Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer ControlsComputer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Cofanie liczników- nowe prawo - Jumper, Ducato, Boxer?

ptr92 23 Sty 2020 17:23 5916 212
  • #151
    Erbit
    Poziom 36  
    paszczakq napisał:
    ... Najprościej to się dać zatrzymać do kontroli za jakąś głupotę .


    Jeszcze dużo wody upłynie w rzece nim przestaniemy być zatrzymywani "do rutynowej kontroli" czyli bez powodu.
  • Computer ControlsComputer Controls
  • #152
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    Erbit napisał:


    Jeszcze dużo wody upłynie w rzece nim przestaniemy być zatrzymywani "do rutynowej kontroli" czyli bez powodu.

    Prewencja jest bardzo ważna, a rutynowe kontrole nie biorą się ot tak, wystarczy spojrzeć na drogę a tu jednookie auto, a to 5 łbów dziwnie się zachowujących, auto co nie sygnalizuje skrętu itd, itp. Tych kontroli jest stanowczo za mało.
  • Computer ControlsComputer Controls
  • #153
    Erbit
    Poziom 36  
    Aleksander_01 napisał:
    ...
    Prewencja jest bardzo ważna, a rutynowe kontrole nie biorą się od tak, ...


    Mam właśnie na myśli "rutynową kontrolę" (taką bez powodu) czyli taką ot tak.

    Natomiast jak chcesz polemizować na temat "jednookiego auta" mogę opowiedzieć z autopsji jak to wygląda w kraju cywilizowanym. Tam Policjant też zatrzymuje samochód ale nie po to aby "ukarać" i nabić sobie punktów do służbowego notatnika a po to aby... dbając o bezpieczeństwo ruchu drogowego zapytać czy kierowca pojedzie wymienić żarówkę do warsztatu czy może ma pod ręką to jemu wymieni na miejscu. Czujesz różnicę?

    Niemożliwe? No niestety... nam się to w głowach nie mieści, że Policjant może rozumieć co to znaczy "nieść pomoc społeczeństwu", z którego to podatków ma wynagrodzenie.

    Nie mam tu pretensji do Policjantów a do pozostałości po systemie, w którym żyliśmy.
  • #154
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    Erbit a jak strasznie kopci to mu remont kapitalny zrobi ? Policjant nie jest od naprawy samochodu, ja to sobie tego nawet nie mogę wyobrazić. A jak źle założy żarówkę i będzie oślepiać inne samochody, albo niech spowoduje wypadek bo oślepił innego kierowcę i wtedy co - policjanta za d..ę bo źle założył żarówkę. Naoglądałeś się jakiś bajek czy co.
  • #155
    Erbit
    Poziom 36  
    Aleksander_01 napisał:
    ... Naoglądałeś się jakiś bajek czy co.


    Już pisałem - z autopsji. Co prawda chodziło o żarówkę stopu no ale... jakaś odpowiedzialność i tak istnieje ale nigdy nie rozpatrywałem tego od tej strony bo w końcu lat '80 po prostu widząc takie zdarzenie jechałem dalej z szeroko "otwartą gębą".

    Niezależnie od tego, rozmowa Policjanta (z ręką na "klamce") z kierowcą zaczęła się od wyboru "czy pojedziesz czy mi dasz a ja Tobie zmienię". Pewno zatrzymanie miało na celu uświadomienie, że problem istnieje. U nas jest to powód do "wykazania się" i tak jak pisałem nasi robią tak bo tak muszą (taki mają nakaz). "Tam" co innego jest priorytetem.

    [edyta]
    Naprawdę uważasz, że nasze "wożenie żarówek" i wymiana w rowie wymagane prawem jest czymś innym niż poruszyłeś w kwestii bezpieczeństwa i odpowiedzialności? Mogę zapytać inaczej - czy naprawdę muszę znać budowę lampy (w każdym samochodzie innej) by fachowo i bezpiecznie wymienić sobie żarówkę?
  • #156
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    Widzisz Erbit zawód policjanta jest bardzo ryzykowny, nawet nie wiesz jak łatwo zrobić koło d..y policjantowi. Tak było za komuny tak jest i teraz (ale za komuny nie musiał mieć z tyłu oczu itd). Nawet doradzać mu nie wolno gdzie masz jechać do warsztatu, można go wtedy posądzić o zmowę z tym warsztatem.
  • #157
    Erbit
    Poziom 36  
    Aleksander_01 napisał:
    Widzisz Erbit zawód policjanta jest bardzo ryzykowny, nawet nie wiesz jak łatwo zrobić koło d..y policjantowi. Tak było za komuny tak jest i teraz (ale za komuny nie musiał mieć z tyłu oczu itd). Nawet doradzać mu nie wolno gdzie masz jechać do warsztatu, można go wtedy posądzić o zmowę z tym warsztatem.


    Nasze prawo jest chore a Policjant nie może mi narzucać gdzie mam jechać ale zapytany o najbliższy warsztat powinien podpowiedzieć ( o ile posiada takie informacje) gdzie takowy się znajduje. W przeciwmym wypadku mamy tak chore prawo jak z tą "ingerencją w stan licznika" gdzie licznik fabrycznie się "przekręca" a Policjant (zgodnie z chorym prawem) "aresztuje pojazd i kierowcę".
  • #158
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    ^ToM^ napisał:
    Grzegorz_madera napisał:
    Miałeś taki przypadek, czy tylko słyszałeś od znajomego szwagra kolegi?


    Grześ, on wszystkich ma za cwaniaków a sam postępuje tak: Link
    Zatem wnioski każdy może sam wyciągnąć z kim czasami ma się do czynienia. :)


    Widzę że jesteś amatorem w sensie nie prowadzisz warsztatu napraw samochodów. Wiesz jakie obowiązki spoczywają na właścicielu ? Niech klient się pośliźnie przykładowo na plamie oleju i połamie kulosy, poda cię do sądu i płać mu odszkodowanie, a to jest delikatny przykład. Opowiem kilka historyjek które się u mnie w warsztacie zdarzyły :
    1. Klient przyjechał z 2 dzieci (na oko 5 do 7 lat). Ja robię, klient czyta gazetę a dzieci chodzą po warsztacie i bawią się, a to narzędziami, a to części nowe rozpakują, a to wchodzą pod samochód. W końcu nie wytrzymałem nerwowo i powiedziałem dokładnie tak " zabierz pan te dzieci bo jak spadnie na nie samochód to tylko im gówna bokiem wyjdą, a pan będziesz płakoł". Klient wielce obrażony.

    2. Klient czeka. W warsztacie mam automatycznie podnoszone bramy (piloty już dawno uszkodzone więc przerobiłem na przycisk który wisi na końcu przedwodu). Obok tego przewodu może znaleźć się sznurek co zwalnia blokadę bram (w razie braku prądu). Ja wpuściłem samochód do środka a klient chciał mi "pomóc" i zamiast nacisnąć przycisk zwolnił blokadę bramy. Pier..olneła o podłogę aż miło. Ale wtedy zje..ałem klienta od debili, achoi i co mi tylko przyszło do głowy. Mówię idioto ta brama kosztuje 8 000 zł, ale to tylko pieniądze, a jakby ktoś stał pod bramą i spadło by na niego kilkaset kg, kark skręcony jak nic, ktoś ma życie spiepszone i właściciel też. Pan prorok od razu powie - proszę pana przepisy jasno określają że na terenie warsztatu nie mogą przebywać osoby trzecie itd, itp. Nawet jak ci nic nie zrobią to nerwy też mają swoją wartość.

    3. Klient czeka ale na fotelu kierowcy, nudzi mu się. Ja robię coś w silniku i nagle....silnik odpala, dobrze że zdążyłem uciec z rękami. Klient mówi że chciał sobie radia posłuchać i za daleko mu się wzięło.

    4. Ginące narzędzia, troszku klientów ma lepkie ręce.

    A ty jako amator to wiadomo chciałbyś być przy naprawie, zawsze się czegoś nowego można dowiedzieć i spędzić jakoś czas nie nudząc się. Aha, jeszcze jedno, ja nie mam poczekalni, u mnie warsztat to jest warsztat. Za dużo w życiu miałem miękkie serce to musiałem mieć potem twardą dupę i już mi wystarczy.
    Jeszcze dochodzi jeden aspekt takich obserwacji czyjejś pracy, a mianowicie wyciąganie głupich wniosków. Przykład : jeden mech. do drugiego daj mi schemat can'a do peugeota 5008. Gdzie ta złączka w praktyce jest umieszczona ? I wiele , wiele podobnych. Powiedzmy po 2 no 3 godzinach usterka zlokalizowana (zielenizna na kablach), naprawiona przez zlutowanie dwóch kabelków. Przychodzi do płacenia i klient rwie włosy z głowy że tyle pieniędzy za przylutowanie dwóch kabelków. I idą dyskusje typu "przecież mógł pan tam od razu zajrzeć" itd. Klient widzi to co chce widzieć, dla niego can to pojęcie kosmiczne i go nie obchodzi, to że cały czas posługiwałeś się testerem to też nie ważne, ważne jest to że wystarczyło przylutować dwa kabelki i wszystko hula.

    Można by książkę napisać na te tematy i byłoby za mało.

    Moderowany przez carrot:

    Panowie, bardzo proszę o trzymanie się tematu tego wątku

  • #159
    Erbit
    Poziom 36  
    Aleksander_01 napisał:
    ... Opowiem kilka historyjek które się u mnie w warsztacie zdarzyły :
    1. ... i powiedziałem dokładnie tak " zabierz pan te dzieci bo jak spadnie na nie samochód to tylko im gówna bokiem wyjdą, a pan będziesz płakoł". Klient wielce obrażony.
    ...

    Gdybyś do mnie się tak zwrócił na pewno więcej bym do Ciebie nie przyjechał. Obojętnie ile miałeś racji w treści to forma mnie nie odpowiada. Nie ma znaczenia, że klient był nieodpowiedzialny.


    Aleksander_01 napisał:
    ...
    2. Klient czeka. W warsztacie mam automatycznie podnoszone bramy (piloty już dawno uszkodzone więc przerobiłem na przycisk który wisi na końcu przedwodu). Obok tego przewodu może znaleźć się sznurek co zwalnia blokadę bram (w razie braku prądu). Ja wpuściłem samochód do środka a klient chciał mi "pomóc" i zamiast nacisnąć przycisk zwolnił blokadę bramy. Pier..olneła o podłogę aż miło. Ale wtedy zje..ałem klienta od debili, achoi i co mi tylko przyszło do głowy. Mówię idioto ta brama kosztuje 8 000 zł, ale to tylko pieniądze, a jakby ktoś stał pod bramą i spadło by na niego kilkaset kg, kark skręcony jak nic, ktoś ma życie spiepszone i właściciel też. Pan prorok od razu powie - proszę pana przepisy jasno określają że na terenie warsztatu nie mogą przebywać osoby trzecie itd, itp. Nawet jak ci nic nie zrobią to nerwy też mają swoją wartość.

    Czym ty się chwalisz? Dumny jesteś ze stanu technicznego warsztatu oraz z postawy jaką prezentujesz już w drugim przykładzie?

    Aleksander_01 napisał:

    3. Klient czeka ale na fotelu kierowcy, nudzi mu się. Ja robię coś w silniku i nagle....silnik odpala, dobrze że zdążyłem uciec z rękami. Klient mówi że chciał sobie radia posłuchać i za daleko mu się wzięło.

    4. Ginące narzędzia, troszku klientów ma lepkie ręce.

    Co robił klient na warsztacie? To samo pytanie miałem zadać w pierwszym punkcie gdzie dzieci biegały po warsztacie.

    To jakaś masakra a nie warsztat gdzie klientom pozwala się przebywać w miejscu naprawy i kręcić się z dziećmi po warsztacie. Sam stwarzasz zagrożenia a innym wytykasz amatorszczyznę ? Wolne żarty!
  • #160
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    Przecież napisałem wyraźnie że nie mam pomieszczenia typu poczekalnia (osobne, wydzielone pomieszczenie dla klientów). Budynek spełnia najnowsze europejskie normy, był projektowany i postawiony w 2010 roku. Pomieszczenia socjalne dla pracowników, biuro, osobne umywalki itd ale poczekalni to warsztat nie musi mieć. I dlatego jak klient chce czekać to niech czeka, ale ma siedzieć na ławeczce i to wszystko.
    Stan techniczny bram jest w nienegannym stanie, zamiast pilota przerobiłem sterowanie na przycisk, rozumiesz. Widzę że nie wiesz jak taka brama jest zbudowana.

    Właśnie "Co robił klient na warsztacie? To samo pytanie miałem zadać w pierwszym punkcie gdzie dzieci biegały po warsztacie.

    To jakaś masakra a nie warsztat gdzie klientom pozwala się przebywać w miejscu naprawy i kręcić się z dziećmi po warsztacie. Sam stwarzasz zagrożenia a innym wytykasz amatorszczyznę " - i dlatego proponuję klientom nie czekanie bo wiem jak to wygląda, i tłumaczę że czekaniem nie przyśpieszy naprawy.

    Forma ci nie odpowiada i byś więcej nie przyjechał, toż to ja to mówię klientom aby mi więcej nie przyjeżdżali, jak mają tak się zachowywać. Myślisz że ja wcześnie nie prosiłem klienta aby je uspokoiił ? Jacuś, Madzia bądźcie grzeczni - i to wszystko.
    Postaw warsztat, przyjmuj klientów i wtedy pogadamy. "Zamkniesz" klienta w poczekalni to powie "nic nie widać co robio, to na pewno części podmieniajo" itd. Żebyś nie wiem jak dobrze robił i zgodnie z wszelakimi przepisami to zawsze będzie ktoś, co mu coś nie odpowiada.
  • #161
    ^ToM^
    Poziom 37  
    No dobrze, ale co twoje opisy absurdalnego (żeby nie powiedzieć brzydko) zachowania wobec twoich klientów, twojego warsztatu mają wspólnego z tematem wątku?
  • #162
    Erbit
    Poziom 36  
    Aleksander_01 napisał:
    ...
    Postaw warsztat, przyjmuj klientów i wtedy pogadamy. ..


    Nie muszę stawiać warsztatu by być po jednej ze stron. Oddaję samochód a czasem mechanik sam go zabiera i nie muszę niczego pilnować. Mam zaufanie do swojego mechanika i takich klientów Tobie życzę. Zaś problem, który opisujesz dotyczy nie tylko warsztatu mechanicznego. Na głupich klientów nic nie poradzisz i chyba doskonale o tym wiesz- co najwyżej możesz ich nie obsłużyć albo (budując w 2010 roku warsztat w najwyższych normach europejskich) mogłeś pomyśleć o marudach i wydzielić przeszklone 3m2 dla nich. Znam taki warsztat gdzie na całej szerokości stanowisk jest szyba a za nią poczekalnia i każdy może sobie usiąść przy swoim majątku (o zgrozo!) i go pilnować. Ja jednak tam nie jeżdżę, wolę zaufanie.
  • #163
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    ^ToM^ napisał:
    No dobrze, ale co twoje opisy absurdalnego (żeby nie powiedzieć brzydko) zachowania wobec twoich klientów, twojego warsztatu mają wspólnego z tematem wątku?

    Kultura mówi że u kogoś musisz się należycie zachować. Jeżeli ktoś nie reaguje na kulturalne zwrócenie uwagi to niestety musisz przemówić jego językiem aby zrozumiał, i wyobraź sobie że działa. Absurdalne jest zachowanie niektórych klientów , a moja jest tylko reakcja na nie.
    Pomyśl - przychodzę do ciebie do domu z dziećmi, a dzieci jak to dzieci kredkami po ścianie, flamastrem po kaloryferach, a to z szaf wyciągają ciuchy itd. Już widzę jak z uśmiechem mówisz nic nie szkodzi, niech się bawią. Ja się z tym spotykam, dla was to teoria i jesteście oburzeni.
  • #164
    Grzegorz_madera
    Poziom 33  
    Aleksander_01 napisał:
    Widzę że jesteś amatorem w sensie nie prowadzisz warsztatu napraw samochodów

    Amatorem nie jestem, prowadzę działalność, ale masz rację warsztatu napraw samochodów już nie prowadzę, ze względu na przypadki, które opisałeś. Tak samo jak Twoich, moich nerwów też szkoda. Co do liczników, to opiszę sytuację, której byłem świadkiem jako pasażer auta. Otóż jadąc z kolegą zostaliśmy zatrzymani do kontroli. Przegląd 4 stycznia, zatrzymanie 6. Różnica niecałe 10000km. Policjant od razu poinformował o możliwości zatrzymania pojazdu. Na to kolega, że auto służy mu do dojazdów do klientów, to jego jedyny samochód i jeżeli zostanie zatrzymany to będzie domagał się pokrycia wszelkich kosztów wynikających z braku możliwości korzystania z pojazdu i poprosił policjanta o ponowne wylegitymowanie się żeby mieć jego dane w razie pozwu sądowego. Policjant poszedł do radiowozu, po chwili wrócił i stwierdził, że pojazdu nie zatrzyma, a kolega będzie musiał się stawić na oględziny przez biegłego. Stawił się w umówionym terminie i biegły stwierdził brak ingerencji. Teraz kolega czeka na decyzję o umorzeniu postępowania. Lub jego rozpoczęciu bo tak naprawdę nie wiadomo co teraz zrobią. W każdym razie pojazd nie został zatrzymany, a samo posiadanie lub użytkowanie pojazdu ze zmienionym przebiegiem nie jest karalne. Poza tym na decyzję wpływają również motywy działania, a jak się uczciwie zastanowić to jaki jest sens cofania licznika kilka dni po przeglądzie? Kilka dni przed ma duży sens, ale po?
  • #165
    ^ToM^
    Poziom 37  
    Grzegorz_madera napisał:
    .... Policjant poszedł do radiowozu, po chwili wrócił i stwierdził, że pojazdu nie zatrzyma, a kolega będzie musiał się stawić na oględziny przez biegłego. Stawił się w umówionym terminie i biegły stwierdził brak ingerencji. Teraz kolega czeka na decyzję o umorzeniu postępowania. Lub jego rozpoczęciu bo tak naprawdę nie wiadomo co teraz zrobią. W każdym razie pojazd nie został zatrzymany, a samo posiadanie lub użytkowanie pojazdu ze zmienionym przebiegiem nie jest karalne. Poza tym na decyzję wpływają również motywy działania, a jak się uczciwie zastanowić to jaki jest sens cofania licznika kilka dni po przeglądzie? Kilka dni przed ma duży sens, ale po?


    Ale jednak pozostało to, o czym pisałem wyżej, że trzeba się będzie przed policją tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. To niestety jest skutek tej ustawy, który spada na kierowcę czy właściciela pojazdy.
    Twój wpis jest jednak cenny, gdyż wiemy przynajmniej jak to już działa w praktyce.
  • #166
    Grzegorz_madera
    Poziom 33  
    Przed chwilą słyszałem w naszym lokalnym radiu podobny przypadek. Przebieg niższy o 10000km krótko po przeglądzie. Też nie zatrzymano pojazdu, ale właścicielka musi się stawić z pojazdem w celu oględzin przez biegłego. Powiedzieli, również, że jak diagnosta się przyzna do pomyłki to postępowania nie będzie.
  • #167
    ^ToM^
    Poziom 37  
    Grzegorz_madera napisał:
    Przed chwilą słyszałem w naszym lokalnym radiu podobny przypadek. Przebieg niższy o 10000km krótko po przeglądzie. Też nie zatrzymano pojazdu, ale właścicielka musi się stawić z pojazdem w celu oględzin przez biegłego. Powiedzieli, również, że jak diagnosta się przyzna do pomyłki to postępowania nie będzie.


    No dobrze - brzmi to dość sensownie. Niemniej jednak kto płaci biegłemu? Zwykle taka opinia kosztuje 200-500 zł.
  • #168
    Grzegorz_madera
    Poziom 33  
    Koszty tego wszystkiego poniesiemy wszyscy, bo tak jak napisałem wcześniej, to prokuratura musi udowodnić obywatelowi winę. Chyba, że ten rzeczywiście okaże się winny, to wtedy poniesie koszty postępowania. Ale praktycznie rzecz biorąc jak można udowodnić cokolwiek w elektronicznym liczniku? W kilka minut można zmienić przebieg bez pozostawienia śladów. Oczywiście są liczniki gdzie trzeba dostać się bezpośrednio do pamięci co wymaga demontażu, ale nadal nie będzie można udowodnić zmiany wskazania. Cały ten przepis służy tylko zastraszeniu obywateli. Bo ten kto się przyzna stanie się winnym i poniesie karę. A większość będzie czekała na udowodnienie winy przez prokuraturę i jednocześnie będą masowe procesy o bezpodstawne przetrzymywanie samochodu na policyjnym parkingu.
  • #169
    Erbit
    Poziom 36  
    Grzegorz_madera napisał:
    ... Przegląd 4 stycznia, zatrzymanie 6. Różnica niecałe 10000km. ...


    Jaka to marka?
    Czy domyślacie się co jest przyczyną?
  • #171
    Erbit
    Poziom 36  
    Grzegorz_madera napisał:
    ...
    Oświeć nas.

    Chciałbym ale niestety nie licz na to. Pytałem całkiem poważnie.
  • #172
    carrot
    Moderator Samochody
    Jedziecie na przegląd do skp, oprócz pieczątki w dowodzie dostajecie kartkę z wydrukiem potwierdzającym badanie, jest na niej przebieg odczytany przez diagnostę. Zanim wyjedziecie ze stacji warto sprawdzić, czy się nie pomylił przy spisywaniu stanu licznika.
    Na skp koło mnie wygląda to tak: diagnosta wsiada do samochodu, bierze kartkę i długopis, zapisuje stan licznika i dopiero idzie do kantorka wklepać w komputer, możliwości pomyłki są zatem trzy: przy odczycie, bo źle widzi i dał 6 zamiast 8, odpisał trip b zamiast odo etc. Przy zapisie na kartce, bo robi to na nierównej kierownicy i długopis mu się omsknął, oraz trzecia przy wpisywaniu danych do komputera.

    Podejrzewam, że większość tych "spektakularnych sukcesów policji" wynika właśnie z błędu przy odczycie/ zapisie przebiegu do cep, a nie z ingerencji w licznik
  • #174
    ociz
    Moderator Samochody
    carrot napisał:
    oprócz pieczątki w dowodzie dostajecie kartkę z wydrukiem potwierdzającym badanie

    Jak sam się nie upomnisz to nie da.
  • #175
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    Przecież wydanie tej "kartki" to obowiązek SKP, a jeżeli nie wydał to należy się upomnieć we własnym interesie. Za komuny było "po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się".
  • #177
    paszczakq
    Poziom 23  
    Zawsze wydają . A trochę furmanek mam to tej papierologii lata .
  • #178
    carrot
    Moderator Samochody
    Zawsze dostaję na przeglądzie, a często jeżdżę podbijać samochody klientom, więc bywam na skp przynajmniej raz w tygodniu
  • #179
    Aleksander_01
    Poziom 40  
    carrot napisał:
    Zawsze dostaję na przeglądzie, a często jeżdżę podbijać samochody klientom, więc bywam na skp przynajmniej raz w tygodniu

    Myślałem że tylko ja tak robię, nie chciałem nawet o tym pisać aby nie być posądzony o amatorszczyznę.
    Przecież ten "papierek" jest ważniejszy od pieczątki w DR.
  • #180
    ^ToM^
    Poziom 37  
    ociz napisał:
    carrot napisał:
    oprócz pieczątki w dowodzie dostajecie kartkę z wydrukiem potwierdzającym badanie

    Jak sam się nie upomnisz to nie da.


    Bo teraz najważniejszy jest wpis w CEPIK. Pieczątki i świstka można nie mieć, gdyż przy kierowaniu samochodem dowód rejestracyjny i zaświadczenie o przeprowadzeniu badania technicznego nie jest wymagane aby je mieć przy sobie. Policjant zajrzy do CEPIK i widzi, czy było wykonane badanie.