Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Subaru/Legacy/2001/BH/EJ201 - Silnik nie odpala na mrozie po dłuższym postoju

03 Gru 2019 09:34 141 17
  • Poziom 3  
    Witam,

    Samochód: Subaru Legacy 2001 / silnik EJ201 pojemności 2.0 mocy 125 koni / benzyna + gaz (butla CAŁKOWICIE ZAKRĘCONA, by wyeliminować układ gazowy z analizy)

    Objaw: z chwilą wystąpienia temperatur ujemnych po dłuższym postoju, by odpalić silnik należy BARDZO długo kręcić rozrusznikiem. W momencie kiedy już raz załapie, można go natychmiast zgasić i potem odpali bez zarzutu

    Następujące prace do tej pory wykonane:
    - wymiana świec
    - wymiana kabli zapłonowych
    - wymiana cewki (zespolona - 1 na 4 cylindry)
    - regulacja luzów zaworowych do prawidłowych wartosci
    - zakręcenie butli z gazem, by wyeliminować ewentulane przyczyny po tej stronie
    - wyczyszczenie przepustnicy oraz wymiana uszczelki przepustnicy (całkowite wykręcenie przepustnicy a nie tylko czyszczenie "z wierzchu")
    - wyczyszczenie silnika krokowego (robione podczas wykręcania przepustnicy)
    - wyczyszczenie czujnika temperatury powietrza dolotowego
    - wymiana filtra oleju
    - wymiana oleju silnikowego
    - wymiana filtra powietrza (dolotowego do silnika oraz kabinowego przy okazji)

    - akumulator w pełni sprawny
    - pompa paliwa - wygląda, że działa o czym za chwilę

    Podłączałem KKL VAG kabel do samochodu. Po dłuższym postoju czujnik temperatury płynu chłodniczego pokazuje temperaturę taką jak temperatura otoczenia (+- 1 stopień). Żadnych błędów nie ma.

    Sytuacja jest powtarzalna jak w zegarku. Jak samochód odpalę mogę go zostawić nawet na 4 godziny i odpali od strzała. Podczas pracy żadne ikonki check się nie zapalaja, silnik pracuje równo, nie brakuje mu mocy, nie ma problemu z przyspieszaniem, nie dławi się, nie telepie.

    Z chwilą pozostawienia samochodu na noc jeśli temperatura przez noc nie spadnie poniżej zera wszystko jest ok samochód odpala bez zarzutu.

    Z chwilą pozostawienia samochodu na noc jeśli temperatura przez noc spadnie poniżej zera silnik nie odpala W OGÓLE. Po absurdalnie długim kręceniu odpala. Jak już odpali problem jak nożem ucinając znika natychmiast i można go gasić odpalać nawet kilkanaście razy.

    Wczoraj kontrolnie zalałem pół baku benzyną. Sugerowano mi, że to może być kwestia wody w baku. Problem nie został w ten sposób zlikwidowany.

    Podczas kręcenia rozrusznikiem z rury wydechowej czuć trochę paliwa, ale nie ma dramatu.

    Skończyły mi się pomysły diagnostyczne. Czy ktoś z was ma doświadczenie z silnikami bokser i miałby chwilę czasu na pochylenie się nad moja niedolą?

    Wygląda to tak jakby mróz powodował, że coś się zawiesza / zamarza. Kręcenie przez dłuższy czas powoduje "odwieszenie" i potem już wszystko jest ok.
  • Admin grupy komputery
    A co z filtrem Paliwa? Nie widzę o nim wzmianki.
  • Poziom 3  
    @DriverMSG o filtrze nie wspominałem, ponieważ w tym samochodzie filtr jest wbudowany w bak i jest "niewymienialny". Tak go wykonał producent. Niektóre modele miały go pod maską z przodu, ten go nie ma w ogóle.

    Podjechałem dzisiaj do mechanika. Zaproponował by do baku wlać butelkę denaturatu, co też zrobiłem. W teorii przy aktualnych temperaturach na poziomie -2 -4 stopni denaturat zapobiegnie zamarznięciu dowolnej ilości wody w układzie. Przejechałem z nim około 30km by się to wybełtało i po wybełtaniu by nowa "mieszanka" wypełniła cały układ. Zobaczymy jutro rano.

    Jeśli to nie to, będzie to oznaczało, że to nie jest kwestia wody w układzie, ale sam mechanik był mocno tą sytuacją zdziwiony.
  • Poziom 12  
    Sprawdz czy jest iskra jak nie odpala.
    Jak niema to często winny czujnik położenia wału.
  • Poziom 3  
    @MAROKESZ no dobrze, sugerujesz, że czujnik położenia wału działa dobrze w temperaturze powiedzmy 2-3 stopni powyżej zera i nagle jak za dotknięcie magicznej różdżki działa niewłaściwie poniżej zera? Kręcę, kręcę, kręcę nie odpala po czym w pewnym momencie odpala i od tego momentu mogę go sobie zgasić i zapalić 15 razy i za każdym razem odpali bez zająknięcia. Nie widzę tu możliwości, by jakąś stricte część mechaniczna była wadliwa. Jeśli iskry by nie było losowo to raz by palił a raz nie i temperatura ma tu też niewielkie znaczenie.

    Zważywszy na to, że pali na wszystkie 4 cylindry (wiem jak pracuje na 3 bo ten problem jakiś czas temu wyeliminowałem poprzez wymianę świec, cewki i kabli) świece to mało prawdopodobna historia.

    Problem jest nietypowy i wymaga niestety chyba niekonwencjonalnego podejścia. Wymienione zostało wszystko, co wymienić było można. A reszta, jak sonda lambda i inne czujniki.. jeśli byłyby wadliwe to w najlepszym wypadku doprowadzałyby do losowego działania / nie działania.

    A to jest tak, że jak już raz odpali to potem pali NA DOTYK. Ledwo kluczyk przekręcę i działa. I to nie wtedy kiedy silnik się rozgrzeje. Jeśli powiedzmy na dworze masz -5 stopni i pokręcisz rozrusznikiem 5 razy za każdym razem po 10 sekund to o ile wzrośnie temperatura silnika? 3 stopnie? Odpala I NATYCHMIAST ZGASZONY za każdym kolejnym razem odpali od ręki.

    Czujnik wału jesli jest uszkodzony to nie bedzie podawał komputerowi informacji o połóżeniu wału zawsze a nie tylko poniżej określonej temp.
  • Poziom 12  
    Sprawdz czy odpali na zaciąg [linkę]
  • Poziom 12  
    Nie wiem czy w twoim silniku wystepuje rozdzielacz wysokiego napięcia ja miałem kiedyś takie efekty przy upalonej szczotce/palcu rozdzielacza WN. Na zimnym nie chciał zapalać a jak juz zapalił to wszystko działało miód malina. Genelnie szukałbym w okolicy cewki WN. Zimno na zewnątrz i rano może brakować z pół volta żeby zaskoczył.
  • Poziom 3  
    @gabikam a w jaki sposób sprawdzić, czy podaje właściwe napięcie? I czy jest możliwe, że po kilkudziesięciu sekundach to napięcie wraca do normy?
  • Poziom 12  
    Najprościej na zimnym, wtedy gdy nie pali, wyciąg jeden kabel zapłonowy i przytrzymaj czymś przy masie (lepiej nie reką, bo może cie nieprzyjemnie trzepnąć) I obserwuj czy jest iskra - druga osoba musi wtedy zakręcć rozrusznikiem oczywiście.

    Zeby sprawdzić czy niskie napięcie w momencie rozruchu jest ok, najlepiej byłoby podpiać drugi samochód z zapalonym silnikiem kablami rozruchowymi i wtedy próbować zapalić, będziesz miał ze 2 volty więcej w instalacji wtedy.
    Jak zapali to coś masz z niskim napięciem przed cewka,
  • Poziom 3  
    Denaturat nie pomógł, sytuacja bez zmian :( jak zwykle po dłuuuuuuuuugim kręceniu odpalił. Zaraz po odpaleniu go zgasiłem i odpalił ponownie na dotyk.
  • Pomocny post
    Moderator Samochody
    Ludzie, przestańcie pieprzyć o słabej iskrze, rozdzielaczu zapłonu itd.
    Sprawdzenie co mu dolega trzeba zacząć od otwarcia obudowy filtra powietrza i próby odpalenia bez niego, następnie podłączenia manometru z trójnikiem i pomiaru ciśnienia paliwa "na zimno"
  • Poziom 3  
    @carrot sugerujesz, że po pokręceniu rozrusznikiem kilkadziesiąt (sumarycznie) sekund temperatura wewnątrz wzrasta na tyle, by radzić sobie z aktualnym (załóżmy zaniżonym) ciśnieniem paliwa?

    Z obudową filtra powietrza wszystko na pewno jest ok, bo podczas odkręcania przepustnicy, cyzszczenia jej, silniczka korkowego, wymiany filtra powietrza oraz wymiany uszczelki przepustnicy dokładnie się mu przyjrzałem. Z kolei gdy robiłem regulację zaworów (o czym zapomniałem wyżej wspomnieć) cały układ dolotowy został rozkręcony, wiec nie ma opcji by był zapchany czy coś w ten deseń.

    Pytam bo chodzi mi o odpowiedź na pytanie dlaczego w pewnym momencie zaczyna to działać.
  • Moderator Samochody
    Dla działania układu wtryskowego tego silnika kluczowy jest przepływomierz, jakakolwiek anomalia jego działania unieruchomi go. Układ pomiarowy jest oparty o tzw "gorący drut" chłodzony przepływem powietrza (zmiana rezystancji w funkcji temperatury) dlatego spróbuj odpalić rano bez filtra powietrza.
    Co do pompy paliwa, to być może zawiesza się zawór zwrotny i dłuższą chwilę trwa zanim nabije ciśnienie do układu, podłącz manometr i obserwuj, po pierwszym przekręceniu kluczyka powinno już być 3,5bar
  • Poziom 3  
    @carrot :) ten silnik nie posiada przepływomierza :)

    Muszę kupić manometr
  • Poziom 25  
    Tez obstawiam pompe paliwa, podlacz nawet zwykly manometr jak w kompresorze z odpowiednią redukcją
  • Poziom 3  
    Piszę, by nie zostawiać wątku bez rozwiązania.

    Dzisiaj rano temperatura na dworze wynosiła -6 stopni. Samochód odpalił od strzała. Jeden test to trochę za mało, by mówić o regule, teoretycznie problem może wrócić, ale póki co wszystko wskazuje na to, że jednak chodziło o dużą ilość wody w baku.

    Od rana silnik pracuje jakby nieco ciszej podczas przyspieszania, co też potwierdzałoby powyższą teorię. Chodzi o to, że jeśli do komory spalania wpada woda to ta woda pod wpływem temperatury błyskawicznie się rozpręża generując zupełnie inne niż paliwo ciśnienie w cylindrze.

    Obserwowałem również coś dla czego nie mogłem znaleźć reguły. Podczas przyspieszania zdarzały się sytuacje, w których dosłownie na moment jeden / kilka cyklów pracy tłoków silnik tracił moc - przyspieszał z mniejszą mocą. To mogły być momenty kiedy do komory spalania wpadała woda. Przy wyższych obrotach efektu nie obserwowałem, być może dlatego, że prędkość obrotowa silnika jest wówczas na tyle duża, że niweluje zauważalność tego efektu.

    Dodatkowym objawem były gęste obłoki białej pary zwłaszcza po odpaleniu. Mechanik mówił, że to niespalone paliwo ja uważam, że to bzdura, bo teraz aż tak gęstych oparów nie mam, a nie zmieniałem nic w silniku. Ja twierdzę, że to były właśnie ogromne ilości wilgoci w układzie.

    Zadałem sobie pytanie dlaczego denaturat nie pomógł i odpowiedź znalazłem w tabelach określających temperaturę zamarzania rozcieńczonego alkoholu.

    Wlałem 0,5 litra denaturatu do 30 litrów benzyny. Denaturat ma 92% alkoholu. Wlanie go do 30 litrów benzyny po wybełtaniu stworzyło roztwór o zawartości alkoholu na poziomi 1,5(3)%. By woda nie zamarzła w temperaturze -4 stopni potrzeba stężenia aż 10%. Z tego powodu dolanie denaturatu nie wyeliminowało samego zjawiska zamarzania wody w układzie. Denaturat pomógł natomiast związać wodę i wyciągnąć ją do układu wydechowego. Stąd gęste obłoki białej pary z wydechu, stąd losowa utrata mocy trwająca dosłownie ułamki sekund lub sekundy i stąd ustanie efektu dopiero po wypaleniu niemal całej zawartości baku.

    Dzisiaj rano włączyła mi się rezerwa. Jak dojadę do stacji będę miał tej rezerwy może z połowę. Zatankuję do pełna i dodatkowo wleję preparat dedykowany do wiązania wody. To powinno problem całkowicie wyeliminować.

    Wniosek stąd taki, że dobrze jest wnikliwie analizować zależności pomiędzy poszczególnymi elementami silnika, a nie słuchać na ślepo wymień to, czy tamto. Tym bardziej, że objawy były EWIDENTNIE bardzo nietypowe. Nie chciało mi się wierzyć, by jakąś część stricte mechaniczna odmawiała posłuszeństwa i to dopiero w momencie kiedy samochód postoi dłużej i by nagle odzyskiwała sprawność po wzroście temperatury o ledwie 1-3 stopnie. Znam przypadki utraty rezystancji, ale to po WZROŚCIE temperatury. Np. znam przypadek gdzie wzrost temperatury czujnika położenia wałka rozrządu powodował natychmiastową utratę jego pracy - po schłodzeniu działał właściwie.

    Oczywiście mogę się mylić. Jeśli problem wróci całą powyższą teoryjkę można wyrzucić do śmieci, ale jeśli nic tu więcej nie napiszę tzn. że to jest to. Dzięki wszystkim za pomoc!

    Dodam, że @carrot był najbliżej odpowiedzi, bo gdybym miał manometr i możliwość sprawdzenia ciśnienia paliwa, z pewnością rano byłoby ono znikome i to kazałoby szukać albo przy pompie paliwa, albo zapchanym układzie paliwowym.
  • Poziom 12  
    A płynu ci czasem z chłodnicy nie ubywa? Nie poszła czasem głowica albo uszczelka, bo niepokoją mnie te kleby białej pary...
  • Poziom 3  
    @gabikam nie :) od pół roku stan płynu chłodniczego jest na stałym poziomie, nie dolewałem nawet kropli. Kompresji nie sprawdzałem, ale raczej jest ok bo mocy samochód ma tyle, że w zasadzie tylko super carów nie wyprzedzam :P hehehehe :)

    Drugi samochód - Skoda Fabia - żre płyn a nie ma tylu białych oparów jak Subaru przed ustąpieniem objawów. Dzisiaj rano jak odpaliłem Subaru tych oparów już nie było w takiej ilości. Niewielki biały dymek zawsze po odpaleniu występuje i to jest zjawisko normalne. Mieszkam w górach tu jest tak dużo wilgoci, że ona sobie osiada wewnątrz układu wydechowego.

    To na pewno wilgoć.