Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
flexghzflexghz
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Poprawianie problemów układów analogowych oprogramowaniem to ryzykowna zabawa

ghost666 12 Sty 2020 13:13 3030 35
  • #31
    fotomh-s
    Poziom 21  
    RitterX napisał:
    fotomh-s napisał:
    Nie ma magistrali centralnej, jest kilka (od 2 do 4) niezależnych systemów hydraulicznych rozsianych po maszynie.

    Nie koniecznie to pomogło https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_United_Airlines_232

    Nic nie jest idealne, nie istnieje jeszcze żaden system który jest niezniszczalny i nie może się zepsuć.

    RitterX napisał:
    I z tego powodu w w najnowszych samolotach wielozadaniowych stosuje się rozwiązanie elektrohydrauliczne.

    Stosuje się ze względów praktycznych, jeśli FBW jest koniecznością to system elektro-hydrauliczny jest najbardziej optymalny.

    RitterX napisał:
    fotomh-s napisał:
    Da się wymusić proporcjonalne sterowanie w kanale pochylenia (pitch), służy do tego przełącznik "manual pitch" jeśli jest ustawiony w pozycję OVRD.

    Nie koniecznie np. w EF Typhoon. Jeżeli samolot ma zapas samostateczności to da się wyłączyć poprawę o ile producent nie zdecydował, że tylko na 5s albo, że owo proporcjonalne sterowanie po wyłączeniu przełącznika jest jedynie bardziej proporcjonalne jak było.

    Chodziło mi o F-16. MPO (tak skrótowo nazywają ten przełącznik) służy ZTCP do wychodzenia z głębokiego przeciągnięcia, wtedy FLCS uniemożliwia niektóre manewry i trzeba to obejść wymuszając sterowanie proporcjonalne. W normalnych warunkach tego przełącznika się nie używa.

    Cytat:
    Concorde jest już przeszłością a jego układ FBW nie był proporcjonalny. To był samolot naddźwiękowy a w obszarze prędkości przydźwiękowych następuje kilka zjawisk nieliniowych wpływających na wyważenie samolotu.

    Tu-144 ZTCP nie miał FBW i jakoś latał (chociaż niezbyt długo), widać da się przy proporcjonalnym sterowaniu przelecieć przez obszar transsoniczny. Concorde od tego miał układ zwany mach trim (będący częścią systemu elektrycznego trymowania, kompensował on wpływ prędkości macha na wytrymowanie maszyny), współpracował on z FBW, był też system automatycznej stabilizacji współpracujący z FBW. Tutaj jest niezły opis systemu FBW w Concorde: http://www.concordesst.com/flightsys.html
    Środek ciężkości wpływający na wyważenie był zmieniany podczas przyspieszania i spowalniania poprzez przepompowywanie paliwa.
  • flexghzflexghz
  • #32
    RitterX
    Poziom 38  
    fotomh-s napisał:
    Chodziło mi o F-16. MPO (tak skrótowo nazywają ten przełącznik) służy ZTCP do wychodzenia z głębokiego przeciągnięcia, wtedy FLCS uniemożliwia niektóre manewry i trzeba to obejść wymuszając sterowanie proporcjonalne. W normalnych warunkach tego przełącznika się nie używa.

    Z taiego typu przełącznikami jest ten problem, że nie koniecznie one całkowicie coś wyłączają albo włączają. Tak jak w MIG-29 przełącznik wyrównywania lotu. Naciskasz coś tylko po to by poinformować system nie o tym, że chcesz coś wyłączyć a o tym, że ma przejść w tryb obsługi wyjątku. To jeszcze nie jest awaria ale nie jest już normalny tryb pracy.
    fotomh-s napisał:
    Tu-144 ZTCP nie miał FBW i jakoś latał (chociaż niezbyt długo), widać da się przy proporcjonalnym sterowaniu przelecieć przez obszar transsoniczny. Concorde od tego miał układ zwany mach trim (będący częścią systemu elektrycznego trymowania, kompensował on wpływ prędkości macha na wytrymowanie maszyny), współpracował on z FBW, był też system automatycznej stabilizacji współpracujący z FBW. Tutaj jest niezły opis systemu FBW w Concorde: http://www.concordesst.com/flightsys.html
    Środek ciężkości wpływający na wyważenie był zmieniany podczas przyspieszania i spowalniania poprzez przepompowywanie paliwa.

    W TU-144 dodano przednie powierzchnie sterowe by go ustatecznić po tym jak zdano sobie sprawę, że udało im się zdobyć nieco "poprawione" palny.
    Generalnie przy przechodzeniu przez barierę dźwięku pojawia się problem z wyważeniem podłużnym gdyż przesuwa się środek parcia aerodynamicznego. Nie jest to zjawisko proporcjonalne ani stacjonarne i dlatego mechanicznie, hydraulicznie czy elektrycznie należy parę rzeczy poprawić. Ciekawie było to zrobione w MIG-21.
    Układ sterowania Concorde-a na tyle na ile mogłem z dostępnych danych dosyć dokładnie prześledziłem. Parę lat temu robiłem coś takiego jak układ stateczności do dużego, odrzutowego poddźwiękowego modelu. Tym samym to co było możliwe do zdobycia, ogólnie dostępne dane wnikliwie studiowałem. Nie wyłączając projektu sterowania Pterodaktylem :) . Autentycznie pewien fascynat uparł się by latać modelem ponad 2m rozpiętości Pterodaktyla a to od strony układu sterowania, nie jest takie proste. Nie co dzień widzi się samolot ze statecznikiem pionowym z przodu :) . Z dostępnych pamiętam jeszcze model pasażerskiego Airbus-a chyba A320 ale nie jestem pewny, F-15, F-14, wyżej wymienione i jeszcze kilka.
    Ustatecznienie małego modelu jest trudniejsze od sporego samolotu, szczególnie gdy jest napędzany turbiną odrzutową i ma sporą prędkość lotu. Wszystko dzieje się tak szybko a małe bezwładności obiektu nie wybaczają błędów. Przy modelach rzędu 1:7 w stosunku do oryginału nie ma problemów z Liczbą Reynoldsa i nie jest konieczne mocne przerabianie aerodynamiki.
  • flexghzflexghz
  • #33
    fotomh-s
    Poziom 21  
    RitterX napisał:
    Z taiego typu przełącznikami jest ten problem, że nie koniecznie one całkowicie coś wyłączają albo włączają. Tak jak w MIG-29 przełącznik wyrównywania lotu. Naciskasz coś tylko po to by poinformować system nie o tym, że chcesz coś wyłączyć a o tym, że ma przejść w tryb obsługi wyjątku. To jeszcze nie jest awaria ale nie jest już normalny tryb pracy.

    Znając życie ten przełącznik jest zwyczajnym wejściem cyfrowym dla komputera FLCSa. Co ciekawe FLCS ma tak jakby 2 wersje software, można wymusić tryb zapasowy (DBU) który działa nieco inaczej jeśli chodzi o sam soft (pewnie uwzględnia mniej parametrów z czujników). To jest piękno dzisiejszych systemów FLCS, nie musisz grzebać w hardware, jeśli jest błąd w systemie to czasem zwyczajnie wystarczy wymienić soft, a tryb DBU daje dodatkową szansę na wyjście z sytuacji w której jakimś cudem standardowy tryb z jakiegoś powodu zawiedzie.

    Kolejną ciekawostką jest przełącznik MAX POWER. Jest on w wielu wersjach F-16, ale chyba tylko w jednej wersji silnikowej faktycznie działa. Jest to sygnał dla jednostki sterującej silnikiem, zwiększa on limit TIT powodując zwiększoną moc maksymalną. Ponoć po 5 minutach silnik jest na złom, ponoć działa tylko powyżej 1.1 macha (jednostka sterująca silnikiem ma taki warunek ustawiony).

    Cytat:
    W TU-144 dodano przednie powierzchnie sterowe by go ustatecznić po tym jak zdano sobie sprawę, że udało im się zdobyć nieco "poprawione" palny.

    To była ciekawa sprawa z tymi "kaczuchami". Te "kaczki" po wysunięciu dodają dodatkową siłę nośną na nosie (nie są one tam aby zwiększyć sterowność maszyny, tak jak typowe usterzenie kaczki działające jak dodatkowy ster wysokości), powoduje to że nos idzie w górę, aby to skompensować elevony automatycznie idą w dół przy ich wypuszczaniu (taki rodzaj autotrymowania). A co się dzieje kiedy elevony idą w dół? Zmieniają profil skrzydła, przypomina on wtedy nieco skrzydło z wysuniętymi klapami.

    Czyli rozwiązano ostateczną zagadkę. Da się jednak mieć elevony i klapy (albo bardziej elevony w roli klap). Wystarczy dodać "kaczki" na nosie.

    Jeśli o modelarstwo chodzi to ja trochę latałem gratem posklejanym z kawałków tektury. Niestety miałem źle zamocowany silnik, przy przekrzywieniu mocowania zmieniał się wektor ciągu i cała konstrukcja zaliczała popularnego kreta. Oczywiście jako apka Turnigy 9X z wymienionym softem. Bawiłem się nieco w miksowanie, ustawiłem sobie zależność wychyleń elevonów od przepustnicy, bo elevony będące w strumieniu zaśmigłowym (czy jak to się nazywa), jak tylko się dodało gazu to stawały się strasznie efektywne. Jako że udało się dzięki temu uzyskać wektorowanie ciągu, to przy przesunięciu środka ciężkości do tyłu (przesunięcie baterii) i wprowadzeniu konstrukcji w przeciągnięcie mogłem nadal sterować tym gratem dzięki właśnie temu efektowi (ciekawie to wyglądało, ale strasznie trudno było to na początku utrzymać w powietrzu, najgorsze było skręcanie).
  • flexghzflexghz
  • #34
    RitterX
    Poziom 38  
    fotomh-s napisał:
    Znając życie ten przełącznik jest zwyczajnym wejściem cyfrowym dla komputera FLCSa. Co ciekawe FLCS ma tak jakby 2 wersje software, można wymusić tryb zapasowy (DBU) który działa nieco inaczej jeśli chodzi o sam soft (pewnie uwzględnia mniej parametrów z czujników). To jest piękno dzisiejszych systemów FLCS, nie musisz grzebać w hardware, jeśli jest błąd w systemie to czasem zwyczajnie wystarczy wymienić soft, a tryb DBU daje dodatkową szansę na wyjście z sytuacji w której jakimś cudem standardowy tryb z jakiegoś powodu zawiedzie.

    Samolot bojowy z natury poddawany jest dosyć drastycznym przesterowaniom układu stabilizacji choćby w czasie zrzutu tonowej bomby, małego pocisku manewrującego i musi to szybko i skutecznie skompensować. Jak układ jest wypasiony to tylko czeka na ten moment, wbudowany predyktor ;) . To jest zupełnie inna klasa układów jak w pasażerskich. W nowych wersjach F-1, podejrzewam, że C/D zalicza się do nich, jest wbudowana opcja otu z uszkodzoną jedną powierzchnią sterową a może i dwoma. To oznacza, że pilot nie może mieć bezpośredniego wpływu na żadną oś: pochylenie, przechylenie, odchylenie.
    Wymiana oprogramowania w czasie testów to normalna sprawa. Obecnie nikogo specjalnie nie byłoby stać a przede wszystkim nie miałoby to sensu, robienie sporej wersji jednostki centralnej systemu sterującego lotem.

    Z zasady nie powinno się w układzie kaczki na przednich powierzchniach wytwarzać siły nośnej w stanie neutralnym. Raczej mają robić to co usterzenie ogonowe wysokości z tą różnicą, że umieszczone z przodu choć nie jest to tak prosto zamienne i nie działa to do końca tak samo. Ciekawie to się dzieje jak za kaczką są skrzydła pasmowe :) .
  • #35
    fotomh-s
    Poziom 21  
    RitterX napisał:
    Z zasady nie powinno się w układzie kaczki na przednich powierzchniach wytwarzać siły nośnej w stanie neutralnym. Raczej mają robić to co usterzenie ogonowe wysokości z tą różnicą, że umieszczone z przodu choć nie jest to tak prosto zamienne i nie działa to do końca tak samo. Ciekawie to się dzieje jak za kaczką są skrzydła pasmowe .


    Chodzi mi o to że w Tu-144 kaczki działały inaczej niż w innych maszynach. Nie były rodzajem dodatkowego steru wysokości, tylko raczej dodatkowego skrzydła dodającego siłę nośną przodu (daleko poza środkiem ciężkości). Dzięki temu elevony mogły działać trochę jak klapy (można było je opuścić beż powodowania nurkowania maszyny). W stanie neutralnym były zwyczajnie schowane (były wysuwane tylko przy małych prędkościach lotu).

    Cytat:
    Samolot bojowy z natury poddawany jest dosyć drastycznym przesterowaniom układu stabilizacji choćby w czasie zrzutu tonowej bomby, małego pocisku manewrującego i musi to szybko i skutecznie skompensować.

    Najciekawsze jest to że F-16 (przynajmniej wersje takie jak CCIP albo block 52+) nie posiada automatycznej kompensacji na to zjawisko. Pilot musi trymować maszynę białym grzybkiem na sticku, przy zrzucie tonowej bomby jest zauważalny przechył na skrzydło który trzeba kompensować. Sam byłem zdziwiony jak się dowiedziałem o tym że FLCS tego nie kompensuje, albo raczej nie kompensuje w pełni.

    Tutaj jest to dosyć dobrze opisane: http://www.f-16.net/forum/viewtopic.php?f=21&t=11691&start=15
  • #36
    PPK
    Poziom 26  
    PROJEKTOWANIE WEDŁUG ZASAD KSIĘGOWOŚCI>
    Ten problem, poznałem już może ze 20 lat temu. W momencie, kiedy w dużej (Polskiej) firmie komputerowej, zaczęli rządzić księgowi (bankowcy) a nie informatycy. Firmie się zdechło po ok 2 latach. Temat skutecznie przećwiczyła też n.p. Nokia, Boeing, Kodak czy Compaq. No i tożsamy problem z prawem Kopernika. Dobrego fachowca wypiera tańszy fachowiec. A najciekawsze, to jest "ulepszanie". Ulepszającym jest najczęściej nowy decydent (jego ludzie od techniki), który MUSI się wykazać przed prezesem/zarządem. Nie na darmo powstało przysłowie, że LEPSZE, jest wrogiem DOBREGO. W Polsce dodatkowo jeszcze problem zatrudniania "fachowców z polecenia", czyli krewnych Królika (najczęściej z klucza politycznego). Starzy pracownicy pracują, bo im zależy na firmie (do czasu) a nowi robią "dobre wrażenie" do swojego CV........
    Mam 40 lat praktyki w informatyce/elektronice, w różnych firmach. Zaczyna się tak samo. Nowy zarząd/dyrektor. Trzeba obniżyć koszty (oczywiście ICH koszty rosną). Na pierwszy ogień, najlepsi handlowcy (wysokie prowizje/premie, etc). Potem inżynierowie bo przez lata wypracowali wysokie wynagrodzenia. A produkcję trzeba utrzymać i ROZWIJAĆ. Przychodzą "młodzi geniusze , ci genialni od urodzenia..... ITD, ITP.......
    Ja na szczęście mogę wreszcie pracować wg. WŁASNYCH zasad. EMERYTURA. Serdecznie polecam kolegom własną działalność. Świat zawdzięcza postęp Outsider'om a nie Korporacjom.