Taka jak na zdjęciu?:
Nie mam instrukcji, ale 40 lat temu u mnie na wsi była jeszcze taka kosiarka.
Ta na zdjęciu jest niekompletna, nie ma takiej drabinki, która była montowana za listwą koszącą. Do tego "moja" kosiarka miała koła odlewane, "żelazne", a nie ogumione
Lewe siedzenie jest dla osoby obsługującej konia. To ona miała lejce i kierowała. Stanięcie na pedale po prawej (taki na długiej dźwigni) powodowało podniesienie kosy do nawrotu (pozycja jak na zdjęciu), a ta dźwignia nad pedałem służyła do regulacji wysokości koszenia.
Przy koszeniu zboża, jak wspomniałem, za kosą była drabinka na której odkładał się pokos. Na siedzeniu nad kołem urzędowała osoba, która miała w ręku widły i układała zboże w równe porcje, które regularnie zsuwała z drabinki za pomocą odpowiedniego pedału. Pedał ten połączony był łańcuszkiem z ową drabinką. Kiedy był wciśnięty drabinka była uniesiona, kiedy się go zwolniło drabinka opadała, a ścięte zboże zsuwało się na rżysko, gotowe do związania.
Konstrukcja mechaniczne nie jest wiele bardziej złożona od cepa: napęd pobierany był z koła jezdnego (koń nie miał Wałka Odbioru Mocy), za pomocą odpowiedniej przekładni w ramie przenoszony był na przód. Można go było włączyć lub wyłączyć pedałem znajdującym się pod lewą nogą woźnicy.
Z przodu było koło z mechanizmem korbowym, który za pomocą odpowiedniego cięgna (na zdjęciu z przodu, pod dyszlem) powodował ruch posuwisto - zwrotny listwy koszącej.
Cała obsługa techniczna ograniczała się do sprawdzania stanu oleju w ramie (a więc w przekładni), oraz do regularnego ostrzenia listwy koszącej. No, jeszcze trzeba było regularnie oliwić kulkę na końcu kosy, i ogólnie całe połączenie cięgno - kosa. Do tego służyła oliwiarka, która miała swój specjalny uchwyt pod siedzeniem woźnicy.