Mój problem z autem zaczął się niedawno, mianowicie podczas odpalenia auta na zimnym silniku, nie ma problemu, lecz gdy przejadę około 10 km. zaczynam dostrzegać, że światła drogowe, a także mijania lekko mrugają, tak jakby miały spadek napięcia, po czym wyłącza się radio i włącza na nowo, po dojechaniu do celu, wyłączeniu silnika i ponownym jego uruchomieniu problemu ustaje. Dziś po dojechaniu do miasta (15km), nic nie zapowiadało problemu, dotarłem na miejsce. Po próbie odpalenia go na nowo wszystko było ok, przejechałem nim jakieś 5 km, po wyłączyłem silnik na chwilę, słuchając przy tym radia, i nagle usłyszałem wyłączające się radio, po przekręceniu stacyjki-cisza, więc poprosiłem znajomego o odpalenie na kable, bo nawet nie mogłem zamknąć samochodu. Po podłączeniu kabli, silnik uruchomił się bez problemu, popracował chwilę, zgasiłem go i znowu nie było problemu; I tak 2/3 razy bez żadnego problemu uruchomił się. Sprawdzałem miernikiem akumulator, miał dobre napięcie, próbowałem także przy włączonych światłach, radiu oraz nawiewie, wszystko zachowane w normie, I tu moje pytanie, czy to może oznaczać uszkodzone szczotki w alternatorze?, czy raczej problemem może być inna przyczyna?
Dodam jeszcze, że podczas mrugania świateł słyszałem pod kierownicą pstrykanie, nierównomierne, w pierwszej kolejności myślałem że to problem z przekaźnikiem.
Dodam jeszcze, że podczas mrugania świateł słyszałem pod kierownicą pstrykanie, nierównomierne, w pierwszej kolejności myślałem że to problem z przekaźnikiem.