Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
flexghzflexghz
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego "żarówka" LED nie świeci?

LightOfWinter 23 Gru 2019 21:52 11460 58
  • Dlaczego "żarówka" LED nie świeci?

    Witam

    Mamy 23 grudnia, temat oświetlenia jest teraz na czasie.
    W związku z tym chciałbym przedstawić prostą metodę poszukiwania uszkodzenia żarówek LED.

    Żarówka która uległa uszkodzeniu jest już po gwarancji.

    Po zdjęciu mlecznego plastiku nie widać żadnych uszkodzeń w diodach LED,
    natomiast żarówka nie działa. Mleczny plastik możemy delikatnie podważyć płaskim wkrętakiem. Jest on mocowany na silikonie. Ważne żeby wcześniej upewnić się że klosz jest plastikowy a nie szklany.

    Dlaczego "żarówka" LED nie świeci?

    Możemy próbować testować poszczególne diody multimetrem.
    Niestety nie zawsze daje to pozytywne rezultaty ze względu na niskie napięcie testu w stosunku do napięcia przewodzenia diody LED.
    Przykładowo Fluke 115 daje ok. 0.7V, natomiast UT61E ok. 2.8V do testu diody.
    Żadne z powyższych napięć nie wystarczy do sprawdzania tych diod LED.
    W wypadku tej żarówki napięcie przewodzenia pojedynczej diody LED to 15V.

    Ja testowałem poszczególne diody za pomocą zasilacza ustawionego na 15V z ograniczaniem prądu ustawionym na 1mA. Dość łatwo można namierzyć która dioda nie działa. Ja zasilanie z zasilacza doprowadzam do kabelków od multimetru. Ze względu na ostre końcówki którymi dobrze można trafić w widoczne części elektrod diod LED montowanych powierzchniowo.

    Badana żarówka oparta jest na tzw. przetwornicy bezindukcyjnej.
    Są one coraz częściej stosowane w żarówkach LED, zapewne ze względu na mniejszą liczbę elementów a co za tym idzie mniejsze koszty.

    W starszych modelach często występują "klasyczne" przetwornice z cewką.

    Są też żarówki oparte o zasilacze bez transformatorowe które cieszą się i zapewne będą cieszyły dużą popularnością wśród producentów.

    Na koniec wklejam jeszcze link do filmu, gdzie można obejrzeć diagnostykę "na żywo".


    Link

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    LightOfWinter
    Poziom 29  
    Offline 
    jeżeli pomogłem kliknij pomógł :)
    Specjalizuje się w: motoryzacja, elektronika
    LightOfWinter napisał 1434 postów o ocenie 205, pomógł 77 razy. Mieszka w mieście Kraków. Jest z nami od 2006 roku.
  • flexghzflexghz
  • #2
    Mobali
    Poziom 32  
    W przypadku moich "żarówek" LED główna przyczyną problemów okazały się wadliwe kondensatory elektrolityczne - w kilku obudowach elektrolity "spuchły" lub zostały wręcz rozerwane. Mam dwa typy żarówek, w których są kondensatory o wartości 2,2uF oraz 4,7uF. Niestety, w obu typach zamontowano kondensatory na napięcie 160V. Ich wymiana na odpowiedniki o lepszej jakości na 400V załatwiła sprawę. Przynajmniej na razie działa ;-) .
  • #3
    i.marciniak
    Poziom 14  
    Proponuję w następnym etapie podaj, jak można to prosto naprawić.
  • #4
    SylwekK
    Poziom 30  
    Kupiłem kiedyś partię (chyba z 15szt.) żarówek na GU10. Przez pierwsze dwa lata prawie każda została wymieniona na gwarancji - czekałem aż co najmniej 3 padnie, żeby wysyłka się opłacała. Niektóre 2-3 razy wracały aż otrzymałem inny model. Po gwarancji jeszcze zostało mi ze starej partii kilka sztuk i czasem jakaś padnie, ale mam rekordzistkę co już z 10 razy led w niej wymieniłem - za każdym razem inny, za każdym razem wadliwa dioda miała czarny punkcik więc dość łatwo można było ustalić winną. Doszedłem do takiej wyprawy, że wymiana spalonej diody na nową zajmuje mi kilkadziesiąt sekund :) Transformatorówką topię starą obudowę i odrywam wierzch diody (bez podgrzania jest większe ryzyko uszkodzenia ścieżek), podgrzewam jeszcze przez chwilę jej pola lutownicze, które przyklejają się do grota, oczyszczenie grota, plecionka na miejsce po starej diodzie, odrobina topnika i cyny na oczyszczone pola, trzymając już pensetą nową led nad polem lutowniczym rozgrzewam te ostanie aby rozpuściła się cyna na obu i natychmiast przykładam diodę. Koniec :) Trzeba tylko to zrobić szybko i dokładnie, bo odstęp między polami jest zazwyczaj nieduży i przy przesuniętej diodzie będzie zwarcie (raz mi się tak właśnie zdarzyło). Aha, ważne (i oczywiste) aby unieruchomić żarówkę. Ja zrobiłem sobie "stojak" z plastikowej pokrywki od jakiegoś spraya - wyciąłem dziurę w jej wierzchu tak żeby żarówka się oparła po jej wyłożeniu w ten otwór :)
  • #5
    Jar-Woj
    Poziom 17  
    sleeki napisał:
    Wystarczy bateria 9V i LED też się wzbudzi jak ktoś nie ma zasilacza


    Owszem można użyć baterii 9V, ale dając w szereg opornik 1000 ? dla ograniczenia prądu płynącego. Sam tak stosuję.

    W niektórych ledówkach spotkać można LED-y występujące po dwie
    połączone w szereg we wspólnej obudowie i wtedy używam dwóch
    baterii 9V połączonych szeregowo ze wspomnianym wyżej opornikiem.

    Co do nazewnictwa źródeł światła bazujących na technologii
    osobiście skłaniam się do stosowania w tekstach naukowo-technicznych
    terminu lampa LED, przez analogię do lamp wyładowczych i lamp żarowych.
    Natomiast w mowie potoczne widziałbym słowo ledówka przez analogię
    do świetlówka i żarówka.
  • #6
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD
    Mobali napisał:
    W przypadku moich "żarówek" LED główna przyczyną problemów okazały się wadliwe kondensatory elektrolityczne - w kilku obudowach elektrolity "spuchły" lub zostały wręcz rozerwane. Mam dwa typy żarówek, w których są kondensatory o wartości 2,2mF oraz 4,7mF. Niestety, w obu typach zamontowano kondensatory na napięcie 160V. Ich wymiana na odpowiedniki o lepszej jakości na 400V załatwiła sprawę. Przynajmniej na razie działa ;-)


    Skąd tam takie duże pojemności?
    160V na wtórnym wystarczy bo zazwyczaj jest tam 70-90VDC. A że zamontowane są zazwyczaj kiepskie kondensatory, nieraz 85st C i całość się dość mocno nagrzewa to musi się uszkodzić.
  • #7
    i.marciniak
    Poziom 14  
    Żarówki led nie mają żarnika i nie są wypełnione żadnym gazem, no chyba że tak potraktujemy powietrze. Naprawić je można choć jest to dość kłopotliwe jeśli spalona jest dioda, tak jak na przedstawionym filmie. Dlaczego? Bo nie można zastąpić jej jakąkolwiek na takie same napięcie. Lutowanie tak jak pisze kolega Sylwek musi być staranne, ważne jest aby dioda dobrze przylegała do radiatora (płytki na której jest lutowana) jeżeli tak nie jest spali się dość szybko. Ja sprawę doboru diody uprościłem zastępując ją rezystorem, żarówka świeci trochę słabiej ale nie przepala się tak szybko.
  • #8
    bratHanki
    Poziom 14  
    Takie lampy też reperuję od lat i mam jedną uwagę. Nie wszystkie spotykane w nich chipy LED mają takie samo napięcie przewodzenia, ponieważ mogą się składać z jednej, dwóch, 3 a nawet 4 diod , czyli napięcia od ok.3V do ok. 12V, przynajmniej tak było w starszych egzemplarzach . Znajdowane rekordzistki miały nawet 15V. Wymieniając uszkodzony element na sprawny należy zwrócić na to uwagę, bo niejednokrotnie w lampach pracowały 2 (a w lampach o wiekszej mocy nawet 3) równoległe galęzie i wlutowanie diody o innych parametrach powodowało niesymetryczne obciążenie tych gałęzi i w związku z tym zwiększoną awaryjność. Do diagnostyki diod żywam zasilacza ładowarki NiCd 18V od starej wkrętarki z szeregowym opornikiem 4,7k. Końcówki to igły od strzykawki.
    MARCIN.SLASK napisał:

    160V na wtórnym wystarczy bo zazwyczaj jest tam 70-90VDC. A że zamontowane są zazwyczaj kiepskie kondensatory, nie raz 85st C i całość się dość mocno nagrzewa to musi się uszkodzić.

    Jest tak dopóki wszystkie diody są sprawne. Jeżeli w obwodzie nastąpi przerwa to kondensator dostaje max napiecie i mamy bum.
    i.marciniak napisał:
    Ja sprawę doboru diody uprościłem zastępując ją rezystorem, żarówka świeci trochę słabiej ale nie przepala się tak szybko.

    Wątpliwe uproszczenie. Jak ktoś umie wlutować rezystor to i diodę wlutuje.
  • flexghzflexghz
  • #9
    lukiiiii
    Poziom 26  
    Ja przepaloną diodę wylutowuję i mostkuję pola. Układ w Ledówce z reguły jest źródłem prądowym.
  • #10
    bratHanki
    Poziom 14  
    Po kilku takich naprawach to same mostki świecą :D . Owszem źródło prądowe daje stały prąd ale zmniejszając ilość diod na obciążeniu powodujesz odkładanie się coraz większego napięcia na sterowniku i w pewnym momencie może tego nie wytrzymać.
  • #11
    lukiiiii
    Poziom 26  
    Sprawa dotyczy 1-2 modułów led.

    Mylę, że sterownik nie jest "inteligentnym" rezystorem i tak to nie działa. Po prostu Ledówka pobiera mniej energii.
  • #12
    spec220
    Poziom 14  
    Kilka razy podejmowałem próbę naprawy takich żarówek LED (robiłem także przeróbki albo nietypową modyfikację w zależności od potrzeby), i jedyne co mogę powiedzieć, to czysty bezsens.
    Raz, że jest z tym trochę zabawy, a dwa nie przedłuża to zbytnio żywotności samej żarówki, ponieważ wymienisz jedną LED (czasem do tego kondensatory, albo dławik sieciowy), a za tydzień, może miesiąc leci kolejna.
    I to jest taka opcja w której to LED-a nie wypali dziury w laminacie, i nie zrobi zwarcia, bo też i z takimi przypadkami miałem do czynienia (kosz).

    Sumując, to jedyne z tego wszystkiego co się jeszcze opłaca regenerować, to jakieś naświetlacze LED, bo z żarówkami typu "E14, czy też E27" itp. to szkoda zachodu
  • #13
    bratHanki
    Poziom 14  
    Czym się różni naświetlacz od lampy E14 czy E27? Mocą, zasada dzialania taka sama. Dostałem do naprawy 10 reflektorów 30W . Jak się okazało we wszystkich były uszkodzone moduły LED COB, chociaż nawet pod dobrym szkłem powiekszającym nie było widać przypaleń itp. Wszystkie driwery były sprawne.
    Trzy reflektory 50 W , panel 92 x SMD. Pierwszy-3 diody do wymiany , drugi 5 a trzeci 36 szt . Nie ma reguły co warto a czego nie warto regenerować. Podstawowa rzecz to wstawić diodę o takiej samej mocy i takim samym napięciu jak ta uszkodzona. Mam w mieszkaniu ledówki, które świecą po naprawie już kilka lat a nie miesiąc czy kwartał jak były nowe.
  • #14
    MarekS6
    Poziom 15  
    Ja stopniowo w domu wymieniam podczas remontu pomieszczeń wszystkie stare lampy na takie z żarówkami LED GU10 i przyznam, że z początku kupiłem do testu sporą ilość różnych żarówek LED pod ten rodzaj oprawki (po 1 szt różnych modeli i od różnych producentów).

    Najlepiej wypadły wtedy (mam tu na myśli oddawane światło do mocy pobranej z sieci) żarówki firmy ANS (32LED 7W oraz ok 51LED i 4,5W) w białej ceramicznej oprawie. Zaraz po takim teście wzrokowym kupiłem po 10szt z tych dwóch mocy (kosztowały kilkanaście zł/szt). Żałuję, że nie kupiłem ich więcej, gdyż już chyba nie są produkowane.
    W zasadzie z tych żarówek po ok 10 latach wszystkie świecą nadal. Dosłownie w jednej musiałem wymienić jedną diodę.

    Z uwagi na brak tych pierwszych na rynku, podczas następnych zakupów kupiłem sporą ilość żarówek 3,5W firmy Lumenix (kupiłem i ciepłe i zimne, po ok 15szt) oraz później jeszcze 4W w szklanej oprawie. Niestety, te już od początku, okazały się gorsze wykonaniem/jakością. Na dzień dobry z tych nowych już 2 nie świeciły. Z tych wszystkich co wtedy kupiłem, 3szt już całkiem poświęciłem na dawców, gdyż było więcej ledów spalonych, a sporą część naprawiałem wymieniając LEDy na te z tych dawców.

    Do korytarza i miejsc gdzie nie trzeba mocnego światła kupowałem też żarówki firmy Lumi (w plastikowej oprawie) o mocy bodajże 2W. Tych póki co nie musiałem naprawiać.




    Rozbierając jednak zarówno tą jedną żarówkę ANS jak i te Lumenixy zauważyłem, że nie ma tam żadnych przetwornic prądowych itp, a jedynie mostek prostowniczy poskładany z 4 diod, kondensator ceramiczny 390nF/400V i jakiś grubszy kilkuwatowy opornik na wejściu. Z kolei we wszystkich tych żarówkach diody LED mają standardowe napięcie przewodzenia 3-3,5V i są tylko połączone albo w jeden albo dwa szeregi w zależności od tego ile ich jest w żarówce).

    Ja swoje żarówki przy naprawie sprawdzałem też za pomocą przewodów z multimetru, a w zasilaczu miałem ustawione 3V.
  • flexghzflexghz
  • #15
    bratHanki
    Poziom 14  
    Nie ceramiczny a foliowy ale to sczegół. Reaktancja pojemnościowa kondensatora wpiętego szeregowo w obwód prądu przemiennego działa jak opornik ograniczajacy prąd więc można go uważać za źródło prądowe.
    Mam jeszcze kilka GU10 z diodami SMD5050 i z diodami LED 5 mm MR16, montaż przewlekany. Same początki oświetlenia LED.
  • #16
    spec220
    Poziom 14  
    bratHanki napisał:
    Czym się różni naświetlacz od lampy E14 czy E27? Mocą, zasada dzialania taka sama.

    Np. lepszym chłodzeniem LED, (jest szansa, że pozostałe nie są przegrzane, i nie padną za np. miesiąc), albo rozbieralną obudową (przynajmniej większość), gdzie nie trzeba niczego łamać, by później to kleić.
  • #17
    Frog_Qmak
    Poziom 25  
    MarekS6 napisał:

    Rozbierając jednak zarówno tą jedną żarówkę ANS jak i te Lumenixy zauważyłem, że nie ma tam żadnych przetwornic prądowych itp, a jedynie mostek prostowniczy poskładany z 4 diod, kondensator ceramiczny 390nF/400V i jakiś grubszy kilkuwatowy opornik na wejściu. Z kolei we wszystkich tych żarówkach diody LED mają standardowe napięcie przewodzenia 3-3,5V i są tylko połączone albo w jeden albo dwa szeregi w zależności od tego ile ich jest w żarówce).


    Prosta konstrukcja, trudno, by coś się zepsuło, jednak zapewne będzie mocno migotać (efekt stroboskopowy) - brak kondensatora wygładzającego.
  • #18
    bratHanki
    Poziom 14  
    Wiele pierwszych konstrukcji miało kondensator filtrujący o pojemności kilku µF ale były też i bez takiego kondensatora. Znalazłem w rupieciach takie starocie .
  • #19
    Wszechelektronik
    Poziom 11  
    Dziwi mnie że ludzie nadal kupują te "żarówki LED". Kupiłem z 10 lat temu 4 sztuki, i tak moja przygoda z tym shi tem się skończyła. Chyba tylko z dodatkowym wiatraczkiem długo by działały. ;)
    Trochę droższe paski LED, jakiś profil, choćby zwykły stalowy płaskownik, dobry zasilacz, mocniejszy klej, i jest oświetlenie na lata. Nie pamiętam bym wymieniał jakąś diodę w pasku z kilku tysięcy świecących u mnie przez kilka lat. Oczywiście niektóre wysiadły, ale taśma nadal świeci. Są jeszcze "świetlówki LED", niestety też błędna konstrukcja, górna połowa klosza powinna być metalowa, bo w plastiku temperaturka zabija diody.
  • #20
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD
    Wszechelektronik napisał:
    Dziwi mnie że ludzie nadal kupują te "żarówki LED". Kupiłem z 10 lat temu 4 sztuki, i tak moja przygoda z tym shi tem się skończyła. Chyba tylko z dodatkowym wiatraczkiem długo by działały. ;)
    Trochę droższe paski LED, jakiś profil, choćby zwykły stalowy płaskownik, dobry zasilacz, mocniejszy klej, i jest oświetlenie na lata. Nie pamiętam bym wymieniał jakąś diodę w pasku z kilku tysięcy świecących u mnie przez kilka lat. Oczywiście niektóre wysiadły, ale taśma nadal świeci. Są jeszcze "świetlówki LED", niestety też błędna konstrukcja, górna połowa klosza powinna być metalowa, bo w plastiku temperaturka zabija diody.


    Przecież z normalnymi żarówkami też już tak było. Wyprodukować żarówkę o żywotności 5000h to nic trudnego, ale... Kasa ma się zgadzać.
  • #21
    Wszechelektronik
    Poziom 11  
    MARCIN.SLASK napisał:
    Przecież z normalnymi żarówkami też już tak było. Wyprodukować żarówkę o żywotności 5000h to nic trudnego, ale... Kasa ma się zgadzać.

    Na szczęście teraz już nie ma musu zakupu szmelcu, można wybierać lepiej. Obecna sytuacja jest jakby bardziej przyjazna niż kiedyś. Producenci mogą wypuszczać coraz wydajniejsze i o lepszej barwie diody, i ciągle zgarniać zysk, nie muszą już pogarszać pierwotnie doskonałej żarówki. :) Coś jak np z telewizorami, nie trzeba już ograniczać żywotności, 4k 8k 16k 70" 80" 90" dvb-t 2 3 4 cienki jeszcze cieńszy płaski wklęsły wypukły walcowaty zwijany składany itd... kasa płynie.
    Te badziewne żarówki LED produkuje się chyba tylko dlatego, że ktoś je kupuje. Po prostu taki produkt niekonieczny, może nie istnieć, ale jak ktoś kupuje więc czemu by na tym nie zarobić.
  • #22
    henry57
    Poziom 11  
    Kolego LightOfWinter, napisałeś, "Ja testowałem poszczególne diody za pomocą zasilacza ustawionego na 15V z ograniczaniem prądu ustawionym na 1mA."
    Możesz podać typ tego zasilacza. Czy jest to fabryczny wyrób, czy własna konstrukcja? Fabryczne modele, które znam najmniejszy prąd ograniczenia
    mają kilkanaście mA.
    Pozdrawiam.
  • #23
    bratHanki
    Poziom 14  
    Obejrzyj film. Zasilacz wygląda b. fabrycznie. Mniej więcej w połowie filmu LEDy świecą nie pobierając w ogóle prądu. Taka ciekawostka.
  • #24
    spec220
    Poziom 14  
    henry57 napisał:
    Kolego LightOfWinter, napisałeś, "Ja testowałem poszczególne diody za pomocą zasilacza ustawionego na 15V z ograniczaniem prądu ustawionym na 1mA."
    Możesz podać typ tego zasilacza. Czy jest to fabryczny wyrób, czy własna konstrukcja? Fabryczne modele, które znam najmniejszy prąd ograniczenia
    mają kilkanaście mA.

    To zależy z jakiej półki wybierałeś.
  • #25
    henry57
    Poziom 11  
    bratHanki napisał:
    Obejrzyj film. Zasilacz wygląda b. fabrycznie.

    Rzeczywiście filmu nie oglądałem. Teraz widzę, że zasilacz jest fabryczny, ale dalej interesuje mnie co to za model?
  • #26
    LightOfWinter
    Poziom 29  
    henry57 napisał:
    bratHanki napisał:
    Obejrzyj film. Zasilacz wygląda b. fabrycznie.

    Rzeczywiście filmu nie oglądałem. Teraz widzę, że zasilacz jest fabryczny, ale dalej interesuje mnie co to za model?


    Cześć,

    Zasilacz jest dość popularny i sprzedawany pod różnyni markami.
    Ja kupiłem ten [url=]https://ndn.com.pl/pl/zasilacze-laboratoryjne/4053-zasilacz-programowalny-usb-3005p-ndn-30v-5a-150w-z-oprogramowaniem.html[/url]
    ale po przez polularny portal aukcyjny.

    Bardzo podobe zasilacze można znaleźć w TME i na chińskich portalach.
  • #27
    henry57
    Poziom 11  
    LightOfWinter, dzięki za odpowiedź.
  • #29
    Mobali
    Poziom 32  
    Grzegorz_madera napisał:
    U mnie jak przestanie świecić to po prostu daję na reklamację i dostaję nową.
    LightOfWinter napisał:
    Żarówka która uległa uszkodzeniu jest już po gwarancji.
    Grzegorz_madera napisał:
    Że Wam się chce grzebać w tych lampkach.
    Warto przywrócić coś do życia, jeśli tylko jest to w miarę proste i uzasadnione. I to nie tylko z powodu liczonej wprost opłacalności naprawy. Wyrzucanie łatwych do reperacji "żarówek" LED jest bezmyślnym dokładaniem się do góry elektrośmieci.
  • #30
    MarekS6
    Poziom 15  
    Frog_Qmak napisał:
    MarekS6 napisał:

    Rozbierając jednak zarówno tą jedną żarówkę ANS jak i te Lumenixy zauważyłem, że nie ma tam żadnych przetwornic prądowych itp, a jedynie mostek prostowniczy poskładany z 4 diod, kondensator ceramiczny 390nF/400V i jakiś grubszy kilkuwatowy opornik na wejściu. Z kolei we wszystkich tych żarówkach diody LED mają standardowe napięcie przewodzenia 3-3,5V i są tylko połączone albo w jeden albo dwa szeregi w zależności od tego ile ich jest w żarówce).


    Prosta konstrukcja, trudno, by coś się zepsuło, jednak zapewne będzie mocno migotać (efekt stroboskopowy) - brak kondensatora wygładzającego.


    Hmmm, owszem - nie widzę na płytce kondensatora wygładzającego. Mimo to, jak długo mam te wszyztkie żarówki to jeszcze nigdy ani ja, ani nikt z domowników nie zauważyliśmy migotania. Myślę, że to kwestia wrażliwości oka.



    Wszechelektronik napisał:
    Dziwi mnie że ludzie nadal kupują te "żarówki LED". Kupiłem z 10 lat temu 4 sztuki, i tak moja przygoda z tym shi tem się skończyła. Chyba tylko z dodatkowym wiatraczkiem długo by działały. ;)
    Trochę droższe paski LED, jakiś profil, choćby zwykły stalowy płaskownik, dobry zasilacz, mocniejszy klej, i jest oświetlenie na lata. Nie pamiętam bym wymieniał jakąś diodę w pasku z kilku tysięcy świecących u mnie przez kilka lat. Oczywiście niektóre wysiadły, ale taśma nadal świeci. Są jeszcze "świetlówki LED", niestety też błędna konstrukcja, górna połowa klosza powinna być metalowa, bo w plastiku temperaturka zabija diody.



    Widocznie źle trafiłeś. Ja nie narzekam, zwłaszcza na te pierwsze jakie kupiłem - ANSy. Jak wspomniałem z ok 20szt jakie kupiłem zepsuła się raz jedna i po wymianie diody znów świeci już parę lat. Z kolei te Lumenixy, mimo iż co jakiś czas się psują (średnio jedna na rok z przeszło 20szt jakie w domu mam) też nie najgorzej wypadają, gdyż wymiana diody to moment, a wziąć je można z jednej żarówki - dawcy :-)