Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Centra plus 44ah - Jak długo ładować zasiarczony akumulator

03 Gru 2019 08:37 240 17
  • Poziom 12  
    Witam,

    Piszę z zapytaniem odnośnie ładowania mocno zużytego akumulatora. Teoria mówi, że przy napięciu 14,4V zaczyna się tzw. „gazowanie”, które jest szkodliwe. Zastanawia mnie jak długo można gazować zasiarczony akumulator aby mu nie zaszkodzić? W zeszłym tygodniu ładowałem taki akumulator przez ponad dziesięć godzin (KUKLA BK12/5) i amperomierz prostownika cały czas wskazywał lekko ponad„zero”. Miernikiem sprawdziłem, że napięcie ładowania było równe ok. 17V (~0,6A). Po odłączeniu prostownika napięcie na akumulatorze doszło do wartości ~15V. Niestety akumulator nie chciał kręcić. Czy to znaczy, że za krótko ładowałem?
  • Poziom 43  
    Żeby go odsiarczyć musisz bardzo długo (dni, tygodnie - nie wiem) ładować go utrzymując delikatne gazowane. Gazowane z kolei powoduje opad masy czynnej. Prawdopodobnie któreś ogniwo dostanie zwarcia zanim odsiarczysz go w stopniu umożliwiającym eksploatację. Jeśli robisz to w celach innych niż eksperymentalne to mija się z celem.
    Tak nawiasem mówiąc - eksploatacja akumulatora kwasowo ołowiowego to utrzymywanie balansu między zasiarczeniem a opadem masy czynnej. Napięcie 14,4 V to takie uśrednione, ogólnie przyjęte optimum minimalizujące jedno i drugie zjawisko. Im niższe napięcie ładowania tym szybszy proces zasiarczania, im wyższe - tym szybszy opad masy czynnej. Ale w końcu i tak jedno lub drugie zjawisko zniszczy akumulator, który skutecznie można regenerować jedynie rozbierajac go na czynniki pierwsze, odzyskując ołów itp. Szkodliwe gazowane zabija szybko. Nieszkodliwe - latami.
    Masz mocno zasiarczoną baterię. Do delikatnego gazowania wystarczy nawet 14 V, u Ciebie docisnąłeś do 17 V. Pobierany prąd będzie znikomy - wszystko idzie na elektrolizę, bateria nie przyjmuje ładunku - moim zdaniem nie ma sensu 17 V. Małe kryształy może rozpuścić, duże pewnie zostaną - prędzej komórki dostaną zwarcia.
  • Poziom 36  
    samonek4 napisał:
    Witam,

    Piszę z zapytaniem odnośnie ładowania mocno zużytego akumulatora. Teoria mówi, że przy napięciu 14,4V zaczyna się tzw. „gazowanie”, które jest szkodliwe. Zastanawia mnie jak długo można gazować zasiarczony akumulator aby mu nie zaszkodzić? W zeszłym tygodniu ładowałem taki akumulator przez ponad dziesięć godzin (KUKLA BK12/5) i amperomierz prostownika cały czas wskazywał lekko ponad„zero”. Miernikiem sprawdziłem, że napięcie ładowania było równe ok. 17V (~0,6A). Po odłączeniu prostownika napięcie na akumulatorze doszło do wartości ~15V. Niestety akumulator nie chciał kręcić. Czy to znaczy, że za krótko ładowałem?


    Gazownie akumulatora wbrew obiegowym opinią nie jest szkodliwe. Akumulator stale gazuje, prąd płynie woda się rozkłada (elektroliza) i gaz się wydziela. Ot, taka prosta fizyka. Natomiast zbyt duża wartość prądu przepuszczana przez akumulator przez długi czas rzeczywiście też powoduje silne gazowanie i wtedy taka sytuacja z pewnością jest szkodliwa. Twojemu akumulatorowi jednak to nie grozi, gdyż on nie pobiera ani nie oddaje prądu. :)

    Co co twojego akumulatora:
    Jest on uszkodzony. Świadczy o tym fakt, że ładowałeś go kilkanaście godzin a akumulator nie pobiera prądu. Taki obraz ładowania mówi o tym, że akumulator zawiera wyłącznie czystą wodę (która nie przewodzi prądu) zamiast kwasu siarkowego. Cała reszta kwasowa została uwięziona w elektrodach akumulatora w postaci trwałych kryształów.
    Żadne ładowanie nie może tego odwrócić. Nawet gdybyś go ładował rok i dłużej. Energia ładowania jest za niska, aby móc zamienić twarde kryształy siarczanu w resztę kwasową.
    W tym wypadku jedyną możliwością jest huta. Zatem kup nową baterię a starą oddaj sprzedawcy. Szkoda twojego czasu i zdrowia, no chyba że chcesz się naocznie przekonać, że to co napisałem to prawda. Czasami też warto sprawdzić, czy ktoś nie opowiada bajek. :)
  • Poziom 37  
    Cytat:
    Gazownie akumulatora wbrew obiegowym opinią nie jest szkodliwe

    Tylko wody ubywa... powoli ale stale i w bezobsługowych trwale.
  • Poziom 21  
    Szkoda czasu kup nowy akumulator.W tym co masz praktycznie nie masz już czynnych płyt.Sprawdż elektrolit(będzie czarny) .
  • Poziom 43  
    Wtrąca ołów z płyt - jest szkodliwe, tylko przy umiarkowanym napięciu proces trwa latami, przy zbyt wysokim - rośnie lawinowo. Wstrząsy w samochodzie też wytrącają ołów. Sporo też zależy od budowy płyt.
  • Poziom 12  
    Chciałbym jeszcze zapytać o jakość prostownika. Ciekawi mnie czy te droższe potrafią lepiej dobrać parametry ładowania tak aby uratować mocno zużyty akumulator?
  • Poziom 21  
    Czasem udaje się że akumulator można "wzruszyć" większym prądem tzn. większym niż 10% pojemności akumulatora, ale później jak zacznie się ładować obniżyć prąd ładowania do 10% pojemności akumulatora. Jest jednak możliwość, że akumulator nie będzie oddawał dużego prądu potrzebnego do rozruchu. Pozostaje wtedy wypłukanie akumulatora i zalanie nowym elektrolitem. Ale jak to nie zda egzaminu to pozostaje tylko zakup nowego.
  • Poziom 32  
    Tutaj polecają takie sposoby na odsiarczanie, tak w skrócie:

    https://mojafirma.infor.pl/moto/naprawa-auta/...ektryka/255843,Jak-odsiarczyc-akumulator.html

    1)

    "Zasiarczony akumulator nie nadaje się do dalszej eksploatacji i powinien zostać zastąpiony innym, sprawnym. Można go częściowo ratować przez tzw. odsiarczanie. Jest to proces długotrwały a skutki jego nie zawsze pewne.

    Są dwa sposoby odsiarczania. Pierwszy polega na zastąpieniu elektrolitu w akumulatorze wodą destylowaną, a następnie na naładowaniu go do objawów pełnego naładowania. Wówczas opróżnia się go z cieczy, która powstała z wody destylowanej, ponownie napełnia nową porcją wody destylowanej, ponownie ładuje do pełna, opróżnia, napełnia nową porcją wody itd. Cykl można powtarzać kilka razy. Po ostatnim opróżnieniu i osuszeniu akumulatora np. przez pozostawienie w ciepłym miejscu na dobę lub dłużej, z otwartymi otworami do dołu (nad kuwetą lub innym naczyniem kwasoodpornym) dla odsączenia resztek wody destylowanej, napełnia się go elektrolitem o właściwej gęstości (1,14 g/cm3) i ładuje do pełna."

    2)

    "Innym, nieco szybszym sposobem odsiarczania akumulatora jest ładowanie go prądem pulsującym, z równoczesnym częściowym rozładowaniem. Najprostszym sposobem jest zbudowanie specjalnego prostownika jednopołówkowego (półokresowego). Do jego budowy potrzebny jest transformator o przekładni 230/11V i o wydajności uzwojenia wtórnego co najmniej 3 ampery oraz dioda prostownicza wytrzymująca napięcie 50V i prąd co najmniej 10 amperów.
    Akumulator przed rozpoczęciem odsiarczania powinien być całkowicie lub prawie całkowicie rozładowany. Mniej więcej po dobie takiego przerywanego ładowania, będzie on w pełni naładowany i częściowo odsiarczony. Dzięki temu będzie mógł służyć przez kolejne kilka miesięcy."

    Ten sposób z napełnianiem wodą destylowaną to poniekąd działa. Sam to sprawdziłem na "własnej skórze" i akumulatorze od motocykla MZ. Podziałała jeszcze kilka miesięcy, choć już raczej słabo.

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic223010.html
  • Poziom 36  
    samonek4 napisał:
    Chciałbym jeszcze zapytać o jakość prostownika. Ciekawi mnie czy te droższe potrafią lepiej dobrać parametry ładowania tak aby uratować mocno zużyty akumulator?


    Myślę, że cena prostownika nie ma dużego związku z jakością ładowania.
    Myślę, że warto mieć dwa prostowniki. Jeden z Biedronki czy Lidla, aby móc awaryjnie podładować akumulator bez rozłączania go z pojazdu. One ładują do napięcia 14,7 V i się wyłączają. To koszt około 40-50 zł.
    Natomiast drugi, zwykły, klasyczny prostownik typu Stefpol EST-305 lub podobny aby kilka razy w roku móc wykonać pełne ładowanie akumulatora, zwracające cały siarczan do elektrolitu - koszt około 100-150 zł. Takie prostowniki ładują do napięcia 15-16,5 V i zapewniają właściwe i całkowite naładowanie akumulatora, przez co akumulator ma szanse dłużej podziałać.
    Musisz sam podjąć decyzję. Moim zdaniem kupowanie drogich i wyszukanych prostowników nie ma sensu - przynajmniej tak pokazuje moja praktyka.
    Pozdrawiam!
  • Poziom 21  
    Kolego ToM zamiast kupować prostownik za 100-150 pln można kupić bez mała w tej cenie akumulator z gwarancją. Chyba, że ktoś chce w celach szkoleniowych pobawić się i wydać niepotrzebnie pieniądze. A odnośnie ładowania akumulatora w pojeździe to istnieje możliwość uszkodzenia elektroniki w pojeździe, gdy się nie rozłączy akumulatora z układu.
  • Poziom 36  
    wojtek1234321 napisał:

    Są dwa sposoby odsiarczania. Pierwszy polega na zastąpieniu elektrolitu w akumulatorze wodą destylowaną, a następnie na naładowaniu go do objawów pełnego naładowania. Wówczas opróżnia się go z cieczy, która powstała z wody destylowanej, ponownie napełnia nową porcją wody destylowanej, ponownie ładuje do pełna, opróżnia, napełnia nową porcją wody itd. Cykl można powtarzać kilka razy.



    Przecież na logikę to nie ma żadnego sensu! On właśnie teraz ma w akumulatorze czystą wodę i akumulator pobiera z prostownika 0 V. Dzieje się tak dlatego, że czysta woda nie posiada żadnych nośników prądu i przez taką wodę prąd nie płynie. Zatem takiego akumulator, napełnionego wodą nie da się naładować do pełna! Cóż zatem może dać wylanie wody i wlanie na powrót jeszcze czystszej wody?!! Nic przecież.
    W takim akumulatorze, całość materiału płyt przereagowała z kwasem siarkowym i nic prócz procesów metalurgicznych w hucie nie jest w stanie tego zmienić.


    Zygik napisał:
    Kolego ToM zamiast kupować prostownik za 100-150 pln można kupić bez mała w tej cenie akumulator z gwarancją.Chyba ,że ktoś chce w celach szkoleniowych pobawić się i wydać niepotrzebnie pieniądze.


    To prawda! Jednak warto jakiś prostownik mieć. Bo jak się bateria rozładuje, to nie będziesz każdorazowo wymieniał jej na nową. Nawet jak kosztuje 100 zł.

    Zresztą zapomniałem, że autor wątku ma prostownik Kukla i nim zapewne też da się naładować nieduży (35-50 Ah) akumulator. Więc w zasadzie poza wymianą zużytej baterii na nową to nic nie musi kupować.
  • Poziom 43  
    samonek4 napisał:
    Chciałbym jeszcze zapytać o jakość prostownika. Ciekawi mnie czy te droższe potrafią lepiej dobrać parametry ładowania tak aby uratować mocno zużyty akumulator?

    Prostownik typu przetwornicy impulsowej z tętnienie na wyjściu lub transformatorów jednopołówkowy rzekomo przyspiesza ten proces (zmiany napięcia). Nie testowałem. Co do automatów - każdy przypadek zasiarczonego aku jest inny więc nie ma uniwersalnych metod. Niektóre mają ładowanie regeneracyjne (16 V piki napięcia). Możesz spróbować jakikolwiek elektroniczny z automatyczną konserwacją - podłącz na dwa tygodnie i zobacz czy coś dało.
  • Poziom 36  
    helmud7543 napisał:
    Możesz spróbować jakikolwiek elektroniczny z automatyczną konserwacją - podłącz na dwa tygodnie i zobacz czy coś dało.


    Spróbować oczywiście można, bo zawsze z tego jakaś nauka. Niemniej jednak ten akumulator nie pobiera praktycznie prądu, więc podejrzewam że już trochę za późno na próby. Takie odsiarczanie może mieć sens jak stan zasiarczenia jest mniejszy niż 100%. :)
  • Poziom 32  
    ^ToM^ napisał:
    Przecież na logikę to nie ma żadnego sensu! On właśnie teraz ma w akumulatorze czystą wodę i akumulator pobiera z prostownika 0 V.

    Nie wiem nie znam się na tyle, ale tak robiłem (jak pisałem) z akumulatorem motocyklowym i zdało to egzamin. Na początku była "czysta woda", a po zakończeniu procesu wychodziło że jest niby elektrolit tylko zawsze gęstość była nie taka (mierzone areometrem). Po trzech czy czterech takich cyklach ładowania, już nie pamiętam, co cykl to ładowanie trwało dłużej i akumulator miał więcej prądu (dłużej świeciła żarówka podłączona do rozładowania akumulatora). Na ostatni cykl ładowania zalany właściwym elektrolitem naładowany i odzyskał, powiedzmy prawie całkowitą sprawność. Na początku po ładowaniu, które trwało bardzo krótko niby napięcie było właściwe, ale prawie żadnej pojemności, po przekręceniu kluczyka, zaświeciły kontrolki i "po akumulatorze". Po takiej "regeneracji" jeździłem na nim jeszcze około pół roku, były to czasy gdy chcąc kupić akumulator to trzeba było mieć ogromne szczęście, albo znajomego w Polmozbycie. Z tym "co był przed regeneracją" stało się tak że nie trzymał bo motocykl został zostawiony z włączonym zapłonem i stał tak prawie miesiąc.
  • Poziom 36  
    wojtek1234321 napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Przecież na logikę to nie ma żadnego sensu! On właśnie teraz ma w akumulatorze czystą wodę i akumulator pobiera z prostownika 0 V.

    Nie wiem nie znam się na tyle, ale tak robiłem (jak pisałem) z akumulatorem motocyklowym i zdało to egzamin.
    ....
    Po takiej "regeneracji" jeździłem na nim jeszcze około pół roku, były to czasy gdy chcąc kupić akumulator to trzeba było mieć ogromne szczęście, albo znajomego w Polmozbycie. Z tym "co był przed regeneracją" stało się tak że nie trzymał bo motocykl został zostawiony z włączonym zapłonem i stał tak prawie miesiąc.


    Z 7Ah akumulatora motocyklowego, który utracił dajmy na to 50% pojemności czyli pozostało mu 3,5 Ah udało ci się dodatkowo odzyskać 1 Ah i nadal jeździłeś. To możliwe, bo motocykl nie ma rozrusznika a do rozruchu jest starter i ze 20 W trzeba do układu zapłonowego.

    Natomiast w zajechanym akumulatorze samochodowym, który ma najwyżej 5 Ah nawet jak odzyskasz takim sposobem nawet drugie tyle to będziesz miał 10 Ah i tym samochodu już nie odpalisz. Szczególnie jak temperatura spadnie w okolice 0 °C. Stąd ta różnica, że dziś ratowanie akumulatorów tym sposobami nie ma kompletnie żadnego sensu. :)
  • Poziom 32  
    ^ToM^ napisał:
    Stąd ta różnica, że dziś ratowanie akumulatorów tym sposobami nie ma kompletnie żadnego sensu. :)
    To, to wiem doskonale, że złom to złom, ale co do kwestii tego "ładowania na wodzie" to jednak jest jakiś w tym mały sens. Druga sprawa że kiedyś dawniejsze akumulatory były chyba bardziej "odporne", bardziej wytrzymałe na wszelkie niedogodności w użytkowaniu. Gdzieś też czytałem to i rodzaje zasiarczenia też są różne, w jednym typie można próbować jakiejś regeneracji, a w innym nie ma to żadnego uzasadnienia.
  • Poziom 43  
    Nie bawiłem się w tygodnie ładowania trupów ale próbowałem odżywiać stare aku prostownikiem elektronicznym (przetwornica, AEG LP PLUS).
    Wyniki:
    1. Nie nadał się do rozruchu. Kilka % nominalnej pojemności i duży opór.
    2. Dostał zwarcia w jednej z komórek.
    3. Nie nadal się do rozruchu. Służył przez kilka miesięcy do zasilania mini wieży na grillach i ogniskach, po czym dostał takiego oporu że nie tworzył obwodu zamkniętego.
    4. Dostał takiego oporu że ładowarka elektroniczna głupiej i nie ładuje choć aku pobiera jakiś tam ładunek.