Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
TermopastyTermopasty
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Detektor LOK, pytanie do specjalistów.

17 Dec 2019 07:09 375 10
  • Level 10  
    Dzień dobry,
    Detektor był kalibrowany 5 miesięcy temu. Sensor wymieniany rok temu.
    W pomieszczeniu w którym znajduje się kuchnia gazowa oraz kocioł, w detektorze zapala się pierwsza dioda, czasem druga. Nie jest to poziom przy którym zaczyna pikać, ale wskazuje , że coś jest nie tak.
    Sprawdzono kilkukrotnie wszystkie połączenia spawane, skręcane, zawory, filtry, dysze w kuchni, wszystkie połączenia w kotle, miejsca pomiarowe na u-rurkę w aparaturze gazowej. Detektor przykładany był od góry kotła( nad wymiennikiem) od strony przerywacza ciągu w celu sprawdzenia czy może w komorze spalania nie gromadzi się gaz. Sprawdzono za kuchnią pod meblami, wszędzie tam gdzie dało się "iść" po rurce detektor był przesuwany po rurze.

    Nic nie wskazuje, że jest jakieś miejsce w którym poziom gazu ( diody na detektorze) gwałtownie rośnie.
    Pod sufitem poziom ( świecenie diód) taki sam. Gaz jest lżejszy od powietrza więc teoretycznie tam powinno go być więcej.

    UWAGA: Po wyjęciu detektora za okno lub przewietrzeniu pomieszczenia, diody przestają świecić.

    Pytanie do fachowców, korzystających z tego detektora.
    Czy ktoś z Was spotkał się z podobnym przypadkiem. Czy jest coś oprócz gazu co może go wzbudzać?

    Taki sam poziom wskazuje leżąc na stole 2m od kotła jak i przy kotle oraz przy połączeniach.
    Dodatkowa informacja. Podczas sprawdzania działania czujnika cofania się spalin, detektor leżący na stole piknął dwa razy.

    Pytanie dot aparatury gazowej w kotle. Czy może się zdarzyć sytuacja, że zawór ( dwa zawory ) nie zamknie się i aparatura może lekko przepuszczać gaz?

    Wydaje mi się, że gdyby tak było po pierwsze gaz szedłby w komin razem z cugiem a nie wracał do pomieszczenia. Po drugie pojawiałoby się ewentualnie wybuchowe zapalanie podczas uruchamiania kotła gdyby coś zbierało się w komorze z powodu nie domknięcia aparatury.

    Czy ktoś z Was ma jakieś sugestie co jeszcze może być nie tak.


    Dziś będzie sprawdzany detektor mimo ważności kalibracji.
  • TermopastyTermopasty
  • Level 23  
    Cytat z oferty: UWAGA: Niektóre związki chemiczne mogą powodować fałszywe alarmy np. rozpuszczalniki organiczne, farby i lakiery, opary alkoholu i benzyny Posiada świadectwo aprobaty technicznej wydane przez Instytut Chemii Przemysłowej w Warszawie.
    Dodam jeszcze ze kanalizacja też daje nieźle popalić przy sprawdzaniu szczelności.
  • Level 10  
    Dzięki.
    Detektor sprawdzony jest OK.
  • TermopastyTermopasty
  • Level 16  
    1. Wykrywacz nieszczelności LOK to urządzenie bazujące na sensorze półprzewodnikowym ze wszystkimi jego wadami. Taki sensor jest nieliniowy, reaguje na wiele śmieci z powietrza, a także zmiany wilgotności (np. parę wodną). Generalnie to dość stara konstrukcja.
    Możesz zaobserwować niektóre reakcja np. chuchnij (tylko nie po alkoholu) na sensor. Nie wydychasz żadnych gazów, na które powinien reagować, a może zareagować na parę wodną. Bywało, że reagował na zaciśnięcie ręki na sensorze. Może reagować na środki czyszczące, nieszczelność układu spalinowego, a możesz też mieć niewielki wyciek roznoszący się po urządzeniu. (jak rozumiem masz starą wersję LOK)
    2. Przy wysokiej czułości niektórych wykrywaczy mogą one reagować na niewielkie ilości gazu jakimi nasączone jest szczeliwo (zależnie co jest użyte). Jeżeli to pakuły to szczególnie. Nie jest to nieszczelność, ale wkurza przy badaniu instalacji. Dlatego nadgorliwość też nie jest dobra.
    3. Tak dla porównania dostawcy gazu lub pogotowie gazowe używają często takiego złomu, że u Ciebie pełna skala wykrywacza u nich nie spowoduje nawet reakcji na pierwszą diodę. Wiele razy trzeba było im palcem pokazywać na co stwierdzali, że takie coś to nie jest nieszczelność. :please:

    Tak nawiasem dopiero teraz spojrzałem, że jego zakres jest taki sobie 300-10000ppm. To bardzo duży rozrzut, a w związku z tym bardzo duży błąd pomiarowy. Lepiej stosować wykrywacze o mniejszym rozrzucie. Wykrywacze których najczęściej używamy zaczynają też swoją czułość od 50ppm. 300ppm to już trochę dużo i nigdy nie będziesz pewien czy ta pierwsza dioda to już wyciek czy tylko błąd pomiarowy.
  • Level 10  
    Hmmm nie do końca zrozumiałem ostatnie zdanie. Jeżeli ten LOK wykrywa od 300 ppm to oznacza że musi być większy wyciek gazu, żeby go wychwycił niż detektor, który reaguje na 50 ppm. To jasne. Mając na myśli błąd pomiarowy myślałeś o tym, że może zareagować na coś innego ponieważ gazu będzie za mało?


    Czy możesz zaproponować jakiś inny detektor?

    Dodano po 4 [minuty]:

    To jeszcze dodatkowe pytanie. Czy pierwsza i druga dioda to duży wyciek czy jak napisałeś o gościach z gazowni żaden wyciek?

    Kiedyś zdarzyło mi się wejść do kuchni, gdzie na środku pomieszczenia od razu zapaliły się 4 diody.
  • Level 16  
    Błąd pomiarowy oznacza, że w jakimś stopniu detektor przekłamuje pomiar. Czyli jeżeli masz przykładowy zakres 1000ppm i błąd pomiarowy 3% (czyli standard w takich urządzeniach) to w czystym powietrzu bez niczego detektor może widzieć 30ppm lub -30ppm. Tak w teorii. Dlatego producent Twojego detektora zapewne podaje zakres 300-10000, a nie 0-10000 bo w zakresie 0-300ppm Twój wykrywacz po prostu widzi bzdury. Pytanie na ile błąd jest większy niż 300ppm zapalając Ci 1 diodę.

    ostaszm wrote:
    Kiedyś zdarzyło mi się wejść do kuchni, gdzie na środku pomieszczenia od razu zapaliły się 4 diody.

    Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Detektor wykrywa stężenie bezwzględne (czyli ilość cząsteczek w powietrzu). Jeżeli oddalisz sondę od wycieku stężenie spadnie, jeżeli przybliżysz do wycieku wzrośnie. Co Ci to daje pomiarowo? NIC
    Bo wykrywacz nie jest od pomiarów tylko od znalezienia dziury. To nie jest urządzenie pomiarowe tylko lokalizator.

    Oczywiście bazując na pewnym własnym doświadczeniu możesz próbować podejść do tematu jak na 1-2 diody to należy uszczelnić w najbliższym czasie na spokojnie. Jak cała skala to zamykam klientowi zawór bo walnie.

    Na marginesie:
    Stąd drodzy koledzy zobaczcie jaki bezsens jest w wykrywaczach freonowych gdzie skala jest w kg/rok. Wystarczy zbliżyć do wycieku i już masz więcej kg/rok - oddalić i mniej, a wyciek ten sam :)

    ostaszm wrote:
    Czy możesz zaproponować jakiś inny detektor?

    Powiem tak. Znana marka, ale nie ogólno-narzędziowa bo oni tylko przybijają swoje loga na chińskie produkty. Pow.1000zł netto. Sugeruję szukać takiego który ma sensor TGS813. To trudne ale to bardzo fajny i odporny sensor (bo w tych nowych wrzucają straszny syf). Osobiście używałem modelu S-321 i był rewelacyjny (z pompką zasysającą). I to nie reklama bo już nie jest produkowany (żeby nie było).

    ostaszm wrote:
    Kiedyś zdarzyło mi się wejść do kuchni, gdzie na środku pomieszczenia od razu zapaliły się 4 diody.

    Może być od czegokolwiek. Ważne jest doświadczenie operatora.
  • Level 10  
    Dzięki za porcję wiedzy.
    Dla mnie najważniejsze jest czy gdy sprawdzam kocioł lub instalację, czy mogę być pewien, że jak detektor nie zapali żadnej diody to jest szczelnie.
    Z tego co piszesz to nie do końca, ponieważ wycieku poniżej 300 ppm może nie wykryć.

    Wychodzę z założenia, że detektor powinien wykrywać nieszczelności które mogą skutkować nieszczęściem. Pytanie czy nieszczelność poniżej 300 ppm jest hmmm "bezpieczna"?
    Osobiście nie wydaje mi się.:-(


    Trzeba będzie dodatkowo sprawdzać pianą.
  • Level 8  
    A miał ktoś do czynienia z detektorami polskich firm T emat lub E ngler?
  • Level 16  
    Temat jeszcze jako tako, Engler to kompletny złom i kopia firmy Impex-Electronics robiona tak jak oryginał w garażu.
    To są wszystko mali, a nawet mikro producenci.
    Sprawa jest prosta. Robisz profesjonalnie to wykrywacz nie może kosztować mniej niż 1000zł. Reszta to wróżenie z fusów czy działa czy nie działa. A pewności nie ma bo chwilę po serwisie może już zupełnie co innego pokazywać.
    To tak jak z innymi narzędziami. Możesz kupić chiński klucz, wiele nawet będzie nadających się do użytku, ale najczęściej strzeli Ci w najmniej odpowiednim momencie na robocie, którą chcesz szybko wykonać i którą robisz daleko od siedziby.
    Sprawdzając instalację gazową wydajesz protokół i podpisujesz się nazwiskiem biorąc odpowiedzialność. O ile klucz wiesz kiedy Ci pęknie o tyle wykrywacz nie wiesz kiedy nie działa i np. pomijasz wycieki.
    Jakoś nie widzę serwisów jeżdżących samochodami SsangYong lub Tata. Tylko raczej każdy chce mieć pewność dojazdu do klienta. :wink:
  • Level 8  
    Domelski wrote:
    Temat jeszcze jako tako, Engler to kompletny złom i kopia firmy Impex-Electronics robiona tak jak oryginał w garażu.
    To są wszystko mali, a nawet mikro producenci.
    Sprawa jest prosta. Robisz profesjonalnie to wykrywacz nie może kosztować mniej niż 1000zł. Reszta to wróżenie z fusów czy działa czy nie działa. A pewności nie ma bo chwilę po serwisie może już zupełnie co innego pokazywać.
    To tak jak z innymi narzędziami. Możesz kupić chiński klucz, wiele nawet będzie nadających się do użytku, ale najczęściej strzeli Ci w najmniej odpowiednim momencie na robocie, którą chcesz szybko wykonać i którą robisz daleko od siedziby.
    Sprawdzając instalację gazową wydajesz protokół i podpisujesz się nazwiskiem biorąc odpowiedzialność. O ile klucz wiesz kiedy Ci pęknie o tyle wykrywacz nie wiesz kiedy nie działa i np. pomijasz wycieki.
    Jakoś nie widzę serwisów jeżdżących samochodami SsangYong lub Tata. Tylko raczej każdy chce mieć pewność dojazdu do klienta. :wink:


    To jaki sprawdzony wykrywacz polecisz? Również pod względem jego kosztów serwisowania/eksploatacji?
  • Level 16  
    Zobacz 4 posty wyżej.
    Najlepiej mi się używało SF'a, ale już ich nie ma. Szczerze to chyba ze wszystkich Leakator-10. Cena nie jest najniższa bo zależnie od dystrybutora to jakieś 1500zł netto. Ale on jest pancerny na lata. Serwis ujdzie bo jakieś 150zł więc ok i da się naprawiać. Ale już jego tańsza wersja Leakator Jr jest słaby i na innym sensorze.
    Testo też jest dobre, ale koszt serwisu za to kosmiczny. Sensit jest drogi i w zakupie i w serwisie. Ale reszta to często wróżba.
    Jak się czasem otwiera znane marki albo narzędziowe to w środku chińczyk. Ja bym patrzył na sensor. Natomiast te pon. 1000zł to naprawdę loteria i jednorazówki.