Wyjmując akumulator ze skrzynki odkryłem żółty osad pod nim oraz dziwny proszek we wgłębieniu skrzynki. Akumulator sprawny od wielu lat, wyjęty w celu diagnozy jego stanu, sprawdzenia gęstości elektrolitu itd. Obudowa akumulatora wygląda na czystą po bokach, brak zacieków.
Zastanawia mnie skąd ten osad, czy jest on groźny, i czy jego obecność o czymś świadczy? To samo z proszkiem. Wygląda jak soda o lekko szarym zabarwieniu. Szczegóły na zdjęciu.
Drugie pytanie dotyczy wspomnianego akumulatora. Jest to VARTA 80Ah 800A. Chcę zmierzyć gęstość elektrolitu, akumulator posiada korki ale ich odkręcenie jest chyba celowo utrudnione. Zamiast płaskiego lub krzyżowego wgłębienia na śrunokręt posiada coś w rodzaju turbinki, która powoduje, że wkręcenie jest możliwe ale wykręcenie już nie. Jest na to jakiś sposób?

Zastanawia mnie skąd ten osad, czy jest on groźny, i czy jego obecność o czymś świadczy? To samo z proszkiem. Wygląda jak soda o lekko szarym zabarwieniu. Szczegóły na zdjęciu.
Drugie pytanie dotyczy wspomnianego akumulatora. Jest to VARTA 80Ah 800A. Chcę zmierzyć gęstość elektrolitu, akumulator posiada korki ale ich odkręcenie jest chyba celowo utrudnione. Zamiast płaskiego lub krzyżowego wgłębienia na śrunokręt posiada coś w rodzaju turbinki, która powoduje, że wkręcenie jest możliwe ale wykręcenie już nie. Jest na to jakiś sposób?