Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilacz do lampowca

21 Wrz 2005 15:04 1797 6
  • Poziom 28  
    Witam.Czy można zrobić zasilacz do radia lampowego własnej konstrukcji na PY88? Czy może lepiej na EY(DY)86? I czy można żażyć razem lampy serii P i E (szeregowo oczywiście) prosto z gniazdka?Co do opornika reducyjnego to wiem że trzeba stosować. Pozdro
  • Specjalista-oldradio
    marcin_oizo napisał:
    Witam.Czy można zrobić zasilacz do radia lampowego własnej konstrukcji na PY88? Czy może lepiej na EY(DY)86? I czy można żażyć razem lampy serii P i E (szeregowo oczywiście) prosto z gniazdka?Co do opornika reducyjnego to wiem że trzeba stosować. Pozdro


    Na PY88 można bez żadnego problemu. Na EY86 nie - to lampa która pracuje przy wysokich napięciach (kilkanaście kV) i małych prądach (kilkaset µA).

    Lampy serii P i E można żarzyć razem, ale jak chcesz je wpiąć w jeden szeregowo to się musisz ograniczyć do tych lamp serii E które mają prąd żarzenia 300mA. (np. EF80). Uważaj tylko, żaby w żadnej lampie nie przekroczyć dopuszczalnego napięcia włókno-katoda.

    BTW, żaRZyć.
  • Poziom 27  
    marcin_oizo napisał:
    I czy można żażyć razem lampy serii P i E (szeregowo oczywiście) prosto z gniazdka?


    zarzyc prosto z 230V?? hmm... nie znam sie na tych akurat lampach ale brzmi dziwnie
  • Pomocny post
    Specjalista-oldradio
    włuczykij napisał:
    marcin_oizo napisał:
    I czy można żażyć razem lampy serii P i E (szeregowo oczywiście) prosto z gniazdka?


    zarzyc prosto z 230V?? hmm... nie znam sie na tych akurat lampach ale brzmi dziwnie


    Ależ oczywiście że tak. Wszystkie lampy tzw. uniwersalne[1] można, a nawet należy tak żarzyć. Te lampy mają taki sam prąd żarzenia (a różne napięcia), dla serii P jest to 300mA, dla U 100mA, dla C 200mA, dla V 50mA. Włókna żarzenia tych lamp łączy się w szereg, wraz z odpowiednim opornikiem na którym wytraci się reszta napięcia sieci. Oczywiście - urządzenie jest wtedy galwanicznie połączone z siecią energetyczną i wszystkie gniazda, pokrętła itp. musza być odpowiednio izolowane.

    [1] Nazwa pochodzi mocno sprzed wojny, kiedy istniały sieci prądu stałego i zmiennego. Tak połączone lampy można było żarzyć dowolnym napięciem, byłyby suma napięć lamp nie była większa od napięcia sieci. Lampy z żarzeniem 'napięciowym' tu się nie nadają, bo stałego napięcie nie ma jak przetransformować do typowej wartości 4V lub 6.3V. Pierwsze tego rodzaju układy wymyślone zostały tylko dla prądu stałego, (seria B lub 180mA), z prądem zmiennym działało to kiepsko (słaba izolacja włókno-katoda powodowała silny, nieusuwalny przydźwięk).

    W 1932 roku austriacka firma Ostar próbowała robić lampy z napięciem żarzenia 120V, 150V lub 220V (żarzone prosto z sieci), ale pomysł okazał się z kilku powodów chybiony, dziś te lampy, zwłaszcza sprawne są bardzo rzadkie.
  • Poziom 26  
    tszczesn napisał:

    W 1932 roku austriacka firma Ostar próbowała robić lampy z napięciem żarzenia 120V, 150V lub 220V (żarzone prosto z sieci), ale pomysł okazał się z kilku powodów chybiony, dziś te lampy, zwłaszcza sprawne są bardzo rzadkie.


    Możesz przybliżyć, dlaczego pomysł okazał się chybiony? To bardzo ciekawa sprawa.
  • Specjalista - urządzenia lampowe
    elektronik_tk napisał:

    Możesz przybliżyć, dlaczego pomysł okazał się chybiony? To bardzo ciekawa sprawa.


    Jednym z powodów była za duża moc żarzenia, a co za tym idzie za duża temperatura katody, co było przyczyną niewielkiej trwałości tych lamp, lubiły się też przepalać, bo drut żarzenia był cieniutki i bardzo długi (kilka metrów).
  • Specjalista-oldradio
    elektronik_tk napisał:
    tszczesn napisał:

    W 1932 roku austriacka firma Ostar próbowała robić lampy z napięciem żarzenia 120V, 150V lub 220V (żarzone prosto z sieci), ale pomysł okazał się z kilku powodów chybiony, dziś te lampy, zwłaszcza sprawne są bardzo rzadkie.


    Możesz przybliżyć, dlaczego pomysł okazał się chybiony? To bardzo ciekawa sprawa.


    Z kilku powodów. Po pierwsze te lampy są bardzo trudne w produkcji - napięcie żarzenia 220V oznacza, że oporność żarnika musi być bardzo duża (coby moc żarzenia była sensownie mała) - drucik żarzenia jest bardzo cienki i długi (fabryka w reklamach twierdziła że ma 6 metrów), a cienki jest tak, że ledwie go widać nawet pod lupą (widać go w doprowadzeniach od katody do wsporników wewnątrz lampy). A upchnąć go trzeba w rurce katody o średnicy dwóch milimetrów i długiej na trzy centymetry. I jeszcze zaizolować tak, aby się nie zwarła z katodą przy tych 220V.

    Tak cienki drucik lubi się przepalać bardzo szybko - te lampy się przpalały bardzo szybko, dużo szybciej niż katoda straciła emisję (udar prądowy przepala drucik żarzenia).

    Ponadto - prowadzenie po całym odbiorniku (i do lampy np. reakcyjnej gdzie są sygnały na poziomie miliwolta) napięcia sieci, zwłaszcza zmiennej powoduje że odbiór jest cały 'zasyfiony' zakłóceniami i przydźwiękiem przenikającymu z sieci.

    A jedyna oszczędność w odbiorniku wyposażonym w te lampy to tylko brak transformatora wyjściowego - po prostu minusy były większe od plusów.