Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Przedłużacze helukabelPrzedłużacze helukabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wyobrażenia a rzeczywistość - praca

_lazor_ 24 Lis 2019 22:31 5679 148
  • #31
    RitterX
    Poziom 38  
    andrzej lukaszewicz napisał:
    No chyba, że dostajesz coś , czego nikt od pewnego czasu nie chce dotknąć, bo "starzy" uważają to za śmierdzące jajo.
    Ja miałem taki początek w pewnej firmie i dostałem takie wredne zadanie "w nagrodę" za merytoryczne "pyskowanie" kierownikowi i stwierdzenie, że "król jest nagi". Dzięki wiedzy z szerokiego zakresu (jak mechanika, elektryka, automatyka i elektronika) zadanie nie było takie trudne jak myśleli niektórzy (nieco ograniczeni do jednego fachu) "koledzy" i kierownik terrorysta (bez żadnej wiedzy technicznej). To co miało być "za karę", pomogło zdobyć szacunek w nowej pracy, i zero problemów z "sk..kierownikiem"- znalazł sobie inne ofiary.

    A nie mówiłem, kosmici :) . Oswoiłeś, ale to nadal kosmici.

    Jednoosobowa albo kilkuosobowa firma o organizacji pionowej, hierarchicznej ma ograniczenie od góry. Po pierwsze w jednoosobowej, jak jedziesz na urlop to firma jedzie z Tobą, nie zarabia albo zarabia mniej. Większe koszty operacyjne i wszelkich wpadek oraz trudności. Firmy nie rosną bo chcą, rosną bo muszą by przetrwać. Nawet w kilkuosobowej firmie można przerobić tylko określoną ilość pieniędzy, to znaczy projektów, doba ma 24h.
    Kiedy powstają spółki inżynierskie czyli dosyć luźno związane organizacje do zarabiania pieniędzy i rozkładania ryzyka to i tak są one znacznie silniejsze finansowo jak i organizacyjnie względem pojedynczych osób jak i firm z mocno zarysowaną strukturą pionową czyli hierarchią. Wściekły kierownik z firmy z ostro zarysowaną hierarchią najzwyczajniej się boi bo ciągle chodzi po cienkim lodzie, czuje to przez skórę.
  • Przedłużacze helukabelPrzedłużacze helukabel
  • #32
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    Czasy się zmieniają i warunki pracy również. Będziemy mieć za niedługo już 2020 rok, ciekawy jestem jakie są wasze wspomnienia jak wyglądała praca w 2010, 2000 oraz wcześniej? Ja niestety się nie wypowiem, bo aż tak długiego stażu pracy nie mam.
  • #33
    ^ToM^
    Poziom 37  
    _lazor_ napisał:
    ciekawy jestem jakie są wasze wspomnienia jak wyglądała praca w 2010, 2000 oraz wcześniej?


    Wyzysk, wyzysk i jeszcze raz wyzysk. Moi koledzy po studiach dostawiali w 2000 roku 1000 zł na rękę na dzień dobry. :lol:
    Mnie w szkole zaproponowali na dzień dobry 800 zł na rękę, jako stażyście. Dramat po prostu. To nie były dobre czasy dla pracowników. Teraz jest o NIEBO lepiej.
    Teraz programista po studiach potrafi dostać nawet 10 tyś zł brutto - oczywiście o ile dobrze opanował warsztat np. programowanie na androida.
    20 lat temu, taka kwota była w Polsce nie do pomyślenia!
  • #34
    atom1477
    Poziom 43  
    _lazor_: trochę nie rozumiem o co pytasz. Bo przecież pracujesz jako programista. To nic dziwnego że nie machasz lutownicą.
    Możesz sobie mówić że oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością, ale to nie dlatego że tak już jest, tylko dlatego że sam do tego doprowadziłeś.
    Jeżeli ktoś ma oczekiwania pracy w firmie projektującej ubrania, a idzie do pracy jako sprzedawca na bazarze, to wcale przecież nie świadczy o tym że rzeczywista praca projektanta rozmija się z tą oczekiwaną. Świadczy tylko o tym że ktoś poszedł nie do tej pracy co chciał. Praca projektanta gdzieś tam jest i wygląda tak jak trzeba, tylko on po prostu poszedł do innej a nie do tej.
    Tak samo tutaj. Praca elektronika polega (czy może polegać) na machaniu lutownicą.
    Od razu dodam że wiem że tak się pracuje. A nie tylko sobie tak mówię. Znam firmy gdzie się lutuje elementy przewlekane (choć większość to chyba i tak SMD), lutuje kabelki, układa przewody w skrzynkach, robi pomiary oraz jakieś inne ciekawe rzeczy. A programowania jest tam tyle co nic.

    Co do pracy przy nowym projekcie po podjęciu nowej pracy. Owszem takie coś występuje. Ale dotyczy firm nieelektronicznych które chcą do swojego urządzenia (mechanicznego) dobudować jakiś sterownik.
    Albo elektronicznych które są mocno zasiedziałe i nie radzą sobie z nowymi technologiami. Wtedy niby dołącza się do zespołu. No ale osoba zaawansowana technicznie nie ugnie się pod presją nisko zaawansowanego zespołu. Choćby nawet była mało asertywna. Bo to po prostu mocno sprzeczne z doświadczeniem. Osoba doświadczona chce robić ciekawe rzeczy i się wybijać. Jak będzie do wyboru realizowanie projektu porządnie, albo praca jako podnóżek poprzedniego mało zaawansowanego zespołu, to osoba zaawansowana wybierze pierwszą opcję, a jak się nie da tak wybrać to zrezygnuje z pracy.
    Jak ktoś decyduje inaczej to świadczy tylko o tym, że wcale nie jest tak doświadczony jak mówi.

    Dużo się mówi że w Polsce nie ma wiele firm elektronicznych, to się zastanawiam skąd te wszystkie etaty i prace w zespołach elektroników.
    Ja raczej trafiam na firmy które właśnie nie są elektroniczne. I tego bym się spodziewał jako domyślnej opcji przy postawionej tezie że "nie ma tutaj dużo firm elektronicznych".
  • Przedłużacze helukabelPrzedłużacze helukabel
  • #35
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    Widzisz to gdzie by się chciało pracować a gdzie rozsądek podpowiada by pracować to dwie różne sprawy. Z wykształcenia jestem elektrotechnikiem i w sumie nie widziałem dobrej przyszłości jako elektrotechnik (nie czułem by przyszłość tam malowała się kolorowo).
    Może i znalazły by się takie miejsca pracy gdzie i bym mógł pracować jednocześnie jako elektronik i programista, ale o dziwo chociaż wymagane kompetencje są wyższe to płace za dużo niższe. Niestety polska firma i no cóż, nie nadąża nad zagranicznym kapitałem. Oczywiście nie jest to coś nadzwyczajnego.
    A elektrotechnika przydała mi się tyle, że tam o dziwo w teorii jest sporo analogowego przetwarzania sygnału... no to łatwo było się wbić jako DSP i tak jakoś wyszło, niż bym to planował.
  • #36
    tplewa
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:
    _lazor_ napisał:
    ciekawy jestem jakie są wasze wspomnienia jak wyglądała praca w 2010, 2000 oraz wcześniej?


    Wyzysk, wyzysk i jeszcze raz wyzysk. Moi koledzy po studiach dostawiali w 2000 roku 1000 zł na rękę na dzień dobry. :lol:
    Mnie w szkole zaproponowali na dzień dobry 800 zł na rękę, jako stażyście. Dramat po prostu. To nie były dobre czasy dla pracowników. Teraz jest o NIEBO lepiej.
    Teraz programista po studiach potrafi dostać nawet 10 tyś zł brutto - oczywiście o ile dobrze opanował warsztat np. programowanie na androida.
    20 lat temu, taka kwota była w Polsce nie do pomyślenia!


    Nikt programiście po studiach nie da 10k - bo taki sorry g... wie... Jak się nie ma praktyki (nie zadbało się o nią w czasie studiów np. pracując w wakacje itp.) to dalej ląduje się na jakimś marnym stanowisku. Dlaczego to nie wyzysk bo firmy potrzebują pracownika, a nie kogoś do niańczenia - tutaj jest problem w myśleniu papier ze studiów to jest właściwie tylko coś co pozwala przejść przez dział HR.

    Czy było gorzej trudno powiedzieć, było inaczej.

    @atom1477

    Niekoniecznie. Jest tak jak opisałeś. Ale trzeba pewne sprawy rozgraniczyć. Co rozumiemy pod słowem lutować. Dzisiaj mało kiedy się lutuje gotowy układ czy to prototyp bo to średni sens, zleca się firmie do polutowania na automacie i tyle.
    Lutownicę czy sprzęt pomiarowy w zasadzie używasz przy uruchamianiu do ewentualnych drobnych poprawek i tyle. Przy obecnej złożoności elektroniki nie widzę sensu bawienia się w ręczne lutowanie.

    Kolejna sprawa nawet jak firma robi jakieś produkty to ma różne działy i tutaj zależy na jakie stanowisko się trafi. Wiadomo co innego programowanie pod system operacyjny co innego programowanie FPGA czy mniejszych procesorów...
  • #37
    ^ToM^
    Poziom 37  
    tplewa napisał:

    Nikt programiście po studiach nie da 10k - bo taki sorry g... wie... Jak się nie ma praktyki (nie zadbało się o nią w czasie studiów np. pracując w wakacje itp.) to dalej ląduje się na jakimś marnym stanowisku. Dlaczego to nie wyzysk bo firmy potrzebują pracownika, a nie kogoś do niańczenia - tutaj jest problem w myśleniu papier ze studiów to jest właściwie tylko coś co pozwala przejść przez dział HR.


    Przecież pisałem, że dla osoby, która opanowała warsztat. 5 lat studiów spokojnie wystarczy.
    Przykładowe ogłoszenie, a są ich dziesiątki w sieci.
    Wyobrażenia a rzeczywistość - pracaAndroid de...r 2019.png Download (74.86 kB)
  • #38
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    Android 3 lata doświadczenia to nie brzmi jak coś dla kogoś zaraz po studiach... Górna kwota też nie powala jak na 3 lata doświadczenia...
  • #39
    atom1477
    Poziom 43  
    _lazor_ napisał:
    Widzisz to gdzie by się chciało pracować a gdzie rozsądek podpowiada by pracować to dwie różne sprawy. Z wykształcenia jestem elektrotechnikiem i w sumie nie widziałem dobrej przyszłości jako elektrotechnik (nie czułem by przyszłość tam malowała się kolorowo).

    Zatem to nie rzeczywistość pracy elektronika się rozminęła z oczekiwaniami pracy jako elektronik, tylko sam wybrałeś pracę inną niż elektronik (czy elektrotechnik).
    No chyba że do oczekiwań wliczyłeś zarobki, to wtedy jakoś tam można powiedzieć że i rzeczywistość się rozminęła. Ale chyba nie o tym miało być bo tego nie wymieniłeś na liście oczekiwań w pierwszym poście.

    tplewa napisał:
    Niekoniecznie. Jest tak jak opisałeś. Ale trzeba pewne sprawy rozgraniczyć. Co rozumiemy pod słowem lutować. Dzisiaj mało kiedy się lutuje gotowy układ czy to prototyp bo to średni sens, zleca się firmie do polutowania na automacie i tyle.

    Właśnie lutowanie prototypu i gotowego układu miałem na myśli. Jak najbardziej się to robi.
    Oczywiście są to produkty niszowe, gdzie użycie elementów przewlekanych (czy SMD ograniczonych do nie-BGA) wcale nie świadczy o zacofaniu urządzenia, bo nie w tym jest wartość urządzenia.
    Tak dla przykładu. Na przykładowo Instructables jest sporo projektów z Arduino, RPi, z wyświetlaczami TFT, itp. Które odtwarzają muzykę czy coś.
    A ja robiłem obsługę czujników na AVR, gdzie stosowałem, filtry IIR 64-bitowe (AVR dawał radę).
    Który projekt jest bardziej zaawansowany technologicznie? Może i ten na RPi. Ale który jest bardziej wartościowy pomiarowo? I przydatny dla firmy która zleca pracę polegającą na robieniu systemów pomiarowych? No ten na AVR, bez dyskusji.
    Bo to nie technologia obecna w projekcie decyduje o przydatności. Technologia musi robić robotę, a nie tylko "być".
    Bo technologia jest obecna i w telefonie którym sobie nastolatka robi zdjęcie w łazience. Ale to nie ona i nie ten telefon zostaną użyte do zrobienia systemu rozpoznawania np. kolorów na taśmie produkcyjnej. Bo tam wcale nie trzeba wysokiej technologii, lecz trzeba mieć wgląd w algorytm i możliwość jego edycji. A wcześniej wiedzę jak tego w ogóle użyć.
    A niektórym się wydaje że jak używają najnowszych zaawansowanych układów scalonych to robią najbardziej zaawansowane urządzenia.
    Już miałem okazję poprawiać projekt na zaawansowanych układach i wielowarstwowej płytce, który ja poprawiłem używając LM324 i płytki 2-warstwoweej (i oczywiście działał lepiej niż oryginał).
    Zaawansowane układy scalone idą w parze z wysokim zaawansowaniem produktu tylko wtedy jak są używane mądrze i nie ma opcji zrobić tego produktu bez ich użycia. Nie jest jednak tak że ich użycie automatycznie podnosi wartość produktu.

    tplewa napisał:
    Kolejna sprawa nawet jak firma robi jakieś produkty to ma różne działy i tutaj zależy na jakie stanowisko się trafi. Wiadomo co innego programowanie pod system operacyjny co innego programowanie FPGA czy mniejszych procesorów...

    Tutaj mówisz o firmie co w ogóle ma jakieś działy elektroniczne.
    A są takie że jest jeden dział. Albo nie ma go wcale (albo ma inną nazwę, powiedzmy "serwis", a nagle pojawia się potrzeba zrobienia urządzenia od podstaw, czego dotychczasowi pracownicy robiący tylko naprawy nie potrafią).

    Z mojej perspektywy jak na dłoni wychodzi że ograniczanie się do pracy etatowej powoduje straszne ograniczenia co do percepcji otoczenia.
    Już w innym temacie była dyskusja że niby etat jest lepszy i nawet jest dość elastyczny. A tu się okazuje że na tym etacie "oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością".
    A mi się jakoś nic nie rozminęło.
    Dlaczego? Bo sam sobie kształtuję rzeczywistość.
    Oczywiście wiem że są prace nudne czy znacznie odbiegające od starej znanej elektroniki. Ale po prostu mam możliwość nie podejmować się ich, bo nie mam szefa który mi narzuca jaki projekt mm robić, ani jak mam go robić.
    Mogę się podjąć takich gdzie będzie to co chcę. Czyli gdybym chciał żeby było lutowanie, to znajdę takie gdzie lutowanie będzie. Chcę inne to znajdę inne.
    Nawet praca z wykorzystaniem lamp elektronowych już się znalazła.
    Po prostu szukacie nie tam gdzie jest to co chcecie znaleźć.
    Najwięcej prawdziwej pracy elektronika jest w firmach nieelektronicznych gdzie trzeba ogarniać wszystko, czyli w ogóle rozprowadzić przewody, wybrać i zainstalować czujniki (mechanicznie, czyli w otworach w obudowie czy maszynie).
    Zresztą to oczywiste, bo taka jest naturalna definicja pracy specjalistycznej.
    Zawsze tak było, że piekarz piekł dla osób nie będących piekarzami.
    Szewc robił dla osób nie będących szewcami.
    Dopiero dzisiejsze mocne schierarchizowanie pracy (korporacjonizm, monopolizm państwowy) doprowadził do tego że elektronik pracuje nie dla klienta tylko dla innego elektronika. Piekarz nie dla piekarza tylko dla innego piekarza.
    Stąd nadmiar pracowników w firmie, i konieczność przydzielania im zadań mocno ograniczonych kompetencyjnie albo wręcz odbiegających od kompetencji.
    Na normalnym rynku, czyli rynku pomiędzy wykonawcą a klientem, tego nie ma. Tam jest normalnie czyli każdy robi to co powinien.
    Owszem lutowanie się trochę zmieniło ze względu na BGA, ale ciągle sporo jest normalnego lutowania. Nawet urządzenia z BGA mają jakieś kable które wymagają lutowania. Albo trzeba coś przebadać czyli doczepić dodatkowy układ który już może wymagać lutowania.
  • #40
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    To że oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością to nie oznacza, że to na minus... Temat powstał w celu dyskusji a nie żalenia się ze miało być tak pięknie a jest jak jest.

    Co do tego jak określić czy projekt jest zaawansowany technologicznie. To w sumie proste - zależy od ilości płaszczyzn swobody w projekcie, od wyśrubowania założeń projektu (dokładność pomiaru, czas odpowiedzi układu, częstotliwość sygnałów na płytce, maksymalne amplitudy itp.) i użytych gotowych technologii.

    Można użyć beaglebone x-15 do mrygania diodą, ale to nie będzie zaawansowany projekt.
    Można użyć AVR i wycisnąć z niego 100% możliwości i będzie to zaawansowane.
    Można zaprojektować wtórnik do pomiaru napięcia stałego z baterii i nie będzie to coś zaawansowanego
    Można zaprojektować układ pomiarowy do pomiarów nV i to będzie zaawansowane.

    Projekt będzie tym bardziej zaawansowany im więcej trzeba posiadać wiedzy i obycia w jego zrealizowaniu.
  • #41
    atom1477
    Poziom 43  
    _lazor_ napisał:

    Co do tego jak określić czy projekt jest zaawansowany technologicznie. To w sumie proste - zależy od ilości płaszczyzn swobody w projekcie, od wyśrubowania założeń projektu (dokładność pomiaru, czas odpowiedzi układu, częstotliwość sygnałów na płytce, maksymalne amplitudy itp.) i użytych gotowych technologii.

    Akurat nie od tego pogrubionego. Tzn. nie w takim rozumieniu jak to może zrozumieć ktoś na etacie. Bo swoboda może wynikać z ograniczeń technicznych, ale i od widzimisię szefa. W NASA nie mieli swobody bo kosmos stawia wysokie wymagania, ale i pracownik w firmie z szefem Januszem nie ma swobody mimo że może robić coś mało zaawansowanego technicznie. Bo swobodę ogranicza szef a nie technika.

    _lazor_ napisał:
    Projekt będzie tym bardziej zaawansowany im więcej trzeba posiadać wiedzy i obycia w jego zrealizowaniu.

    To tak.
  • #42
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    Przepraszam, pomyliłem się chodziło mi o stopnie swobody problemu. Nie jest to związane z swobodą podejmowania decyzji ;)
  • #43
    tplewa
    Poziom 38  
    @atom1477

    Ja piszę z własnego doświadczenia i w obrębie systemów wbudowanych. Sorry można na AVR męczyć się z IIR tylko po co ? Znam wiele osób które robiły modemy do APRS-u i używały IIR, działało to tylko IIR ma swoje ograniczenia, a z FIR czy bardziej złożonymi obliczeniami będzie już problem. Sięgasz po STM32 i tutaj już masz obudowy BGA. Nie oszukujmy się szkoda się męczyć i szkoda czasu na takie pierdoły jak automat to zrobi szybciej i lepiej.

    Kolejna sprawa owszem masz racje kable można lutować. Tylko pytanie czy to jest znowu praca dla elektronika projektanta, serio chciałbyś lutować wiązki kablowe itp. ?

    Owszem są czasem jakieś sprawy gdzie się coś polutuje ręcznie, ale to przynajmniej u mnie jest rzadkość.

    Natomiast co do tego czy coś jest w firmie czy nie ma to inna dyskusja. Nie wszyscy muszą robić urządzenie od podstaw. Wiele osób korzysta z gotowych płyt głównych przemysłowych itp. gotowych kart i tylko tworzy oprogramowanie.

    Znowu widzę kolego przeginasz i mieszasz w to państwo, jakieś wybujałe monopole itd. Obudź się znajdź pracę taka jaka ci pasuje...

    @^ToM^

    Sorry są ogłoszenia z widełkami i zapomnij że po studiach (jako pierwsza praca) dostaniesz 10k :) Masz szansę jak się wykażesz i szybko przeskoczysz na wyższe stanowisko - ale tutaj osoba musi sporo zadbać o zdobycie wiedzy na własną rękę i wykroczyć znacznie poza to co jest na studiach. Jak nie masz praktyki na podobnym stanowisku to to co pisałem studia są tylko przepustką przez dział HR.

    -----

    Natomiast wiecie co jest najśmieszniejsze - wszyscy piszą jak jest źle. Jakie by chcieli ambitne projekty robić, a przykładowo w firmie nie możemy znaleźć ludzi z doświadczeniem do pracy.
  • #44
    atom1477
    Poziom 43  
    tplewa napisał:
    Sorry można na AVR męczyć się z IIR tylko po co ?

    Bo częstotliwość próbkowania to tylko kilkadziesiąt Hz a zmiana projektu na inny procesor to więcej zabawy niż użycie IIR (napisanego w czystym C więc nie wymagał nawet jakiejś szczególnej implementacji, w sumie przeszedł wprost z innego kodu bez żadnych przeróbek).

    tplewa napisał:
    Nie oszukujmy się szkoda się męczyć i szkoda czasu na takie pierdoły jak automat to zrobi szybciej i lepiej.

    O jakim automacie mówisz? Na ARMa to też trzeba zrobić. Automat tego nie zrobi.

    tplewa napisał:
    Kolejna sprawa owszem masz racje kable można lutować. Tylko pytanie czy to jest znowu praca dla elektronika projektanta, serio chciałbyś lutować wiązki kablowe itp. ?

    Nikt nie mówił że ma to być praca dla projektanta.
    A jeżeli chodzi o projektanta, to on nigdy nie lutował. Nawet w latach '50. Chyba że sporadycznie przy okazji. To tak jak dzisiaj sporadycznie można te kable polutować.
    Lutowanie wiązek dałem jako przykład. Chodziło o jedną wiązkę do prototypu, a nie o pracę na produkcji seryjnej.

    tplewa napisał:
    Owszem są czasem jakieś sprawy gdzie się coś polutuje ręcznie, ale to przynajmniej u mnie jest rzadkość.

    No u mnie też. Mówię tylko że to jest. A jak by się zdecydować na określone projekty to by było więcej.

    tplewa napisał:
    Natomiast co do tego czy coś jest w firmie czy nie ma to inna dyskusja. Nie wszyscy muszą robić urządzenie od podstaw. Wiele osób korzysta z gotowych płyt głównych przemysłowych itp. gotowych kart i tylko tworzy oprogramowanie.

    Tu mówisz o komputerach, a to nie cała elektronika. Nikt nie wstawia całego komputera (nieważne w jakiem formie, może być RPi) jako czujnik końcowy jakichś tam warunków środowiskowych.
    Mówisz o swojej dziedzinie urządzeń wbudowanych. A istnieje też dziedzina czujników, układów wykonawczych, itp.

    tplewa napisał:
    Znowu widzę kolego przeginasz i mieszasz w to państwo, jakieś wybujałe monopole itd. Obudź się znajdź pracę taka jaka ci pasuje...

    Nie ja mieszam tylko ono samo się miesza. Ja tylko mówię jak jest.
    Różne regulacje państwowe wymuszają posiadanie dużej ilości papierków, co przekłada się na to że biznesowy sens pracy jest tylko w firmach, a nie samodzielnie. Podczas gdy z technicznego i profesjonalnego punktu widzenia, bardziej logiczne było by pracowanie samodzielnie i bez nadmiaru wymaganych uprawnień (co wymuszało by weryfikowanie rzeczywistej wiedzy i doświadczenia podwykonawców, zamiast opierania się na papierkach które można kupić, zdobyć za pomocą znajomości, itp.).

    tplewa napisał:
    Natomiast wiecie co jest najśmieszniejsze - wszyscy piszą jak jest źle. Jakie by chcieli ambitne projekty robić,

    Ja wcale nie piszę że jest źle, zwracam tylko u wagę że ludzie sobie wybierają źle omijając to co dobre.
    Czyli ja jestem świadomy obecności tego "dobra", i sam z niego korzystam.

    tplewa napisał:
    a przykładowo w firmie nie możemy znaleźć ludzi z doświadczeniem do pracy.

    Bo to właśnie omija miejsca gdzie jest "dobro". Dlatego może nie znajdujecie osób z doświadczeniem, bo one (tak jak i ja) nie szukają tego "dobra" na etatach w firmach. Tylko gdzie indziej.
  • #45
    ^ToM^
    Poziom 37  
    tplewa napisał:

    Sorry są ogłoszenia z widełkami i zapomnij że po studiach (jako pierwsza praca) dostaniesz 10k :) Masz szansę jak się wykażesz i szybko przeskoczysz na wyższe stanowisko - ale tutaj osoba musi sporo zadbać o zdobycie wiedzy na własną rękę i wykroczyć znacznie poza to co jest na studiach. Jak nie masz praktyki na podobnym stanowisku to to co pisałem studia są tylko przepustką przez dział HR.


    Jak potrafisz to dostaniesz.
    Tylko to nie o to chodzi. Chodzi o to, że 20 lat temu, nawet jakbyś się znał i potrafił to tyle by nikt tobie nie zapłacił.
    Stąd uważam, że teraz jest lepiej niż kiedyś. Dziś umiejętności są lepiej wynagradzane niż 20 lat temu. Tak uważam.
  • #46
    _lazor_
    Moderator Projektowanie
    Sam ARM nie ma cooprocesora, który zrobi rzeczy automagicznie, ale są gotowe biblioteki zoptymalizowane pod daną architekturę. Nie trzeba nawet implementować własnego FIR czy IIR.

    W przyszłości będą uklady z helium:
    https://www.arm.com/why-arm/technologies/helium

    Fakt, nie będzie to dedykowane dla projektów z próbkowaniem w kilkudziesięciu Hz a setek kHz.

    No i sami vendorzy również mają swoje rozwiązania, a tutaj już rzeczy dzieją się automagicznie:
    https://www.st.com/content/ccc/resource/techn...df/jcr:content/translations/en.DM00614795.pdf

    Nie mówiąc o prockach dla jeszcze bardziej wymagających czyli procki dedykowane do DSP (od analog devices czy TI).

    Wtedy taki AVR czy cortex-m0 wypadają bardzo blado. Jednak procka dobiera się do wymagań i poziomu skomplikowania projektu.
  • #47
    tplewa
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:
    tplewa napisał:

    Sorry są ogłoszenia z widełkami i zapomnij że po studiach (jako pierwsza praca) dostaniesz 10k :) Masz szansę jak się wykażesz i szybko przeskoczysz na wyższe stanowisko - ale tutaj osoba musi sporo zadbać o zdobycie wiedzy na własną rękę i wykroczyć znacznie poza to co jest na studiach. Jak nie masz praktyki na podobnym stanowisku to to co pisałem studia są tylko przepustką przez dział HR.


    Jak potrafisz to dostaniesz.
    Tylko to nie o to chodzi. Chodzi o to, że 20 lat temu, nawet jakbyś się znał i potrafił to tyle by nikt tobie nie zapłacił.
    Stąd uważam, że teraz jest lepiej niż kiedyś. Dziś umiejętności są lepiej wynagradzane niż 20 lat temu. Tak uważam.


    To dziwne bo 20 lat temu nieźle zarabiałem :)

    @atom1477

    Wiesz co jest problemem że podajesz jakieś poszczególne przykłady - jakie uznajesz za jedynie słuszne. Przykład co z tego że napiszesz w C, jak się przeniesiesz na STM32 z instrukcjami DSP i tak musisz kod przepisać by je wykorzystać.

    Co do automatu mówię o Pick & Place... Ty piszesz o AVR i ok, to ja z własnego podwórka masz fotkę w tym wątku PCB i opisane co to jest. Chciałbyś to ręcznie lutować ;)

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=17725487#17725487


    Do tego mówisz jak jest ciągle u ciebie widzę ten płacz na regulacje państwowe itd. Są i co zrobisz ? Najlepiej położyć się już w trumnie z tego wynika.

    Kolejna sprawa piszesz że ci nie pasuje etat, to otwieraj firmę i zatrudniaj ludzi :) Jaki masz problem ? Czy tylko narzekać kolega potrafi i czekać aż politycy coś zmienią - uprzedzam to się raczej nie doczeka (przynajmniej ja wątpię bym się już doczekał).
  • #48
    atom1477
    Poziom 43  
    _lazor_ napisał:
    Sam ARM nie ma cooprocesora, który zrobi rzeczy automagicznie, ale są gotowe biblioteki zoptymalizowane pod daną architekturę. Nie trzeba nawet implementować własnego FIR czy IIR.

    A to też zależy od tego jak się chce tego użyć.
    Bo mi to trochę przypomina Arduino. Czyli gotowiec. Niby dobre ale nie ma nad tym kontroli.
    Własna implementacja nad którą jest kontrola brzmi lepiej.
    Tyle że nie znam dobrze tematu tych "automagicznych" bloków. Może nie jest tak źle jak to zabrzmiało z Twojego opisu.

    tplewa napisał:
    Wiesz co jest problemem że podajesz jakieś poszczególne przykłady - jakie uznajesz za jedynie słuszne. Przykład co z tego że napiszesz w C, jak się przeniesiesz na STM32 z instrukcjami DSP i tak musisz kod przepisać by je wykorzystać.

    Wcale nie podałem tego jako jedyne słuszne rozwiązanie. Podałem to jedynie jako przykład czegoś bardziej przydatnego mimo zrobienia tego na słanym technologicznie procku. W sumie nawet nie pisałem że była to najlepsza metoda. Chodziło mi tylko o fakt umiejętności zrobienia czegoś, jako dowód na to że to to jest to co jest cenione i wynagradzane w pracy.
    Wcale też nie uważam że trzeba cisnąć na AVR zamiast użyć ARMa.
    Właśnie mam takie podejście jak Ty, czyli że lepiej dać ARMa (mimo obudowy BGA) i zlecić montaż automatyczny.
    Mój opis nie dotyczył tego, tylko faktu że liczy się implementacja a nie sam fakt wykorzystania zaawansowanego procesora. Bo jak ktoś nie umie użyć IIRa (w ogóle) to i na ARMie go nie użyje.
    Źle zrozumiałeś mój przykład. On nie mówił że użycie ARVa było dobre. On mówi że nawet użycie AVRa, czyli nieodpowiedniego procesora ale ze znajomością tego co się robi, daje większą wartość projektu niż użycie RPi bez znajomości tego co się robi.

    tplewa napisał:
    Do tego mówisz jak jest ciągle u ciebie widzę ten płacz na regulacje państwowe itd. Są i co zrobisz ? Najlepiej położyć się już w trumnie z tego wynika.

    Z rynkiem pracy i brakiem możliwości lutowania zwykłą lutownicą (bo BGA) też nic nie zrobię. Czy to znaczy że nie możemy sobie podyskutować o zmianach na rynku pracy elektroników?

    tplewa napisał:
    Kolejna sprawa piszesz że ci nie pasuje etat, to otwieraj firmę i zatrudniaj ludzi :) Jaki masz problem ? Czy tylko narzekać kolega potrafi i czekać aż politycy coś zmienią - uprzedzam to się raczej nie doczeka (przynajmniej ja wątpię bym się już doczekał).

    Ciągle mi imputujesz że narzekam. Przecież właśnie jest odwrotnie. Zachwalam przecież inny sposób pracy, czyli własną firmę :D
    Czy jak bym napisał że nie lubię bananów i dobrze żyję jedząc jabłka, to znaczy że narzekam? No chyba nie, w końcu dobrze żyję na tych jabłkach.
    Poza tym, ja nie narzekam na etat, tylko na decyzje ludzi żeby iść na etat gdy on nie daje im tego co oni chcą (bo jak daje to ok).
  • #49
    tplewa
    Poziom 38  
    @atom1477

    Powiem tak. Nie wiem po co chcesz dyskutować o tym rynku, tzn. jak osoby prywatne prowadzą swoje firmy ;) Jesteś chyba wolnościowcem i to raczej ich sprawa.

    Chcesz coś zmieniać to należy coś robić i tyle.

    Wnikanie w to co zrobić na jakim procesorze nie ma najmniejszego sensu - bo to zależy od projektu. Jednak ogólna tendencja producentów układów scalonych jest wszystko miniaturyzować i w wielu wypadkach od tego nie uciekniesz.

    Kolejna sprawa chcesz zarabiać pieniądze musisz być konkurencyjny i oferować projekty nowoczesne. Owszem można produkować prostą elektronikę, jakieś proste sterowniki na procesorach mających 20 lat lub więcej ;) Tylko pytanie ile na tym zarobisz. Takie projekty robią studenci za grosze by sobie dorobić.

    Ja piszę o jakiś własnych doświadczeniach gdzie projekty są na tyle rozbudowane że nie ma szans aby to jedna osoba zrobiła w rozsądnych ramach czasowych (projekty gdzie jakiś smartfon czy RB Pi to są zabawki), a to ma znaczenie bo trzeba coś zrobić zanim to konkurencja zrobi.

    Kolejna sprawa to brakuje osób na rynku pracy które ogarniają szerszy zakres wiedzy z różnych dziedzin - więc nawet jak otworzysz firmę staniesz przed takim problemem. Bo sam to wiele niestety w obecnych czasach nie zrobisz...
  • #50
    atom1477
    Poziom 43  
    tplewa napisał:
    Powiem tak. Nie wiem po co chcesz dyskutować o tym rynku, tzn. jak osoby prywatne prowadzą swoje firmy ;) Jesteś chyba wolnościowcem i to raczej ich sprawa.

    No jak po co, o tym jest ten temat. O zawodzie ogólnie, a nie tylko o ograniczeniu do pracy etatowej. Nie chce przecież dyskutować co one mają u siebie zmienić, tylko dyskutować co one tam robią.

    tplewa napisał:
    Kolejna sprawa to brakuje osób na rynku pracy które ogarniają szerszy zakres wiedzy z różnych dziedzin - więc nawet jak otworzysz firmę staniesz przed takim problemem. Bo sam to wiele niestety w obecnych czasach nie zrobisz...

    Brakuje też osób o konkretnej wiedzy.
    O szerokiej brakuje oczywiście jeszcze bardziej.
    Ale nie że ich nie ma.
    Np. Ty nie trafiłeś na mnie, ani ja na Ciebie (podczas szukania ludzi do pracy, poza elektrodą).
    Po prostu brak możłiwości znalezienia tych osób z czegoś wynika. Nie tylko z tego że jest ich mało.
  • #51
    osctest1
    Poziom 21  
    A to co kto chce robić to mi się przypomniała stara anegdota. Na lunchu w firmie X rozmawiają ze sobą sprzętawcy i programiści. Sprzętowiec - już mam dość tego lutowania i tych drutów - wy to macie dobrze, ja zdychanm z nudów, ciągle te kable, piny, tranzystory itp. Programista - co ty, wy to macie dobrze coś ciekawego - ja to tylko widzę przez cały dzień klawiaturę i literki na ekranie
  • #52
    tplewa
    Poziom 38  
    @atom1477

    Wiesz ogólne pojęcie czy etat czy firma to ma małe znaczenie. Wielu programistów to jednoosobowe firmy bo tak lepiej od strony podatkowej.

    Drugie co chcesz robić czy usługi - czyli projekty na zlecenie dla firm które np. mają swoich programistów i zrobią część software. Czy chcesz tworzyć gotowe urządzenia itd.

    Dalej dochodzimy do tego o czym wspomniałem czyli jakimś podziale pracy i to nie wynikającym z biurokracji itp. ale ze względu na złożoność projektów.

    Obecnie taka praca gdzie mamy do czynienia z programowaniem i elektroniką - to jest w zasadzie pogranicze gdzie to się styka razem ze sobą. W dodatku nawet w takim miejscu jeden i drugi zakres prac jest dość mocno ograniczony :)

    Dalej jeszcze dochodzi ci to że musisz też przy projekcie uwzględnić to czy masz zasoby ludzkie które ogarną to co chcesz zrealizować - to też jest czasem jakiś kompromis jaki musisz zrobić w projekcie.

    Przykładowo ja mam teraz taki dylemat czy robić coś na platformie x86 (gdzie są programiści którzy to ogarną), czy robić na Xilinx Zynq - gdzie nie ma na tyle osób które to ogarną. Zaprojektowanie elektroniki zarówno na jakimś Intel i7 czy na Zynq nie stanowi problemu...
    A to jest tylko drobny fragment bo to tylko jednostka centralna do tego od zera trzeba zaprojektować wyspecjalizowane kamery (zaczynając od wybrania matrycy) do tego dochodzi radar na 24GHz FMCW z MIMO (który też trzeba zaprojektować itd.). Na koniec trzeba jeszcze pomyśleć o jakimś akceleratorze dla sieci neuronowych... całą resztę interfejsów, układy zasilania itd. już pomijam...
  • #53
    atom1477
    Poziom 43  
    Na Xilinxa to nie ma tragedii. Znajdź kogoś od Lattica.
  • #54
    tplewa
    Poziom 38  
    atom1477 napisał:
    Na Xilinxa to nie ma tragedii. Znajdź kogoś od Lattica.


    A jaka to różnica ? W tym projekcie możliwe że będą użyte lattice crosslink jako pomost pomiędzy wyjściami równoległymi matrycy w kamerze (lub z procesora obrazu) do MIPI CSI2.
  • #55
    osctest1
    Poziom 21  
    _lazor_ napisał:
    Wtedy taki AVR czy cortex-m0 wypadają bardzo blado.
    postęp jest ogromny i dawno już nie można myśleć "AVR albo śmierć". Teraz taki uC za $4 jest kilkaset razy mocniejszy niż PC-AT w 86 roku.
  • #56
    atom1477
    Poziom 43  
    tplewa napisał:
    A jaka to różnica ?

    Ogromna. Inne środowisko z kruczkami w obsłudze.
  • #57
    tplewa
    Poziom 38  
    atom1477 napisał:
    tplewa napisał:
    A jaka to różnica ?

    Ogromna. Inne środowisko z kruczkami w obsłudze.


    No ale środowisko jest najmniejszym problemem. Jak ktoś ogarnia jedno ogarnie i drugie. Kolejna sprawa Zynq to jest SOC więc nie tylko FPGA co rodzi o wiele większe problemy niż samo środowisko pracy. Ot musisz mieć osoby które ogarną odpalonego na nim linux-a, musisz połączyć bloki sprzętowe z software np. akceleracja czegoś itd. itp.

    To jest właśnie to o czym pisałem większy projekt to sporo problemów i w tym co wymieniłem to środowisko pracy jest najmniejszym. Są setki znacznie trudniejszych spraw do rozwiązania...

    Zresztą chcesz zrobić głupią kamerę zaraz ci dojdzie kolejne środowisko które zna jeszcze mniej osób, bo tutaj wszystko łącznie z dokumentacjami masz dostępne dopiero po podpisaniu NDA. Więc nie nauczysz się tego hobbystycznie, ani na studiach...
  • #58
    atom1477
    Poziom 43  
    tplewa napisał:
    No ale środowisko jest najmniejszym problemem. Jak ktoś ogarnia jedno ogarnie i drugie.

    Nie chodzi o ogarnięcie, tylko o błędy nieuwzględnione w opisie środowiska.
    Uwzględnione są tutaj:
    https://www.latticesemi.com/-/media/LatticeSe.../Diamond341KnownIssues.ashx?document_id=50984

    Cytat:
    To jest właśnie to o czym pisałem większy projekt to sporo problemów i w tym co wymieniłem to środowisko pracy jest najmniejszym. Są setki znacznie trudniejszych spraw do rozwiązania...

    Nie neguję że duży projekt to dużo problemów. Ale nie zgodzę się że środowisko zawsze jest najmniejszym. Przecież to też jest produkt/narzędzie, które może być lepsze i gorsze. Tak jak układ scalony może sprawiać problemy, lutownica może sprawiać problemy, jakieś dziwne zjawiska fizyczne mogą sprawiać problemy, tak i środowisko może.

    Cytat:
    Zresztą chcesz zrobić głupią kamerę zaraz ci dojdzie kolejne środowisko które zna jeszcze mniej osób, bo tutaj wszystko łącznie z dokumentacjami masz dostępne dopiero po podpisaniu NDA. Więc nie nauczysz się tego hobbystycznie, ani na studiach...

    Nawet na studiach są czasami zajęcia z reverse engineeringu. Więc w sumie można.
  • #59
    tplewa
    Poziom 38  
    atom1477 napisał:
    tplewa napisał:
    No ale środowisko jest najmniejszym problemem. Jak ktoś ogarnia jedno ogarnie i drugie.

    Używałeś Lattice żeby tak mówić? Zapewniam że jest tam sporo udziwnień (a do tego błędów, nieuwzględnionych w erracie (erracie do środowiska!)).


    Jeden nie ma sensu się bawić w reverse engineering jak działasz biznesowo - tak można się bawić hobbystycznie.

    Co do lattice to chyba wyraźnie napisałem co będzie na nich ewentualnie robione w tym projekcie o którym wspomniałem (ale to jeszcze nie jest pewne bo nie została wybrana jeszcze matryca). W innym przykładowo robiłem przejście z SDI na USB3.0 (użyty ECP3). Dalej nie wiem w czym widzisz problem - to o czym piszesz to nie są problemy. Takie coś spotkasz niemal wszędzie i musisz z tym żyć i robić projekt, a nie stwarzać z tego problem - bo są większe :)

    Tutaj jak napisałem masz ogólnie dostępne i popularne środowisko, czasami jak wspomniałem wybierasz jakiś układ do projektu gdzie dostajesz środowisko jeszcze gorsze i trzeba sobie z tym radzić.
  • #60
    atom1477
    Poziom 43  
    tplewa napisał:
    Jeden nie ma sensu się bawić w reverse engineering jak działasz biznesowo - tak można się bawić hobbystycznie.

    Nie o to mi chodziło. To była odpowiedz do tego:
    Cytat:
    Zresztą chcesz zrobić głupią kamerę zaraz ci dojdzie kolejne środowisko które zna jeszcze mniej osób, bo tutaj wszystko łącznie z dokumentacjami masz dostępne dopiero po podpisaniu NDA. Więc nie nauczysz się tego hobbystycznie, ani na studiach...

    Czyli można się nauczyć hobbystycznie, i iść z tym doświadczeniem do firmy (gdzie już będzie się pracowało normalnie czyli z dokumentacją).

    tplewa napisał:
    Co do lattice to chyba wyraźnie napisałem co będzie na nich ewentualnie robione w tym projekcie o którym wspomniałem (ale to jeszcze nie jest pewne bo nie została wybrana jeszcze matryca). W innym przykładowo robiłem przejście z SDI na USB3.0 (użyty ECP3). Dalej nie wiem w czym widzisz problem - to o czym piszesz to nie są problemy. Takie coś spotkasz niemal wszędzie i musisz z tym żyć i robić projekt, a nie stwarzać z tego problem - bo są większe :)

    A ja się dziwię że nie widzisz problemu tam gdzie ja, a gdzie indziej widzisz większe.
    Jak się pojawia problem z implementacją to zawsze można próbować inaczej albo wziąć innego człowieka. Może to problem bo koszty, szukanie tego człowieka, itp.
    Ale tyo się da rozwiązać.
    A jak się pojawi problem ze środowiskiem to nikt nie pomoże poza supportem producenta. A on też nie zrobi tego od ręki. Więc jest się zdanym na jego łaskę.
    Mniejszy problem jest wtedy gdy się problem rozwiązuje samemu przy pomocy ludzi których się samemu zatrudni, niż gdy się go rozwiązuje przy pomocy obcych ludzi jak którymi się nie ma nadzoru (czyli nad producentem środowiska).
    Naprawdę masz inne zdanie?