Cześć po raz drugi
Tym razem problem z Reno clio, w skrócie bo jak patrzę na ten samochód to mnie ciąga na wymioty.
Auto kupione na szybko od znajomego jako prezent siostrze za to że obroniła mgr, i żeby miała dziewczyna czym jeździć do pracy do szpitala. Pieniądze duże /nieduże z ubezpieczeniem 3200 mnie wyniosło.
Były problemy, ale rozwiązane więc nie będę się wgłębiał, do sedna.
Wraca samochodem do domu w czasie drogi auto szarpie traci moc gaśnie na drodze. Przyjeżdżam holuje wychodzi że nie ma ładowania,ok. Jednak za 2 dni zaglądam do tego lewarka trzasnałem maska, mocy z bostera mu daje, hyc i pali dziad kontrolka od ładowania znika i cacy. Po wyjechaniu za bramę znowu zgasł.
Rozkręcilem wszystkie kable jakie widziałem, wszystkie styki, na alternatorze, klemach itd wyczyścilem na lux. Składam, palę to ustrojstwo, chodzi pięknie, nic na desce nie ma tylko jechać. Po przejechaniu 20 m choinka hoł hoł mery krismas, gaśnie, odpalić nie idzie. Wniosek mój coś się zesrało od wstrząsów podczas ruchu.
Po 2 dniach (kolejne podejście) auto z bostera odpala, ale po odłączeniu urządzenia gaśnie.
Klema minusówa w trochę kiepskim stanie, ale wsadziłem ja do góry nogami to na pewno jest styk, reszta minusów też wyczyszczona, ale nie które te kabelki to jak z pupy wyciągnięte.
Nie jestem ani elektrykiem ani mechaniki em tylko brukarzem😁
Teraz na urlopie chciałem poskladać go i go sprzedać, bo wydawało mi się że wyczyszczenie styków nie jest trudna rzeczą. Brakuje mi pomysłów, a też szkoda go oddawac(chociaż to Reno) za grosze handlarzom.
Zdaje się tu na zawodowców co to jedzą na. Śniadanie.
Z góry dziękuję
PS.
Siostra wymiekła po ostatniej akcji z Clio, i kupiła sobie yariske 2jke.
Brat chciał dobrze a wyszło jak zawsze.
Z fartem!
Auto kupione na szybko od znajomego jako prezent siostrze za to że obroniła mgr, i żeby miała dziewczyna czym jeździć do pracy do szpitala. Pieniądze duże /nieduże z ubezpieczeniem 3200 mnie wyniosło.
Były problemy, ale rozwiązane więc nie będę się wgłębiał, do sedna.
Wraca samochodem do domu w czasie drogi auto szarpie traci moc gaśnie na drodze. Przyjeżdżam holuje wychodzi że nie ma ładowania,ok. Jednak za 2 dni zaglądam do tego lewarka trzasnałem maska, mocy z bostera mu daje, hyc i pali dziad kontrolka od ładowania znika i cacy. Po wyjechaniu za bramę znowu zgasł.
Rozkręcilem wszystkie kable jakie widziałem, wszystkie styki, na alternatorze, klemach itd wyczyścilem na lux. Składam, palę to ustrojstwo, chodzi pięknie, nic na desce nie ma tylko jechać. Po przejechaniu 20 m choinka hoł hoł mery krismas, gaśnie, odpalić nie idzie. Wniosek mój coś się zesrało od wstrząsów podczas ruchu.
Po 2 dniach (kolejne podejście) auto z bostera odpala, ale po odłączeniu urządzenia gaśnie.
Klema minusówa w trochę kiepskim stanie, ale wsadziłem ja do góry nogami to na pewno jest styk, reszta minusów też wyczyszczona, ale nie które te kabelki to jak z pupy wyciągnięte.
Nie jestem ani elektrykiem ani mechaniki em tylko brukarzem😁
Teraz na urlopie chciałem poskladać go i go sprzedać, bo wydawało mi się że wyczyszczenie styków nie jest trudna rzeczą. Brakuje mi pomysłów, a też szkoda go oddawac(chociaż to Reno) za grosze handlarzom.
Zdaje się tu na zawodowców co to jedzą na. Śniadanie.
Z góry dziękuję
PS.
Siostra wymiekła po ostatniej akcji z Clio, i kupiła sobie yariske 2jke.
Brat chciał dobrze a wyszło jak zawsze.
Z fartem!