Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kilka pytań dotyczących transformatora toroidalnego

arkadyo94 25 Gru 2019 23:39 711 41
  • #31
    retrofood
    Moderator
    gimak napisał:
    Nie widzę żadnej różnicy w procesie ładowania akumulatora podpiętymi klemami instalacji w samochodzie i z odpiętymi.
    Różnica jest taka, że jeśli akumulator jest w samochodzie, to chcemy go przede wszystkim podładować (zimą). Czas zajmowania się wtedy akumulatorem jest dość krótki.
    Natomiast obsługiwanie akumulatora wymontowanego z auta jest już bardziej skomplikowane, gdyż bardzo różne problemy mogą tu grać rolę.

    Tym niemniej, poświęcanie akumulatorowi z auta zbyt wiele czasu świadczy o tym, że albo nie potrafimy go eksploatować, albo zwyczajnie trzeba kupić nowy.
  • Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
  • #32
    vorlog
    Poziom 34  
    retrofood, problem może wystąpić w każdym aucie, które robi dziennie dwa razy po klika kilometrów, z dodatkowymi odpalaniami jeszcze (pod sklepem, szkołą...), obojętnie- zima, lato... Oczywiście w zimie problem narasta.
    Można napisać "to lepiej jeździć rowerem, autobusem lub perpedesem", ale to może dotyczyć w miarę młodych, sprawnych ludzików w dodatku w miejscowościach, gdzie jest komunikacja miejska itd.
    Jak mieszkasz na przedmieściu, masz 50+ w metryce a łapie torbę z zakupami lub w rodzinie chore dziecko to auto nie jest przejawem "w dupach się poprzewracało" tylko wręcz koniecznością. A że użytkowane w taki sposób pociąga za sobą postępującą degradację akumulatora, to ten ostatni pasuje co jakiś czas konserwacyjnie doładować.
    Tu nawet nie chodzi o jakieś magiczne wydłużanie mu życia, ale o jego prawidłową pracę w aucie, bo nawet tak męczony bez doładowywania pożyje te dwa-trzy lata, ale zamiast sprawnego odpalania masz koncert stękań rozrusznika.
    No aspekt ekologiczny z częstą wymianą aku też należy mieć na uwadze.
    Generalnie w autach, które mam/miałem w domu podładowywanie praktykuję od zawsze- jak w tygodniu nie zaliczę dłuższej, choćby 20km trasy, to podłączam prostownik i o dziwo, ma co robić.
    Oczywiście ładowanie w aucie sprawdzam co jakiś czas.
    Kolejny wątek to akumulatory z Ca w płytach, gdzie info o konieczności ładowania wyższym napięciem jest tajemną wiedzą producentów, bo zawsze jest hak na reklamujących użytkowników, a że (dziwna rzecz) moje nienajstarsze auta mają napięcie typowe 14,4V ustawione fabrycznie, to aku rozpieszczany nie jest...
    V.
  • Banner Multimetr Fluke 87VBanner Multimetr Fluke 87V
  • #33
    kortyleski
    Poziom 42  
    vorlog napisał:
    Gdyby te wszystkie ECU, BSI, BSM nie były odcinane po kilku minutach od wyłączenia zapłonu to aku poszłoby się kochać bardzo szybko.

    Nie są odłączane, są usypiane. Natomiast cały czas zasilane z zacisku "30" czyli sztywnego plusa z akumulatora.
    Ot golf czwórka. Komfort, szyby, ecu, zegary, radio, klimatronic. To wszystko ma cały czas napięcie.

    vorlog napisał:
    Idąc tropem Twojego myślenia do szybszego naładowania aku poza autem wystarczyłoby mu równolegle dołączyć spory kondensator,

    Dokładnie tak dzieje się w aucie. Nawet dołożony wzmacniacz w bagażniku to 2200 mikrofaradów dołączone równolegle do akumulatora.
    vorlog napisał:
    W nowszym aucie taki zabieg z zastosowaniem "prostego" prostownika to prośba o kłopoty.
    Mimo, że większość elektroniki śpi lub jest odłączona, to trochę jej jest w stanie czuwania.
    Kilka szpilek napięciowych, mocniejsze przeładowanie i może być kuku :)


    I te kuku czasem naprawiam."Panie, podłączyłem prostownik od teścia a teraz wogóle nie odpala..." to dla elektronika prawie codzienność.

    Dodano po 8 [minuty]:

    vorlog napisał:
    retrofood, problem może wystąpić w każdym aucie, które robi dziennie dwa razy po klika kilometrów, z dodatkowymi odpalaniami jeszcze (pod sklepem, szkołą...), obojętnie- zima, lato... Oczywiście w zimie problem narasta.


    Nie. W sprawnym aucie taki problem nigdy nie wystąpi.
    Przykład? Aveo 1.4 16V mojej teściowej. Od poniedziałku do piątku zazwyczaj stoi. Sobota - do lokalnego sklepu, koło 500 metrów. Dalej dłuższa trasa do biedry, jakieś może kilometr. W drodze powrotnej jeszcze lidl - znowu z 800 metrów i z lidla 50 metrów na CPN. 400 do domu. Niedziela do kościoła koło 700 metrów a czasem TRASA na cmentarz 2,5 km. I powrót do domu. Od czterech lat nigdy się nie zdarzyło by nie odpalił. Parkowany pod chmurką.
  • #34
    vorlog
    Poziom 34  
    kortyleski, w swoich autkach dłubię sobie w ramach hobby, znam je na tyle, ile potrzebne na bieżąco, więc Twoje zdanie jako speca w temacie, stawiam wyżej nad swoje pomyślunki :D
    Co do prostowników i "kuku" :P - produkując swoje różne wynalazki dla siebie czy na sprzedaż zwykle robiłem im regulację prądu ładowania (właściwie to napięcia wyjściowego) na różnie wymyślonej elektronice, ale takie modele głupotoodporne miały specjalnie wyprowadzony odczep na wtórnym, który przyłączany do mostka i reszty bebechów zapewniał na wyjściu napięcie nie wyższe niż ok. 14,5V, mierzone na przyłączonym kondensatorze. To zapewniało bezpieczeństwo elektroniki w aucie pod kątem przerostu napięcia. Poprawność polaryzacji załatwiałem tu poprzez zasilanie elektroniki z ładowanego aku. Rzecz jasna jak ten był zbytnio rozładowany, to pipa blada- wtedy user mógł sobie przełączyć prostownik w tryb "ręczny", elektronika dostawała zasilanie z wewnątrz prostownika itd. itp.
    Teraz jednak, na starość, już mi się nie chce, po prostu nie chce robić kolejnego klocka (ostatnio sprzedałem jeden taki naprawdę solidny, zrobiony lata temu, koledze mającemu problemy z flotą aut/komis samochodowy). Te, które mi zostały, są dość proste, bez specjalnych zabezpieczeń, bo jako świadomy użytkownik wiem, co robię.
    Ten wyżej opisany C7 kupiłem z myślą o żonie, zresztą mnie też jest wygodniej podłączyć go do aku bez odłączania instalacji w aucie i iść spać, a rano odłączyć dziada i w drogę, bez konieczności ponownego podłączania klem, ustawiania godziny na zegarku (:P).
    A że moje auto to Peugot 407 2.0HDI (zakup dość przypadkowy ale nie ma co narzekać) i elektroniki po dach, to obawy uzasadnione :)
    V.

    Dodano po 4 [minuty]:

    kortyleski napisał:
    Nie. W sprawnym aucie taki problem nigdy nie wystąpi.

    Owszem, wystąpił nawet kilka razy- w Clio II, w Polo III, w Twingo II.
    Wszystkie te wynalazki użytkowała/użytkuje żona, z całą dobrocią inwentarza- klima, nadmuchy, pierdoły.
    Wszystkie miały ładowanie OK, aku dobrane jak trza. Zwykle po okresie lato-jesień w zimie było nieciekawie z odpalaniem, po wdrożeniu doładowania okresowego problem nie występuje.
    I nie mam na myśli, że "nie odpali", tylko zamiast sprawnego odpalenia mamy rzężenie spod maski. Męczony rozrusznik też ma żywot krótszy...
    V.
  • #35
    retrofood
    Moderator
    vorlog napisał:
    retrofood, problem może wystąpić w każdym aucie, które robi dziennie dwa razy po klika kilometrów, z dodatkowymi odpalaniami jeszcze (pod sklepem, szkołą...), obojętnie- zima, lato... Oczywiście w zimie problem narasta.

    Nie opowiadaj. Jako osoba niepełnosprawna robię kilka razy dziennie po kilkaset metrów, czasem kilka kilometrów... ogólnie właśnie raczej katuję akumulator niż go eksploatuję. I owszem, używałem prostownika wyłącznie zimą, gdy było poniżej -10 stopni i gdy auto stało na mrozie dwa, trzy dni. Wystarczało 3 - 10 minut podładowania by odpaliło.
    W tym sezonie zimowym jeszcze prostownika nie używałem, akumulator ma piąty rok.
  • #36
    vorlog
    Poziom 34  
    OK, nie opowiadam. Każdy robi jak uważa, nikomu mego stylu życia nie zamierzam narzucać, ale wybacz- i tak swego postępowania nie zmienię, choćby dlatego, że mam taki kaprys :D
    Wolno mi w świetle obowiązujących przepisów? :P
    V.
  • #37
    retrofood
    Moderator
    vorlog napisał:
    OK, nie opowiadam. Każdy robi jak uważa, nikomu mego stylu życia nie zamierzam narzucać, ale wybacz- i tak swego postępowania nie zmienię, choćby dlatego, że mam taki kaprys :D
    Wolno mi w świetle obowiązujących przepisów? :P
    V.

    Nie. W Święta jest karalne.
  • #38
    jarek_lnx
    Poziom 43  
    Piszecie że tak łatwo uszkodzić elektronikę w samochodzie, macie jakieś konkretne przykłady co pada?
    Dziwi mnie to trochę, bo projektując układ pracujący w instalacji pojazdowej, nauczyłem się że jest to jedno z najbardziej wrednych źródeł zasilania, przepięcia i zakłócenia, są na poziomie nie spotykanym w innych zastosowaniach.

    Normy przewidują że należy sie spodziewać że będzie aż tak źle:
    Kilka pytań dotyczących transformatora toroidalnego
    Jak robiłem wstępne testy pewnego układu, bez zabezpieczeń - poszedł z dymem bardzo szybko, nie wziąłem pod uwagę przepięć z pompy hydraulicznej dużej mocy (oczywiście nie była to instalacja osobówki). Po prostu bez dobrych zabezpieczeń, elektronika w samochodzie nie przetrwa.
  • #39
    kortyleski
    Poziom 42  
    jarek_lnx napisał:
    Piszecie że tak łatwo uszkodzić elektronikę w samochodzie, macie jakieś konkretne przykłady co pada?
    Dziwi mnie to trochę, bo projektując układ pracujący w instalacji pojazdowej, nauczyłem się że jest to jedno z najbardziej wrednych źródeł zasilania, przepięcia i zakłócenia, są na poziomie nie spotykanym w innych zastosowaniach.


    Przepięcia czyli krótkie szpilki o nawet sporym napięciu ale małej energii to coś zupełnie innego niż podłączenie na dłuższy czas elektroniki auta pod mocno zawyżone napięcie o sporej wydajności prądowej.
  • #40
    jarek_lnx
    Poziom 43  
    kortyleski napisał:
    Przepięcia czyli krótkie szpilki o nawet sporym napięciu ale małej energii
    Z wykresu powyżej wynika że należy się spodziewać przepięć, które wcale nie takie krótkie i energia nie taka mała, bo przepięcia powstają podczas przełączania dużych prądów.

    Ale fakt że długotrwale zawyżone napięcie może doprowadzić do przegrzania czegoś czego "szpilka" nie uszkodzi, chyba głównie zabezpieczeń przeciwprzepięciowych, bo reszta elektroniki powinna wytrzymać. Po prostu zastanawiam się jaki błąd projektowy prowadzi do uszkodzeń, o których piszesz, a w nowych samochodach nic nie naprawiałem, wiec nie wiem.
  • #41
    gimak
    Poziom 39  
    Ja z kolei chciałem zauważyć, że ładowanie akumulatora prostownikiem odbywa się (tak przynajmniej jest u mnie) w czasie postoju gdy wszystkie urządzenia są wyłączone, więc powstanie jakichś pików napięciowych jest zminimalizowane, a które jeżeli by powstały, to pojemność akumulatora, jest dla nich jak ocean dla kropli wody.
    Bardziej obawiałbym się pików napięciowych przy załączaniu i odłączaniu prostownika od akumulatora. Dlatego stosuję zasadę - najpierw podłączam prostownik do akumulatora i dopiero prostownik do sieci, odłączanie w odwrotnej kolejności.
  • #42
    kortyleski
    Poziom 42  
    gimak napisał:
    Ja z kolei chciałem zauważyć, że ładowanie akumulatora prostownikiem odbywa się (tak przynajmniej jest u mnie) w czasie postoju gdy wszystkie urządzenia są wyłączone, więc powstanie jakichś pików napięciowych jest zminimalizowane, a które jeżeli by powstały, to pojemność akumulatora, jest dla nich jak ocean dla kropli wody.


    Przeczytałeś choć z próbą zrozumienia to co napisałem wcześniej o instalacjach samochodowych? O ile twoim bolidem nie jest czinkłeczento na gaźniku...