Pamiętam jak u brata hydraulik uruchamiał po montażu podobny hydrofor (300 litrów). Otwierał właśnie ten kranik z boku i włączał pompę, pootwierał też wszystkie krany w instalacji aby rury wypełniły się wodą. Następnie jak pompa dopompowała wody do poziomu kranika (woda zaczęła lecieć kranikiem) to go zamykał a pompa pompowała dalej aby wytworzyć ciśnienie, a on "biegał" i sprawdzał czy woda leci ze wszystkich kranów i je zamykał. Moim zdaniem ten kranik właśnie służył do ustawienia/utrzymania właściwej proporcji woda-powietrze w hydroforze (dwie trzecie pojemności hydroforu - woda, 1/3 pojemności - poduszka powietrzna, bo tak mniej więcej zamontowany jest ten kranik) aby to wszystko działało właściwie. Nie wiem na jakie ciśnienie był ustawiony wyłącznik silnika w hydroforze bo nie zwracałem na to uwagi, ale coś mi się kojarzy że coś koło 2,5 atmosfery. Nigdy nie trzeba było dopompowywać powietrza kompresorem, jak się odpowiednio napełniło zbiornik przy pomocy kranika to wszystko działało super. Zasilany w wodę był dom jednorodzinny i obora na 30 krów i nigdy nie zabrakło wody w instalacji, no chyba że w studni, ale na to to nie było wpływu, a i ciśnienie było zawsze równe.