


    Ludzie nie lubią jak się im zabiera chleb i sól ze stołu. Tak swoją drogą, to ciekaw jestem jak jest u was z wymianą np. żarówki (tutaj już nie tyle, że można się poparzyć, ale i też można zostać porażonym prądem elektrycznym, oraz po drodze zaliczyć upadek z wysokości powyżej 1m)
  • #13
    osctest1
    Poziom 19  
    spec220 napisał:
    Ludzie nie lubią jak się im zabiera chleb i sól ze stołu. Tak swoją drogą, to ciekaw jestem jak jest u was z wymianą np. żarówki (tutaj już nie tyle, że można się poparzyć, ale i też można zostać porażonym prądem elektrycznym, oraz po drodze zaliczyć upadek z wysokości powyżej 1m)
    generalnie nie wolno wykonywać żadnych napraw. Od tego jest odpowiednia osoba.

    Są też u plusy oczywiscie np. dbałość o komfort i ergonomię stanowiska pracy (A to jest kosztowne jak wiadomo, ale nikt kasy na to nie żałuje).
  • #14
    trol.six
    Poziom 31  
    spec220 napisał:
    O ile nie posiadasz odpowiedniego wykrojnika, to taki sposób prowadzi do zgniatania kartonu na ciętych krawędziach


    Cięcie musi być bez zgniatania materiału.
    Można jeszcze przetestować czy lepiej wzdłuż czy poprzek zafalowań.

    Natomiast ja zamiast termokleju pomyślałbym o krawędziach z grubszego papieru przyklejanego na krawędziach za pomocą kleju do drewna "wikol". Klej można rozcieńczyć wodą, papier wchłania takie coś, dobrze się trzyma, a po wyschnięciu usztywnia całą strukturę. Możliwe że byłoby pracochłonniejsze, ale elementy są jednakowe więc przycięcie poszłoby w miarę szybko.
  • #15
    spec220
    Poziom 7  
    trol.six napisał:
    Cięcie musi być bez zgniatania materiału.
    Można jeszcze przetestować czy lepiej wzdłuż czy poprzek zafalowań.


    Docinanie ekonomicznie (w zależności jak starcza materiał). Łatwiej się docina wzdłuż, jednak na ścianki boczne można w poprzek (materiał jest mocniejszy)
  • #16
    acctr
    Poziom 15  
    Jeżeli martwisz się o biodegradowalność termogluta możesz spróbować posklejać klejem do drewna np wikol, rakol. Pewnie nawet taniej wyjdzie jeśli zakupisz wiaderko 500ml.
    Pędzelkiem nakładasz odpowiednią ilość i zostawiasz do wyschnięcia. Klejem możesz potraktować również ostre krawędzie tektury.
  • #17
    spec220
    Poziom 7  
    Krawędzie tektury nie są ostre (to co widać na zdjęciu, to jakieś resztki miękkiej jak bibuła wierzchniej warstwy ochronnej), aczkolwiek można je wzmocnić o ile w przegrodach zamierzamy segregować jakieś śruby, wkręty, nakrętki itp.

    Klej do drewna też jest dobry, w dodatku tani, ekologiczny, i chroni karton przed wilgocią (można go rozcieńczyć i użyć zamiast lakieru)
    Pomysł na pewno lepszy w porównaniu do lasek z klejem, ale pod warunkom że ma się do tego cierpliwość niczym do klejenia zdalnie sterowanych, pływających łódek z silniczkiem spalinowym, albo elektrycznym.
  • #18
    trol.six
    Poziom 31  
    398216 Usunięty napisał:
    (moim zdaniem co najmniej kilka lat wytrzyma

    A przypomniałem sobie, mam taką ekologiczną obudowę sprzed ponad 25-laty, z tym że eksploatowana kilka lat. Reszte leżakowała tu i ówdzie. Jest to ochrona na przyciski isostat do sterownika czasowego na triaku. Jest to jedna z pierwszych konstrukcji jakie zrobiłem, niestety nie pamiętam z jakiego czasopisma, czy może z czegoś takiego jak "24 proste układy".

    Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy Prosty i ekologiczny organizer na drobne podzespoły, elementy
    .
  • #19
    spec220
    Poziom 7  
    Moje pierwsze konstrukcje też tak wyglądały. (karton, a na nim podzespoły) Później było trochę lepiej. Karton zastąpiłem czystym laminatem (bez miedzi), gdzie do wiercenia używałem igły lekarskiej i silniczka z magnetofonu. (nie posiadam już tych pamiątek, bo bym wstawił jakieś fotki)
    W podobny sposób zrobiłem zamek cyfrowy. (same tranzystory, diody, rezystory, i przekaźniki) Pech tak chciał, że nikt z rówieśników, ani nauczycieli nie zamierzał złamać szyfru na podstawie załączonego schematu... Właśnie na tym miała polegać cała zabawa (gąszcz przewodów zamiast ścieżek, oraz schemat na papierze podaniowym).
  • #20
    trol.six
    Poziom 31  
    To jest tylko obudowa do isostatów, ;) elektronike montowałem albo na płytkach uniwersalnych albo robiłem już PCB. Montowanie triaka nawet jeśli ma radiator do kartonu to nie jest najlepszy pomysł.

    Z tym że uniwersalnych to używam i czasem do dzisiaj.
  • #21
    spec220
    Poziom 7  
    PCB uniwersalne to podstawa. Też ich używam do prototypów, albo prostych rozwiązań (zawsze wtedy, kiedy nie chce mi się robić druku)
    Na kartonie robiłem pierwsze z pierwszych układów. (w tamtych czasach nie bawiłem się półprzewodnikami większej mocy. Wszytko było do 24V i 500mA, a więc karton utrzymał ciężar)

    "Rzeźbiłem" też i przy 220V (zostało w nazwie loginu) teraz już 230V, ale to była w zasadzie sama automatyka oraz elektryka (0 elektroniki wymagającej dużej cierpliwości, spokoju oraz chęci).