Freddy napisał: Dla niego wielkim problemem i wadą jest to, że wyjście głośnikowe nie ma jednego pinu na masie.
Chyba nie zrozumiałeś problemu, skoro tak piszesz. "Problemem" dla prowadzącego kanał jest brak możliwości bezproblemowego wykonania pomiarów; a że przy okazji tłumaczy jak taki wzmacniacz działa to chyba tylko lepiej. Żaden "młody zdolny" nie będzie podłączać głośnika między jedno z wyjść jednego kanału a masę.
Koderr napisał: Zastanawiam się teraz dlaczego audiofile kochają się we wzmacniaczach lampowych, rozczulają na myśl o scalonych wzmacniaczach z rodziny Overture... itd.
Może posłuchaj? Nie będziesz się musiał zastanawiać.
Koderr napisał: odpiąłem kolumny od swojego fabrycznego Pioneer'a, nie miałem do tego TDA przedwzmacniacza czy korektora (więc na płasko), podpiąłem do wejścia tuner sat. aby mieć możliwość regulacji głośności.
I jaki efekt? Dźwięk mnie powalił - dynamiczny, a jednocześnie "miękki" itd. itp. Mój Pioneer może się schować.
Tak więc kolego, bardzo wiele zależy od wzmacniacza

Nie tylko od samego wzmacniacza, ale od jego aplikacji. Nawet zmiana źródła sygnału na inne (o innej oporności) w tym wypadku daje bardzo wiele.
Po raz enty piszę; Miałem i porównywałem TDA7294 i LM3886 w takiej samej aplikacji (ten sam zasilacz, ten sam przedwzmacniacz, te same kolumny) - różnicę nawet ja (głuchy 65 latek) słyszę. Więc - po części masz rację, ze wiele zależy od samego wzmacniacza, ale na pewno nie można generalizować - równie dużo zależy od aplikacji.
Koderr napisał: To akurat chyba wszyscy wiedzą; złoto lepiej przewodzi prąd, nie śniedzieje.
"Lepiej przewodzi, bo nie śniedzieje."Tak powinien brzmieć ten fragment.
Freddy napisał: Cytat:
gniazdo musi być droższe, bo oprócz w/w zalet trzeba wziąć pod uwagę różnicę cen tych metali.
Gniazdo jest jedynie pozłacane. Typowa grubość powłoki ~5um.
Z jednego grama złota pewnie z 1000 gniazd pozłocą
Może po części masz rację, ale samo pozłacanie też kosztuje prawda? Załóżmy że masz stalowy błotnik i chcesz go pochromować; to płacisz TYLKO za chrom, czy robotę, chemię, prąd i chrom? (w takiej kolejności)?
A co do pytania Autora - akurat porównania wzmacniacza stricte analogowego do "cyfrowego" (klasy D) jest co najmniej złym p0omysłem; Kiedyś co prawda były kostki wzmacniaczy w klasie D okrzyknięte jako najlepiej brzmiącym wzmacniaczem (Tripath), ale... ale z dziwnych przyczyn jak nagle się pojawiły na rynku tak szybko zniknęły - nie są produkowane, a z opiniami może być tak jak z faworyzowaniem CD vs czarny krążek; Po latach okazało się, że CD wcale nie są tak dobre jak miały być, a wielu Audiofili (i wcale nie tylko tych skrajnych) wraca do czarnego krążka. Tranzystor we wzmacniaczu też był (w momencie gdy zaczęto je wykorzystywać na większą skalę) okrzyknięty ósmym cudem świata, a teraz (od kilkunastu lat na pewno) wielu użytkowników sprzętu audio wraca do lamp - bo te brzmią lepiej (dla ucha, a nie na "papierku").
Wzmacniacze cyfrowe mają swoje zalety, ale mają i wady, a dopiero rzetelne ich porównanie z "analogiem" może ujawnić (lub nie?) wady. Wady, które na pierwszy "rzut ucha" mogą się wydawać zaletami - dokładnie jak w w/wym przykładach.