Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak kształtuje się przyszłość napraw sprzętu elektronicznego?

TechEkspert 18 Lis 2019 20:17 5133 71
  • #1
    TechEkspert
    Redaktor
    Jak kształtuje się przyszłość napraw sprzętu elektronicznego?
    W ubiegłym miesiącu dyskutowaliśmy o dyrektywie unijnej regulującej trwałość urządzeń i możliwość ich naprawy. Tym czasem na YouTube pojawił się materiał, którego autor prezentuje problem z naprawą sprzętu elektronicznego. W urządzeniu został wykorzystany układ scalony, który jest niedostępny dla serwisów... Producent urządzenia zadbał aby układ był produkowany wyłącznie na jego potrzeby, oraz aby nie był dostępny u dystrybutorów elementów elektronicznych.

    Zobaczcie sami, co o tym myślicie?



    Link
  • Computer Controls
  • #2
    kortyleski
    Poziom 42  
    Od wielu już lat w urządzeniach królują procesory. teraz dwie opcje:

    Producent stosuje typowy mikroukład ale nigdzie i nikomu nie udostępni programu.

    Producent stosuje mikroukład wykonany do konkretnie tego zastosowania i nawet udostępnienie oprogramowania nic nie zmieni bo nie kupimy samego układu.

    Przykładów można mnożyć tysiące, pytanie brzmi co producent przewiduje jako część zamienną.
    Ot z mojego samochodowego podwórka, komputer/ sterownik silnika jest częścią zamienną. Jako całość. Nie ma do niego w katalogu producenta kondensatorów, tranzystorów czy też procesorów z programem. Naprawa urządzenia ( samochodu) polega na wymianie całego ECU a nie grzebaniu w nim.

    W filmiku zapewne częścią zamienną jest cała płyta a nie jeden układ.

    Niestety już dawno minęły czasy gdy na przykład TV składał się z części z których każdą można było kupić w sklepie elektronicznym a do odbiornika dodawano przy zakupie instrukcję, gwarancję i SCHEMAT.

    Teraz ma zarobić producent, serwis marki i chińczyk.

    Oczywiście pewne rzeczy są rozpracowywane przez elektroników, najczęściej podlegają awarii elementy dużej mocy; bloki zasilania w RTV, elementy wykonawcze w samochodówce - tu znowu przykład:
    sterownik pompy w dieslu średnio ogarnięty elektronik uratuje za cenę tranzystora czyli 2.50 pln. Producent przewiduje tylko wymianę sterownika który kosztuje powyżej tysiąca.

    Po części w samochodówce oczywiście są to iluzoryczne względy bezpieczeństwa, jak po grzebactwie amatora sinik zgaśnie w trakcie wyprzedzania na prawie trzeciego to dzwon jak nic. Jak zgaśnie TV w trakcie meczu to też różnie bywa:))

    Iluzoryczne napisałem. Bo od kilku lat ROHS zapewnia nam uszkodzenia niejako programowane, luty bezołowiowe czy to w autach czy w RTV, AGD padają jak muchy po niesławnym DDT.

    Zarobi serwis, zarobi cała drabinka po drodze.
    Reasumując, teoria spiskowa na całego. Produkt jest tak budowany żeby się zepsuł. Po gwarancji. żeby naprawa nie była opłacalna, żeby kupić nowy, lepszy który i tak się zepsuje. Po gwarancji. I koło się kręci.
    Pozdrawiam
  • #3
    strucel
    Poziom 30  
    Jak będzie zapotrzebowanie to chińscy towarzysze zrobią metodą reverse engineeringu układ działający prawie tak jak oryginał ,ale musi by pewność że sprzedadzą to to w dużej ilości inaczej nie opłacała będzie się nikomu zabawa, tak jest przecież np z wyświetlaczami i dotykami do telefonów.
  • #4
    koczis_ws
    Poziom 26  
    kortyleski napisał:
    Po części w samochodówce oczywiście są to iluzoryczne względy bezpieczeństwa, jak po grzebactwie amatora sinik zgaśnie w trakcie wyprzedzania na prawie trzeciego to dzwon jak nic


    Jak był wykonany przez profesjonalistów i się zepsuł przed naprawą amatora to nic nie groziło ???
    Amator pewnie przylutował porządnym lutem z ołowiem.
  • #5
    palmus
    Poziom 24  
    koczis_ws napisał:
    kortyleski napisał:
    Po części w samochodówce oczywiście są to iluzoryczne względy bezpieczeństwa, jak po grzebactwie amatora sinik zgaśnie w trakcie wyprzedzania na prawie trzeciego to dzwon jak nic


    Jak był wykonany przez profesjonalistów i się zepsuł przed naprawą amatora to nic nie groziło ???
    Amator pewnie przylutował porządnym lutem z ołowiem.

    Tak miałem 2 razy w czasie jazdy:
    1.pompa paliwa w baku
    2. ECU
    W obu przypadkach w czasie jazdy stanął tak gwałtownie jak po wyrzuceniu kotwicy.
    Zaden amator wcześniej tego nie dotykał.
  • #6
    Janusz_kk
    Poziom 25  
    kortyleski napisał:
    Po części w samochodówce oczywiście są to iluzoryczne względy bezpieczeństwa, jak po grzebactwie amatora sinik zgaśnie w trakcie wyprzedzania na prawie trzeciego to dzwon jak nic.

    A jak Ci fabrycznie zdechnie to nie będzie?
    W końcu element się zepsuł, szczęście że nie doprowadził do wypadku.
    Ja też takie różne rzeczy naprawiam i generalnie staram sie dać mocniejsze tranzystory
    chociażby po to żeby to za chwile do mnie nie wróciło.
  • #7
    Sas_AS
    Poziom 15  
    palmus napisał:
    Tak miałem 2 razy w czasie jazdy:
    1.pompa paliwa w baku
    2. ECU
    W obu przypadkach w czasie jazdy stanął tak gwałtownie jak po wyrzuceniu kotwicy.
    Zaden amator wcześniej tego nie dotykał.

    No jak, przecież bez paliwa czy ecu silnik gaśnie a nie staje dęba. Pojazd traci moc i można spokojnie wyhamować, najlepiej redukując biegi, aby mieć napęd układów wspomagania. W życiu podróżowałem autem w którym silnik się zatarł, jednak poprzedzało to zjawisko utrata mocy i stopniowe zwalnianie pojazdu aż do zablokowania silnika. Energia rozpędzonego pojazdu jest bardzo duża, jak silnik staje dęba to jeszcze sprzęgło się ślizga i przy naprawdę niskiej prędkości dopiero blokują się koła. W swoim aucie aucie urwałem korbowód, silnik nie stanął, ale wszystko zmieliło. W kolejnym urwany rozrząd i zawór wklepał się w tłok. Zatarłem też i pompę paliwa, jako nowicjusz zjeżdżałem z góry pod dużym kątem z prawie pustym bakiem. Sinik zgasł i tyle, a właściwie to po prostym już nie jechał. Tak więc, uszkodzona pompa paliwa czy ecu silnika zgrzebane przez amatora nie stanowi większego zagrożenia niż usterki mechaniczne w silniku czy samym pojeździe.
  • Computer Controls
  • #8
    misiek1111
    Poziom 25  
    Co wy z tym bezołowiowym w samochodach?
    Cyna ołowiowa jest dopuszczalna w elektronice samochodowej.
  • #9
    miszczo997
    Poziom 27  
    misiek1111 napisał:
    Co wy z tym bezołowiowym w samochodach?
    Cyna ołowiowa jest dopuszczalna w elektronice samochodowej.

    Znasz jakieś regulacje odnośnie tego na terenie Polski? Czy podobnie jest dla kolei?
  • #10
    wojciechbanach
    Poziom 10  
    Przecież od dawna każdy koncern pracuje nad metoda osłabiania elementów tak aby po okresie gwarancyjnym ulegał uszkodzeniu jeden z podzespołów. Jego naprawa ma być nieopłacalna lub niemożliwa. Co za tym idzie użytkownik musi ratować się serwisem i trzymać się za portfel. I tu przeważnie pojawia się dylemat bo nowe czasami nie jest dużo droższe od naprawy. Jeżeli chodzi o mechanikę samochodowa (elektronikę) to są magicy i przeszczepiają elementy aczkolwiek jest ich coraz mniej lub zaawansowanie technologiczne ich wyklucza. Dążymy w jednym kierunku - zakup nowego wydaje się pozornie tanim a za tajemniczym serwisem kryje się człowiek z żyletka co zetnie nas do samej skórki. Chcemy nowe, ładne, świecące, minimalistyczne - to są właśnie koszta które trzeba zaakceptować.
  • #11
    robert1
    Poziom 16  
    Dla mnie to jest czyste skur.......stwo. No ale kto by się z koniem kopał ?
  • #12
    Jacekser
    Poziom 19  
    Ja z serwisu przeszedłem na aplikatora/integratora. Doświadczenie zdobyte przez lata serwisu pozwoliło mi na poszerzenie wiedzy dot. m.in. programowania. Mam do czynienia ze starszymi urządzeniami (automatyka, CNC) to czasem modernizuję je z dość dobrym skutkiem. Wszelkie nowości, zwłaszcza z dużym udziałem softu skazane są na serwis fabryczny. Poza tym komplikacja nowych urządzeń, kosztowne wyposażenie do ich serwisu, rosnąca miniaturyzacja i wspomniane wcześniej cena nowych (malejąca), ogranicza możliwości w zakresie napraw współczesnej elektroniki. A już zastosowanie wyszukanych, niedostępnych elementów ogranicza dostępność serwisu. Z praktyki powiem - w Polsce niewielu przedsiębiorców stać na zakup nowych maszyn. W warunkach zachodnich zakup maszyny związany jest zwykle z wykupieniem zabezpieczenia serwisowego. Ich stać na to. Obwarowane to jest oczywiście czasem reakcji. Nikt nie bawi się w dłubanie i czekanie na naprawę. U nas dominuje rynek wtórny. Przy cenie serwisu firmowego przedsiębiorcy zwykle zgadzają się poczekać. To tak z moich obserwacji dot. serwisu maszyn i urządzeń różnych.
    Osobiście nie widzę przyszłości w serwisie elektroniki - zwłaszcza tej kwotowo dla urządzeń do 3000zł (na dziś).
  • #13
    kot mirmur
    Poziom 32  
    Ciesz się kolego Palmus, że nie musiałeś na Flinstona hamować, to jest dopiero dramat. Kto wyda grubszą kasę na naprawę jakiegoś sprzętu AGD? Nikt, bo mamy teraz taniochę, i to jeszcze na dogodne raty 0 RRSO. A ci bogatsi i tak to mają w d... . Skończyły się czasy, kiedy za dobre radio do auta płaciło się 2, albo więcej tysi - ale one grały latami. Teraz za 4 stówki mamy Sony z wodotryskiem bez mała - tylko ile ono pogra.
    Parę lat temu, jak wielkim bumem weszły na rynek wieloformatowe odtwarzacze DVD zasłyszałem na giełdzie Wolumen rozmowę dwóch starych wygów z giełdy, cyt. >Mam zamiar kupić nowego Panasonic-a, odtwarza wszystko za jedyne 1500pln. A jego kolega odpowiada - Nie świruj, kup model taki /podał firmę krzak i model sprzętu/, kosztuje 3 razy taniej. W środku jest ta sama płyta co w panasonic-u, różni się tylko wgranym softem. To w zasadzie za co my, konsumenci płacimy, za naklejkę z logo znanej firmy?
  • #14
    palmus
    Poziom 24  
    kot mirmur napisał:
    Ciesz się kolego Palmus, że nie musiałeś na Flinstona hamować, to jest dopiero dramat.

    Raz musiałem, jak mi walnął przewód hamulcowy w Ładzie.
    Wtedy się dowiedziałem, że hamulce dwuobwodowe to bzdura. Ręczny i "pompowanie" jak przy parkinsonie.
    Ale gwałtowne zgaszenie silnika podczas wyprzedzania... Na nic inercja samochodu.
  • #15
    kot mirmur
    Poziom 32  
    Najlepszym się zdarza,grunt- to nie wpaść w panikę- to TY prowadzisz auto, a nie ono ciebie. W takich sytuacjach mózg zaczyna tak szybko działać, że Matrix przy tym to pikuś. I w takiej sytuacji dopiero poznajemy"dobrego kierowcę". Mistrzowie prostej, i inni mistrzowie kierownicy, robią w takiej sytuacji - wpierw w gacie, następnie mały karambol- bezmyślne próby ratowania swojego samochodu jakimiś głupimi manewrami. Trochę się tego naoglądałem.
  • #16
    Radow
    Poziom 13  
    Wszelki serwis (przedmiotów stosunkowo tanich) nie bedzie miał głębszego sensu. Patrząc już teraz przykładowo za naprawę aplitunera gdzie za samo ściągnięcie obudowy serwisanci chcą przykładowo 100pln a nowy (lub uzywka sprawna na allegro kosztuje 200-400pln) to sprawia że można uszkodzony oddać na części i kupic taki sam sprawny.

    Kolejna sprawa jakość napraw: rozumiem że dużo serwisantów robi to dobrze ale jest też 2ga część która robi to na odpie...

    Patrząc do czego zmierza obecny rząd czyli wzrost kosztów działalności takie naprawy nie będa już kosztować 100 a np 200 przy czym cena sprzętu za dużo się nie zmieni wiec tym bardziej będzie bardziej ekonomicznie zakup nowego/innego sprzętu.

    Wiem że na tym forum mamy w większości styczność z serwisantami oraz koszta są jakie są ale po prostu naprawy są za drogie przez co ekonomicznie bez sensu!
  • #17
    Magic44
    Poziom 11  
    miszczo997 napisał:
    misiek1111 napisał:
    Co wy z tym bezołowiowym w samochodach?
    Cyna ołowiowa jest dopuszczalna w elektronice samochodowej.

    Znasz jakieś regulacje odnośnie tego na terenie Polski? Czy podobnie jest dla kolei?


    Dyrektywa ROHS nie tyczy się układów bezpieczeństwa i ratowanie życia, bezołowiowej cyny nie znajdziemy w systemach airbag i innych krytycznych systemów bezpieczeństwa, ogólnie w samolotach, sprzęcie medycznym, systemach ARPA (statki) itp. A tak z drugiej strony reanimowałem ostatnio sterownik ABS który świrował od zimnych lutów i bądź tu mądry...
  • #18
    kot mirmur
    Poziom 32  
    A ile lat miał ten sterownik ABS?
  • #19
    Magic44
    Poziom 11  
    Auto modelowo 2008, produkcja pewnie 2007. Sterownik boscha. Przypuszczam że RoHS już obowiązywał.
  • #20
    kot mirmur
    Poziom 32  
    Dla mnie jedynym mądrym wynalazkiem w samochodach pozostaje tylko pas bezpieczeństwa+poduszka. Co prawda nie niwelują one obrażeń przy kolizji, tylko je zmniejszają. Przy odpowiedniej prędkości pojazdu żadne z w/w nie pomogą - trzewia nie wytrzymują. Cała reszta tych absów, automatycznych skrzyń, esrów, itd., została wymyślona dla tłumoków nie potrafiących jeździć samochodem. Większość z nich nie potrafi jechać do tyłu na lusterka, nie mówiąc o zaparkowaniu tyłem. Przecież jak rano wyjdziesz do auta, to wyjeżdżając przodem więcej się widzi - logika. No i jeszcze dobiła mnie do reszty ostatnia reklama opla. Oni pod kątem naszych dróg opracowali nowe modele aut, szczególnie te co same parkują. Dno+dodatki elektroniczne. Czekamy z utęsknieniem na wersję samochodu, z której po naciśnięciu przez nas pilota /nawet w domu/, pojawi się za chwilę jakiś humanoid, zaniesie nas do "auta" i szczęśliwie dowiezie do punktu docelowego. My w trakcie podróży będziemy podziwiali widoki i zawartości naszych flaszek. Tylko gdzie wtedy będzie frajda z samego prowadzenia?
  • #21
    rosak
    Poziom 27  
    misiek1111 napisał:
    Co wy z tym bezołowiowym w samochodach?
    Cyna ołowiowa jest dopuszczalna w elektronice samochodowej.


    Kolega niech się dokształci.
    End of Life Vehicles Directive obowiązuje od 2000, 6 lat wcześniej niż RoHS.
  • #22
    Jacekser
    Poziom 19  
    No, ja bym się bał jeździć autem gdzie ingerowano w systemy bezpieczeństwa jak ABS czy system poduszek. Jeśli już to wymiana modułów odpowiedzialnych za te systemy na sprawne, bez ingerencji w nie. Proszono mnie kiedyś o wyłączenie lampki informującej o niesprawności poduszek. Poniekąd wiem że jest to dość trudne (w stosunku do wymiany zwykłej żarówki na desce). Nie podjąłem się tego świadomy odpowiedzialności za taki stan rzeczy (auto oczywiście na handel). A ile takich jeździ? Strach się bać!
  • #23
    palmus
    Poziom 24  
    Radow napisał:
    Wszelki serwis (przedmiotów stosunkowo tanich) nie bedzie miał głębszego sensu. Patrząc już teraz przykładowo za naprawę aplitunera gdzie za samo ściągnięcie obudowy serwisanci chcą przykładowo 100pln a nowy (lub uzywka sprawna na allegro kosztuje 200-400pln) to sprawia że można uszkodzony oddać na części i kupic taki sam sprawny.

    W tym wypadku jedno mnie zastanawia. Oddaję więc uszkodzony na części sprzęt temu serwisantowi, bo w zasadzie śmietnik odpada.
    Co robi serwisant?
    Ściąga obudowę (już nie za stówkę), wymienia zjarany rezystor czy brzuchaty elektrolit ("bo to standard w tym modelu") za 3 zeta 50 gr + bezołowiowa cyna.
    I ma dla sąsiada "prawie nówkę za 300 zeta".
    Proszę o zawodowców z branży o komentarz do tego przypadku. (Ceny nieco inne, ale z życia wzięte).
  • #24
    michał_bak
    Poziom 17  
    jarrod napisał:
    Oglądacie na youtube Louisa Rossmana? Ostatnio pokazał płytę z maka do której nie można kupić kontrolera ładowania - bo Apple zabronił. I tak płyta za 1500$ nie da się naprawić przez brak układu za kilkanaście złotych.

    Da się naprawić, w autoryzowanym serwisie.
    To jest słuszna polityka firmy. Gwarantuje, że nie będzie amatorskiego grzebania w markowym sprzęcie, po którym inny Louis zrobi filmik jaki to szmelc ten cały Apple.
  • #25
    viertnik
    Poziom 16  
    Radzę Wam nie brać się nigdy za naprawę apple :P

    Tutaj artykuł Link jak apple pozywa serwis, że wymieniał ekrany na podróby z Chin. Koszt obsługi prawnej bagatela $100 000
  • #26
    Jacekser
    Poziom 19  
    kot mirmur napisał:
    To w zasadzie za co my, konsumenci płacimy, za naklejkę z logo znanej firmy?

    To chyba jest powodem obecnego konfliktu między USA, a Chinami. Ci drudzy zaczynają zadawać kłam że coś o wyższej technologii musi być droższe. Pytanie tylko w jaki sposób weszli w posiadanie wiedzy o technologii?

    viertnik napisał:
    Radzę Wam nie brać się nigdy za naprawę apple

    Ale tu chodzi o bezumowne wykorzystanie znaku towarowego na (podrobionym?) podzespole.
  • #27
    rosak
    Poziom 27  
    Jacekser napisał:
    Proszono mnie kiedyś o wyłączenie lampki informującej o niesprawności poduszek. Poniekąd wiem że jest to dość trudne (w stosunku do wymiany zwykłej żarówki na desce). Nie podjąłem się tego świadomy odpowiedzialności za taki stan rzeczy (auto oczywiście na handel). A ile takich jeździ? Strach się bać!


    Jeździ takich bardzo dużo. Poduszki, ABSy, EML itp. Często naprawa uszkodzenia polega na rozpięciu i spięciu złącza poduszki a mimo to, pajac decyduje się na kompletne rozwalenie licznika i zaj....nia diody uszczelniaczem do silnika. Co więcej, takie rzeczy robią również w ASO.

    michał_bak napisał:
    Gwarantuje, że nie będzie amatorskiego grzebania w markowym sprzęcie, po którym inny Louis zrobi filmik jaki to szmelc ten cały Apple.


    :D :D :D :D :D
    Mam nadzieję, że kolega ironizuje. A do tych którzy naprawdę tak myślą - zazdroszczę umiejętności życia w aż takiej niewiedzy.
    Louis dziesiątki razy pokazywał jak "autoryzowany serwis" dokonuje naprawy. Na przykład popękane luty pod QFN naprawiają tak, że na IC kładą warstwę gumy aby bardziej dociskała układ do płyty.

    https://www.youtube.com/watch?v=XaGHcBZjmWA
  • #28
    Sas_AS
    Poziom 15  
    Jacekser napisał:
    Ale tu chodzi o bezumowne wykorzystanie znaku towarowego na (podrobionym-?)podzespole.

    Chodzi chyba o produkt odnowiony w obudowie oryginału z zakrytym logo. Ciężko w to uwierzyć, więc raczej tak już był wyprodukowany od podstaw i przyklejona naklejka zakrywająca logo.
    Producenci części samochodowych od lat ścierają kątówką loga producentów samochodów na swoich częściach. Kiedyś to był dobry wyznacznik czy mamy doczynienia z oryginałem. Mirki zwietrzyły biznes i szaleją z kątówką od elementów zawieszenia po czujniki do silnika, nawet w losowych miejscach gdzie to logo nigdy się nie znajdowało.

    Nie kupiłem jeszcze układu scalonego z zatartym logo producenta, ale jeśli ktoś nie zatrzyma tego szaleństwa to wszystko jest przed nami.
  • #30
    Jacekser
    Poziom 19  
    Sas_AS napisał:
    Nie kupiłem jeszcze układu scalonego z zatartym logo producenta, ale jeśli ktoś nie zatrzyma tego szaleństwa to wszystko jest przed nami.

    Mnie udało się kupić i to 2 razy, w dwóch różnych miejscach (Wolumen) scalak bez nazwy producenta - podróbkę. Chodziło o chyba LM331 - 1zł/szt. "Kosztowalo" to ponad tydzień dodatkowej pracy. Kol. Dec sprzedał mi oryginał za ok 25zł. Działało od razu.