Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ankieta. Jakie zwierzę masz/lubisz najbardziej?

ArturAVS 12 Sty 2020 09:51 3705 139
  • #61
    Erbit
    Poziom 36  
    kaem napisał:
    ... Psy są agresywne, szczekają i gryzą o byle co, a kot ...

    ... a kot jest większym indywidualistą niż pies. Do tego merda ogonem gdy jest zły, warczy gdy mu jest dobrze. Jak tu takiemu zaufać ?
  • #62
    karolark
    Poziom 41  
    Erbit napisał:
    kaem napisał:
    ... Psy są agresywne, szczekają i gryzą o byle co, a kot ...

    ... a kot jest większym indywidualistą niż pies. Do tego merda ogonem gdy jest zły, warczy gdy mu jest dobrze. Jak tu takiemu zaufać ?



    To z behawioru 😀
    Psy są stadne w przeciwieństwie do większości kotowatych
  • #64
    Wojtek44
    Poziom 27  
    Chodzi o zwierze z frytkami ?
    Ja lubię rybki z frytkami, mam zaznaczyć rybki ?

    Moderowany przez ArturAVS:

    Następna bzdurna, i bez związku z tematem wypowiedź zostanie "nagrodzona".

  • #66
    Erbit
    Poziom 36  
    karolark napisał:
    To jest mały magik :D

    Nie wiem skąd masz ten film ale akcja jest zaj.. a!
  • #67
    ArturAVS
    Moderator HydePark/Samochody
    karolark napisał:
    To jest mały magik :D

    Moja suka potrafiła więcej( bez szkolenia ) a we współpracy z kotem( kotką ) potrafiły policyjnego owczarka obezwładnić. Miałem nawet propozycję aby Dianę ( mojego owczarka) dla władzy sprzedać. Kotka się nie zgodziła. Razem żmije spały, i jedna za drugą w ogień by poszła. Wiecie jak wygląda akcja? Kot po parkingu sobie idzie... ja na ławce z Dianą, podbiega jakiś podwórkowiec, bo kota zobaczył ( Tola ( kotka ) siada i paznokcie sobie ząbkami czyści. Pies "hau", Diana uszy w górę i się rozgląda; widzi Tolę ( która pazury czyści, a pies w około niej "tańczy") nie uciekała, bo u siebie była. Diana mi się rwie ze smyczy, poczekaj; mówię, Tola poradzi. Trzy ruch pazurem, pies " kajajkajaj", i poszedł. Za chwilę z kolegami wraca ( Zeżrą mi Tolę se myślę). Diana ze smyczy... Pół minuty, żadnego psa nie było, a Tola dumnie koło Diany przyszła do mnie. Dobrze wychowane od maleńkości zwierze, jest lepsze od sąsiada.
    Swoje zwierzaki zawsze uczyłem, że mnie można gryźć, pazurem zaczepić itp. Nawet moja rodzona matka nie obudzi mnie jak śpię, a Dzikun leży obok. Wszystkie dostępne środki są w użyciu ( kły , pazury). Sygnałem ostrzegawczym jest "syczenie" kota. Kilka lat temu przekonała się o tym Policja, jak przyszli porozmawiać a ja spałem. Obydwu podrapanych i pogryzionych. A wystarczyło zadzwonić... Ze zwierzakami trzeba rozmawiać... I umieć wychować.
  • #68
    DjMapet
    Poziom 43  
    kaem napisał:
    Psy są agresywne, szczekają i gryzą o byle co, a kot wszystko bierze "na miękko".

    Widać, nie miałeś do czynienia z Agatką. :-)
    Ankieta. Jakie zwierzę masz/lubisz najbardziej?

    Pozdrawiam.
  • #70
    gimak
    Poziom 38  
    Też obejrzałem filmik i widać, że to kot szkolony, ale przypomniał mi się nasz kot-dziwak, na imię miał Mikołaj, bo brat go znalazł na wpół zmarzniętego w Mikołaja, jak odgarniał śnieg ze ścieżki. Był tak mały, że mieścił się na dłoni. Jak odtajał w domu, to daliśmy mu mleka, nie chciał, ale wody się napił. Zastanawialiśmy się co mu dać do jedzenia, skoro mleka nie chce, podsunęliśmy mu kiełbasę, okazało się, że mu smakuje. Drugie imię jakie dostał później to Cham - nie dał się pogłaskać, bo od razu startował z pazurami, ale z psem urzędował za pan brat. Wodę traktował jak swój żywioł, potrafił w niej nurkować. Z kolegą byliśmy świadkami podobnego epizodu jak na filmiku. Na stosunkowo luźnym sznurku do prania, rozciągniętym między kasztanem i drewnianym trzepakiem, siedziało parę wróbli - mniej więcej na środku. Kot próbował je dostać, skacząc od dołu, ale były za wysoko. Wlazł na trzepak i po tym sznurku szedł do wróbli. Szedł do nich, nie przepadł na dół, tak jak ten kot na filmiku. Ogon w czasie tego marszu latał z jednej strony na drugą. Wróble, w miarę jak się do nich zbliżał, nie odlatywały, tylko przesuwały się na sznurku w kierunku kasztana i w końcu odleciały, a kot przypuszczam, że zły, zeskoczył na ziemię. To był niezwykły kot - przypuszczalnie był to mieszaniec, kota i chyba żbika. Był krótki i miał wysokie nogi, jak na typowego kota. Umaszczenie, też raczej u kotów nie spotykane - niebieskie w czarne cętki. Długo u nas nie był, jak i inne koty, prawdopodobnie został otruty przez sąsiada, który miał manię wykładania trutek - u drugiej sąsiadki padły dwie świnie i pies. Trochę nas to zastanawiało, że pies nie został otruty. Ale jak odkryliśmy, czego wcześniej nie wiedzieliśmy, pies je tylko to, co jest w jego obecności, przez kogoś z domowników położone na jego misce, to stało się jasne dlaczego dożył sędziwego wieku (17 lat). Zastanawialiśmy się kto go tak wyszkolił, bo został przez nas przejęty po Cyganach.
  • #71
    DjMapet
    Poziom 43  
    ArturAVS napisał:
    Pazur wbity, a może i użreć jak mój Dzikun.

    Ja a zwłaszcza żona nieraz tego doświadczyliśmy. Rzadko się zdarza, by starszy syn wyszedł od nas bez szwanku. Młodszy syn wychodzi od nas cały, bo omija Agatkę szerokim łukiem. :-)
    Ma tak złą "sławę", że wszyscy nasi goście mają do niej respekt. Tak nas wszystkich sobie wychowała. :-)
    Dlatego też ma ksywę bandykot.

    Pozdrawiam.
  • #73
    fotomh-s
    Poziom 21  
    -Pies ma pana, albo panią.
    -Kot ma całą służbę, czasami się tylko myszki boi...
    -Żółw ma pucybuta, jak czyści buty to i żółwiowi skorupę odświeży, gorzej jak się szewc trafi, wtedy to po skorupie.
    -Mrówki mają buta, pająki podobnie, tylko że kapcia.
    -Mysz ma kata, lub kota (często to i dwa w jednym).
    -Rybki/ptaki mają kota, tylko że ten stoi za szybą/kratkami i się boi pływać/nie umie latać.

    A co ma kret? A pewnego takiego typa co lubi zapalarki i karbid ;-)
  • #75
    fotomh-s
    Poziom 21  
    Był nawet przypadek reklamacji karbidu, człowiek przyszedł z reklamacją do sklepu i powiedział że stało się dokładnie to co na filmie.

    Ja kiedyś u znajomych kreta goniłem, były różne plany. Zastrzelić go z wiatrówki?! Wykopać jak ten facet: https://www.youtube.com/watch?v=K5dfojNT2Iw ? Potem okazało się że najlepiej było dać karbid + pułapkę rurową. Zwierzak został złapany i wywieziony na sybir (a może jednak nieco bliżej). Oczywiście o strzelaniu mowy nie było, ładny trawnik, szkoda robić poligon.
  • #76
    RadzioSzym
    Poziom 1  
    [quote=" Zwierzak został złapany i wywieziony na sybir (a może jednak nieco bliżej). Oczywiście o strzelaniu mowy nie było, ładny trawnik, szkoda robić poligon.[/quote]

    A to na pewno był kreteł? -nie nornica ?
  • #77
    dorsz0591
    Poziom 3  
    wolę psy . Są wierne i potrafia okazać szaloną radość
  • #78
    karolark
    Poziom 41  
    dorsz0591 napisał:
    wolę psy . Są wierne i potrafia okazać szaloną radość



    Kiedyś było powiedzenie
    Mierny bierny ale wierny 😎 oczywiście tu nie ma źadnych podtekstów 🤔🤔😉
  • #79
    puchalak
    Poziom 12  
    Z wiekiem zwierzęta wolę chyba bardziej od ludzi, a na pewno szanuję. I psy i koty. Koty uwielbiam. Poza swoimi, mam często na przechowaniu adopcyjne
    z pewnej fundacji.
    Wszystkie moje prywatne koty, przygarnąłem już jako dorosłe. Bardzo polecam - zwierzaki które doświadczyły głodu, nędzy i bezdomności są mądre i niewiarygodnie wdzięczne do końca życia.
    Kot daje równoważną przyjaźń, bez układu podrzędności. Jeśli ktoś wymaga posłuszeństwa i bezwzględnej wierności, wybierze pewnie psa.
    Każdy kot jest inny, a raz w życiu trafia się kot nadzwyczajny. Ja już niestety takiego miałem.
  • #80
    khoam
    Specjalista - ESP32, ESP8266
    puchalak napisał:
    Bardzo polecam - zwierzaki które doświadczyły głodu, nędzy i bezdomności są mądre i niewiarygodnie wdzięczne do końca życia.

    To prawda. Mój drugi piesek, Poldek błąkał się wiele miesięcy po działkach pod Ostrołęką. Znaleźliśmy i wzięliśmy go w ostatniej chwili, z powodu choroby kręgosłupa i śrutu w ciele długo by nie pożył. Teraz to jest "wzorcowy" pies i pełna "rekompensata" za pierwszą adoptowaną sunię :) Norkę adaptowaliśmy jako 4-miesięcznego szczeniaka i jest rozpieszczona jak "dziadowski bicz" :)
  • #81
    wojtek1234321
    Poziom 32  
    puchalak napisał:
    Bardzo polecam - zwierzaki które doświadczyły głodu, nędzy i bezdomności są mądre i niewiarygodnie wdzięczne do końca życia.
    Być może masz rację, ale to chyba tylko dotyczy zwierząt które były przed tą "włóczęgą" "utrzymywane przez ludzi i znały to "ludzkie życie".
    Bo moje przypadki które tu opiszę są całkiem odmienne. Mieszkam na wsi i widziałem dość dużo psów zwanych w naszym rejonie "powsinogi".
    Pierwszy przypadek to taki trochę dalszy sąsiad pewnego razu przyprowadził do mnie pieska, widać że nie stary, nieduży i mówi "nie masz teraz psa to może go chcesz, bo już jakiś czas płazi do nas, a ja mam dwa to dla mnie za dużo. No dobra, niech zostanie, zobaczymy. No i został. Wiec odpowiednie legowisko, karma, miska z wodą, dobre traktowanie i pies zadowolony. Po kilku dniach ludzie na wsi skarżą się że po wsi biega jakiś pies po nocach, drażni ich psy itp sprawy. Okazało się że to "ten mój. W dzień był niesamowicie grzeczny, tylko spał. Aby po nocach nie wychodził z podwórka (może się przyuczy), wszystkie dziury w płocie i dostępne szczeliny połatane, uszczelnione, ale i tak te nocne eskapady się nie skończyły. W dzień spał jak zwykle, a w nocy w możliwych miejscach podkop pod płotem i w teren, a rano powrót, "śniadanie i spanie. W końcu już tak uszczelniłem wszystkie miejsca ucieczek że "prawie" to było niemożliwe (nie jestem zwolennikiem wiązania zwierząt na łańcuchach, wolę jak luzem biegają po podwórkach). Pierwsza noc tylko bieganie po podwórku i szukanie miejsca ucieczki na przygodę. druga noc cicho, myślę przyucza się. A gdzie tam, przecisnął się szczeliną pod bramą aż było znać że się pokaleczył i już nie wrócił, a przebywał u mnie około 3 - 4 miesiące, zostawił wszystko, żarcie, picie, wygodne spanie i troskę na rzecz swoich przyzwyczajeń i nie miał za to żadnych zobowiązań., drugi przypadek podobny, ale pies trochę bardziej wdzięczny. też poszedł w świat do swoich "kumpli" i kolegów, ale czasami wraca "na darmową wyżerkę".
    Więć nie zawsze tak jest że jak się weźmie taką "przybłędę" wszystko jest tak jak opisujecie. Dużo zależy od natury psa i jego wcześniejszych przyzwyczajeń. Jeżeli pies znał "ludzkie życie" i jest do tego przyzwyczajony to tak, zgadza się że jest wdzięczny za przygarnięcie, ale jeżeli jest to "wychowanek wolnego psiego życia" to choć będziesz mu dogadzał to i tak może do tego "swojego życia" może wrócić z własnej woli, no chyba może go uratować przed tym tylko jakaś specjalna tresura.
  • #82
    khoam
    Specjalista - ESP32, ESP8266
    wojtek1234321 napisał:
    Jeżeli pies znał "ludzkie życie" i jest do tego przyzwyczajony to tak, zgadza się że jest wdzięczny za przygarnięcie, ale jeżeli jest to "wychowanek wolnego psiego życia" to choć będziesz mu dogadzał to i tak może do tego "swojego życia" może wrócić z własnej woli, no chyba może go uratować przed tym tylko jakaś specjalna tresura.

    Wtedy to będzie zawsze dzikie zwierze, jak lis czy wilk. Trudno winić zwierzaka o to, że urodził się i wychował na "wolności". Takie psy nie nadają się adopcji i nie ma co liczyć na to, że zmieni się ich charakter.
  • #83
    kaem
    Poziom 26  
    A co sądzicie o mruczeniu kota? Super, nie? :)
  • #84
    karolark
    Poziom 41  
    kaem napisał:
    A co sądzicie o mruczeniu kota? Super, nie? :)


    Mru mru :D
  • #86
    prosiak_wej
    Poziom 30  
    Mam dwa koty, bo na delfina nie mam warunków :P
  • #88
    karolark
    Poziom 41  
    Się zbuduje w ramach elektrodowych pomocy🤔
  • #89
    Preskaler
    Poziom 37  
    wojtek1234321 napisał:
    puchalak napisał:
    Bardzo polecam - zwierzaki które doświadczyły głodu, nędzy i bezdomności są mądre i niewiarygodnie wdzięczne do końca życia.
    Być może masz rację, ale to chyba tylko dotyczy zwierząt które były przed tą "włóczęgą" "utrzymywane przez ludzi i znały to "ludzkie życie".
    Bo moje przypadki które tu opiszę są całkiem odmienne. Mieszkam na wsi i widziałem dość dużo psów zwanych w naszym rejonie "powsinogi".
    Pierwszy przypadek to taki trochę dalszy sąsiad pewnego razu przyprowadził do mnie pieska, widać że nie stary, nieduży i mówi "nie masz teraz psa to może go chcesz, bo już jakiś czas płazi do nas, a ja mam dwa to dla mnie za dużo. No dobra, niech zostanie, zobaczymy. No i został. Wiec odpowiednie legowisko, karma, miska z wodą, dobre traktowanie i pies zadowolony. Po kilku dniach ludzie na wsi skarżą się że po wsi biega jakiś pies po nocach, drażni ich psy itp sprawy. Okazało się że to "ten mój. W dzień był niesamowicie grzeczny, tylko spał. Aby po nocach nie wychodził z podwórka (może się przyuczy), wszystkie dziury w płocie i dostępne szczeliny połatane, uszczelnione, ale i tak te nocne eskapady się nie skończyły. W dzień spał jak zwykle, a w nocy w możliwych miejscach podkop pod płotem i w teren, a rano powrót, "śniadanie i spanie. W końcu już tak uszczelniłem wszystkie miejsca ucieczek że "prawie" to było niemożliwe (nie jestem zwolennikiem wiązania zwierząt na łańcuchach, wolę jak luzem biegają po podwórkach). Pierwsza noc tylko bieganie po podwórku i szukanie miejsca ucieczki na przygodę. druga noc cicho, myślę przyucza się. A gdzie tam, przecisnął się szczeliną pod bramą aż było znać że się pokaleczył i już nie wrócił, a przebywał u mnie około 3 - 4 miesiące, zostawił wszystko, żarcie, picie, wygodne spanie i troskę na rzecz swoich przyzwyczajeń i nie miał za to żadnych zobowiązań., drugi przypadek podobny, ale pies trochę bardziej wdzięczny. też poszedł w świat do swoich "kumpli" i kolegów, ale czasami wraca "na darmową wyżerkę".
    Więć nie zawsze tak jest że jak się weźmie taką "przybłędę" wszystko jest tak jak opisujecie. Dużo zależy od natury psa i jego wcześniejszych przyzwyczajeń. Jeżeli pies znał "ludzkie życie" i jest do tego przyzwyczajony to tak, zgadza się że jest wdzięczny za przygarnięcie, ale jeżeli jest to "wychowanek wolnego psiego życia" to choć będziesz mu dogadzał to i tak może do tego "swojego życia" może wrócić z własnej woli, no chyba może go uratować przed tym tylko jakaś specjalna tresura.

    Tej teorii nie mogę tak do końca potwierdzić. Miałem psa (owczarek niemiecki) od małego szczeniaczka. Pierwszy rok spędził w mieszkaniu w wielkiej miłości wszystkich domowników. Skubany, tak się nauczył ludzkiej mowy, że wszystko rozumiał. Na wiosnę (drugą w jego życiu) wyszedł na podwórko i... już nie chciał do domu wracać. Posesja była ogrodzona siatką (ok. 20 arów) ale to było dla niego za mało. Nocami wykradał się na zewnątrz wszelkiego rodzaju szczelinami i podkopami. W końcu tak uszczelniłem ogrodzenie, że nie było możliwości zrobienia podkopu. Skubaniec zaczął przechodzić jak kot przez siatkę. Podrapał przy tym sobie klatkę piersiową i wdała się infekcja. Po kuracji wkurzyłem się i zrobiłem mu w furtce od zaplecza otwór, przez który mógł sobie swobodnie wychodzić i wchodzić. Doszedłem do wniosku, że z naturą nie da się walczyć. To nie koniec przygód z tym moim "wilczurem". Jak poszedł w zaloty to nie zdążył wrócić rano do domu. Za karę szedł na dwie doby na łańcuch i te dwie nocki (bo dni jakoś przeżywał bez większego stresu) cierpiał katusze. Wiedział o tym doskonale za co jest uwięziony bo mu wielokrotnie o tym przypominałem. Umowa była taka, że do zmierzchu (a właściwie do pójścia do łóżek domowników) musiał być na podwórku i wrócić jak rano wstawaliśmy. To było przestrzegane przez niego (po kilku razach na uwięzi). Tak było aż do końca jego sprawności bo po 12-tu latach życia dostał paraliżu i trzeba było walczyć o jego życie. Jeszcze rok jakoś go odratowaliśmy ale 2 lata temu paraliż się ponowił i już żadne leczenie nie pomogło. Od tego czasu już nie mamy psa bo zbyt jest bolesna rozłąka z takim przyjacielem. Był to nasz trzeci wilczur i nie wyobrażam sobie mądrzejszych psów jak właśnie z tej rasy. Chociaż odwiedza mnie na wakacjach bigl (pies wnuczki) i też skubany jest bardzo inteligentny. Trochę inaczej (bo strasznie uparty) ale też da się z nim porozumieć.
    Podsumowując teorię:
    Każdy zwierzak ma swoja własną naturę i jeden będzie leżał cały czas na kanapie, drugi będzie uwielbiał spacery przy nodze właściciela a trzeci będzie chciał samotnych, nocnych wypadów. Mój nigdy nie był "dzikim psem" a nocne wypady sam sobie odkrył i się w nich rozkoszował.
    P.S.
    Potwierdzam to co napisał "wojtek1234321". Aktualnie opiekuję się kotem wnuczek (ferie) i ten właśnie kot jest uratowanym od śmierci głodowej małym kotkiem wyrzuconym prawdopodobnie przez właściciela. Teraz to ten kocur (12 lat) nawet na dwór z własnej woli nie chce wyjść bo tak jest przywiązany do ludzi.
    Tak wyglądał mój "Rudolf":
  • #90
    wojtek1234321
    Poziom 32  
    Preskaler napisał:
    Każdy zwierzak ma swoja własną naturę i jeden będzie leżał cały czas na kanapie, drugi będzie uwielbiał spacery przy nodze właściciela a trzeci będzie chciał samotnych, nocnych wypadów. Mój nigdy nie był "dzikim psem" a nocne wypady sam sobie odkrył i się w nich rozkoszował.
    Dobrze twierdzisz, ale jeszcze trzeba dołożyć argumenty w kwestii wychowania psa. Bardzo dużo zależy od wychowania psa od samego "niemowlaka". Jeżeli od małego nie nabędzie złych nawyków które się "w nim" utrwalą i które będzie uznawał za "swoje i słuszne", jeżeli będzie wiedział kto jest panem i kto rządzi (bo praktycznie pies powinien mieć tylko jednego pana i to właśnie on powinien wytyczać obowiązki psa i to co mu wolno a co nie) to sprawa też wygląda inaczej, natura psa potrafi się bardziej podporządkować.