Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer ControlsComputer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown

p.kaczmarek2 29 Sty 2020 22:10 3744 17
  • Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Witajcie moi drodzy
    Tutaj pokażę moje testy gniazda elektrycznego-ładowarki USB zakupionego na eBayu. Jest to po prostu zwykłe gniazdo elektryczne które dodatkowo posiada wbudowany zasilacz 5V/2A pozwalający na zasilanie urządzeń poprzez dwa złącza USB, takie jak mają komputery i ładowarki. Można w ten sposób ładować np. telefon, tablet, czy tam powerbank.

    Uwaga
    To jest normalne gniazdo elektryczne. Znajduje się w nim napięcie sieciowe, niebezpieczne dla zdrowia i życia. Obchodzić się z nim, montować je powinny tylko uprawnione do tego osoby. Odradzam jakichkolwiek samodzielnych działań z tym (lub z jakimkolwiek innym) gniazdem.

    Zakup gniazda-ładowarki
    Gniazdo zostało kupione przeze mnie na eBayu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    W ofercie jest kilka różnych rodzajów gniazd. Jest wersja bez USB, wersja 1.5A i 2A. Wybrałem wersję najmocniejszą, czyli "5V 2A USB port".
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    W momencie kupowania (16 listopad 2019) cena była nieco niższa:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Kupiłem je wtedy za 3.89£, czyli jakieś 20 zł.
    Na paczkę czekałem dość długo. Całość przyszła dopiero 21 stycznia 2020:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Paczka dość duża, oczywiście nie była wysłana jako polecona, tylko listonosz po prostu włożył ją do skrzynki.
    Zawartość:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Naklejka na folii zdaje się nam zdradzać symbol gniazda bądź serię jego produkcji, chociaż w Google jest dość mało wyników gdy go wyszukamy.
    W każdym razie podpis brzmi:
    TKDH10H53-2
    A08R10-L4-02

    Żadnego konkretnego modelu/producenta tego gniazda nie ma podanego.

    Wymiary gniazda
    Z przodu gniazdo ma standardowe wymiary, jednakże oczywiście z tyłu jest nieco większe.
    Tutaj porównanie jego z jakimś starym gniazdem które miałem na strychu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Tutaj dokładny wymiar który pokazuje wymaganą głębokość puszki:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Jakieś 30mm. Czyli nie jest źle, do większości puszek chyba się zmieści.

    Mały 'teardown', czyli zaglądamy do środka
    Na początku rozłożyłem całość i przyjrzałem się dokładnie jak jest zbudowana.
    Biały front trzyma się na czterech plastikowych zaczepach:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Po zdjęciu frontu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Zbliżenie na bardziej interesującą nas część:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Płytkę z zasilaczem impulsowym można po prostu wysunąć ze środka, choć trzeba uważać na przewody, najlepiej je delikatnie odsunąć śrubokrętem by nie blokowały:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Płytka w całej okazałości. Część elementów jest w SMD (montaż powierzchniowy), część w THT (montaż przewlekany):
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Dioda LED między portami USB to dioda standby - świeci się cały czas.
    Cały zasilacz jest oczywiście impulsowy, w topologii flyback, co zresztą nieco dalej będzie jasne.
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Na płytce są dwa duże kondensatory elektrolityczne, jeden po stronie pierwotnej, drugi po stronie wtórnej.
    Płytka podpisana jest czymś co wygląda jak data produkcji (2019-9-4) oraz model płytki (HC-CW241).
    Płytka od strony lutów:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Widać jaki jest odstęp pomiędzy stroną pierwotną i wtórną (izolacja od sieci), jednakże ciężko jest ocenić izolacje ostatecznie gdyż zależy to też od jakości wykonania transformatorka, który trzeba by rozłożyć by to sprawdzić.
    Widać też, że piny D+ i D- od złącz USB są razem.
    Piny 5V od portów USB też są połączone, masy oczywiście też.
    Widać również luty kondensatora, który jest pomiędzy stroną pierwotną i wtórną.
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Na zdjęciu spodu płytki widać również, że transformator ma jedno uzwojenie po stronie wtórnej, i dwa uzwojenia po stronie pierwotnej. Najwyraźniej regulacja napięcia odbywa się w pełni po stronie pierwotnej, za pomocą uzwojenia feedback, a nie tak jak w przypadku wielu innych przetwornic za pomocą transoptora.

    Płytka podświetlona:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Zbliżenie na układ kontrolera przetwornicy impulsowej:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Można z niego odczytać oznaczenie:
    HX3612A
    P31O557

    Niestety nie znalazłem jego noty katalogowej, kilka wyników w Google jest, ale część nie chce się ładować. Może ktoś z czytelników wie co to za układ?
    Na płytce nie widać żadnych tranzystorów, a układ ten podłączony jest bezpośrednio do uzwojeń transformatorka, więc można łatwo wywnioskować że jest to kontroler przetwornicy w topologii flyback ze zintegrowanym MOSFETem.
    Sam układ zasilany jest najprawdopobniej z 12V - zmierzyłem napięcie na pinach kondensatora elektrolitycznego E2 o pojemności 4.7uF na napięci 50V, widocznego na zdjęciu.
    Zdjęcie całości płytki z góry:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Kondensator po stronie wtórnej, filtrujący 5V dla portów USB to CapXon 470uF 6.3V:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Kondensator po stronie pierwotnej jest na 400V i ma pojemność 6.8uF:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Nie widzę po stronie wtórnej żadnego innego kondensatora, chociaż prosiłoby się dać tutaj jeszcze 100nF ceramicznego, pewnie w obudowie SMD.
    W zasadzie to można by go dolutować we własnym zakresie...
    Pod kondensatorem od strony pierwotnej kryje się mostek prostowniczy montowany powierzchniowo:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Ma on symbol MB10F.
    W sieci łatwo jest znaleźć jego notę katalogową:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Przed mostkiem prostowniczym jest tylko rezystor podpisany FR1, a dokładniej to Fusible Resistor.
    Fusible Resistor, czyli rezystor bezpiecznikowy łączy rolę rezystora i bezpiecznika. Jest to rezystor który po przekroczeniu jego mocy nominalnej szybko ulega przepaleniu i przerywa obwód jednocześnie chroniąc układ przed uszkodzeniami.
    Nie widzę tam jednak żadnego filtru przeciwzakłóceniowego, więc zastanawiam się, na ile ta przetwornica może "siać" zakłócenia po sieci.
    Nieco dalej można rozpoznać trzy elementy (rezystor R2 - oznaczenie 204, kondensator C2 - oznaczenie 102 1KV, dioda D1 - oznaczenie A7) które tworzą gasik szpil na uzwojenie pierwotne transformatora:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Jeszcze na koniec zbliżenie na diody D3 i D4 (oznaczenie SS54), które są po stronie wtórnej transformatora i prostują wyjście z niego przed podaniem go na kondensator 470uF i do złącz USB:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Warto zwrócić uwagę, że diody są dwie, podłączone równolegle.
    Dwie diody pozwalają rozdzielić prąd całkowity po połowie, odciążając nieco każdą z diod, jednak z wielu powodów uzyskanie równego rozkładu prądów z użyciem diod krzemowych, w sposób widoczny na płytce, jest praktycznie niemożliwe
    Do tego dziurkowany fragment laminatu tworzy tutaj prymitywny radiator by móc chociaż troszkę oddawać ciepło. Jego zdjęcie od spodu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Wyżej pokazane diody D3 i D4 to diody Schottkiego, ich nota katalogowa jest dostępna w sieci:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Na koniec zrobiłem szkic połączeń elementów z płytki. Szkic nie jest kompletny, brakuje na nim dwóch rezystorów i dokładnego podłączenia scalaka, ale daje jakieś pojęcie o tym co się tam dzieje:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Po przeanalizowaniu doszedłem do wniosku, że całość działa mniej więcej tak:
    Przewód fazowy podłączony jest do mostka Greatza MB10F przez rezystor bezpiecznikowy, który ogranicza prąd ładowania kondensatora E1 i jednocześnie stanowi zabezpieczenie przed nadmiernym poborem prądu spowodowanym niepoprawną pracą przetwornicy
    Dalej znajdujący się kondensator E1 6.8uF na 400V filtruje napięcie wejściowe. Główny układ przetwornicy zasilany jest na początku poprzez rezystor R1 (305 - 3MOhm), ładuje on kondensator E2 4.7uF 50V podłączony zapewne do pinu VCC kontrolera (wg. pomiarów to 12V). Przetwornica startuje i przepuszcza prąd przez uzwojenie pierwotne. W ten sposób w jego rdzeniu magazynowana jest energia która zostaje przekazana do uzwojenia wtórnego oraz uzwojenia feedback po rozwarciu wewnętrznego tranzystora w układzie kontrolera na końcu cyklu narastania prądu. To skutkuje pojawieniem się prądu na pozostałych uzwojeniach. Uzwojenie feedback przejmuje rolę zasilania układu kontrolera i również służy do kontroli napięcia wyjściowego (pewnie na dzielniku rezystorowym, nieuwzględnionym na szkicu schematu). Rezystor R5, ten jednoomowy, zapewne służy do kontroli prądu przetwornicy.
    Elementy R2, C3, D1 stanowią gasik/snubber którego rolą jest redukcja dzwonienia i gaszenie impulsów szpilowych napięcia które indukują się na uzwojeniu pierwotnym w trakcie przełączania.
    Po stronie wtórnej zasadniczo wszystko jest jasne. Dwie diody Schottkiego prostują napięcie, które idzie na kondensator elektrolityczny E3 (470uF, 6.3V), dalej jest tylko rezystor 1k R6 który cały czas obciąża wyjście przetwornicy oraz dioda LED standby.
    Nie daję pewności, że powyższy opis jest poprawny. Jeśli czegoś więcej się dowiem to go poprawię i zaktualizuję, a może ktoś z czytelników coś wniesie?

    Pierwsze pomiary
    W celu dokonania pomiarów podłączyłem gniazdko tymczasowo do trójżyłowego kabla sieciowego z wtyczką.
    Oczywiście podłączyłem całość zgodnie z ogólnoprzyjętymi normami (odpowiednie podłączenie przewodu liniowego L - fazy, przewodu ochronnego PE - uziemienia oraz przewodu neutralnego N - zera).
    Na początek za pomocą takiego multimetru jakiego miałem pod ręką (DT-9208A) zmierzyłem pobór prądu z sieci przez zasilacz bez obciążenia:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    0.326mA - wartość tę należy traktować z pewnym dystansem, bo nie jest to multimetr wysokiej klasy, ale i tak nie jest źle.
    Próbowałem też zmierzyć to za pomocą miernika zużycia prądu z chin, ale on nic nie złapał:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Następnie sprawdziłem napięcie na wyjściu przetwornicy bez obciążenia:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    5.21V, czyli w granicach normy USB. Ale wartość napięcia bez obciążenia raczej nam dużo nie mówi, więc zaraz spróbujemy obciążyć przetwornicę i zobaczymy co się stanie.
    Na początek spróbowałem potestować jak poradzi sobie z ładowaniem starego, niepotrzebnego już mi telefonu Kruger&Matz. Podpiąłem go poprzez miernik napięcia/prądu USB Doctor:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Nie jest źle.
    Prąd ładowania: 0.67A
    Napięcie ładowania: 5.13V
    Moc pobierana z sieci (wg. miernika): 4.6W

    Następnie uznałem, że sprawdzę jak zachowa się przetwornica przy obciążeniu jakiegoś 1 ampera.

    Jeśli wiemy, że napięcie wynosi 5V i chcemy by popłynął prąd 1A, to możemy z prawa Ohma wyliczyć, że potrzebujemy rezystora 5 omów.
    Zajrzałem do mojego zbioru rezystorów mocy z wylutu (głównie ze starych telewizorów CRT):
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    I znalazłem tam odpowiedni o zbliżonej wartości (4.7 omów):
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Do tego wziąłem gniazdo micro-USB/breakout:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    I tak przygotowałem odpowiednie obciążenie:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Teraz testy z rezystorem 4.7 omów w roli obciążenia:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Prąd ładowania: 0.97A
    Napięcie ładowania: 5.17V
    Moc pobierana z sieci (wg. miernika): 6.5W

    Potem zadecydowałem, że spróbuje obciążyć zasilacz jeszcze mocniej. Przygotowałem drugie obciążenie, z dwóch rezystorów połączonych równolegle:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    I użyłem prostego huba USB by podłączyć oba obciążenia naraz:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Wyniki testu okazały się dość dobre. Nawet przy prądzie 1.56A napięcie na wyjściu nie spada poniżej 5V!
    Prąd ładowania: 1.56A
    Napięcie ładowania: 5.03V
    Moc pobierana z sieci (wg. miernika): 10.5W

    Na koniec z ciekawości sprawdziłem co się stanie jak przekroczę nominalne 2A wydajności prądowej tej przetwornicy. Z rezystorów złożyłem nieco większe obciążenie i podłączyłem je:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Jak widzimy, niestety w tym momencie napięcie na wyjściu już spada daleko poza granice standardu USB.
    Ale nie powinno nas to dziwić, przetwornica ma wydajność prądową określoną jako maksymalnie 2 ampery, więc nie musi działać poprawnie po jej przeciążeniu.
    Prąd ładowania: 2.20A
    Napięcie ładowania: 3.12V
    Moc pobierana z sieci (wg. miernika): 9.6W

    Dwunastogodzinny test pod obciążeniem 1.5A
    Następnego dnia uznałem, że warto jeszcze sprawdzić jak mocno nagrzewa się całość przy dość dużym obciążeniu, powiedzmy 1.5A. Oczywiście wiadomo, że na pewno w ścianie w puszcze może się nagrzać mocniej, w zależności też od temperatury otoczenia, ale podstawowy dwunastogodzinny test obciążenia mimo wszystko nam powie czy całość nie zadymi po paru godzinach.
    Do mierzenia zużycia energii (i też czasu działania) użyłem zakupionego na eBayu chińskiego 'energy meter'.
    Do mierzenia temperatury użyłem swojego pirometru UT300C.
    Początek testu (podłączenie):
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Temperatura na początku testu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown

    Po 20 minutach robi się już ciepło:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown

    Po 30 minutach. Dodatkowo zdjęcia pokazują pobór prądu i napięcie na ten moment.
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Po godzinie:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown

    Ostatecznie, po 12 godzinach:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Podsumowanie dwunastogodzinnego testu:
    Gniazdo było obciążone tak, że przez 12 godzin pobierany był prąd mniej więcej 1.5A. Całość w temperaturze pokojowej. Pomiary temperatury wykonywałem pirometrem, stopniowo widać było że zasilacz coraz bardziej się nagrzewa, aż do jakiś 55°C. Bariera 60°C nie została przekroczona.
    Przez cały czas napięcie na wyjściu i prąd utrzymywał się mniej więcej taki sam.
    Nic się nie stopiło, nic nie zadymiło, i cały test poszedł dość dobrze.

    Co się dokładnie grzeje?
    Potem sprawdziłem jeszcze co dokładnie na płytce się grzeje. Tym razem uruchomiłem wszystko z płytka zasilacza wyjętą z plastiku na 6 godzin, obciążenie 1.5A. Pomiary znów zrobiłem pirometrem. Pomiary wykonywałem parukrotnie, zaokrągliłem wyniki.
    Oto wyniki pomiarów:
    Kondensator ze snubbera - 65°C
    Rezystor ze snubbera - 60°C
    Dioda ze snubbera - 55°C
    Diody schottky po stronie wtórnej - 50°C
    Kontroler przetwornicy - 40°C
    Transformatorek - 40°C
    Kondensator elektrolityczny po stronie wtórnej - 35°C
    Pozostałe elementy (takie jak np. mostek Greatza) mniej, 20°C i tego rzędu.

    Podsumowanie
    Opisałem tutaj wykonane przeze mnie podstawowe testy gniazda sieciowego z portami USB. Ich wyniki wyszły lepiej, niż się spodziewałem - wygląda na to, że produkt rzeczywiście trzyma się standardu USB. Napięcia są w normie i nie spadają mocno nawet przy obciążeniu rzędu 1.5A. To na pewno jest lepsze niż to, czego można się spodziewać po tanim no-name produkcie.
    Oczywiście takie proste testy zrobione amatorsko nie są za bardzo miarodajne. Aby w pełni ocenić produkt, przydałoby się wykonać znacznie więcej testów, zajrzeć do transformatorka i ocenić jego izolację, sprawdzić jak zasilacz radzi sobie przy większych odchyleniach napięcia sieciowego, zmierzyć tętnienia napięcia oraz to jak bardzo układ sieje zakłóceniami po sieci.
    W każdym razie, ostateczny werdykt zostawiam Wam - co sądzicie o tym produkcie, jak również ogólnie o montowaniu gniazd USB w ścianach? Zapraszam do dyskusji.

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
  • Computer ControlsComputer Controls
  • #2
    zgierzman
    Poziom 25  
    Moim zdaniem bardzo dobry test. Akurat dla przeciętnego użytkownika. Bez zadęcia na pomiary zakłóceń i szumów, ale dostatecznie szczegółowy.

    Napięcie wyjściowe jest pewnie zaszumione, ale kogo to obchodzi, póki ładuje telefon? Przecież nie zasila laboratoryjnych przetworników A/D :-D

    Zapewne sieje do sieci, ale każdy kto obejrzał sobie napięcie sieciowe na oscyloskopie wie, śmietnik tam jest nielichy, i przebieg nawet nie przypomina sinusoidy. Dopóki nie ma systemowych rozwiązań, nie ma co sobie głowy zaprzątać siejącymi przetworniczkami 10 W.
    Oto jak wygląda "sinus" u mnie w domu:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Blok z windą. Na wykresie widzę kiedy winda rusza, i kiedy się zatrzymuje. Głęboko gdzieś mam wszystkie siejące zasilacze u sąsiadów, bo włączanie moich własnych zasilaczy, telewizorów itp. nie jest widoczne wcale...

    Jedynie co można by zarzucić temu produktowi, to ochrona przeciwporażeniowa. To jest "niemieckie" gniazdo Schuko, a u nas najczęściej występuje "francuskie" gniazdo z bolcem.
    Tyle, że gniazdo to zapewne zostanie zainstalowane gdzieś w domu (salon, sypialnia), a tam i tak nikt nigdy nie wpina wtyków z PE. Raczej płaskie wtyczki od TV :-D A nawet jak wieża, czy TV, ma przewód z PE, to wtyk zwykle jest uniwersalny, który pasuje i do "naszego" i do Schuko...
  • #3
    szeryf3
    Poziom 19  
    Bardzo fajny test i bardzo fajnie opisany.
    Sam się zastanawiałem nad zakupem takiego gniazdka, ale obawiałem się, że elektronika zawarta w nim jest bardzo ograniczona i mogę przypłacić to spaleniem telefonu.
  • #4
    Vytautas_YT
    Poziom 30  
    Bardzo fajny i przydatny test. Sam kupiłem 5 takich gniazdek w Marcu 2019 z tym że na Aliexpress, kosztowały wtedy ok 4$ za sztukę, są dokładnie takie same jak te które opisujesz. Kupiłem je głównie z myślą o wykorzystywaniu jako ładowarki do urządzeń mobilnych więc Schuko w żaden sposób mi nie przeszkadza.

    Jedyny element który mnie w tych gniazdkach drażni to LED świecący cały czas ale z tym w razie co można sobie szybko poradzić :)
  • #5
    SylwekK
    Poziom 30  
    Mnie jeszcze ciekawi jedna istotna rzecz. Zauważyłem, że przy niektórych ładowarkach ekrany dotykowe w smartfonach głupieją innymi słowy żyją własnym życiem. Obsługa urządzenia staje się prawie niemożliwa. Jak to wygląda w tym przypadku?
    Pytam, bo posiadam gniazda blatowe z gwiazdami USB - do ich wydajności nie mam zarzutów, dają radę natomiast jest problem, który opisałem. I żeby nie było, ten sam efekt spotkałem już na zwykłych wtyczkowych ładowarkach z różnymi modelami smartfonów.
    A gniazda posiadam takie:

    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
  • Computer ControlsComputer Controls
  • #6
    mkpl
    Poziom 37  
    Recenzja fajna.
    Niestety nie zachęciła mnie do kupna :)

    Przetwornica ma kilka wad:
    - brak jakiegokolwiek filtra przeciwzakłóceniowego po stronie sieci,
    - brak stabilizacji napięcia wyjściowego przetwornicy a jedynie pośrednie z napięcia pomocniczego
    - brak zabezpieczenia OVP choćby diody transil.
    - brak filtru wyjściowego choćby jeszcze jeden stopień LC.
    - rezystor bezpiecznikowy... już mogli wstawić TR5, który ideałem bezpieczeństwa nie jest ale i tak byłby lepszy.
    Z zalet fajny kondensator wyjściowy obiecujący wieloletnią pracę.

    Bezpieczeństwo.
    Sprawdź czy transformator jest nawinięty drutem nie w emalii a w plastiku.
    Jeśli tak to jest to przewód w potrójnej izolacji (TIW) to można przyjąć, że urządzenie jest bezpieczne.
  • #7
    E8600
    Poziom 38  
    Recenzja solidna ale...

    Tym, którzy myślą ładować smartfony z takiego badziewia radzę zobaczyć jak zbudowane są oryginalne ładowarki. Mają tyle zabezpieczeń/elementów, że brakuje wolnego miejsca na PCB.

    mkpl napisał:
    Jeśli tak to jest to przewód w potrójnej izolacji (TIW) to można przyjąć, że urządzenie jest bezpieczne.
    Widać przewody na zdjęciu, zbyt cienkie więc raczej zwykły drut w emalii. W oryginalnej od Samsunga są takie jak kolega pisze.
    Z wad mogę jeszcze dodać tanie (chyba nawet nie pozłacane) porty USB które szybko się wyrabiają.

    Nie mam drogiego telefonu ale bym go nie podłączył do takiego "wynalazku". Co najwyżej jakąś tanią latarkę.
  • #8
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Co do pomiarów temperatur podczas testu mam malutkie zastrzeżenie. Otóż w teście gniazdo było na wierzchu - wmontowane w puszkę będzie mieć dużo gorsze warunki więc obawiam się że te temperatury wiarygodne nie są... A skoro nie są to i mogę mieć obawy co do trwałości takiego gniazdoładowarki.
  • #9
    mdm150
    Poziom 26  
    Nie ufałbym zabardzo jakoś temu usb doctorowi. Mam taki sam egzemplarz. Testowałem go ma kilku zasilaczach impulsowych. Nie porównywałem wskazań z normalnym multimetrem. Pływające napięcie, myślę sobie taki urok małych zasilek. Tknęło mnie by sprawdzić to na zasilaczu ze stabilizatorem liniowym. Wyszedł zonk, wada mojego egzemplarza... .W ostatnim przypadku poszedł w ruch multimetr.
  • #10
    AdamFilipek
    Poziom 19  
    p.kaczmarek2 napisał:
    W celu dokonania pomiarów podłączyłem gniazdko tymczasowo do trójżyłowego kabla sieciowego z wtyczką.
    Oczywiście podłączyłem całość zgodnie z ogólnoprzyjętymi normami (odpowiednie podłączenie przewodu liniowego L - fazy, przewodu ochronnego PE - uziemienia oraz przewodu neutralnego N - zera).


    Po czym wspomniany kabel podłączyłem do przedłużacza bez przewodu ochronnego...
  • #11
    avatar
    Poziom 35  
    Fajnie zrobiony test - wiem już czego nie kupić !
    Pakowanie elektroniki w gniazdka może się skończyć przy pomiarach okresowych spaleniem czegoś - zakładam że nie przetrzyma to to testu rez izolacji zgodnie z normą - no bo kto będzie pamiętać o tym zasilaczu w obudowie gniazdka w ścianie :)
    Ps przydały by się przefrezowania na laminacie - on w czasie jakieś awarii się zwęgla i super przewodzi :) - po to często są jakieś nafrezowania na pcb.

    Elektrolity zwykłe też lubią się starzeć i z czasem robią zwarcie.... dlatego się z nich ucieka z profesjonalnych rozwiązań / nastawionych na niezawodność.
  • #13
    acctr
    Poziom 15  
    Dobra recenzja, w szczególności podoba mi się długi test dla obciążenia 1,5A. Niektóre zasilacze nie wytrzymują np ładowania smartfona bo nie wytrzymuje dioda po stronie wtórnej.
    Moim zdaniem zabrakło sprawdzenia obecności wysokiego potencjału na gniazdach USB. Obecność niebieskiego kondensatora może powodować, że przy dotyku urządzenia podłączonego do gniazd USB odczuwalne jest mrowienie. Tym bardziej, że na schemacie przetwornicy nie widać przewodu PE. Do tego testu wystarczy próbnik z neonówką.
  • #14
    mkpl
    Poziom 37  
    acctr napisał:
    Dobra recenzja, w szczególności podoba mi się długi test dla obciążenia 1,5A. Niektóre zasilacze nie wytrzymują np ładowania smartfona bo nie wytrzymuje dioda po stronie wtórnej.
    Moim zdaniem zabrakło sprawdzenia obecności wysokiego potencjału na gniazdach USB. Obecność niebieskiego kondensatora może powodować, że przy dotyku urządzenia podłączonego do gniazd USB odczuwalne jest mrowienie. Tym bardziej, że na schemacie przetwornicy nie widać przewodu PE. Do tego testu wystarczy próbnik z neonówką.


    Ten niebieski kondensator to cześć gasika tranzystora kluczującego.


    Swoją drogą to błąd, że brakuje kondensatora miedzy stroną pierwotną i wtórną... Ten kondensator ma odprowadzać zakłócenia w.cz przechodzące przez transformator z strony pierwotnej na wtórną. Dodatkowo on nie wprowadza upływu "mrowienia" bo odnosi się do masy strony sieciowej, która jest odniesiona do stałego potencjału na kondensatorze zbiorczym.

    Upływ wprowadzają kondensatory Y w filtrze po stronie sieciowej. Przecieka przez nie prąd AC i to on przy braku PE powoduje pojawienie się potencjału około 110V.
  • #15
    acctr
    Poziom 15  
    mkpl napisał:
    Ten niebieski kondensator to cześć gasika tranzystora kluczującego.

    Swoją drogą to błąd, że brakuje kondensatora miedzy stroną pierwotną i wtórną... Ten kondensator ma odprowadzać zakłócenia w.cz przechodzące przez transformator z strony pierwotnej na wtórną. Dodatkowo on nie wprowadza upływu "mrowienia" bo odnosi się do masy strony sieciowej, która jest odniesiona do stałego potencjału na kondensatorze zbiorczym.


    Nie brakuje tego między stroną pierwotną a wtórną. Są dwa "niebieskie kondensatory", jeden 1nF równolegle z rezystorem 200k a drugi schowany obok rdzenia trafo. Ja miałem na myśli właśnie ten obok trafo. A to że jest na masie po stronie sieciowej odniesionej do stałego potencjału to nie ma znaczenia. Mrowi ponieważ jest różnica potencjałów między układem a Ziemią. Nawet masa podłączona do N może mrowić.

    SylwekK napisał:
    Zauważyłem, że przy niektórych ładowarkach ekrany dotykowe w smartfonach głupieją innymi słowy żyją własnym życiem. Obsługa urządzenia staje się prawie niemożliwa.


    To może być właśnie objaw problemu o którym wspominam. Ekran dotykowy głupieje, ponieważ panuje na nim wysoki potencjał względem Ziemi a dostaje się właśnie z ładowarki przez ten "niebieski" kondensatorek. Wystarczy dotkąć masę USB próbnikiem z neonówką aby się przekonać.
  • #16
    SylwekK
    Poziom 30  
    A tak się zastanawiam, jak by wywalić ten kondek sprzęgający część pierwotną i wtórną... Co by się mogło stać i czy on naprawdę jest potrzebny? Pytam, bo w przetwornicach orłem nie jestem :)
  • #17
    acctr
    Poziom 15  
    Ogólnie, ten kondensator jest po to, aby zminimalizować zakłócenia EMI.
    Powinien on sprzęgać masę obwodu wtórnego z masą obwodu pierwotnego, posiadającą potencjał ziemi.

    Przykładowo w zasilaczach do laptopów stosuje się sieciowe przewody zasilające z przewodem PE, właśnie po to żeby uziemić masę obwodu wtórnego poprzez kondensator Y (czyli tylko dla przebiegów w. cz.).

    Gdy laptop podłączymy do gniazdka bez bolca przy delikatnym dotyku obudowy daje się odczuć 50Hz na dłoni, a przy podłączaniu innego odbiornika np TV poprzez HDMI może wystąpić iskrzenie na styku gniazd-wtyk.

    Natomiast kiedy przetwornica posiada tylko przewody L i N na wejściu stosuje się obwód dzielnika RC, który wytwarza pozorną masę (punkt neutralny) i do niej sprzęgnięta jest masa obwodu wtórnego poprzez CY.

    W testowanym tutaj zasilaczu nie widać takiego rozwiązania. Kondensator Y sprzęga masę obwodu pierwotnego, która może posiadać potencjał linii L.

    Szczegóły można znaleźć w wielu opracowaniach, schematach, itd.
    Pierwszy lepszy z brzegu przykład: http://www.arpnjournals.com/jeas/research_papers/rp_2010/jeas_0210_300.pdf
  • #18
    Jacek Rutkowski
    Poziom 26  
    E8600 napisał:
    Recenzja solidna ale...

    Tym, którzy myślą ładować smartfony z takiego badziewia radzę zobaczyć jak zbudowane są oryginalne ładowarki. Mają tyle zabezpieczeń/elementów, że brakuje wolnego miejsca na PCB.

    mkpl napisał:
    Jeśli tak to jest to przewód w potrójnej izolacji (TIW) to można przyjąć, że urządzenie jest bezpieczne.
    Widać przewody na zdjęciu, zbyt cienkie więc raczej zwykły drut w emalii. W oryginalnej od Samsunga są takie jak kolega pisze.
    Z wad mogę jeszcze dodać tanie (chyba nawet nie pozłacane) porty USB które szybko się wyrabiają.

    Nie mam drogiego telefonu ale bym go nie podłączył do takiego "wynalazku". Co najwyżej jakąś tanią latarkę.

    Mam Xiaomi Redmi 4A z oryginalną ładowarką 5V 1A od producenta:
    Gniazdo elektryczne z wbudowaną, dwuportową ładowarką USB - mini test + teardown
    Wiesz ile elementów ma na wyjściu za transformatorem ta ładowarka?
    Dioda prostownicza, kondensator elektrolityczny bodajże 1000µF 6,8V, dioda Zenera, rezystor i transoptor do stabilizacji napięcia wyjściowego.
    Żadnych innych elementów zabezpieczających tylko bezpiecznik topikowy miniaturowy przewlekany od strony sieci.
    Jedna mi się uszkodziła i rozebrałem z ciekawości niestety nie zrobiłem zdjęć.