Drugie uruchomienie myjki ciśnieniowej w tym roku i przykra niespodzianka. Z okolic bębna gdzie zawijany jest wąż ciśnieniowy bije mocno woda. Rozebrałem mechanizm zwijania węża i okazało się, że zostało uszkodzone złącze obrotowe (w rowku urwanego elementu została zdemontowana uszczelka - oring).
Dodzwoniłem się do serwisu, gdzie można tę część nabyć. Otrzymałem rysunek z numeracją podzespołów - zamieszczam.
Zapytałem o dostępność i cenę części. Słono i z czasem oczekiwania na zmówienie około 3-ech tygodni.
Poza...?? Podzespołem nr 17 - jest na stanie, wysyłka natychmiastowa.
Aha..Więc to znaczy, że podzespół schodzi i jest duże zapotrzebowanie. Przyjrzałem się temu dokładniej i doszedłem do wniosku, że jest to wada konstrukcyjna i prędzej czy później każdego może spotkać taka niespodzianka.
Przy rozbiórce ułamany element z gniazda trzeba było usuwać wykrętakiem - był tam mocno zakleszczony.
Przypomniałem sobie, że nawijanie węża na bęben szło coraz oporniej. Złącze jest wykonane z mosiądzu - teoretycznie układ samosmarujący... poza uszczelnieniem oring. Znalazłem tam ślady smaru. Kiedy smar się skończył, uszczelka zaczynała stawiać opór i zwiększał się moment siły działający na ruchomą część złącza. W efekcie trzpień został "zmęczony" a następnie ukręcony.
Wygląda na to, że co jakiś czas trzeba by to złącze rozbierać i uzupełniać tam smar. Zwłaszcza, kiedy nawijanie węża zaczyna iść już bardzo opornie..
Dodzwoniłem się do serwisu, gdzie można tę część nabyć. Otrzymałem rysunek z numeracją podzespołów - zamieszczam.
Zapytałem o dostępność i cenę części. Słono i z czasem oczekiwania na zmówienie około 3-ech tygodni.
Poza...?? Podzespołem nr 17 - jest na stanie, wysyłka natychmiastowa.
Aha..Więc to znaczy, że podzespół schodzi i jest duże zapotrzebowanie. Przyjrzałem się temu dokładniej i doszedłem do wniosku, że jest to wada konstrukcyjna i prędzej czy później każdego może spotkać taka niespodzianka.
Przy rozbiórce ułamany element z gniazda trzeba było usuwać wykrętakiem - był tam mocno zakleszczony.
Przypomniałem sobie, że nawijanie węża na bęben szło coraz oporniej. Złącze jest wykonane z mosiądzu - teoretycznie układ samosmarujący... poza uszczelnieniem oring. Znalazłem tam ślady smaru. Kiedy smar się skończył, uszczelka zaczynała stawiać opór i zwiększał się moment siły działający na ruchomą część złącza. W efekcie trzpień został "zmęczony" a następnie ukręcony.
Wygląda na to, że co jakiś czas trzeba by to złącze rozbierać i uzupełniać tam smar. Zwłaszcza, kiedy nawijanie węża zaczyna iść już bardzo opornie..