Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź

vorlog 15 Mar 2020 16:11 12816 181
  • Witam
    Właściwie nie jestem pewien, czy tutaj pasuje, jak nie- proszę o przeniesienie.

    Jako, że na rynku jest sporo lutownic transformatorowych, które jako takie są ponoć przestarzałe i nie nadające się do nowoczesnej elektroniki (z czym się nie zgadzam), i niejako przy okazji wolnego czasu plus chęci odpucowania starej, trzydziestoletniej LT-75 produkcji ZDZ Łódź, postanowiłem zamieścić wyniki wiwisekcji tego egzemplarza oraz porównania do nowego, zakupionego przed kilkoma dniami na zapas :)

    Stara lutownica sporo przeszła, ale poza brudem, kurzem i drobnymi uszkodzeniami obudowy nadal sprawuje się jak nowa. Moje, na przestrzeni lat robione, modyfikacje, sprowadzają się jedynie do poprawy mocowania grotu i lepszego "związania" szyn prądowych transformatora.
    Ostatnia, dzisiejsza poprawka to usztywnienie mocowania korpusu transformatora w obudowie.
    W oryginale są tam wypustki, które trzymają rdzeń, a które po latach zaliczania wstrząsów, upadków itd. uległy odkształceniu i trafo latało sobie luzem, co ani przyjemne nie jest, ani na stabilność i precyzję w lutowaniu dobrze nie wpływa.
    Na początek wygląd nowej lutownicy- nie zamieszczam swoich zdjęć, bo można lutownicę obejrzeć na stronie producenta.
    https://www.zdz-lodz.pl/lutownica-transformatorowa-lt-100-profesjonal-p-5.html
    (Tu zaznaczę, że nie uprawiam reklamy tego producenta, niemniej cenię sobie jego sprzęt)
    W porównaniu do starej wersji specjalnych różnic nie ma, drobne zmiany w postaci oznaczeń klasy izolacji i znaczka CE. Zakupiona ma moc 100W, stara 75W, ale to dla tego wątku bez znaczenia, dla porządku - stara w kolorze żółtym, nowa w czerwonym.
    Transformator starej wygląda tak
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Rdzeń typu RZC, dobrze spasowany, skrępowany i wraz z uzwojeniem zaimpregnowany lakierem elektroizolacyjnym.
    Proszę zwrócić uwagę na solidność wykonania, w odniesieniu do różnych oferowanych dziś produktów różnych innych firm, gdzie można się posmarkać z żalu nad widokiem nawet rdzenia trafo...
    Tu nic nie brzęczy, nie drga, wszystko trzyma się kupy.
    Nowej nie chciało mi się rozkręcać na drobne, ale przez szczeliny obudowy widać, że trafo takie same
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Zastanawiałem się, czy nie kupić nowej obudowy (są dostępne), ale że oryginał jest w dobrym stanie to i po co :)
    Drobna różnica w wykonaniach starej i nowej lutownicy to zmieniony mikrołącznik zasilania, reszta identyczna, łącznie z "dzyndzlem" robiącym za "spust"
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Szyny prądowe są w oryginale odizolowane paskiem preszpanu lub tkaniny z włókna szklanego z żywicą i skrępowane opaskami z blaszki miedzianej z podkładką izolacyjną (wersja "profi") lub kształtkami z tworzywa sztucznego. Tu moja modyfikacja sprowadza się do zmiany przekładki na wykonaną z paska cienkiego laminatu szklano-epoksydowego pozbawionego warstwy miedzi, zaś krępowaniem zajmuje się kawałek koszulki termokurczliwej dobrej klasy (od lat spokój święty). Śrubki mocujące grot to wkręty M3,5, popularnie występujące w starych łącznikach czy gniazdach ściennych, ale zamiast podkładek cylindrycznych, które słabo trzymają grot, dałem podkładki siodełkowe stalowe, pochodzące z zacisków starych styczników.
    Sprawdzają się idealnie.
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Materiał na groty to od zawsze drut miedziany z przewodu instalacyjnego 1,5 mm²

    Teraz usztywnienie mocowania transformatora w obudowie - użyłem kawałków wężyka igelitowego φ8 (zewn.), przeciętych wzdłużnie na pół i wciśniętych w narożniki obudowy
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Trafo siedzi stabilnie, nie dzwoni po obudowie.
    I toby było na tyle :D
    Pozdrawiam, V.

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    vorlog
    Poziom 34  
    Offline 
    www.mandrivalinux.eu - witamy w świecie Linuksa

    Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
    Specjalizuje się w: automatyk-elektronik
    vorlog napisał 2638 postów o ocenie 402, pomógł 198 razy. Mieszka w mieście Dąbrowa Tarnowska. Jest z nami od 2004 roku.
  • TermopastyTermopasty
  • #2
    puszak
    Poziom 28  
    Solidny sprzęt, swoją kupiłem 22 lata temu, działa elegancko, tylko dwa razy musiałem już ucinać końcówkę nawiercać i gwintować, w sumie to i bez gwintowania można "samorezem" łeb duży i dobrze trzyma. Zamierzam kupić na zapas, przy 75W drut 2,5 jak dla mnie jest ok. Aha i uzwojenie żarówki się uszkodziło, ale można by dać jakiś beztransformatorowy zasilaczyk w rękojeść i diodę. Testowałem lutolę i jednak ZDZ bardziej leży mi w ręce, polecam
  • #3
    E8600
    Poziom 38  
    puszak napisał:
    można by dać jakiś beztransformatorowy zasilaczyk w rękojeść i diodę

    Wystarczy mostek prostowniczy SMD, kondensator ceramiczny i rezystor ograniczający prąd sam mam tak zrobione na biały LED.

    Mam taką 75 W i jest dla mnie lutownicą pierwszego kontaktu gdyż daje radę zarówno SMD jak i przewód 3-4 mm spokojnie.
    Jedyną wadą tego sprzętu jest narzędziowy montaż grotu oraz konieczność każdorazowego czyszczenia rowków pod grot inaczej będzie kiepsko grzać. Producent mógłby pomyśleć o beznarzędziowym montażu grotu.
  • TermopastyTermopasty
  • #4
    gosp
    Spec od drukarek
    Mam w sumie trzy takie lutownice (w wersji 45/75W oraz 100W - jedną uratowałem z elektrośmieci :-) ). Co do uszkadzającego się w końcu z czasem gwintu, to mogę podpowiedzieć jak prosto to naprawić,(trochę mnie skręca jak ktoś z Was pisze że był zmuszony uciąć końcówki uzwojenia wtórnego :-) ). W jednej z lutownic zmuszony byłem wykonać taką naprawę, w tym celu od wewnątrz elektrod wprasowałem imadłem sześciokątne nakrętki, a śrubki zmieniłem na nierdzewne z odpowiednią długością. Uważam że mam sprawę załatwioną do emerytury. Co do zanieczyszczającego się rowka grotu, to używam małej mosiężnej szczotki - kilka ruchów i rowek się błyszczy, a skoro ja mogę to ogarnąć prowadząc serwis mobilny, to tym bardziej ogarnie to ktoś w domowym warsztaciku. P.S. Wiem że taka lutownica nie do każdej naprawy się nadaje, ale np jeśli chcemy podnieść wlutowany układ z dwoma, bądź czterema rzędami nóg, zrobimy to taką lutownicą szybciej i bezpieczniej niż powietrzem. Wystarczy odpowiednio wygiąć nowy grot, tak by mógł stykać się z każdą nogą, potem do każdej nogi go przylutować, następnie podpinamy końcówki przylutowanego grota do lutownicy i za chwilę układ mamy zdjęty. To Pierwsza moja lutownica jaką sobie kupiłem (było to 1987r) , od taty dostałem jeszcze wcześniej, w latach siedemdziesiątych setkę kolbową (też działa, ale rynien nie lutuję :-) ), ale mordowałem się nią strasznie i mimo drewnianej rękojeści, po 20 min nie dało się jej trzymać w ręce bo parzyła :-) stąd mój sentyment do narzędzia, które przez tyle lat działa prawidłowo, a takich coraz mniej wokół nas...


    Pozdrawiam: gosp
  • #5
    sylweksylwina
    Red. Komputery FAQ
    Też mam taką lutownicę. Nie do zdarcia, a już jednego chińczyka transformatorowego zajechałem ;) Niestety obudowa mi się trochę stopiła, niefortunnie lutownicę położyłem na stacji hotair. Ale nie przeszkadza jej to w dalszym działaniu.
  • #6
    madamsz1
    Poziom 26  
    Te grzałki są nie do zajechania, czasami i w rękę już parzyła obudowa :) , a do dzisiejszego dnia chodzi bezawaryjnie. Nawet nie wiem ile lat już ją mam.
  • #7
    bearq
    Poziom 37  
    Ja również posiadam trzy sztuki. Jedna 75W (znalazłem ją na złomie bez połowy obudowy), druga 45/75W a trzecia 100W (nowego typu) i każda z nich bardzo dzielnie służy. Nieoceniony sprzęt w domu jak i w terenie. Niestety tylko w tej nowego typu działa mi oświetlenie ale jakoś jego brak nie przeszkadza mi w ewentualnym lutowaniu.
  • #8
    krakarak
    Poziom 39  
    Szkoda, że nie otworzyłeś tej "nowej" lutownicy... Wewnątrz niestety transformator nie ma nic wspólnego z tym sprzed lat. Byle jakie blaszki byle jak ściśnięte, sama lutownica grzeje się jak piecyk. Absolutnie odradzam kupno nowych, lepiej poszukać starą z drugiej ręki czy na wyprzedażach.
  • #9
    vorlog
    Poziom 34  
    Dzięki za opinie :)
    Oryginalna żarówka to T4W 12V
    Nie widać tego na zdjęciach, ale zamiast żarówki mam superjasnego białego LED, zasilanego z uzwojenia dodatkowego przez mostek Graetza i rezystor. LED siedzi w "gniazdku" zrobionym z kawałka jakiegoś złącza o rastrze 2,5mm wpakowanego w miejsce na żarówkę.
    Pomierzyłem- napięcie stałe (po mostku, bez LED) z grotem założonym- ok. 10V, ze zdjętym/przepalonym- ok. 11V
    Drut na groty- moim zdaniem 2,5mm² jest za gruby- lutownica długo go nagrzewa i sama też się grzeje niepotrzebnie. Wystarczy 1,5mm², przynajmniej dla lutownicy o mocy 75W
    Jak wyżej- do czyszczenia idealna jest mała szczotka druciana mosiężna- można kupić w takich chińskich zestawach za parę zł w byle markecie.
    V.

    Dodano po 7 [minuty]:

    krakarak napisał:
    Szkoda, że nie otworzyłeś tej "nowej" lutownicy... Wewnątrz niestety transformator nie ma nic wspólnego z tym sprzed lat. Byle jakie blaszki byle jak ściśnięte, sama lutownica grzeje się jak piecyk. Absolutnie odradzam kupno nowych, lepiej poszukać starą z drugiej ręki czy na wyprzedażach.

    Bzdura. Nie wiem co Ty oglądałeś, ale łap, specjalnie dla Ciebie
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
    Ten sam transformator co w starej.
    Nic się nie grzeje, nic nie brzęczy.
  • #10
    krakarak
    Poziom 39  
    Jeśli piszesz materiał sponsorowany lub reklamę to nie unoś się gdy ktoś ma inne zdanie na ten temat. Wiem co widzę, wiem co porównuję. Lutownicą posługuję się od ok. 1973 roku i nie jedno widziałem. W ubiegłym roku kupiłem lutownicę ZDZ i po tygodniu aż walnąłem sobie setkę z radości, że ją odsprzedałem. Temat sponsorowanych zachwytów nad jakością "nowych" lutownic do produkcji których użyto jedynie nazwy z PRL mam już za sobą.
    Podobne tematy o lutownicach ZDZ oraz Lutola były i są na Elektrodzie, można poczytać, że nie każdy jest zachwycony ich nowym wcieleniem.
    I nie irytuj się.
  • #11
    vorlog
    Poziom 34  
    krakarak napisał:
    Jeśli piszesz materiał sponsorowany lub reklamę to nie unoś się gdy ktoś ma inne zdanie na ten temat

    Unoszę się, jak ktoś mi imputuje nieuprawnione zarzuty. Unoszę się jak ktoś uprawia wstawki z niesprawdzalnymi informacjami.
    Owszem, na Elektrodzie było w cholerę tematów o lutownicach ZDZ i Lutola- tyle, że to inne lutownice i inni producenci.
    Jak mi jeszcze raz wstawisz tekst o sponsorowanych postach to zgłoszę raport do administracji.
    V.
  • #12
    krakarak
    Poziom 39  
    Jeszcze raz napiszę - moja opinia o wykonaniu nowych lutownic ZDZ opiera się na własnym doświadczeniu i własnych oględzinach kupionej za własne pieniądze. Nie piszę o tym, że ktoś gdzieś coś mówił, bo rzekomo znajomy widział. Opisuję co ja widziałem.
    Więc twoje groźby są bardzo nie na miejscu.
    W.
  • #13
    krychast
    Poziom 20  
    Cytat:
    Lutownicą posługuję się od ok. 1973 roku i nie jedno widziałem. W ubiegłym roku kupiłem lutownicę ZDZ i po tygodniu aż walnąłem sobie setkę z radości, że ją odsprzedałem
    -gratuluje wcisnąłęś kit komuś innemu...............

    Ja niewiele mniej lat lutuje jak Ty ale mam Lutolę-tę sprzed 8 lat i mimo iż dali przewód zasilający 2x cienszy jak za PRL-ale jest nie do zajechania
  • #14
    vorlog
    Poziom 34  
    krakarak napisał:
    Jeszcze raz napiszę - moja opinia o wykonaniu nowych lutownic ZDZ opiera się na własnym doświadczeniu i własnych oględzinach kupionej za własne pieniądze. Nie piszę o tym, że ktoś gdzieś coś mówił, bo rzekomo znajomy widział. Opisuję co ja widziałem.
    Więc twoje groźby są bardzo nie na miejscu.
    W.

    Czy Ty masz kłopoty z czytaniem własnoręcznie napisanych słów?
    O ile Twoja opinia na dowolny temat jakoś średnio mnie interesuje, to nie życzę sobie zarzutów o pisanie sponsorowanych tekstów- dotarło?
    Może poratuje ponowne zacytowanie i wytłuszczenie z podkreśleniem odpowiednich fragmentów w Twoim poście powyżej?
    Dla ułatwienia zrozumienia- jak ktoś w dziale komputerowym napisze, że lubi osprzęt Intela to też ośmielisz się zarzucić mu reklamę tego sprzętu?
    V.
  • #15
    bearq
    Poziom 37  
    krakarak napisał:
    Jeszcze raz napiszę - moja opinia o wykonaniu nowych lutownic ZDZ opiera się na własnym doświadczeniu i własnych oględzinach kupionej za własne pieniądze. Nie piszę o tym, że ktoś gdzieś coś mówił, bo rzekomo znajomy widział. Opisuję co ja widziałem.

    Mam takie samo zdanie co autor tematu o czym pisałem wyżej. Mam nową około 2-3 letnią ZDZ i nie mogę jej nic a nic zarzucić, nic się nie grzeje, nic nie buczy i nic się nie topi. Jest to model 75W, specjalnie przed chwilą ją otworzyłem i zrobiłem zdjęcie transformatora. Jedyna różnica pomiędzy starym i nowym modelem to mocowanie transformatora i włącznik. Swoją drogą kosztowało mnie to urwanym przewodem od żarówki który szarpnąłem podczas wyciągania :(
    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź
  • #16
    vorlog
    Poziom 34  
    No ale tu mocowanie trafo masz identyczne, na wcisk, zaś jego "trzymanie" zapewniają te skrzydełka w narożach :)
    Z tego, co kojarzę, to na przestrzeni lat uległa zmianie liczba zatrzasków na tym białym przednim elemencie- w starszych były po jednym na stronę w nowszych (kilkanaście lat temu) po dwa. W innym egzemplarzu, z przełącznikiem 45/70W, mam już to nowsze rozwiązanie.
    Oryginalny mikrołącznik był produkcji Faela, typ 83 133, nowszy to chyba jakiś popularny chińczyk, nie sprawdzałem.
    V.
  • #17
    bearq
    Poziom 37  
    vorlog napisał:
    No ale tu mocowanie trafo masz identyczne, na wcisk, zaś jego "trzymanie" zapewniają te skrzydełka w narożach

    Zgadza się, w starym typie jest trochę inaczej ale da się to wszystko ze sobą połączyć.
    vorlog napisał:
    Z tego, co kojarzę, to na przestrzeni lat uległa zmianie liczba zatrzasków na tym białym przednim elemencie- w starszych były po jednym na stronę w nowszych (kilkanaście lat temu) po dwa. W innym egzemplarzu, z przełącznikiem 45/70W, mam już to nowsze rozwiązanie.

    Też prawda, stara wersja ma dwa zatrzaski a nowa cztery.

    Jak by ktoś chciał robić przekładkę to należy pamiętać o zakupie "kompletu".
  • #18
    Fimek
    Poziom 13  
    Na wstępie - nie jest moim zamiarem hejtować, choć krytyka będzie. Jakość wykonania, jeśli występuje, to zawsze warto docenić. Jednakże trudno mi pojąć, do czego to narzędzie komukolwiek potrzebne. Żeby ukazać, że wiem o czym mówię, przytoczę taką oto anegdotkę: kiedy byłem dzieckiem i zaczynałem moją przygodę z elektroniką, to miałem polskiej produkcji lutownicę transformatorową... nazwy nie pamiętam - była węższa i miała mocowanie na grot zrobione w stylu kostki do żyrandola. Działało to dramatycznie i brak kontaktu elektrycznego był nagminny. Ponadto nieco za gruby grot nie pozwalał mi na uzyskanie temperatury, która topiłaby lutowie, za to za cienki momentalnie się przepalał. Piszę o tym nieudanym polskim wynalazku, żeby wspomnieć, że w porównaniu do niego, lutownica z niniejszego posta, była wręcz fenomenalna, niebo, a ziemia - a taką dostałem (a może kupiłem już za swoje) będąc nieco bardziej zaawansowanym w moim elektronicznym hobby. Żadnych problemów z rozgrzewaniem grota, łatwość czyszczenia wspomnianych rowków...no super. Wówczas, okolice '98, to był niezły progres. A później, na studiach nabyłem pierwszego Solomona z ceramiczną grzałką. Zaprojektowałem i dorobiłem sobie stację do kontroli temperatury... i dziwnym trafem okazało się, że cyna może być podgrzewana dłużej niż 2 sekundy i wcale nie matowieje. I że ścieżki się nie odklejają od laminatu. I że w domowych warunkach można w SMD... W dzisiejszych czasach, w dobie tanich używanych Wellerów, jeszcze tańszych, nowych, TS100 zasilanych z bezpiecznego napięcia 24 V, wielkiego (żadnego?) sensu używania transformatorówki nie widzę. Nie ma kontroli nad temperaturą, trudno o uformowanie precyzyjnego grota, ciężkie to-to, obudowa się nagrzewa... niech ktoś mnie oświeci po co to komu - chyba tylko z sentymentu, albo przyzwyczajenia. Cena tez, według mnie, nie jest już czynnikiem. Ale może się mylę :) Może jakiś sens by miało wejście z taką lutownicą w nowoczesność poprzez dodanie sprytnej kontroli temperatury grota na podstawie pomiaru jego rezystancji albo efektu Seebecka ... no ale wszystkie inne wady pozostają. Mimo to fajnie było przypomnieć sobie dawne czasy :) Pozdrawiam
  • #19
    miroslaw wielki
    Poziom 29  
    A wlez ze stacja pod traktor czy pod siedzenie auta. Miałem taka niebieską starą nie wiem jakiej firmy ale też była dobra, teraz mam tą czerwoną z Łodzi i to jest super sprzęt.
  • #20
    MikeC
    Poziom 25  
    Fimek napisał:
    W dzisiejszych czasach, w dobie tanich używanych Wellerów, jeszcze tańszych, nowych, TS100 zasilanych z bezpiecznego napięcia 24 V, wielkiego (żadnego?) sensu używania transformatorówki nie widzę. Nie ma kontroli nad temperaturą, trudno o uformowanie precyzyjnego grota, ciężkie to-to, obudowa się nagrzewa... niech ktoś mnie oświeci po co to komu - chyba tylko z sentymentu, albo przyzwyczajenia. Cena tez, według mnie, nie jest już czynnikiem
    Lutowanie nie kończy się na PCB , jak kolega wyżej zauważył wejdź ze stacją lutowniczą do wnętrza samochodu i naprawiaj instalację .... Tapicerki itp. będziesz klientom wymieniał gratis :) ..
  • #21
    Grendel
    Poziom 16  
    Fimek napisał:
    sensu używania transformatorówki nie widzę


    Bez złośliwości, ale zbadaj koniecznie wzrok.
    Pokaż mi na przykład jak przenosisz (gdy zajdzie taka potrzeba - np. z braku trzeciej ręki) cynę na miejsce lutowania za pomocą stacji lutowniczej (nawet Wellera za >5 tysi) bez utlenienia jej? O przeniesieniu kalafonii możesz absolutnie zapomnieć.

    Fimek napisał:
    Nie ma kontroli nad temperaturą, trudno o uformowanie precyzyjnego grota, ciężkie to-to, obudowa się nagrzewa... niech ktoś mnie oświeci po co to komu - chyba tylko z sentymentu, albo przyzwyczajenia.


    Właśnie możliwość manewrowania temperaturą z sekundy na sekundę jest w tym wypadku zaletą.
    Dobrze dobrany grot nagrzewa się do odpowiedniej temperatury - problem stanowił zazwyczaj kres jego żywota, gdy przewężona końcówka grzała się niemożebnie.
    Ten problem jednak już rozwiązano - taki wynalazek jak grot "kopytko" spisuje się rewelacyjnie - od czasu, gdy go użyłem, nigdy już nie wrócę do zwykłego kawałka drutu. Jego trwałość jest praktycznie 100-krotnie większa, a budowa zapewnia niemal stałe warunki nagrzewania przez cały okres użytkowania.

    Lutuję od połowy lat '70 w tym ostatnie 20 lat również stacją lutowniczą (która ma oczywiście swoje zalety), ale moją transformatorówkę wyjmą mi dopiero z martwej, zimnej dłoni :)

    Natomiast jeśli chodzi o jakość współczesnych wyrobów ZDZ Łódź to nie jest tak entuzjastycznie, jak niektórzy piszą. Owszem, wizualnie lutownice nie odbiegają od wcześniejszych produkcji, ale zaobserwowałem pewne zjawisko, które może niektórym umknąć. W 20-30% przypadków egzemplarzy zakupionych w mojej firmie w ostatnich latach użytkownicy narzekali na bardzo szybkie nagrzewanie się obudowy.
    Co się okazało?
    Lutownica mająca moc 100 W pobierała z sieci np. 250 W (mierzone watomierzem - nie chodzi o VA). Mało tego - po odkręceniu grotu pobierała nadal 150 W.
    Przyczyna była banalna - zwarcie międzyzwojowe po stronie pierwotnej.
    Reklamacji dostawca nie uwzględnił - O co chodzi? Przecież lutuje.
    A że ze sprawnością 40% zamiast 80%...
  • #22
    Fimek
    Poziom 13  
    @ Grendel: mam inne doświadczenia, ale szanuję :) Lutuję jedynie od jakiegoś '95 więc przyznaję, że nieco mi brakuje praktyki ;) Jak dla mnie mocna lutownica oporowa, o odpowiednio krótkim ramieniu (grocie?), którą można trzymać jak długopis, o odpowiedniej pojemności termicznej grota i możliwości łatwej jego wymiany... No ja nie potrzebuje nic więcej. Ponadto odpowiednie narzędzie (np. wspomniane przeze mnie TS100) może być zasilone z baterii, co jest bardzo przydatne właśnie do prac polowych albo przy samochodzie czy motocyklu. Podczas mojej aktywności zawodowej, korzystam też ze znacznie droższych rozwiązań...ale wg mnie wcale nie znacznie lepszych (a przynajmniej nie lepszych proporcjonalnie do różnicy w cenie). Chociaż przydałoby się, żeby TS100 dała radę z mocą ~ 120 W - a taką moc miewają nowoczesne stacje. No ale za to już się płaci. Pozdrawiam!
  • #23
    zgierzman
    Poziom 26  
    krakarak napisał:
    W ubiegłym roku kupiłem lutownicę ZDZ i po tygodniu aż walnąłem sobie setkę z radości, że ją odsprzedałem.


    To chyba trafiłeś jakąś podróbkę.

    Moja stosunkowo nowa lutownica ZDZ Łódź

    Lutownice transformatorowe produkcji ZDZ Łódź

    działa jak trzeba. Nie brzęczy, a grzeje się jak każda. Po godzinie ciężkiej pracy (dużo więcej czasu grzeje, niż jest wyłączona) robi się gorąca, ale to jest nieuniknione. Karkas się odkształcił z gorąca, ale lutownica daje radę.
  • #24
    krakarak
    Poziom 39  
    Może podróba, ale kupiona w stacjonarnym sklepie z elektroniką. I dalej pracuję na tej babuni co na foto. Upadek i bliski kontakt z lutownicą grzałkową odcisnęły piętno na niej. Dobrze, że zdążyłem wrócić na czas, bo już na stole palił się wytopiony plastik czy może sam stół. Smród i dym.
  • #25
    zgierzman
    Poziom 26  
    Fimek napisał:
    W dzisiejszych czasach, w dobie tanich używanych Wellerów, jeszcze tańszych, nowych, TS100 zasilanych z bezpiecznego napięcia 24 V, wielkiego (żadnego?) sensu używania transformatorówki nie widzę.


    Polutuj takim Wellerem przewody 4 mm^2 do wyprowadzeń z grubej blachy, najlepiej masowo - kilkadziesiąt/set sztuk.
    A potem przemyśl jeszcze raz swoje zdanie :-D
  • #26
    Grendel
    Poziom 16  
    krakarak napisał:
    I dalej pracuję na tej babuni co na foto.


    Mam też taką babunię (80 W, rocznik 1972) tyle, że jest w idealnym stanie - mimo częstego użytkowania i wielu upadków na podłogę.
    Nie ukrywam, że to moja najlepsza z 4 posiadanych lutownic - niektóre nowsze wyglądają już jak potwory Frankensteina z powodu "szycia" licznych pęknięć.
  • #27
    krakarak
    Poziom 39  
    Ta lutownicą ze zdjęcia bez najmniejszych problemów wymieniałem układy TL494, pamięci SOP8 oraz rezystory, wszystko SMD. Flux MC59, grot w kształcie U, pod nóżki cieniutki stalowy drucik i po 2 sekundach jedna strona układu była podniesiona. Wiem, transformatorówką można uszkodzić pamięci czy inne układy obok, ale jakoś wszystko przeżyło tę ekwilibrystykę. Umiejętnym manipulowaniem włącznikiem, czystym grotem i fluksem można jeszcze sporo zrobić w jakimś segmencie elektroniki użytkowej. Z całą pewnością lutownice transformatorowe nie są skazane na wymarcie.
  • #28
    vorlog
    Poziom 34  
    krakarak napisał:
    Może podróba, ale kupiona w stacjonarnym sklepie z elektroniką. I dalej pracuję na tej babuni co na foto. Upadek i bliski kontakt z lutownicą grzałkową odcisnęły piętno na niej. Dobrze, że zdążyłem wrócić na czas, bo już na stole palił się wytopiony plastik czy może sam stół. Smród i dym.

    TO MOŻE POCZYTASZ CO JEST NAPISANE NA RĘKOJEŚCI I ZAŁAPIESZ, ŻE TO NIE JEST LUTOWNICA, O KTÓREJ PISZĘ W TYM WĄTKU?
    Lutoli nie produkował ZDZ!
    Inny producent, inny model- te faktycznie mogły mieć trafo z rdzeniem składanym z blaszek, nie RZC
    krakarak napisał:
    Szkoda, że nie otworzyłeś tej "nowej" lutownicy... Wewnątrz niestety transformator nie ma nic wspólnego z tym sprzed lat. Byle jakie blaszki byle jak ściśnięte, sama lutownica grzeje się jak piecyk

    Na Twoją prośbę otworzyłem tę "nową", ale teraz to już nie wiem, po jaką cholerę, skoro na jedno wyszło...
    V.
  • #29
    zgierzman
    Poziom 26  
    krakarak napisał:
    lutownicą ze zdjęcia bez najmniejszych problemów wymieniałem układy TL494, pamięci SOP8 oraz rezystory, wszystko SMD.


    Tylko po co?
    Każde narzędzie ma swoje zastosowanie, a narzędzia uniwersalne nie istnieją. Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
    Są dziedziny, gdzie transformator jest najlepszym rozwiązaniem, ale na pewno nie jest to SMD.
    Szczególnie w czasach, kiedy na stówkę lub dwie można mieć lutownicę z garścią różnych grotów T12. A i stacje na gorące powietrze (te proste) to niewielki wydatek. Więc po co się męczyć?

    Dodano po 1 [minuty]:

    vorlog napisał:
    TO MOŻE POCZYTASZ CO JEST NAPISANE NA RĘKOJEŚCI I ZAŁAPIESZ, ŻE TO NIE JEST LUTOWNICA, O KTÓREJ PISZĘ W TYM WĄTKU?
    Lutoli nie produkował ZDZ!


    Nie unoś się, ZDZ sprzedał, a wstawił zdjęcia swojej starej Lutoli. Czytaj dokładnie :-D